Dodaj do ulubionych

dzień buraka

10.05.06, 20:39
Nie lubię frajerów za kółkiem. Za każdym razem gdy wstaję rano ze
świadomością, że po chwili w ich tłumie będę jechał do pracy, odechciewa mi
się jeść. Na szczęście jestem od nich dużo sprytniejszy.

Kilkanaście kroków do samochodu pokonuje biegiem, bo deszcz leje
niemiłosiernie. Włączam wycieraczki i upewniam się, że mam zgaszone światła.
Człowiek powinien kierować się w życiu pewnymi zasadami, a ja nie lubię zbyt
często kupować żarówek, czyli niepotrzebnie wyrzucać pieniędzy w błoto. Jak
ktoś mnie nie widzi na drodze to niech idzie do okulisty. Jego problem.

Nie mija pięć minut, a dzwoni telefon. Oczywiście odbieram. Dziwię się po co
inni bulą tyle kasy za zestawy głośnomówiące, przecież da się prowadzić
samochód trzymając w jednym ręku komórkę. Jak ktoś nie umie tak jeździć, to
znaczy że nie nadaje się do ruchu drogowego. Ciekawe co by taki matoł zrobił
gdyby miał jednocześnie rozmawiać i jeść kanapkę, pewnie nigdy nie
wydedukowałby po co są kolana. Staję na światłach, bo oczywiście musiało
zapalić się czerwone i piszę SMS-a do dziewczyny. Wkurzony podnoszę głowę gdy
słyszę odgłosy klaksonów za sobą. Wyciągam przez okno komórkę i pokazuję na
nią gestem, który chyba wszyscy rozumieją. Ruszam. Jakie to szczęście, że
zdążyłem przejechać. Inni nie mieli tyle farta, ale dobrze im tak, nie lubię
tych co często trąbią.

Teraz zaczyna się najlepsze. Będę skręcał w prawo, ale na tym pasie stoi sznur
frajerów. Mijam ich, więc pasem środkowym i skręcam w ostatniej chwili na
skrzyżowaniu. Potem ponowny manewr na jednym rondzie i kolejnym i jestem 10
minut do przodu. Nie wiem czemu reszta nie urodziła się tak rozgarnięta.

Kolejne kilometry to już korek okrutny. Na to też jest jednak metoda. Gdy
tylko jakiś pas zaczyna jechać szybciej od razu wskakuję na niego. Oczywiście
bez migacza, bo trzeba działać z zaskoczenia. Tym sposobem oszczędzam ponad
minutę! Stojąc w ścisku dojeżdżam zawsze do zderzaka następnego samochodu, po
to aby nikt się przede mnie nie wcisnął. Nie lubię takich cwaniaków. Dziś
udało mi się nie wpuścić dwóch autobusów. Będę miał co opowiadać w pracy!

Dwa i pół skrzyżowania dalej, wszyscy trąbią. Pół skrzyżowania, bo właśnie w
jego połowie utknąłem. Skąd miałem wiedzieć, że wjeżdżając na żółtym nie dam
rady zjechać. Teraz trochę blokuję ruch, ale bez przesady. Najbardziej irytuje
mnie kierowca wozu strażackiego, który coś tam wygraża. Spokojnie, przecież
się nie pali. Nareszcie zielone i mogę z piskiem wyrwać do przodu. Gdy
wskazówka prędkościomierza wreszcie dociera do 70 km/h skręcam pod zakład
przejeżdżając na pasach pomiędzy matką, a wózkiem z dzieckiem. Piesi pełni
uznania podnoszą do góry dłonie z wyciągniętym kciukiem, a może to nie kciuk...

A Ty co czułeś gdy mijałem cię dziś w korku?
żródło: gazeta.pl

no normalnie jakbym darek1004 czytał a wy?
Obserwuj wątek
    • ksiaze_brzr Re: dzień buraka 12.05.06, 22:24
      hehe, czasami mi się spieszy!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka