Zastanawiającym jest fakt,że aż 2/3 (a nie np. tylko 10%) ludzi chorych na
boreliozę nie przypomina sobie aby być ugryzionym przez kleszcza a tylko w ok.
30% pojawia się rumień. O czym to może świadczyć? Automatycznie nasuwa się
wniosek, że muszą być inne drogi zakażenia niż tylko wektor kleszczowy. Jakie
znaczenie ma zatem długotrwałe leczenie, nawet dużymi dawkami leków
(antybiotyków), jeżeli w tym czasie dochodzi do wtórnych zakażeń tą samą droga
(lub inną) różną niż kleszcze. Ważnym jest ustalenie jak długo bakteria
(krętek borrelia burgorferi) pozostaje przy życiu poza organizmem. Dla
informacji ( o ile dobrze pamiętam): krętek blady np. ok 8 godz., wir Hiv 3
godz, świerzbowiec 3-4dni. Czytając na temat długości życia bb czego się
dowiadujemy? - w jednym miejscu czytamy, że bardzo trudno ją wyhodować i
utrzymać przy życiu w war. lab., w innym zaś, że trzymano ją w roztw. samego
antybiotyku przez 30 dni i jeszcze wyodrębniono żywe bakterie bb. Jeżeli tak
(to drugie) i jeżeli łatwość zakażenia jest podobna jak krętkiem bladym, to
mamy tutaj cały wachlarz możliwości (droga płciowa, wspólne ręczniki etc).
Nikt tak naprawdę nie badał możliwości zakażenia bb poprzez mleko. Wszyscy
(niemal) je pijemy... Wiadomo, ze można zachorować na odkleszczowe zapalenie
opon mózgowych pijąc zakażone mleko kozie. Czy nie może zatem dochodzić do
zakażenia boreliozą ( czy innymi ch. odkleszczowymi) pijąc nieprzegotowane
mleko (w tym jogurty, maślankę, kefir, ... ,za wyjątkiem, raczej, mleka UHT)
krowie czy kozie??? Zwierzęta żywiąc się trawą na łąkach i pastwiskach mają
znakomitą możliwość wprowadzenia do organizmu krętka bb (poprzez bezp.
ugryzienie kleszcza czy też, poprzez jego połknięcie wraz z trawą) Proszę te
wszystkie moje rozważania traktować, li tylko, jako głos w dyskusji, lub
przynajmniej do własnych przemyśleń czytającego. W walce z boreliozą mamy coś
tak potężnego jak własny rozum. Kiedy lekarz, w gabinecie, mówi mi, że
boreliozą można zarazić się tylko poprzez ugryzienie kleszcza bo właśnie tak
przed chwilą (przy mnie) przeczytał w jakimś poradniku, lub ma podst samego
testu ELISA orzeka czyjąś chorobę (bądź nie-), to ja się zastanawiam: "Co ja
tutaj robię?". Dlaczego ludzie chorzy na boreliozę tak błąkają się po różnych
lekarzach? (ale to już temat do następnej rozmowy)
ps> moje(47l) wyniki, listopad 2009 (to tak dla porównania, gdyby ktoś
chciał): ELISA dodatni IgM>200, IgG ujemny ok.14 ; WB IgM dodatni (jeden
prążek OspC), IgG graniczny (jeden prążek p17). W tej chwili jeszcze się nie
leczę..., szukam najlepszego dla mnie rozwiązania... Spokojnie! Bez paniki

Pozdrawiam Wszystkich, życząc powrotu do zdrowia ( a na pewno tak będzie)