red_inka
09.01.10, 19:33
Witajcie!
Postanowiłam założyć swój wątek, bo potrzebuję Waszej pomocy. Moja
wiedza na temat boreliozy jest dość dobra(teraz!), ale doświadczenia
nikłe. A, w zasadzie, to nie mam żadnych.
Kleszcz w postaci maleńkiej nimfy dopadł mnie 21 czerwca 2009,
podczas kilkugodzinnego pobytu nad jeziorem. Nie myślałam, że to
kleszcz, choć było mocno wczepione w skórę, gdy usuwałam.Po 3
tygodniach w miejscu ukąszenia nagle zaswędziało, zapiekło (
myslałam, że jakaś meszka mnie ugryzła) i zaczęła rosnąć czerwona
plama. Bardzo swędziało. Konsylium domowych lekarzy uznało to za
efekt pomeszkowy i zaleciło okłady z altacetu itp. specyfików. Plama
rosła, była krwisto-fioletowa, swędziała. Akurat był weekend, więc
postanowiłam udać się do lekarza w poniedziałek. Stwierdził
uczulenie. Do wcześniejszych objawów doszły dreszcze, temperatura
37,3C, coraz większy obrzęk wokół plamy , opuchnięcie i ból przy
chodzeniu. Plama była pod kostką stawu skokowego. Kolejny lekarz-
zakaźnik od razu uznał ją za niespecyficzny rumień boreliozowy i
zapisał standardową terapię Unidoksem.Wtedy zrobiłam test Elsa,
który wyszedł wątpliwy.
Potem poczytałąm w internecie i postanowiłam wyleczyć się wg
standardów ILDAS. Oczywiście poszukiwania lekarzy skończyło się
fiaskiem, więc uprosiłam jedną lekarkę o taką pseudo-terapię wg.
Burascano.Dała mi na 5 dni Metronidazol 3X2 tabl. i Unidoks 2X1tabl.
Plama na nodze zeszła do koloru brunatnego. naskórek w miejscu tego
rumienia zszedł również.Drugi test Elisa w obu klasach
wysokododatni.Koinfekcje negatywne. Wtedy, w pażdzierniku udałam sie
na wizytę do lekarza forumowego. Przedłużył mi terapię Unidoksem 2X2
tabl. i włączył Tinidazol 1X2 tabl. co drugi dzień, oczywiście dieta
i wszystkie suplementy.
Po miesiącu zrobiłam w Zabrzu badanie moczu na obecność krętka-
negatywne.
Leki toleruję świetnie. Nie mam żadnych objawów boreliozy. Nie mam
żadnych, nawet najmniejszych herksów. Plama jest bardzo jasna, ale
jest.Co robić dalej?Proszę poradźcie coś, bo sama nie wiem, a z
lekarzem forumowym kontakt jest, jaki jest.
Oczywiście miejscowy zakaźnik patrzył na mnie jak na UFO, i wierzy,
że jestem uzależniona od przyjmowania leków.
Bardzo się cieszę, że istnieje to forum, Stowarzyszenie i Wy
wszyscy, bo dzięki temu wiem, jak strasznych objawów nie dostąpiłam
i co mogło być dalej.Teraz liczę na to, że z Waszą wiedzą,
doświadczeniami i moją konsekwencją wrócę do świata ludzi zdrowych.