Dodaj do ulubionych

tranplantacja

01.08.06, 13:21
Czy ktoś z was wyraziłby zgodę na oddanie swoich organów do transplantacji?
Dlaczego?
Obserwuj wątek
    • ijnl Re: tranplantacja 01.08.06, 14:29
      Ja nosze przysobie kartke na ktorej jest napisane ze zgadzam sie zeby pobrano
      odemnie po mojej smierci wszystkie narzady i powiadomili moja rodzine jest tam
      adres i telefon.
      Przeciez na tamtym swiecie nie sa mi potrzebne nerki, watroba, serce, czy
      rogowki, a mozna kilku osobom albo uratowac zycie albo je ulatwic.
      Pozatem
      Czy jesli byla bys chora/chory czy zgodzila bys sie rzeby tobie przeszczepiono
      czyjes organy???
      Trzeba umiec dawac zeby brac!!!
      • zojkaojka Re: tranplantacja 02.08.06, 10:47
        A transfuzji tez nie przyjmiecie?A jesli chodzi o to pytanko o jakosc zycia to
        nie zapominaj ze ludzie czekajacy na przeszczep naogol cierpia i to bardzo!A
        matce 3 maluchow tez odradzisz przeszczep?Serdecznie zapraszam teoretykow do
        wizyty na dzieciecych oddzialach nefrologii,kardiologii...Tam spotkacie moja
        corke(4 lata),nie czeka na przeszczep ale tylu innych...
    • mamonka01 Re: tranplantacja 01.08.06, 15:54
      Mnie po śmierci już nie będą potrzebne. Za życia jednak podzieliłabym się
      jedynie z kimś bliskim lub mi znanym. Może jestem egoistką, ale nie potrafiłabym
      ryzykować swoim zdrowiem i życiem dla osoby mi zupełnie obcej.
      • ijnl Re: tranplantacja 01.08.06, 21:40
        Nie rozumiem twoich wontpliwosci przeciez organy do transplantacji sa pobierane
        od czlowieka u ktorego stwierdzono smierc pnia mozgu, czyli wedlug defincji
        obowiazujacej we wspolczsnej medycynie niezywego.
        Jesli JA niezyje to moje nazdy sa mi juz nie potrzebne a moge pomuc innym.

        Jesli zas chodzi oddawanie za zycia nazadow w zasadzie mozliwa jest nerka lub
        kawalek watroby , to nie dokonuje sie przeszczepien u osob niespokrewnionych.
        Mowa oczywiscie o cywilizowanych krajach a nie Chiny, Indie czy Rosja.
        Jest oczywiscie ryzyko ze dawca sam stanie sie biorca
        • mamonka01 Re: tranplantacja 01.08.06, 23:00
          > Nie rozumiem twoich wontpliwosci przeciez organy do transplantacji sa pobierane
          > od czlowieka u ktorego stwierdzono smierc pnia mozgu, czyli wedlug defincji
          > obowiazujacej we wspolczsnej medycynie niezywego.

          Toteż jak napisałam wyżej -nie będą mi więcej potrzebne - niech ktoś dzięki nim
          ma szansę na dalsze życie :)
          • funix Re: czy to pomoc? 02.08.06, 00:46
            >nie wiem czy życie z obcym sercem można nazwać życiem

            Skoro nie wiesz, to się dowiedz, a nie poddawaj tego (?) w wątpliwość.

            Tysiące ( przeważnie młodych! ) ludzi na świecie z jakimś wrodzonym defektem
            serca tak uratowano. I właśnie żyją, dla siebie i dla swych najbliższych. Ba,
            podejrzewam nawet, że TO uczyniło ich innymi, dojrzalszymi ludźmi!

            Chyba brak Ci wyobraźni...
          • politynka Re: czy to pomoc? 02.08.06, 11:24
            Masz jakieś wątpliwości co do tego że serce należało do kogos innego? Czy
            chodzi ci o całe leczenie po transplantacji:powtarzane biopsje serca i cała
            immunosupresja itp?
    • funix Re: tranplantacja 02.08.06, 01:16
      >Czy ktoś z was wyraziłby zgodę na oddanie swoich organów do transplantacji?
      >Dlaczego?

      Mieszkam w Niemczech; od roku noszę przy sobie legitymację zezwalającą na
      pobranie moich organów i tkanek po lekarskim stwierdzeniu mojej śmierci (
      Organspendeausweis ).
      Pytanie bym odwrócił, bo za diabła ;) nie przychodzi mi do głowy sensowny powód,
      by takiej zgody odmówić. Jest jakiś?
      ( Znam jeden: EGOIZM )
    • mysza1006 Re: tranplantacja 03.08.06, 17:01
      Czytam, czytami i nie moge sie nadziwić!

      Ludzie!!!!
      Nawet nie wiecie jaką wolę życia mają ludzie czekający na przeszczep. Wiem coś
      o tym. Mój tato czekał na serce. Niestety nie doczekał. Zmarł w lutym tego
      roku. Byłam z nim na oddziale transplantacji- widziałam tych ludzi, w róznym
      wieku, po i przed przeszczepem, słyszałam co mówili, jak czekali, jak
      załamywali się i jak podnosili. Całe rodziny czekały, aż uda się i znadzie sie
      serce.Moja rodzina także czekała na "dobroczynność". Co noc kładłam się z
      myślą, że zadzwoni telefon i pani powie, że jest organ. Co noc modliłam się,
      żeby ojciec miał jeszcze siły czekać. Niestety- nie dane mu było. Może gdyby
      ktoś nie pokierował sie egoizmem takim jak niektórzy na tym foru to
      cieszylibyśmy się z tata do dzisiaj...

      Tyle nadziei, tyle strań i tyle niepewności. Pomyście -po co wam te wszystkie
      organy po śmierci- do czego ich potrzebujecie!!!

      Może komuś przedłużą życie i pozwolą się cieszyć!

      I jeszcze jedno. Nie rozumieją tematu Ci co nie znalezli się sami (albo jego
      bliscy)na pograniczu życia i śmierci. Nie wiedza co to modlic się do Boga o
      dawcę. Pomyscie- potem wyrażajcie opinię.


            • femme_maudite Re: tranplantacja 04.08.06, 11:17
              Medycyna zrobiła cudowne postępy. Tylko czy moralność lekarzy rozwija się w
              równym stopniu?
              Nie mam nic przeciwko temu, żeby moje narządy przedłużyły czyjeś życie, jeśli
              mnie już nie będą potrzebne, ale ...
              pamiętacie niedawną historię z Pavulonem i zabijaniem pacjentów dla zysku, bo
              zakłady pogrzebowe płaciły za "skóry" 9brr, co za okreslenie!).
              Kto nam zagwarantuje, że jakiś lekarz, wcześniej opłacony, nie bedzie nas
              ratował np. po wypadku, bo idealnie nadajemy się na dawcę (a bogaty pacjent
              czeka, a sposoby na pokątne przeprowadzenie transplantacji są).
              • mysza1006 Re: tranplantacja 04.08.06, 12:06
                Oczywiście ryzyko zawsze istnieje. Ale moje dowiadczenia przekonują, że nie
                wszedzie tak jest. Mój tata czekał na przeszczep w Śląskim Centrum Chorób Serca
                w Zabrzu (tam gdzie pracował Religa). Moja rodzina nie jest bogata, mam 5
                rodzeństwa. Nie stać by nas było na jakiekolwiek łapówki. Czekaliśmy w kolejce
                jak inni. To stan zdrowia kwalifikował lub nie do przeszczepu, którą lekarze
                traktują jako ostteczność. Wcześniej robli co mogli- wszczepili tacie
                stymulator, który sciągneli z Angli.
                Jeden z pacjentów opowiadał, że chciał podziekowac lekarzowni i dać pare
                złotych po przeszczepie. Lekarz nie przyjął tylko powiedział, że jemu te
                pieniądze bardziej sie przydadzą na np. zdrowe odżywanie. Mój tato jak
                wychodził ze szpitala to otrzymał 3 opakowania tabletek, każede po 150 zł bo
                lekarz powiedzial, ze wiekszoć pacjentów nie wykupuje ich ze względu na cenę.
                Poza tym w szpitalu sa ciągłe kontrole z Ministerstwa Zdrowia, bo na taki
                szpital ida niemałe pieniądze i chcą się dowiedzieć konkretnie na co.Np. Pani z
                ministrestwa pytała mojego ojca o skład śniadania i obiadu.

                Jeden lekarz przyznał, że oni otrzymują takie wynagrodzenia, że nie potrzebują
                łapówek. Podobnie jest z pielęgniarkami.
                Takie szptale to są szczególne jednostki, dbają o pacjentów i swoją reputację,
                łapówkarzom mówią nie!
              • zojkaojka Re: tranplantacja 04.08.06, 23:35
                No wiec jest to nieprawdopodobne w sytuacji naglego wypadku bo badania
                zgodnosci tkankowej trwaja dosc dlugo i nie wszedazie sa wykonywane.Najszybciej
                ryzyko korupcji wyeliminowala by wieksza ilosc dawcow!Pomyslcie jedna osoba
                moze uratowac lekko liczac 6 osob i uchronic od cierpienia rodziny i przyjaciol
                tych ludzi!A jeszcze odpowiadajac tobie - a jak juz cie uratuje ,ale okaze sie
                ze to ty potrzebujesz przeszczepu ,bo albo umrzesz szybko, albo bedziesz
                cierpiec, bedziesz w najprostrzych czynnosciach zalezna od innych...Powiesz ze
                wolisz umrzec , ze zycie z przeszczepem to nie zycie?A co jesli wtedy u twojego
                lozka bedzie stalo dwoje malutkich dzieci i blagalo "nie umieraj mamusiu".I
                ukochany maz?A rodzice?A co jesli ani rodzicow ani meza nie bedziesz miec , za
                to beda te dzieci ? Powiesz im ze przeszczep jest niemoralny, a w bidulu nie
                jest tak zle?!???????Ludzie wysilcie troche wyobraznie , nawet jesli wy nie
                chcecie zyc , albo i chcecie ale na waszych warunkach ,to sa jeszcze inni!A co
                jesli przeszczepu odmowi wasze umierajace dziecko ,lub maz ,lub chlopak ,brat ,
                czy ktokolwiek kogo kochacie?Bedziecie spokojnie towarzyszyc mu w
                umieraniu ,lub cierpieniu przez lata, wiedzac ze przeszczep moglby wam pomoc?
                Mowie wam bo tak ciezkie choroby zmieniaja w pieklo nie tylko zycie chorego ale
                i zycie jego rodziny.
    • kasia.kul Re: tranplantacja 07.08.06, 10:20
      oczywiście, że tak dla mnie jest to zupełnie oczywiste, ze po śmierci oddaje
      swoje narządy. Ale miałam też przypadek w rodzinie, że matka nie chciała oddać
      narządów swojego syna, chciała zeby był pochowany w "całości". Dla mnie to jest
      nie zrozumiałe, ale myslę, ze wynika to z takiego założenia, otóż kiedyś
      właśnie rozmawiałyśmy kiedyś w większym gronie na ten temat , i oczywiście
      większość osób była zdecydowanie na tak, natomiast jedna z osób była zdania, ze
      nie nalezy oddawać swoich narządów, bo dnia sądnego wszysycy zmarli powstaną ze
      swoich grobów i jak oni się póżniej pozbierają po świecie???
      • zojkaojka Re: tranplantacja 07.08.06, 21:55
        No ten motyw ze zbieraniem sie po swiecie jest bomba!Przeciesz sie nie
        mumifikuja!I tak rozpadna sie na pierwiastki , atomy itd.Zreszta mumie tez to
        tylko kwestia czasu!A jak ktos utraci narzad w wyniku wypadku to co?Tez go
        bedzie szukal?A jak sie spalil to nie znajdzie?Nawet kosciol katolicki
        dopuszcza kremacje!I popiera przeszczepy!A gdyby to jej dziecko mogl uratowac
        przeszczep to pierwsza by stala w kolejce!
        • kasia285 Re: A czy zastanawiali się Państwo 19.09.06, 21:55
          Co tu sie zastanawiac? kazdy normalny czlowiek chce zyc, w miare normalnie
          sprawy transplantacji w dzisiejszych czasach sa tak oczywiste osoby dorosle
          decydujac sie na nia( nikt nikogo do niczego nie zmusza) maja pelna swiadomosc
          skad dostaly ratujacy je narzad, a ch psychika dzieki temu jest zdrowsza ze
          dluzej pozyja.
            • zeng Re: A czy zastanawiali się Państwo 26.10.06, 22:43
              Darek, to nie jest takie proste, nie możesz ani siebie ani ludzi, którzy nie
              ofiarowali jej serca za śmierć żony.

              To nie jest tak, że ludzie nie chcą. Moja żona wiele razy podkreślała, że
              chciałby nawet po śmierci pomóc chorym (była lekarką, oddawała całą siebie dla
              obcych ludzi). Mnie mówiła, że gdyby jej się coś stało, to chce pomóc tylu
              ludziom ilu się da (oddać wszystkie organy), miała to też zapisane w dowodzie.

              Życie chciało jednak inaczej. Ona chciała, ale przez głupie przepisy (zmarła w
              ciągu iluś tam godzin od przyjęcia do szpitala) prokurator zażądał sekcji i
              zabrał jej możliwość zaoferowanie ostatniej i największej pomocy...
              • aniawx Re: A czy zastanawiali się Państwo 26.10.06, 22:50
                ja bym chętnie oddała. Znałam człowieka po przeszczepie serca - niestety i tak
                Mu sie nie udało przeżyć długo - żył miesiąc po przeszczepie. Nawet sie w
                telewizji wypowiadał:) jakies tydzień po przeszczepie. Ale mimo wszystko nie
                udało sie:((( I tak w jednym roku pochowałam wspaniałego sąsiada i KOchanego
                narzeczonego, który był po przeszczepie szpiku. Ale i tak wierzę że warto pomóc
                innym...
              • 70darek70 Re: A czy zastanawiali się Państwo 28.10.06, 00:13
                Witam Cię Zeng nie chce tu obwiniać nikogo , może tylko samego siebie.Ja sam
                podpisałem zgodę na pobranie moich organów i wożę ją razem z dokumentami , ale
                przyznam że nie wiem jakie są procedury w razie W... zresztą nasze polskie
                przepisy w tych i innych sprawach są jakie są . Nie będę tu teraz propagował za
                czy przeciw bo każdy wie co najlepiej ma w danej chwili zrobić.Podam przykład na
                samym sobie , jestem katolikiem i jeszce parę lat temu jak ktoś mówił o
                zapłodnieniu invitro , to twierdziłem że sieje cherezje i jak może ktoś
                decydować o życiu oprócz Pana Boga , w tej chwili jesteśmy po 3 zabiegach inv ,
                tak że poglądy się zmieniają i punkt widzenia zależy od punktu siedzenia .
                Pozdrawiam wszystkich .
                PS.Jeżeli bym kogoś uraził swają wypowiedzią - przepraszam -
                Darek z Tarnowa
                • zeng Re: A czy zastanawiali się Państwo 28.10.06, 07:39
                  Nie przepraszaj, nie uraziłeś.

                  Chciałem tylko powiedzieć, że zdarza się, że ludzie bardzo chcą oddać organy -
                  świadomie, pomagać innym nawet po śmierci - ale nie zawsze jest im to dane.
                  Chęci nie wystarczą. A to sytuacja uniemożliwia bo organy są zniszczone, a to
                  prokurator powie, że to jego wola się liczy a nie zmarłego, a to rodzina powie,
                  że się zgadza, a to jeszcze coś innego wymyśli polskie prawo...

                  Chęci są, wiele osób chciałoby... Tragedia polega nie tylko na tym, że żywi nie
                  dostali możliwości dalszego życia, ale też dlatego, że zmarli nie dostają
                  możliwości ostatniej posługi dla ludzkości. Przemyślanej i upragnionej.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka