Witam. Moja żona została ugryziona przez kleszcza 3 i pół roku temu. 2 lata
temu żonę dopadła ostra arytmia (jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że jest chora
na bb), zaczęły wypadać jej włosy, boleć stawy, biodra. Reakcja lekarzy -
standard - hipochondria, nerwica. Lekarz Kardiolog stwierdziła, że arytmia to
już taka uroda mojej żony, z tym się żyje. Nic jej nie obchodziło, jakie są
przyczyny tego, że młoda, wcześniej zdrowa kobieta, nagle zaczęła odczuwać
poważne dolegliwości sercowe.
Boreliozę wykryliśmy dopiero w czerwcu 2009 r. (test WB). Na zalecenie doktora
G.

z Gdańska (Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy), od sierpnia do końca
października 2009 r. (3 miesiące) brała duomox i metronidazol plus flukonazol.
W grudniu - nagły atak bolesności w klatce piersiowej. Skierowanie do
kardiologa. Doktor G. z Gdańska zasugerował, że może być zapalenie mięśnia
sercowego, ale kardiolog wykluczył stan zapalny w organizmie. Na arytmię
przepisał betaloc (którego żona nie wykupiła).
Kilkanaście dni temu - ponowny test WB i żadnej poprawy. Ponadto, pojawiły się
silne bóle głowy, sztywność karku i bóle kręgosłupa. Doktor W. z Zabrza
mailowo zasugerował leczenie dożylne. Mieszkamy w Kołobrzegu, w szpitalu nie
ma oddziału zakaźnego. Dr rodzinna stwierdziła, że nie weźmie na siebie
odpowiedzialności podawania w przychodni cefalosporyny 3 generacji (biotraxon
chyba tu chyba się zalicza). Reakcja pani doktor na nowe objawy - czy aby na
pewno głowa wcześniej nie bolała, czy są stresy, na bóle kręgosłupa i
sztywność karku - zaleciła SUCHE MASAŻE i BASEN. Ponadto cyt. "jest pani
wysoka, a osoby wysokie są narażone na bóle kręgosłupa". Ręce opadają. Za
kilkanaście dni jedziemy do Poznania do jakiejś pani doktor, która leczy
boreliozę (chociaż nie ma jej na liście lekarzy polecanych przez SCHnB).
Telefonicznie stwierdziła ona, że konieczne jest leczenie dożylne i
zaordynowała do czasu wizyty brać doxycyklinę - co o tym sądzicie? Zobaczymy,
jak to będzie.
Poza tym mam do Was pytanie, jak ma się podawanie leków dożylnych do arytmii?
Czy jest duże niebezpieczeństwo? Nie chcę, żeby moja żona skończyła na wózku,
albo jeszcze gorzej. Pozdrawiam, K.