27.01.10, 08:52
Witam. Moja żona została ugryziona przez kleszcza 3 i pół roku temu. 2 lata
temu żonę dopadła ostra arytmia (jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że jest chora
na bb), zaczęły wypadać jej włosy, boleć stawy, biodra. Reakcja lekarzy -
standard - hipochondria, nerwica. Lekarz Kardiolog stwierdziła, że arytmia to
już taka uroda mojej żony, z tym się żyje. Nic jej nie obchodziło, jakie są
przyczyny tego, że młoda, wcześniej zdrowa kobieta, nagle zaczęła odczuwać
poważne dolegliwości sercowe.
Boreliozę wykryliśmy dopiero w czerwcu 2009 r. (test WB). Na zalecenie doktora
G.wink z Gdańska (Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy), od sierpnia do końca
października 2009 r. (3 miesiące) brała duomox i metronidazol plus flukonazol.
W grudniu - nagły atak bolesności w klatce piersiowej. Skierowanie do
kardiologa. Doktor G. z Gdańska zasugerował, że może być zapalenie mięśnia
sercowego, ale kardiolog wykluczył stan zapalny w organizmie. Na arytmię
przepisał betaloc (którego żona nie wykupiła).
Kilkanaście dni temu - ponowny test WB i żadnej poprawy. Ponadto, pojawiły się
silne bóle głowy, sztywność karku i bóle kręgosłupa. Doktor W. z Zabrza
mailowo zasugerował leczenie dożylne. Mieszkamy w Kołobrzegu, w szpitalu nie
ma oddziału zakaźnego. Dr rodzinna stwierdziła, że nie weźmie na siebie
odpowiedzialności podawania w przychodni cefalosporyny 3 generacji (biotraxon
chyba tu chyba się zalicza). Reakcja pani doktor na nowe objawy - czy aby na
pewno głowa wcześniej nie bolała, czy są stresy, na bóle kręgosłupa i
sztywność karku - zaleciła SUCHE MASAŻE i BASEN. Ponadto cyt. "jest pani
wysoka, a osoby wysokie są narażone na bóle kręgosłupa". Ręce opadają. Za
kilkanaście dni jedziemy do Poznania do jakiejś pani doktor, która leczy
boreliozę (chociaż nie ma jej na liście lekarzy polecanych przez SCHnB).
Telefonicznie stwierdziła ona, że konieczne jest leczenie dożylne i
zaordynowała do czasu wizyty brać doxycyklinę - co o tym sądzicie? Zobaczymy,
jak to będzie.
Poza tym mam do Was pytanie, jak ma się podawanie leków dożylnych do arytmii?
Czy jest duże niebezpieczeństwo? Nie chcę, żeby moja żona skończyła na wózku,
albo jeszcze gorzej. Pozdrawiam, K.
Obserwuj wątek
    • pawel96b Re: Załamka 27.01.10, 09:02
      U mnie wystepowala lekka arytmia (glownie wieczorem po polozeniu sie), nie bylo
      zadnych problemow z biotraksonem. Co wiecej, po ktoryms tam wlewie ta arytmia
      sobie poszla i obecnie nie mam z tym zadnych problemow.

      Oczywiscie przy wlewach trzeba uwazac, zwlaszcza przy pierwszych, kiedy nie
      wiadomo jak zareaguje organizm. Ale to juz Wam lekarz/pielegniarka powiedza,
      chociaz moze byc maly problem ze znalezieniem takich, ktorzy nie beda sie
      "bac"/"chciec podac".

      Pawel
    • lysonka Re: Załamka 27.01.10, 09:59
      Z tego co wiem gdański doktor leczy do pół roku, więc wybrałabym się tam w
      trybie natychmiastowym, lub gdziekolwiek indziej do dobrze leczacego i
      natychmiast wznowiłabym leczenie. Wiem że kilka rzeczy można mu zasugerować, jak
      na twardego zakaźnika jest stosunkowo otwarty. Być może wypisałby skierowanie do
      szpitala na cefriakson dozylny- tylko niestety muszą znaleźć krętki w płynie
      mózgowo -rdzeniowym- punkcja. No i po wyjściu ze szpitala koniecznie kontynuować
      terapię doustną.
      Trzy miesiące słabego leczenia to zdecydowanie za mało jak na kilkuletnią
      boreliozę. Wg ilads leczy do ustąpienia objawów + 3 miesiące. Dlaczego dostała
      duomox, a nie unidox- jakieś uczulenia?, karmienie piersią?
      • ateragram Re: Załamka 27.01.10, 12:36
        Nie było uczuleń, ani karmienia piersią. Do Gdańska b. długo czeka się na
        wizytę, a o tym, co się dzieje pod gabinetem to w ogóle szkoda pisać. Dlatego
        jedziemy teraz do Poznania.
        • lysonka Re: Załamka 27.01.10, 13:14
          Mnie przyjęli po trzech tygodniach, ( tyle że u mnie tydzień w tą czy tydzień w
          tamtą nie robił wielkiej różnicy) męża i koleżankę od ręki, tylko że u niej nie
          podjął się leczenia, bo jeden pasek w WB+ objawy to za mało ( elisa ujemna). Nie
          wiem jak leczą w Poznaniu, ale w Olsztynie jest lekarz który leczy wg Ilads,
          (namiary można dostac w stowarzyszeniu). W każdym razie, bez dożylnych lekarstw
          też można się wyleczyć.
          P.S jak czytałam historię choroby twojej żony to moja jest bardzo podobna do
          jej. Tez miałam bóle serca, ( mówili że nerwica), włosy mi leciały w ilościach
          hurtowych, a na koniec rozsypały mi się stawy.
          Jak odkryłam wroga to jest coraz lepiej i mam nadzieję ze tak pozostanie
    • lysonka Re: Załamka 27.01.10, 17:05
      Niestety w gdańskiej Akademii medycznej nie wystarczy dodatni WB. Jasne że
      leczenie dożylne jest skuteczne, tylko nie zawsze są możliwości.
    • slowianka_kr Re: Załamka 27.01.10, 17:20
      Moja historia jest bardzo podobna...
      Niestety, arytmia bardzo mi się dawała we znaki (towarzyszyły jej silne zawroty
      głowy, nocne wybudzenia spowodowane skokami tętna do 140, stany bliskie
      omdlenia, bóle w klatce piersiowej, etc) już w kilka tygodni po ugryzieniu przez
      kleszcza (a było to 9 lat temu). Objawy okresowo się wyciszały, po czym
      uaktywniały się najmniej spodziewanym momencie.
      Czy żona miała robionego Holtera i echo serca?
      Dlaczego nie chce przyjmować Betalocu? Ja, odkąd zaczęłam łykać Atenolol, czuję
      się o niebo lepiej, a serce wreszcie pracuje w normalnym tempie, a nie na mocno
      przyspieszonych obrotach.
      Do tego zazywam 4 abx i jakoś daję radę wink
      Według mnie żona jeszcze przed rozpoczęciem wlewów powinna opanować arytmię, a
      Betaloc jej z pewnością w tym pomoże...
      • ateragram Re: Załamka 27.01.10, 17:37
        Miała Holtera i echo serca. Echo serca - bez nieprawidłowości, Holter wyszedł
        nienajlepiej. Żona nie chce brać betalocu, bo chce zwalczyć przyczynę, a nie
        objawy i łykać jeszcze więcej chemii. Poza tym, na szczęście, ta arytmia na
        razie nie jest dla niej tak dokuczliwa (jak sama twierdzi) i trochę się do niej
        przyzwyczaiła.
        • miskaaa11 Re: Załamka 27.01.10, 19:17
          Mieszkam całkiem bliskosmilei muszę przyznać ,że nie wiem jak to wygląda w Kbg ale
          ja miałam podawany biotrakson...
          Co do arytmii nawet zakładałam wątki, nawet raz mnie karetka zabrała teraz
          dopiero wiem ,że to sprawka bb..


          Pozdrawiam,
          • ateragram Re: Załamka 28.01.10, 09:16
            A można wiedzieć, gdzie i kto podawał Ci biotraxon?
    • tetrak Re: Załamka 27.01.10, 22:26
      w Poznaniu nie ma lekarza, który leczyłby prawidłowo boreliozę. Do lekarki, do
      której się wybieracie to zapewne dr Skoryna, która leczy niewłaściwie, 2 x 100
      doxy, potem na 8-10 dni do szpitala na dożylny biotrakson, kontynuacja dożylnego
      biotraksonu w domu - razem 4 tygodnie, potem znowu doxy. Szkoda czasu na nią.
      Jest niereformowalna ta kobieta. Zgłoś się do lekarza, który leczy wg ILADS.
      • ateragram Re: Załamka 27.01.10, 22:42
        Tylko że najbliższy taki lekarz jest w Olsztynie.
        • tetrak Re: Załamka 27.01.10, 22:55
          ja z Poznania jeżdżę na południe Polski do lekarza leczącego wg ILADS mimo, że
          Skoryna jest w Poznaniu. Byłam w szpitalu na oddziale, na którym jest właśnie
          ona. O boreliozie i jej leczeniu wie niewiele. Znajomego leczyła ROK tylko doxy.
          • tetrak Re: Załamka 27.01.10, 23:10
            i zamiast wyleczyć go, "dorobił się" dodatkowo poważnych chorób
            kardiologicznych, ja natomiast w porę się zorientowałam, o innych nie będę
            pisała. Spytaj w SCHnB
          • miskaaa11 Re: Załamka 27.01.10, 23:11
            tetrak ma racje szkoda czasu.
            Ja mieszkam niedaleko Kbg i też mam lekarza 700km i nie zamieniłabym go na
            jakieś niewiadome co bo już takich miałam w tez byłam w Poznaniu i tam na
            zakaźnym dali mi nawet sterydy!!!!!!!!!!!!!
            • kleszczorak Re: Załamka 28.01.10, 08:02
              Z tym Poznaniem potwierdzam co wyżej.
              Szkoda czasu i zdrowia.

              • kleszczorak Re: Załamka 28.01.10, 10:06
                Leczę się 7 miesiąc.
                Mam już zrobione koinfekcje.
                O swoje arytmie i problemy z sercem zaczynam podejrzewać bartonelle, a mam 2
                gatunki.
                Krętka bb już ładnie wymietliśmy.
                Czuję się zdecydowanie lepiej.
                Normalnie funkcjonuję, choć mam jeszcze pół ZOO w sobie.


                Po dożylnym biotraksonie, który brałam 6 tygodni w pulsach 4x4g i 3 dni wolne
                zaczęła mi się odblokowywać szyja.
                10 dni po nim dostałam prezent w wigilię.
                Ale pierwsze oznaki dużej poprawy miałam już na tabletkach.

                W moim przypadku leczenie według ILADS dało mi szansę na normalne życie.

                Pozdrawiam i życzę odwagi do podjęcia decyzji
        • ominka58 Re: Załamka 28.01.10, 12:57
          ateragram napisał: "Tylko że najbliższy taki lekarz jest w
          Olsztynie. " - gdzie w Olsztynie i kto???
          własnie szukam kto na moim terenie ma jakieś pojęcie o boreliozie!
          • marzena1963 Re: Załamka 28.01.10, 19:17
            Ominka58
            Zadzwoń do punktu konsultacyjnego Stowarzyszenia Chorych na Boreliozę i tam Ci podadzą namiary na lekarza. Jest zasadą, że na forum nie podajemy szczegółowych informacji.
            • ominka58 Re: Załamka 28.01.10, 19:35
              Dzięki Marzena 1963 ...widzę, że poprzednio podane
              namiary "zniknęły" i chyba dobrze...zdążyłam o tym polecanym lekarzu
              zebrać info... kiepskie szczerze mówiąc , do Stowarzyszenia wysłałam
              zapytanie , poczekam co mi odpowiedzą , jesli ten sam namiar który
              był to będę sobie radzić swoimi sposobami
    • ateragram Re: Załamka 28.01.10, 12:44
      Jeżeli odradzacie mi panią doktor z Poznania, to może udać się ponownie do dr
      Gorzelańczyka do Gdańska ? On zna historią choroby mojej żony i, jak stwierdził
      podczas ostatniej wizyty w grudniu, również może przepisać leczenie dożylne.
      Poza tym, jeżeli lekarz np. z Gdańska, z Olsztyna czy z Zabrza, wystawi
      skierowanie na leczenie szpitalne na oddziale zakaźnym, to czy szpital w
      Koszalinie (najbliżej naszego miejsca zamieszkania), ma obowiązek przyjąć żonę?
      Z tego co wiem, dr Gorzelańczyk jest dobrym lekarzem. Dr W. z Zabrza mailowo
      napisał żonie, że "jest w dobrych rękach" - miał na myśli dr G. z Gdańska.
      • miskaaa11 Re: Załamka 28.01.10, 13:50
        Hehe ja jestem z K-lina....
        Nie wypowiadam się na temat zakaźnego tu;/
      • kornelcia75 Re: Załamka 29.01.10, 18:19
        hmm... mi dr Gorzelańczyk nie pomógł....

        • flork74 Re: Moje Biotraxon-owanie 29.01.10, 21:10
          Witaj!
          Jestem po 1,5rocznej kuracji bb.Leczylem sie pod skrzydlem dr.z
          Krakowa.Ona na poczatku leczenia przepisala wlewki z Biotraxonu.W
          sumie mialem ich 118.Na poczatku leczenia 90 i na koncu 28.Dr z
          Krakowa napisla zlecenie na podawanie,a ze mam wspaniala dr.rodzinna
          to byly podawane mi w mojej przychodni,a gdy w weekendy przychodnia
          byla nieczynna to do domu prywatnie przychodzila pielegniarka by
          podac wlewke.Juz na poczatku wlewek czulem jak gowno to jest
          niszczone.Wiem jakie klody rzucane sa pod nogi ludziom chcacym
          leczyc borelioze,zwlaszcza jesli chodzi o podanie Biotraxonu.Grunt
          to nie trafic na konowala lub opornego na wiedze bialego kitla.
          Pozdrawiam Rodzinke!!!
          • reni5553 Re: Moje Biotraxon-owanie 30.01.10, 00:53
            Flork
            fajnie, że się odezwałeś
            stara brygado smile

            należy przypomnieć, że całe nasze perypetie z leczeniem i odczuwaniem choroby są przez wielu lekarzy "standardowych" jak i nawet najbliższych często, postrzegane jako zachowania chipohondryczne, a dla wielu przychodni, niestety, podanie wlewu jest wielkim wykroczeniem ponad obowiązujące normy.

            sama osobiście łącznie przeszłam przeszło setkę wlewów
            przestrzegając podstawowych zasad
            duże ilości wody (ok 2 l dziennie min.) ewentualnie kontrola USG woreczka żółciowego, odpowiednio czasowo podawane wlewy, przez pielęgniarkę z możliwością szybkiego dostępu do lekarza w razie niepożądanych reakcji na lek (co się zdarza niezmiernie rzadko) itp.
            należy pamiętać, że biotraxon może powodować spadek ciśnienia (rzecz ważna dla niskociśnieniowców).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka