Witam
chyba czas napisać kilka słów o mojej "przygodzie" z boreliozą
po epizodach drętwienia kończyn na jesieni ub.roku(ze szpitala
wyszłam z podejrzeniem sm + prążkami oligoklonalnymi w płynie m.r),
które ustapiły zaliczyłam b.silne bóle całego ciała, szczególnie
lewej strony, kolan, mięśni ud i pleców, nasilających się po
cipronexie zapisanego "przypadkowo" podczas infekcji, lista
dolegliwości jest długa, jedne bardziej dokuczliwe inne znośne,
główie bólowe,
testy Elisa, WB i PCR ujemne, nie pamiętam aby kiedykolwiek ugryzł
mnie kleszcz, wykluczono kilka mniejszych i większych chorób ...
od tygodnia leczę się u lekarza wg ILADS,
biorę tetracyklinę 2x750 mg
tinidazol 2x250 mg
duomox 2x2g
fluconazole 1x100 mg
dodatkowo biorę 2x2 biomarine 570, biopron9 1 tabl, optimę 1 tabl. i
vita-miner 1 tabl....wmuszam w siebie jogurty, które dotychczas nie
istniały i smakują jak......nie smakują
staram się pilnować diety chociaż waga drastycznie spada w dół,bez
batoników i kawy nie mogłam przeżyć dnia a teraz ...nędza
na razie samopoczucie bez zmian, lekkie bóle mięśni, szczególnie
tego nieszczęsnego lewego barku który boli najbardziej ale da się
przeżyć, metaliczny posmak w ustach i brak smaku, pieczenie mięśni,
szczególnie ud i pod pachami...czy kogoś z was bolały pachy ?
liczę na wasze wsparcie i pomoc...na razie czytam w wolnej chwili
wątki i mam mętlik w głowie...