Dodaj do ulubionych

borelioza? a może jednak nie...

28.02.05, 21:37
Witajcie,
dd 2 miesięcy bolą mnie stawy - zaczęło się od prawego łokcia (ten jest
najbardziej odczuwalny) później doszły bóle nadgarstków i takie jakby
mięśniowe - bóle ud. Bóle nie są bardzo uporczywe, daje sobie radę bez
tabletek przeciwbólowych nie mniej, po wzmożonym wysiłku ból jest większy a i
bez tego czuję, że coś się dzieje. Tylko co?
Byłam już u reumatologa. Robiłam mnóstwo badań krwi i moczu (ASO, AST, ALT,
CK, p-ciała jądrowe ANA, p-ciała Yersinina, obie chlamydie, p-ciała HCV,
antygen HBS, oczywiste pełna morfologia, OB i inne) i wszystko jest ok.
Jedynie miano ASO jest lekko podwyższone (291 przy normie do 200) ale jak
powiedział reumatolog nie budzi to niepokoju przy dobrych pozostałych
wynikach.
To co stwierdzono „poza” badaniami krwi to nadmierna ruchliwość stawów
i „przeprost” stawów łokciowych (podobno charakterystyczne dla baletnic smile -
ja nią nigdy nie byłam.
Na razie mam przepisane Plascedine 300 - 6 tygodniową kurację na wzmocnienie
stawów.
Jeśli po niej nie będzie poprawy ciąg dalszy poszukiwań co to może być - ze
wskazaniem na borelioze, którą kiedyś złapałam.
Została wykryta na podstawie niewielkiego rumienia w marcu 2004 (IgG: 1,84;
IgM: 2,02), przeszłam ponad 4 tygodniową kurację doxyciliną, kolejne wyniki
badań na przeciwciała były raczej ok (wynik zawsze bardzo nisko dodatni:
08.2004: IgG: ujemny; IgM: 1,09 oraz 12.2004 – IgG: 1,06; IgM: 1,07)
Czy borelioza może dawać niepokojące sygnały przy dobrych wynikach? Czy
leczona w tak wczesnym stadium mogła być nie wyleczona? Pewnie tak...
Gdyby okazało się, że to ona jest przyczyną tych bólów lekarz zapowiedział
1,5 roczną kurację antybiotykami. Szczerze mówiąc trochę mnie to przeraża.
Po pierwsze chciałabym mieć pewność, że to borelioza, ponieważ 1,5 roku na
antybiotykach to bardzo długo.
Może jakieś badanie lekarz przeoczył? Może coś innego jest przyczyną bólów
stawów? Może na coś jeszcze powinnam razem z lekarzem zwrócic jeszcze uwagę?
Zanim zdecyduję się na tak długie leczenie chciałabym mieć pewność, że leczę
się na właściwą chorobę.
Jeżeli ktoś z Was ma jakieś doświadczenia, wiedzę w tym temacie byłabym
wdzięczna za pomoc. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • borelioza1 Re: borelioza? a może jednak nie... 28.02.05, 22:04
      Nie chce Cie martwic ale po przeczytaniu twojego postu nie wykluczone jest ze
      masz borelioze .
      Na tym forum jest lekarz - Artur 737 który napewno odpisze na twoj post
      Pozdrawiam
    • artur737 Re: borelioza? a może jednak nie... 28.02.05, 23:02
      Trafilas na sensownego lekarza, wiec mozna powiedziec, ze i tak masz szczescie.

      1.5 roku to wersja optymistyczna - bedzie raczej dluzej. Ale i to da sie
      przezyc. Znam ludzi na antybiotykach od 15 lat. Dieta, probiotyki, kotrola co
      miesieczna krwi i moczu - wszystko dla ludzi.

      Musisz troche postudiowac te chorobe, jako, ze wiele w niej niewiadomych.
      • artur737 Re: borelioza? a może jednak nie... 28.02.05, 23:30
        Dla dobra ogolnego przychodz na to forum i dziel sie swoimi doswiadczeniami w
        leczeniu choroby.

        Byc moze twoj lekarz (jezeli naprawde okaze sie dobry) moze tez objac opieka
        jakis innych chorych, ktorzy nie sa w stanie uzyskac prawidlowego leczenia w
        normalnym trybie.

        Zreszta tu ci bedzie razniej.
        • colete Re: borelioza? a może jednak nie... 01.03.05, 07:40
          Lekarz rzeczywiście wydaje się ok, mimo, że to chyba nie jest jego
          specjalizacja (a może sie mylę?). To reumatolog. Nastepną wizytę mam za 6
          tygodni i do tego czasu chce się dowiedzieć możliwie najwięcej o boreliozie.
          Szczerze mówiąc jednak, cały czas mam nadzieję, że to jednak nie to. Ze to
          coś "lżejszego" jeśli można tak powiedzieć o jakiejkolwiek chorobie. Borelioza
          mnie przeraża.
          Pozdrawiam
          • artur737 Re: borelioza? a może jednak nie... 01.03.05, 13:46
            Diagnoza wydaje sie logiczna i powinnas ja chyba zaakceptowac.

            Polacy boja sie antybiotykow niepotrzebnie - wszystko jest dla ludzi.

            Wazne, ze masz ogromna szanse wyleczenia choroby calkowicie.

            Z jakiego miasta jestes?
            • artur737 Re: borelioza? a może jednak nie... 01.03.05, 17:55
              Lekarze zajmujacy sie choroba Lyme czyli borelioza pochodza z
              najprzerozniejszych dzialow medycyny. W USA, nie wiadomo dlaczego, najlepsi
              doktorzy od boreliozy to psychiatrzy. Moze taki przypadek?

              Wbrew pozorom, tylko wyjatkowo lekarze zakaznicy potrafia skutecznie leczyc te
              chorobe wiec uwazaj bys sie nie dostala z deszczu pod rynne.
              Przy okazji innych watkow pisalem o roznych smieciowatych publikacjach
              naukowych rodem z USA, sugerujacych rzekoma skutecznosc krotkiego leczenia. Nic
              bardziej mylnego, ale sa lekarze, ktorzy w te publikacje wierza. A ja ciagle
              nie wiem, kto te mylace artykuly drukuje i dlaczego.

              W twoim przypadku trzeba mocno uwazac by choroba nie zaatakowala ukladu
              nerwowego co moze sie zdarzyc przy leczeniu formy stawowej. Mam nadzieje, ze
              twoj reumatolog mysli o tym jak chronic twoj mozg w czasie leczenia.

              Naprawde tez sugeruje rozciagnac leczenie powyzej 1.5 roku. Te 1.5 podobno
              czasem wystarcza, ale to co widze najczesciej to 2.5-3 lata, tak na ogol.
              • colete Re: borelioza? a może jednak nie... 01.03.05, 18:16
                Szczerze mówiąc, mnie samej jak tylko pojawiły się bóle stawów, przyszła do
                głowy ta nieszczęsna borelioza...
                Przejrzę dokładnie wszystkie posty i z pewnością będę miała jakieś pytania -
                mam nadzieję, że nie będziesz miał nic przeciwko abym się do Ciebie (i innych
                osób które będą mogły pomóc) z nimi zwróciła?
                Piszesz, że mam "ogromną szansę wyleczenia choroby całkowicie" - nie chciałabym
                jej zmarnować i
                razem z lekarzem świadomie wybrać najlepszą z możliwych metod leczenia.
                Co masz na mysli "chornić mózg"?
                Tyle pytan bez odpowiedzi...

                A, i jestem z Warszawy.

                Pozdrawiam serdecznie.
                • artur737 Re: borelioza? a może jednak nie... 01.03.05, 19:22
                  To forum po to jest by rozmawiac. Idea jest taka, ze kiedys bedzie rownie
                  dobrze funkcjonowalo i bez mojej pomocy.

                  Przez ta chorobe ciezko jest przejsc dodatkowych informacji a czasem potrzeba i
                  normalnego ludzkiego wsparcia w trudnym momencie.

                  Osobiscie tez wcale nie uwazam, ze wiem wszystko o tej chorobie.
                  Mam na jej temat troche obserwacji, troche przemyslen, ale nie uwazam sie za
                  autorytet. W tym momencie wszyscy uczymy sie od wszystkich.

                  Jezeli twoj lekarz okaze sie skuteczny to nie widze powodu by i inni chorzy
                  udawali sie do niego po leczenie. Realia pokazuja, ze jest bardzo malo lekarzy
                  zdolnych rozpoznac i leczyc borelioze, zwlaszcza taka, ktora nie zostala w
                  obiektywny sposob potwierdzona wysypka i ukaszeniem kleszcza.
                  • artur737 Re: borelioza? a może jednak nie... 01.03.05, 19:26
                    Nalezy uznac zawsze, ze bakterie sa obecne w mozgu, nawet gdy nie ma objawow z
                    osrodkowego ukladu nerwowego.

                    Poniewaz leki na ogol maja trudnosci w przenikaniu bariery krew-mozg dlatego
                    mozna sie obawia, ze niektore formy leczenia pozwola na rozkwit bakterii w
                    mozgu w pozniejszym czasie. W innych watkach pisalem troche wiecej na ten
                    temat.
                    • colete Re: borelioza? a może jednak nie... 01.03.05, 19:38
                      Dzieki. Właśnie siedzę przed komputerem i czytam wszystko co się da - jedno po
                      drugim. Muszę byc zdrowa! Już wiem np. że musze wspomieć o ochronie mozgu.
                      Czekam też na wyniki badan metodą Elisa? i wiem, że nawet jesli wyjdzie b.nisko
                      dodatni (jak zwykle) to tak naprawdę o niczym nie świadczy.

                      Co do lekarza - na razie ocaniam bardzo dobrze (w przeciwieństwie do
                      poprzednich do których trafiłam).
                      Jeśli wszystko będzie ok - chetnie podzielę się namiarami.
                      Pozdrowienia.
                      • artur737 Re: borelioza? a może jednak nie... 01.03.05, 19:49
                        Namiary na lekarza mozesz przeslac emailem do mnie i/lub borlioza1
                        (zalozycielka forum)

                        Nie podajemy nazwisk na forum zeby uniknac problemow. To forum moze byc np
                        czytane wlasnie przez roznych lekarzy i nie wszyscy zycza sobie by o nich
                        pisano na internecie zarowno dobrze jak i zle.

                        Najlepiej uzywac skrotow np Dr.B z Warszawy lub Dr.B reumatolog z Warszawy.

                        Osoby zainteresowany beda mogly otrzymac pelen kontakt z danym lekarzem poprzez
                        elektroniczna poczte ode mnie, od boleriozy1 lub bezposrednio od ciebie.

                        Jestesmy tez zainteresowani szczegolami twojego leczenia tzn jakie leki, w
                        jakim zestawie, jak dlugo i w jakich dawkach, jak efektywne.
                        Oczywiscie inne informacje typu objawy uboczne tez sie zapewne przydadza.

                        Forum jest mlode a juz jest tu spory ruch. Jest wiec spora szansa na powstanie
                        dobrze dzialajacej internetowej grupy wsparcia pacjentow chorych na borelioze.
    • freshka Piascedine 03.03.05, 19:56
      A ja troche z innej beczkismile Przypomniala mi sie dyskusja jak byla jakis czas
      temu na temat tego leku:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=19838890&a=20340527
      Nie neguje decyzji Twojego lekarza, ale mi tez ostatnio przepisano
      Piascedine "tak profilaktycznie" i uwazam, ze chyba mozesz lepiej ulokowac
      swoje pieniadze, np. w dobre probiotyki, bo beda Ci chyba potrzebne?
      Pozdrawiam! smile
      • colete Re: Piascedine 03.03.05, 22:02
        Przeczytałam tą dyskusję, wcześniej jednak kupiłam już 2 opakowania Piascedine
        (oj drogo.. 80 pln sad. No nic... "zjem" - zobaczymy czy będzie jakaś ulga, choć
        wątpię. Od kilku dni czuję także bóle w stawie kolanowym, więc tak jak Artur
        pisał - diagnoza jest pewnie słuszna. Po przeczytaniu róznych artykułów,
        zaczęłam łączyć fakty i wyszło mi, że oprócz bólów stawowych, był i kaszel
        suchy (ponad 4 miesiące), senność i zmęczenie, które przypisywałam porze
        roku... Teraz zaczęło się wszystko układać w jedną całość.
        Przesunęłam wizytę u reumatologa na wcześniej i dodatkowo zapisałam się do
        przychodni przyszpitalnej Szpitala Zakaźnego na Wolskiej w Warszawie. Trzeba
        działać ! - nie chcę aby borelka (Marku - świetne zdrobnienie wink za bardzo się
        ze mną zaprzyjaźniła.
        Pozdrawiam serdecznie i obiecuje dalsze wieści z linii frontu.
        • minuszka do Colet 14.03.05, 13:10
          Colete, mam prośbę. Prześlij do mnie na mój e-mail /minuszka13@tlen.pl/ adres
          do tego lekarza reumatologa, będe bardzo wdzięczna.Od ponad 4 tygodni mam
          okropne drętwienia obydwu kończyn górnych i dolnych z bólami rwącymi włącznie.
          Byłam juz u wielu specjalistów, ale żaden nie potrafi mi pomóc. Czekam teraz na
          wizytę u ortopedy, i jestem pozostawiona sama sobie.
          • colete Re: do Colet 14.03.05, 22:06
            Minuszka, sprawdz pocztę.
            Przesłałam Ci info na priva.
            Pozdrawiam ciepło.
        • wawan1 Mnie też reumatolog zdiagnozował borelioze 15.03.05, 21:29
          BAdania wykonane u mnie były takie jak u ciebie. Ten lek na wzmocnienie stawów
          też bralam, chyba ze 2 miesiace, nic nie pomógł. Tylko tyle, że głośniej mi
          strzelały kolana. Też mam wyniki nisko dodatnie, lub wątpliwe. Pisz czasami,
          jak postępy w leczeniu. Chętnie umówiłabym sie z twoim reumatologiemwink
    • wawan1 Re: borelioza? a może jednak nie... 15.03.05, 21:19
      Pytanko mam do Ciebie? Gdzie udało Ci się znaleźć takiego lekarza? Czy to jest
      lekarz zakaźnik, czy reumatolog.Jeśli możesz mi odpisać, na czym mi zależy to
      bardzo proszę wawan@interia.pl
      • colete Re: borelioza? a może jednak nie... 23.03.05, 22:23
        Pisze, zeby potwiedzić, że poziom wiedzy nt. boreliozy wśród lekarzy jest
        żenujący.
        Byłam wczoraj u internisty po skierowanie na Wolską i opowiadając po co
        przyszłam dowiedziałam się, że 3 tygodnie na antybiotyku to dość. Pani
        pochwaliła się, że w ten sposób wyleczyła (!!!!!!) boreliozę u pacjantki, która
        zgłosiła się 12 lat po ukąszeniu kleszcza z wieloma objawami... Poza
        tym oczywiście seria pytań w stylu - "A kto Pani naopowiadał, że trzeba się
        leczyć przez 1,5 roku?", "A jak Pani wątroba to wytrzyma?" i inne... Na
        szczęśnie mnie leczyć ona nie będzie... Dostałam to po co przyszłam - czyli
        skierowanie do specjalisty. Mam nadzieje, że okaże się sensowny i potwierdzi
        wcześniejszą diagnoze.. Zawsze lepiej mieć możliwość wyboru lekarza niż nie
        mieć jej wcale i na to licze.
        W przyszłym tygodniu na wiec dwie wizyty w tej samej sprawie u dwóch lekarzy.
        Jestem ciekawa ich reakcji i podejścia do tematu/leczenia (zwłaszcza, że
        ostatnie wyniki Elisa mam ujemne...) Ciekawe też co na to moja reumatolog, u
        której najchętniej bym na leczeniu pozostała o ile nie zmieni zdania
        wobec nowych okoliczności.
        Pozdrawiam
        • artur737 Re: borelioza? a może jednak nie... 24.03.05, 07:02
          ...i tak to jest. Ale nie od razu Krakow zbudowano. Nigdy nie mowilem, ze bedzie latwo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka