Witam wszystkich pewnie trochę osób się ze mną nie zgodzi ale może to komuś
pomóc...a mianowicie chodzi mi o "uzależnienie" od ciągłego przeglądania
witryn i czytania postów na forum...powiem tak choruję na borelioze od prawie
roku i w tym czasie przeczytałem mnóstwo informacji na temat tej choroby (jak
pewnie każdy z was), a każdy dzień rozpoczynałem od włączenia komputera i
sprawdzenia czy ktoś nie napisał czegoś na forum ...jednocześnie oczekując,
że tym razem może to będzie post-recepta dla mnie...Myliłem się ..owszem
przyznam dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy..ale jednocześnie mnóstwo
innych, które robiły mi sito z mózgu i powodowały, że nawet jak nie miałem
danych objawów, dolegliwości to teraz przyznam, że po przeczytaniu setki
postów zaczynałem je MIEĆ (głupia psychika)...teraz inna sprawa "leczenie",
czytając posty wyrobiłem w sobie beznadziejne podejście "JAK MI MOŻE KTOŚ COŚ
POMÓC JAK INNI SOBIE NIE DAJĄ RADY!!!" ..czyli na starcie wszystko
skreslałem ... dostawałem wiele antybiotyków przeciągu tego roku, napoczątku
jeszcze tak nie zwracałem uwagi co biorę ile itp a pożniej jeśli nie był to
antybiotyk lub ilość, którą zaleca Artur737 to automatycznie brałem za
przegraną i skreślałem możliwość, że to mi pomoże

...Pamiętajmy każdy jest
inny i każdy inaczej reaguje na leki!...Pobyt w szpitalu potem brak
internetu ...spowodował, że zauważyłem czego nie dotrzegałem wcześniej ..tego
cholernego "uzależnienia"...bez tego ciągłego czytania postów i dołowania się
co jeszcze!!! jest mi znacznie lepiej po prostu przyzwyczjam się z tym żyć i
nawet mi wychodzi ...trzeba się z naszą przyjaciółką (boreliozą) zaprzyjażnić
a nie ciągle walczyć ..TO POMAGA!! ...na koniec tego nieco innego postu na
tym forum dodam, żebyście nie wyłaczli u siebie PLACEBO!!