krentka
19.06.06, 11:27
Jestem czytelniczką forum od kilku miesięcy. Choruję od ponad roku, ale
zostałam zdiagnozowana bardzo późno. Oprócz rumienia miałam całą rozmaitość
objawów (na liście zamieszczonej w materiałach forum bez wahania zakreśliłam
24 pozycje), z którymi nie mogli sobie poradzić internista, neurolog,
reumatolog i ortopeda. Boreliozę wykryłam sama, kiedy po zgodnej diagnozie
wymienionych lekarzy stwierdzających depresję, pozwoliłam sobie mieć odrębne
zdanie i wzięłam sprawy w swoje ręce. Zrobiłam badanie w kierunku borelia
(dodatni test Elisa potwierdzony potem dodatnim WB w obu klasach wykonanym
już w szpitalu)
Obecnie jestem po antybiotykoterapii dożylnej i doustnej ( cefalosporyny i
amoksycykilna, wcześniej doksycyklina). Niestety przerwanej z powodu
rzekomobłoniastego zapalenia jelit. Nie pomogła dieta i preparaty ochronne.
Przytrafiło mi się to już drugi raz ( coś strasznego) i nie chcę więcej. Po
zapaleniu jelit dochodziłam do siebie przez ponad miesiąc i do dziś bardzo
muszę uważać na leki i dietę. Pozostaje tylko problem jak leczyć boreliozę.
Pani zakźnik kategorycznie wyklucza powrót do antybiotyków . Dodam, że
odrzucono też moje sugestie co do ewentualnej terapii domięśniowej.
W tej sytuacji zaczęłam próbować medycyny naturalnej. Już szósty tydzień
biorę Cordyceps (wspomniany w materiale dr Burrascano) i potem dodatkowo
włączyłam Chitosan.. Od tygodnia ( piąty tydzień leczenia naturalnego) mam
nasilenie wszystkich dolegliwości (bóle stawów, mięśni, zębów, ucha, karku i
okropne bóle tyłu głowy- wszystkie bóle pojawiają się okresowo).
Teraz nie wiem, czy to herxy po Cordycepsie, czy po dwóch miesiącach od
nieszczęsnej antybiotykoterapii moja borelaka manifestuje się momentami
silniej niż pierwotnie.
Jeśli macie jakieś doświadczenia z Cordycepsem to proszę o informacje.
Chętnie wysłucham też uwag jak postępują inni, którzy mieli podobny do mojego
problem.