Dodaj do ulubionych

Leczenie Cordycepsem

19.06.06, 11:27
Jestem czytelniczką forum od kilku miesięcy. Choruję od ponad roku, ale
zostałam zdiagnozowana bardzo późno. Oprócz rumienia miałam całą rozmaitość
objawów (na liście zamieszczonej w materiałach forum bez wahania zakreśliłam
24 pozycje), z którymi nie mogli sobie poradzić internista, neurolog,
reumatolog i ortopeda. Boreliozę wykryłam sama, kiedy po zgodnej diagnozie
wymienionych lekarzy stwierdzających depresję, pozwoliłam sobie mieć odrębne
zdanie i wzięłam sprawy w swoje ręce. Zrobiłam badanie w kierunku borelia
(dodatni test Elisa potwierdzony potem dodatnim WB w obu klasach wykonanym
już w szpitalu)
Obecnie jestem po antybiotykoterapii dożylnej i doustnej ( cefalosporyny i
amoksycykilna, wcześniej doksycyklina). Niestety przerwanej z powodu
rzekomobłoniastego zapalenia jelit. Nie pomogła dieta i preparaty ochronne.
Przytrafiło mi się to już drugi raz ( coś strasznego) i nie chcę więcej. Po
zapaleniu jelit dochodziłam do siebie przez ponad miesiąc i do dziś bardzo
muszę uważać na leki i dietę. Pozostaje tylko problem jak leczyć boreliozę.
Pani zakźnik kategorycznie wyklucza powrót do antybiotyków . Dodam, że
odrzucono też moje sugestie co do ewentualnej terapii domięśniowej.
W tej sytuacji zaczęłam próbować medycyny naturalnej. Już szósty tydzień
biorę Cordyceps (wspomniany w materiale dr Burrascano) i potem dodatkowo
włączyłam Chitosan.. Od tygodnia ( piąty tydzień leczenia naturalnego) mam
nasilenie wszystkich dolegliwości (bóle stawów, mięśni, zębów, ucha, karku i
okropne bóle tyłu głowy- wszystkie bóle pojawiają się okresowo).
Teraz nie wiem, czy to herxy po Cordycepsie, czy po dwóch miesiącach od
nieszczęsnej antybiotykoterapii moja borelaka manifestuje się momentami
silniej niż pierwotnie.
Jeśli macie jakieś doświadczenia z Cordycepsem to proszę o informacje.
Chętnie wysłucham też uwag jak postępują inni, którzy mieli podobny do mojego
problem.
Obserwuj wątek
    • artur737 Re: Leczenie Cordycepsem 19.06.06, 16:43
      Od tygodnia ( piąty tydzień leczenia naturalnego) mam
      nasilenie wszystkich dolegliwości (bóle stawów, mięśni, zębów, ucha, karku i
      okropne bóle tyłu głowy- wszystkie bóle pojawiają się okresowo).>

      Trudno powiedziec czy to herx czy nawrot po wczesny przerwaniu antybiotyku.
      Z czasem sie pewnie wyjasni. Jakie leczenie nat stosujesz?
      • krentka Re: Leczenie Cordycepsem 19.06.06, 18:28
        Początkowo raz dziennie potem dwa, a od ok2 tygodni 3 x1 kapsułka wyciągu z
        Cordycepsu i 1x2 kapsułki Chitosanu. Cordyceps ma opinię naturalnego
        antybiotyku, jest reklamowany jako efektywny środek przeciwzapalny o działaniu
        antyseptycznym i bakteriobójczym, ma też regulować odporność i obniżać poziom
        lipidów.
        Planuję zwiększać dawkę. Z uwagi na wcześniejsze dolegliwości robię to pomału.
        Pierwszy efekt – wyregulowałam ciśnienie i jestem mniej zmęczona.
        • artur737 Re: Leczenie Cordycepsem 19.06.06, 19:35
          Moje szybkie internetowe poszukiwania sugeruja raczej, ze Cordyceps to leczenie objawowe i najbardziej pomaga na przewlekle zmeczenie.

          Np tu :

          CORDYCEPS: This well-known herb from Tibet has been shown in clinical studies to reduce fatigue, improve stamina and energy and to enhance lung and antioxidant function. It is the only compound known to raise Super oxide Dismutase activity. Although the use of this is optional, the effects can be so dramatic, I strongly urge all people with fatigue to use this, long term.
          • krentka Re: Leczenie Cordycepsem 19.06.06, 21:04
            Co w takim razie sugerujesz dla osoby, która tak jak ja musi się trzymać daleko
            od antybiotyków.
            • krentka Re: Leczenie Cordycepsem 19.06.06, 21:25
              Nie ukrywam, że liczę na to, że własnie w moim przypadku będzie miało miejsce
              to wyjątkowo aktywne działanie cordycepsu, ale tez chętnie spróbuję czegoś
              innego. Myślałam o Nonilub Vilcacora, ale nie wszystkie wypowiedzi są
              zachęcające.
              • artur737 Re: Leczenie Cordycepsem 19.06.06, 22:05
                Nie znaczy, ze nie mozesz byc leczona abx. Moze rzeczywiscie na jakis czas sie wstrzymaj, ale na C. difficile sa specjalne preparaty probiotyczne, ktore hamuja jego rozwoj. W Polsce jest chyba Enterol zawiera specjalny grzybek, ktory zwalnia rozwoj tej szkodliwej bakterii. W USA sa pacjenci tacy jak ty, ktorzy z powodzeniem stosuja pozniej antybiotyki, choc wymaga to ostroznosci.

                Z leczen naturalnych nalepiej rokuje Vilcacora lub witamina C/sol. Opisane troche w watku o leczeniu naturalnym boreliozy.
                Ewentualnie oleje aromatyczne roslinne (na tym sie nie znam zupelnie).
                • artur737 Re: Leczenie Cordycepsem 19.06.06, 22:23

                  Na Lymenecie ci moze podadza strone grupy na witaminie C + sol. Mieszcza sie gdzies na Yahoo. Powinni ci podac dokladny przepis leczenia.

                  Jest sporo ludzi bardzo zadowolonych z efektow, co jest moze troche dziwne bo calosc wyglada jak wymyslona przez domoroslego chemika. Ale jakos tam chyba jednak dziala.
          • krentka Re: Leczenie Cordycepsem 19.06.06, 22:18
            Enterol już brałam. Antybiotyki wytrzymuję najwyżej ok. 2 tygodni, a to przy
            boreliozie nic nie znaczy.
            • artur737 Re: Leczenie Cordycepsem 19.06.06, 22:32
              W zalozeniu powinien byc brany przez caly okres abx, czyli dlugo.

              Trudno powiedziec jak czesto, bo w nadmiarze moze troche zaszkodzic. Moze wiec nie codziennie, ale regularnie np raz na 2-4 dni.
              • krentka Re: Leczenie Cordycepsem 21.06.06, 10:02
                Dzięki za informacje. Będę drążyć temat wit C+ sól, przy najbliższej wizycie u
                lekarza skonsultuję też pulsacyjne przyjmowanie antybitoyków. Nie poddam sie
                łatwo.
    • krentka Re: Leczenie Cordycepsem 12.08.06, 15:20
      Cordyceps stosuję nadal.Czuję się dosyć dobrze, choć napewno nie tak jakbym
      sobie życzyła. Prowadzę dziennik z obserwacjami objawów i zauważam ich
      cykliczność, początkowo stopniowo zmniejszały się , ale w ostatnim tygodniu
      jakby znowu przybrały na sile .
      Cordyceps raczej więc nie leczy boreliozy skutecznie,ale w moim odczuciu dosyc
      dobrze wspomaga organizm. Mam zdecydowanie więcej energii życiowej i fizycznie
      jestem silniejsza. Zdecydownie zmniejszyły się problemy z oczami ( nie pływaja
      mi ciągle czarne plamki).Nogi, mimo okresowych bóli, są sprawniejsze- chodzę na
      spore spacery, co przedtem było niemożliwe. Nie odczuwam okropnego zmęczenia i
      problemów jelitowych. Wkrótce chcę przerwć przyjmowanie tego preparatu i
      zobaczyc jak się będę czuła bez tego wspomagania.
      • franiolek1 Re: Leczenie Cordycepsem 12.08.06, 19:04
        We Francji istnieja preparaty naturalne, ktorymi niektorzy chorzy sie lecza w
        takich przypadkach jak Twoj. Podaje Ci to co zanotowalam:
        -Propolis - naturalny pszczeli antybiotyk. Trzeba go kupic bardzo dobry
        jakosciowo, ludzie go zuja, plucza usta w grzybicy, lub polykaja pastylki.
        Jezeli chcesz, dowiem sie w jakich ilosciach.
        -Preparat, niestety bardzo trudno dostepny i dosc drogi, ale podobno bardzo
        skuteczny TIC TOX - z olejkow aromatycznych i propolisu. Kuracja miesieczna
        kosztuje ok. 30 euro i mozna to kupic wysylkowo i przez internet w Flor'alsace.
        - wyciag z pestek grejpfruta - podobno tez dobrze dziala, to antybiotyk
        naturalny.
        Tyle znalazlam na francuskim forum. Powiedz mi, jezeli chcesz, zebym szukala
        wiecej.
        Odwagi!
    • dziubolek2 Re: Leczenie Cordycepsem 12.08.06, 20:22
      A gdzie te cuda się kupuje? Nazwy mi nie znane...
      A palnuje od jesieni zmasowany atak naturalny. Będzie kuracja czosnkowa,
      pyłkowa i propolisowa. Szukam dalszych pomysłów.
      Wierzę głęboko w to, że te g.... ne (sorry) krętki można osłabić i wygrać.
      • franiolek1 Re: Leczenie Cordycepsem 12.08.06, 20:35
        Trzeba szukac w polskich aptekach - wiem ze wyciag z pestek grelpfruta
        istnieje, propolis pewnie latwo kupic. Problem jest z tym TIC TOX-em, bo nawet
        we Francji z tym trudno. Trzeba kupac wysylkowo, w Strasburgu.
        • krentka Re: Leczenie Cordycepsem 13.08.06, 12:02
          Właśnie zmówiłam wyciąg z liścia oliwnego i w najbliższych miesiącach zamierzam
          testować ten specyfik.
          • majka365 Re: Leczenie Cordycepsem 13.08.06, 15:10
            Wyciąg z pestek grapefruita to Citrosept, jest dostępny w aptekach.
            www.citrosept.pl/
            • krentka Re: Leczenie Cordycepsem 13.08.06, 20:54
              Citrosept znam, ale teraz chcę spróbować liścia oliwnego. Dużo dobrego czytałam
              o jego właściwościach.
              • artur737 Re: Leczenie Cordycepsem 14.08.06, 13:46
                Citrospept jest z grejpfrutow czyli moze (i pewnie robi tak) zaburzac poziomy antybiotykow we krwi. Wobec tego bylby bardzo niewskazany jezeli ktos w tym czasie bierze abx lub inne leki farmaceutyczne.

                Chitosan robi sie ze skorupek jakis morskich stawonogow. Dziala jak Cholestyramina. Absorbuje zolc i nie pozwala na ponowne jej wchloniecie. Tym samym szybciej jest wydalana toksyna boreliozy. Nalezy traktowac jako leczenie symptomatyczne bo nie hamuje rozwoju bakterii. Moze potencjalnie hamowac wchlanianie lekow doustnych wiec musi byc przyjmowany przynajmniej 3 godziny z dala od innych lekow doustnych. Chyba nikt dotad w Polsce go nie kupil. W kazdym razie nie slyszalem by go kupil.
    • dziubolek2 Re: Leczenie Cordycepsem 14.08.06, 10:00
      Mnie bardziej chodziło o informację, gdzie mozna kupić ten Cordyceps i
      Chitosan, bo to są nazwy, kótre nic mi nie mówią?
      • krentka Re: Leczenie Cordycepsem 14.08.06, 20:39
        Używam właśnie tego Chitosanu (preparat ze skorupy morskich krabów), o którym
        mówi Artur. Oprócz tego stosowałam inny preparat medycyny chińsko-tybetańskiej
        Cordyceps ( z grzybni chińskiego grzyba o tej samej nazwie). Jest oczywiste , że
        nie ma on nic wspólnego z Citroseptem – wyciągiem z gejfruta.
        Chitosan stosuję nadal. Przestrzegam zasad przyjmowania go. Pomaga mi w
        zwalczaniu problemów skórnych, które ujawniły się i bardzo nasiliły w związku z
        obecnością toksyn boreliozy (trądzik różowaty i łojotokowe zapalenie skóry).
        Polecił mi go pewien rosyjski neurolog specjalizujący się w medycynie
        naturalnej. Jak biorę Chitosan mogę spokojnie patrzeć w lustro. Cordyceps to
        inny z preparatów, na który natknęłam się kupując Chitosan i przypomniałam
        sobie, że czytałam o nim w materiałach o boreliozie, więc postanowiłam
        spróbować. O efektach napisałam wyżej.
        Oba preparaty są dostępne w Polsce. Kupuję je przez Internet od różnych
        dystrybutorów firmy Tianshi . Wystarczy wpisać nazwy w Google i poszukać
        najkorzystniejszej oferty. Nie chcę robić reklamy żadnemu sprzedawcy, dlatego
        nie podaje linków.
        • reni_x Re: Leczenie Cordycepsem 15.08.06, 00:01
          Witam ,,,
          nie chce zaczynac nowego watku,wiec wciskam to tutaj,
          otoz, pary dni temu mialam odwiedziny pani,ktora przy operacji na zylaki
          zostala w szpitalu zarazona gronkowcem zlocistym..Antybioza nie dala zadnych
          rezultatow..grozil jej przeszczep skory.Ktos poradzil jej picie Propolisu
          Pila pila pare miesiecy 3 x50 kropli.Po gronkowcu nie bylo sladu,rany sie
          zagoily i nie potrzebny byl przeszczep.To taka mala uwaga odnosnie leczenia
          naturalnego.Uwaga!trzeba sprawdzic czy nie ma sie uczulenia na propolis!!
    • 74beata Re: Leczenie Cordycepsem 16.08.06, 11:13
      Byłam u Pana pod Raciborzem (wymieniany był już na forum). Polecił Mleczko
      pszczele - pod język, Aloe Vera Drinking gel 100ml na szklankę wody z rana i na
      wzmocnienie Geriavit - Żeń Szeń.
      W aptece mleczko pszczele 30szt. kosztuje 40zł
      Ale warto spóbować
    • dziubolek2 Re: Leczenie Cordycepsem 16.08.06, 12:14
      Krentko (ale masz wrednego nicka właściwie)a cóż masz za doktora neurologa od
      medycyny naturalnej? A czy jesteś z Warszawy? Jeśli tak, to napisz mi coś
      bliżej. Może on robi też akupunkturę?
      Chodziłam przed tym, jak się dowiedziałam o boreliozie do Ukraińca, znanego i
      ponoć jednego z lepszych w Wwie od akupunktury. Myslałam właśnie czy by się do
      niego nie wybrać.
      • krentka Re: Leczenie Cordycepsem 16.08.06, 21:27
        Miszkam w widnicy na Dolnym Śląsku.Leczę się we Wrocławiu. Ten neurolog od
        medycyny naturalnej to lekarz, który nie mieszka tu na stałe. Moje spotkanie z
        nim to był incydent w całym procesie leczenia . Ale on mnie naprowadzil, bo
        stwierdził, że moje objawy maja wiele wspólnego ze stwardnieiem i w pierwszej
        kolejności powinnam wykuczyc czy to nie to , po drugie wzmacniać odporność, bo
        mam okropne obniżoną i oczyścić organizm,bo sprawia wrażenie "zatrutego"
        (wcześniej nikt tego nie zauważył i nie próbował diagnozować w tym kierunku).
        Polecił mi te zioła, o których wyżej i pilny kontakt z neurologiem .Moi lekarze
        wyśmiali sugestie i zalecenia "znachora" nie przyjmowali do wiadomości, że jest
        dyolomowanym lekarzem . On wyjechał, a ja zaparłam się i zaczęlam robić
        badania, rezonanse itp. Wyklczyłam stwardnienie i doszłam do boreliozy.
        Jesli pan doktor zjawi sie jszcze kiedyś, napewno go odwiedzę i porozmawiam o
        leczeniu boreliozy.
        Jeśli chodzi o akupunkturę, to próbowałam u Chinki.Pomagalo na krótko na skurcze
        mięśni.
        • dx771 Re: Leczenie Cordycepsem 16.08.06, 22:28
          Trochę dodam od siebie z innej beczki: jeżeli antybiotykami leczymy boreliozę
          np. przez rok i dłużej a często i tak nie widać efektów to nie liczmy że jakaś
          metoda naturalna pomoże powiedzmy po miesiącu lub dwóch wizytach. Tu też trzeba
          cierpliwości. A tak wogóle to fajne rzeczy piszecie. Niech te wszystkie kretki
          drżą (może po za tą jedną z forum).
          • dx771 Re: Leczenie Cordycepsem 16.08.06, 22:32
            Czy propolis, pyłek imleczko można kupić w aptece i czy jest o.k., czy raczej
            szukać u pszczelarzy.
            • dziubolek2 Re: Leczenie Cordycepsem 17.08.06, 12:43
              Ja pyłek i propolis kupiłam sobie u sprawdzonego pszczelarza. Pyłek jest gotowy
              do konsumpcji, natomiast propolis sobie trzeba spreparować samemu. Mleczko
              natomiast jest rzadkością, bo wystepuje w minimalnych ilościach i dlatego
              pewnie jest tak drogie. Wiem też, z książek o apiterapii, że nie wszystkie
              produkty mogą być aktywne i trzeba kupować z dobrych źródeł.
              Ja nie do końca wierzę w produkty w sklepach robione na szeroką sklaę. Taki jak
              z miodem, jeśli ktoś pokaże mi prawdziwy, aktywny miód w sklepie, to go ozłocę.
              najczęściej są to preparaty z przetworzonego przez pszczoły cukru.
              jedzenie miodu też jest wskazane.
              • dx771 Re: Leczenie Cordycepsem 17.08.06, 17:09
                Dzięki za pomoc, napisz jak się preparuje ten propolis.
                Długo stosujesz i jakie są efekty?
                • franiolek1 Re: Leczenie Cordycepsem 17.08.06, 22:20
                  Uwazajcie na propolis: u niektorych wystepuja silne herxy po propolisie.
                  Podobno trzeba zwiekszac powoli dawke!
    • dziubolek2 Re: Leczenie Cordycepsem 18.08.06, 11:14
      Ja mojego propolisu jeszcze nie preparowałam, tylko go zakupiłam. mam przepis w
      domu i po południu albo jutro napiszę. Powstaje z tego płyn a z resztek stałych
      robi się maść.
      Zamierzam zacząć swoją apiterapię jesienią. Nie mogę robić wszystkiego naraz,
      bo chcę wiedzieć co pomaga. Dziś idę do Bonifratrów, zobaczę co oni mi
      powiedzą. Pewnie dadzą jakieś ziółka.
      Poza tym rozmawiałam już o tym Cordycepsie, jest akurat promocja w sklepie,
      więc myślę, że w to też wejdę. jak widać dużo planów naraz i trzeba to
      umiejętnie podzielić, tym bardziej, że naturalne preparaty działają wolno i
      trzeba długo czeka na efekty.
      Krentko, czy jak brałaś ten Cordyceps to ktoś Ci mówił, że on wapń wypłukuje z
      organizmu, bo gdzieś trafiłam na taką informację. Ponoć powinno się przyjmować
      jednocześnie wapń. Wiesz coś na ten temat? Ile go bierzesz? Czy dalej się
      marnie czujesz?
      • dx771 Re: Leczenie Cordycepsem 18.08.06, 11:39
        Dziubolku napisz o wizycie u bonifratów gdyż też chciałem się tam wybrać.
        Dostałem meilem informację że przyjmują od 15 września - chyba byłaś wcześniej
        zapisana. Ja mam tam 200 kilometrów i chciałbym wiedzieć czy warto jechać.
        Proszę napisz co zdziałałaś, jakie zioła dostałaś i za ile. Możesz napisać na
        meila.
        • dziubolek2 Re: Leczenie Cordycepsem 21.08.06, 11:20
          Myslę, że mogę napisać na forum, bo innym też się przyda.
          Wydaje mi się, że braciszkowi brakowało wiedzy medycznej. Zajął się wyłącznie
          objawami, a nie ich źródłem, nie mówiąc już o tym, że zwalał wszystko na moją
          psychikę. Gadaliśmy ok pół godziny (normalnie pacjenci zapisani co 5 minut) na
          temat tego, że wszystkie traumatyczne przeżycia, kompleksy, i inne problemy np.
          z dzieciństwa mogą się uwidocznić w późniejszym życiu wszelakimi zaskakującymi
          schorzeniami. Generalnie tak pewnie jest, wiem to z wielu spotkań z
          psychiatrami, psychoterapeutami, tylko zupełnie nie rozumiem tego, że po
          zakażeniu borelką i leczeniu, moje kłopoty zdrowotne to wynik psychiki a nie
          bakterii. Tak, że było miło ale bez, moim zdaniem zrozumienia medycznego.
          Ojczulek sporządza recepturę na zioła, które są podstawowym leczeniem (ja
          miałam wpisane 8 składników). Natomiast przeraziło mnie to, że dostałam jeszcze
          6 różnych gotowych preparatów, w tym roztwór z huby, o którym było w innym
          wątku. Gdybym chciała to wszystko spożywać, a wszystko trzeba 3 razy dziennie,
          jedne przed, drugie po jedzeniu, to cały dzień zajęta bym była tym
          spożywaniem... Poza tym w domu zaczęłąm czytać receptury tych gotowych
          mieszanek i stwierdziłam, że we wszystkim prawie jest dziurawiec (odpada więc
          ze względu na słoneczną porę roku), melisa i waleriana (mówiłam, że mnie
          paradoksalnie te ziółka pobudzają, zamiast uspokajać). W kolejnym dodatkowo
          jest nitrogliceryna (nie mam kłopotów z sercem), w innym jest pabialgina (miało
          być na refluks a żołądek mnie nie boli), jeszcze w kolejnym dużo neospazminy
          albo np. węgiel. Po przestudiowaniu receptur nabrałam wątpliwości, może
          braciszek myślał, że im więcej mi zapisze, tym się lepiej poczuję? A dodam, że
          miałam najdłuższą receptę ze wszystkich pacjentów w aptece. Poza tym wydaje mi
          się, że tak podublowane zioła w recepturach, spowodują ich zwiększone
          jednostkowe przyjmowanie i mogą zaszkodzić w zbyt dużym stężeniu. U mnie chyba
          wszystko działa uspokajająco, a ja generalnie jestem spokojnym człowiekiem, a
          patologiczną bezsenność mam pewnie od boreliozy. Poza tym braciszek słowa
          borelioza nie wymówił ani razu...smile)
          Nie jestem przekonana, że to tędy droga, na razie przyglądam się tym wszystkim
          preparatom. Może wytypuję sobie ze 2 do brania, ale chyba wolę kupić ten
          Cordyceps, bo jakoś do mnie lepiej przemawia.
          Za wizytę nic się nie płaci, w aptece za wszystko zapłaciłam 79 złotych + 20 za
          hubę w kościele. Wydaje mi się niedrogo, ale i trochę bezsensownie w moim
          akurat przypadku. Wiem, że oni pomagają skutecznie ludziom, ale pewnie zależy
          to od schorzenia.
    • dziubolek2 Re: Do krentki (na krętka:)) 22.08.06, 10:41
      Krentko, napisz mi ile bierzesz tego Cordycepsu, bo tam w dozowaniu można dojść
      nawet do 8-12 tabletek. I jak się czujesz? I czy o wypłukiwaniu wapnia przez
      Cordyceps coś słyszałaś, albo się możesz dowiedzieć u któregoś z dystrybutorów.
      Chciałabym zacząć kurację.
      • krentka Re: Do krentki (na krętka:)) 22.08.06, 22:16
        Zaczęłam od małych dawek 1-2 przez kilka dni a potem co kilka dni zwiękaszałam
        Poprzestałam na dawce 3x2 kapsułki i taka przyjmowałam przez najdłuższy okres. O
        wapniu czytałam ,ale nie wszyscy dystrybutorzy o tym piszą. Niestety nie miałam
        z kim tego skonsultowac . W okresie mojej 4 - miesięcznej terapii jadłam sporo
        jogurtów, actimeli itp. od czasu do czasu piłam wapno ( nie wspominane przez
        dystrybutorów preparaty, ale zwykłe dostępne w naszych aptekach). Obecnie czuję
        się dosyć dobrze. Może nie cudownie, ale zdecydowanie lepiej niz przed
        rozpoczęciem terapii. Przede wszystkim silnijesza i wydolniejsza fizycznie.
        Od tygodnie przestałam brac Cordyceps. Teraz testuję liść oliwny. Porównam
        działanie i samopoczucie. Cały czas prowadzę dziennik z obserwacjami objawów.
        Nie wykluczam, ze kiedys wrócę do Cordycepsu.
        • krentka ciąg dalszy mojego leczenia 02.11.06, 09:34
          Witam ponownie. Cordyceps zażywałam przez ok. 4 miesiące, potem przerwa 2
          miesiące. Badania kontrolne oraz samopoczucie wskazują, że zdrowa nie jestem. Po
          zaprzestaniu przyjmowania grzybków (cordycepsu) ustąpiły okropne bóle głowy(
          dlatego myślę , ze to były herxy), ale niestety zaczęły nasilać się bóle stawów,
          a ostatnio wróciły też mięśnie. Zaczęłam więc ponownie przyjmować wspomniany
          preparat. Po tygodniu zaczęły pojawiać się ponownie bóle głowy, które obecnie
          już ustąpiły. Zobaczę czy powtórzą się cyklicznie.
          W międzyczasie byłam na kolejnej konsultacji lekarskiej. Wg pani doktor wciąż
          mam sporą borelkę, na co wskazują niewątpliwie występujące objawy i wyniki
          ujemny iGm i wysokododatni iGg. Z uwagi na clostridium i mocno nadwyrężone
          jelita wciąż trudno podjąć terapię antybiotykową, choć jest ona niezbędna .
          Doktor stara się mnie do niej przygotować. Obecnie mam zaaplikowaną terapię
          łagodzącą stany zapalne stawów i jelit. Za miesiąc prawdopodobnie powrót do
          antybiotykoterapii . Tym razem oczywiście wyłącznie dożylnej w warunkach
          domowych jak załatwię z apteką i przekonam lekarza rodzinnego. Po tym co
          przeszłam ostatnim razem nie wiem czy bardziej chcę tej terapii , czy bardziej
          się jej boję. Tymczasem nadal ratuję się Cordycepsem. Z moim samopoczuciem bywa
          różnie.
          Pozdrawiam dziubolka , która też eksperymentuje z cordycepsem.
          • dziubolek2 Re: ciąg dalszy mojego leczenia 02.11.06, 10:38
            Krentko, właśnie myślałam o Tobie niedawno. Pisałysmy co prawda ostatnio na
            wątku "grzyby lecznicze" i może lepiej tam wrócić? Ja zaczęłam po 2 tygodniowej
            przerwie, czyli jakieś 3 tygodnie ( w sumie 7). Źle się czułam ostatnio,
            nasiliły mi się zawroty głowy i nie wiem, czu to po odstwieniu Cordycepsu, czy
            teraz po jego włączeniu. To wszystko jest trochę nie uchwytne. Lekarka z
            Niemiec mówiła, że trzeba by z pół roku. Ty już masz dłuższy staż, choć ta
            przerwa też pewnie w ciągłości kuracji zaszkodziła. Ja włączę sobie dodatkowo
            Reishi (poczytaj o nim, on jest cudotwórczy i ma najwięcej badań klinicznych).
            Pisz co jakiś czas (może na tych grzybach?) Cieplutko pozdrawiam na pohybel
            zimie
            • krentka powrót do antybiotyków 16.11.06, 22:01
              Ze strachem w oczach rozpoczęłam terapię Lendacin 2g raz na dobę w obstawie
              probiotyków. Antybiotyk przyjmuję w kroplówce, która ordynują mi w mojej
              poradni rodzinnej. Na ten czas odstawiłam medycynę naturalną.
              Przebieg leczenia. Po dwóch dniach ostre kłopoty żołądkowe ( biegunka,
              osłabienie- momentami na granicy omdlenia, nasilenie dolegliwości stawowych i
              ból głowy). Po konsultacji z lekarzem ( nie miałam kolki jelitowej i
              temperatury, biegunka po kilku godzinach ustępowała) zdecydowaliśmy się
              kontynuować , zakładając, że to jednak nie zapalenie jelit. Obecnie czwarty
              dzień leczenia, żołądek spokojniejszy. Odczuwam swędzenie skóry w okolicach
              stawów, lekkie otępienie i ból karku, stawy trzeszczą bardziej niż kiedykolwiek,
              pojawiły się niezbyt bolesne wędrujące ukłucia w mięśniach kończyn, czasem
              między żebrami.
              • franiolek1 Re: powrót do antybiotyków 16.11.06, 22:07
                No to bijesz kretki...
                Mam nadzieje, ze terapia sie uda, ze jelita wytrzymaja. Powinno wszystko sie
                uspokoic, choc wiem, ze nie mozesz byc spokojna. Powodzenia, bedzie dobrze.
                Joasia
                • dziubolek2 Re: powrót do antybiotyków 17.11.06, 15:49
                  Krentusiu trzymam za Ciebie kciuki. Wiem, że każda biegunka może Cię przerażać,
                  ale dobrze, że Ci przechodzi. Jest szansa, że to tylko chwilowe reakcje
                  organizmu na antybiotyk.
                  Ja dalej jadę na Cordycepsie, zamówiłam nawet następną partię na kolejne 3
                  miesiące. Na razie nie jest mi lepiej, nawet chwilowo gorzej, ale to może herx.
                  Bądź dobrej myśli i napisz czasem jak Ci idzie.
                  Krętkom mówimy zdecydowane nie!!!wink)
                  • krentka Re: powrót do antybiotyków 17.11.06, 18:15
                    Dzięki za słowa otuchy. Na razie jest dobrze, wszystko wskazuje na to, że
                    problemy żołądkowo -jelitowe to była reakcja na antybiotyk, bo wszystko jakby
                    wraca normy. Zostały okresowe bóle głowy, ciężkie nogi i kłucie w stawach, ale
                    z tego to się akurat cieszę.

                    Swoją drogą dobrze,że jest to forum i wszyscy wiedzą o co chodzi. Tu
                    powiedzenie komuś, że ciszymy się z nasilenia objawów przy leczeniu nie
                    wymaga dodatkowego komentarza i nikt nie patrzy na nas co najmniej dziwnie.
                    • krentka Re: powrót do antybiotyków 23.11.06, 16:48
                      Leczę się dalej. ostatnio herxowałam ( bardzo przykre bole głowy i karku,
                      słupowate nogi, kłucie w stawach, szczególnie mocne uczucie ciągnięcia pod
                      kolanami, czasami bóle okolicy szczękowej i międzyżebrowej. Dzisiaj lekkie
                      wyciszenie, ale w zamian doszły bóle w okolicach węzłów chłonnych .
                      Jelita na razie wytrzymują i choć nie jest cudownie daję radę. Pilnuje
                      probiotyków i diety. Natomiast dopada mnie chyba grzybek, ale dzięki wam
                      zamówiłam olejek oregano i zaczęłam właśnie stosować.Antybiotyk przeciwgrzybiczy
                      wprowadzę tylko w ostateczności.
                      • dziubolek2 Re: powrót do antybiotyków 24.11.06, 13:06
                        Trzymam kciuki. To już masz prawie 2 tygodnie za sobą. A co planują dalej? Jak
                        długo w żyłę? I co potem?
                        Ja dalej na Cordycepsie, to juz jakieś 2,5 miesiaca. Ale nie widzę specjalnie
                        żadnej poprawy. Nawet pogorszenie. No i odkryłam u siebie candidę. Mam więc
                        nowego wrogasmile)
                        Trzymaj się cieplutko!
                        • krentka Re: powrót do antybiotyków 17.12.06, 01:09
                          Mam za sobą 5 tygodni dożylnego lendacinu. W plananach następne 3, jeśli
                          wytrzymam. Reakcja na leczenie znaczna. Duże herxy w pierwszym i drugim
                          tygodniu, potem wyciszenie i ponowne nasilenie po 30 dniach leczenia, ale mniej
                          gwałtowne.Najgorsze są bóle głowy i towarzyszące im osłabienie i nudności. DO
                          bólu stawów jestem już chyba przyzwyczajona. Na szczęście stopniowo się
                          zmniejszają, bywają nawet dni zupełnie przyzwoite. Jelita i żołądek dają radę,
                          ale to jest czasami jak siedzenie na bombie. Nie wiem co dalej, jak skończę
                          dożylne, doktor z uwagi na moje dolegliwości jelitowe raczej wyklucza przejście
                          na doustne abx. Kolejna konsultacja po świętach. Z grzybicą radzę sobie przy
                          pomocy oregano i bardzo rygorystycznej diety. Biorę na zmianę dwa probiotyki i
                          oczywiście codziennie enterol, bez którego to leczenie chyba nie było by
                          możliwe.Dodatkowo coś na ochronę żołądka - ostatnio ranigast.
                          Leczenie przypomina czytanie pamiętnika z przebiegu choroby. Bóle odzywają się
                          we wszystkich możliwych miejscach, nawet tych, o których zapomniałam, że
                          przecież kiedyś na początku tam bolało.
                          • dziubolek2 Re: powrót do antybiotyków 18.12.06, 12:12
                            Oj, odpisałam Ci na wątek grzyby lecznicze a ten wpis zobaczyłam dopiero teraz.
                            Przynajmniej dowiedziałam się więcej o Twojej kuracji i samopoczuciu. Może
                            piszmy na jednym wątku. Może na "grzybach" to będzie porządek.
                            Trzymam kciuki
                            • krentka koniec leczenia 09.01.07, 22:52
                              Kilka dni temu skończyłam siedmiotygodniowe leczenie Lendacinem dożylnym. Wiem,
                              że to mało, zwłaszcza, że w monoterapii, ale mój organizm na nic więcej nie stać.
                              Ryzyko kontynuowania leczenia z uwagi na moje mocno nadwyrężone jelita jest
                              zdaniem doktor zbyt duże. Teraz tylko witaminki.

                              Ogólne samopoczucie dosyć dobre, ale od zakończenia antybiotyku mam czasami
                              bóle głowy, zwłaszcza poranne (po przebudzeniu przez ok. 20 do 30 min), które
                              potem znikają. Incydentalnie odczuwam coś w rodzaju pulsowania w stawach i
                              mięśniach , nie jest to specjalnie dokuczliwe. Zdaniem lekarza mogę tak
                              reagować, z uwagi na spore niedobory witamin po antybiotykoterapii . Martwi mnie
                              jednak ta głowa.
                              Funkcjonuję w miarę normalnie bez środków przeciwbólowych , wróciłam do pracy.
                              • artur737 Re: koniec leczenia 09.01.07, 23:00
                                I slusznie cie martwi. Jezeli dalszego leczenia nie mozesz kontynuowac tzn, ze bylo cos nie tak z twoja dieta, srodkami grzybobojczymi i probiotykami.
                                Przeczytaj jeszcze raz watek dieta w czasie antybiotykow i wyciagnij wnioski.

                                Jak musisz miec przerwe z powodu rozrostu drozdzakow to sugeruja intensywne leczenie srodkami naturalnymi:
                                czosnek (np sok z czosnku lub nalewka), kurkuma (te dwa srodki sa prawdopodopodobnie kretkobojcze).

                                Do tego mozesz dodac srodki poprawiajace prace ukladu immunologicznego takie jak
                                alveo, colostrum (siara), andrographis (ziolo chinskie) od biedy moze tez byc krajowe jaskolcze ziele.
                                • krentka Re: koniec leczenia 09.01.07, 23:20
                                  nie miałam problemu z grzybami , diety przestrzegam rygorystycznie, ale juz
                                  dwukrotnie w przeszłości podczas leczenia przeszłam zapalenie jelit wywołane
                                  C.difficiele i stąd ta ostrożność .
                                  • artur737 Re: koniec leczenia 09.01.07, 23:40
                                    Metronidazol akurat swietnie zabija C difficile wiec szkoda, ze nie mialas dolaczonego.

                                    Enterol tez zapobiega i nalezy go w takich przypadkach przyjmowac od czasu do czasu.

                                    Ogolnie to znam pacjentow, ktorzy kiedys mieli problem z Clostridium difficile a teraz ladnie jada na abx bez niepotrzebnych przerw.
                              • franiolek1 Re: koniec leczenia 09.01.07, 23:44
                                Po lendacinie tworza sie cysty borelii, warto wiec brac metro lub tini. Juz
                                kiedys Ci pisalam, ze metro leczy clostridum - to moze wiec byc ciag dalszy
                                kuracji....
                                • dziubolek2 Re: koniec leczenia 10.01.07, 10:17
                                  Metro leczy rzekomobłoniaste zapalenie jelit ale może je też wywołać i to w
                                  dość znacznej ilości przypadków. To taki paradoks tego leku. Czy przy
                                  tinidazolu też tak jest?
                                  Czy jak się otworzą cysty to samo metro wystarczy? Powinien być chyba jakiś
                                  antybiotyk do tego?
                                  • krentka co dalej? 05.02.07, 17:26
                                    Niestety nie ma poprawy w moim samopoczuciu. Powtarzają się przykre bóle głowy (
                                    niestety częściej) , chyba wiem co dziubolek miała na myśli mówiąc o” gilu w
                                    gardle”, znowu wróciło uczucie ciężkich nóg ( dawno nieobecne) i dodatkowo (
                                    czego nie było wcześniej) ciężkich rąk i okresowe kłucie i pieczenie w stawach.
                                    Skutki uboczne ceftriaksonu też niestety są wciąż obecne – pobolewania żołądka i
                                    wątroby, nudności, puste odbijanie itp.
                                    Objawy bardzo nasiliły się podczas miesiączki. Tez tak macie?
                                    Czuje się jak w punkcie wyjścia. Zamiast poprawy, choroba obudziła się na nowo.
                                    Mam dosyć! Mój wniosek, jeśli organizm nie pozwala na długą antybiotykoterapię
                                    aż do skutku, innej nie warto chyba zaczynać.
                                    Ależ mam doła. Żeby nie kończyć całkowicie pesymistycznie, zdecydowana poprawa
                                    cery i ponoć „ wyglądam kwitnąco”. Niestety nie zmienia to mojego odczucia, że
                                    moje nogi ważą tonę, a głowa czasami zamienia się w mrowisko.
                                    Za tydzień kolejna konsultacja lekarska.
                                    Chcę wrócić do ziół, wiem, że czułam się zdecydowanie lepiej i bez skutków
                                    ubocznych.
                                    • dziubolek2 Re: co dalej? 06.02.07, 10:47
                                      Bardzo mi Cię szkoda, myslałam, że zwalczysz to świństwo.
                                      Krentko, a robiłaś sobie badania na różne chlamydie?
                                      Może wybierz się do takiego podobnego miejsca jak Danmed w Gdańsku, na pewno
                                      jest w Twojej okolicy. Nie wiem czy to pomaga ale może coś zdiagnozują o czym
                                      nie miałaś pojęcia. Samo leczenie jest połączeniem homeopatii z czyms jeszcze.
                                      Może wróć do Cordycepsu albo spróbuj z Reishi.
                                      Z tą miesiączką to może być przypadek, albo jesteś bardziej osłabiona przez
                                      utratę krwi.
                                      Może trzeba było dłużej jeść antybiotyki? Choć jak widać na forum to też nie
                                      jest za bardzo skuteczne.
                                      Dobrze, że przynajmniej jak spojrzysz w lustro to masz powód do zadowolenia!
                                      Trzymaj się.
                                    • franiolek1 Re: co dalej? 06.02.07, 10:56
                                      Krentko
                                      To co opisujesz wyglada na nasilenie objawow po antybiotyku. To raczej
                                      pozytywne zjawisko - jestes zatruta toksynami ze zdechlych bakterii.
                                      Nie chcesz dalej sie leczyc?
                                      U mnie tez nastepuje nasilenie objawow w czasie okresu. Mysle, ze borelioza
                                      wplywa rowniez na nasza gospodarke hormonalna. Moze kiedys ktos wymysli cos
                                      madrego na ten temat, na razie nic takiego nie spotkalam.
                                      Pozdrawiam Cie serdecznie.
                                      • dziubolek2 Re: co dalej? 06.02.07, 14:55
                                        A może to rzeczywiście, tak jak pisze Franiolek neurotoksyny? Może się nimi
                                        zajmij. Dr Klinghart polecał na to duże ilości chlorelli i spiruliny. Na pewno
                                        nie zaszkodzą...
                                        • krentka Re: co dalej? 06.02.07, 21:52
                                          Dzieki dziewczyny za słowa otuchy.Dzisiaj miałam kolejny ciężki dzień, ale
                                          zaczynam wracać do w miarę przyzwoitego stanu . Czuję się rzeczywiście jak
                                          zatruta. Zamówiłam preparaty oczyszczające. Zobaczę co zdziałają.
    • franiolek1 Re: Leczenie Cordycepsem 30.06.07, 00:43
      podbijam
      • krentka Re: Leczenie Cordycepsem 30.06.07, 14:53

        Czuję się wywołana do odpowiedzi,więc melduje co u mnie przez te ostatnie
        miesiące sie dzieje. Niestety nadal jest nas dwie to znaczy ja i borelioza
        wciąż nierozłączne. Dla porządku przypominam to co kilka dni temu pisałam w
        wątku koci pazurek.
        Aktualnie jestem 3 pełne miesiące na vilcacorze ( koci pazur).
        Stosuje napar ze zmielonej kory ( 3- 4 filiżanek dziennie mocnego wywaru) teraz
        zwiększam do 5.
        Moje doświadczenia. Po 11 dniach chyba mega- herx , nie mogłam się podnieść z
        łóżka, bóle i zawroty głowy, nudności, duży spadek ciśnienia. Po obniżeniu
        dawki po 2 dniach powrót do normalności, a potem znowu stopniowe zwiększanie
        dawki. Po miesiącu okropne wysypki w okolicach węzłów na szyi, przedramionach
        oraz szczególnie na nadgarstkach i swędzenie kolan. Wysypki przetrwałam
        zmniejszając dawkę, choć byłam już gotowa przerwać (myślałam ,że to uczulenie).
        Po wysypkach nie ma już śladu ( utrzymywały się ok. 2 tygodnie). Nie mam
        dolegliwości żołądkowo- jelitowych, wątroba wróciła do normy, koniec problemów
        ginekologicznych ,ale utrzymują się bóle boreliozowe – ostatnio od ok. miesiąca
        nawet się nasiliły.
        Mam przykre bóle stawów i pleców, czasami głowy , nogi ociężałe, kłucia i
        ciągnięcie mięśni prawie nie ustępują (przedtem okresy poprawy i złego
        samopoczucia przeplatały się, teraz praktycznie tylko złe dni).Ostatnio bóle
        odezwały się w miejscach, o których już zapomniałam , że kiedyś tam i w taki
        sposób bolało ( np. 2 lata temu) . Inna zmiana dotyczy temperatury od kiedy mam
        borelkę zawsze była znacznie poniżej 36,6 teraz jest blisko normy, a okresowo
        zdarzają się stany podgorączkowe. W dużych kryzysach pulsacyjnie włączam
        chitosan tak na ok. 1,5 -2 tygodni w każdym miesiącu.
        Mam nadzieję, że to herxy!
        Dzisiaj mam zupełnie przyzwoity dzieńsmile)
        • dziubolek2 Re: Leczenie Cordycepsem 30.06.07, 17:22
          U mnie tez jest w porywach lepiej. Nawet zdecydowałam się na wyjazd urlopowy
          daleko.
          Ja nie mam juz borelki, przynajmniej tak wykazały moje badania LTT w Berlinie.
          Leczyłam natomiast chlamydie, mykoplazmy i yersinię. Przerwałam po 3 miesiacach.

          Ostatnio wysypało mnie na buzi, że hej! Dobrze, że piszesz o swoich wysypkach,
          może u mnie to też po tym kocim pazurze.

          Ciekawe, że wpadamy obie na takie same pomysły? Najpierw ten Cordyceps, teraz
          Vilcacora.
          Ja dołączę jeszce propolis, tylko nie mogę się zebrać na wyjazd na mazury do
          mojego pana "Miodka". No a potem Reishi, które stoi od grudnia. Kupiłam wtedy
          następną porcję Cordycepsu i się rozmyśliłam, a ponieważ było zamknięte to mi
          wymienili na Reishi.

          Szkoda, że nie pozbyłaś się borelki. Ciekawe, czy mi przeszło po Ceftriaxonie i
          czy może ten Cordyceps coś zdziałal.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka