niko161
04.09.06, 13:51
Witam, podczytuję Was jakiś czas, z niektórymi zdażyłam już nawiazać
kontakt... Mołj przypadek? Od jakiegoś zmęczenie, spadek aktywności, rózne
dolegliwosci które kładłam na karb ciaży, porodu, nowych obowiązków,
stresu... Gonitwa po lekarzach róznych specjalizacji - interniści, laryngolog
(2 sztuki), onkolog, hematolog, dentysta, - doskonałe wyniki badań moczu i
morfologii i diagnoza - nerwica z objawami psychosomatycznymi.... Dopiero
bóle stawów skierowały podejrzenia ku boreliozie... Gdy dotarłam do waszego
(naszego...?) forum całośc zaczęła układać się w logiczną całość... W grudniu
2004 zaczął boleć mnie ząb - wizyta u dentysty i diagnoza - boleć nie
powinien bo jest leczony kanałowo, ale... Został rozwiercony, nie dał się
znieczulić do konca... ale przyczyny bólu nie zmaleziono... (dziś już wiem co
to może oznaczać - dotarłam do teorii o szóstkach w których chowają się
krętki... a to bolała górna szóstka...!!!) Potem poród - co zastanowiło mnie
w szpitalu - moja temperatura nie przekraczała 36,2 stopnia co tłumaczyłam
osłabieniem i zmęczeniem ale tak jest do dziś...). Potem bóle brzucha (w
okolicach watroby) - co kładłam na karb stresu... Potem nocne poty,
wewnętrzne drzenie, wypadanie włosów (wiazałam to z hormonami a lekarz
pierwszego kontaktu zaleciła "szklankę soku pomidorowego dziennie i wszystko
powinno wrócić do normy..."), potem wymacałam w szyi z prawej strony taki
dłuuugi sznurek (wychodzący zza ucha i chowający się za krtan) - myślałam ze
to węzeł chłonny więc pobiegłam na USG - i co prawda to nie wezeł (ale nie
wiadomo co bo zdaniem lekarzy w miejscu które wymacałam nic nie ma i nic nie
powinno się naciągać...) ale węzęłki swoją drogą powiększone są... i od
tamtej pory - gonitwa po lekarzach... Wyniki cały czas - wzorcowe. Zaczęła
potwornie swędzieć mnie skóra (zwłaszcza głowy) i jedno miejsce na plecach
(czyżby miejsce ukąszenia?) W czerwcu br. przez 3 tygodnie potwornie bolała
mnie głowa (miedzy godz. 12 a 16), miłąam problemy z widzeniem, z
równowagą... Trafiłam do onkolog, która stwierdziła ze wezły na pewno nie sa
zmienione nowotowrowo a to długie co wyczułam to miesień który jest bardzo
napięty i może powodować bóle głowy... Uspokoiło ise wszystko na chwilę..
Pojawiła się zmęczenie, znuzenie, mam wrazenie - słaba wytrzymałość mięśni -
problemem stało się nalanie wody z czajnika do kubka (tak napięty miałam
kark)... I doszły wreszcie do tego bóle stawów i problemy z widzeniem w lewym
oku... Podejrzenia padły na boreliozę, choc rękę dałabym sobie uciąć że nie
miałam "przyjemności" obcowania z kleszczem (ale teraz wiem że nie musiałam
go zauwazyć, mimo ostrozności...). Czekam na wyniki boreliozy (pewnie Elisa -
bo robiac ją niewielka była moja wiedza na temat jej przydatności),
toksoplazmozy (wiem ze miałam 0- teraz chodzi o sprawdzenie poziomu
przeciwciał) i cytomegalii... Ale objawy - raczej wypisz, wymaluj... Było już
wszystko - i strach i przerazenie... pozostaje tylko czekać... Czy Wam się
jeszcze chce czytać o takich jak ja... Pozdrawiam serdecznie wszystkich
forumowiczów i duuuuż o zdrowia zyczę