annakujawa
03.12.06, 09:15
Witam. Jestem w tracie leczenia boreliozy wyłapanej krótko po zakażeniu. Z
nadziejami na całkowite wyleczenie - dzięki lekturze Waszego forum między innymi.
Tosho - zajrzałeś na forum grzybowe: www.bio-forum.pl/messages/2/1701.html
zostawiłeś tam swój wpis i poleciłeś to forum, ale Twój post na tamtym forum
jest na tyle niepokojący, że proszę Cię o wyjaśnienia. Zajrzyj tam ponownie.
Czy ktoś wie na czym opierają się polskie standardy leczenia? Z rumieniem
poszłam do lekarza pierwszego kontaktu, mówiąc że mam na 100% borelioze i
proszę o antybiotyki. Lekarz, który przyznał, że nie ma doświadczenia w
leczeniu tej choroby, na podstawie książeczki ze standardami leczenia
przepisał mi doxycyklinę w dawkach: 3 dni po 400mg + 11 dni po 200mg.
Skąd się biorą standardy?
Rumień wycofał się szybko. Poza tym nie miałam żadnych innych dolegliwości.
Ale.. ale IgM (ELISA) po skończeniu antybiotyków ponadnormatywne. Wylądowałam
u specjalisty. Dostałam "doleczanie" - 14 dni doxycykliny w dawce... 200mg/na
dobę. Zwiększyłam do 300 (jestem bardzo drobna). Powtórzyłam ELISA, czekam na
wyniki, wysyłam surowicę na WB. No i fajnie zostaje mi obserwacja i ufanie, że
się wyleczyłam, jeśli nic mnie nie będzie nadal bolało.
Pytanie co dalej. Mieszkam w okolicy "kleszczorodnej". Mam jakąś osobistą
zdolnośc do ich "przyciągania" na siebie i zawód, który wymaga łażenia po
lasach. W sezonie ściągam ich z siebie kilkadziesiąt (20-30). Przez wiele lat
nazbierało się tego sporo. Czy są jakieś preparaty, które skutecznie je
odstaraszają od człowieka? Nie zauważyłam jakiejś większej skuteczności
środków, które są dostępne w drogeriach i mają odstraszać konary i kleszcze.
Komary - owszem, kleszcze nie.
Do tej pory je lekceważyłam (wyciągałam, dezynfekowałam miejsce ukąszenia i
koniec).