artur737
09.05.07, 20:14
Jak dotad na tym forum Wrotek pisal duzo o tym jak bardzo zla jest witamina D
bo wg Marshalla w boreliozie zwieksza zapalenie.
Ja jak wiadomo jestem sceptycznie nastawiony wobec Marshalla i w zasadzie te
metode wykreslilem ze swojego arsenalu. Szkodliwosc witaminy D w boreliozie
nigdy dla mnie nie byla przekonywujaca bo zbyt wielu pacjentow poprawialo sie
po plazowaniu, ktore przeciez znakomicie zwieksza ilosc witaminy D w organizmie.
Taki oto post pojawil sie na forum kanadyjskim:
Zaczelam suplementacja witamina D (D3) w koncu lutego br. Po 6 tygodniach
10.000 jednostek dziennie poszlam na test. Moj wynik to 117 nmol/L. Moze
lepiej jak by wyszlo normalnie czyli miedzy 125 nmol-150 nmol. Ale i tak jest
lepiej. Bralam duza dawke witaminy D a to dlatego, ze unikalam slonca przez 16
lat i moja dieta takze nie jest specjalnie bogata w ta witamine.
"Przyznam sie, ze jestem zdumiona swoja poprawa. Poprawa jest wrecz ogromna.
Zaczelam znowu chodzic na silownie cwiczyc i czuje sie swietnie. Rytm serca
jest stabilny, cisnienie krwi niskie. Wydaje sie, ze witamina D dziala w moim
przypadku jak antybiotyk. Bez najmniejszych watpliwosci pisze w tym poscie, ze
witamina D jest lepszym suplementem ze wszystkich, ktore do tej pory bralam. "