rrrenifer Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go zato 06.06.08, 18:07 To znowu ja Stan mi się ustabilizował (aż się boję, bo jak mi się wydaje, że jest już lepiej to zaraz czaszka o sobie przypomina). Stałym gościem jest szum w uszach... może już tak zostanie? i skacząca tempa rura, ale teraz chyba częściej trzymam normę, i rzadziej wyskakuję nad 37,2. Ogólnie fajnie, ale z raz na miesiąc coś jednak się budzi mocniej, i głowa daje do wiwatu. Co ciekawe od lipca do marca dawała mi ostro czaszka popalić raz na kwartał, a od marca mam co miesiąc jeden dzień mocno bolesny, kilka dni jestem bardziej drażliwa (kłótliwa?), a potem już jest ok. No i tradycyjnie już muszę straszliwie uważać na to co jem U mnie tyle... jakby ktoś był zainteresowany Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go zato 07.06.08, 07:37 Zapomnialam wczoraj dopisać... pamięć też mi siada Miewam ataki zmęczenia/senności w dzień. Jeśli im ulegnę, to potem się budzę, trochę ja to opisała welwicza w wątku "straszliwe poranki". Tyle, że u mnie poranki są OK, a drzemka w dzień się takim buuudzeniem kończy. Spać chodzę wcześnie, i położenie się jest dużą ulgą. Zasypiam od razu i dużo mocniej niż kiedyś, raczej nie mam przebudzeń. Ale mam wrażenie, że ta senność pochodzi z pracy, bo przesunęło mi się wstawanie czasem nawet na 4:30 (zaczynam 7, albo 6, kiedyś zaczynałam o 8, no i teraz jade 50 minut, a kiedyś szłam 20) Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go zato 20.07.08, 20:46 Od czerwca spokój z głową - już nie boli Za to z raz na miesiąc mam focha Szumi w uszach nadal, tempa rura na zmianę, ze dwa tygodnie ok, potem ciut powyżej normy. W weekendy jak ostro podziałam (tak na 200% normy tygodniowej), to jestem zmęczona i jeśli zasnę to nie mogę się obudzić (od powiedzenia wstaję to momentu aż mnie ciało posłucha mija z pół godziny minimum, a potem jeszcze z godzinę łażę otumaniona). Mam nadzieję, że to tylko brak kondycji, a nie jakiś podstępny objaw. Rano wstaje mi się dobrze. Ale ogólnie bym powiedziała: od czerwca jest OK Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go zato 13.08.08, 19:47 Dwa miesiące rewelacyjnie - focha raz na miesiąc nie liczę, bo spokojnie mam na co zwalić. Poza szumem w uszach nie ma się do czego czepić... ale ten tak słaby, że można olać. Ostatnie niedomogi to przełom maja/czerwca. O grzybku zapomniałam... przestał mnie chyba lubić. Nie chudnę, raczej powolutku coś odzyskuję. Na zlocie czułam się jak zdrowa Za to kilka dni potem nastał tydzień, gdzie chodziłam ze sztywną szyją/głową. Jednego coś pod czaszką, ale za słabe na boli. No i raz głowa mnie wyraźnie bolała (mniej niż w początkach walki), a za to w dzień nie było sztywnej szyi. Dziś jak na razie głowa ok. Po roku przerwy zaczęłam znowu śnić. Nie wiem czy się cieszyć, bo jak przez ostatnie naście lat sny łagodne nie są, bliżej im do koszmarków, niż sielanki. Wcześniej w styczniu też lutym robiło się fajowo - na zlocie w Bielsku też czułam się super (ale teraz było lepiej). Potem trochę oklapło w marcu, a w kwietniu i maju powróciły comiesięczne silne boleści głowowe. Na koniec czerwca zrobiła się cisza do tydzień temu. Czy to efekty zmęczenia, czy powinnam wyzerować licznik dni bezobjawowych... Odpowiedz Link
grizac Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go 13.08.08, 19:58 Cześć. Odzyskujesz, śnisz... chyba jednak zdrowiejesz Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go 13.08.08, 20:06 Cały czas tak sobie mówię A ostatni tydzień staram się zwalić na zmęczenie (dłuższa praca itp). Zwłaszcza, że nawet dziś już jest OK Teraz sprawdzę, bo na weekendzik jadę gdzieś w dzicz koło Suwałk... oczywiście z zapasem off'a jakiegoś i pewnym brakiem poczucia komfortu w temacie krzaczorów Odpowiedz Link
grizac Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go 13.08.08, 20:11 No to może trafisz na biwak Kasi-też tam gdzieś się kręci w okolicy Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go 13.08.08, 20:21 jadę nie wiem gdzie, mają mnie odebrać z dworca i powieźć w tą dzicz... może zdążę po drodze tabliczkę z nazwą miejscowości odczytać Fajnie by było się spotkać na drugim końcu kraju A Ty siedzisz i klepiesz w te klawisze ... coś o świstaku mi się przypomina, tylko on w sreberka zawijał Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go 26.08.08, 17:38 Hmmm, sama nie wiem. Nic nie boli, ale budzę się trudniej (ściany mnie atakują przez pierwsze naście minut), czasem nadal "mam głowę". Wieczorami szum w uszach potrafi gwizdać. Za to siły i myślenie działa całkiem całkiem. No i chyba udało mi się na wyjeździe odrobinę podkarmić grzybka Nonie udało się być całkiem grzeczną I tak od ostatniego posta troszkę u mnie "sztywno" leci. Na dodatek siedzę gościnnie przy cudzym kompie, i mi błędów skubany nie chce sprawdzać... Odpowiedz Link
swigonka reniferek nagrzeszył:) 26.08.08, 18:37 a co dobrego zjadłaś? tylko nie pisz że loda! bo slina mi cieknie! taka niemożność obudzenia się to dla mnie typowo grzybicze- ja tak miłam w kazdym razie. nie grzesz już! za kilka miechów pójdziemy na ogromniasty puchar lodowy z ogromną ilościa bitej śmietany! o rety....mniam..... Odpowiedz Link
rrrenifer Re: reniferek nagrzeszył:) 26.08.08, 18:50 nie loda nie... oj ale mam smaka "zwykłe" papu na wyjeździe, czyli niewiadomo dokońca co mi w knajpie dali. Skusiłam się na kilka kromek chleba, i 2 baaardzo słodkie w smaku owoce... ciekawe, że te owoce dla innych były podobno kwaśne. mój grzybek zawsze był czujny (skubaniec jeden, jakby też nie mógł sobie zrobić wolnego)... 2-3 dni mniejszej uwagi i jestem jakaś taka bardziej ochocza do wizyt tam gdzie króle piechotą Cóż taki los Na lody się jak najbardziej pisze, i ta bita śmietana Tylko faktycznie trzeba poczekać Odpowiedz Link
rrrenifer Re: reniferek nagrzeszył:) 26.08.08, 18:51 ps. reniferki też grzeszą, tylko w grudniu trzymają fason jakby to wyglądało renifer przysaniach Mikołaja wcina loda Odpowiedz Link
swigonka Re: reniferek nagrzeszył:) 26.08.08, 19:12 no nie mozesz się zagrzybić w grudniu, bo ja chce prezent, a jak Cię pieczarki dopadną to na bank do mnie nie trafisz moderator a tak zaśmieca forum- hi, hi! Odpowiedz Link
rrrenifer Re: reniferek nagrzeszył:) 26.08.08, 20:35 wyjazdów nie planuję więcej, więc może nie nagrzeszę może więcej. W domu daję radę się pilnować (całe szczęście). Znaczy szansa na prezent jest... tylko nie rozrabiaj za dużo, bo może być rózga zamiast prezentu hihi wiem po sobie, że czasem musowo troszkę pośmiecić Odpowiedz Link
rrrenifer Znowu poparzyłam łapki :( 07.09.08, 16:49 Cała jestem normalnie odporna na słońce... tzn w ramach mojej bladej skóry To moje dłonie cały czas wykazują skłonność do poparzań. W tym roku chyba nawet większą (rok temu filtr 30 i ok, w tym 50 i ups). Zeszłe lato miałam potem jeszcze igły. Teraz tylko czerwone i swędzi, długo schodzi. Głównie duże stawy, potem palce i dłoń. W zasadzie tam, gdzie pod skórą najbliżej do kości, stawów, ścięgien. Poza tym w zasadzie nic się złego nie dzieje Odpowiedz Link
nataszkam Re: Znowu poparzyłam łapki :( 07.09.08, 20:35 A to Ty jesteś teraz na doxy??? Jesli tak, to szczerze podziwiam, bo nie dałabym rady- w tym roku coś mi się poprzestawiało i lubię słoneczko (ale nie upały)... Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Znowu poparzyłam łapki :( 07.09.08, 20:42 To już moje drugie lato na doxy już sobie nawet dorobiłam teorię spiskową, że słoneczko wypala te wredne krętki, i stąd igiełki Odpowiedz Link
nataszkam Re: Znowu poparzyłam łapki :( 07.09.08, 20:45 Jak długo w sumie bierzesz doxy? Czy odczuwasz jeszcze jej działanie?? Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Znowu poparzyłam łapki :( 07.09.08, 20:59 Najpierw brałam od lipca chyba do września (350), potem od lutego do teraz (400) Działanie od początku: doxy lipiec - wrzesień Początek z przykrościami żołądkowymi typowymi dla doxy (łagodne). Objawy bb mi schodziły powoli, łagodniały. We wrześniu po jednodniowym zgonie zaczęłam mieć momenty bez bólu głowy. sezonowe pogorszenia jeśli były to nie "wystawały" ponad średnią za bardzo. tetra grudzień - luty Tu było fajnie. Poza tym, że stary rok pożegnałam zgonem, to z nowym rokiem zaczęłam się robić baaardzo skąpo objawowa. Już zaczynałam mieć nadzieję, że to koniec doxy marzec - obecnie Kwiecień, maj, trochę czerwca po jednym silnym zgonie, stała nerwowość, sztywność, "padnięty" nastrój. Od lipca łykam to jak cukierki. Chyba nic mi się już nie dzieje. Ani żołądek (mogę iść spać zaraz po), ani nie mam pogorszeń. Czyli zaczynam chyba mieć nadzieję o końcu z bb. Od lipca cisza Chyba, że po zlocie to gorsze to nie było zmęczenie, tylko gorsze. Odpowiedz Link
nataszkam Re: Znowu poparzyłam łapki :( 07.09.08, 21:05 jejku, czyli w zasadzie cały czas jestes na tetracyklinach? I jaka poprawa, fiu, fiu... Ja się boję własnie zgonów, bo od października to raczej ich nie moge mieć... Boję się i chciałabym- jak to baba ) A chciałabym, bo to dobry lek na boreliozę- przynajmniej licze na wydrenowanie mi mózgu z krętek i innych stworzeń. Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Znowu poparzyłam łapki :( 07.09.08, 21:04 z pierwszą serią doxy były: azitrox, duomox, viregyt z terta: zamur, potem duomox, azitrox tini w pulsach z drugą serią doxy: zamur przez jakiś czas, ale ostatnio nie tini co 2 dzień Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Znowu poparzyłam łapki :( 07.09.08, 21:15 Ano magiczna-psychologiczna bariera roku pękła u mnie tetracyklikni są fajne, tylko słoneczko Mnie ominęły wlewy. Jak zaczynałam, to nie oceniałam swojego stanu na zbyt zły. Z dołka zdałam sobie sprawę jak zaczęło odpuszczać, i przestałam aż tak "zaciskać zęby". Teraz wiem, że dobrze to na pewno nie było. Inna sprawa czy w tamtym stanie w ogóle bym takie wlewy umiała zorganizować... A zgony... mieszkam sama, więc skoro tu piszemy to aż tak źle nie mogło być Chociaż może lepiej, że nikogo nie było obok Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go zato 11.09.08, 21:26 Trzy ostatnie noce "czułam" głowę, rano oczywiście nie byłam rześka, i budziłam się dłużej. Nawet w pracy mi mówili, że jestem jakaś taka marudna jakby. Za to dziś wieczór to już zdecydowanie boli ta moja głowa Ciekawe co zdycha, bb, czy pieczarki, które ostatnio chyba jednak podkarmiłam (chociaż to ostatnie wydawało się odpuszczać)... a może zrobiłam się pogodo-podatna Odpowiedz Link
nataszkam Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go zato 11.09.08, 21:44 Reniferku, może jednak pogodopodatna? Ja tak sobie tłumaczę moje ostatnie bóle głowy własnie...No ale u mnie to starość idzie, więc może jednak..? Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go zato 11.09.08, 21:50 mam nadzieję, to tylko pogodo-podatność... tylko jak to odróżnić od bb Odpowiedz Link
tadeusz998 Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go zato 11.09.08, 22:53 U mnie było w ten sposób , że 2-3 godziny przed deszczem robiło mi się niedobrze , słabo , duszno , jakiś niepokój , nie mogłem znaleźć sobie miejsca w domu , częste wyjścia do toalety , co chwilę musiałem pić .Nawet leżeć nie mogłem dłużej jak 15 minut . Trwało to do czasu , aż nastąpił opad deszczu i po pół godziny przechodziło . Teraz w czasie leczenia odczuwam poprawę , przechodzę okresy zmiany pogody znacznie łagodniej , a nawet zdarzyło się parę razy , że nie odczułem nadchodzących opadów . Pozdrawiam . Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go zato 11.09.08, 23:00 może u mnie jest odwrotnie, staje się podatna na pogodę? Pożyjemy zobaczymy, może dopasuje samopoczucie do pogody Odpowiedz Link
nataszkam Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go zato 13.09.08, 20:41 Prawdopodobnie odkryłam przyczyne bólu głowy u siebie- jako podejrzany jest liść oliwny Podobne doświadczenia miał ktos z Zazulowego forum i pasują one własnie do moich. Od dzisiaj nie biorę tego cuda, więc wszystko się wyjasni Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go zato 13.09.08, 20:56 U mnie nie zadziała... nie biorę liścia oliwnego. Trzymam kciuki za Ciebie Wczoraj, w nocy bolała, dziś rano już tylko "czułam, że mam". Teraz spokój. I niechby tak zostało Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go zato 29.09.08, 17:34 od kilku dni znowu boli mnie głowa, na dodatek wszystko mnie denerwuje (w zasadzie więcej niż denerwuje), trudno mi nad tym zapanować na więcej niż chwilę ogólnie mam doła, ciężej mi się znowu myśli, i robię błędy w pracy... jak mi to ostatnie nie minie, to będę roboty szukać (kufa) gdzieś zgubiłam optymizm i nie mogę znaleźć ... idę go szukać Odpowiedz Link
lastszogun Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go zato 29.09.08, 17:49 hej... jak znajdziesz troche optymizmu to sie podziel ze mna pozdro. Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go zato 29.09.08, 18:16 wiem, wiem, są tacy co mają gorzej i nie powinnam narzekać, po prostu dziś jakoś to na mnie nie działa Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go zato 24.10.08, 18:37 Odebrałam wyniki, mam komplet Wszelkie pomysły na badanie koinfekcji dają wynik ujemny Borelka PCR około 2 tygodnie temu - ujemny WB dziś - igM dodatnie (OspC), igG - ujemny dziś nie jest dobry dzień Październik zrobił się w końcu całkiem spokojny. Tylko raz prawie zeszłam na ból głowy (klika dni temu). Za to cały czas łatwiej się denerwuję (ale tylko w pracy). Temperatura ustaliła się na poziomie 36,4, więcej jak kreskę w górę, albo 2 w dół się nie rusza. tyle u mnie Odpowiedz Link
rrrenifer Czy to koniec... zobaczymy 19.11.08, 19:47 Z jednej strony czuję się przeważnie bardzo dobrze. Z drugiej strony nie jest idealnie. Co jakiś czas chodzę jakaś taka podenerwowana. Czasem zaboli głowa. Ale nie umiem jednoznacznie określić, czy to coś co miałam przed chorobą, czy to borelka. Praca kosztuje mnie sporo nerwów, więc licho wie co powoduje tego mojego nerwa. Głowa w sposób podobny do obecnego pobolewa mnie od początku szkoły średniej. Mniej więcej w tym samym czasie pamiętam rumień... ale nie wiem co było pierwsze. Zapadła decyzja o przerwaniu leczenia. Teraz jeszcze trochę wspomagania. Czas pokaże czy decyzja słuszna. Koinfekcji wg badań nie mam, podobnie jak grzybka. Gdyby moje igM jeszcze znikły byłabym spokojniejsza. Trzymajcie kciuki. Jutro ostatnia daweczka "cukierków". Odpowiedz Link
grizac Re: Czy to koniec... zobaczymy 19.11.08, 19:56 Czekałem na ten post Renatko. Teraz trzymam kciuki Odpowiedz Link
agata2723 Re: Czy to koniec... zobaczymy 19.11.08, 20:38 Oby to był koniec leczenia! Bardzo się cieszę. Całusy od nas. Agata Odpowiedz Link
franiolek1 Re: Czy to koniec... zobaczymy 19.11.08, 20:39 Ja tez trzymam kciuki! Pisz Renatko jak sie czujesz, to nam doda sily i nadzieji. Odpowiedz Link
niebieskaaa Re: Czy to koniec... zobaczymy 19.11.08, 20:54 no fajnie, że już koniec, GRATULUJĘ, ale proszę nie opuszczaj nasego miłego towarzystwa)) Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Czy to koniec... zobaczymy 19.11.08, 22:22 Pewnie, że będę zaglądać... rodzinka mi potrzebna przecież no i dzięki za trzymanie kciuków Odpowiedz Link
reni5553 Re: Czy to koniec... zobaczymy 20.11.08, 08:46 Za rok na imieniny będziesz już mogła wypić dobre pifffko za zdrowie swoje i nasze trzymam kciuki i pozdrawiam reniferze Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Czy to koniec... zobaczymy 20.11.08, 13:18 Mam nadzieję, że na te następne imieniny to będzie duuuużo więcej takich co pifko sobie strzelą Odpowiedz Link
baska192 Re: Czy to koniec... zobaczymy 19.11.08, 22:38 Zycze Ci tego.Trzymaj sie zdrowo. Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Czy to koniec... zobaczymy 15.12.08, 21:49 zaczyna się 4 tydzień bez cukierków - jak na razie OK Odpowiedz Link
agata2723 Re: Czy to koniec... zobaczymy 15.12.08, 22:31 Bardzo się cieszę Renatko! Oby tak dalej! Mam nadzieję,że faszerujesz się teraz różnymi witaminkami itp. Mam również nadzieję,że wkrótce się spotkamy. Buziaki.Agata Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Czy to koniec... zobaczymy 16.12.08, 07:31 Ano jakoś tak mi się wydawało swigonko, że czas coś pisnąć Agatko, też mam nadzieję na rychłe spotkanie... nie wiem tylko czy w przedswiątecznym pędzie starczy nam grudnia, czy dopiero "za rok" Jakoś się uzależnilam od rodzinki, i tak łatwo mi nie minie Mam tylko nadzieję, że wpisy będą podobnie dobre, i nie będę psuć wątku. No i, że coraz więcej będzie podobnych wpisów w wątkach innych osób. Bez cukierków, to nie tak całkiem od razu. Łykam witaminki, minerałki i probiotyki jeszcze przez chwilę. No i przez pół roku coś na odporność. - Odpowiedz Link
rrrenifer Kolejny meldunek :) 20.01.09, 19:02 Jutro mam 2 malutką rocznicę - 2 miesiące bez leków (ostatnia daweczka 20 listopad) Melduję, że czuję się dobrze Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Kolejny meldunek :) 01.03.09, 19:42 Samopoczucie OK, śladów borelki nie widać Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Kolejny meldunek :) 23.03.09, 18:49 W sobotę dopadła mnie migrena (mam nadzieję, że to migrena). Paskudna, nie wiedziałam którędy do kuchni Na szczęście z podpowiedziami od przyjaciół udało się ją pokonać - dzięki rehabazylku Poza tym małym incydentem wszystko ok. Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Kolejny meldunek :) 17.04.09, 14:27 Jakby ktoś był zainteresowany to nadal czuję się fajowo co jakiś czas notuję co prawda ból głowy, ale jest ciut inny niż ten znany mi z borelki. No i przecież nie ma takiego co go nigdy nic nie boli Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Kolejny meldunek :) 17.04.09, 15:30 Dzięki zazul czym jak czym, ale dobrymi wieściami koniecznie trzeba się dzielić i oby takich wieści było coraz więcej Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Kolejny meldunek :) 24.05.09, 17:58 A jakby się ktoś pytał, to nadal czuję się dobrze to co się u mnie zmieniło od chorowania i zostało do teraz: straciłam orientację w terenie - kiedyś nie gubiłam się nigdzie, nawet w obcym lesie, teraz za dużo zakrętów i zdarza mi się zgubić poczucie kierunku... więc do labiryntu lepiej ze mną nie chodzić Odpowiedz Link
swigonka Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go zato 24.05.09, 22:13 fajnie Reniu. mam pytanko- kiedy chcesz zrobić kontrolnego PCR i czy chcesz? Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go zato 25.05.09, 07:54 Kontrolke badaniami na pewno chce zrobić, mniej więcej w czerwcu Tylko cały czas się zastanawiam czy PCR czy WB. PCR zawsze mi wychodził na minus, a WB zawsze igM na plus Odpowiedz Link
rrrenifer jakby sie kto pytal, to kolejny meldunek :) 23.06.09, 21:25 Uprzejmnie donoszę, że nadal czuję się zdrowa Badań kontrolnych nie zrobiłam... bo kasę wydałam na zbadanie babuni. Może za czas jakiś wrócę do tematu. Na razie cieszę się dobrym samopoczuciem koniec meldunku Odpowiedz Link
grizac Re: jakby sie kto pytal, to kolejny meldunek :) 23.06.09, 21:27 no i tak trzymać dalej Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go zato 18.07.09, 16:25 Dla zainteresowanych - renifer nadal czuje się dobrze Odpowiedz Link
agata2723 Re: Pierwszy - trafiony i mam nadzieje ze go zato 18.07.09, 23:35 To świetnie! Zainteresowani bardzo się z tego powodu cieszą!!! Do zobaczenia na zjeździe! Odpowiedz Link
rrrenifer Re: a u mnie dalej dooobrze :) 12.10.09, 17:40 co by tu napisać... dalej jest doobrze Odpowiedz Link
niebieskaaa Re: a u mnie dalej dooobrze :) 13.10.09, 12:28 jak ja Tobie zazdroszczę.nie mogę się doczekać kiedy ja tak napiszę... buziaki ANia Odpowiedz Link
1.teresa Re: a u mnie dalej dooobrze :) 13.10.09, 14:28 Aby tak dalej było .Pozdrawiam Teresa Odpowiedz Link
rrrenifer Pierwszy roczek 20.11.09, 20:28 Dziś mija roczek od łyknięcia ostatniej piguły. Obym czuła się dalej tak jak do tej pory, bo czuję się zdrowa Chyba jutro łyknę jakiego torta, albo coś. Chodzi mi po głowie "kurczak"... jeśli ktoś jeszcze pamięta o jakiego kurczaka chodzi Walczcie dzielnie (niestety cierpliwość mocno wymagana). Każdemu z osobna i wszystkim razem życzę pokonania tego draństwa. Odpowiedz Link
agata2723 Re: Pierwszy roczek 20.11.09, 22:51 Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy bez abaxów. Na tego kurczaka to bym się bardzo chętnie umówiła. Zresztą miałyście się odezwać i co... Buziaczki. Agata Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Pierwszy roczek 20.11.09, 22:59 No miałyśmy się odezwać... tylko jak to w życiu, jedna miała to, druga tamto... i wyszło jak wyszło, czyli nie wyszło... Jak się coś wyklaruje to na pewno dam znać. A kurczaka też kiedyś zrobimy Odpowiedz Link
marzena1963 Re: Pierwszy roczek 21.11.09, 09:50 Gratuluję i trzymam kciuki za kolejny roczek. I to nie jeden Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Pierwszy roczek 21.01.10, 17:47 Jakby ktoś chciał wiedzieć, to ja nadal uważam się za zdrową, czyli wszystko OK wszystkim walczącym życzę pokonania draństwa Odpowiedz Link
mile13 Re: Pierwszy roczek 23.01.10, 14:34 Faaajnie reniferku masz cieszę się badz dalej zdrowa :0 Odpowiedz Link
medalikara Re: Półtora roczku jakby się robi :) 09.04.10, 15:32 Pozazdrościć trzeba A tak na poważnie, fajnie że u Ciebie dobrze. Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Półtora roczku jakby się robi :) 08.06.10, 19:08 tak się zastanawiam kiedy ktoś mi napisze, że cały czas to samo piszę, i staje się to nudne ale renifer nadal czuje się dobrze pokonania "draństwa" i takiego samopoczucia wszystkim życzę Odpowiedz Link
dx771 Re: Półtora roczku jakby się robi :) 08.06.10, 20:17 rrrenifer napisała: > tak się zastanawiam kiedy ktoś mi napisze, że cały czas to samo piszę, i staje > się to nudne > ale renifer nadal czuje się dobrze Do każdego nudnego wpisu dodaj jakiś kawał, albo plotkę a bedzie ok Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Półtora roczku jakby się robi :) 11.07.10, 09:11 Przez zapowiadane upały renifer zastanawia się nad powrotem na daleką północ razem z kilkoma innymi nielubiącymi upałów. Inna opcja to całkowite pozbycie się futra... tylko jak by wyglądał łysy renifer a poważniej - jakby ktoś był zainteresowany to u mnie OK Odpowiedz Link
szafirek_80 Re: Półtora roczku jakby się robi :) 12.07.10, 13:03 Cieszę się, że u Ciebie OK. Lubię czytać takie wpisy Mam nadzieję, że mi też uda się wyleczyć. Pozdrawiam. Kasia Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Półtora roczku jakby się robi :) 19.09.10, 09:10 U mnie borelki ani śladu Trzymajcie się mocno i walczcie dzielnie bo warto przez to przejść, żeby odzyskać co nasze. Wszystkim walczącym życzę cierpliwości i powodzenia A ci których "boli umysł" będą być może jak ja wolniej wracać do normalnego trybu sprawności "głowowej". Ale jak się poćwiczy to widać efekty. U mnie tylko ciut gorzej z odpornością, coś mocniej łapię przeziębienia, niby nie dużo, ale różnicę widzę... tyle, że to pewnie moja wina. Za dużo czasu w pracy, w efekcie cierpi reszta życia, łącznie z normalnym trybem żywienia (może nawet głównie z normalnym trybem żywienia). Muszę się jakoś poukładać i poprawić w temacie. Dobra, koniec spowiedzi Trzymajcie się i nie dawajcie Odpowiedz Link
56kaska Re: Półtora roczku jakby się robi :) 20.09.10, 10:45 Super Reniferku! Jest w takim razie nadzieja, że ja też będę mogła tak napisać. Pozdrawiam serdecznie. Lena. Odpowiedz Link
rrrenifer Drugi roczek 21.11.10, 20:33 wczoraj zrobiło się dwa latka od zakończenia leczenia W sumie zapomniałam już o chorobie, leczeniu, jego rygorach i trudach. Za co coraz bardziej dociera do mnie, że w dużym stopniu zmieniło mi się postrzeganie świata. Nie określę, czy jest gorzej - jest inaczej. Część spraw nie przychodzi tak łatwo jak wcześniej. Z kolei inna część, która kiedyś była straszliwie trudna teraz "dzieje się sama". Nie podam konkretnych przykładów. Nie patrzę z takim lękiem w przyszłość, ale też żyję bardziej dniem dzisiejszym. Nie we wszystko mam chęć się angażować tak mocno jak wcześniej. Jakbym miała wrażenie, że nie chcę/nie warto tak mocno się napinać, tak wiele od siebie zawsze wymagać... Odpowiedz Link
antosia73 Re: Drugi roczek 22.11.10, 10:26 Nie zakończyłam jeszcze leczenia, ale....mam podobnie. Pozdrawiam Odpowiedz Link
koala101-0 Re: Drugi roczek 22.11.10, 19:28 reniffer cieszę się, ze to już drugi roczek bez leczenia. Odwiedzając Twój wątek bałam się, że jakiś objaw wrócił ... a tu na szczęście nie. Tak trzymać! Odpowiedz Link
raf.99 Re: Drugi roczek 23.11.10, 20:31 Ja też jeszcze się leczę - ale czuję podobnie... Gratuluję rocznicy Dzięki że jesteś z nami Odpowiedz Link
rrrenifer Re: Drugi roczek 22.03.11, 19:48 Jakby się kto pytał, to renifer ma się dobrze, samopoczucie i humor dopisuje i tego samego życzę wszystkim Odpowiedz Link
rrrenifer ile to już czasu... 21.11.13, 18:59 choroba albo młoda (3 miesiące) - mocno dokuczliwa, robiąca ze mnie kalekę "na umyśle" (głównie objawy neuro), i nie mającą siły totalnie na nic albo stara (15-18 lat od rumienia) - ale bez zasadniczych objawów przez ten czas nie sposób na 100% określić która wersja z powyższych jest prawdą półtora roku leczenia - antybiotyki na kształt ILADS zakończenie leczenia 20.11.2008 do tej pory wszystko cacy, nic nie dolega - na dziś uważam, że było warto Odpowiedz Link
niebieskaaa Re: ile to już czasu... 21.11.13, 20:34 Pozdrawiam Cie serdecznie Reni i gratuluje. Zawsze mialas duzo energii, wiec mam nadzieje, ze tak bedzie do najmniej do setki. buziaki Ania Odpowiedz Link
leszekse1 Re: Drugi roczek 21.11.13, 20:51 rrrenifer napisała: > Jakby się kto pytał, to renifer ma się dobrze, samopoczucie i humor dopisuje > i tego samego życzę wszystkim Bardzo fajnie! U mnie tak samo. Tak trzymać! Odpowiedz Link
rzepcia3 Hej Starszaki :) 21.11.13, 22:52 Ja też daję radę od paru lat. Pozdrawiam Starszaków - kiedyś na tym forum aż chciało się siedzieć Odpowiedz Link
anonimicus Re: Hej Starszaki :) 21.11.13, 23:05 To były czasy. Pozdrawiam Ciebie rzepcia, nataszkam, franiolka i artura Dzięki wam jakoś udało mi się przetrwać. (Miałem inny nick). Dzięki. Odpowiedz Link
fionka21 Re: Hej Starszaki :) 21.11.13, 23:12 Ja też pozdrawiam Starszaków Prawie trzy lata od zakończenia leczenia w Krakowie czuję się całkiem dobrze - wbrew temu co teraz piszą frustraci i akwizytorzy na tym forum... Odpowiedz Link
rzepcia3 Re: Hej Starszaki :) 21.11.13, 23:29 Z przerażeniem raz na jakiś czas tu wchodzę... jakie myśmy sobie wsparcie dawali...a teraz... szkoda chorych bo wsparcie jest ważne w tej chorobie! Kawał mojego życia tu zostawiłam Odpowiedz Link
mile13 Re: Hej Starszaki :) 26.11.13, 16:15 Pozdrawiam ciepło i już świątecznie U mnie też ok Odpowiedz Link
fionka21 Re: Hej Starszaki :) 26.11.13, 22:45 Bardzo mi żal tych wszystkich nowych, którzy na etapie bezradności i przerażenia wchodzą na to forum i zamiast informacji o skutecznym leczeniu, które jest w Polsce dostępne, dostają kłamstwa i oszczerstwa. Jestem niezmiennie wdzięczna założycielowi forum i tym wszystkim, którzy w latach 2007-11 tu pisali. Dzięki temu forum odzyskałam komfort życia i siły. Jest mi natomiast bardzo przykro, że forum tak bardzo zmieniło się, że teraz dezinformuje. Nie wiem, czy nie byłoby lepiej, gdyby zniknęło z internetu! Odpowiedz Link
nieszka88 Re: Hej Starszaki :) 27.11.13, 21:56 Witaj fionka21 i Inni Kombatanci jestem trafiona bb tegorocznie i od dwóch miesięcy leczona wg ILADS, dlatego po przeczytaniu całego powyższego wątku od początku odpowiem Ci, że to forum jest "nowym i bezradnym" zakażonym niezmiernie potrzebne. Ja osobiście dzięki temu forum oraz Stowarzyszeniu i publikacjom tam prezentowanym, rozwiałam wiele wątpliwości i uzyskałam mnóstwo informacji, które pomogły mi podjąć właściwe decyzje. Jak pamiętam, początkowo notowałam je jak ściągi na żółtych karteczkach z powodu znanej pewnie wielu Forumowiczom "mgły" umysłowej... Następnie biegałam z tymi karteczkami po aptekach i sklepach zielarskich i szukałam polecanych witamin, ziół i suplementów. Kwestie poruszane na forum pomogły mi również sformułować pytania, które chciałam zadać lekarzowi. Bez tych kombatanckich historii, wymiany doświadczeń i poglądów, podpowiedzi i sugestii, byłoby teraz ze mną naprawdę kiepsko. Oczywiście, świeżynka taka jak ja, chłonie najpierw wszystko jak leci na temat bb, koinfekcji, metod leczenia, objawów itp. i trafia tutaj też na nieciekawe fragmenty sporów czy natrętnej akwizycji. Z czasem odróżnia się jednak ziarno od plew... Mimo wszystko uważam, że forum Borelioza to bardzo pożyteczna rzecz, a wątek, do którego się teraz dopisuję jest jednym z lepszych, jakie przeczytałam "od deski do deski". Życzę Tobie i wszystkim Starszakom pozostania trwale w dobrej formie, a sobie niezłomnej wiary, że te mikroby można na prawdę pokonać. Pewnie czeka mnie jeszcze dłuższa kuracja, bo mam w zestawie i BLO, jakieś chlamydie pn. i mycoplasmy pn, ale jakoś widzi mi się, że spotkałam się z tą florą już dawno temu, bo są tylko potwierdzone w IgG. Ewentualne pytanko na koniec do Starszaków, którzy tu czasem zaglądają: czy robicie sobie po tylu latach testy na bb i/lub koinfekcje? Jeśli tak, to jak one wychodzą? Odpowiedz Link
fionka21 Re: Hej Starszaki :) 28.11.13, 22:28 Nieszko, Wiem, że forum zawiera wiele cennych informacji, ale to głównie we wpisach archiwalnych, które sukcesywnie toną w czeluściach internetu. I to chyba największa wartość tego forum, bo współczesne wpisy nie są tak znaczące. Są w polskojęzycznym internecie lepsze fora Leczyłam się długo. Po zakończeniu leczenia nie robiłam żadnych badań w kierunku bb. Minęło prawie 3 lata i wciąż czuję się dobrze, więc w dalszym ciągu nie zamierzam robić tych badań Pozdrawiam, Cię serdecznie i życzę szybkiego pozbycia się objawów Odpowiedz Link
bbeap Re: Hej Starszaki :) 29.11.13, 00:01 Fionka21, Masz racje, z tego co czytam - od kiedy zachorowalam i zaczelam szukac informacji - wiele osob sie sprzecza, ubliza, to do niczego nie prowadzi i zadne konkretne czy pomocne informacje z tego nie wynikaja, zwlaszcza dla osob nowych. Przestalam juz tu tak czesto zagladac i bardziej skupilam sie na szukaniu/czytaniu literatury wg amerykanskich lekarzy ilads ktorzy maja spore i wieloletnie doswiadczenie. Jesli sa jakies inne miejsca gdzie ludzie w sposob cywilizowany i pomocny dziela sie informacjami bylabym wdzieczna gdybys mogla "pokierowac" mnie w takie miejsce. Mysle, ze wiele nowych osob bylaby rowniez wdzieczna Trudno tu znalezc znaczace informacje kiedy sie jest nowym i tak naprawde nie wie czego szukac. A widzac takie sporne watki czlowiek ma wiele roznych watpliwosci, a to jest ostatnia potrzebna mu rzecza na poczatku tej drogi. Z gory bardzo dziekuje. Odpowiedz Link