Cóż, zakładam swój odrębny wątek.
Miałem wiele podejrzeń, że mój organizm został zainfekowany przez krętki
Borelli. Po artykule przeczytanym w Angorze coś we mnie drgnęło, pomyślałem
sobie, że to może faktycznie być to.
Skontaktowałem się z Geodetą_31, zapytałem go o kilka istotnych rzeczy. Bo
kilku mailach byłem niemal pewien, że to właśnie borelioza - miliony mętów,
szum w uszach, rozsadzanie głowy, parszywa gula w gardle, nie do
odchrząknięcia. Ponadto mam podwyrzszony cholesterol, potwornego kaca po
alkoholu, sztywnienie karku, drętwienie kończyn i totalne zmęczenie przez 24
h na dobę.
I co?
Wysłałem próbkę krwi do CBDNA w Poznaniu na real-time PCR, wczoraj otrzymałem
wyniki. Negatywne.
Nie wiem, czy cieszyć się, czy płakać, generalnie nie jestem zadowolony z
tego co wyszło, bo nadal stoję w miejscu i nie wiem, w któą stroną podążać.
Dodam jeszcze, że w międzyczasie wykryłem u siebie astmę oskrzelową. Ponadto
zbijam cholesterol i biorę leki na nadciśnienie.
Aż chce się żyć
PS - w tej chwili nie mogę podać nazw wszystkich łykanych przeze mnie leków,
bo jestem w pracy, ale gdyby to się mogło do czegoś przydać, wspomnę o nich
przy najbliższej możliwej okazji.