Dodaj do ulubionych

Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie

09.07.07, 21:00
W październiku 2006 miałam przyjemność spotkać kleszcza, który obdarował mnie
boleriozą. Od tego czasu przyjmowałam doxycyklinę w tabletkach, dożylnie,
amoxcylinę, mertanidazol, unidox itd. 2 razy robiłam test i wynik ciągle jest
taki sam, w sierpniu będę badać się po raz kolejny. Od maja zaczęłam mieć
dziwne bóle ręki, najpierw dłoń, później nadgarstek i tak ból doszedł do
łokcia. Nie pomogły różnego rodzaju maści, i tabletki przeciwzapalne. Tydzień
temu byłam u neurologa - przypisqał 3 rodzaje zastrzyków i augmentin i jakieś
tabletki - ból w ręku nie ustaje. Nie wiem co mam robić, leki jeszcze mam na
ten tydzień, co robić dalej?. Do kogo iść? Czy jest ktoś na forum z woj.
lubelskiego, chciałabym dowiedzieć się u kogo sie leczy?
Obserwuj wątek
    • nataszkam Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 09.07.07, 21:16
      Witam krajankę. Zacznij od dokładnego zapoznania sie z FAQ- tam znajdziesz
      potrzebne Ci informacje. Jestem z Lublina, leczę się w Krakowie i nie jestem w
      tym odosobniona. A swoją drogą- jak na warunki lubelskie jestes leczona
      wyjątkowo długo i skomplikowanie. Czyżbyś miała do czynienia z troche
      oświeconym lekarzem? Chociaż nie- bo przecież robi ELISĘ podczas leczenia...
    • nikonman Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 09.07.07, 21:25
      Witaj Mysza
      Byłaś dość intensywnie leczona i to już około 10 m-cy.
      Ja w październiku 2006 w ciągu godziny złapałem 7 kleszczy.
      Czy mogła byś opisać szczegóły swojego leczenia, dawki i badania kontrolne jakie
      robiłaś ?
      Pozdrawiam
      Przemek
      • mysza323 Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 13.07.07, 20:39
        Cześć Przemek !
        Po 3 tygodniach od ukąszenia dostałam (październik 2006) duomax (100) 1x 3 na 3
        tygodnie, w listopadzie byłam w szpitalu gdzie zrobiono mi wszystkie badania i
        test Elisa - po 2 tyg. wynik nisko dodatni ,2 tygodnie duomox (100) 1x 3. W
        grudniu 2006 trafiłam na oddział: 1 raz dziennie dożylnie doxcylina (250)+
        metranidazol 2 x 3 przez 10 dni a następnie doxcyklina 0,1 1x1 przez 20 dni i 3
        miesiące przerwy. W koniec marca 2007 robiłam znów test Elisa i wynik bez
        zmiany, tak jakbym nie przeszła żadnego leczenia (IdM 12BBU/ml, IgG 18 BBU/ml),
        Od połowy kwietnia do połowy maja brałam amoxcylinę 1x2przez 30 dni i
        metranidazol 1x3 przez 10 dni. Teraz mam 3 miesiące przerwy i test na początku
        sierpnia. Jednak w czerwcu zaczęła boleć mnie lewa ręka zwłaszcza dłoń i
        neurolog przypisał mi oprócz leków na rękę augmentin (625) 1x3 przez 14 dni. tak
        to to wygląda u mnie a u Ciebie
        Pozdrawiam
    • ppatis Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 10.07.07, 00:09
      Ja jestem z Puław. Mnie dopadło zupełnie niedawno. Wczoraj się zarejestrowałam i
      dziś napisałam swój wątek. Jutro wybieram się na poszukiwania lekarza, który
      zechce sie mną zająć.
      • mysza323 Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 13.07.07, 20:43
        W takim razie życzę powodzenia. Ja leczę się w Lublinie w Instytucie Medycyny
        Wsi. Tam przyjmuje tylko jeden lekarz który specjalizuje się w chorobach
        odzwieżęcych, a zwłaszcza w boleriozie. Słyszałam dużo dobrego o tej pani
        doktor, ale sama nie wiem, tak długo sie już leczę...
        Pozdrawiam
        • kkkkk4 Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 13.07.07, 21:04
          Przepraszam ale jak czytam takie wypowiedzi to trafia mnie szlag. Droga
          myszo323 skoro jestes na tym forum to powinnaś doczytać jakie leczenie jest
          skuteczno. Skoro jestes na tym forum to powinnaś doczytać, ze jest tylko trzech
          lekarzy w Polsce któzy leczą prawidłowo. Skoro w końcu jestes na tym forum to
          powinnaś doczytać że owa "pani doktor" zmarnowała zdrowie i cenny czas wielu
          osobom i rzekome "leczenie" u niej to tylko szansa dla boreliozy na lepsze
          zasiedlenie organizmu. Owa "pani doktor" ostatnimi czasy powiedziała mojej
          znajomej z silnymi objawami wynikiem pozytywnym wb i powikłaną boreliozą, że
          borelioza była ale już jej nie ma sad(
          Zajebiście- po prostu zniknęła...sama....
          Ta sama "pani doktor" przeleczyła dziecko koleżanki, które miało rumień przez
          kilka dni śmieszna dawką antybiotyku i skutecznie wmówiła jej że nie ma prawa
          być już borelizy a to że dziecko bolą nóżki- to od tego że rośnie albo zmyśla.
          Życzę powodzenia w dalszym leczeniu u tej cudownej "pani doktor" o której
          słyszałaś wiele dobrego.
          • marteczkac1 Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 13.07.07, 21:09
            Ja również jestem ofiarą tej pani, zobacz jakie dawki ty dostawalas, a jakie
            działają na nas wszystkich. Nie licz, że dostaniesz tam DOBRE leczenie!
          • mysza323 Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 13.07.07, 21:26
            masz racje nie przeczytałam jeszcze całego forum, i nie natknęłam się w postach
            na tych 3 lekarzy - cudotwórców: Swój post zamieściłam spontanicznie, bo po 10
            miesiącach leczenia zaczęłam się bać i liczyłam na odrobinę wsparcia od ludzi,
            którzy się też leczą. Nie musiałaś odpowiadać na mój post tak ironicznie, nie
            prosiłam o krytykę lecz pomoc.
            • bagnowska Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 13.07.07, 21:37
              Witam Cię! Zaręczam ,że te trochę może za ostre słowa padły po, abyś
              zrezygnowała z bezsensownego poszukiwania i nie traciła bezcennego dla Ciebie
              czasu. Mój mąż choruje od ponad 10 lat, porusz się na wózku. Ma tak nie do końca
              zdiagnozowane sm, a ja od 2 lat próbuję zainteresować lekarzy z Wrocławia
              kierunkiem neuroborelioza u Grzegorza. Dzięki wertowaniu internetu i mojej
              kochanej bratowej, trafiłam tutaj i otrzymałam tyle pomocy i życzliwego
              zainteresowania oraz konkretnych porad, jakich nie otrzymałam przez cały okres
              chorowania Grzegorza. Leczymy się obecnie w Krakowie u dr Beaty i mamy nową
              nadzieję. Trzymaj się ciepło i czytaj uważnie to forum.Ono Cię pokieruje, wierz
              mi.Pozdrawiam - Basia
            • kkkkk4 Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 13.07.07, 21:39
              Sory... ale ja do konstruktywnych wniosków doszłam w pierwszym dniu po wejsciu
              na forum (też nie przeczytałam go w całości) czyli w drugim dniu po odebraniu
              wyniku pozytywnego bb. Może za duzo od ludzi wymagam ale na samo
              wspomnienie "pani doktor" dostaję piany z ust- stąd reakcja. A tak na spokojnie-
              te dziesięć miesiecy zmarnowałaś bo byłaś leczona źle. NIe zmarnuj już ani
              jednego dnia, bo będziesz sie czuła coraz gorzej tylko obierz dobry kierunek-
              kraków to naprawdę nie jest daleko. A określanie lekarzy- cudotwórcami (mam na
              dzieję że nie jest to złośliwe) jest daleką przesadą to są poprostu lekarze z
              powołania i z głową na karku i wielkim sercem w przeciwieństwie to tej "pani
              doktor", która skazuje ludzi na kalectwo.
        • nataszkam Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 16.07.07, 18:45
          Dokładnie jak pisały przedmówczynie- ta pani- specjalista od siedmiu boleści,
          nie powinna przyjmowac pacjentów, bo im szkodzi!!!!!!!!!!!!!!!! Dawno powinna
          siedzieć na emeryturze lub leczyć tylko biegunki, bo to nie jest lekarz!!!!! Ja
          mam od niej zaświadczenie, że nie mam boreliozy- bo 5 lat temu ELISA wyszła
          ujemna. Kiedy niedawno poszłam do niej z dodatnim PCRem to zapisała w karcie,
          że zapisała leczenie na moje żądanie- bo ona tej boreliozy nie widzi. Mam
          skierowanie ELISĘ, którą mam zrobić po 3 miesiącach od zakończenia "leczenia"-
          pinda jedna- sama wie, że miałam 3 ELISY ujemne, więc co do cholery ona chce
          sprawdzac i czym???? Testem przesiewowym chce sprawdzać jak idzie leczenie????
          Z dala od niej i ostrzegać wszystkich!!!!!!!
          Wcale długo się nie leczysz- gdybyś tak "leczyła się" cały czas jak w obecnej
          formie, to będzie coraz gorzej, bo to nie jest żadne leczenie. BoReLiozy nie
          leczy się długo i byle jak, a dłogo i porządnie. Chcesz mieć szanse na
          wyzdrowienie, to omijaj ją szerokim łukiem!!!!
          • kea7 Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 08.08.07, 01:55
            naaataaaszkaaaammmmmmm :0 "pinda jedna"??? no fiesz.... smile
            (mogłabym pod to miano podpiąć też moją była rodzinną?)
            • kea7 Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 08.08.07, 01:58
              nat..ależ Ty jesteś gestapo smile
              ..i Bogu dzięki smile
    • nataszkam Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 31.07.07, 19:24
      Jak leczenie, Mysza? Poddałas się pani M, czy podjęłaś własciwe leczenie?
      • mysza323 Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 07.08.07, 20:32
        Nie poddałam się pani M! Spędziłam wiele godzin na czytaniu forum, tak naprawdę
        to dopiero teraz zaczęłam przyglądać się swojej chorobie, i faktycznie leczę się
        10 miesięcy..., aż 10 miesięcy. Przypomniało mi sie że neurolog u której byłam z
        bólem ręki zapytała mnie czy lekarz, u którego leczę się na boleriozę jest
        lekarzem "konkretnym". Pamiętam że zdziwiło mnie to pytanie ale nie umiałam
        jeszcze wtedy na nie odpowiedzieć - prawdopodobnie pani neurolog też nie ma
        dobrej opinii o pani M. Udałam się więc do niej z pytaniem czy też ona nie
        poprowadziłaby mnie w leczeniu boleriozy. Niestety do jutra jest na urlopie .
        Więc jeszcze nie wiem. Wybieram sie też do doktor beaty
        Pozdrawiam
        • nataszkam Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 07.08.07, 21:15
          Wreszcie mądra decyzja smile
    • mysza323 Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 29.08.07, 20:19
      I co wy na to: w marcu robiłam Elisa IgG + 18, IgM +12, a w tym miesiącu IgG 6
      (ujemny), IgM +14. Chce zrobić WB tylko nie bardzo wiem gdzie IMW w Lublinie czy
      LuxMed?
      • nataszkam Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 29.08.07, 20:35
        Ja na to tak- marnujesz czas na niepotrzebne badania, zamiast zacząć
        porządne leczenie.
      • mysza323 Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 24.09.07, 18:39
        Zaopatrzona w recepty od dr Beaty odbyłam dziś wędrówkę po aptekach: azitrox i
        tinidazol są dostępne, zdziwienie budziły zastrzyki biotraksonu 2 g. W 3
        aptekach próbowano mi wmówić że takich nie ma w sprzedaży, ale udało się.
        Jutro zaczynam serię. Mam nadzieję, że testy na choroby skojarzone z borelką
        okażą się negatywne a leczenie szybko przyniesie efekty.
        • nataszkam Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 24.09.07, 19:33
          Gdybyś miała w przyszłości jakies problemy z zakupem leków, to daj
          znac na maila- mam w Lublinie aptekę, która realizuje wszystkie moje
          zamówienia i nie robi z tego żadnego problemu. Poza tym- najlepiej
          zamawiac leki w aptece internetowej- odbierasz w wybranej aptece, a
          leki bez recepty maja niższą cenę, niż kupowane normalnie, czyli nie
          przez internet:

          www.ai.doz.pl/
          W taki sposób zamawiam.in. wszyskie leki dla mojej mamy.
          • mysza323 Leczenie 27.09.07, 09:46
            Trzeci dzień kuracji, od rana boli mnie głowa i uszy. Drażni mnie każdy dzwięk.
            Chciałabym żeby dookoła zapadła cisza, a tu jak na złość za oknem hałasuje
            maszyna ubijająca świeżo położoną kostkę brukową. Na szyi w okolicach ugryzienia
            kleszcza czuję dziwne gorące pieczenie. Dobrze że jestem dzisiaj na urlopie bo
            nie wiem czy dałabym radę pracować, jestem totalnie osłabiona .... może gdyby
            nie ten ból uszu, byłoby lepiej. Wzięłabym coś przeciwbólowego ale boje się, i
            tak tyle tego łykam.
            • mysza323 Re: Leczenie 28.09.07, 19:43
              No i rozłożyło mnie, katar leje się z nosa, oczy załzawione i ten ciągły ból w
              uszach. Dzisiaj ledwo wytrzymałam w pracy. Jak to dobrze że jutro sobota. Czyżby
              to hexy? czy tylko przeziębienie...
              • mysza323 Re: Leczenie 03.10.07, 17:11
                W końcu jakaś stabilizacja, zaczynam czuć się dobrze antybiotyki już mnie tak
                nie otępiają. Coraz lepiej znoszę biotrakson, już nie jestem taka sflaczała. Mam
                tylko takie dziwne uczucie słodkości w ustach po każdym zastrzyku. Jak na razie
                żyłki wytrzymują ale to dopiero 8 wlew. Ciągle nie mam wyników na koinfekcje a
                minął tydzień z górką. Oby było wszystko na minus. Chociaż zauważyłam że u
                sporej liczby forumowiczów wychodzi dodatnia bartonella. Ja wciąż czekam.
                • nataszkam Re: Leczenie 03.10.07, 17:46
                  Mysza, wpadnij na nasze forum lubelskie i pochwal się, gdzie Cię
                  kłują smile
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45423

                  Zapraszam smile



                • mysza323 Re: Leczenie: wyniki koinfekcji 05.10.07, 17:51
                  Uzyskałam dziś informację telefoniczną o moich wynikach na koinfekcje: oto
                  one:babeszjoza: ujemny
                  bartonella: +64
                  erlichioza: ujemny
                  jersinioza: ujemny
                  mykoplazma: ujemny
                  Gdyby nie ta bartonella byłabym happy, a tak siedzę i pochłaniam wiadomości na
                  forum a opinie są różne niestety
                  • kkkkk4 Re: Leczenie: wyniki koinfekcji 06.10.07, 09:16
                    warto zrobić jeszcze chlamydię-wielu osobom wychodzi cpn
            • mysza323 Re: Leczenie 09.10.07, 19:53
              Do tej pory było w miarę ok. Trochę początek był kiepski ale później przyszły
              całkiem fajne dni, kiedy prawie nie czułam ciężaru antybiotyków. Za to trzy dni
              temu pojawił się ból w szyi, z tej samej strony co 12 miesięcy temu. Nie mam co
              prawda powiększonych węzłów chłonnych, ale palący ból sprawia że ciągle o nim
              myślę. I tak się zastanawiam, właściwie to mam nadzieję, że to krętki walczą o
              przetrwanie. Obawiam się że za wcześnie cieszyłam się z mocnych żył .. wczoraj
              zepsuła się jedna, a dziś druga a przede mną jeszcze 16 zastrzyków !!, pobranie
              krwi do badań kontrolnych ... czarno to widzę. Może należy włączyć coś do diety
              aby wzmocnić żyłki? Ma ktoś jakiś pomysł?
              • likorek Re: Leczenie 10.10.07, 14:15
                na wzmocnienie żył najlepsze są pijawki. podobno serwuje się je na
                placach więc nawet specjanie się człoweik nie "obrzydzi" bo ich nie
                widać. Osobiście nie mam doświadczenia ale znam osoby, które je raz
                zastosowały i żyły wytrzymują wenflony po kilkanaście dni.
                • mysza323 Re: Leczenie 10.10.07, 18:04
                  A mi kolejna dziś strzeliła. W poniedziałek robię kontrolne badanie krwi coś mi
                  się zdaje że płytki krwi nieźle poleciały w dół...
              • mysza323 Re: Leczenie 04.12.07, 17:24
                Ostatnie 5 dni walczyłam z ostrym bólem głowy i karku. Szyja to tak mnie bolała,
                że zaczęłam nacierać maścią rozgrzewającą - nie za bardzo to pomogło. Chwilową
                ulgę przynosił ciepły prysznic. Miałam tez jakąś dziwną chrypę i suchość w
                gardle. Może to herx? A dziś jak gdyby nigdy nic - żadnych bóli, szyja całkiem
                "luźna", umysł jasny. Jednym słowem żyć nie umierać. Ciągle pobolewa staw lewej
                dłoni. ale nie jest to jakiś ból uciążliwy. Tak się zastanawiam nad zmianą
                azitroxu na rifampicynę - chodzi o bartonellę. Podzielcie się jakie dawki należy
                brać i czy dołożyć coś jeszcze. Borelkę też leczę (zinnat, tini). pozdrawiam
                wszystkich
                • stachenka Re: Leczenie 05.12.07, 01:37
                  Dobrze, że masz się lepiej, może mi na maila odpiszesz wink
                  Przeleżałam 1,5 tygodnia na Jaczewskiego. Wracam, sprawdzam pocztę, a tam nic sad

                  W szpitalu oczywiście cuda-niewidy. Jak dobrze mimo wszystko móc ufać we własny
                  rozum.
            • mysza323 Re: Leczenie 10.10.07, 18:08
              Od jutra mam 15 dni przerwy w braniu tinidazolu. Liczę na to, że w końcu zniknie
              ten metaliczny smak w ustach, a jedzonko przestanie smakować tak samo, czyli
              gorzko. Cały czas przestrzegam diety i grzybków nie widzę, martwią mnie tylko
              pękające żyły, a jeszcze 15 zastrzyków...
              • mysza323 Re: Leczenie 20.10.07, 18:54
                Wczoraj dopadł mnie gigantyczny herx, ból głowy, katar, szum w uszach, skoki
                temperatury. Dzisiaj totalne osłabienie, brak sił. Przespałam prawie cały dzień,
                jak jutro nie minie to chyba wybiorę sie do lekarza, bo może to nie herx tylko
                jakieś wirusowe przeziębienie. A tak w ogóle to jak długo trwa herx?
                • baska192 Re: Leczenie 20.10.07, 20:19
                  Moj pierwszy herx trwal 3 dni i 3 noce.Mysle,ze nie mozna
                  jednoznacznie okreslic jak dlugo trwa herx.
              • mysza323 Re: Leczenie 16.11.07, 19:51
                Pojawiły się u mnie kłopoty z żołądkiem na tyle silne, że musiałam zrobić 2
                tygodniową przerwę w braniu abx. Od wczoraj jestem na nowym zestawie: Zinnat,
                Azitrox, Tinidazol, probiotyki, i Gasec-20 Gastrogaps na wątrobę. Kontrolna
                morfologia w miarę ok. Tylko próby wątrobowe trochę za niskie: ALT i AST po 18.
                Biotrakson na razie odstawiłam bo żyły trochę za bardzo się popsuły.
                • kornelcia75 Re: Leczenie 05.12.07, 12:10
                  jak to za niskie?,ja zawsze myślałam ze to dobry wynik norma u mnie na
                  sprawozdzaniu z wyników to dla alatu i aspatu 5-31,martwic się chyba można jak
                  wynik przekracza normę....
                  • mysza323 Re: Leczenie 17.12.07, 20:09
                    Kontrolna morfologia i próby wątrobowe wyszły ok. Nie mam żadnych dolegliwości
                    trawiennych, grzybka też nie widać. Grzecznie stosuję dietę i czuję się coraz
                    lepiej. Najbliższe 5 tygodni na tym samym zestawie - są małe ale widoczne
                    postępy. Ból łokcia gdzieś sobie poszedł i nie wraca, poprawia się pamięć (ta
                    świeża) i koncentracja coraz lepsza. Przez kilka ostatnich dni miałam spokój z
                    bólem pięt i swędzącymi goleniami. Niestety wczoraj obie dolegliwości powróciły
                    - co oznacza że bartonella ciągle harcuje.
                    • nataszkam Re: Leczenie 18.12.07, 10:14
                      Oooo, nieźle, Mysza- tak trzymać smile
                      pewnie nie bardzo miałabyś teraz ochotę na powrót "pod opiekę"
                      naszej wspólnej pani zakaźniczki, cio? tongue_out
                      • mysza323 Re: Leczenie 19.12.07, 16:38
                        Nigdy w Życiu !!!!!! Zamierza się trzymać od niej z daleka, zwłaszcza, że po
                        ostatniej wizycie zapowiedziała mi, że chyba wyśle mnie na konsultacje do
                        neurologa - ale musi się jeszcze zastanowić. Cholernie długo zastanawia się nad
                        moim przypadkiem (ostatni raz leki przypisała mi w kwietniu!!!!. Aż boję się
                        pomyśleć co by było ze mną gdybym jej zaufała, uwierzyła w standardową metodę
                        leczenia. Niech żyją nasi wspaniali lekarze, którzy nam pomagają wyjść z tej
                        paskundnej, pokręconej choroby!!!!
                        • nataszkam Re: Leczenie 19.12.07, 16:53
                          A ja tam dostałam skierowanie do neurologa i się już dawno
                          zapisałam - wizytę mam 3 marca smile Ciekawi mnie, co na tę sytuacje
                          powie moja dawna neurolożka, u której byłam ponad 4 lata temu z
                          zaświadczeniem od TEJ, że nie mam boreliozy tongue_out Ta dr jest OK; byłam
                          u niej z podejrzeniem SMu. Mam nadzieję, że uda mi się skierowanie
                          na SPECTa otrzymać. Będę próbowac wczesniej do niej się dostać.
                          • mea_51 Re: Leczenie 19.12.07, 16:59
                            Powie Ci,że piekące pięty to od depresji! Pozdrawiam
                            mea_51
                            • mysza323 Re: Leczenie - morfologia 03.01.08, 17:44
                              Odebrała dziś wynik kontrolny morfologii krwi. Próby wątrobowe wyszły super, ale
                              hemoglobina znacznie spadła i jest na minusie 12,0 (norma 12,1 - 17,2). 30 dni
                              temu była 13,1
                              MCH też - 25,5 (norma 27,6 - 33,3)
                              MCHC - 29,0 (norma 31 - 34,8)
                              pozostałe wartości też nieznacznie spadły ale trzymają się w normie. Schudłam
                              tez 2 kilo co przy mojej i tak niewielkiej wadze, to dużo. Apetyt mi dopisuje
                              ale jakoś nie mogę nadrobić tej straty. Poza tym od ponad miesiąca meczą mnie
                              uporczywe prawie-biegunki, w których to upatruje źródło i przyczynę mojego
                              chudnięcia. Poza tym czuje się dobrze, zwłaszcza pod względem psychicznym i
                              intelektualnym - poprawa pamięci, koncentracji, kojarzenia sprawia że nie
                              stresuję się już w pracy, że coś zrobię nie tak lub zapomnę.
                              • mysza323 Re: Leczenie - morfologia 20.02.08, 21:12
                                Morfologia zrobiona w lutym całkiem niezła, hemoglobina wróciła do normy i jest
                                już znacznie powyżej 13. Próby wątrobowe ok. Od prawie 2 miesięcy nie mam już
                                drętwienia karku i bólu głowy w okolicy ukąszenia, czasami tylko odczuwam w tym
                                miejscu dziwne ciepło. Ale dla mnie najważniejsze jest że roczne "skręcienie"
                                szyi poszło sobie i nie pozwolę już mu wrócić! Czuję się znacznie lepiej i
                                fizycznie i psychicznie. Nadrabiam grudniowy spadek wagi i chce mi się żyć.
                                Zapisałam się nawet na areobic i jestem już po dwóch treningach. Na razie raz w
                                tygodniu - ciężko jest ale daję radę (oczywiście jest to areobic dla
                                początkujących - a pomyśleć , że przez 8 lat trenowałam regularnie z czego 5 lat
                                byłam instruktorem). Bóle stawowe ustąpiły prawie całkiem - od czasu do czasu
                                pojawia się ból wędrujący w stawach palców lewej dłoni - nie jest dokuczliwy ale
                                co jakiś czas daje znać o sobie. Poza tym objawy bartonelli ciągle są: piekąca
                                skóra głowy (na samym czubku)a co za tym idzie ból cebulek włosowych, ból pięt,
                                swędzenie goleni. Przez ostatnie 18 tygodni byłam na zestawie Zinnat (2x 500),
                                tinidazol (2x 500 - pulsy)) i Azitrox 500 co drugi dzień. Od następnego tygodnia
                                zaczynam nowy zestaw: doxcyklina (2 x 200), tinidazol (2x 500 pulsy), Azitrox
                                500 co drugi dzień. Do tego garść witamin i osłon. Nie wiem czy tej doxy nie
                                jest za mało ale tak mam brać przez tydzień a później lekarz zdecyduje czy
                                pociągnę tę dawkę , czy trzeba będzie zwiększyć.
                                • mysza323 Re: Leczenie - 6 m-cy 20.02.08, 21:32
                                  Takie małe podsumowanie. Kleszcz ukąsił mnie w pierwszej połowie października
                                  2006 r: przyjęłam standardowe leczenie polegające na przeleczeniu doxy 21 dni po
                                  100 mg, szczęśliwie znalazłam drogę do szpitala, gdzie otrzymałam 10 wlewów doxy
                                  (1 gr) i tabletki na 30 dni- tyle jeśli chodzi o 2006 r. W 2007 r. mimo iż byłam
                                  pod stałą kontrolą zakaźnika tylko raz przez cały 2007 r. wypisano mi
                                  amoksycylinę na 30 dni.Poza tym Pani M wysyłał mnie na różne konsultacje i
                                  szukała nie wiadomo czego. Na pytanie o antybiotyki odpowiadała, że wzięłam już
                                  tyle, że większa ilość mogłaby mnie zabić. A na bóle stawów wypisywała mi na
                                  recepcie Fasum Gel. Zdesperowana pogarszającym się stanem zdrowia, dzięki temu
                                  forum a zwłaszcza dzięki Tobie Nat, Twojemu uporowi i zainteresowaniu znalazłam
                                  w sobie siły, aby udać się do Lekarza , który wie więcej. Zaczęłam leczenie u dr
                                  Beaty a kontynuuje o dr Toma94. Od września 2007 połykam gigantyczne ilości
                                  antybiotyków i pomalutku wracam do dawnej sprawności. Początkowo dawałam sobie
                                  czas na wyjście z choroby do wiosny, z góry zakładałam, że nie dam rady żyć
                                  dłużej na diecie i w ścisłym przestrzeganiu pór łykania kolejnych tabletek, o
                                  finansach nawet nie wspominam. dziś wiem , że tak szybko się nie skończy, że na
                                  pewno spędzę lato z antybiotykami pod ręką. Mój stan zdrowia ciągle sie
                                  poprawia, bardzo powoli ale systematycznie, herxy miałam może ze 3 lub cztery na
                                  początku leczenia, na diecie byłam 3 miesiące - teraz jem wszystko i nie mam
                                  problemu z grzybkami. Życie staje sie łatwiejsze.
                                  • kasiak2610 Re: Leczenie - 6 m-cy 23.02.08, 20:38
                                    Napisałam Ci meila, proszę odpisz!
                                  • nataszkam Re: Leczenie - 6 m-cy 24.02.08, 20:00
                                    Myszaaaa, czy Ty chcesz się od nas wynieść na forum grzybowe???
                                    Takzycie na pewno bedzie znaaacznie trudniejsze tongue_out
                                  • mysza323 Re: Leczenie - 6 m-cy 30.03.08, 19:08
                                    Pierwsze promienie wiosennego słońca poparzyły mi twarz. Wiedziałam, że biorąc
                                    doxy należy uważać ale nie sądziłam, że godzinka z hakiem na słońcu może narobić
                                    takiej szkody! Był to tylko piatkowy spacer, celowo nie wystawiałam twarzy na
                                    słońce, aż taką amatorką opalenizny nie jestem! Nos i policzki czerwone, skóra
                                    piecze i wcale nie przestaje po kremie nawilżającym, a dzisiaj rano byłam
                                    czerwona jak burak i przestraszyłam się porządnie. Pojechałam na pogotowie i
                                    miałam szczęście w nieszczęściu. Lekarzem dyżurnym byłam żona znanego w moim
                                    mieście dermatologa. Przypisała lek o nazwie Xyzol, wapno i maść Elocom. Już
                                    działa: skóra przestała piec i nie jest już taka czerwona, powiedziałabym, że
                                    lekko zaróżowiona. Mam nadzieję, że jutro rano będzie już tylko lepiej.
                                    • stachenka Re: Leczenie - 6 m-cy 30.03.08, 22:32
                                      Myszko, nie znam Xyzolu, ale to tłuste dziadostwo Elocom to steryd!
                                      I zdaje się, nie powinien być stosowany na twarz.
                                      Zostaw tą doxy i bierz Biotrakson - ząbki jaśnieją, cienie znikają spod oczu i
                                      słonko nie przypieka buźki.
                                      • mysza323 Re: Leczenie - 6 m-cy 31.03.08, 21:17
                                        Zaraz napiszę maila do doktora, jest trochę lepiej ale dalej mam czerwony nos i
                                        kości policzkowe. Dzisiaj na dzień nie posmarowałam bo do pracy musiałam się
                                        zapudrować żeby ukryć to cholerstwo i wyglądać jak człowiek i pod koniec dnia
                                        zaczęło znowu piec. Teraz na wieczór posmarowałam i przynajmniej nie piecze.
                                        Muszę zmienić doxy na coś co nie uczula. Biotraksonu nie chciałbym brać po
                                        pierwsze drogi a po drugie moje żyły po wrześniowych wlewach są całe w zrostach-
                                        co miesięczne pobieranie krwi mi o tym przypomina.
                                        • mysza323 Re: Leczenie - 9 m-cy 04.06.08, 21:20
                                          Zaczynam 9 miesiąc leczenia na tym samym zestawie. Od jakiegoś czasu jestem
                                          bezobjawowa i zamierzam sprawdzić się PCR-em. Aż się boję co
                                          z tego wyjdzie.
                                          • stachenka Re: Leczenie - 9 m-cy 04.06.08, 22:57
                                            Eh, mysza, jak ja bym chciała mieć pozytywnego PCRa + brak objawów...
                                            No tak, ale mam inny "punkt siedzenia".

                                            Czyli co? Trzymamy kciuki, żeby PCR był ujemny i za to, żeby objawy nie wróciły.
                                          • nataszkam Re: Leczenie - 9 m-cy 08.06.08, 22:03

                                            Nooo, postępy widzę smile
                                            I to bez pani M. smile
                                            Tylko się nie sugeruj wynikiem PCRa- objawy najwazniejsze.
                                            • ooo7 Re: Leczenie - 9 m-cy 09.06.08, 07:50
                                              Myszo leczysz sie jednym zestawem przez cała terapię? A co z
                                              koinfekcjami? Leczysz się w Lublinie? Napisz pare słów o tym- ten
                                              lubelski doktor zają sie w końcu boreliozą - bo informacje sa troche
                                              sprzeczne. Jak czesto masz wizyty? Skoro doktor leczy zgodnie
                                              z "naszymi" wytycznymi, to czemu ten jeden zestaw non stop przecież
                                              należy zmieniać zestawy co ok 3 miesiące...
                                              • mysza323 Re: Leczenie - 9 m-cy 11.06.08, 09:59
                                                ooo7: Zestaw nie był zmieniany bo cały czas wyraźnie odczuwałam jego działanie
                                                pozytywne tzn. zestaw skutecznie niszczył moje dolegliwości. Lekarz na początku
                                                leczenia założył, że jeśli przez 2 miesiące nie będzie żadnej poprawy to będzie
                                                zmieniał zestaw na inny, ale poprawa była z każdym miesiącem, więc szkoda było
                                                zamieniać na coś innego. Zresztą miałam Zinnat zamieniony na doxcyklinę, po
                                                której wymiotowałam, a jak mdłości ustąpiły to poparzyło mnie słońce i nie
                                                chciałam dalej jej brać. Wróciłam do Zinnatu i okazało się że dalej na mnie
                                                działa, że wcale organizm się nie przyzwyczaił - bo tym straszyli mnie różni
                                                znajomi, że biorąc ciągle jeden antybiotyk organizm przestanie w końcu na niego
                                                działać. Ten zestaw (przynajmniej u mnie)likwiduje objawy i boreliozy i
                                                bartonelli. Od co najmniej miesiąca nie mam żadnych dolegliwości. Leczę się u
                                                doktora z Lublina, wizytę mam raz w miesiącu. Leczenie zaczęłam w październiku
                                                2007, w listopadzie robiłam WB (w rama NFZ) i test był dodatni, mimo, iż od
                                                ukąszenia minął rok i przez ten rok coś tam trochę się leczyłam. W tym miesiącu
                                                znów na NFZ zrobiłam elisę - czekam na wynik. Wcześniejsze elisy były dodatnie.
                                                Za tydzień robie PCR na bb i bart i zobaczymy co dalej. Leczenie przerwę jeśli
                                                PCR-y w odstępie 6 tygodni będą ujemne i oczywiście nie powrócą żadne objawy.
                                                Nie wiem co zrobię, gdy będą dodatnie i nie będę miała żadnych objawów -
                                                zadecyduje lekarz.
                                                • mysza323 Re: Leczenie - 9 m-cy 18.06.08, 12:32
                                                  Dzisiaj wysłałam krew do Poznania. Przez najbliższy tydzień nie będę myślała o
                                                  bb i bart o wyniku i o tym co będzie dalej. Urlop w górach, relaks i ładowanie
                                                  akumulatorów to moje postanowienie, oczywiście oprócz męża jedzie pudełko leków,
                                                  w charakterze nieodłącznego towarzysza pieszych wędrówek.
                                                  • mysza323 Wyniki PCR 02.07.08, 12:59
                                                    Bartonella: negatywny, Borelioza: pozytywny: "1500 kopii DNA bb w 1 ml krwi".
                                                    Samo odczytanie wyniku nie powiedziało mi nic, poza tym, że dalej jest bb.
                                                    Lekarz wynikiem był bardzo zaskoczony, 1500 kopii to o wiele za dużo u osoby
                                                    bezobjawowej, intensywnie leczonej od 9 miesięcy. Przedstawił mi 3 warianty co
                                                    mogło spowodować taki wynik i radził nie przejmować sie nim. Leki biorę jeszcze
                                                    przez 1,5 miesiąca i powtarzam test. Czy ktoś z was miał taką sytuację?
                                                  • stachenka Re: Wyniki PCR 02.07.08, 14:36
                                                    Myszko, możesz napisać co to za 3 warianty?
                                                  • kkkkk4 Re: Wyniki PCR 02.07.08, 18:18
                                                    Oj dziwny masz ten wynik- strasznie duzo kopii jak na Twój przypadek-
                                                    moze to trupy?? POwiedz jakie trzy warianty przedstawił doktor, bo
                                                    też jestem ciekawa. Pamietaj po 1,5 m-ca sprawdź ponownie barto bo
                                                    ludziom nieraz po ujemnych wynikach wychodzi dodatnio. trzymam kciuki
                                                  • mysza323 Re: Wyniki PCR 05.07.08, 17:59
                                                    stachenka i kkkk4 odpowiem wam na maila
                                                  • nataszkam Re: Wyniki PCR 05.07.08, 18:07

                                                    No to niezły wynik, jak na tak długie i skuteczne leczenie.
                                                    Mój wynik (400 kopii DNA) to pestka przy Twoim...
                                                    Albo masz leczenie skuteczne, stąd zanik objawów i wybijanie
                                                    bakterii, które nie wydzielają neurotoksyn (stąd brak herxów)
                                                    Albo to nie borelioza była Twoim głównym problemem, a leczenie
                                                    zadziałało na ten problem własnie
                                                    albo- nie usuwasz szybko zabitych bakterii??? Niee, to wtedy dawno
                                                    miałabyś pewnie jakieś zatory w naczyniach
                                                    albo.. Hm..coś w Poznaniu? Mało prawdopodobne smile

                                                    Czy przed pobraniem krwi byłaś może na (po) pulsie tini?

                                                    W każdym razie przy takim wyniku na pewno nie robiłabym kolejnego
                                                    PCRa nawet za 2-3 miesiące. Pewnie tzreba zmienić zestaw na bardziej
                                                    ostry i poczekać, co się będzie działo. I tak nie kończy się
                                                    leczenia mimo braku objawów, bez zmian zestawów, co pewnie nasz dok
                                                    wie smile
                                                  • mysza323 Re: Wyniki PCR 06.07.08, 11:05
                                                    coś nie mogę do Ciebie wysłać mail' ciągle wraca jako niedostarczony
                                                  • ooo7 Re: Wyniki PCR 06.07.08, 13:11
                                                    Jeśli możesz podaj tą opinię dr na forum, bo Twój przypadek (tzn
                                                    dużo kopii przy braku objawów) to naprawdę zdumiewajace. Opinia
                                                    doświadczonego lekarza moze pomóc nam wszystkim- a zgodnie z
                                                    regulaminem takie opinie mozna przytaczać na forum a na pewno możemy
                                                    wszyscy o tym podyskutować. W sumie taka jest jedyna droga żebyśmy
                                                    wspólnie wrócili do zdrowia.
                                                  • mysza323 Re: Wyniki PCR 07.07.08, 15:07
                                                    Ok podzielę się na forum opinią doktora:
                                                    1. CBDNA zanieczyściło próbkę podczas badania
                                                    2. trupki krętków - ale na pewno nie w takiej ilości
                                                    3. krętki ukryły sie w komórkach nerwowych i tam się pięknie namnażają - ale też
                                                    nie w takiej ilości przy braku jakichkolwiek objawów neurologicznych.
                                                    Ad.1 najbardziej prawdopodobne niestety.

                                                  • ooo7 Re: Wyniki PCR 07.07.08, 17:30
                                                    To pierwsze trochę nieprawdopodobne, wydawałoby sie ze standardy
                                                    uznawane w cb dna są tak rygorystyczne, ze tak kardynarny bład jest
                                                    nie do pomyślenia. I co by to oznaczało dla nas- że nie mamy
                                                    gwarancji i tak niepewnego badania. Trzecia wersja przerażająca -
                                                    jeśli byłaby prawdziwa to jak można walczyc z takimi krętkami w kom.
                                                    nerwowych wg. opinii dr????
                                                    Mam nadzieję, jednak ze wersja 2 jest najbliższa rzeczywistości.
                                                    Moze po prostu Twój organizm ma problemy z usuwaniem toksyn i trupów
                                                    więc spróbuj połykać chlorellę.
                                                  • stachenka Re: Wyniki PCR 06.07.08, 15:45
                                                    Myszko, jeśli o mnie chodzi, to dostałam już 3 (na gazetową pocztę nawet gmail
                                                    nie poradzi?). Jestem bardzo ciekawa jaki będzie ostateczny wniosek doktora po
                                                    rozmowie tel., o której pisałaś.
                                                  • mysza323 Re: PCR poraz 2 28.08.08, 17:32
                                                    Ponieważ nadal czuję się ok, a wynik PCR z czerwca był niewiarygodny po
                                                    uzgodnieniu z lekarzem powtórzyłam oba badania. Wczoraj otrzymałam wyniki:
                                                    bartonella -ujemna, borelioza (test Ilościowy)-ujemna. Zakładam że czerwcowa bb
                                                    też byłaby ujemna gdyby .... (czytaj wątek powyżej). Prawdopodobnie przerwę
                                                    leczenie: od ponad 3 miesięcy jestem całkowicie bez objawowa, mimo braku objawów
                                                    brałam leki w niezmniejszonych dawkach. Oczywiście zadecyduje lekarz jak się z
                                                    nim spotkam.
                                                  • nataszkam Re: PCR poraz 2 29.08.08, 17:58

                                                    Cześć, Myszo smile
                                                    Hm... Po ostatniej rozmowie z doktorem podejrzewam, że leczenia
                                                    jednak szybko nie zakończysz smile Mnie np. niemal szczeki nie opadły,
                                                    gdy usłyszałam, że najpewniej przed moim synem jeszcze z 1,5 roku
                                                    leczenia smileChyba zjazd warszawski i pracowity urlop z materiałami
                                                    dotyczącymi chorób odkleszczowych wpłynął tak na naszego doktora smile)
                                                    Uważa np. że jednak długość leczenia ma taki sam wpływ na efekty,
                                                    jak odpowiedni dobór abaxów, więc nie ma się co speszyć...

                                                    Świetnie, że dobrze się czujesz- oby tak dalej smile Dochtór nie
                                                    zwatpi, skoro chorzy mu zdrowieją smile
                                                  • stachenka Re: PCR poraz 2 29.08.08, 18:50
                                                    Nataszka, ile Ty masz szczęk? surprised
                                                    (Na marginesie: herbatka Ci stygnie).

                                                    Ja już myslałam, ze myszka nam się schowała do jakiejś mysiej norki i już nawet
                                                    szykowałam ser, zeby dowiedzieć się, co u niej wink

                                                    Cieszę się, że masz się dobrze, myszko smile
                                                  • nataszkam Re: PCR poraz 2 29.08.08, 19:04

                                                    Oj, się czepiasz, stachenka tongue_out Akurat pod względem szczęki, pasuję
                                                    do tego, co podręcznikach do anatomii jest opisane smile

                                                    Pamiętam o tej herbatce, pamiętam tongue_out Tylko wiesz, chwilowo
                                                    przedzieram się przez sterty róznej maści papierzysków- zasypały
                                                    mnie dokumentnie i wygrzebać się nie mogę nijak sad
                                                    Najpewniej będzie to więc herbatka wczesnojesienna- w sam raz na
                                                    grzybobranie smile
                                                  • aaa9941 Re: PCR poraz 2 30.08.08, 07:50
                                                    Czy możecie uchylić rąbka tajemnicy. Skąd pomysł doktora o leczeniu
                                                    jeszcze półtora roku? Twój syn chyba juz włśnie tyle sie leczył-
                                                    czyli co mówimy o 3 latach nawet mimo braku objawów?
                                                  • mysza323 Re: PCR poraz 2 30.08.08, 17:04
                                                    Wizytę mam dopiero w przyszły piątek. Nie chcę już brać antyboli, ale jeśli
                                                    trzeba będzie to trudno, wiara w każdym bądź razie mnie nie opuszcza. A naszemu
                                                    doktorowi ufam w 100 % i to on zadecyduje.
                                                    Ciekawe jest to co piszesz nat. Na forum zauważyłam że dr beata też wydłuża
                                                    okres brania antybiotyków do 4 m-cy po ustąpieniu objawów. U mnie minęły ponad
                                                    3, a leczę się okrągły rok. No cóż, za tydzień zapadnie decyzja , co dalej.
                                                    Stachenka: nie jestem aż tak aktywna na forum i rzadko się odzywam, bo nie mam
                                                    takiej wiedzy medycznej jak bym chciała - umysł humanistyczny przeważa, ale
                                                    zapewniam że forum czytam regularnie. Pozdrawiam was dziewczyny
                                                  • nataszkam Re: PCR poraz 2 30.08.08, 19:32

                                                    aaa9941 napisała:

                                                    > Czy możecie uchylić rąbka tajemnicy. Skąd pomysł doktora o
                                                    leczeniu
                                                    > jeszcze półtora roku? Twój syn chyba juz włśnie tyle sie leczył-
                                                    > czyli co mówimy o 3 latach nawet mimo braku objawów?

                                                    Myślę, ze to nie jest żaden pomysł, tylko doświadczenie lekarzy z
                                                    USA. No i niestety, z naszego forum też. Mnie akurat to stwierdzenie
                                                    podbudowało, bo miałam na początku watpliwości, czy aby za szybko
                                                    nie zechce zakończyć leczenia u mojego syna. Nie wydaje mi się, aby
                                                    to była w ogóle jakas granica- te półtora roku. Jeśli bedzie
                                                    wcześniej, to fajnie, a jeśli nie- to trudno. Długie leczenie co
                                                    prawda nie daje gwarancji całkowitego wyleczenia, ale na pewno
                                                    zwiększa takie prawdopodobieństwo.I to chyba jest główny powód
                                                    takiej opinii mojego lekarza.

                                                    Mój syn jest leczony ponad 20 miesięcy, ale miał przerwe prawie 2
                                                    miesięczną, kiedy nie brał abaxów na wszystkie formy bakterii i
                                                    nastąpił wtedy nawrót objawów boreliozy (był wtedy tylko na
                                                    rifampicynie i azityroxie). Czyli tak naprawdę, to leczy sie od
                                                    końca lutego tego roku, czyli całkiem niewiele. No i do tego w maju
                                                    miał jeszcze 750 kopii DNA.
                                                    No i niestety, mimo oceny 5, jaką sobie wystawia z samopoczucia mój
                                                    syn, nie myslimy nawet o kończeniu leczenia, bo on NIE JEST
                                                    bezobjawowy. Po doświadczeniach wiem, że PRAWIE robi różnicę smile
                                                    Kurcze, musze uzupełnić swój watek...

                                                    Mysza, na pewno decyzja będzie należała do Ciebie- lekarz tylko może
                                                    coś zasugerować. Tak czy inaczej, nie kończyłabym leczenia bez
                                                    zmiany zestawu i upewnienia się, że nic się na nim nie dzieje.
                                                  • mysza323 Przerywam leczenie 05.09.08, 15:14
                                                    Zapadła decyzja i już. Przerywam leczenie, od tygodnia nie biorę abx i jest ok,
                                                    od maja jestem bezobjawowa. Lekarz zaproponował pociągnięcie leczenia jeszcze
                                                    przez 2 miesiące na tym samym zestawie, inny nie wchodzi w grę póki słońce tak
                                                    mocno grzeje. Gdyby nie moja wrażliwość na doxy, i skłonność do poparzeń
                                                    słonecznych na pewno pociągnęłabym leczenie, a tak zdecydowałam przerwać. Po
                                                    wiosennym poparzeniu zostały mi brązowe plamy na twarzy i dłoniach, a większość
                                                    dnia spędzam niestety na dworze, taką mam pracę. Tak więc zobaczymy co
                                                    przyniesie jutro, jak tylko coś będzie nie tak, tzn. powrócą objawy stawowe i
                                                    neurologiczne to abx znowu zdominują moje życie. Na razie leczenie przerywam ,
                                                    nie kończę i dalej będę czytać forum. Życzę wszystkim dużo zdrowia.
                                                  • nataszkam Re: Przerywam leczenie 05.09.08, 20:21

                                                    Oby tak już pozostało smile
                                                    Ech, zazdroszczę....
                                                  • mysza323 Re: Przerywam leczenie 06.10.08, 18:52
                                                    Pierwszy miesiąc bez abx już za mną i jest ok. Żadnych niepokojących objawów,
                                                    bóli, osłabienia, splątanych myśli itd. Hemofer F uregulował moją morfologię i
                                                    hemoglobina oraz wszystkie inne parametry związane z czerwonymi krwinkami są
                                                    nareszcie w porządku. Trzymam cały czas dietę, bo niestety najmniejszy kawałek
                                                    słodkości przywołuje grzyba i zaczyna być nieciekawie. Oczywiście probiotyki,
                                                    witaminy codziennie. Jakieś 2 tygodnie po odstawieniu abx zaczęły łapać mnie
                                                    bolesne skurcze jelit. Zwiększenie probiotyków nie pomogło, sprawę załatwił
                                                    aktimel, który od tamtej pory piję codziennie. Zaczynam drugi miesiąc bez leków
                                                    - wierzę, że będzie dobrze, musi być, tak postanowiła. Pozdrawiam wszystkich i
                                                    życzę dużo, dużo zdrowia.
                                                  • stachenka Re: Przerywam leczenie 06.10.08, 19:46
                                                    Trzymamy kciuki, myszko smile
                                                  • kornelcia75 Re: Przerywam leczenie 06.10.08, 22:10
                                                    zdrówka
                                                  • mysza323 Re: Przerywam leczenie 05.01.09, 19:27
                                                    Minął 4 miesiąc bez leków i wszystko jest ok! Zauważyłam też 99% powrót
                                                    sprawności lewej ręki. Do tej pory nie mogłam jej przeciążać bo przez
                                                    uszkodzenie stawów była słabsza, a teraz najwyraźniej stawy, ścięgna i mięśnie
                                                    powoli ale jednak regenerują się. Gdy przerwałam leczenie wymyśliłam sobie, że
                                                    bb uszkodziła stawy na dobre - nie bolały mnie, ale ręka była dużo słabsza od
                                                    prawej. A teraz odczuwam znaczną poprawę. W najbliższych dniach zamierzam
                                                    sprawdzić się PCR-em mimo, iż nie mam zaufania do tego badania. Życzę wszystkim
                                                    forumowiczom w Nowym Roku dużo wytrwałości w leczeniu oraz wiary w pokonanie
                                                    "robala". Ufajmy naszym kochanym lekarzom, bo tylko oni mogą nam pomóc!
                                                  • stachenka Re: Przerywam leczenie 05.01.09, 20:07
                                                    stachenka 29.08.08, 18:50 Odpowiedz
                                                    (...)
                                                    Ja już myslałam, ze myszka nam się schowała do jakiejś mysiej norki i już nawet
                                                    szykowałam ser, zeby dowiedzieć się, co u niej wink
                                                    (...)


                                                    Znowu to samo smile Chyba przyciągam Cię myślami big_grin
                                                    Bardzo mnie cieszą te wiadomości od Ciebie. Wszystkiego dobrego, myszko smile
    • kkkkk4 Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 05.01.09, 20:51
      Gratulacje!!!!!! smile smile smile I na pochybel tym co twierdzą że borelioza
      jest nieuleczalna! Mam nadzieję że wkrótcę do Ciebie dołączę.
      • oloka24brisen Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 05.01.09, 23:38
        Myszka, a po actimelu nic sie nie dzieje w zakresie grzybicy? Ja z bólem z niego
        zrezygnowałam, bo miałam wrażenie, że grzyb sie na nim pasie...Chętnie bym
        wróciła, nie ukrywam. Piszesz, że żadnych słodkości ze względu na grzyba. A co z
        cukrem z actimela?
        • aaa9941 Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 19.01.09, 22:57
          Czekamy na wieści wink)
          • mysza323 Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 24.01.09, 13:38
            Witam! Jakoś cukier z actimela, czy owoców mi nie szkodzi, ale ten z ciasta i
            cukierków działa okropnie. Czasem myślę, że z szarlotką to muszę rozstać się już
            na zawsze. Wczoraj zjadłam jeden nieduży kawałek, a dziś ... piję kefir i
            cierpię. Czy jest możliwe, że dłuższe leczenie i dieta antybiotykowa zmieniła
            środowisko organizmu nieodwracalnie? Wiadomo że cukry proste są zdrowe a te
            złożone to w nadmiarze szkodzą ale mi szkodzą w niewielkiej nawet ilości.
            • mysza323 PCR poraz trzeci 07.02.09, 18:55
              W środę wysłałam krew do Poznania i czekam "cierpliwie" na wynik. Minął 5
              miesiąc bez leków, jeżeli ten wynik będzie negatywny to mam nadzieję,że doktor
              Tomasz powie, że kończę leczenie definitywnie - zostanie tylko obserwacja, bo
              przecież o wyleczeniu nie może być mowy, przynajmniej na razie nikt tego nie
              potwierdził.
    • 1magdziam Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 07.02.09, 22:01
      Witaj! Ja jestem z okolic Zamościa. Leczyłam dziecko w DSK Lublin na oddziale
      neurologicznym. Tam stwierdzili neuroboreliozę. Leczyli rok sterydami bez żadnej
      poprawy. Byłam zrozpaczona, zadzwoniłam do stowarzyszenia chorych na boreliozę
      żeby dali mi namiar na doktorkę w Krakowie bo był o niej artykuł w ,,Oliwii",
      chyba w lipcu. Od sierpnia 2008r jesteśmy pod opieką tej pani doktor. Jesteśmy
      szczęśliwi, że chce nas leczyć chociaż do Krakowa kawał drogi.
      • mysza323 Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 12.02.09, 16:30
        Większość z nas błądziła po państwowych zakaźnikach i zaczynała od standardowego
        leczenia. To forum to nasz jedyny ratunek i nadzieja na życie. Masz wybór: w
        Lublinie jest doktor Tomasz z naszego forum.
        • mysza323 Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 14.02.09, 16:45
          Mam wynik PCR - negatywny! Chyba wygrałam z tym robalem!
          • a.guzia Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 14.02.09, 17:04
            Gratuluję! A jak się czujesz ogólnie?
            • kkkkk4 Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 15.02.09, 08:47
              >>>bo
              przecież o wyleczeniu nie może być mowy, przynajmniej na razie nikt
              tego nie
              potwierdził.<<<
              hmmmm naprawde?? to jak się czujesz jako pionierka wink wink wink
              • mysza323 Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 15.02.09, 16:34
                Zdrowo się czuję, zdrowo!!!! Wszystkie dolegliwości jakie miałam przepadły już
                dawno temu, nasłuchuję oczywiście, czy coś się nie pojawia - trauma czy co?!
                Cieszę się tak bardzo.

                kkkk4 dałaś mi kopa na początku, zabolało mnie ale teraz wiem, że był to
                pozytywny wstrząs , za który teraz chce Ci podziękować, dziękuję!
                • kkkkk4 Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 15.02.09, 17:03
                  Tak wiem, że dosć ostro do Ciebie napisałam kiedyś- to nie była
                  niechęć do Twojej osoby ale bardziej złość na ten chory system,
                  na "lekarkę", która dajęc złudne poczucie bezpieczeństwa kolejną
                  osobę ładuje w chroniczna chorobę z łagodnym uśmiechem na twarzy. Ja
                  czułam, ze Ty to odebrałaś nie tak jak miało być- moje intencje były
                  takie aby Ci nie pozwolić tam pójść do państwowej zakaźniczki, abyś
                  szybko zrozumiała że gra jest o wielką stawkę. W konsekwencji jak
                  sie nawet pogniewałaś to w konsekwencji wyszło na dobre. Bardzo się
                  cieszę, że jesteś zdrowa-gratuluję Tobie i doktorowi wygranej
                  walki wink VICTORIA!!
                  • mysza323 Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 15.07.09, 18:25
                    Minął właśnie rok od kiedy zakończyłam leczenie i jestem zdrowa.
                    O boreliozie przypomina mi tylko pies, z którego od czasu do czasu ściągam
                    kleszcze. Nie potrafię znaleźć słów by opisać szczęście, że znalazłam to forum i
                    ludzi, którzy cierpieli tak jak ja. Znalazłam nie tylko pomoc, ale i troskę,
                    zainteresowanie zupełnie anonimowych ludzi, którzy dali mi ogromne wsparcie i
                    wiarę, że będzie lepiej. A ja potrzebowałam tego bardzo, bo na najbliższych nie
                    mogłam liczyć, borelioza przerosła ich. Z zamkniętej, przerażonej swoim stanem
                    zdrowia osoby, stałam się zupełnie kimś innym, poczucie świadomości zmierzenia
                    się z chorobą i doping jaki znalazłam na forum uratowało mnie. Wdzięczność jaką
                    czuję za zdrowie, które odzyskałam dzięki dr Tomowi jest przeogromna. Dziś mam
                    tę siłę, której tak mi brakowało, dzięki niej zmieniam swoje życie. Wiara,
                    systematyczność, cierpliwość: musicie znaleźć to w sobie a wszystko będzie
                    dobrze. Tego wam życzę i trzymam kciuki.
                    • aaa9941 Re: Borelioza dopadła i mnie - woj. lubelskie 16.07.09, 19:51
                      smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka