15.06.13, 19:22
Niby juz minela ale wciaz w myslach do mnie powraca. Bo jak ten mozg dziala? Dlaczego w pewnej chwili trace panowanie nad soba, wiem tylko ze istnieje, ale nic nie moge zrobic, siedze w tej samej pozycji przez dlugie dni a w tamtym roku nawet tygodnie. pamietam jak siedzialam ponad dwa tygodnie na klatce schodowej - bez ruchu, bez jedzenia, bez chodzenia do toalety ( oszczedze wam szczegolow) - warczalam na sasiadow albo krzyczalam jak ktos mnie chcial dotknac, pomoc mi. I dopiero chyba po 17 dniach B. wezwal karetke - bo ja juz odplywalam - juz nic nie wiedzialam, przewracalam oczami, nie mowilam...
Boje sie tego jak ognia. A jednak wierze ze to nie wroci. Nie wiem dlaczego trzymam sie nadziei ale tak bardzo bym chciala pokonac ta chorobe...
Obserwuj wątek
    • mifredo Re: katatonia 16.06.13, 06:12

      Jak to, 17 dni siedziałaś na klatce i nikt nie reagował?
      Ludzie przechodzili, omijali cię, trącali,
      a ty siedziałaś jak pomnik?
      No nie wiem kto by mógł ci pomóc.
      To straszne.
      Mój syn jest w stanie "ogóra" ale na szczęście na klatce nie siedzi.
      Ma swoje miejsce w kuchni. Śpi jednak w pokoju.
      Kiedyś chciał iść spać w namiocie w terenie, na łąki,
      ale powiedziałam, że robaki go oblezą,
      straż zgarnie lub bandziory napadną i dał sobie spokój.
    • mskaiq Re: katatonia 16.06.13, 09:36
      Mózg działa tak jak działa lęk. Kiedy boisz się katatonii, że może powrócić
      mózg tworzy wyobrażenia i fantazje na temat katatonii.
      Tak długo jak nie uwierzysz w to, że to Ty sama swoim lękiem wywołujesz
      katatonie i kiedy nie utrwalisz w sobie tego przekonania tak długo istnieje
      groźba powrotu katatonii.
      Dobrze ze trzymasz się nadziei, że pokonasz tą chorobę. Tylko wtedy może
      się to wydarzyć. Znam osoby, które pokonały tą chorobę.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • mifredo Re: katatonia 16.06.13, 09:53
        Co tu ma do tego lęk.
        Powstaje i już, taki mózg z deficytami.
        Mój syn już dawno był niemrawy, czasami jeszcze w szkole sredniej,
        wychowawczyni twierdziła, że należy nim wstrząchnąć
        Jeśli się nie mylę, to stosują jeszcze w szpitalach elekrowstrząsy.
        Ja również już tracę energię i popadam w osłupienie.
        Tak bym sobie siedziała, jak nieraz na obrazkach pokazują starszych ludzi.
        Mobilność nie taka już, sklerotyzacja kości miażdżyca żył, może i mózgu, demencja.
        Czasem mi się wydaje, że mój syn przedwcześnie się postarzał.
        Demencja wczesna lub otępienie wczesne, tak kiedyś początkowo nazywano schizofrenię.
        • mifredo Re: katatonia 16.06.13, 11:20
          Dwa linki wkleję dla jasności o czym mowa.
          pl.wikipedia.org/wiki/Katatonia
          www.eduteka.pl/doc/oslupienie-katatoniczne
          U mojego syna dominuje ta pierwsza. (stupor catatonicus)
          Cytat :
          "1. Postać hipokinetyczna schizofrenii katatonicznej.
          Czynności wykonywane przez chorego są bardzo powolne. W skrajnym przypadku chory nie wykonuje żadnych ruchów. Zdarza się, ze osłupienie jest najsilniej wyrażone w czasie dnia, natomiast ustępuje częściowo wieczorem. Chorzy w osłupieniu może godzinami stać w bezruchu, na pytania odpowiada bardzo wolno (objaw otamowania myślenia), mówi cicho, niekiedy milczy (mutyzm). Mutyzm może mieć charakter wybiórczy, tzn. chory może milczeć w obecności np. lekarzy a rozmawiać z członkami rodziny. Obecny jest negatywizm czynny i bierny. Chorzy mogą nie przyjmować pokarmów, konieczne jest wtedy karmienie przez zgłębnik. Chorzy na katatonie mogą się zanieczyszczać. U chorych pozostawionych bez opieki można liczyć się z wychudzeniem a nawet śmiercią. Czasami występują charakterystyczne objawy: katalepsja woskowa lub sztywna i zjawiska echowe: echomimia, echolalia i echopraksja."

          Nie ma tych wszystkich objawów, ale większość się zgadza.
          Nieraz traci przy tym mowę,
          porozumiewa się na migi lub pisze na kartce.
          Mimo tego czasem wybucha, coś woła, tupie
          i potem znowu spokój.
          • mifredo Re: katatonia 16.06.13, 11:26
            Ale się naprodukowałam!
            Widzisz Madau u ciebie taki stan się zdarza a u mojego dziecka taki stan występuje ciągle.
            Istotna różnica, to dla tych, którzy twierdzą, że każda schizofrenia jest jednakowa.
            • madau Re: katatonia 16.06.13, 11:46
              Wspolczuje Mifredo.
              Twoj syn ma zdiagnozowana schizofrenie paranoidalna czy katatoniczna? Bo mnie te katatoniczna to dopiero rok temu zdiagnozowali.
              A co do siedzenia na klatce:
              mieszkalam w kamienicy, w ktorej byly tylko 2 drzwi na pietrze, a ja mieszkalam na ostatnim. Moim sasiadem byl 90 letni dziadzius i czasami jakies panie do niego przychodzily - ja na nie warczalam, ale one nie mowily chyba po francusku. Wzywano wtedy niejedna karetke z Polski ( wieczorami jakbym sie budzila i mialam slowotok pisalam wtedy rozne bzdury na forum zamknietym) ale kazdorazowo dzwoniono wczesniej do B. i B. odmawial karetki. Zle robil, ale w koncu zobaczyl co sie ze mna dzieje.
              • mifredo Re: katatonia 16.06.13, 12:08
                Ileś lat temu (2007) miał diagnozę: schizofrenia urojeniowa.
                W 2012 miał komisje, nie zaglądałam do dokumentacji,
                gdyż dokumenty od psychiatry i psychologa były w zamkniętej kopercie.
                • mifredo Re: katatonia 16.06.13, 12:16
                  Katatonia może wystąpić w każdej schizofrenii.
                  To raczej taki koloryt, który ma dwa bieguny,
                  przedstawione w ten sposób:
                  HIPOKINETYCZNA
                  powolne wykonywanie czynności;
                  bezruch, sztywność katatoniczna – pozostawanie w jednej pozycji i opór przed zmianą ułożenia ciała;
                  otamowanie myślenia, wolne odpowiadanie na pytania, cicha mowa, echolalia, echopraksja, echomimia;
                  mutyzm – uporczywe milczenie;
                  negatywizm czynny i bierny – pozbawiony uzasadnienia opór przed wypełnianiem poleceń lub reakcje przeciwne do sugestii;
                  stan kataleptyczny, sztywność woskowata – pozostawanie w pozycji uformowanej przez inną osobę;
                  osłupienie katatoniczne, akinezje;
                  przymglenie świadomości
                  HIPERKINETYCZNA
                  szybkie wykonywanie czynności;
                  pobudzenie katatoniczne – bezcelowa aktywność ruchowa;
                  agresja, nadpobudliwość, krzyki, skoki, śpiewy, niszczenie mienia, zdzieranie z siebie ubrania, eksplozje energii;
                  stereotypie ruchowe;
                  perseweracje słowne, neologizmy;
                  werbigeracje, echokineza;
                  automatyczne wykonywanie poleceń;
                  impulsywność, gwałtowne reakcje ruchowe
        • mskaiq Re: katatonia 16.06.13, 12:43
          Piszesz mózg z deficytami. Tak działa mózg. Kiedy np. nie umiesz grać
          na pianinie mózg ma deficyt grania na pianinie. Kiedy się ktoś tego
          nauczy znika deficyt.
          Dotyczy to każdego zachowania i to zostało udowodnione przez badania
          nad mózgiem. Każde obrazowania mózgu to pokazuje.
          Schizofrenia nie jest choroba, której nie można zmienić.
          Pozdrawiam serdecznie.
            • mskaiq Re: katatonia 16.06.13, 13:01
              To nie moje teorie !!! Dzisiaj nie ma już żadnej wątpliwości, że każda rzecz, której
              się uczymy zmienia mózg bo to widać za pomocą obrazowania mózgu przed
              i po nauczeniu się czegoś nowego.
              Czy przekonanie, że niczego nie da się zmienić nie jest związane z Twoim lękiem
              przed poznaniem czegoś nowego i przed zmianą ?
              Pozdrawiam serdecznie.
              • mifredo Re: katatonia 16.06.13, 13:12
                Co z twojego bezproduktywnego gadania,
                zachęcania by w ogóle leków nie brać,
                znowu bym pewnie dziś miała noc nieprzespaną,
                gdybym leku nie podała.
                Nikt nie leczy słowem, gadaniem, nie wydobywa z hipokatatonii
                czy też autyzmu.
                Podważasz cały dorobek i doświadczenie wielu ludzi,
                mskaig, czyś ty znowu jaki nawiedzony, antypsychiatria?
                Opisuje fakty a ty konfabulujesz, domniemujesz...
                każesz ludziom łbem rozbijać mur,
                to w przenośni powiedziane.
                Owszem, jeśli kto sprawny ma mózg to nie jest chory
                i z chwilowej depresji katatonicznej wyjść potrafi a czasem i ze schizofrenii,
                choć już rzadko bez leków.
                • leonardo_gotti Re: katatonia 16.06.13, 13:20
                  Ty mifredo tu takie fanaberie wypisujesz że nawet idoita stwierdzi że piepszysz bzdury, leku nie podasz i noc nie przespana ,przestań wkońcu pie...ć psychotrop to nie lek doraźny,zresztą twój syn już ma katatonie ciągle jest warzywem itd.po co takie bzdury wogule pierniczysz.Wszyscy wiedzą jak schizofrenia wygląda jest też czas na remisję,wychodzi na to że on wogule jest nieleczony z tego co tu pierniczysz trzy po trzy, kto ciebie słucha i tych twoich bajek.
                • mskaiq Re: katatonia 16.06.13, 13:30
                  Nigdzie nie napisałem żeby nie brać leków. To już Twoje fantazje na
                  ten temat. Leki pomagają również. Dlaczego próbujesz w taki
                  sposób podważać wypowiedzi innych ?
                  Nikt nie leczy słowem ?
                  Zaprzeczasz temu co mówi nauka. To jest powszechne przekonanie
                  nauki !!!!
                  To nie ja konfabuluje!!! To Ty nie potrafisz przyjąć informacji, które
                  są uznawane jako oczywiste przez obecny stan wiedzy.
                  Po za tym nikomu nic nie karzę, to znów przekręcanie moich intencji.
                  To co robię to wyrażam punkt widzenia współczesnej nauki, która
                  nie ma wątpliwości co do tego, że słowem można leczyć i że rezultaty
                  takiego działania przynoszą widoczne zmiany.
                  Ty na tym forum często przedstawiasz swoje własne wyobrażenia,
                  które nie maja nic z nauką wspólnego i próbujesz podważać, te które
                  się na niej opierają.
                  Pozdrawiam serdecznie.

                  • leonardo_gotti Mask 16.06.13, 13:35
                    Ona kłamie jak z nut z tym swoim synem, zastanawiam się czy go wogule ma czy ona sama nie jest chora, takie brednie wypisuje że głowa boli.Ja osobiście mam w ciagu roku 6 miesięcy remisji średnio.Jedna rzadko dwie spychozy się zdarzają, ale to uzależnione jest od brania leków.
                    Leki mnie męczą więc tak jest.Około 4-6 miechów w roku czuję się fatalnie mam nastroje ,obniżone samopoczucie ,myśli samobujcze i ogólnie problemy ale na tle chorobowym.Duży wpływ ma pogoda i pora roku.A ona tu pierniczy że jej syn w katatoni ,bierze leki i jest warzywem,przecież to bzdury totalne.
                    • mskaiq Re: Mask 16.06.13, 15:11
                      Myślę, że Mifredo bardzo kocha swojego syna i nie kłamie. Nie wypisuje bredni
                      tylko wierzy, że nic nie można pomóc osobie chorej ze schizofrenią.
                      Z tym się nie zgadzam.
                      Ty sobie radzisz z problemami o wiele lepiej niż jej syn bo Ty sam musisz radzić
                      sobie ze swoim życiem i problemami.
                      Nie można nieustannie chronić dziecka, ale nie można też wystawiać na sytuacje
                      w których sobie nie poradzić.
                      Nie mniej trzeba przygotować dziecko aby samo potrafiło sobie przygotować
                      posiłek, zrobić zakupy, powodować aby kontaktowało się ze światem.
                      Wielu schizofreników tego nie chce, bo to wiąże się z stresem, ale to jedyny
                      sposób aby schizofrenik mógł sam radzić sobie w życiu.
                      Pozdrawiam serdecznie.
                      stawianie w sytuacjach kiedy
                      • mifredo Re: do Mskaika o mocy słowa 17.06.13, 05:33
                        Skoro jak powiadają słowo może zabić, to może i pewnie leczyć.
                        Moje słowo jest normalne, normalnie rozmawiam z chorym,
                        ani go nie zabijam mym słowem ani nie leczę.
                        Stan choroby trwa już kilka lat , nic się nie zmienia.

                        mskaiq napisał:

                        > Nie można nieustannie chronić dziecka, ale nie można też wystawiać na sytuacje
                        > w których sobie nie poradzić.
                        No właśnie, w pełni się zgadzam.
                        > Nie mniej trzeba przygotować dziecko aby samo potrafiło sobie przygotować
                        > posiłek, zrobić zakupy, powodować aby kontaktowało się ze światem.
                        Można gdy ono nie stawia oporu i pojmuje.
                        A tak naprawdę nigdy nie wiemy czy jest dostatecznie przygotowane
                        do kontaktu ze światem, tym dzisiejszym światem.
                        > Wielu schizofreników tego nie chce, bo to wiąże się z stresem, ale to jedyny
                        > sposób aby schizofrenik mógł sam radzić sobie w życiu.
                        Pewnie bym musiała uciec gdzie z domu, zostawić wszystko,
                        tylko, że nie mam dokąd uciec, ani dokąd wypchać chorego.
                  • mifredo Re: katatonia 17.06.13, 04:25
                    mskaiq napisał:

                    > Nigdzie nie napisałem żeby nie brać leków.
                    > To już Twoje fantazje na
                    > ten temat. Leki pomagają również. Dlaczego próbujesz w taki
                    > sposób podważać wypowiedzi innych ?
                    Pisałeś kiedyś, że bez leków można wyjść ze schizofrenii.
                    Już niedostępne to forum, to nie mam jak udowodnić.
                    > Nikt nie leczy słowem ?
                    > Zaprzeczasz temu co mówi nauka. To jest powszechne przekonanie
                    > nauki !!!!
                    Tak, słowo i owszem ale nie we wszystkich sytuacjach działa.
                    > To nie ja konfabuluje!!! To Ty nie potrafisz przyjąć informacji, które
                    > są uznawane jako oczywiste przez obecny stan wiedzy.
                    Przyjmuję do siebie wiele informacji i szukam ciągle nowych.
                    > Po za tym nikomu nic nie karzę, to znów przekręcanie moich intencji.
                    > To co robię to wyrażam punkt widzenia współczesnej nauki, która
                    > nie ma wątpliwości co do tego, że słowem można leczyć i że rezultaty
                    > takiego działania przynoszą widoczne zmiany.
                    Wybacz, nie znalazłam warsztatów czy terapii leczenia słowem schizofrenii czy autyzmu.
                    W ogóle właściwie nie ma takich ośrodków, które by tak leczyły.
                    Terapia zajęciowa jedynie jest.
                    > Ty na tym forum często przedstawiasz swoje własne wyobrażenia,
                    > które nie maja nic z nauką wspólnego i próbujesz podważać, te które
                    > się na niej opierają.
                    Niczego nie podważam a swoje zdanie przedstawiam, każdy ma takie prawo.
                    > Pozdrawiam serdecznie.
                    >
                    >
          • mifredo Re: katatonia 17.06.13, 06:25
            mskaiq napisał:

            > Piszesz mózg z deficytami. Tak działa mózg. Kiedy np. nie umiesz grać
            > na pianinie mózg ma deficyt grania na pianinie. Kiedy się ktoś tego
            > nauczy znika deficyt.

            Jeśli ktoś ma deficyt grania, to znaczy brak mu słuchu muzycznego
            i za nic nie nauczy się grać na pianinie.

            > Dotyczy to każdego zachowania i to zostało udowodnione przez badania
            > nad mózgiem. Każde obrazowania mózgu to pokazuje.

            Nie trzeba robić obrazów mózgu by stwierdzić schizofrenię.
            Jakieś badania robią nad mózgiem, znajdują guzy np, fizyczne zaburzenia,
            "dziury w mózgu', ale w praktyce tego się jeszcze nie stosuje.
            > Schizofrenia nie jest choroba, której nie można zmienić.
            Nie twierdzę, że nie można zmienić.
            Wiele jest przykladów zmian na lepsze i na gorsze.
            > Pozdrawiam serdecznie.
            • mskaiq Re: katatonia 17.06.13, 09:49
              Mifredo napisała
              > Jeśli ktoś ma deficyt grania, to znaczy brak mu słuchu muzycznego
              > i za nic nie nauczy się grać na pianinie.
              Nauczy się. Na początku nie przychodzi to łatwo, ale z czasem można
              nauczyć się śpiewać i to bardzo pięknie. To samo dotyczy zdolności
              do malowania.
              Zwykle ludzie myślą tak jak Ty, ze jak nie maja słuchu to się tego nie
              naucza i wtedy rzeczywiście się nie naucza.

              Nie trzeba robić obrazowania mózgu aby stwierdzić schizofrenię, ale
              obrazowanie może pokazywać jego deficyty.
              To nie są dziury w mózgu tylko brak określnych umiejętności, które
              powodują, że człowiek zachowuje się jak schizofrenik.
              Każdy schizofrenik posiada w większym lub mniejszym stopniu
              brak poczucia niezależności myśli od rzeczywistości i dlatego jego
              myśli stają się jego rzeczywistością.
              Pozdrawiam serdecznie.

    • mifredo Re: katatonia 16.06.13, 12:25
      Ty masz hiperkinetyczną katatonię, nawet o tym nie wiesz, zachowanie typu królik Bugs lub Struś Pędziwiatr
      a dla mnie po prostu masz "kakę", którą obrzucasz każdego kto popadnie.
      • madau Re: katatonia 16.06.13, 12:31
        Ja mam chyba te epizody katatonii HIPOKINETYCZNEJ. sama nie wiedzialam ze mam taka diagnoze, dopiero jak zagladnelam w kompa psychiatrze ( bo chcialam mu pokazac mojego bloga - on nie jest Polakiem ale chcial zobaczyc jak to wyglada) i jak sterowal tym kompem to cos zle przycisnal i otworzyla sie moja stronke: wtedy zobaczylam diagnoze.
        Bo, przynajmniej tu we Francji, nie mowi sie chorym na co choruja. Wszelkie dane sa w zapieczetowanej kopercie do wyslania np. do urzedu przyznawania renty albo np. do 100% platnosci przez panstwo lekow psychotropowych.
        lekarze, w moim przypadku - i wcentrum i w szpitalu - mowili tylko o schizofrenii, wiec dlugomyslalam ze mam schizofrenie paranoidalna ( pierwsza diagnoza to bylo borderline a potem schizofrenia prosta - to bylo jeszcze w Paryzu)
        • mifredo Re: katatonia 16.06.13, 12:42
          No widzisz Madau, coś podglądnęłaś sama dokładnie nie wiesz co.
          Douczam się ciągle by zrozumieć chorobę mojego dziecka
          stąd przegrzebałam i przedstawiłam jak to wygląda.
          • madau Re: katatonia 16.06.13, 13:02
            podejrzalam tylko to, co bylo napisane drukowanymi literami: rozpoznanie " schizofrenia katatoniczna". To bylo pare sekund. Balam sie potem o tym z psychiatra rozmawiac, ale 19stego czerwca mam z nim spotkanie - wtedy zapytam.
            • mifredo Re: katatonia 16.06.13, 13:17
              Madau, jeśli chodzisz, mówisz, spostrzegasz,
              sama się myjesz i dbasz o siebie,
              nie siedzisz godzinami czy nie stoisz czy nie leżysz,
              do lekarza dasz radę iść o własnych siłach
              to gdzie ta katatonia hipokinetyczna?
              Lekarze sobie różne piszą i czasem w kompie sprawdzają...
              • madau Re: katatonia 16.06.13, 17:45
                Mifredo - jestem w dlugiej remisji - i funkcjonuje pewnie teraz jak "normals" ale to tylko od 9 miesiecy.
                Pytasz gdzie katatonia?
                Byla, jak siedzialam na klatce albo przyczepiona sznurkiem do kaloryfera ( sama sie przyczepialam bo chcialam z 4 pietra wyskoczyc), siedzialam nieruchomo calutenkie dni bez jedzenia, picia, toalety, wieczorem "ozywalam" nagle i pisaalam strony cale na forach zamknietych, gdzie osoby mi bliskie zorientowaly sie ze cos ze mna nie tak - niejedna karetka do mnie byla wysylana przez dziewczyny z Polski - za co bede im wdzieczna do konca zycia.
                katatonia byla jak widzialam krew spod prysznica i zastygalam na dywaniku przed prysznicem - tez bojac sie poruszyc a krew z prysznica kapala. Katatonia byla kiedy mialam wrazenie ze gryza mnie surykatki - bylam sparalizowana, nawet w szpitalu mialam te straszne omamy, czulam fizyczny bol - ladowali we mnie wtedy loxapine i rispolept w zastrzykach a ja wiedzialam tylko ze jak sie porusze to znow cos mnie bedzie gryzlo do krwi...
                  • mifredo Re: katatonia 17.06.13, 03:58
                    Dobrze Madau, że to wszystko tu opisujesz.
                    To jest jakby czyszczenie duszy i sumienia.
                    To nawet lepsze niż znieczulanie się lekami.
                    Ileż ty w życiu przeszłaś.
                    Dobro zwycięży po tylu latach cierpienia.
                      • ditta12 Re: katatonia 17.06.13, 07:22
                        "Fantazjami na temat matematyki i psychiatrii nie chcielibyśmy obrazić ani jednych, ani drugich uczonych, podobnie jak poglądami na tzw. ,,miłość", kwestie społeczne i nadnaturalne zjawiska nie chcielibyśmy obrazić erotomanów, społeczników i spirytystów. Są to tylko preteksty dla pewnych kombinacji formalnych. Używając terminu analogicznego do pojęcia ,,napięcia kierunkowego", wprowadzonego przez nas do teorii malarstwa, chodzi o nadanie pewnym masom wypadków w czasie pewnego ,,napięcia dynamicznego". To jest znaczenie formalne tzw. ,,treści" poematów i sztuk teatralnych. Zaznaczamy, że ,,poglądom" wypowiadanym przez osobistości w sztukach tych nie przypisujemy żadnego obiektywnego znaczenia."
                          • ditta12 Re: katatonia 17.06.13, 08:19
                            :D

                            <Myślę, że Mifredo bardzo kocha swojego syna i nie kłamie.>

                            Przypomniał mi się jakiś felieton Hamiltona pod tytułem"Zagłaskać kota na śmierć"
                            • mifredo Re: katatonia 17.06.13, 08:26
                              Oj nie zagłaskuję ani ja, ani mąż.
                              ... mi się przypomniały zginane łyżeczki pod wpływem wzroku,
                              nawet mowa niepotrzebna a siła działa...
                              Jak tu ślimaka czy hipka, nauczyć szybkiego poruszania się?
                • mskaiq Re: katatonia 17.06.13, 09:38
                  Dzieci w wieku około 3 lub 4 roku życia uczą się, że myśli są niezależne
                  od działania.
                  Nie wszystkie dzieci potrafią się tego nauczyć. Zwykle dzieje się tak kiedy
                  małe dziecko źle się czuje z rzeczywistością, w której żyje. Wtedy świat
                  fantazji i wyobrażeń może stać się rzeczywistością.
                  Małe dzieci potrafią przeżywać fantazje i wyobrażenia tak jakby one
                  naprawdę miały miejsce.
                  Kiedy taki dziecko dorasta brak odczuwania niezależności myśli od
                  rzeczywistości powoduje, że myśl o krewi z prysznica, albo myśl, że
                  gryzie surykatką można przeżywać jako rzeczywistość.
                  Wtedy widzi się krew, można odczuwać ból po ukąszeniu surykatki tak
                  jakby rzeczywiście ukąsiła.
                  Problem znika kiedy ktoś kto go ma nauczy się rozróżnić pomiędzy
                  swoimi myślami a rzeczywistością i tak długo jak się tego nie nauczy tak
                  długo mogą pojawiać się takie problemy jak opisujesz.
                  Patrząc od strony mózgu jest to deficyt. Ten deficyt znika kiedy nauczymy
                  się spostrzegać niezależność myśli od rzeczywistości.
                  Pozdrawiam serdecznie.
                  • madau Re: katatonia 17.06.13, 10:05
                    Masku, pozwol ze nie zgodze sie z Toba.
                    Mialam dosc normalne dziecinswto ( oprocz pewnego epizodu ale nie chce o tym tu pisac) i w sumie jako dziecko zylam w rzeczywistym swiecie. Owszem mialam fantazje, wyobrazalam sobie ze np. jestem ksiezniczka - ale takie fantazje maja chyba wszystkie male dziewczynki.
                    Nie wiedzialam co to sa surykatki - pierwszy raz je widzialam jak bylam z B. w Gdanskim ZOO.
                    Owszem jako 11 letnie dziecko chorowalam na ciezkie dzieciece zapalenie mozgu - poltora roku miedzy Prokocimiem a Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Po spiaczce skaner wykazal niewielkie zmiany w mozgu - no ale te zmiany sa.
                    Wiec nie mam pojecia czy moja choroba to skutek tego zapalenia mozgu czy tez "prezent genetyczny" od przodkow ktorzy chorowali na CHAD i schizofrenie.
                    Co do krwi i surykatek - to ja to odbieralam realnie - myslalam mocno ze to tylko woda, zamykalam oczy i powtarzalam to sobie, bylam nawet w stanie troszke sie uspokoic - ale jak otwieralam oczy - wciaz widzialam kew i to mnie paralizowalo.
                    Ja wciaz sie staram odroznic rzeczywistosc od tego co nie istnieje - teraz mi sie udaje - ale dawniej, mimo naprawde wielu staran - nie bylam w stanie w ogole.
                    • ditta12 Re: katatonia 17.06.13, 12:30
                      <Dzieci w wieku około 3 lub 4 roku życia uczą się, że myśli są niezależne
                      od działania.
                      Nie wszystkie dzieci potrafią się tego nauczyć. Zwykle dzieje się tak kiedy
                      małe dziecko źle się czuje z rzeczywistością, w której żyje. Wtedy świat
                      fantazji i wyobrażeń może stać się rzeczywistością.>

                      Ja byłam naiwniakiem i wierzyłam w bajki,dotąd wierzę:(
                      • mskaiq Re: katatonia 17.06.13, 13:00
                        > Nie wszystkie dzieci potrafią się tego nauczyć. Zwykle dzieje się tak kiedy
                        > małe dziecko źle się czuje z rzeczywistością, w której żyje. Wtedy świat
                        > fantazji i wyobrażeń może stać się rzeczywistością.>
                        Nie tyle, nie potrafią się nauczyć odróżnienia rzeczywistości od myśli co
                        nie chcą się tego nauczyć. Świat myśli potrafi być o wiele lepszy od tego
                        rzeczywistego świata, pełnego zagrożeń.
                        Pozdrawiam serdecznie.
                        • mifredo Re: katatonia 17.06.13, 13:20
                          Otóż to. Mózg wie co dla niego dobre i sam wybiera sobie rzeczywistość.
                          Możesz doprowadzić konia do wodopoju ale nie zmusisz go by się napił,
                          jeśli woda brudna,
                          lub jeśli koń nie ma pragnienia.
                          Po co mózgowi i w sumie całemu człowiekowi akceptować rzeczywistość,
                          skoro można powiedzieć nie.
                          To jest właśnie ten deficyt.
                          Trzeba by było zmienić rzeczywistość, by była ciekawsza od urojeń.
                          • mifredo Re: katatonia 17.06.13, 15:59
                            Statystycznie to wygląda mniej więcej tak,
                            że 1 na 100 choruje na schizofrenię czyli popada w urojenia,
                            czyli inaczej posiada ten defekt.
                            Pozostałym to się nie zdarza, mimo ciężkich warunków.
                            • mskaiq Re: katatonia 17.06.13, 18:14
                              Mifredo napisała
                              > Statystycznie to wygląda mniej więcej tak,
                              > że 1 na 100 choruje na schizofrenię czyli popada w urojenia,
                              > czyli inaczej posiada ten defekt.
                              To nie jest prawda co piszesz. Bez objawów wytwórczych pojawia się
                              tylko schizofrenia prosta. Takie osoby zwykle cechuje otępienie, alogia,
                              abolicja.
                              Często są to schizofrenicy, u których zniknęły objawy wytwórcze. Są
                              to wypalone szkielety ludzkie niezdolne do samodzielnego życia.
                              Pozdrawiam serdecznie.
                              • mifredo Re: katatonia 18.06.13, 07:39
                                Właśnie to chciałam usłyszeć, że są też takie wypalone szkielety ludzkie, niezdolne do samodzielnego życia, z otępieniem i alogią...
                          • mskaiq Re: katatonia 17.06.13, 18:05
                            Mifredo
                            Otóż to. Mózg wie co dla niego dobre i sam wybiera sobie rzeczywistość.

                            Tylko, że właśnie tutaj jest największy problem. Człowiek to nie tylko mózg,
                            ale również ciało i emocje.
                            Człowiek który odcina się od swojego ciała i emocji odcina się od samego
                            siebie a także od świata świata.
                            Taki człowiek nie przetrwa. Mózg go nie wykarmi, nie załatwi podstawowych
                            spraw za człowieka.
                            To naszego ego kieruje człowiekiem. Kiedy ego nie jest w stanie tego zrobić,
                            kiedy nie potrafi pogodzić ciała umysłu i emocji wtedy pojawiają się patologie.
                            Pozdrawiam serdecznie.
                    • mskaiq Re: katatonia 17.06.13, 12:56
                      Brak poczucie niezależności myśli od rzeczywistości może pojawiać się
                      w różny sposób.
                      Może nastąpić to w dzieciństwie, co zwykle wiąże się z samotnością
                      dziecka, które może tworzyć różne fantazje i traktować je jako
                      rzeczywistość.
                      Dziecko może umieć odróżniać rzeczywistość od myśli, a w starszym
                      wieku, pod wpływem lęku potrafi tracić tą zdolność.
                      Czasem sam chce identyfikować się z myślami niż rzeczywistością,
                      wtedy nie trzeba nawet lęku aby akceptować myśli jako rzeczywistość.

                      Myślę, że tracisz ta umiejętność oddzielania myśli od rzeczywistości
                      pod wpływem lęku. Mam takie przekonanie, że wchodząc pod prysznic
                      pojawia się u Ciebie myśl, że może popłynąć krew i pod wpływem lęku,
                      utożsamiasz tą myśl z rzeczywistością.
                      U schizofreników można spotkać bardzo wiele takich sytuacji. Np. ktoś
                      może widzieć i być w pełni przekonanym, że wylądował pojazd kosmiczny
                      pod jego oknem. Jedyny niepokój jaki odczuwa to dlaczego nikt inny tego
                      nie widzi.
                      Ten ostatni przykład jest z forum ktoś parę lat temu opisywał swój omam.

                      Jak można się nauczyć odróżniać rzeczywistość od myśli pod wpływem lęku
                      że np. z prysznica płynie krew ?
                      Trzeba za każdym razem brać prysznic chociaż ma się wrażenie, że płynie
                      krew. Po paru razach zniknie strach, przed prysznicem i odzyskasz kontrolę
                      nad myślami.
                      Pozdrawiam serdecznie.

                      • ditta12 Re: katatonia 17.06.13, 19:46
                        <Możesz doprowadzić konia do wodopoju ale nie zmusisz go by się napił,>

                        a po cóż konia zmuszać do picia?
                        a jak nie chce to niech nie żre kawy :D
                        kawał taki był.
                        przewozi chłop konia w pociągu i worek kawy na sprzedaż,wchodzi celnik i pyta:co to?
                        kawa-pokarm dla konia.
                        ale koń nie żre kawy
                        a jaki nie chce to niech nie żre

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka