Dodaj do ulubionych

Przypadek mojego męża

05.10.07, 13:42
Przepraszam jeśli niepotrzebnie zaczynam nowy wątek, ale jestem
strasznie zagubiona. Przeczytałam już sporo i czytam dalej, a im
więcej czytam tym mam większy mętlik w głowie. Proszę spróbujcie mi
coś doradzić nie odsyłając do archiwum.

Mąż ma 27 lat i jest/był? okazem zdrowia.
Mój mąż na początku lata był na wyjeździe integracyjnym w górach.
I wrócił stamtąd z 2 pasażerami

2007.06. 24-25 - wyjazd z ciągłym bieganiem po lesie
2007.07. 28 - zauważenie przeze mnie 2 kleszczy i wyjęcie ich przez
lekarza na pogotowiu (jeden nad prawa kostką na nodze, drugi na
łopatce trochę nad pachą, oba małe, jakby zasuszone i nie widziałam
śladów opicia się krwią. Lekarz kazał obserwować i tyle, nie dał
kleszczy żeby je wysłać do badania ani nic takiego)
2007.07.03 - zauważyłam u męża w około ugryzienia na łopatce rumień,
taką „oponkę” średnicy ok. 2 cm. Pojechaliśmy do Luxmedu tam dostał:
….. wziął dwie dawki.
2007.07.04 – Izba przyjęć w Szpitalu Zakaźnym w Warszawie. Lekarz
zamienia antybiotyk na Amotax 1g x 2 dziennie
2007.07.04 – 28 - branie antybiotyku
2007.09.19 - kontrola na Wolskiej, lekarka daje zlecenie na badanie
i twierdzi, że wyniki będą jednoznaczne, a na męża wątpliwości że
skuteczność ok. 30 – 40%, że badanie wszystko wyjaśni.
2007.10.05 - kontrola na Wolskiej, wynik ELISA podwójnie ujemny, g.
12:40 lekarka powiedziała, że jest to bardzo skuteczna metoda
diagnozy, że wynik jest 100% pewny tym bardziej dla takiego
mężczyzny, a leczenie które było zastosowane było na wyrost. Na
zaświadczeniu napisała, że wyklucza boreliozę.
Obserwuj wątek
    • wera51 Re: Przypadek mojego męża cd 05.10.07, 13:44
      Rumień widziało 3 lekarzy w tym jeden z Wolskiej, wszyscy
      jednoznacznie stawiali na boreliozę.
      Nie pojawiły się żadne niepokojące objawy, cały czas brania
      antybiotyku mąż czuł się dobrze, na sam koniec jakieś 2 dniowe
      b.lekkie problemy z układem pokarmowym. Od marca wprowadziliśmy
      jedzenie zgodnie z grupa krwi i mąż sporo po tym schudł, przed tym
      incydentem z kleszczem jakieś 8 kg i trzymał się stabilnie wagi, a
      potem kolejne 5 kg (178 cm – 65 kg), może to nie ma związku ale ten
      kolejny spadek wagi trochę mnie niepokoi. Mąż cały czas czuje się
      bardzo dobrze tylko jest taki wychudzony.

      A teraz co planujemy zrobić:
      - badanie metodą Western Blot (z tego co czytam, chyba najlepiej w
      IMW w Lublinie?, poproszę o namiary do tej osoby, z którą można się
      tam umówić, żeby nie mrozili próbek)
      - badanie PCR (jak mniemam jedyną dobrą opcją jest Poznań, jeśli
      dobrze zrozumiałam trzeba na 3 dni przed badaniem brać 3x dziennie
      po 20 kropli Citroseptu?)
      - niezależnie od wyników badań kontakt z doświadczonym lekarzem
      (Pani dr Beato, czy możemy prosić o kontakt do Pani) i podjęcie
      decyzji co robimy dalej (chyba, że są jeszcze jacyś lekarze – to
      poproszę o namiary)

      Nie wiem czy czekać z PCR na wyniki WB czy robić od razu i czy robić
      od razu na konfekcje (babeszjoza, bartonella, mycoplazma, Yersinia,
      erlichioza) czy spokojnie poczekać na wyniki. I czy robić badania
      sobie. Wiem że nie ma gotowych recept, ale potrzebujemy
      jakiegokolwiek nakierowania.
      Proszę wszystkich o rady i uwagi, może jakieś inne
      badania „zwyczajne”, cokolwiek.
      Może nie jest za późno żeby na początku wybić to paskudztwo.

      Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie!!!
      wera51@gazeta.pl
    • wera51 Re: Przypadek mojego męża 06.10.07, 09:15
      Nikt nie pisze, nie umiem cierpliwie czekać, muszę działać.
      Wczoraj dzwoniłam do IMW w Lublinie (bardzo miła Pani w laboratorium), żeby się
      dowiedzieć kiedy będzie WB, powiedziała ze na razie nie wie bo maja dopiero 3
      próbki, ale powiedziała żebym zadzwoniła w przyszłą środę. Jak się już dowiem
      kiedy będą badania to napiszę, może komuś się ta informacja przyda.Pewnie ta
      informacja jest gdzies na forum ale ja jeszce się do niej nie dogrzebałam, wiec
      powiem że podwojny WB kosztuje 220, a pakiet na koinfekcje 430 (3*90 i 2*80).
      Pozdrawiam
      • rrrenifer Re: Przypadek mojego męża 06.10.07, 10:48
        Witaj
        Ktoś na pewno odpisze, tylko niech znajdzie chwilkę czasu smile
        Na rumieniu z tego co na forum napisano można polegać, to Borelioza. Koinfekcje
        są istotne, bo jak się okazuje nie są takie znowu rzadkie, a potrafią skutecznie
        utrudnić leczenie. Oba badania na borelkę, to chyba przesada (ale to tylko moja
        opinia). Jeśli trzeba to może najpierw jedno (np PCR w Poznianiu, i owszem po
        jakimś wspomagaczu). Może wystarczy i nie trzeba będzie wydawać dodatkowej
        kasy. Zwłaszcza, że był rumień, czyli w zasadzie można się pytać, czy w ogóle badać?
        Ogólnie proponuję przeczytać faq, wziąć głęboki oddech, żeby można było myśleć.
        Przemyśleć zawiłości, które mieszają w głowie, opanować strach i dopiero z
        pytaniami (żeby nie było jak u mnie, wyczytałam coś i potem męczyłam o to co już
        wyczytałam - bo jeszcze byłam na etapie paniki i miałam mętlik w głowie). Tylko
        nie myśl miesiącami, parę dni niech Wam z mężem wystarczy wink I nie bój się na
        zapas. Jesteście na początku choroby, a to dobry znak.
        Jest 2 lekarzy, którzy podają swoje namiary mailowe na forum (Warszawa i
        Kraków). Poszukaj w wątkach: jestem lekarzem cz.2 i Lekarz chory
        na...neuroboreliozę. A może znajdziesz jeszcze kogoś, np w przychodni rejonowej.
        Kto wie, może będziecie tymi szczęśliwcami, którzy trafią na kogoś z innym
        sposobem myślenia i otwartego na to co mówi pacjent.
        • dx771 Re: Przypadek mojego męża 06.10.07, 11:14
          Lepiej robić WB na świeżej krwi. Jeżeli wasza czeka to trochę niedobrze - ponoć.
          • zazule Re: Przypadek mojego męża 06.10.07, 11:20
            Wera spokojnie - jak rozumiem maż bezobjawów?
            Mozecie zrobić badniae testem PCR - 6 tygdni po zkanczeniu abx,
            badanie robice po matronidazolu lub citrosepcie.
            Dorze ze piszesz na forum.

            pozdr
            zaz
    • wera51 Re: Przypadek mojego męża 06.10.07, 12:08
      Dziękuję Wam!
      Mąż bez objawów (ew traci na wadze).
      W przyszłym tygodniu IMW powiedzą mi kiedy będą robić w WB na świeżo i wtedy mąż
      pojedzie do tego czasu musimy zdecydować czy robić odrazu na koinfekcje. FAQ
      czytałam tylko trochę za dużo inf do poukładania i nie wiedziałam czy plan który
      przyjeliśmy jest racjonalny. Macie racje z PCR wstrzymamy się do wyników WB. Do
      Pani dr z Karkowa napisałam i cierpliwe czekam na odp. A do watku o lekarzu z
      w-wy się nie dogrzebałam - dziękuje za podpowiedź że jest zaraz będę szukać.
      Dziekuję że jesteście!
      • fikemola Re: Przypadek mojego męża 06.10.07, 12:30
        wera odbierz pocztę smile
      • rrrenifer Re: Przypadek mojego męża 06.10.07, 12:47
        wątek, którego się nie doszukałaś smile
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=68277345&a=68277345
    • wera51 Re: Przypadek mojego męża 06.10.07, 19:27
      Dziękuję!
      Czuję się spokojniej nie będąc sama i dzięki Waszemu wszechobeznemu optimizmowi.

    • wera51 Re: Przypadek mojego męża 09.10.07, 16:09
      Niedługo będziemy jechac do Lublina zarobić m.in. badania na
      koinfekcję u nich w pakiecie są
      -babeszjoza,
      -bartonella,
      -mycoplazma,
      -Yersinia,
      -erlichioza.

      A jak się do tego ma chlamydia.
      Tam są chyb tez rózne badania na to, czy powinnismy zrobić i jakie?
      Czy w Lublinie robia jeszcze jakieś badania które powinniśmy wziąść
      pod uwagę?

      Wszystkie te te żyjąka brzmią strasznie ezgotycznie i nie moge się
      połapać jaki to z nimi jestsad
      Wera
    • wera51 Re: Przypadek mojego męża 10.10.07, 08:33
      Dziś rano miałam dzwonić do IMW żeby sie dowiedzieć kiedy będą ze
      świerzej krwii robili WB i co ? nastawili wczorajsad I pani z
      laboratarium kolejny raz mnie przekonuje, że wyniki z mrożonej
      wychodzą wiarygodne. Poza tym wciąż nie wiem czy jest sens żeby mąż
      teraz robił WB. I co ja mam robić? i czy poza koinfekcjami robić
      chlamydię? Niech ktoś się odezwie, proszę?
      • likorek Re: Przypadek mojego męża 10.10.07, 14:52
        spokojnie i bez nerwów. WB warto zrobić chociażby po to, zeby
        wiedzieć czy mąż ma bb. Może zamiast czekać na badanie w IMW
        poszukaj inne laboratorium. Chlamydie też warto zbadać. Najlepiej
        (jak kogoś stać) to na początku, jeszcze przed leczeniem zrobić
        sobie full zestaw badań. Wtedy wiadomo co się ma i jak jest
        koniecznośc to wiadomo jak leczyć. My tu wszyscy się uczymy i z
        czasem nabieramy doświadczenia. Coraz więcej badań można zrobić i
        pewnie gdyby to było dostępne np. rok temu wielu osobom by to
        ułatwiło leczenie.
        • wera51 Re: Przypadek mojego męża 10.10.07, 15:20
          Ale podobno WB w Warszawie zawsze przechodzą przez PZH i zazwyczaj
          są robione z mrożonej, a tu każy przestrzega przed robieniem z
          mrożonej. W IMW przynajamniej jest z kim rozmawiać i podchodzą do
          człowieka po ludzku.
    • wera51 Re: Przypadek mojego męża 17.10.07, 07:48
      To ja napiszę co dalej z mężem.
      Wczoraj odebrał wyniki badań ogólnych (było ich bardzo dużo,
      lekarka ogólna chciała sie upewnić czemu chudnie) morfologia, mocz,
      lipidogram, cukier, OB, żółtaczka, żelazo, elekrtolity, jakieś
      hormony, 2 zalecone przez dr Beatę i parę których nie wiem z czym
      się je. Wszystko w normach - okaz zdrowia.
      Nadal nie ma rzadnych obiawów. Czuje się tak dobrze jak nigdy dotąd.
      Dziś pojechał do Lublina zrobi WB, koinfekcje (5) i chlamydie.
      A potem do dr Beaty.
      Nachodzą minie tylko wątpliwości, może szukamy dziury w całym. Może
      on jest tym nielicznym przypadkiem na którego standatdowa procedura
      wystarczyła. Może nie ma potrzeby go szpikowac przez 2 lub wiec
      miesięcy lekami. Wiem że nikt mi nie da jednoznacznej odpowiedzi.
      Nie doszukałam się na forum "bezobiajwowego" przypadku - a może źle
      szukałam?
      Pozdarwiam i życzę braku wątpliwości!
      Wera51
    • wera51 Re: Przypadek mojego męża 22.10.07, 10:27
      Cały czas czekamy na wyniki z Lublina (obiecali że do końca tego
      tygodnia dostaniemi listownie wszytkie koinfekcjie i WB - oby).
      Wiemy, że któreś miano w WB jest dodatnie.

      Ale mamy juz umówioną wizytę w Krakowie.
      W poniedziałek 29.10.2007 po południu.
      Jeśli ktoś z Wa-wy chciałby sie w którąś stronę z nami zabrać to
      piszcie na maila.
      Pozdrawiam
      Wera
      • rrrenifer Re: Przypadek mojego męża 22.10.07, 12:08
        Widzę, że działania rozpoczęte, badania w drodze, opieka lekarska
        też jest. Teraz tylko działajcie dalej i bedzie dobrze smile
        Dajcie znać jak wyjdą konifekcje, i ogólnie co dalej w planach
        działania i ich efketach.
        Trzymam kciuki za szybkie o dobre efekty
    • wera51 Re: Przypadek mojego męża 26.10.07, 12:47
      Ściągneliśmy wyniki faksem.
      WB IgG (-), IgM (+) OspC Garsinia (czy coś podobnego, bo mało
      czytelne - brak podanych nr prążków?)
      Bartonella quintana (+) 64
      Bartonella henselae (+) 64
      Mykoplasmy igm(-) igg(+)13 NTU/ml
      Chlamydia (3 gat.) (-)
      Babeszjoza (-)
      Yersinioza (-)
      Erlichioza (-)

      IMW Lublin
      Nadal żadnych objawów, w poniedziałek wizyta w Krakowie może pani dr
      sobie jakoś z tym poradzi.

      Pozdrawiam
      Wera

      • wera51 Re: Przypadek mojego męża 27.10.07, 08:57
        hej
        powiedzcie mi czy ktoś miał tak opisanego WB, bez prążków?
        Bo trochę mnie to zmyliło.
        • nataszkam Re: Przypadek mojego męża 27.10.07, 11:05
          OspC jest dodatni. W IMW niestety, nie wypisują wszystkich badanyuch
          prązków, tylko ten, który wyszedł.
          W IgMach dodatni-mąż ma jakieś choćby najsubtelniejsze objawy ze
          strony ukł. nerwowego? Zmiany osobowości, wybuchy złości,
          nadwrażliwość na dźwięki, światło, labilność emocjonalna,
          drętwienia, itp?
          • wera51 Re: Przypadek mojego męża 28.10.07, 00:06
            mam delikatne podejrzenia że jest odrobinę bardziej drazliwy, ale to jest takie
            subiektywne i wątpliwe.
            Od zawsze też miał problemy z pamięcią możę troche sie to pogorszyło, ale
            pewności nie mam.
    • wera51 Re: Przypadek mojego męża 31.10.07, 10:40
      To ja piszę co u nas dalej.
      W poniedziaLek byliśmy w Krakowie, ogólnie wrócilismy w
      optymistycznych nastrojach.
      Czeka męża 6-8 tyg leczenie i jesli nic nie "wylezie" w trakcie to
      na tym koniec.
      Od wczoraj na diecie. Dziś wieczorem zaczynamy leczenie.
      duomox+unidox+rifampycyna i probiotyki + nystatyna.
      Oczywiście nie dało się na miejscu wymyśleć wszytkich pytań.
      Więc prosze o wskazówki doświadczone osoby.
      Na razie jakoś się nam układa, lekarka zakładowa co się dało
      przepisałam na zniżkowe recepty, co dwa tygodnie będzie przepisywac
      badania kontrolne, faktury za leki i badania pójdą do zakładu męża
      do socjalnego - powinni choć częściowo wspomóc.
      Teraz tylko żeby te 6 tyg mineło bez objawów - to bedziemy mogli
      zapomniec o sprawie.
    • wera51 Re: Przypadek mojego męża 05.11.07, 08:10
      U nas na razie na prawdę dobrze. Leki od środy wieczorem. Dwa razy
      rano zdarzyłao się że mężowi zrobiło się słabo. Poza tym żadnych
      objawów. Kilka pytań:
      - czy ktoś po takim zestwie ma dziwny utrzymujacy się posmak w
      ustach (raczej nie grzyb bo pojawił się od razu),
      - rano na ile przed antybiotykami mozna wypić pare łyków siemienia
      żeby nie zaburzać wchłaniania,
      - czy razem z antybiotykami mozna brać kapsułki czosnkowe

      Pozdrawiam
      Wera
    • wera51 Re: Przypadek mojego męża 22.11.07, 14:22
      Pisze sama do siebie, ale co tam.
      Może kiedyś się przyda komuś "bezobjawowemu".
      22 dzień brania leków, od 14 dni podwójna dawka rifampycyna, od ok 7
      dni brak paskudnego posmaku w ustach.
      Rzadnych objawów bb.
      Z innych objawów lekka senność (ale to może jesień) i dalsze
      chudnięcie (nawet nie tyle na wadze ile w wygladzie) pomimo
      reguralnych (co 3 godziny) posiłków i to dość tłustych (bo tak mu
      sie chce -a to akurat nie zakazane na grzyba). No i sie w dodatku
      przeziębił (katar, gardło) lekarz ogólny wykluczył grzybice stawia
      na najzwyczajniejsze przeziębienie. I tu tylko mały problem co mu
      dawac jak nie mozna miodu i nie chce się go faszerowac dodatkowymi
      lekami?
      • likorek Re: Przypadek mojego męża 22.11.07, 15:29
        wera, nawet jak ktoś nie pisze w twoim wątku to nie jesteś sama bo
        każdy czyta co u ciebie się dzieje. Jak nic się nie dzieje to nie
        piszą bo i co. A co do twojego męża to coś mi się wydaję, że to
        przeziębienie to może być Herx czyli reakcja na leczenie i dobrze bo
        to by znaczyło, że wybijacie bakterie. Chyba, że faktycznie gdzieś
        się przeziębił, musicie obserwować i sobie zapisać kiedy to
        przeziębienie wystąpiło, przyda się w przyszłości do analizy herxów.
        pozdrawiam.
        • wera51 Re: Przypadek mojego męża 22.11.07, 18:39
          Myslisz, że to może być herx?
          Mąż był i jest bezobjawoy i raczej my i dr Beata nastawialiśmy się na 45 dni
          antybiotyków i po sprawie - no chyba żeby wystąpiły objawy.
          Myślała że herx powinien się pojawić wczesniej niz po 22 dniach brania
          antybiotyków. I raczej spodziewałam się czegoś innego niz klasyczne
          przeziebienie (karat, drapanie w gardle i senność).
          Byłabym wdzięczna za wasze zdania w tej sprawie.
          A ja juz męża mocniej przycisne żeby napisał do pani dr.
          • likorek Re: Przypadek mojego męża 23.11.07, 14:34
            z tym herxem to jest tak, że nigdy nie wiadomo kiedy się może
            pojawić i w jakiej postaci. Generalnie powtarza się w cyklu prawie
            miesięcznym. Nie wiemy też w jakiej formie się pojawi ale u wielu
            osób to właśnie objawy grypopodobne. Dlatego trzeba obserwować czy
            po jakimś czasie objawy się nie powtórzą.
            • wera51 Re: Przypadek mojego męża 23.11.07, 15:18
              Bardzo Ci dziekuję.
              Będziemy bacznie obserwować.
              Najbardziej jednak mnie martwi że on chudnie, waży już 60 kgsad
      • wera51 Re: Przypadek mojego męża 10.12.07, 15:23
        Badania po 4 tyg brania ok.
        Dziś jest 40 dzień brania leków, zostało jeszcze 5 dnibig_grin
        W czwartek badania ogólne krwi, w poniedziałek do dr Beaty i oby to
        był koniec jego przygody z BB!
        Bardzo chudł i nie bardzo mu sie nic chciało ale odżywka białkowa
        (znaleźliśmy bez rzadnych dodatków smakowych ani słodzących) dla
        sportowców bardzo dobrze zadziałał.
        Przez ten czas nie miał problemów z grzybicą - mimo
        średniorestrykcyjnej diety (ziemniaki, chleb zytni, mięso i zupy na
        mieście). Zastanawiamy się ile czasu po odstawieniu leków powinien
        jeszcze pociagnąć dietę, czy na święta może już próbowac jeść
        wszytko.
        Mimo że u nas się nic specjalnego nie dzieję, to pisze bo może
        przyda się to innym "bezobjawowym" osobom.
        • arrakis74 Re: Przypadek mojego męża 10.12.07, 18:40
          Podaj mi proszę nazwę tej odżywki. Też schudłem. Pozdr i dzięki.
          Arrakis
          • wera51 Re: Przypadek mojego męża 10.12.07, 20:44
            www.olimp-supplements.com/pl/index2.php?page=l_pr&id_pr=24&ids=58&str=2&sh=1
            jakby nie działało: "OLIMP SPORT NUTRITION" - 100% natural whey protein
            concentrate - pure whey protein concentrate - bez dodatków smakowych i słodzących
            Mąż pije jedną dawkę dziennie, robi to bez konsultacji z lekarzem.
            Lekarz stwierdził, że podczas leczenia mozna chudnąć 2-4 kg miesięcznie. Ale jak
            waga zaczeła spadać poniżej 60 kg przy 178 cm, to uznaliśmy, że trzeba
            przynajmniej wstrzymac ten proces.
    • wera51 Re: Przypadek mojego męża 28.01.08, 12:16
      Mąż na półtora tygodnia przed Wigilią skończył antybiotyki.
      Do Wigili pomału wprowadzał "normalne" jedzenia. W Wigilie jadł już wszytsko
      (bez słodyczy).
      Do połowy stycznia brał iskial i wyciąg z liścia oliwnego oraz nyststynę.
      Obecnie je wszystko i przytył 3 kgbig_grin
      Teraz spokojnie czekamy do kwietnia, wtedy zrobimy oboje PCR RT i mamy nadzieje
      ze ono nic nie wykaże.

      Mamy nadzieję, że udało się wybić borelioze zanim jeszcze się ukatywniła.

      Byłabym wdzięczna jeśli ktoś podałby mi namiary do jakiedoś lekarza z Medicoveru
      w Warszawie, który jest "przyjazny" dla chorych na bb.
      Dajcie znać na maila.



      • wera51 Re: Przypadek mojego męża 29.01.08, 14:18
        Hej?
        Nikt nie przetarł ścierzki w Medicaverze?
        Rzadnych "osfojonych" z BB lakarzy?
        W luxmedzie się zdarzlisad
        • wera51 Re: Przypadek mojego męża 07.05.08, 09:02
          Witam,
          Dawno się nie odzywałam.
          Napiszę co tam u męża.
          Wydaje się nam że wszytko dobrze, nie pojawiły się żadne objawy,
          troche przybrał na wadze, wszystko wygląda zupełnie ok. Powinniśmy w
          kwietniu zrobić PCR którego zaleciła nam dr Beata. Z racji że mąż
          zmienił pracę i ma "wypasiony" abonamant w medicoverze (wg ktorego
          może zrobić każde badanie dostępne na terenie Polski - jesli
          przepisze mu je lekarz z medicoveru)poszlismy po skierowania. Faja
          internistka powiedziała ze w zasadzie moze nam przepisać ale mają
          przykaz, że jak jest lekarz jakiejś specjalności to musi do niego
          skierować. Więc poszliśmy do pani dr zakaźnik (na codzień pracuje na
          Wolskiejsmile i dalej już wiecie. Ona nam PCR nie przepisze bo jest
          nie wiarygodne, tam każdemu wychodzi dodatnie (no tak bo tam ludzie
          zdrowi je robia?) a mi to juz na pewno, bo borelioza nie można się
          zrazić! no i całe mnóstwo takich bredni. Po paru twardych zdaniach
          powiedziała, że jak tak bardzo chcemy to może nam wypisać ELIZE i
          WB, a poza tym to powinnismy sie poważniejszymi choraobami martwić
          kazała sie nam zapisać i zaszczepiś na żółtaczkę. Wzieliśmy
          skierowania podziękowaliśmy,a jak bedziemy miec wyniki to pojdziemy
          do kierownika po skierowanie na PCR.
          Pozdrawiam
          Wera51
          • nataszkam Re: Przypadek mojego męża 07.05.08, 18:40
            wera51 napisała:

            Ona nam PCR nie przepisze bo jest
            > nie wiarygodne, tam każdemu wychodzi dodatnie

            I co- zgłosiła sprawę do wyjaśnienia do prokuratury? Przecież jeśli
            ma taaakie zastrzeżenia co do wiarygodności badań "stamtąd', to jak
            nic- jej obowizkiem jest zgłoszenie sprawy jako podejrzanej- w
            interesie chorego.
            A jeśli jej nie zgłosiła- to działa we własnym interesie- NIE CHCE
            WIDZIEĆ PROBLEMU BORELIOZY- jak większość zakaźników.

            BTW, z moich informacji wynika, że PCR w CB DNA wychodzi pozytywnie
            jedynie u 15-16% osob, które go tam wykonują...
            Może "pani doktor" byłaby łaskawa zapoznać się z tymi statystyklami>
            Może wtedy nie gadałaby jak potłuczona, albo z pomrocznością jasną?
            • wera51 Re: Przypadek mojego męża 08.05.08, 07:55
              a mozna wiedzieć skąd masz te 15-16%, było to gdzies opubliowane?

              A co do pani dr to idąc do niej tego się własnie spodziewalismy ale
              musieliśmy tam pójść, teraz mamy już otwartą drogę do kierownika
              placówki, apotem na badaniabig_grin
          • wera51 Re: Przypadek mojego męża 20.05.08, 08:10
            Mamy wyniki Elizy i WB, oboje wszystko ujemne.
            (ciekawe czy jak mąz jał WB dodatkie i to była przesłanka do
            leczenia, to czemu teraz jest ujemne, myślałamże bedzie już zawsze
            dodatnie).
            Teraz tylko zrobić PCR i na jakiś czas zapominamy o temaciebig_grin
    • wera51 Re: Przypadek mojego męża 29.07.08, 15:43
      Postanowiłam napisać żeby dać wątek do góry.
      To dla tych którzy są zaraz po ukąszaniu, nie maja objawów i nie
      wiedzą co robić.
      Cały czas cieszymy się, że tu trafilismy i że podjeliśmy decyzję aby
      się leczyć w sposób tu zalecany!

      W połowie czerwca odebraliśmy wyniki PCR na boreliozę i bartonelę.
      Jest czysto!
      Mamy nadzieję, że kontakt z boreliozą będziemy mieli juz tylko
      poprzez pomoc stowarzyszeniu.
      • kasia081 Re: Przypadek mojego męża 29.07.08, 16:40
        o ile doczytałam się w Twoim wątku to mąż miał rumień a więc nie był bezobjawowy
        i nie nie było wątpliwości czy leczyć
        • wera51 Re: Przypadek mojego męża 29.07.08, 18:59
          I tak i nie.
          Rumień miał ok 1-1,5 cm i dostał po tym standardowe leczenie - wiosna/lato.
          Na jesieni postanowił zrobić badania i kolejne 6 tyg leczył tak na prawde
          wyniki, mozna by rzec na zapas.
          Ale jak tylko tu trafilismy i zrozumieliśmy róznice w leczeniu standardowym i
          "naszym" nie mieliśmy wątpliwości że trzeba się mu poddać, mimo że nic poza
          wynikami nie sugerowało konieczności leczenia (było to jakies 6 miesięcy po
          rumieniu i krótkim leczeniu).
          My nie mielismy wątpliwości co do podjęcia leczenia.
          Ale dużo ludzi w podobnej sytuacji ma takie wątpliwości.
          To dla nich podnoszę ten wątek.
          M.in. dlatego, że dominuja tu wątki ludzi na prawdę mocno chorych.
          I część ludzi świerzo tu trafiających może pomysleć, że oni przecież nie są tak
          chorzy po co maja "na zapas" faszerowac się lekami.
          A my na prawdę cieszymy się z podjętej wtedy decyzji i jesteśmy wdzięczni
          wszystkim którzy tu nam pomogli i naszej kochanej dr Beacie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka