Tak, to znowu ja - znalazłem coś czym MUSZĘ się podzielić. Może na początek
odpowiem na parę pytań do mnie:
1. tak, na stronie vegie.pl podałem parę błędnych informacji na temat testów, tamten
tekst miał dawno temu być poprawiony. Mea culpa że tego nie zrobiłem do tej pory.
2. testy Elisa na chlamydię wychodzą czasem fałszywie dodatnie, a w klasie IgG
wychodzą dodatnie niejako z reguły, starczy że organizm 3 lata temu miał przez
tydzień kontakt z bakterią. Dodatkowo test IgM wychodzi pozytywny po każdym
zapaleniu gardła - cały czas mamy styczność z chlamydia pneumoniae, to jest tak
popularne przecież jak katar. Problem stanowi tylko dla osób bez "genu odporności".
3. Owszem, uzupełniam stronkę o boreliozie, owszem czytam - obecnie próbuję
dociec, czy marshall (jakkolwiek to się pisze) to ściema czy nie. Jeszcze raz wszystkim
polecam dział "naturalne metody", naprawdę warto
4. Specjalnie dla Pionek1 - a także pozostałych, w regeneracji nerwów niezbędna jest
cała gama różnych środków, m. in. witamina B12, która w końskich dawkach działa jak
magiczna różdżka, czasem nawet likwidując paraliż. Druga rzecz, mówisz że na
wyjazdach nabierasz wyjątkowej energii.. a może po prostu przejście choroby ujawniło
alergię na roztocza? Ostatnio poszedłem na 1 dzień do szpitala (prostowanie
przegrody), chroniczne zapalenie gardła, naprawdę ciężkie (nie chciano mnie
dopuścić do zabiegu, próbowano wciskać ciężkie antbiotyki) znikło w ciągu 24 godzin.
5. specjalnie dla nienawidzacych mnie - byc moze zdecyduje sie "na wszelki wypadek"
na krotkotrwala terapie antybiotykiem, aby sprawdzic wystapienie herksa. Co prawda
glownie ze wzgledu na chlamydia trachomatis, ktora moglem od jednej laski zalapac,
ale przy okazji tez wykryje gdyby pare kretkow przezylo u mnie atak bialych krwinek.
Jest to dosc watpliwe, ale jednak mozliwe. Bedziecie mieli o czym pisac, hihi.
Dobra, a teraz o czym chciałem napisać.
www.borelioza.org/historie/klematis.htm
czy pani klematis7 przeżyła kurację na którą namówili ją spece z forum borelioza?
Początek choroby
Autorka opisuje swoje schorzenie, które nijak nie przypomina boreliozy - rozwija się
zbyt szybko, daje ujemne testy, nie reaguje na antybiotyki.
maj 2006
"Na szczeście znalazłam FORUM. Przez trzy dni płakałam ze strachu. Ale dostałam
adres lekarza, to już coś! "
Czerwiec 2006
Wyraźnie opisane objawy infekcji pierwotniakowej
Lipiec 2006
Opisane objawy drożdżycy wywołanej nieumiejętnym ordynowaniem antybiotyków
Sierpień 2006
Wyraźnie opisana niezwykle silna reakcja na środek zwalczający infekcje
pierwotniakami.
Październik 2006
Polecona przez "mądrych" w internecie dieta przeciw drożdżycy doprowadza do
znacznego pogorszenia stanu zdrowia.
I teraz uwaga, najlepsze - albo najtragiczniejsze:
Wrzesień 2007
Po zastrzyku z nowego antybiotyku bohaterka wyraźnie opisuje objawy, które mogą
świadczyć o uczuleniu na ten środek. Każdy kto chociaż TROCHĘ orientuje się w
medycynie wie, że drugie podanie tego samego środka wywoła reakcję o wiele
mocniejszą. Najprawdopodobniej śmiertelną.
Październik 2007
"Udało mi się znaleźć wreszcie przychodnię, w której robią mi te zastrzyki. Bez
lignokainy, wolno, żeby nie rozerwać mięśnia. Więc jednak się da to zrobić dobrze.
Chciałam tutaj przeprosić wszystkich, których musiałam okłamać, żeby dostać te
zastrzyki. Nie miałam innego wyjścia

"
Pytanie, czy pani Klematis7 przeżyła drugą dawkę antybiotyku?
Dlaczego nikt jej nie powiedział, żeby wybrała inny antybiotyk, o identycznym
działaniu?
Dlaczego nikt nie zasugerował, aby przeprowadziła próbną terapię przeciw
pierwotniakom?
Dlaczego nie brała leków powstrzymujących oczywisty przecież objaw
autoimmunologiczny?
Dlaczego nie przeprowadziła badań na schorzenia autoimmunologiczne, skoro po
pierwsze miała ich objawy, po drugie nie było dobrej reakcji na antybiotyk (która to
reakcja jest dowodem na istnienie schorzenia), po trzecie wreszcie - borelioza ponoć
jest w stanie tego typu schorzenia po prostu wywołać?
Dlaczego nie prowadziła intensywnej, równoległej terapii chroniącej stawy i nerwy -
takie terapie są możliwe?
Reasumując, pani Klematis7 najprawdopodobniej prowadziła terapię na niewłaściwą
chorobę, na dodatek w niewłaściwy sposób, co doprowadziło do stanu silnego
zagrożenia życia, a być może do śmierci. Jest oczywiście możliwe że faktycznie miała
boreliozę, ale... to naprawdę baaaaaardzo wątpliwy scenariusz.
Jest bardzo prawdopodobne, że dobry lekarz w kilka dosłownie tygodni wyleczyłby
właściwe schorzenie, najprawdopodobniej autoimmunologiczne albo infekcję
pierwotniakiem produkującym toksyny prowokujące reakcję właśnie
autoimmunologiczną. No ale przecież "Na szczeście znalazłam FORUM. Przez trzy dni
płakałam ze strachu. Ale dostałam adres lekarza, to już coś!"
To tyle, dziękuję za uwagę