szukers
02.02.08, 21:19
Witam mam na imię Kamil i mam 24 lata od 6 lat dokładnie od roku 2002 zaczęło
się moje piekło. Opiszę tu moją historię byście mogli napisać co o tym
sądzicie i czy moje podejrzenia są zasadne. Na wstępie jestem bardzo wdzięczny
wszystkim, który tworzą to forum – jest to coś naprawdę niesamowitego dzięki
temu, że Istniejecie mam szansę na wyjście z tego piekła choroby.
Przepraszam jeżeli opis będzie długi i nie do końca klarowny zważywszy na
sporą ilość informacji jaką chciałbym tu zawrzeć może wydać się to niespójne.
Z góry bardzo dziękuje za wszelkie odpowiedzi i serdecznie pozdrawiam.
Moje problemy zaczęły się w roku 2002. W roku, w którym zdawałem maturę.
Postaram się umieścić jak najwięcej szczegółów aby można było coś
wywnioskować. Podam też informację na temat chorób jakie przeszedłem od tamtej
pory (oczywiście nie muszą one mieć najmniejszego związku z boreliozą )
Moje dotychczasowe intuicję skłaniały się do schorzeń takich jak: chora zatoka
klinowa (zatoki), dysfunkcja stawu skroniowo żuchwowego wcześniej Borelioza ,
do której wróciłem dzięki odszukaniu tego forum. (Dwa lata temu miałem
robiony test Elisa, który wykazał, że nie mam boreliozy. Nie wiedząc o tym,
jak jest zawodny wykluczyłem te ewentualność do wczoraj kiedy znalazłem forum.
Przed 2002 rokiem bardzo dużo spędzałem na wędrówkach leśnych fotografowałem
etc. Kilkukrotnie byłem ugryziony przez kleszcze nigdy nie zaobserwowałem
rumienia.
W 2002 roku kiedy to pisałem maturę zaczęły mi się wyrzynać się zęby mądrości
– jakiś stan zapalny. Było to dosyć bolesne trwało przez jakiś czas później
znowu zaczynało dawać o sobie znać. Wtedy to zaczął się mój koszmar
niesamowite otępienie uczucie "zatkania nosa - ciężka głowa". Miałem wtedy 19
lat początkowo starałem się z tym walczyć. Zrobiłem jakieś podstawowe badania
wszystko było ok. Niestety mój stan się pogarszał nieustanne otępienie uczucie
jakbym miał "zamurowaną głowę" (wiem, że to termin bardzo relatywny i dziwny)
. Nie mogłem się nad niczym skoncentrować zacząłem popadać w depresję. Było to
jakby uczucie organicznego napięcia ucisku , który nie ustępował. Czułem
ogromne napięcie (wtedy jeszcze nie potrafiłem jednoznacznie określić, że to
ból) było to uczucie bardzo dziwne , którego wcześniej nie doświadczyłem.
Odczuwałem ogromne napięcie tylnej części szyi. Było to takie uczucie jakby z
jednej i drugiej strony coś rozciągałoby mi szyję nie do zniesienia. Nie
mogłem odpoczywać – spać mogłem ale odpoczywać gdyż odczuwałem to napięcie w
ogromnym stopniu. Kłopoty z koncentracją etc.
Wówczas te problemy doprowadziły mnie do całkowitej bezradności i niemożności
normalnego funkcjonowania. Ból brak koncentracji nie mijał jego częstotliwość
była w zasadzie nie zmienna. Odczuwałem subiektywne zaburzenie pamięci etc.
Popadłem w mocną depresję takim sposobem trafiłem do psychologa psychiatry.
(Nie mogłem liczyć na psychiczne wsparcie moich rodziców nie mogli patrzeć ,
że jestem a- funkcjonalny , a że są jacy są popadłem z nimi w konflikt )
Chodziłem na spotkania psychoterapeutyczne byłem faszerowany zoloftem anty
depresantami itd. nawet innymi silnymi lekami. Oczywiście kompletnie nic to
nie dawało mój stan był coraz gorszy błędne koło. Powtarzałem psychologowi ,
że to uczucie jest "organiczne" itd. Zacząłem sobie wmawiać chorobę psychiczną
kupować książki na temat schizofrenii etc. Lekarz jednoznacznie to wykluczał
twierdził , że mam tzw. "nerwicę charakteru" nie chodziło mu o znaczenie,
które pojawia się w terminologii medycznej uznał, że taka nazwa będzie
stosowna. Informował moich rodziców, że jest to związane z burzliwym
dojrzewaniem i samo przejdzie (poniekąd paradoksalnie określenie trafne w
kontekście boreliozy, o której nikt wtedy nawet nie pomyślał) . Nieustannie
użalałem się, że to ma przyczynę „ organiczną”, że to ból z tyłu głowy
naciągnięcie. Niestety bez skutecznie nikt mnie nie słuchał. Niestety
pierwszy lekarz nawet ze mną nie rozmawiał tylko słuchał opinii „zdrowej
rodziny”.
Oczywiście lekarstwa nie pomagały. Nie przechodziło. Byłem na skraju załamania
bo człowiek , który jest młody chce żyć działać - doszło do tego, że musiałem
przerwać rozpoczęte studia gdyż nie byłem w stanie chodzić na zajęcia.
Odczuwałem też ogromne osłabienie fizyczne, charakterystyczne bóle stawów,
mięśni uczucia jakby były słabe, puste po ściśnięciu (masażu) odczuwałem
chwilową ulgę.
Z powodu choroby musiałem przerwać pierwszy rok studiów co dodatkowo mnie
pogrążyło nie wspominając o reakcji rodziców. Leżałem w domu spałem do 14 nie
byłem w stanie funkcjonować nic mi nie pomagało.
Generalnie tak się ułożyło w moim życiu, że usamodzielniłem się wyprowadziłem
się do innego miasta skończyłem jedne studia rozpocząłem drugie znalazłem
pracę. Przestałem jeść te wszystkie leki mój stan poprawił się minimalnie co
zawdzięczałem swojej kochającej dziewczynie i zaprzestaniem wmawiania sobie
choroby psychicznej etc. Niestety mijały lata dolegliwość była obecna cały
czas. Trafiłem do laryngolog, która powiedziała, że mam niedrożną przegrodę
nosową i niedotlenienie mózgu. Zrobiłem zabieg ale nic się nie zmieniło może
minimalna poprawa. Leczyłem się u alergologa i innych laryngologów. Na
zdjęciach moje zatoki są czyste ale często wydmuchuję z nosa ropę . Zdjęcia
zatok wychodziły czyste. Lekarze mówili, że to dziwne, że to nerwica etc.
Początkowo byłem skłonny wierzyć, że mają rację (zważywszy na jeszcze wówczas
mały krytycyzm i presję otocznia.) Między czasie miałem tomografię wynik ponoć
ok. sam nie widziałem taką informację miałem od rodziców.
Obecnie jestem aktywny zawodowo kończę studia magisterskie niestety moje życie
jest bardzo trudne wszystko co zdobywam jest kosztem ogromnego wysiłku .
Obraz kliniczny mojego schorzenia wygląda w następujący sposób:
- ból głowy 24h (nie jest on jakoś wyjątkowo mocny) , ale wiąże się z
otępieniem i ogromnym napięciem szyi (ból tylniej części głowy ) . Utrudnia
funkcjonowanie i niemal całkowicie odbiera radość z życia. Istotne czynniki
łagodzące to ciepło,masaż, ogrzewanie tylnej części szyi.
- Odczuwam pieczenie , czasem swędzenie głowy ścisk nad uszami z obu stron,
przytykanie uszu.
- Bardzo mocne łzawienie
- Ciągle niedrożny nos podczas ćwiczeń z "ułożeniem" żuchwy chwilowo zaczynam
nim oddychać - tak jakby jedno miało wpływ na drugie. Ale może to już
przewrażliwienie i początki hipochondrii.
- Wzmaganie się dolegliwości przy zmianach pogody bóle stawów uczucie
pustości , depresja, nie mogę rano wstać czuję takie osłabienie. Bez względu
na ilość snu jestem ciągle zmęczony. Jeżeli chodzi o depresję ma ona charakter
"wtórny" nie czuję się dobrze fizycznie odczuwam ból nie mogę normalnie
funkcjonować być aktywnym i wynika ona właśnie z tego. (Jako tako nie mam
problemu ze snem śpię długo i mocno)
- Przy otwieraniu ust słychać strzelanie jak poruszam żuchwą subiektywnie
odczuwam jakby źródło tego problemy łączyło się z nosem i zatokami. Byłem u
chirurga szczękowego, który usunął mi jedną ósemkę powiedział , że drugiej na
razie nie ma konieczności ruszać.
Zaproponował szynę NTI. Generalnie czuję się bezsilny przez 6 lat odwiedziłem
mnóstwo specjalistów począwszy od psychologów psychiatrów, neurologów,
endokrynologów skończywszy na chirurgu szczękowym. Wszystko to sprawiało , że
straciłem całkowicie nadzieję na poprawę mojej sytuacji zdrowotnej.
Kilka dni temu podczas przypadkowej wizyty u okulisty pojawiło się podejrzenie
jaskry po wnikliwych badaniach raczej nie mam tej paskudnej choroby. Mam
zamiar zrobić dla świętego spokoju GDX i HRF. Niestety stwierdzono u mnie
stożek rogówki rzadko występującą chorobę rogówki (piszę o tym, iż czytałem że
borelioza powoduje objawy oczne). Niżej podaje dokładny opis wizyty u okulisty
(przypadkowa do prawo jazdy) przytaczam go gdyż w związku z tym co
przeczytałem na forum objawy oczne też są częste w przypadku borel