Dodaj do ulubionych

Zdrowy egoizm

10.05.08, 18:13

... czyli co robicie, kiedy WYPADA, a nie dajecie rady?

Ani ja czy pewnie wiele innych osób z forum, nie może odłożyć
wszystkich spraw na bok i zająć się tylko swoim leczeniem. A zgodnie
ze wskazówkami Burrascano- bez wystarczającej ilości odpoczynku
trudno o dobre efekty leczenia... Nie można zrezygnować z wielu
spraw, bo one nie będą czekać, dopóki nie wyzdrowiejemy. Ale można
mieć wpływ na sprawy od nas zależne. Ja mam niewielkie pole manewru,
ale jednak jeśli coś, co ma się wydarzyć, może być dla mnie
niekorzystne, to mówię NIE. Tu chodzi o calkiem proste i oczywiste
sprawy dla osób zdrowych, jak choćby zakupy, weekend czy dalszy
wyjazd.

Ostatnio mój genialny monsz wpadł na genialny pomysł- jedziemy do
Chorwacji na urlop... No to jedźcie! Rozumiem potrzeby zdrowej osoby
czy takiej, której choroba odpuściła albo pozwala na zadowolenie z
takich wyjazdów, ale i ja oczekuję tego samego- zrozumienia, że dla
mnie NIE BĘDZIE to odpoczynek, ale kolejny wysiłek! Że nie mam siły
na taki wyjazd, bo marzy mi się cisza, spokój, późne wstawanie,
dobra książka czy film... Nie chcę teraz pływac, leżec na słońcu i
przebywac w tłumie...Moją decyzję przyjęto, aczkolwiek bez
entuzjazmu (przejęcie calkowitej odpowiedzialności za syna, jego
leczenie w tym czasie)...
Przed chorobą żadnego weekendu nie spędzałam w domu- zawsze gdzies
mnie niosło. Potem wszystko padło sad

To był oczywiście tylko przykład. Czy jestem straszną egoistką?
A jak Wy sobie radzicie w takich sytuacjach, że trzeba brac pod
uwagę, że na coś sie zgadzamy "ku wspólnemu dobru" (np. impreza,
wypad poza miasto itp.), a potem -standardowo- mamy pogorszenie
samopoczucia?
Obserwuj wątek
    • luna-3 Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 18:52
      Ja chyba sama siebie wyniszczam,bo jak tylko chociaz troche mam
      sily,zaraz sie wloke na jakies spacery.To moj maz,zdrowy,najchetniej
      by siedzial w domu.Nie umie siedziec w domu,siedzenie wprowadza mnie
      w jeszcze wieksza depresje.Z utesknieniem czekam na urlop w polskich
      gorach,nie bede sie wspinac,ale podziwiac piekne widoki i oddychac
      cudownym powietrzem
    • geodeta_31 Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 18:58
      Masz zdecydowanie albo strasznie uległego monsza albo mającego
      wszytko w d.... monsza. U mnie nie wygląd to tak kolorowo i
      asertywność nie jest w modzie. Więc staram się nadążać i nie
      zauważać tekstów Burrascano. A tak na marginesie - Chorwacja dla
      boreliotyka nie jest taka straszna. Byłem gdy moja choroba była w
      pełnej krasie, przejechałem sam samochodem w obie strony za
      kierownicą, zajmowałem się dzieckiem, pływałem z nim i zwiedzałem i
      żyję smile Może więc wyloooozuj i po prostu jedź? Nie będzie tak źle,
      a może znajdziecie kawałek zacisznej plaży, gdzie poopalacie się bez
      gatek? I będzie super sexy odlotowo? Dajcie sobie szanse... he,he.
      Geo.
      • klematis7 Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 19:08
        a ja nataszke rozumiem. Dla mnie taki wyjazd oznacza nic innego jak
        trzy dni przygotowan - pranie, prasowanie, pakowanie calej rodziny,
        zabranie wszystkich mozliwych rzeczy na kazda mozliwa ewentualnosc,
        przygotowanie jedzenia na podroz. A po powrocie trzy dni prania,
        ukladania, sprzatania itd. Skad wziac na to wszystko sily, kiedy sie
        jest chorym? Dla meza taki wyjazd nie oznacza nic poza swietna
        imprezasad. Bo mezczyzni sa z Marsa, niestetysad
        • geodeta_31 Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 19:31
          klematis7 napisała:

          > a ja nataszke rozumiem. Dla mnie taki wyjazd oznacza nic innego
          jak
          > trzy dni przygotowan - pranie, prasowanie, pakowanie calej
          rodziny,
          > zabranie wszystkich mozliwych rzeczy na kazda mozliwa
          ewentualnosc,
          > przygotowanie jedzenia na podroz. A po powrocie trzy dni prania,
          > ukladania, sprzatania itd. Skad wziac na to wszystko sily, kiedy
          sie
          > jest chorym? Dla meza taki wyjazd nie oznacza nic poza swietna
          > imprezasad. Bo mezczyzni sa z Marsa, niestetysad

          Hmm, a ja nie powiedziałem, że jej nie rozumiem. I nie rzecz w tym
          kto jest skąd, tylko kto za co bierze odpowiedzialność w takim
          wyjeździe. Bo chyba nie do konca jest tak, że facet to tylko
          dupskiem do góry spoczywa na takim wyjeździe. Ja na przykład zawsze
          ujajany jestem po pachy pakowaniem samochodu różnorakimi torybkami w
          ilościach, które ledwo pochłania jumbo, prowadzeniem samochodu przez
          3000 kilometrów, dbaniem o wycieczki na miejscu, tarabanieniem masy
          zabawek i dmuchanych dziwnych rzeczy dla synka i ble ble ble jeszcze
          nie wiadomo co. Łeeee to co wy macie za mężów??? Albo wyolbrzymiacie
          ich nieróbstwo! smile Geo.
        • adomi6319 Re: Zdrowy egoizm 11.05.08, 23:37
          Ja mojego męża i córkę już kilka lat temu przyzwyczaiłam od tego, że każdy
          pakuje się sam, bo strasznie mnie wkurzało że oni pakowali się w 15 min i
          zasiadali przed telewizorem a mnie pozbieranie reszty zajmowało mnóstwo czasu a
          i tak potem pytali - wzięłaś to? wzięłaś tamto?
          Na początku efekt był taki, że raz nie mieliśmy pompki od pontonu i musieliśmy
          go nadmuchać płucami. Następnym razem mąż jeszcze w domu zameldował, że pompkę
          wziął a na wyjeździe okazało się że nie ma wioseł smile Jeszcze kilka takich
          sytuacji i moich odpowiedzi na pytanie czy wzięłam ..... - a ty wziąłeś ......?
          I przestali pytać, teraz pakowanie zajmuje nam 1/3 tego czasu co przedtem i
          prawie nie zdarza się żebyśmy o czymś zapomnieli, bo każdy ma swoją małą porcję
          do zapamiętania.

          Tak samo nie robię rodzinie śniadanek, czy kolacyjek. Wszyscy jesteśmy dorośli i
          każdy zajmuje się sobą, chyba, że mamy ochotę żeby zrobić coś wspólnie.
          Tylko obiady gotuję i robię obiadowe zakupy, ale za to mąż zmywa (czasem co 2
          dzień, ale ja się nie łamię, cierpliwie czekam, aż skończą się czyste naczynia).

          Ogród też odpuściłam, raz - że nie mam czasu, dwa - że nie mam mocy, trzy - że
          nie mam na razie serca do tej pracy, bo właśnie w ogrodzie złapałam mojego
          "pasażera na gapę".
          Skończyło się na tym, że cała działka jest obsiana trawą (nie ja ją koszę) i
          mamy kilka drzewek, które też pielęgnuje mąż.

          Dzięki temu, pomimo, że bardzo dużo pracuję, mam też czas, żeby troszkę poczytać
          forum smile lub książkę, pójść na spacer, coś obejrzeć lub się po prostu wyspać.

          Polecam
    • klematis7 Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 19:00
      ja nie dbam o siebie, nie odpoczywam, nikt mi w domu nie pomaga sad.
      Chodze pozno spac bo sie z niczym nie wyrabiam i padam po prostu na
      pysk...
      Wg Burrascano to pewnie sie nie wylecze.
      • dx771 Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 19:08
        To kolejny dramat chorych na bb:

        1. Brak zrozumienia rodziny
        2. Brak zrozumienia w pracy

        Bo my za dobrze wyglądamy - naszego cierpienia nie widać.
        • klematis7 Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 19:13
          masz racje Dex.
          Ja ostatnio tlumaczylam jednej kobiecie, dlaczego sie nie wyrabiam.
          Oczekiwalam odrobiny wyrozumialosci i pomocy. Wylozylam jej kawe na
          lawe jak jest ze mna, a ona na to: "A moze ty juz sobie wmawiasz te
          chorobe?"
          Opadly mi rece i juz z nikim nie gadam na ten temat. Dlatego wiem,
          po co jade na zlot.
          • dx771 Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 19:20
            No i istnieje jeszcze przekonanie że po prostu trzeba się przełamać zacząć biegać, szaleć, nie czytać o boreliozie i będzie dobrze.
            • geodeta_31 Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 19:32
              dx771 napisał:

              > No i istnieje jeszcze przekonanie że po prostu trzeba się
              przełamać zacząć bieg
              > ać, szaleć, nie czytać o boreliozie i będzie dobrze.
              >

              To przekonanie jest najlepsze z możliwych smile))) Słyszałem je jakieś
              12896634 razy. Nigdy mi się nie udało...
      • aqarel Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 19:21
        klematis7 napisała:

        > ja nie dbam o siebie, nie odpoczywam, nikt mi w domu nie pomaga sad.
        > Chodze pozno spac bo sie z niczym nie wyrabiam i padam po prostu na
        > pysk...
        > Wg Burrascano to pewnie sie nie wylecze.
        >
        Zawsze mówiłem że kobiałki mają "przerąbane".Praca w domu to nie 8 godzinek i
        fajrant.Kobieta ma jak marynarz...jest na stanowisku pracy przez 24 godziny.
        Klematis a olej domowe obowiazki,przynajmniej przez tydzień w miesiącu.
        • klematis7 Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 19:54
          Wez jeszcze pod uwage, ze pracuje zawodowo i nie wracam do domu
          przed 15.00. A dwa razy w tygodniu zawoze dziecko po poludniu na
          basen i musze tam z nim siedziec sad. A co chwile mam w pracy jakies
          zebranie do pozna albo jakies durne szkoleniesad. I ogrod dookola
          domu.

          Jak oleje obowiazki domowe na chwile chociaz, to zasypie mnie w domu
          wszystko: poczawszy od garow a skonczywszy na ubraniach do praniasad.

          Ja probowalam wszystkiego. Kiedys nawet strajkowalam. I nicsad
          • anyx27 Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 19:58
            Klematis, to ja ci zazdroszcze, ze mozesz pracowac, jezdzic na ten
            basen, ze masz na to sile. ja niestety rzadko juz wychodze z domu,
            nawet na spacer z dzieckiem musze isc z kims jeszcze sad(
            • klematis7 Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 20:09
              o to chodzi, ze nie mam juz sily
              • klematis7 Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 20:14
                tfu!
                sama siebie nienawidze, kiedy narzekamsad
                • swigonka Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 20:44
                  klematis7 napisała:

                  > tfu!
                  > sama siebie nienawidze, kiedy narzekamsad


                  nienawiść? Kasiu, nawet tak nie mów!
          • aqarel Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 21:02
            klematis7 napisała:

            > Wez jeszcze pod uwage, ze pracuje zawodowo i nie wracam do domu
            > przed 15.00. A dwa razy w tygodniu zawoze dziecko po poludniu na
            > basen i musze tam z nim siedziec sad. A co chwile mam w pracy jakies
            > zebranie do pozna albo jakies durne szkoleniesad. I ogrod dookola
            > domu.
            >
            > Jak oleje obowiazki domowe na chwile chociaz, to zasypie mnie w domu
            > wszystko: poczawszy od garow a skonczywszy na ubraniach do praniasad.
            >
            > Ja probowalam wszystkiego. Kiedys nawet strajkowalam. I nicsad

            Klematis .....jeśli możesz to kup zmywarke,domowników nauczysz wkładania garów
            do zmywarki.Oszczędność na wodzie,czasie....sporo czasu zyskasz dla siebie.
            • klematis7 Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 22:20
              mam zmywarkesmile
              gdybym jej nie miala... to najlepszy sprzet w moim domusmile Oprocz
              pralki i kompa oczywiscie
    • aqarel Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 19:13
      nataszkam napisała:

      ......
      > Przed chorobą żadnego weekendu nie spędzałam w domu- zawsze gdzies
      > mnie niosło. Potem wszystko padło sad
      >
      > To był oczywiście tylko przykład. Czy jestem straszną egoistką?
      > A jak Wy sobie radzicie w takich sytuacjach, że trzeba brac pod
      > uwagę, że na coś sie zgadzamy "ku wspólnemu dobru" (np. impreza,
      > wypad poza miasto itp.), a potem -standardowo- mamy pogorszenie
      > samopoczucia?

      Nataszkam "wspólne dobro" należy dostosować do najsłabszego w
      grupie(rodzinie).Co to za przyjemność planować a potem robić coś co jest ponad
      siły najsłabszego w "zespole".Każdy ma prawo powiedzieć NIE...a potem wybrać
      coś co wszystkich zadowoli.Oczywiście nie należy popadać w skrajność i tylko leżeć.

      Pozdrawiam....pomyślnych negocjacji wink
      • aqarel Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 19:28
        dx771 napisał:

        > No i istnieje jeszcze przekonanie że po prostu trzeba się przełamać zacząć bieg
        > ać, szaleć, nie czytać o boreliozie i będzie dobrze.

        Taaa pierdu,pierdu tak może powiedzieć ktoś kto nie chorował..lub zapomnial
        jak "zdychał" i nie miał siły iść do kibelka.
        Jak ciało słabe to silna wola nic nie pomoże(wiem to po sobie).

        Zdrówka Dexiu.
        • dx771 Re: Zdrowy egoizm 11.05.08, 20:26
          >>>>>>>>>Taaa pierdu,pierdu tak może powiedzieć ktoś kto nie chorował..lub zapomnial
          jak "zdychał" i nie miał siły iść do kibelka.


          Tak kto nie chorował na boreliozę nigdy nie zrozumie naszych cierpień.
          To co innego niż bolący kręgosłup, złamana noga, czy nawet nadciśnienie w pewnym stopniu. Do tych chorób można się przystosować, znaleźć sposób by jakoś żyć - do chroby z Lyme nie da się przyzwyczaić. Z każdym miesiącem jest gorzej. A leczenie nawet bardzo długie też w wielu jak nie w większości przypadków nie pomagasad
      • borelka46 Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 19:34
        Nie wszyscy mają ten luksus uczestniczenia w toku życia,są wśród nas samotni nie
        tylko ze swoim cierpieniem,do tego niektórzy nie mają pracy i nie mogą
        wytłumaczyć ,że są chorzy - i oczywiście nie mają szans na leczenie. Można
        sięgnąć po sznurek samotnie leżąc godzinami w bólu nie oczekując już żadnej
        pomocy - bo przecież dla symulanta?
        • anyx27 Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 19:41
          Jestem jak najbardziej za zdrowym egoizmem smile

          i dlatego:

          1. zamienilam prace na etat na prace w domu
          2. jak mama czy babcia pytaja, czy przyjechac i zajac sie Julka,
          zebym mogla odpoczac lub cos spokojnie zrobic, z reguly nie odmawiam
          3. nie przejmuje sie, gdy ktos mowi: "wez sie w garsc"
          lub "przesadzasz z ta choroba"
          4. czesto, choc nie zawsze oczywiscie, wyznaje zasade "co masz
          zrobic dzisiaj, zrob pojutrze, bedziesz miec 2 dni wolnego"

          Do tego musze sie pochwalic, ze mam cudownego mezczyzne, ktory
          kąpie, usypia dziecko, bawi sie z nim, gotuje, zmywa, robi zakupy,
          sprzata... jest cuuuuuudowny smile)) choc oczywiscie czasem tez narzeka
          na to moje chorowanie, ale jest dzielny i bardzo wyrozumialy smile))
    • eva-79 Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 20:12
      Mnie własnie brakuje takiego egoizmu...sad Często ulegam w kwestii
      wyjazdów czy jakichkolwiek wyjsc-zdarza sie czasem,ze
      niespodziewanie czuje sie po takim wyjsciu i w jego trakcie dobrze,
      ale to nie jest czeste.Zgadzam sie tylko ze wzgledu na synka, bo na
      zachcianki meza juz dawno przestałam reagowac.
      Sa tez inne sprawy, które w duzej mierze zaleza ode mnie-mogłabym
      ich nie robic, ale jakos nie potrafie.Tak wiec jak tylko mam siły to
      staram sie zrobic wszystko jak najlepiej potrafie i czesto sa to nie
      tylko moje obowiazki, ale tez pomoc innym(nie chce o tym pisac
      szczegółowo)i w efekcie ostatnio usłyszałam :"po co ci kolejne
      wlewy, przeciez jestes zdrowa"- i w takiej chwili mam ochote
      pieprznąc wszystko w cholere i zajac sie tylko soba, bo naprawde
      jest mi ciezko i potrzebuje odpoczynku(moze dlatego nie moge pozbyc
      sie do konca choroby)
      Co do Twojego pytania, to nie Nataszkam nie jestes straszna egoistką-
      myslisz o sobie i robisz to własnie po to by jak najszybciej
      odzyskac zdrowie i móc w pełni cieszyc sie zyciem.-dla mnie to
      zrozumiałe
      Pozdrawiam Ewa
      • swigonka Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 20:34
        no to i ja sie wypowiem. nataszkam kochana nie jesteś żadną egoistką!
        co do wyglądu nas chorych- wnerwia mnie to, że w miare ok wyglądam.
        nigdy nie zapomną jak to jeszcze w pracując(zzaczynałam lekcje o
        8:00) leciałam na 7:20 po wyniki testu na bb.....no i nie zdąrzyłam
        na tą 8:00, bo była kolejka. oczywiście nie musze dodawać, że wynik
        był + i byłam załamana. wpadłam do klasy, uciszyłam dzieciaki,
        siadłam, sprawdziłam obecność. trwało to może 5 min, nie miałam sił
        na prowadzenie lekcji, w głowie miałam tylko ten +
        no i na to wchodzi pani dyrektor. ja blada bo pewnie na monitorigu
        wyszło, że wleciałam do klasy minute po dzwonku. zostałam poproszona
        na korytarz i usłyszałam: co sie dzieje. no to mówie,ze byłam w
        laboratorium odebrac wyniki i nie sa za dobre, że przepraszam itp. a
        Pani na to: przeciez kwitnąco pani wygląda!!!! ja pierdziele-
        pamiętam że tego dnia odezwały mi sie wszystkie objawy, łącznie z
        drętwieniem prawej str twarzy. kwitnąco! to samo zmartwienie miałąm
        na komisji zusowskiej- po 182 dniach L4 zostałam wezwana. to tez nie
        był dzień z gatunku tych"czuję sie w miare ok". na wypisy, wuniki i
        historię choroby pani powiedziała- a nie wygląda mi pani na chora,
        czy to aby na prawde taka straszna choroba,zeby nie dała pani rady
        prcować? wrrrrrrrrr.......potem pomyślałam, ze mogłam ubrac jakieś
        łachmany, i nie pudrowac mojej bladej gębuli- to może wyglądałbym na
        chora. na szczescie wizyta w zusie zakończyła sie pomyślnie. bo
        wizja powrotu do pracy : wstawanie o 6, dojazdy, przygotowywanie
        zajęc, sprawdzanie zadań, klasówek a przede wszystkim ciągłe
        zmęczenie wpakowało by mnie do grobu.
        ja tak jak anyź- MAM CUDNEGO MĘŻA!!!! jest baaaaaaaardzo
        wyrozumiały. do niczego mnie nie zmusza. rozumie złe samopoczucie i
        to, że niem czasem siły i ochoty gdzieś iść, nawet na mały spacerek.
        dostosowuje się. w domu pomagał we wszystkim, generalnie od
        listopada robił za mnie wszystko- sprzątał, prał, prasował, robił
        zakupy, skakał koło mnie, no i gotował. są dni, ze jest lepiej i
        wtedy staram sie mu jakoś to wynagrodzić. idziemy do przyjaciół
        pogadac, bylismy raz w kinie i w restauracji na obiedzie. na
        szczeście na weselu Jego przyjaciela czułam sie dobrze i nawet
        zatańczyłam kilka razy. generalnie jednak siedze w domu- teraz
        mieszkamy u Rodziców- finansowo nie dalibyśmy rady żyć, płacić najmu
        za dom, leczyć się, jak tylko On pracował. dlatego Rodzice nam
        pomogli- tzn. dają na moje leki. rachuki, zakupy rozkładamy na 4.
        marze żeby mieć więcej sił, żeby w końcu wrócić do pracy, bo bardzo
        tęsknie za dzieciakami, za uczeniem.... sad
        marze, żeby wstać i miec siły żeby pojechać z mężem na basen, gdzieś
        połazić. marze o tym, żeby mieć siłe pomagać Rodzicom w domu,
        polatać z odkurzaczem itp. (dziś mimo złego samopoczucia-bolą te
        cholerne ręce- umyłam kibelek, zlew i brodzik smile jestem z siebie
        dumna- dla zdrowych osobników to przeciez banał....)
        tak to już jest z tą naszą pierdzieloną borelką...
        • ewa475 Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 21:34
          Dobry temat Nataszkosmile
          Jestem w tym wieku,że nie mam problemów z pracą,od 6 lat na emeryturze,najmilsze
          jest to,że nie muszę wstawać o 6stej i jechać do pracy bojąc się,że spóźnię się
          o tę głupią minutę.
          Ale i mnie może zdarzyć się taka oto historia.Mam koleżankę pielęgniarkę na
          emeryturze,która dorabia opiekując się starszymi ludźmi lub dziećmi.Jakoś ze 2
          lata temu poprosiła,abym ją zastąpiła,kiedy musiała być w domu z powodu ślubu
          córki i pomogłam jej,chociaż to jednak odchorowałam,nie wiedziałam wtedy że mam
          boreliozę.
          No i ostatnio koleżanka zadzwoniła do mnie z pytaniem jak się
          czuję,odpowiedziałam że dość dobrze,bo sama mam dość zanudzania ludzi swoją
          chorobą.Na to ona,że muszę zająć się dziećmi jej znajomej,bo opiekunka im
          zachorowała.Naprawdę nie czułam się na siłach,tym bardziej że to drugi koniec
          miasta,ze 3 przesiadki.Powiedziałam "nie" i.. straciłam koleżankę,mimo że
          wyjaśniałam, że nie jestem w stanie pomóc jej znajomej.Miała mocny argument,że
          przecież pytała a ja odpowiedziałam,że czuję się w miarę dobrze.Dzwoniłam do
          niej już kilka razy aby jeszcze usiłować wyjaśniać tę całą sprawę,ale nie odzywa
          się,nie chce ze mną rozmawiać.Widocznie ja również zupełnie nie wyglądam na
          chorą i zostałam posądzona o skrajny egoizm.Czasem słyszę od ludzi,to ty jeszcze
          bierzesz?I to ciągle jest jakieś przykre.Ludzi z mojego otoczenia odzwyczaiłam
          od zadawania takich pytań.
          Niezbyt chętnie wyjeżdżam teraz,staram się powściągać marzenia o wyrwaniu się
          choćby w niskie górki.Pojadę za to nad morze,taki wyjazd połączony z
          jogą,technikami relaksacyjnymi i masażem.Mam nadzieję,że dam radę,najgorzej
          będzie z dietą.
          Pozdrawiam,Ewa.
    • stachenka Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 21:37
      Nat, jak Ty nie chcesz, to ja chętnie pojadę do tej Chorwacji ;P

      "Nie jesteś egoistką", he he, dobre sobie smile Ale straszną egoistką to raczej
      nie. No, w każdym razie ja się Ciebie nie boję ;P

      Mam wrażenie, że "egoista" to dla niektórych taki gorący węgielek, który trzeba
      jak najszybciej odrzucić, bo parzy w łapki.
      • anyx27 Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 21:49
        Swigonko, to jestes moja kolezanka po fachu wink jestem z
        wyksztalcenia nauczycielka j. niem. , ale tylko rok uczylam w
        gimnazjum. koszmar! wink no a teraz siedze w domku smile
        • klematis7 Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 22:25
          hej, kilka postow wyzej powiedzialas, ze zazdroscisz mi, ze moge
          pracowac. No to ja pracuje w takim wlasnie koszmarnym gimnazjumsad
          • stachenka Re: Zdrowy egoizm 11.05.08, 01:17
            Zaraz się okaże, że kleszcza najłatwiej złapać w szkole wink
            Jedyne moje "doświadczenie zawodowe" to półroczny staż w... gimnazjum, tyle że w
            sekretariacie, bo chyba prędzej nasze prapraprawnuki powymierają niż politycy
            wprowadzą do szkół filozofię (na co to komu?).
      • mile13 Re: Zdrowy egoizm 10.05.08, 22:13
        Nat ,a czemu miałabyś nie jechać do tej Chorwacji co? Za kierownica
        przecież nie bedziesz siedzieć ,więc moze właśnie tam
        wypoczniesz ,pobędziesz z mężem i synem ..Przez całe leczenie był z
        Tobą ,pracowaliscie oboje i uwazam ,że powinniscie na te wczasy
        pojechać razem całą rodzina. Ten wyjazd jest potrzebny również
        Tobie, zastanów się nad tym.Przypomnij sobie jak sie dobrze czułaś
        po zaszłorocznej wyprawie w Tatry.Wiesz jak ja długo się leczyłam i
        jak się czułam ,a jednak zawsze podczas letniego wypoczynku razem z
        meżem starałam sie nie narzekać i chociaż troche wynagrodzic mu moje
        złe samopoczucie w czasie terapii.On cięzko pracuje cały rok i
        bardzo cieszy sie na letni urlop ,a ja zawsze modliłam sie żeby te
        dwa tygodnie były w miare znosne i prawie nigdy nie marudziłam ,co
        wcale nie znacz ,że moja druga połowa nie intresowała sie moim
        zdrowiem .Jedz nie będziesz załowała zobaczysz.
        • likorek Re: Zdrowy egoizm 11.05.08, 11:43
          A ja się z Mile nie zgadzam, nikt nikomu nie musi nic wynagradzac w
          małżeństwie. To taki układ , że dziś jest mi źle a jutro tobie a że
          jestesmy razem to taki stan kazdy powinien zrozumiec. Niestety
          powinien a nie zawsze rozumie. Nat wcale sie nie dziwie, ze nie chce
          ci sie jechac. Zostan w domu a niech twoj maz zajmie sie Bartkiem -
          niech on choc na krotko weżmie odpowiedzialność za niego. Tego
          potrzeba tobie bo toczysz walke nie tylko o siebie ale i o syna.
          Czas pomyslec tylko o sobie. Dlatego uwazam, ze taki egoizm jest jak
          najbardziej zdrowy. Wiele razy odmowiłam wyjazdu, często mówię że
          dzis na obiad jest np. Chińczyk lub gotowe pierogi. A jak słysze, że
          znow od kilku dni nie bylo domowego obiadu to mam to gdzieś.
          Pracuję od rana do późnego popołudnia ale moja praca jest spokojna a
          na propozycję bardziej ambitnych obowiązków - odpowiedziałam nie. Ma
          to swoje konsekwencje finansowe ale przynajmniej jestem tylko małym
          kłębuszkiem nerwów a nie wielkim kłębem.
          • anyx27 Re: Zdrowy egoizm 11.05.08, 12:08
            Brawo Likorku smile
            Nataszko, chcesz, to jedź, nie chcesz ,nie jedź. urlop to ma byc
            przyjemnosc i jesli bardziej wypoczniesz, zostajac w domu, to
            zostan, a twoi mezczyzni niech jada, odpoczniesz troszke smile ja
            czesto wyprawiam mojego męża i corcie na samodzielne wypady i dobrze
            nam wszystkim to robi smile ja im nie jęczę, ze jestem zmeczona, ze
            chce juz wracac, a oni jak sie wyszaleja, wracaja. w tym czasie ja
            zajmuje sie soba albo "nicnierobieniem" winkpozdrawiam
          • mile13 Re: Zdrowy egoizm 11.05.08, 12:15
            To nie jest tak jak piszesz Lidko,nie muszę nikomu nic
            wnagradzać.Sama cieszę się na urolp bo tam staram się zapomnieć ,że
            jestem chora,a w domu w ciągu całego roku kiedy czekamy właśnie na
            takie wolne zycie nie moze sie krecić tylk wokół mnie i mojej
            choroby.Wszyscy maja jakieś problemy poza tymi zwiazanymi z moim
            leczeniem.Jesli jest mi zle to leże i tak jak Ty na obiad mam
            gotowana kiełbasę z chlebem bo z tym nie ma roboty,ale jak
            przechodzi złe samopoczucie to nikt by nie poznał po mnie ,że jestem
            chora. Żadko sie skarżę, a mój mąż dobrze wie kiedy mam te ciężkie
            chore dni i dla mnie włąśnie wymysla fajne wczasy bo wie ,że tam
            naprawde wypoczne ,a nie sama w domu.Ale w kazdej rodzinie jest
            inaczej,ja w przeciwieństwie do Ciebie mam bardzo stresującą prace i
            nijak tego nie zmienie.
            • anyx27 Re: Zdrowy egoizm 11.05.08, 12:27
              Mile, mysle, ze Likorkowi chodzilo raczej o to, zeby nie robic
              niczego na sile, jesli nie mamy ochoty. a nie o to, zeby wszystkiego
              odmawiac. trzeba po prostu myslec tez o sobie, a nie tylko o innych.
              o taki wlasnie zdrowy egoizm chodzi smile poza tym, nie wszyscy maja
              sile na takie "urlopowanie". a jesli ty masz, to tylko sie cieszyc!
    • piotr.kurkiewicz Re: Zdrowy egoizm 11.05.08, 18:26
      Witam Nataszkan
      Właśnie przeczytałem opracowanie pt : Borelioza-co nalezy robić
      Kilka moze zbędnych informacji
      1 obecnie zaleca się po ukąszeniu kleszcza w rejonie endemicznym
      podanie antybiotyku, najlepiej 6 tyg(dr Burrascano i ILADS)
      2 protokuł Marshalla stosuje się nie tylko w boreliozie czy
      sarkoidozie, ale i np próbuje się w cukrzycy typu 2
      Trzeba poczekać na wyniki naukowe
      3 są publikacje, ze u wielu(nawet 50%) osób traktowanych jako
      stwardnienie rozsiane, po wprowadzeniu dokładnych testów i
      zastosowaniu m in PCR(serologia czyli badanie przeciwciał w płynie
      mózgowo-rdzeniowym jest b zawodne, nawet w 40% stwierdzono obecność
      samych kompleksów immunologicznych. Pleocytoza limfocytarna,
      charakterystyczna niby dla neuroboreliozy, nie występuje zawsze)
      okazało sie że to...podstępna neuroborelioza
      4. są dowody na to że krętek boreliozy może
      -w ok 10-25% przypadków może być przyczyną fibriomialgii czy zespołu
      przewlekłego zmęczenia
      -w ok nawet do 15% przypadow borelioza moze powodować otepienie typ
      Alzheimera
      -często borelioza stawowa jest rozpoznawana jako reumatoidalne
      zapalenie stawów. Są osoby z dodatnimi markerami rzs(p/ciała
      cytrulinowe, Walera-Rose czy lateks dodatni)a PCR na boreliozę
      wychodzi dodatnio i istotne polepszenie po wdrożeniu
      antybiotykoterapii!!!
      Pozdrawiam
      Piotrek K
    • kornelcia75 Re: Zdrowy egoizm 11.05.08, 19:37
      Kiedy mam dobry dzień staram się wypoczywać na łonie natury,własnie wróciliśmy z
      Karwi piękne otwarte morze,zabawy na piasku,kajak.W weekend majowy Kaszuby rano
      trudno było mi zejść po schodach ale potem się rozchodziłam i szłam z wszystkimi
      na wędrówki.
      Dla mnie najgorszy czas to ten kiedy odczuwam takie mega osłabienie połączone z
      zamuleniem-niepewnym krokiem,wtedy wole zostać w domu i maz to rozumie.A mam
      wspaniałego męża,robi zakupy,stoi w kolejkach w aptecetongue_out,jak trzeba pomoże w domu.
      Teraz mam zamiar iść do pracy,szukam czegoś bo kiedy we wrześniu zaczęłam
      leczenie myślałam nie muszę się spieszyć wyleczę się spokojnie.Leczenie po
      przerwie znowu zaczynam ale wierzę ze dam radę sobie we wszystkim,staram się.
      w tym roku urlop odpuszczamy trochę z powodów finansowych,moze tydzień na wsi ze
      znajomymi,najgorzej że mam plażę i morze 20 min od domu a przy unidoxie niestety
      słoneczko papapa.Będę sie ubierać ochraniać ciało,smarować....przerabiałam to
      rok temusmile
      Oby było coraz lepiej.W to wierzę,wierzymy wszyscy.
      • franiolek1 Re: Zdrowy egoizm 11.05.08, 22:20
        Jeszcze ani razu do tej pory nie rozwazalam mojej choroby pod katem
        egoizmu....w ogole nie przyszlo mi do glowy, zeby moje zachowanie
        czy moj stan analizowac pod tym katem...
        Ja sie po prostu uwazam za ciezko chora, i Wy tez nimi jestescie.
        Wszsyscy tutaj jestesmy ciezko chorzy na przewlekla chorobe
        infekcyjna, ktora praktycznie u wszsytkich dotknela centralny uklad
        nerwowy wywolujac stan zapalny, w najlepszym przypadku nerwow,
        czasami opon mozgowych, a u mnie rowniez mozgu...To nie jest
        katarek, to jest choroba, ktora bardzo wyniszcza nasz organizm i
        czesto kladzie nas na lopatki. O leczeniu nie wspomne, ono rowniez
        nas niezle powala.
        Czy w takim przypadku mozna w ogole mowic o egoizmie, bo nie chce Ci
        sie Nat jechac na urlop? Jestes po prostu chora kobieta, i kazdy
        wysilek wiaze sie z wydatkiem malych zasobow energii, zuzyciem tych
        kilku gramow sil, ktore Ci zostaly.
        Ja nie jestem egoistka, ja po prostu zbyt zle sie czuje zeby
        imprezowac, chodzic na dlugie wycieczki czy obdzwaniac moje
        psiapsioly.
        Nat, gdybys miala inna chorobe, nie wiem jaka, wszsytko jedna,
        taka "prawdziwa", czy zastanawialabys sie nad wlasnym egoizmem nie
        mogac podniesc sie z lozka?
        U mnie jest tak: jak mam sile to robie to co mi sprawia przyjemnosc,
        albo to co uwazam, ze powinnam zrobic. Gdy nie mam sily, to swiat
        moze sie zawalic, a ja nie moge niczego zrobic i juz. I nie z
        egoizmu, tylko z choroby.
    • nataszkam Podsumowanie? 12.05.08, 14:22

      Geo- nie czytaj, bo to doooogie jest tongue_out

      Nio tak, miało być głównie o tym, czy wykazujecie trochę silnej woli
      i nie ulegacie presji, a wyszło na dyskusję nad tym, czy ja powinnam
      czy nie powinnam jechac do tej Chorwacji...
      Do Chorwacji nie jadę- to jest moja ostateczna decyzja i nie podlega
      negocjacjom. mam po prostu inne potzreby- całkiem przyziemne, które
      wynikają z mojego samopoczucia.

      geodeta_31 napisał:

      >Więc staram się nadążać

      Jak też tak robiłam, ale w pewnym momencie, jak pisze Aqarel: >Jak
      ciało słabe to silna wola nic nie pomoże

      > i nie zauważać tekstów Burrascano

      Tia, bo nie odczujesz skutków ich nieprzestrzegania, jesli nie
      będziesz zauważać tekstów?

      > Może więc wyloooozuj
      Kręcisz bicz na siebie samego wink Zacytuję Ci to przy pierwszej
      lepszej okazji tongue_out

      >Nie będzie tak źle,
      >a może znajdziecie kawałek zacisznej plaży, gdzie poopalacie się
      bez
      >gatek? I będzie super sexy odlotowo?

      Tia, jasne! Moja największa potrzeba- opalanie tyłka nad
      Adriatykiem! Weśty przestań!

      > Łeeee to co wy macie za mężów??? Albo wyolbrzymiacie
      ich nieróbstwo!

      A co- myślisz, że wszyscy sa tacy, jak piszesz o sobie? (ciekawe,
      ile w tym prawdy tongue_out)
      Mnie nie chodzi o nieróbstwo faceta, tylko o jego wygodniczy tryb
      zycia. Ciebie widocznie inaczej wychowali rodzice i/lub zona; ja
      poniosłam sromotną klęskę na polu pedagogicznym w stosunku do
      swojego monsza sad

      Zgadzam się calkowicie z Klematis i Likorkiem. Jeszcze w
      uzupelnieniu do Kasi- to nie tylko 3 dni przed i po wyjeździe, ale i
      w trakcie sad
      Mile, w swoim watku napisałaś, że w zasadzie wróciłas do stanu
      sprzed choroby,czyli jest bardzo OK, ale że jesteś już tym wszystkim
      zmęczona... Ja nie wróciłam nawet w połowie do tego, co było przed
      chorobą. Rok temu byłam zmęczona chorobą, ale nie przemęczona
      leczeniem siebie i syna, nie miałam tylu spraw i tak złego
      samopoczucia, jak od września zeszłego roku. Teraz, pierwszy raz
      podczas tej choroby, musiałam skorzystać z miesięcznego L4. To nie
      był mój kaprys, tylko konieczność, bo naprawdę skończyłoby się to
      źle. Był taki okres, że większość dnia spędzałam w łóżku. Było
      tragicznie. Ja potrzebuje odpoczynku w ciszy, spokoju, chcę choć na
      te kilka tygodni przekazać odpowiedzialność za syna jego ojcu.
      Piszesz, że będę tylko pasażerem. W ubiegłym roku „tylko” jako
      pasażer jeździłam do Krakowa- każdą taką podróż póxniej
      odchorowywałam przez kilka dni...

      Napisałaś:
      > pobędziesz z mężem i synem

      Z synem jestem prawie całą dobę- za wyjątkiem godzin w szkole, a od
      męża najnormalniej- chce odpocząć też.

      > Przez całe leczenie był z Tobą

      Ano był- napisałam o tym nawet niedawno,w innym watku (od jego
      połowy):

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=72298255&a=79304463
      >Przypomnij sobie jak sie dobrze czułaś
      >po zaszłorocznej wyprawie w Tatry

      Hm... Po pobycie urlopowym w ubiegłym roku zaczęłam się czuc
      tragicznie i było coraz gorzej -w zasadzie do niedawna. Pobyt w
      Tatrach udał sie dlatego, że tuz przed wyjazdem zaczęłam się czuć
      bardzo dobrze. Jednak pewnie przesadziłam z wysiłkiem, bo ostatnie
      dni to był już zjazd w dół...
      > zycie nie moze sie krecić tylk wokół mnie i mojej choroby

      Ale życie naszej rodziny NIGDY nie kręciło się wokół mojej choroby.
      Ja NIGDY nie byłam traktowana jako osoba chora! Choroba moja to są
      tylko MOJE problemy; choroba syna- to tez tylko MOJE problemy. A do
      tego cała reszta-to, czym zajmują się zdrowe matki, zony,
      pracownicy...

      >mój mąż dobrze wie kiedy mam te ciężkie
      >chore dni i dla mnie włąśnie wymysla fajne wczasy bo wie ,że tam
      >naprawde wypoczne ,a nie sama w domu

      Czyli robi to wszystko z myślą o Tobie. I tu jest zasadnicza
      róznica, Mirelko. Ja rozumiem potrzebę wyjazdu mojego męża na urlop-
      ja mu tego nie bronię, wręcz ma moje „błogosławieństwo”. Moim
      marzeniem jest kilkutygodniowy pobyt na Krymie- miałam tam okazje
      być kilka dni w celach nieturystycznych i mnie „wzięło”, ale gdyby
      mi teraz zaproponował własnie ten Krym, to i tak odmówiłabym- na
      wszystko jest odpowiedni czas. Oprócz gospodarstwa
      agroturystycznego, z tarasem, ciszą i pieknym widokiem, nie ma dla
      mnie odpowiedniego miejsca na wypoczynek. No może jeszcze SPA. Z
      kolei moi mężczyźni takich półśrodków nie uznają.

      Swigonko, anyx i kornelciu- gratuluję Wam partnerów życiowych smile A
      Adomi- takiego zorganizowania smile

      Ja też mam cudownego faceta smile Niedawno skończył 11 lat, sam się
      kąpie, czasami coś sobie zrobi do jedzenia czy podgrzeje coś w
      mikrofali, ostatnio sam chodzi i wraca ze szkoły, czasami nawet
      garnki pozmywa czy posprząta rynek smile Z usypianiem bywa różnie-
      najczęściej jednak odprawiamy nasz stały rytuał, czyli grapotanie po
      szyjce czy pleckach smile Narzekac też na mnie narzeka- głównie wtedy,
      gdy mu się znudzi jazda rowerem po osiedlu i mialby ochotę na wyjazd
      w lub poza miasto sad

      Swigonko- ZUS Cię wezwał dopiero po 182 dniach na L4????????????? Ja
      dostałam wezwanie już tydzień po pierwszym dniu pobytu na zwolnieniu
      4-tygodniowym. Nie wiem, jaka jest decyzja w mojej sprawie,ale mam
      to w... czterech literach. Pani orzecznik przekserowała sobie
      pozytywny wynik PCR na bartonelle i CD57, gdzie jest mowa o
      limfopenii. Oczywiście o boreliozie i bartonelli wiedziała tyle, co
      tytuł pewnej piosenki Lady Pank- „Mniej niż zero”.

      Ewa- współczuję sad Jak widać- nie każdy znajomy jest jednak wart
      zainteresowania sad

      Stachenko- zaręczam, że najpóźniej drugiego dnia DOPŁACIŁABYŚ,
      byleby tylko pozbyć się towarzysza big_grinDD

      Jeśli chodzi o zrozumienie w pracy- hm.... Nie oczekuję tego. O
      mojej chorobie wiedzą tylko 3 osoby z pracy. W pracy- z różnych
      względów, ale gównie jest to związane z chorobą- przyjęłam już dawno
      temu minimalistyczne podejście. Kiedyś robiłam duzo, sporo więcej,
      niż należało do moich obowiązków, bo to dawało mi zadowolenie i
      sprawiało radość.

      Aqarel- co Ty takie mity podtrzymujesz?? Jaka służba marynarza? A
      facet to nie łaska pomóc kobicie?
      Kiedy przestałam się wyrabiać, bo sił nie starczyło, to kłeby kurzu
      walały się wszędzie. Wkurzało mnie to totalnie. No to znalazłam
      dziewczę, które co tydzień doprowadzało moją chałupe do stanu
      używalności. ja nie dawałam rady, monsz nie miał ochoty, to
      najnormalniej- taka usługe trzeba kupić.Niestety, jesienią wyjechała
      do Irlandii i do niedawna znowu było straszszsznie. Teraz mam
      sprzątnięte mieszkanie na bieżąco, a do tego świeże obiadki co 2
      dni. I tak zostanie, póki sił nie odzyskam.

      >Nataszkam "wspólne dobro" należy dostosować do najsłabszego w
      >grupie(rodzinie).

      No zgoda, ale najpierw tzreba chcieć dostrzec tego najsłabszego,
      nie?

      >Co to za przyjemność planować a potem robić coś co jest ponad
      >siły najsłabszego w "zespole".

      Hm... No ale nie zawsze najważniejszy jest zespół, prawda?

      > Oczywiście nie należy popadać w skrajność i tylko leżeć

      vs

      > Jak ciało słabe to silna wola nic nie pomoże(wiem to po sobie)

      wink

      Ze względy na hm.. charakter pracy monsza, stanowisko, bardzo często
      wypada, abyśmy gdzieś byli razem- czasami jest to raz w miesiącu, a
      czasami 2 razy w tygodniu. Czasami sa to 2-3 godziny na jakims
      oficjalnym spotkaniu, a czasami całą noc na mniej oficjalnej
      imprezie. Ja naprawdę bardzo rzadko mówię NIE. Jeśli już, to tylko
      wtedy, gdy naprawdę czuje się fatalnie i taka „powinność” tylko
      pogorszy sprawę. Podobnie jest ze spotkaniami ze znajomymi- „dzieki”
      chorobie wytrwało tylko kilkoro, ale za to jakich smile

      Mam nadzieję, że choroba kiedyś mi odpuści i nie będę mieć więcej
      sytuacji,kiedy samopoczucie zadecyduje, co mogę zrobic, a czego
      nie...
      I tego też Wam wszystkim zyc
      • geodeta_31 Re: Podsumowanie? 12.05.08, 16:09
        Jesooo, to jakas masakra Nat... Ja się pogubiłem czytając smile))
        • nataszkam Re: Podsumowanie? 12.05.08, 21:53

          Geo, ja Tobie dedykowałam pierwsze zdanie w tym przyyyydługim
          poście, więc czeba się było mnie posoochać tongue_out
      • mile13 Sprostowanie 12.05.08, 16:11
        Edyta wcale nie miałam zamiaru Cie osadzać i wiesz dobrze ,że zyczę
        Ci najlepiej.Jeżeli Tobie odpowiada Urlop w samotnosci to nie mam
        prawa Cie krytykować ,albo do czegoś innego nakłaniać.Nie
        napisałam ,że zycie toczy sie wokół Twojej choroby ,wtedy pisałam o
        sobie.W kazdej rodzinie jest inaczej i tylko Ty sama wiesz na co
        mozesz sobie pozwolić,ale jakos zawsze tak wychodzi ,że jak juz cos
        napiszę to opacznie sie mnie odbiera.
        • stachenka Re: Sprostowanie 12.05.08, 16:23
          Może sęk tkwi w "powinniście"???

          Poza tym, to bardzo nie wakacyjne i nie odpoczynkowe słowo wink
          • mile13 Re: Sprostowanie 12.05.08, 17:26
            To jest stachenka zwykłe łąpanie za słowa to nie ma sensu.
        • nataszkam Re: Sprostowanie 12.05.08, 21:52
          Mile, alez ja wcale nie poczułam się osądzana przez Ciebie smile Ty
          pisałaś, jak jest u Ciebie, a ja- jak u mnie smile
          Ja też nie cierpię imprezować, ale czasami na czymś takim muszę
          bywać sad
          A w ogóle, to ten wątek zdryfował chyba bardziej w kierunku forum
          obok, czyli tego wsparciowego smile
      • predrak Re: Podsumowanie? 12.05.08, 19:09
        Wiesz Nataszka doskonale Cię rozumiem, ja zastanawiam się czy dam
        radę przejść 100 m piechotką, a co mówić o górach. I kto by pomyślał
        że kiedyś byłem czynnym alpinistą i sportowcem - fuck, mam nadzieję
        że to zmęczenie jest od tych abx i po odstawieniu minie wkońcu nie
        każdy bieże 18 mis. takie ilośi abx.
        • geodeta_31 Re: Podsumowanie? 12.05.08, 19:35
          predrak napisał:

          > Wiesz Nataszka doskonale Cię rozumiem, ja zastanawiam się czy dam
          > radę przejść 100 m piechotką, a co mówić o górach. I kto by
          pomyślał
          > że kiedyś byłem czynnym alpinistą i sportowcem - fuck, mam
          nadzieję
          > że to zmęczenie jest od tych abx i po odstawieniu minie wkońcu nie
          > każdy bieże 18 mis. takie ilośi abx.

          Chciałbym pred, abyś miał racje z tym zmęczeniem, jednak jak
          pokazuje moje doświadczenie jest zgoła odwrotnie wiesz? Czułem się
          jak zbity pies pod koniec mojej przerwy w leczeniu a teraz pod
          koniec drugiego tygodnia po wznowieniu jest jakby coraz lepiej... No
          ale może u Ciebie akurat to lub grzybki są przyczyną zmęczenia...
          Geo.
        • nataszkam Re: Podsumowanie? 12.05.08, 20:44
          Pietrek, Geo ma rację z tym zmęczeniem. Mój syn zaczyna własnie 18.
          miesiąc leczenia... Dzięki abaxom biega za piłką, szaleje na rowerze
          i nie widac po nim choroby. Kiedy nie był na abaxach, podzcas
          przerwy, czuł się FATALNIE i nie mial na nic siły. Podobnie jest u
          mnie, tzn. znacznie lepiej, niż bez abaów. Dbasz cały czas o to, aby
          gzryby Cie za bardzo nie polubiły? Bo coś mi świta z Kożuszek, że Ty
          ani dietki, ani probiotyków nie przestzregałeś... Grzybów naprawdę
          nie mozna lekceważyć, bo nas mogą szybciej wykończyć, niż sama
          borelioza.

          • aqarel Re: Podsumowanie? 12.05.08, 21:12
            "Grzybów naprawdę
            > nie mozna lekceważyć, bo nas mogą szybciej wykończyć, niż sama
            > borelioza."

            Masz rację Nat z przerażeniem czytam jak piszecie pieszczotliwie leczę
            grzybka.....poczytajcie to
            chomikuj.pl/coova/Dokumenty/leczeniu+infekcji+grzybiczych.pdf
            • ewa475 Re: Podsumowanie? 12.05.08, 22:24
              Kocham imprezować,hm,kiepsko to wygląda teraz,ale ochota ciągle jestsmile
              • reni5553 Re: Podsumowanie? 08.10.08, 09:46
                ^

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka