Dodaj do ulubionych

W Święta Bożego Narodzenia

01.12.14, 08:34
Wartość Uśmiechu: Nic nie kosztuje, ale wiele daje
Wzbogaca tych , którzy go otrzymują, nie zubaża tych , którzy go dają
Trwa tylko chwilkę , a pamięta się go czasami przez całe życie....
Nikt nie jest na tyle bogaty , by mógł bez niego żyći nikt nie jest na tyle biedny, by nie móc sobie nań pozwolić.
Przynosi szczęście do domu , decyduje o powodzeniu w interesach i jest hasem dla przyjaciół.
Jest odpoczynkiem dla zmęczonych, światłem dla zniechęconych słońcem smutnych i najlepszym danym przez Naturę środkiem na kłopoty.
Jednak nie można go ukraść, pożyczyc czy wyżebrać, ponieważ dla nikogo nie stanowi żadnej wartości, dopóki się go nie podaruje.
I jeśli okaże się , że w gorączce zakupów przedświątecznych nasi sprzedawcy będą zbyt zmęczeni aby obdarzyć nas swym uśmiechem, czy możemy prosić abyście podarowali im swój?

Według Dale Carnegie z ksiażki"Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi".
A więc : uśmiechajmy się!
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: W Święta Bożego Narodzenia 01.12.14, 12:45
      grazkavita przytoczyła:
      > Wartość Uśmiechu: Nic nie kosztuje, ale wiele daje
      > Wzbogaca tych , którzy go otrzymują, nie zubaża tych , którzy go dają
      > Trwa tylko chwilkę , a pamięta się go czasami przez całe życie....
      > Nikt nie jest na tyle bogaty , by mógł bez niego żyći nikt nie jest n
      > a tyle biedny, by nie móc sobie nań pozwolić.
      > Przynosi szczęście do domu , decyduje o powodzeniu w interesach i jest has
      > em dla przyjaciół.
      > Jest odpoczynkiem dla zmęczonych, światłem dla zniechęconych słońcem smutn
      > ych i najlepszym danym przez Naturę środkiem na kłopoty.
      > Jednak nie można go ukraść, pożyczyc czy wyżebrać, ponieważ dla nikogo nie st
      > anowi żadnej wartości, dopóki się go nie podaruje.
      > I jeśli okaże się , że w gorączce zakupów przedświątecznych nasi sprzedawc
      > y będą zbyt zmęczeni aby obdarzyć nas swym uśmiechem, czy możemy prosić abyście
      > podarowali im swój?
      >
      > Według Dale Carnegie z ksiażki"Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi".
      > A więc : uśmiechajmy się!
      ___________________________________________________________.
      Nie zrobilo to na mnie zadnego wrazenia... - To brzmi jak pouczanie i
      motywowanie, ktore moze byc cholernie sztuczne, jak polowa Ameryki...!
      Gdyby facet napisal, np. "badzmy zyczliwi dla innych", wtedy i ten usmiech
      staje sie naturalny, a ten jego smiech przypomina nieruchoma Maske clowna...!
      (nie mowiac juz o usmieszkach tu stosowanych przez wolfika i innych smiechaczy...!)
      A...
      • grazkavita Re: W Święta Bożego Narodzenia 02.12.14, 05:22
        No! , jak instrukcja obsługi , ale taka to książka z samymi instrukcjami....Jeśli się Tobie nie przydadzą to trudno, mój sąsiad tez lubi dużo krytykować , a mało się uśmiecha, a już w ogóle jak mi się coś uda to ma kiepski humor, ale to już inna bajka , choć trochę podobna do "Przypowieści wigilijnej"....Dzięki za wpis Auguście! Od kilku dni budzę się nad ranem , a potem zasypiam i domownicy się spóźniają, więc dobrze jest już powtórnie nie zasypiać, choć zimowe poranki są takie zimne...
        • aaugustw Re: W Święta Bożego Narodzenia 02.12.14, 12:48
          grazkavita napisała:
          > ... to książka z samymi instrukcjami....
          mój sąsiad tez lubi dużo krytykować , a mało się uśmiecha, a już w ogóle
          jak mi się coś uda to ma kiepski Humor...
          __________________________________________________________________.
          Zmien takiego sasiada... - Ja w zyciu prywatnym prawie zawsze jestem radosny ;-)
          jedynie kiedy czytam takie pouczajace dziecinady, wtedy mi mina mierzwieje...! :-(
          A...
      • aaugustw Re: W Święta Bożego Narodzenia 02.12.14, 12:50
        brum.pl1 napisał:
        > Powiało ciepłem, radością, wiosną.
        > Witaj Grażko, jesteś jak ta urokliwa nimfa...
        > Hamadriadą z wiśniowego sadu...
        __________________________________.
        Och... - Ach.... - Jestescie slodsi od miodu
        szkoda, ze po czyms takim tylko zgaga pali.
        A...
            • aaugustw Nie podpowiadaj mi takich rzeczy. Patrz na siebie 03.12.14, 08:50
              grazkavita napisała:
              > No właśnie :nie marudźmy tylko szykujmy sie na przyjęcie Pana, bo czasu jest co
              > raz mniej...
              > Już tylko 3 tygodnie!
              ______________________________________.
              Cooooo...??? - Ty Go dopiero chcesz przyjac...!? :-o
              A gdzie On byl dotychczas...!? - Jak wyglada twoje zycie bez Niego...!?
              (albo raz do roku z Nim...!?)
              A...
                    • aaugustw Re: Nie podpowiadaj mi takich rzeczy. Patrz na si 03.12.14, 19:00
                      brum.pl1 napisał (do A...):
                      > "Ciąg się flaku, bo nadepnę".
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      Europa zareagowala tak: ":-))"
                      ________________________.
                      Poziom intelektualny przedni...! ;-)
                      Z pewnoscia oboje czujecie sie happy...!
                      www.google.de/imgres?imgurl=http://www.heidi4fun.de/funpics/co10.gif&imgrefurl=http://webpl.club/page/lachender-affe.html&h=179&w=200&tbnid=Cfb5XWCoMHChcM:&zoom=1&tbnh=90&tbnw=101&usg=__FB9DcOuEMer1wR-0IyY3dG_Et-Y=&docid=Zm0sma2plQlzVM&sa=X&ei=O09_VNyCKobdPautgaAF&ved=0CCkQ9QEwAg&dur=296
                      A...
                        • grazkavita Przyjście Pana 04.12.14, 08:43
                          Tak już jest w tradycji chrześcijańskiej , że co roku Świętujemy rocznicę dnia w której On przyszedł do nas w Betlejemskiej stajence i przez to dał nam ta sama matkę , którą ma Bóg... Przez ten fakt stał się nam tez bliższy , bo przyjął nasze ciało i nasze czucie.... Pozostaje jeszcze zrozumienie siły jaką może dać rodzinie nowonarodzone dziecko ...W świecie w którym dzieci są wyskrobywane z łona matek, molestowane i wykorzystywane na wiele sposobów, tu mamy chwilę aby pochylić się nad żłóbkiem i zrozumieć, że wszystkie dzieci naszymi są...
                            • deoand Re: Przyjście Pana 04.12.14, 11:19
                              Cytat z pana Augusta :
                              Cooooo...??? - Ty Go dopiero chcesz przyjac...!? :-o
                              A gdzie On byl dotychczas...!? - Jak wyglada twoje zycie bez Niego...!?
                              (albo raz do roku z Nim...!?)
                              A...

                              Gucio - Ty w jakiego Pana wierzysz - tuszę , że islamskiego i walisz głową w glebę bo jak nie to straż islamska w Reichu walnie ciebie w głowę . a może dodatkowo w Boga Bila i syna jego jednorodzonego Boba ?
                              Ładnie kobieta napisała o świętach Bożego Narodzenia i nie róbcie sobie jakiś pijackich jaj z tradycyjnego święta katolickiego w Polsce i na świecie tez .
                                    • deoand Re: Oto głos Pana 04.12.14, 13:59
                                      Cos widzę , że wy wszyscy tutaj piszacy jesteście lekko swirowaci ... delikatnie mówiąc .... więc powtórze raz jeszcze Swięto jest świętem i Cześć mu i Chwała i na kolana Bezbożnicy !!!!!!!! Zawsze trzeba oddac co boskie Bogu a co cesarskie cesarzowi ... Niestety troche świeto traci w moich oczach na wartosci bo nie pije od dwóch lat i do tego zmniejszam BMI i nie jem za duzo ale szacunek dla świeta mam .
                                      • aabroniewski Re: Oto głos Pana 04.12.14, 14:26
                                        Tu potrzeba mądrości - nie zdziwiło Cię to, że ten wątek powstał jakby za wcześnie?
                                        Do świąt jeszcze nie tak blisko, a tu ktoś wyskakuje z taką celebracją.
                                        Już Cię uwiódł...
                                        • europa277 Re: Oto głos Pana 04.12.14, 17:32
                                          Swieta to tradycja domu rodzinnego ,od którego sie wszystko zaczyna w zyciu , ile byś nie przeszedł w zyciu i poznał wielu ludzi, zdobył wiedzy , zwiedził cały swiat, to w tym dniu wracasz do tych wyjątkowych ludzi których nigdzie nie spotkałes i nie spotkasz ,spójrz matce w oczy i rodzenstwu i powiedz - Kocham Was.
                                          • brum.pl1 Re: Oto głos Pana 04.12.14, 18:14
                                            europa277 napisał(a):

                                            > Swieta to tradycja domu rodzinnego ,od którego sie wszystko zaczyna w zyciu , i
                                            > le byś nie przeszedł w zyciu i poznał wielu ludzi, zdobył wiedzy , zwiedził cał
                                            > y swiat, to w tym dniu wracasz do tych wyjątkowych ludzi których nigdzie nie sp
                                            > otkałes i nie spotkasz ,spójrz matce w oczy i rodzenstwu i powiedz - Kocham Was
                                            > .

                                            A gdyby matką był august w spódnicy?
                                    • grazkavita Re: Oto głos Pana 05.12.14, 08:42
                                      I gdzie tu jest podobieństwo z moimi praktykami? Ja nie zachęcam do wróżbiarstwa ani do okultyzmu, ja zachęcam do odpowiedzialności za swoje życie , do walki ze strachem , który jest często tak destrukcyjny , że nas zniewala...Bóg dał nam wolna wolę i rozum i przykazał z niego korzystać, nawet wtedy gdy służy do pogłębiania naszej wiedzy związanej ze swoja podświadomością, , wewnętrzna harmonią, czy wiarą w nieśmiertelność duszy...
                                      Tak chce , żeby człowiek świadomie dążył do swojego celu, żeby podążał za nim jak mu przykazał Pan Bóg, jeśli urodziłeś sie znakomitym kucharzem, a rodzice każą ci zostać lekarzem , to zawalcz o swoje szczęście! Jeśli musisz wracać o ciemku do domu , to zabezpiecz się w gaz , idx środkiem ulicy i nie bój się każdego spadającego liścia, bo to tylko wzbudza zainteresowanie potencjalnych napastników...Skup się na niebezpieczeństwie i nie módl sie teraz ze strachu , pomodlisz się wieczorem dziękując Bogu za wspaniały dzień i za opiekę...
                                      Tak chce , żeby człowiek potrafił się zmusić do zaczęcia dnia od rzeczy najważniejszej, bo tylko wtedy bedzie wieczorem dumny z siebie , że tego dokonał...Są rzeczy , które odkładamy w nieskończoność, a to czasem jest proste:iść na mammografię, lub cytologie, zapłacić rachunki i spojrzeć prawdzie w oczy, że jest bieda i nie stać Cie na ten koncert...Tu nie ma żadnej ezoteryki...Przynajmniej ja jej nie widzę.
                                      • aabroniewski Re: Oto głos Pana 05.12.14, 20:47
                                        Ty raczej zachecasz do ingerowania w rzeczywistosc - stosujac niedozwolone przez Kosciol praktyki.

                                        ' Uczniowie Jego nienawidzą pieniędzy i po tym znaku poznaje ich..."
                                        François Mauriac - Życie Jezusa

                                        Propagujesz afirmacje, ktore rzekomo maja sprowadzic na afirmujacego np. duza kase, co nie jest zgodne z podstawami wiary chrzescijanskiej.
                                        Chrzescijanin poddaje sie woli Boga, a nie kombinuje z podswiadomoscia zeby poprawic swo los.
                                        To takie diabelskie przedszkole, ale dobrze wiemy, na podstawie swiadectw nawroconych, czym taka " zabawa" sie konczy.


                                        • grazkavita Re: Oto głos Pana 06.12.14, 08:01
                                          Przede wszystkim jestem , a potem dopiero "mam"...Zastanów się przez chwilę czy dużą kasę można zarobić udzielając się na forum internetowym dla uzależnionych? Chyba nie... Natomiast można tu nauczyć się kawałka człowieczeństwa...Po czym można poznać uczniów Chrystusa? Po pokorze, Ty do takich nie należysz.Zamiast nazwać to co Ci się w moim światopoglądzie nie podoba to używasz ogólników.... Nie podobają Ci się moje afirmacje i uważasz , że chrześcijanin powinien być bierny wobec losu, nic błędniejszego !!! Bóg dał nam wolną wole po to byśmy nie byli bierni, byśmy kochali drugiego, drugiemu pomagali i od drugiego się uczyli, wtedy dopiero staniemy przed Panem z podniesionym czołem, a na razie zabierzmy sie za mycie okien , bo odwilż może nie potrwać długo....Róbmy listę zakupów , odkładajmy przyprawy i słodycze na świąteczny stół... Ja np. jak kupuje kurczaka to piersi zostawiam na dewolaje i kładę do zamrażarki, aby mieć piersi za 5 zł, a nie za 14,50...
                                          Może macie jakiś dobry przepis na domowa szynkę?
                                          • aabroniewski Re: Oto głos Pana 06.12.14, 21:59
                                            Gdy piszesz o pieczonej gęsi tudzież o gołąbkach natychmiast zapominam o całej sprawie.
                                            Pokora...
                                            Nauczyciel, którego powinni naśladować uczniowie, do pokornych nie należał skoro stoły przed świątynią poprzewracał - coś się Tobie całkiem pomieszało - pewnie od tych czarodziejskich książek.
                                            Podobno o mrozach na razie możemy zapomnieć dlatego myj te swoje szybki jak najdłużej.
                                      • aaugustw Re: Oto głos Pana 06.12.14, 17:45
                                        W tym watku jest pelno teoretyzowania, a zadnego przykladu z zycia
                                        osobistego o tym, jak wprowadzilem te teorie do mojego zycia, ze stalo
                                        sie ono potem szczesliwe...!?
                                        A...
                                        • grazkavita Przykłady z życia 07.12.14, 17:18
                                          Denerwowało mnie światło wieczorne przed moim domem. Było za mocne i mój zmysl ekologiczny kłócił sie z tym, że wysyłam tyle lumenów w kosmos, ktore zaśmiecają niebo... Sama je zainstalowałam, bo mój sąsiad twierdził, że do tego domu wchodzi sie jak do ciemnicy...Kupił mi w prezencie taka żarówke co to zapala się juz od zmroku i pożerta 60 zł rocznie... On twierdził, że tylko 2 zł na rok...Nie mogłam gasic jej w nocy, bo sąsiad jak tylko poszłam spać ja zapalał... Wypominał mi przy każdej okazji , że nie oddałam mu za żarówkę, a do prądu sie nie dokładał...Nie akceptowałam takiego stanu...Ułożyłam więc plan: najpierw widoczny numerek, potem likwidacja ośw2ietlenia, ale tak aby mógł szanowny sąsiad podłączyc je sobie do swego licznika...Doprowadziłam najpierw do tego , że on sam wymyślił numerek i zainstalował go na słupku przed domem .Potem coś mi podpowiedziało , że czas na następny ruch i mój elektryk odciął światło przed domem...Sąsiad po 2 tygodniach "podpiął" oświetlenie pod swój licznik... Marudził kilka dni , ale już jest spokój....Wilk syty i koza cała:on ma całą noc światło i swoja żarówkę, a ja nie firmuję nieekologicznego oświetlenia i za nie nie płacę. To się stało tylko dlatego , że raz po raz zadawałam swojej podświadomości pytanie:co mam zrobić , żeby ten problem został rozwiązany?
                                          • aabroniewski Re: Przykłady z życia 07.12.14, 21:45
                                            Pewien gosc szedl ulica i nagle uslyszal swoja podswiadomosc:
                                            " Stoj!"
                                            No i stanal...
                                            W tym momencie z dachu spadla dachowka, ktora, gdyby nie stanal, pewnie by go zabila.
                                            Niesamowite - momyslal.
                                            Tydzien pozniej mial sie przygotowywac do egzaminow, ale nie zrobil tego poniewaz jego podswiadomosc orzekla, ze bedzie znal odpowiedz na wylosowane pytania.
                                            Nadszedl dzien egzaminow - facet podszedl do stolu komisyjnego, wyciagnal pytania i chwycil sie za glowe:
                                            " O ku...!"
                                            A podswiadomosc:
                                            " Ja pie...!"

                                            • grazkavita Re: Przykłady z życia 08.12.14, 06:30
                                              Nabrać pewności siebie przed egzaminem , to wcale nie jest głupie! Udowodniono , że człowiek , który jest wewnętrznie przekonany o swoim dobrym przygotowaniu jest bardziej opanowany , śmielszy i lepiej wykorzystuje swoje możliwości...Ma lepsze szanse aby otrzymac bardzo dobra ocene i zazwyczaj to skrupulatnie wykorzystuje....
                                              Mój Broniewski , podświadomość nie działa tak , że można z nia sobie pogadac, pojawia sie wtedy gdy o niczym nie myślisz (czyli nie korzystasz ze świadomości) sa to najbardziej dziwne momenty, u mnie np. nad ranem i wyedy jak mnie najdzie wena żeby coś rozwiązac , musze szybko zapalić światło i tą rzecz zapisać...
                                              A jesli chodzi o dziwne trafy to miałam taki przypadek z dachem... Nastawiłam się , że tego roku dach zostanie naprawiony, a poniewaz jestem strachliwa serwuje sobie afirmacje:odważnie staję naprzciw celom osiągając je przez to łatwiej! Traf chciał, że pewien oszust zjawił sie przed mym domem i stwierdził, majac w rece kawałek (może 1m5) rynny, że mi naprawi dach za 400 zł...Nieświadoma zagrożenia wpuściłam go na dach aby stwierdził,czy "to jest możliwe wymienić mi rynny", kazał sobie zrobić kawę i stwierdził , że za pół godziny będzie robota wykonana...Dziwne to dla mnie było, bo zwykle takie prace wykonuje się w kilka dni...Zawołałam sąsiada, a oszust w między czasie za moim przyzwalającym wahaniem zniszczył cześć jeszcze dogorywających rynien.... Sąsiad dziada przepędził, a mój syn ulitował się nad głupia matką i naprawił rynnę, a zachęcony faktem , że mu się to nieźle udało ponaprawiał wszystko w ciągu tej jesieni na dachu...Sprawdziła się więc zasada: " niedoskonałe rozwiązanie dokonane natychmiast bywa zwykle lepsze od idealnego wyboru odkładanego wszak w nieskończoność...
                                              • aabroniewski Re: Przykłady z życia 09.12.14, 12:19
                                                Najzabawniejsze jest to, ze kiedys dachami zajmowalem sie przez szereg lat - zostaly narzedzia i umiejetnosci.
                                                Wszystko zalezy od tego - ile metrow rynny bylo do wymiany i czy wymiana byla na starych hakach.
                                                Rynny z pcv sa drogie / pewnie nie tak drogie jak te z miedzi czy cynk - tytan /, ale zawsze...
                                                Njtansze sa z ocynku - najlepiej wykonac je samemu - arkusz blachy ocynkowanej / 1mx2m / kosztuje w Poznaniu okolo 40 zl.
                                                Z takiego arkusza mozna wykonac 6 metrow rynny 150.
                                                • wolfbreslau Re: Przykłady z życia 09.12.14, 12:50
                                                  aabroniewski napisał:

                                                  > Najzabawniejsze jest to, ze kiedys dachami zajmowalem sie przez szereg lat - zo
                                                  > staly narzedzia i umiejetnosci.
                                                  >

                                                  tez kiedys zdarzylo mi sie robic jakies gąsiory i inne blaszane wykonczenia na willi na Mokotowie..i okazalo sie ,ze to dość trudna sztuka...a sama gietarka nie wystarczy i falcajgi i chęci .
                                                  jak kazden fach...trzeba sie go nauczyc. najlepiej od fachowca
                                                  • aabroniewski Re: Przykłady z życia 09.12.14, 13:30
                                                    Bywa, ze gasiory i inne elementy ceramiczne, zeby pasowaly, trzeba podcinac, od wewnatrz, szlifierka katowa.
                                                    W dekarstwie jest duzo geometrii, ale tez duzo przeroznych kombinacji.
                                                    Np. komin najlatwiej jest obrobic blacha olowiana - jak wiadomo - ze wzgledu na jej plastycznosc.
                                                    Im bardziej jest plaski dach tym trudniej go uszczelnic.
                                                    Czasem jeszcze wykonuje te roboty / tak dla zabawy /, ale perspektywa ciecia dachowek, przy dziesiecio stopniowym mrozie - sam rozumiesz...
                                                  • wolfbreslau Re: Przykłady z życia 10.12.14, 09:59
                                                    aabroniewski napisał:

                                                    > Czasem jeszcze wykonuje te roboty / tak dla zabawy /, ale perspektywa ciecia da
                                                    > chowek, przy dziesiecio stopniowym mrozie - sam rozumiesz...

                                                    rozumiem....mam za jakas godzine wymienic przekaznik kierunkowskazu w tablicy bezpiecznikow. i na sama mysl ,ze mam lazic po przymrozku i kombinowac pod tablica rodzielcza hondy...odechciewa mi sie .
                                                    ale co robic?
                                                    nim znow wroce do pracy , musze w polsce to i owo ponaprawiac, zeby starczylo do wiosny. ale jest git. moja prztjaciolka dostala zgode na pobyt polroczny, jako osoba towarzyszaca w konsulacie pejsiastych . i od nowego roku bedziemy razem :-)
                                                  • aaugustw Re: Przykłady z życia 10.12.14, 20:15
                                                    wolfbreslau napisał:
                                                    > ... moja przyjaciolka dostala zgode na pobyt....
                                                    ... i od nowego roku bedziemy razem :-)
                                                    _______________________________________.
                                                    Gratuluje i zycze powodzenia we dwoje...!
                                                    A...
                                                    Ps. Pewien zonaty skarzyl sie koledze:
                                                    Mialem dwa razy pecha w malzenstwie;
                                                    pierwsza ode mnie odeszla, a druga nie chce odejsc...
                                                  • wolfbreslau Re: Przykłady z życia 11.12.14, 06:53
                                                    aaugustw napisał:

                                                    >
                                                    > Ps. Pewien zonaty skarzyl sie koledze:
                                                    > Mialem dwa razy pecha w malzenstwie;
                                                    > pierwsza ode mnie odeszla, a druga nie chce odejsc...


                                                    no i widziesz głupku...ja nigdy nie miałem pecha do kobiet .
                                                    a co do byłej żony, tymbardziej :-)
                                                    zawsze miałem do kobiet szczęście ...i wielkie dzięki im za to
                                                  • aaugustw Re: Przykłady z życia 11.12.14, 15:50
                                                    (A...) napisał do wolfika:
                                                    Pewien zonaty skarzyl sie koledze:
                                                    Mialem dwa razy pecha w malzenstwie;
                                                    pierwsza ode mnie odeszla, a druga nie chce odejsc...
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    > no i widziesz głupku...ja nigdy nie miałem pecha do kobiet .
                                                    > a co do byłej żony, tymbardziej :-)
                                                    _____________________________________________________________.
                                                    Dlaczego tak ostro mi sie tlumaczysz...!? - Musialem znowu cie trafic...! ;-)))
                                                    A...
                                                    Ps. To nie byl zart dla ciebie, lecz dla ludzi z udanych i trzezwych malzenstw...!
                                                    A ty nie masz pecha... - Ty jestes pechem...! ;-))
                                                  • wolfbreslau Re: Przykłady z życia 11.12.14, 17:43
                                                    europa277 napisał(a):

                                                    > Przecież sa i będa ludzie co nie zawieraja małzeństw- zawsze mają wybór.....
                                                    > Kto tu ma pecha ?


                                                    nie wiem, bo nie mam.
                                                    August sie na tym zna...bo nawet dowcipkuje na ten temat z ludźmi
                                                  • aaugustw Re: Przykłady z życia 11.12.14, 19:35
                                                    europa277 napisał(a):
                                                    Przecież sa i będa ludzie co nie zawieraja małzeństw- zawsze mają wybór.....
                                                    Kto tu ma pecha ?
                                                    - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                                    wolfik odpowiada wolnej europie na "okraglo" i podpiera sie znowu A...:
                                                    > nie wiem, bo nie mam.
                                                    > August sie na tym zna...bo nawet dowcipkuje na ten temat z ludźmi
                                                    _______________________________________________________.
                                                    O jakim wyborze tu mowisz w nawiazaniu do przytoczonego zartu...?
                                                    A ty wolfik dlaczego odpowiadasz, skoro nie wiesz o co tu chodzi...!?
                                                    A...
                                                  • wolfbreslau Re: Przykłady z życia 11.12.14, 17:42
                                                    a
                                                    > Ps. To nie byl zart dla ciebie, lecz dla ludzi z udanych i trzezwych malzenstw.
                                                    > ..!
                                                    > A ty nie masz pecha... - Ty jestes pechem...! ;-))

                                                    to nastepnym razem, pisz wyraznie, ze odpowiedz jest nie dla mnie i nie na moj jakis post...tylko piszesz pro publico bono
                                                    ite etc cymbale
                                                  • aaugustw Trafiuony i zatopiony...! ;-) 11.12.14, 19:30
                                                    wolfbreslau napisał:
                                                    > to nastepnym razem, pisz wyraznie, ze odpowiedz jest nie dla mnie i nie na moj
                                                    > jakis post...tylko piszesz pro publico bono
                                                    > ite etc cymbale
                                                    _____________________________________.
                                                    ;-)) widze, ze musze do ciebie pisac pomalu...!
                                                    A teraz tlumacze jak tumanowi; jezeli ja cos
                                                    pisze w "Ps"-ie, a ty czujesz sie tym dotkniety,
                                                    to oznacza ze trafilem (niechcacy) w ciebie...!!
                                                    A...
                                                    Ps. W kazdym dowcipie jest polowa prawdy...! ;-)
                                                  • wolfbreslau Re: Trafiuony i zatopiony...! ;-) 12.12.14, 09:33
                                                    aaugustw napisał:

                                                    >
                                                    > Ps. W kazdym dowcipie jest polowa prawdy...! ;-)

                                                    juz Ci kiedys pisalem, ze Twoje dowcipy, jawia mi sie na poziomie rynsztoka, lub kretynizmu prowincjonalnego. dlatego pozwole sobie na zakonczenie zlozyc sobie i Tobie zyczenia swiateczne Twoimi slowami Auguscie sprzed niejakiego czasu:
                                                    -ch... z Toba, Bóg ze mna :-)

                                                    bardzo dowcipne jak sądzę
    • wolfbreslau Re: W Święta Bożego Narodzenia 08.12.14, 11:20
      bravo Grazka...same konkrety
      i to o jakosci wyższej niż wszystkie duchy razem wzięte :-)

      podswiadomosc nie wiem, czy istnieje...wątpię bardzo. ale niech tam jej będzie jak chce :-)
      grunt, ze rynna naprawiona, żarówka nie świeci bez sensu, świeta idą, a uśmiech na mojej twarzy, gdy czytam o afirmacji egzaminu z czegokolwiek, jest wiecej dla mnie wart, niż wszystkie jezuski odpustowe razem wzięte.
      notabene....albo Jezus był ponurakiem, albo jego uczniowie :-) bo nic nie napisali o radości płynącej z umiłowania Boga, czynienia dobra i kochania bliźnich , ani żadnego innego szczęścia nie opisali literalnie itd etc. w odróznieniu od psalmów dawidowych pełnych zmysłowości, radośći i czasem refleksji o marnosci tego wszystkiego
      jedyny facet w Nowym testamencie , który mial poczucie humoru...co prawda bardzo czarnego humoru, to Pilat....wskazując strzęp ludzki, skatowany niemal na śmierć, na rozkaz wielce bogobojnych i miłosiernych wedle tory-powidział : ecce homo
            • grazkavita Re: W Święta Bożego Narodzenia 10.12.14, 08:51
              W sobotę wyszłam wieczorem do kościoła, wracam , a tu drzwi zamknięte i z oglądania programu "Mam talent" nici. Wściekłam się i rozgoryczona zadzwoniłam do córki spytać co się stało, że nagle wyszli z dzieckiem późnym wieczorem? Byłam wściekła i rozgoryczona, bo rzadko mi jest dane usiąść spokojnie przed telewizorem i popatrzeć na coś co lubię...Po chwili naszła mnie myśl , że przecież powinnam zawsze klucze mieć przy sobie i natychmiast jak wróciła córka podpięłam je do kluczy od furtki i wsadziłam zapasowy klucz w miejsce awaryjne...Stwierdziłam, że ponieważ jutro będzie powtórka programu , będę miała przyjemność zobaczyć to co mi uciekło i zapomniałam już o rozgoryczeniu...Teraz nie potrzebuję się pytać , czy ktoś będzie wychodzić , czy nie mam klucze przy sobie i zawsze wejdę do mojego domu i tyle.. Zaś na osłodę część programu zobaczyłam dwa razy i mogłam się delektować niektórymi fragmentami... Jaka reguła? Wyciągnij wnioski z porażki i natychmiast zadziałaj zapobiegawczo, a o przykrych doznaniach zapomnij....Jak zapomnieć? Prostym sposobem jest zamknąć oczy i powiedzieć sobie ta sprawa jest już zakończona! Albo wyobrazić sobie siebie w takiej sytuacji na tablicy , wziąć gąbkę i wszystko zmazać...Kreować swoją przyszłość i wyciągać z porażek wnioski, byc przygotowanym na sytuacje losowe i nie dać się zwariować!
              • wolfbreslau Re: W Święta Bożego Narodzenia 10.12.14, 09:55
                wiesz Grazka...kiedys mi sie zdarzylo przejechac pol europy bez paszportu....zapomnialem :-)
                az tu nagle gdy wracalem jakims zapyzialym przejsciem granicznym pomiedzy szwajcaria i czyms tam....wylazl zaspany facet , zatrzymal i zapytal o paszport.....i kicha?
                gdzie tam.
                puscil mnie , na slowo honoru i zyczyl wesolych swiąt....bo t było jakos tak przed jom kippur
                  • wolfbreslau Re: W Święta Bożego Narodzenia 11.12.14, 09:04
                    grazkavita napisała:

                    > Ja tez czasami zapominam prawa jazdy, albo dowodu rejestracyjnego, choć ostatni
                    > o zrobiłam z tym porządek... Obawiam się , że miałeś wtedy szczęście... Teraz j
                    > uż chyba dokumenty masz zawsze ze sobą?

                    coraz czesciej dochodze do wniosku, ze szczęście mają poprostu ci , kt.orzy na to zasługują.
                    nie umiem tego wyjasnic, ani nie zamierzam udowadniac....bo to sprawa intuicji i czegoś niedopowiedzianego....cuda jakieś i tyle ;-)
                    w kazdym razie powodzenia, zdrowych ,radosnych, rodzinnych i cieplych swąt BN ,DO SIEGO ROKU ....:-)
                    mam nadzieje wrócic na wielkanoc, to znów jakies zyczenia swiateczne będą na czasie.
                    zebym ja jeszcze tylko był katolikiem, lub choćby chrześcijaninem....:-)
                    pal 6...grunt ,ze lubie stokrotki
                    hey
                    • grazkavita Re: W Święta Bożego Narodzenia 12.12.14, 08:13
                      Stokrotki to ważna rzecz, bo rosną na łąkach, pięknych wiosennych łąkach....
                      Wilku chyba z tym Jezusem smutasem , to coś nie tak... Żartował z Samarytanką o jej mężach, dzieci go lubiły, a przecież dzieci nie lubią smutasów, nie mówiąc już o weselach i zabawach w których brał udział... Może ta część Jego życia nie była tak opisana jak Jego cuda i nauki?
                      • wolfbreslau Re: W Święta Bożego Narodzenia 12.12.14, 09:43
                        grazkavita napisała:

                        >... Żartował z Samarytanką
                        > o jej mężach, dzieci go lubiły, a przecież dzieci nie lubią smutasów, nie mówią
                        > c już o weselach i zabawach w których brał udział... Może ta część Jego życia n
                        > ie była tak opisana jak Jego cuda i nauki?


                        po kolei-stosunek prawowiernych zydow/ a takim byl Jezus / do samarytan byl dwuznaczny...co sie tyczy zartow jego z nia, to raczej nasze interpretacje niz fakt opisany...podobnie jak banialuki o 3 krolach i pasterzach ktore teraz mozna zoabczyc na kazdej kartce swiatecznej , szopce itym podobne .
                        czy dzieci lubily Jezusa?...diabli wiedza. mnie na przyklad cyganskie dzieci w rumunii wpierw nie lubily i obrzucaly nasze auto kamieniami, a gdy wracajac rozdalismy im cukierki, luz "polubily".
                        Jezus byl na weselach .to pewne.na jednym nawet doprowadzil to wzrostu pijastwa posrod weselnikow, bo do slabego kwasnego wina dolal samogonu z daktyli...co potem uroslo do rangi cudu :-)...ale czy to byla emanacja jego wesolosci?....kto to wie...skoro nawet na gorze oliwnej prosil Ojca, by odsunal od niego kielich z gorzkim winem...a moze on byl alkoholikiem? Jezus znaczy sie ?
                          • wolfbreslau Re: W Święta Bożego Narodzenia 12.12.14, 11:24
                            europa277 napisał(a):

                            > Co by nie robił , jedno jest pewne że miał serce dla człowieka ....

                            mysle, ze to absolutnie błędna interpretacja. i z punktu widzenia tradycji hebrajskiej i chrzescijanskiej...tu nie chodzilo o zadne "serce" , tylko o wlasciwe wypelnienie zakonu boskiego...itd etc
                            chrzesijanie niejednokrotnie, zwlaszcza katoliccy infantylizuja wlasna religie. jak sobie przypominam z tego co kiedys czytalem, nawet siostra Faustyna, nim ujrzala slawetny wizerunek Jezusa promienujacego z serca/ co potem jakis malarz utrwalil na podstawie jej sugestii/ wpierw zobaczyla pieklo....itd etc
                            a historia zarowno chrzescijanstwa, buddyzmu, judaizmu...daleka jest tak naprawde od wszelkich uproszczen i łatwizn , ktore prowadza na meandry i manowce....zaden z wielkich tych religii nie byl łagodnym barankiem, postepowal wielokrotnie w sposób okrutny itd....a czy mieli dla ludzi serce? w ostatecznym rozrachunku pewnie tak...tak samo jak ma "serce" dla swego stada lew, który zabija wszystkie młode słabsze osobniki po poprzednim królu....dla zachowania siły i zdolnosci przezycia dla swoich....itd etc
    • aaugustw Oby wszyscy doznali takiego Nowonarodzenia... 14.12.14, 19:10
      europa277 przytoczył(a):
      > www.youtube.com/watch?v=p7DSHiWtGs8
      _______________________________________________________________.
      Dziekuje Ci za to Europa... - Znam tylko czesc z tego co on mowi, a co jest juz
      we mnie, a teraz on poszerzyl moja swiadomosc dalej...!
      A...
        • wolfbreslau Re: Oby wszyscy doznali takiego Nowonarodzenia... 14.12.14, 19:40
          grazkavita napisała:

          > Raczej bym współczuła idiocie, bo on nie wie gdzie jest prawda
          > , a gdzie fałsz....

          -idiota w swym pierwotnym i podstawowym znaczeniu oznacza osobnika niedostosowanego spolecznie. na przyklad w takim znaczeniu uzyl tego tytułu Dostojewski. co sie tyczy wspólczucia dla idioty w Twoim rozumieniu....ja na przykład nie współczulbym, bo taki człowiek byłby człowiekiem szczesliwym. bez tego całego bagazu co jest fałszem a co prawda...prawda i fałsz jest niestety relatywna...mowil o tym kiedy Wojtyła. i nie miał niestety racji. co jest prawda dla katolika...dla protestanta juz nie jest. nie mowiac o ateiscie, muzulmaninie lub innym szamanie.
          prawda i fałsz?
          znam tylko swoja prawde...cudze traktuje jako nie swoje ;-0
          • aaugustw Re: Oby wszyscy doznali takiego Nowonarodzenia... 14.12.14, 20:40
            wolfbreslau napisał:
            > -idiota w swym pierwotnym i podstawowym znaczeniu oznacza osobnika niedostosow
            > anego spolecznie. na przyklad w takim znaczeniu uzyl tego tytułu Dostojewski.
            > co sie tyczy wspólczucia dla idioty w Twoim rozumieniu....ja na przykład nie ws
            > półczulbym, bo taki człowiek byłby człowiekiem szczesliwym. bez tego całego bag
            > azu co jest fałszem a co prawda...prawda i fałsz jest niestety relatywna...mowi
            > l o tym kiedy Wojtyła. i nie miał niestety racji. co jest prawda dla katolika..
            > .dla protestanta juz nie jest. nie mowiac o ateiscie, muzulmaninie lub innym sz
            > amanie.
            > prawda i fałsz?
            > znam tylko swoja prawde...cudze traktuje jako nie swoje ;-0
            _________________________________________________.
            Widze, ze przeczytales Anthony de Mello, tylko ze nic z tego
            nie zrozumiales, bo dalej zajmujesz sie innymi, nie soba...!
            Boisz sie samotnosci, tej o ktorej on mowi, ale ty tego nie
            czujesz co wyczytac mozna po reakcji na jego slowa...! :-(
            A...
        • aaugustw Re: Oby wszyscy doznali takiego Nowonarodzenia... 14.12.14, 20:36
          grazkavita napisała:
          > Mówcie co chcecie mi sie on wcale nie podoba...Człowiek , który mówi , że honor
          > nic nie znaczy wydaje mi sie byc umysłowo chorym...
          ___________________________________________________________.
          ;-) I bardzo dobrze Grazka, ze kazde panstwo ma takich ludzi, jak ty...! ;-)
          Tylko takimi ludzmi da sie manipulowac, to oni tworza te szara mase, ktora
          przynosi im zyski, na mysli mam tych tam, "na gorze", a dostali sie oni tam
          na te "gore", bo poszli "po trupach" i w dupie maja honor i ojczyzne oraz
          takich, jak ty i ja...! ;-)
          (z tym , ze ja nie pozwalam juz innym, aby mna manipulowali, a honor mam
          tam gdzie i oni maja... - w "glebokim powazaniu"...!)
          A...
          • grazkavita Re: Oby wszyscy doznali takiego Nowonarodzenia... 15.12.14, 08:31
            Masz rację Wilku każdy ma swoją prawdę i właśnie jej powinien się trzymać....Jednak trzeba sobie tu powiedzieć, że każdy człowiek ma zakodowane w sobie dobro i wie doskonale co jest dobre , a co złe...
            Wiesz Auguście , zdawało mi się , że jesteś większego formatu...Co Cię obchodzą " ci na górze" ? Ja nie mam ich w dupie , bo są tez ludźmi i maja zapewne takie wartości, których ja nie posiadam, ale najważniejsze to być zgodnym ze swoim przekonaniem , które się przecież będąc człowiekiem ma.... Nie ważne czy jestem winna 2zł pijakowi, czy 200 zł mojej siostrze- jeden i drugi dług trzeba oddać, bo inaczej stajesz się oszustem i tyle.... To Ty o tym decydujesz czy postępujesz jak człowiek zgodnie ze swymi przekonaniami, a nie ci na górze!
            • aaugustw Tobie sie duzo jeszcze zdaje, a nic poza tym... 15.12.14, 20:25
              grazkavita napisała:
              > ... Wiesz Auguście , zdawało mi się , że jesteś większego formatu...Co Cię obchod
              > zą " ci na górze" ? Ja nie mam ich w dupie , bo są tez ludźmi i maja zapewne ta
              > kie wartości, których ja nie posiadam, ale najważniejsze to być zgodnym ze swoi
              > m przekonaniem , które się przecież będąc człowiekiem ma.... Nie ważne czy jest
              > em winna 2zł pijakowi, czy 200 zł mojej siostrze- jeden i drugi dług trzeba odd
              > ać, bo inaczej stajesz się oszustem i tyle.... To Ty o tym decydujesz czy postę
              > pujesz jak człowiek zgodnie ze swymi przekonaniami, a nie ci na górze!
              _____________________________________________________________.
              Jakiego ja jestem dla ciebie formatu, wisi mi to... - Ja wiem jakiego jestem
              formatu dla siebie i to wykorzystuje w zyciu skutecznie i z powodzeniem...! ;-)
              Spodziewalem sie tego, ze uniesiesz sie honorem, bo urazilem twoje ego,
              twoja dume...!
              W polskiej literaturze duzo takich (nie znanych w szerszym swiecie) utworow
              podkreslajacych te watpliwa, (wg. ciebie pozytywna ceche), jaka jest byc tzw.
              honorowym... - Wedlug mnie cecha to jest to tylko przykrywka dla swych
              slabosci i chorej dumy, co mozna przeczytac w np. "Boso, ale w ostrogach",
              albo; "Lepszy na wolnosci kesek lada jaki, nizli w niewoli przysmaki", etc...
              Duzo juz w zyciu spotkalem takich osob, ktore wolaly prosic innych o piwo,
              anizeli samemu zakasac rekawy i (np.) pojsc na pucowe, albo pozmywac talerze...
              Nie mowiac juz o zrobieniu czegos ze swoim alkoholizmem, kiedy inni
              sie smieja, ale honor i EGO na to nie pozwalaja...
              Takze bylem kiedys takim honorowym; "bosym, w ostrogach"... - Dopiero kiedy
              pewien pan powiedzial do mnie w obcym jezyku: I po co ci ten twoj dyplom, skoro
              nie znasz jezyka...!? - Poczulem sie urazony na honorze... - Potem dopiero, po
              nadejsciu pokory, ktora wowczas uwazalem za upokorzenie nadeszlo przebudzenie,
              o ktorym mowi ten wielki czlowiek - Antony De Mello...
              A...
                • aabroniewski Re: Tobie sie duzo jeszcze zdaje, a nic poza tym. 15.12.14, 22:18
                  No, pieknie ze soba rozmawiacie - czuje sie nastroj przedswiateczny.
                  Wlasnie w takich sytuacjach pojawiam sie na forum - jako ten aniol swiatlosci, bo Zly rozpanoszyl sie tutaj na dobre.
                  Przypomniala mi sie jedna z basni Andersena.

                  "A więc zaczynamy! Słuchajcie uważnie, bo tylko w ten sposób na końcu bajki będziecie wiedzieć więcej niż teraz! Był sobie kiedyś bardzo zły czarownik. Był tak zły, jak prawdziwy diabeł, a jego zło polegało na tym, że najszczęśliwszy był, kiedy ludzie byli dla siebie niedobrzy i ranili się nawzajem. Długo myślał nad tym, co zrobić, żeby odebrać światu radość i w końcu udało mu się skonstruować specjalne lustro - wszystko, co się w nim odbijało, zmieniało się na gorsze! Ładne i miłe rzeczy rozpływały się w nicość, natomiast brzydkie i złe stawały się jeszcze szkaradniejsze i powykrzywiane. Ludzkie postaci przybierały dziwaczne kształty, a twarze- nieznośne grymasy. Każdy, kto spojrzał w to lustro, widział świat pokraczny i nieciekawy.
                  Czarownik założył swoją szkołę dla innych, którzy chcieli stać się tak źli, jak on. Uczniowie- inne diabły, które tam przychodziły, nie mogli nadziwić się nad geniuszem tego lustra. Wszędzie biegali z nim i stawiali przed ludźmi- a im ładniejszą i szlachetniejszą osobę udało im się pokazać w tym krzywym odbiciu, tym mocniej ich to bawiło. Przekonywali przy tym wszystkich, że lustro pokazuje prawdę, tak by zasmucić tych, co wierzyli w istnienie dobra. W końcu jeden z czartów wpadł na pomysł, by postawić zwierciadło przed aniołami albo i samym Bogiem. Zabrały je zatem i poleciały w kierunku nieba. Jednakże, gdy były już bardzo blisko aniołów i Boga, lustro wypadło im z łap i spadło na ziemię, rozbijając się na miliardy maleńkich okruszków. Co to było za nieszczęście! Bo każdy okruszek, tak, jak normalnej wielkości lustro, odbijał świat, czyniąc go wstrętnym i strasznym. Najgorsze jednak było to, że wiele z tych odłamków wpadło do ludzkich oczu - wtedy taka osoba zaczynała widzieć wszystko już tylko na opak, odbite w diabelskim lustrze, krzywe, złe i brzydkie. Niektórym kawałki wpadały do serca, które zamieniało się w kawałek lodu - taka osoba nie czuła już nic. Jeśli wcześniej kogoś kochała, teraz nie pamiętała nawet jego imienia; jeśli jej na czymś zależało, teraz było jej to całkowicie obojętnie!
                  Większe kawałki diabelskiego lustra wkładano jako szyby w okna, a wówczas wszystko, co oglądało się przez nie na zewnątrz domu, wydawało się odrażające i nudne, nawet zmierzający w odwiedziny przyjaciele, czy bawiące się na podwórku dzieci. Zły czarownik nie mógł uwierzyć we własne szczęście, gdyż tak oto spełniło się jego największe marzenie - ludzie na całym świecie znienawidzili się wzajemnie i nie było miłości ani dobroci nawet w kochających się dotychczas rodzinach. Okruchy lustra wciąż unosiły się w powietrzu, opadały na ziemię, osadzały się na kwiatach..."
                  

                  • grazkavita Re: Tobie sie duzo jeszcze zdaje, a nic poza tym. 16.12.14, 08:43
                    Nie chcę oceniac żebraków Auguscie , jak ktos mnie o coś prosi to czasami mu to daję, najcześciej jednak mówię gdzie może za darmo zjeść że zawsze jak do mnie przyjdzie znajdzie się dla niego jakaś robota , która pozwoli mu na zakup jedzenia...Po za tym wydaje mi się, że mylisz płaszczyzny...Wilk powinien ciągnąć do lasu i tam szukać jedzenia, a szlachcic mieć ostrogi i to mnie wcale nie niepokoi...Kiedyś jakaś pani z dobrego domu powiedziała, że woli zjeść kromkę suchego chleba na czystej serwecie niż frykadele na trawie, nie wiem jak Ty , ale ja ją rozumiem....Żarłok powinien jeść przy stole , a nie gapić się w okno i zjadac pierniki jednego za drugim, bo rzekomo trzeba sobie zrobic przerwę od roboty...I wtedy honorowe jest wypluć to co się ma w ustach i zabrac się do roboty, bo do kolacji jeszcze troche czasu zostało...
                    Dzięki za piękna bajkę Broniewski , bardzo lubię Andersena...Niektórzy rzeczywiście tak sie zachowują jakby mieli cos w oku...Dobrze , że Bóg oprócz wolnej woli, dał nam sumienie i przykazania..., bo podobno wolność karmi się posłuszeństwem....
                • aaugustw Nie wszystkim przebudzenie jest dane...! 16.12.14, 19:50
                  europa277 napisała:
                  > Żyć swoim życiem , ta kobieta jest zainfekowana ocenami i mentalnością minione
                  > go ustroju wielu sie jeszcze nie przebudziło , jest to trudne ,a dla niektóry
                  > ch niemozliwe.
                  ______________________________________________________________.
                  Tez tak uwazam, choc wszystkim chcialbym pomoc, aby doznali tego samego
                  szczesliwego przebudzenia, zwanego duchowym (moralnym...).
                  A...
                  • grazkavita Ten taoista mnuie nie przekonał.... 17.12.14, 08:38
                    Kościół nauk Anthoniego de Mello nie popiera z kilku względów, mi sa szczególnie obce jego nakłanianie do alienacji ze społeczeństwa. On twierdzi , że nie należy sie koncentrowac na tym czego sie nie posiada i wtedy doświadczy się szczęścia....Można być np. szczęśliwym w swojej depresji....Otóż to jego rozumowanie jest czymś co jest sprzecznym z moim poczuciem człowieczeństwa... Jesteśmy istotami społecznymi , mamy potrzeby; przynależności, uznania , szacunku i sukcesu...Jest jasne, że wszystkiego człowiek mieć nie może, bo dostał od Boga tyle ile dostał i to mu musi wystarczyć, ale to nie znaczy by miał zapomnieć o tym czego sam nie ma...Jeśli może niech to uzupełni, jeśli nie to zawsze może "wymienić"dary z innymi, a swój brak nieść , bo widocznie to jest jego krzyż...Ale ma prawdzie spojrzeć prosto w oczy i nie lewitować tylko tu i teraz być bratem dla drugiego i dzieckiem stwórcy jakkolwiek go pojmujemy....
                    A jeśli chodzi o pojęcie żebractwa , to dla mnie jest to człowiek zwracający sie o wsparcie do drugiego, którego nie zna...Np. wszelkie fundacje dla mnie też są formą żebractwa, tylko , że ta forma jest bardziej akceptowana społecznie...
                    • aaugustw Mowa serca... 17.12.14, 11:20
                      grazkavita napisała:
                      > Kościół nauk Anthoniego de Mello nie popiera z kilku względów, mi sa szczególn
                      > ie obce jego nakłanianie do alienacji ze społeczeństwa. On twierdzi , że nie na
                      > leży sie koncentrowac na tym czego sie nie posiada i wtedy doświadczy się szczę
                      > ścia....Można być np. szczęśliwym w swojej depresji....Otóż to jego rozumowanie
                      > jest czymś co jest sprzecznym z moim poczuciem człowieczeństwa... Jesteśmy ist
                      > otami społecznymi , mamy potrzeby; przynależności, uznania , szacunku i sukcesu
                      > ...Jest jasne, że wszystkiego człowiek mieć nie może, bo dostał od Boga tyle il
                      > e dostał i to mu musi wystarczyć, ale to nie znaczy by miał zapomnieć o tym cze
                      > go sam nie ma...Jeśli może niech to uzupełni, jeśli nie to zawsze może "wymieni
                      > ć"dary z innymi, a swój brak nieść , bo widocznie to jest jego krzyż...Ale ma
                      > prawdzie spojrzeć prosto w oczy i nie lewitować tylko tu i teraz być bratem dla
                      > drugiego i dzieckiem stwórcy jakkolwiek go pojmujemy....
                      > A jeśli chodzi o pojęcie żebractwa , to dla mnie jest to człowiek zwra
                      > cający sie o wsparcie do drugiego, którego nie zna...Np. wszelkie fundacje dla
                      > mnie też są formą żebractwa, tylko , że ta forma jest bardziej akceptowana społ
                      > ecznie...
                      __________________________________________________________.
                      Sa jeszcze inne (wyzszej rangi) formy żebractwa, żebractwo duchowe...!
                      "Biednym jest nie ten, kto ma mało, ale ten, kto tęskni za tym, by mieć więcej."
                      - Seneka.
                      Jezus powiedział do uczniów: Nie troszczcie się o życie swoje, co będziecie jedli, ani o ciało swoje, czym się przyodziewać będziecie. Życie bowiem jest czymś więcej niż pokarm, a ciało niż odzienie. Spójrzcie na kruki, że nie sieją, ani żną..."
                      A teraz do de Mello... - Naturalnie ze on jako ten uduchowiony katolik stoi w pewnej sprzecznosci z Kosciolem rzym,-katol. - To samo mozna by powiedziec o przebudzonych juz alkoholikach, ktorzy pomyslnie potrafili wprowadzic do swojego zycia ten duchowy Program AA i nowy, dojrzaly, indywidualny obraz Boga, jakkolwiek Go kto pojmuje, a nie takiego Jedynego, jaki narzuca nam w dziecinstwie religia...
                      Piszesz jeszcze o jego (de Mello) rozumowaniu, ktore jakoby mialoby byc sprzecznym z twoim poczuciem człowieczeństwa, otoz tu zderzaja sie dwa rozne swiaty, ktorych nie wytlumaczysz idac ta droga, bo ty probujesz to rozwiazac "na glowe", a on czyni to "na serce", w sposob duchowy... - On to czuje, ty z kolei nie, bo rozum ci w tym przeszkadza...!
                      A...
                    • aabroniewski Re: Ten taoista mnuie nie przekonał.... 17.12.14, 20:45
                      grazkavita napisała:
                      > A jeśli chodzi o pojęcie żebractwa , to dla mnie jest to człowiek zwra
                      > cający sie o wsparcie do drugiego, którego nie zna...Np. wszelkie fundacje dla
                      > mnie też są formą żebractwa, tylko , że ta forma jest bardziej akceptowana społ
                      > ecznie...

                      Wspomaganie.
                      Czlowiek wspaniałomyślny daje choć nie jest o to proszony.
                      Bez milosci Twoje dzialanie jest tylko dzialaniem umyslu.
                          • grazkavita Wszyscy ładnie pisza o miłości 18.12.14, 08:30
                            i Kriszna i de Mello i Quoist i każdy z nich potrafi napisać nam co nią nie jest...Quoist pisze:Kochać nie znaczy czuć. Jeżeli czekasz z kochaniem aż cie popchnie uczuciowość m niewielu ludzi pokochasz na ziemi... a już na pewno nie swoich nieprzyjaciół. Kochać to nie odruch instynktom to świadoma decyzja woli, żeby pójść ku innym i oddać się im." " Ten kto kocha drugiego przyjmuje go takim jakim jest, jaki był od początku , i bez warunku jaki będzie. "
                            Masz racje Broniewski, że trzeba mieć współczucie i obdarowywać biednych, ale jak człowiek kupuje program telewizji i chce się zrelaksować przez chwile niekoniecznie pragnie patrzeć na biedne chore dzieci , albo czytać o katowanych koniach czekających na śmierć ...
                            Doradźcie co mam zrobić ze synem , który twierdzi , że nic nie chce na Święta? Przecież nie kupie młodemu mężczyźnie paczki papierosów ani alkoholu....
                            • deoand Re: Wszyscy ładnie pisza o miłości 18.12.14, 10:31
                              A co to masz za problem .... nie chce to nie ... Łaski bez adios ... Przynajmniej nie wydasz pieniedzy .

                              Tak jak ja w stosunku do kobiet , którym sie przypomniało , ze nie obchodza Świeta Kobiet i nie chca zyczen ... Nie to nie - Adiu ...

                              W Polsce jest dziwny zwyczaj płakania i ubolewania nad kanaliami , które zamiast zachowac sie jak Pan Bóg przykazał na okolicznosc jakiegos tradycyjnego swieta nagle ogłaszaja , ze ich to swieto nie interesuje i kazdy ma sie dostosowac do tych wyrzutków .... więc NIE to NIE - Precz na smietnik i tyle a nie zajmowac sie kanalia i ubolewać nad nia .
                              • europa277 Re: Wszyscy ładnie pisza o miłości 18.12.14, 13:51
                                > W Polsce jest dziwny zwyczaj płakania i ubolewania nad kanaliami , które zamia
                                > st zachowac sie jak Pan Bóg przykazał na okolicznosc jakiegos tradycyjnego swi
                                > eta nagle ogłaszaja , ze ich to swieto nie interesuje i kazdy ma sie dostosowac
                                > do tych wyrzutków .... więc NIE to NIE - Precz na smietnik i tyle a nie zajmow
                                > ac sie kanalia i ubolewać nad nia .

                                >>Europa277;
                                > W stanie wzburzenia emocjonalnego , pomaga oddech ,papier i długopis pod reką!
                                >> Też mieszkam tu , i każdy ma wybór , a dojrzały człowiek szanuje swoje wybory , a tym samym czyjeś!
                                jak i swoje
                            • aabroniewski Re: Wszyscy ładnie pisza o miłości 18.12.14, 11:57
                              grazkavita napisała:
                              Kochać to nie odruch instynktom to świadoma decyzja woli, żeb
                              > y pójść ku innym i oddać się im.

                              Trudno sie z tym zgodzic poniewaz milosc jest ŁASKĄ.
                              Krishnamurti opisuje to szerzej;
                              "Najtrudniej nam zrozumieć że nie istnieją żadne sposoby ni środki by przywołać miłość gdy pożąda jej nasze "ja". Gdy dogłębnie zrozumiemy tę prawdę, wówczas zaświta możliwość przyjęcia czegoś, co nie jest z tego świata. A bez tego czegoś nie może zaistnieć trwała radość w stosunkach ludzkich, choćbyśmy się o to jak najusilniej starali."
                              Ja nie napisalem, ze trzeba obdarowywac biednych - ja napisalem, ze ludzkie serca roznia sie miedzy soba.
                              Potrzeba w czlowieku olbrzymiej przemiany wewnetrznej zeby zrezygnowal z dotychczasowej drogi i np. zajal sie potrzebujacymi.
                              Nie kazdy jest do tego powolany.
                            • aaugustw Re: Wszyscy ładnie pisza o miłości 18.12.14, 18:50
                              grazkavita napisała:
                              > i Kriszna i de Mello i Quoist i każdy z nich potrafi napisać nam co nią nie jest...
                              _________________________________________________________________.
                              Dlatego tak oni pisza Grazka, bo Bog jest Miloscia, a Jego mozna opisac jedynie
                              poprzez postawienie pytania przeciwnego: Kim ON(-a, -o) nie jest...!?
                              A...
                              • grazkavita Re: Wszyscy ładnie pisza o miłości 19.12.14, 07:04
                                Masz racje Broniewski, że miłość to łaska, ale może ja dostać ten kto świadomie do niej dąży...., bo kochać to porzucić siebie , by iść ku innym... Quoist pisze, że Bóg nam mówi:Moje dziecko nigdy nie dojdziesz do tego byś mógł wlać dosyć miłości w serce człowieka i cały świat. Bo człowiek i świat są spragnieni miłości nieskończonej.A tylko Bóg może kochać miłością bez granic.Ale jeśli chcesz synu daje ci moje życie weź je w siebie. Daję ci moje serce, daję je moim synom. Kochaj moim sercem dziecko, a wspólnie nawrócicie i zbawicie świat" Aby więc dostać łaskę od Boga trzeba naszej woli, podobnie rzecz ma się z wiarą... Najpierw musi być wola i czyn człowieka, który poznaje Pana, a potem dopiero jesteśmy obdarzeni łaską wiary.
                                To nie jest takie proste Deo , człowiek nie zawsze przyzna się do tego na czym mu naprawdę zależy...Kupiłam mu duży słoik miodu lipowego z dobrej pasieki i może dodam do tego jakiś kosmetyk i może zapach do samochodu...
                                • aabroniewski Re: Wszyscy ładnie pisza o miłości 19.12.14, 14:13
                                  Zatem, wedlug Ciebie, na Laske trzeba zapracowac - to tak jakby sie trzeba bylo Bogu przypodobac.
                                  Akt woli, o ktorym wspominasz, to proces typowo intelektualny nie majacy z sercem nic wspolnego, a przeciez juz Pascal pisal, ze Boga mozna poznac tylko sercem.
                                  Innymi slowy:
                                  Nie jestes w stanie aktem swej woli wywolac u siebie milosci poniewaz pochodzi ona z zupelnie innych przestrzeni.
                                  • wolfbreslau Re: Wszyscy ładnie pisza o miłości 19.12.14, 17:28
                                    teoretyzujecie o milosci i łasce....
                                    ja wam powiem jak to dziala u mnie:
                                    milosc- syn sie bal jechac na badania kontrolne do niemiec.a raczej bal sie samych wynikow itd etc...to zrozumiale w jego sytuacji. kazdy by sie bal....gdy sie podzielil swoimi obawami ze mna...pojechaem z nim i rzucilem wszystko...to jest moja milosc
                                    łaska?
                                    ano taka ,ze wyniki badań okazaly sie doskonale....

                                    mogłbym teoretyzowac coby było, gdyby wyniki okazaly sie skazujące go na śmierć...jaka to by była łaska wtedy i miłość
                                    ale mam w dupie teoretyczne gadki szzmatki o milosci roznych demello, coehlo,krisznamurti, freudow i innych" mesjaszy "
                                    wiem co kocham i jak kocham...i wiem co to jest łaska
                                    doswiadczam jej codzien....bo zyje i dzieki temu doswiadczam jeszcze więcej
                                    od stokrotek, po schabowy i requiem mozarta
                                    amen i hey
                                      • grazkavita Re: Wszyscy ładnie pisza o miłości 20.12.14, 08:29
                                        Tak tak Europo trzeba serca i odwagi, trzeba woli. Bóg nam dał przykazanie, abyśmy się wzajemnie miłowali.... Przykazanie, kazał nam,ale równocześnie dal nam wolna wolę i możemy jemu powiedzieć :nie, tylko, że w imię czego?
                                        Proszę Broniewski nie mędrkuj, tak mówi Bóg przez Pismo Św, więc bądźmy Mu posłuszni i tyle. Choć w pewnym sensie masz rację:"Wiara jest podarunkiem Boga. 'Nikt nie może przyjść do mnie-mówi Chrystus -jeżeli go nie pociągnie Ojciec , który mnie posłał" Ale ponieważ Wiara jest osobistą odpowiedzią człowieka z łaska Bożą może on pracować nad jej rozwojem.Wszystko zależy od wiern