Dodaj do ulubionych

lekarze- robi się problem...

07.06.08, 20:44
kurcze, co zrobić, żeby rozwiązać problem braku lekarzy. chorych na
naszym forum przybywa, a ilość lekarzy ta sama....dr Beata z Krakowa
ma już ful, dr Beata z Bielska podobno też po mału przeładowana, nie
wiem jak u dr Piotra, ale pewnie podobnie. cholera mnie bierze, bo
jak tak dalej pójdzie, to co będziemy mówić nowoprzybyłym? jak im
pomagać? walka z wiatrakami normalnie. no coś trzeba zrobić...
Obserwuj wątek
    • dx771 Re: lekarze- robi się problem... 07.06.08, 21:36
      Ja już od roku martwię się tym faktemsad
      • michal056 Re: lekarze- robi się problem... 08.06.08, 08:58
        Wszystko dlatego że za wolno ubywa.
    • nataszkam Re: lekarze- robi się problem... 08.06.08, 21:41

      swigonka napisała:

      cholera mnie bierze, bo
      > jak tak dalej pójdzie, to co będziemy mówić nowoprzybyłym? jak im
      > pomagać?

      swigonko, mój pierwszy post na tym forum pojawił się ponad 3 lata
      temu. Gdybym wtedy miała jakiś pozytywny wynik w kierunku boreliozy,
      to nie miałabym żadnych szans na leczenie, bo nie było żadnych
      lekarzy, żadnego doświadczenia. Teraz są lekarze,którzy leczą, a
      więc jest szansa zainteresować własnego lekarza kontaktem z tymi
      naszymi- przecież mogą przyjechać na zjazd, porozmawiać we własnym
      gronie, zobaczyc, że da sie przezyć terapię dłuższą niż 3-tygodniowa
      doxy... Nie szukajmy problemów na siłę- tych własnych i tak mamy pod
      dostatkiem...
    • moroszka_75 Re: lekarze- robi się problem... 09.06.08, 09:49
      A ja sobie myślę że to jest niezła nisza rynkowa którą mogliby
      spróbować wykorzystać młodzi lekarze rozpoczynający prywatną
      praktykę.
      Ci starsi mają juz swoich pacjentów których jest wystarczająco dużo
      ze standardowymi choróbskami. Poza tym lepiej nie zadzierać z NFZ -
      oni się zwyczajnie boją. Np. oskarżenia o wyłudzanie refundowanych
      leków...
      • stachenka Re: lekarze- robi się problem... 09.06.08, 15:27
        A ja myślę, że takich lekarzy, dla których jesteśmy niszą rynkową, potrzeba nam
        najmniej.
        • kkkkk4 Re: lekarze- robi się problem... 09.06.08, 17:03
          Spójrzcie od innej strony: dla nas, którzy w tym siedzą problem jest
          ogromny. Sami jestesmy chorzy, odkrywamy codziennie nowe przypadki
          boreliozy wśród znajomych i rodziny. Dla większosci ludzi w tym
          lekarzy borelioza to jedna z tysiaca chorób. Obok tego forum
          istnieją też fora hcv, depresji, nowotworów - świat nie kręci sie
          wokół krętków. Leczenie niestandardowe boreliozy to na całym świecie
          duze wyzwanie (bo mało badań) i duze ryzyko dla lekarzy (bo
          administracja zdrowotna je utrudnia). Nikt z forumowych lekarzy nie
          ma statystyk wyleczeń, jeden z nich uważa, ze ta choroba jest
          niewyleczalna-wiec wszyscy poruszamy sie po omacku nie mając
          pewnosci jak to sie skończy. Tak naprawdę trudno oczekiwać, ze w tej
          sytuacji lekarzy leczących bb nagle przybędzie. Cieszmy się, ze mamy
          dostep do publikacji ilads, i mamy mniej wiecej nakreślony sposób
          leczenia. Gdy ja zaczynałam leczenie lekarz leczacy bb był jeden i
          problemu nie było. Apel do autorki wątku-co chcesz osiągnąć
          zamieszczajac taki temat? Nie podgrzewaj kochana atmosfery, bo
          biadolenie nic nie zmieni a tylko wprowadza panikę. Odkąd pojawiłaś
          sie na forum lekarzy raczej przybyło niż odwrotnie. Lekarzy nie
          sklonujemy- jedyne co mozemy zrobić to uświadamiać swoich
          rodzinnych, samemu czytać, wspomagać stowarzyszenie i być świadomymi-
          nie upierdliwymi pacjentami dla naszych forumowych lekarzy, zeby
          ich nie wykończyć. Takie wątki wg mnie nie wnoszą nic
          konstruktywnego.
          • klematis7 Re: lekarze- robi się problem... 09.06.08, 17:18
            Dobrze napisalas: borelioza to tylko jedna z chorob, ktora lecza
            nasi (i nie tylko) lekarze. I dopoki beda sie zajmowali wieloma
            chorobami, nie zmieni sie nic. Dlaczego my niejednokrotnie jestesmy
            madrzejsi od lekarzy? Poniewaz leczymy tylko jedna chorobe- chorobe
            z Lyme. Siedzimy w necie, studiujemy opracowania i artykuly,
            dzielimy sie wiedza, szukamy rozwiazan - ale tylko w tej jednej
            dziedzinie. Dlatego nam potrzebni sa lekarze, ktorzy poswieca sie
            TYLKO boreliozie. Ale na to trzeba pieniedzy, ktorych nie mamy.
            • misia011068 Re: lekarze- robi się problem... 09.06.08, 17:52
              na cale szczescie dla nas pacjetów ,ze lekarze tez ludzie i tez sie
              zarazaja borelka ,ostatnio dowiedzialam sie ,ze krag w tej kwestii
              sie poszerza ,i chca sie szkolic aby sie wyleczyc ,wiec nadzieja ze
              moze beda potem leczyc ludzi smile)
              tak wiec moze nie bedzoe tak zle trzeba miec wiare
              pozrawiam miska
          • swigonka Re: lekarze- robi się problem... 09.06.08, 20:13
            Apel do autorki wątku-co chcesz osiągnąć
            > zamieszczajac taki temat? Nie podgrzewaj kochana atmosfery, bo
            > biadolenie nic nie zmieni a tylko wprowadza panikę. Odkąd
            pojawiłaś
            > sie na forum lekarzy raczej przybyło niż odwrotnie. Lekarzy nie
            > sklonujemy- jedyne co mozemy zrobić to uświadamiać swoich
            > rodzinnych, samemu czytać, wspomagać stowarzyszenie i być
            świadomymi-
            > nie upierdliwymi pacjentami dla naszych forumowych lekarzy, zeby
            > ich nie wykończyć. Takie wątki wg mnie nie wnoszą nic
            > konstruktywnego.


            no to pojechałas po mnie!!!! ja bym tego biadoleniem nie nazwała,
            raczej bezsilną złością smile no bo co powiesz np załamanej matce,
            która odezwie sie na forum za 6 miesięcy? przepraszam ale nie ma
            wolnych miejsc? martwie sie tym i tyle.
            dla którego z naszych lekarzy borelka jest nieuleczalna? bo to
            słysze po raz pierwszy! to po co leczyć skoro sie nie wyleczy? ???/
            nie sieję paniki, głosno myślę. na forum pojawiłam się w
            listopadzie. było 3 lekarzy, jakoś czwartego nie zauważyłam. miło
            mi, ze jestem "kochana", ale wole pozostawić ten przymiotnik dla
            mojego męża, tym bardziej, że nie używa go w taki ironiczny sposób.
            • stachenka Re: lekarze- robi się problem... 09.06.08, 23:49
              > to po co leczyć skoro sie nie wyleczy? ???/

              Niezbyt mądre pytanie.
              • anyx27 Re: lekarze- robi się problem... 10.06.08, 00:27
                Dawno sie nie odzywalam, ale wtrace swoje 3 grosze do tego watku wink

                Swigonko, moja Pani doktor mowi, ze nie da sie wyleczyc, jedynie
                zaleczyc.

                Poza tym, umowmy sie, ze nasza choroba to dla lekarzy super biznes.
                nie chce absolutnie oskarzac ktoregokolwiek z naszych lekarzy o to,
                ze lecza nas tylko dla kasy. to dlaczego to robia, to ich sprawa,
                wazne, ze sa i nam pomagaja smile ale fakt faktem, ze pacjentow maja
                zapewnionych na min. kilkanascie miesiecy kazdego, do tego sa
                polecani innym, nowym osobom z forum i nie tylko. tym bardziej, ze
                tych wszystkich pacjentow do podzialu ma tylko trzech czy czterech
                lekarzy w polsce. dziwie sie wiec, ze nie przybywa nowych. moze oni
                nie zdaja sobie sprawy, jaki to biznes? i moze nalezaloby
                przekonywanie ich do takiego leczenia zaczynac od tego argumentu. bo
                przeciez, jesli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o...
                • kkkkk4 Re: lekarze- robi się problem... 10.06.08, 06:52
                  Nie sądzę, ze to taki super biznes. WIększosć lekarzy, którzy jakieś
                  pojęcie o leczeniu (czegolkolwiek) mają nie narzeka na brak
                  pacjentów. WIec nie musi brać sie za boreliozę aby tych pacjentów
                  zdobyć, a ci, którzy nie mają pacjentów, nie maja też doswiadczenia,
                  wiedzy, renomy, wiec tymbardziej nikt z bb im nie zaufa. Leczenie
                  boreliozy niestandardowo to dla lekarza (nawet w Polsce) duże
                  ryzyko. Zapytaj takiego dr Johnsa czy się dorobił na pacjentach z bb
                  i ile z tego wydał na adwokatów. NIe mówie już o tym, że leczenie
                  niestandardowe bb to godziny spędzone na dokształacaniu, zdobywanie
                  informacji trudnodostepnych, oraz dyzur 24h pod telefone, mailu itp.
                  Warto też wspomnieć ze lekarz bierze na siebie duze ryzyko takiego
                  leczenia. Tak czy inaczej pewnie pieniądze z tego jakieś są ale
                  nieadekwatne do "kosztów" wiec nie dziwię sie ze lakarzy nie
                  przybywa. To tak jakbyś mówiła, że kaskader zarabia krocie- to czemu
                  tak mało ludzi rwie sie do tego? Co do mozliwosci wyleczenia
                  boreliozy-zastanawiam sie czemu dr Burrascano, Donta, Johns tego nie
                  kwestionują. Skad dane o wyleczalnosci ich pacjentów? DLaczgo
                  niektórzy nasi lekarze forumowi (któzy podobno wzorują sie na w.w
                  standardach) twierdzą ze mozna tylko "zaleczyć". To wogle zaprzecza
                  teorii ilads, gdyz jak wiadomo z 1 krętka pozostawionego w
                  organizmie prawdopodobnie rozwinie sie pełnoobjawowa choroba. Więc
                  trzeba leczyć do ostatnich krętkowych zwłok wink A swoja drogą też nie
                  wybrałabym lekarza, który nie wierzy w wyleczenie, bo trzeba mieć we
                  wszystkim jakiś konkretny cel aby sie z nim nie minąć. Jeśli celem
                  obiera sie "zaleczenie" to kiedy takie lleczenie zakończyc?
                  • swigonka do kkkk4 10.06.08, 08:23
                    cytuję:
                    " A swoja drogą też nie
                    wybrałabym lekarza, który nie wierzy w wyleczenie, bo trzeba mieć we
                    wszystkim jakiś konkretny cel aby sie z nim nie minąć. Jeśli celem
                    obiera sie "zaleczenie" to kiedy takie lleczenie zakończyc?"-

                    no i w tym zgadzam się z Tobą kochana(to nie było ironicznie) w 100%
                    sama pisałaś w moim wątku chyba, jak byłam na początku drogi, że 95%
                    jest wyleczonych. anyx skoro pani dr uważa, że nie da się wyleczyć,
                    to tak jakby powiedziła, musicie do konca życia łykać takie dawki
                    antybiotyków, kobietom, które marzą o dzicku powiedziała by tym
                    samym -szkoda zachodu. to jakiś absurd!
                    nikt nie da nam 100% gwarancji, ale na litość boską w coś musimy
                    wierzyć, bo ta walka, kilkumiesięczna, czasem letnia o zdrowie nie
                    miała by sensu.

                    • stachenka Re: do kkkk4 10.06.08, 15:34
                      Bez przesady. Sens jest taki, żeby pozbyć się objawów i normalnie pożyć. Nawet
                      jeśli za kilka lat miałoby być znów to samo.
                      I nie liczyłabym na litość boską wink
    • tadeusz998 Re: lekarze- robi się problem... 10.06.08, 09:08
      Lekarzom leczącym Boreliozę należy się największy szacunek i uznanie , moim
      zdaniem jest to raczej kiepski interes finansowy , bardzo duże ryzyko
      niepowodzenia – różne problemy pacjentów po zażywaniu ogromnych ilości abx .
      Najczęściej leczenie w ciemno – ułomność diagnostyki .
      Członkowie mojej rodziny leczyli się u różnych specjalistów . Najczęściej wizyta
      wyglądała tak „ wpadł – wypadł „ i trwała od 5 do 10 minut . Cena ta sama , a
      jaki obrót . Jedyny wyjątek to dentysta – zawsze się dziwiłem , że za pół
      godziny ciężkiej pracy i ogromnych kosztów sprzętu i materiałów brali za wizytę
      podobną sumę . U naszych lekarzy wizyta jest bardzo długa , niektórzy pacjenci
      byli w gabinecie ponad godzinę ! Niektórzy nękają później lekarza telefonami i
      majlami z błahych powodów przez niemal całą dobę – zamiast przeczytać FAQ . U
      innych specjalistów jest to niewyobrażalne .
      O czy tu już pisano – bardzo duże ryzyko , bo metoda niestandardowa .
      Naszych lekarzy powinniśmy otoczyć specjalną ochroną i dobrym słowem , bo to dla
      nasza jedyna nadzieja . Na tym forum przeczytałem sporo mało pochlebnych
      komentarzy , co mnie bardzo zdegustowało .
      Każdy chory na Boreliozę powinien podrzucać materiały swoim lekarzom . Ja tak
      robię u rodzinnego i neurologa . I chociaż wiem , że oni nie podejmą się
      leczenia – to jednak są dwa plusy . Po pierwsze będą potrafili zdiagnozować
      chorego i nakierować na badania ( podaje również adresy i telefony do
      diagnostyki ) , po drugie mają kontakty ze środowiskiem medycznym i być może
      ktoś się tym zainteresuje .
      Ale na razie dbajmy o tych lekarzy , których mamy .
      • swigonka Re: lekarze- robi się problem... 10.06.08, 09:13
        masz rację.
        • franiolek1 Re: lekarze- robi się problem... 10.06.08, 09:28
          Wiesz co to znaczy wyleczony i zaleczony? Gdzie jest roznica?
          Bo mnie jest wszystko jedno jak to zwal - jezeli bede mogla przezyc
          reszte zycia bez objawow, nie lykajac antybiotykow, to w zasadzie
          jest mi wszsytko jedno czy jest to choroba zaleczona czy wyleczona.

          Mozliwe, ze ta lekarka ma racje - mozliwe, ze gdzies w jakims
          zakamarku do konca zycia beda siedziec zahukane trzy kretki. Takich
          zapedzonych w kozi rog bakterii, grzybow czy pasozytow mamy w sobie
          multum. Jezeli tylko uklad odpornosciowy i leki tak daleko je
          zapedzily, ze nie wplywa to na jakosc mojego zycia, to niech sobie
          siedza...
          W zasadzie na obecnym poziomie diagnostyki, NIKT nie jest w stanie
          powiedziec czy borelioza jest wyleczona czy zaleczona.
          W badaniach i ich wynikach, zawsze mowa jest o zanikaniu objawow.
          I tego trzeba sie trzymac: nie ma objawow, nie wracaja, zycie jest
          piekne, nie ma boreliozy.
    • tadeusz998 Re: lekarze- robi się problem... 10.06.08, 09:41
      Jak zwykle franiolek1 dobrze napisała .


      Mam jeszcze prośbę do osób znających j.angielski - przetłumaczcie ciekawe prace
      na j.polski i razem z oryginałem zamieście na naszym forum . Bardzo by to
      pomogło w edukacji lekarzy nie związanych z forum , a może uda się przekonać
      innych lekarzy do leczenia tej trudnej choroby . Jestem przekonany , że nasze
      posty czytają a część z nich też choruje .

      Pozdrawiam .
    • swigonka Re: lekarze- robi się problem... 10.06.08, 11:47
      franiolku mnie tez by było wszystko jedno czy nazywamy to
      zaleczeniem czy zupełnym wyzdrowieniem sad gdyby nie fakt, że chcę
      urodzić zdrowe dziecko. potem to już moge być zaleczona, albo łykać
      leki przez następne 30 lat- ważne żeby żyć bez objawów.

      jest jedna "zasada"- póki nieszczęście na nasz nie spadnie, nie
      zauważamy problemy. 2 naszych drogich lekarzy sami na sobie
      przerabilai borelioze, dr z Bielska jest zakaźnikiem i wie
      doskonale, że popełniane były błędy i postanowiła sie temu
      poświęcić, żeby zmienić ta sytuację. moja lekarka rodzinna była
      przestraszona moim leczeniem do dnia....w którym nie ugryzł ją
      kleszcz, a po 2 tyg następny i to w Jej gabinecie. łyka WŁAŚCIWE
      dawki, kieruje ludzi na badania, czyta forum.
      • klematis7 Re: lekarze- robi się problem... 10.06.08, 12:53
        Burrascano leczy chorego czasami latami - moze lepiej powiedziec, czy te chorobe
        da sie wyleczyc czy nie. Nasi lekarze lecza ja dopiero od dwoch lat, nie maja
        doswiadczenia, moze i wynikow. Tu trzeba czasu, ktory pokaze, czy dlugie
        leczenie (mam na mysli kilkuletnie) moze wyleczyc te chorobe.
        • franiolek1 Re: lekarze- robi się problem... 10.06.08, 13:04
          Swigonko
          Faktycznie nie mam problemu z urodzeniem dzieci.
          Ale wydaje mi sie, ze i tu jest ta sama regula - nie ma objawow, nie
          ma boreliozy.
          Wiem, ze jest to olbrzymi problem dla mlodych kobiet - nie wiem co
          innego Wam doradzic, jak: leczcie sie energicznie. A jak juz bedzie
          dobrze to rodzcie zdrowe i sliczne dzidziusie.
          • swigonka do franiolka 10.06.08, 21:16

            i tego będę się trzymać!
      • kosa05410 Re: lekarze- robi się problem... 10.06.08, 21:28
        Swigonko! To moze ja nagabuj, zeby zaczela leczyc?

        P.S Skad jestes?
        • swigonka Re: lekarze- robi się problem... 11.06.08, 08:24
          robie co moge. ma wszystkie materiały, ma ksero kartoteki mojej
          choroby- prowadzenia leczenia, sama na sobie testuje, wie co i jak,
          czyta forum, widziała program w TVN-ie i TVP2. świeżych na pewno
          przeleczy jak trzeba odpowiednimi dawkami. może się odważy...na
          ślasku było by już 2!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka