marjan8
05.08.08, 17:07
Rok temu zauważyłem rumień na nodze. Konsultowałem u dwóch lekarzy, ale żaden
z nich nie podjął tematu. Po roku przypadkowo zrobiłem testy western i okazało
się, że mam wysokie stężenie przeciwciał igg. Pani dr zleciła kuracje
doksycykliną 2x100 przez 15 dni. Po dwóch miesiącach zaczęły dziać się ze mną
dziwne rzeczy - łamanie w kościach, skoki ciśnienia, brak czucia w palcach u
nogi, nerwowość połączona z huśtawką nastrojów. Wybrałem się do poradni chorób
odzwierzęcych i kolejna pani dr po przeanalizowaniu całej tej sytuacji zleciła
badania i dała mi skierowanie do szpitala na oddział zakaźny w celu
przeleczeniu mnie antybiotykiem podanym dożylnie. Niestety nie przyjęto mnie
do szpitala w Puławach ponieważ inna pani dr nie widziała wskazań do położenia
mnie na oddział uzasadniając swoją decyzję brakiem objawów typu - gorączka,
opuchlizna itp. Odesłała mnie do lekarza rodzinnego. Lekarz rodzinny przyznała
się, że dziwi ją fakt, iż jeden specjalista zaleca kurację antybiotykową a
drugi ja odwołuje, sama jednak nie chce podjąć się leczenia tej choroby gdyż
jej wiedza na ten temat jest bardzo ograniczona. Wypisała kolejne skierowanie
do szpitala tym razem w Lublinie jednak znów zakaźnicy na oddziale nie chcieli
mnie przyjąć...
Muszę przyznać, że nie wiem co dalej robić. Czy czekać, aż objawy zaczną sie
nasilać, czy też szukać innych specjalistów. Utknąłem w martwym punkcie... Za
każdą informajcę będę bardzo wdzięczny.