Dodaj do ulubionych

w szponach nałogu

15.10.13, 21:33
Jestem alkoholikiem , byłem kiedyś na dnie , podjąłem terapie , skorzystałem z pomocy AA i było mi dane -głównie dzięki wspólnocie AA i realizacji programu 12 kroków przeżyć 12 szczęśliwych trzeźwych lat z sukcesami w zyciu rodzinnym , zawodowym i społecznym.Stałem się człowiekiem powazanym i godnym zaufania.Aktywnie uczestniczyłem w zyciu wspolnoty AA i "oddawałem to co kiedyś dostałem" niosac pomoc innym alkoholikom jak tez zacząłem udzielać się społecznie.
Niestety choroba powróciła i chciała zabrać zycie - wróciłem do picia, zerwałem ze wspólnotą a po roku "kontrolowanego"(nie czegoś takiego dla alkoholika) picia ,kupiłem bagażnik alkoholu , zamknąłem się w mieszkaniu i zaczałem pić spać pić spać pić bez celu, bez sensu sam z sobą (albo tym drugim ja),z myslą zapicia się na smierć i myślami samobójczymi w trakcie.Przypadkiem ktoś mnie odnalazł i nie pozwolił wypić ostatniej w życiu szklanki(tak szklanki nie kieliszka - w nawrocie nie kieliszków - jest szklanka lub "z gwinta")i odwiozł do domu .
Wróciłem do wspólnoty AA , odnowiłem kontakty z terapeutami, psychologami, psychiatrami, codziennie chodziłem na mityngi zaczałem od nowa przerabiać kroki znalazłem nowego sponsora, zacząłem intensywnie zajmować się swoją trzeźwością biorąc udział w rozlicznych warsztatach terapeutycznych i ....No właśnie - nie zadziałało - 110 dni trzeźwości ciąg 5 dniowy , kolejna trzęźwość kolejny ciąg , sam trzeźwy pojechałem na detoks - pomyślałem ,że to coś opanują , kolejne sto dni kolejny ciag , załatwiłem sobie (tak załatwiłem - kolejki trzeba czekać)osrodek zmkniety - terapię nawrotów - przeżyłem szok - koledzy na grupie po kilkunastoletnich stażach trzeźswości - ten sam problem - nic nie działa i obsesja zapicia się i wielu znajomych , który zapicie się "udało" i odeszli.
Po ośrodku troche trzeźwości i kolejne ciągi.
Na dobra opinię pracuje się latami a traci się ją w minutę.Utraciłem wiele z tego co wypracowałem przez lata trzeźwości doprowadzając się do stanu degeneracji i upodlenia we własnych oczach.Kilka lat temu nie wierzyłbym ,ze cos takiego może mnie spotkać- byłem trzeźwy , pielęgnowałem swoja trzeźwośc i "dzieliłem " się nia z innymi.
Od 12 dni jestem trzeźwy i walczę ponownie.Zaczałem zażywać Baclofen - na własne ryzyko i własną odpowiedzialność- konsultujac temat z lekarzem -nie chciał w tym zakresie zająć stanowiska.
Podzieliłem sie problemem na forum - spotkałem się z opiniami skrajnymi - od zyczliwości i wsparcia oraz pomocy - po niczym nieuzasadnioną agresję.
Temat otwieram aby podzielić się swoimi doświadczeniami z trzeźwego i pijanego życia licząc na wpisy , które potrzebujacym mogą pomoc.
Obserwuj wątek
    • pierzchnia Re: w szponach nałogu 16.10.13, 06:17
      tytus19963 napisał:

      > Niestety choroba powróciła i chciała zabrać zycie - wróciłem do picia, zerwałem
      > ze wspólnotą a po roku "kontrolowanego"(nie czegoś takiego dla alkoholika) pic
      > ia ,kupiłem bagażnik alkoholu , zamknąłem się w mieszkaniu i zaczałem pić spać
      > pić spać pić bez celu, bez sensu sam z sobą...

      Niby się pracuje nad sobą, ale to coś wciąż żyje - wystarczy chwila nieuwagi i ...
      Czy tak musiało się strać - jak uważasz, z perspektywy czasu ?
      • tytus19963 Re: w szponach nałogu 16.10.13, 12:35
        stało się -" to było wczoraj a jutro dopiero bedzie" - dzis jestem trzeźwy - baclofen; jeszcze z dwa lata temu odpisywałbym jak August- miałem AA program siłe- te moje nieudolne proby powrotu do trzeźwości to moze tez z powodu ,ze szukałem odpowiedzi na pytanie dlaczego ale jak spotkałem ludzi z identycznym problemem - bo juz np.nikt nie powie o terapeucie alkoholiku codziennie pracujacym z uzaleznieniami ,że czegoś zaniedbał - on zapił tj.wrócił do picia po 14tu latach (zapicie/wpadka to jednorazowe - powrót do picia to nawrót choroby).
        Jak Tobie odpowiedzieć - kiedys oceniając taki przypadek powiedziałbym ,ze czegoś nie było , dziś powiem ,że przyszło okrutne straszne z wielka siłą - podświadomie dalej szukam dlaczego- bo pewnie to cos zaprosiłem, jak to powiedziec - ten pijący to nie ja.Przemyśle i jeszcze raz zastanowie nad odpowiedzią - mnie bardziej nurtuje dlaczego nowe intensywne podejscie do trzezwienia zawiodło - nie szukałem po omacku wiedziałem gdzie pójść.
        • boja55 Re: w szponach nałogu 16.10.13, 14:35
          Tytusie zastanawiasz się dlaczego zapijałeś . Napisałeś "Od 12 dni jestem trzeźwy i walczę ponownie" . Tu masz odpowiedź dlaczego zapijałeś , Ty cały czas walczysz i pewnie liczysz , że tą walkę wygrasz . Nie uznałeś całkowitej bezsilności wobec alkoholu .
          Mnie też z tym było ciężko , aby całkowicie uznać swoją bezsilność , bo to dla mnie było przyznanie się do porażki . Niby uznawałem , ale jakieś furtki sobie zostawiałem , typu , że ja się jeszcze kiedyś napiję . Nie określałem daty kiedy ma to nastąpić , ale sama świadomość że to kiedyś nastąpi tkwiła we mnie . Zobaczenie podczas pracy na kroku pierwszym jak kierowałem swoim życiem , jak na własne życzenie stałem się alkoholikiem , jak sam pogrążałem siebie coraz niżej , że to nie było już dno , ale niżej , to był muł . Kiedy to pisałem , czytałem uznałem swoją porażkę , uznałem swoją bezsilność . Dziś już nie mówię , że kiedyś się napiję , dziś mówię , że nie chcę więcej pić .
          • pierzchnia Re: w szponach nałogu 16.10.13, 16:52
            Nie piję kawy od trzech lat - po prostu o niej zapomniałem.
            Może właśnie o to chodzi - żeby zapomnieć, a nie powtarzać/ niczym mantrę w swoim wnętrzu /: Jestem alkoholikiem, jestem terapeutą, nie piję od dwudziestu lat...
            To może podświadomie nakręcać do zapicia.
            Boja napisał o zmianie swojego podejścia do picia i sądzę, że właśnie o to chodzi.
            • aaugustw Re: w szponach nałogu 16.10.13, 17:35
              pierzchnia napisał:
              > Nie piję kawy od trzech lat - po prostu o niej zapomniałem.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              A ja z kolei gotuje kawe, ktora potem zapominam wypic...! :-(
              ____________________.
              pierzchnia napisał dalej:
              > Może właśnie o to chodzi - żeby zapomnieć, a nie powtarzać/ niczym mantrę w swo
              > im wnętrzu /: Jestem alkoholikiem, jestem terapeutą, nie piję od dwudziestu lat...
              > To może podświadomie nakręcać do zapicia.
              > Boja napisał o zmianie swojego podejścia do picia i sądzę, że właśnie o to chodzi.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Nie Pierzchnia, to nie tak funkcjonuje u ludzi dotknietych choroba alkoholowa,
              ktorzy polkneli ten haczyk rozwoju duchowego i ktorzy przerobili Krok Pierwszy AA
              w pelni...!
              Dla takich ludzi Alkohol jest tak juz zneutralizowany i obojetny, jak ta Twoja kawa,
              ale pozostalo cos WIELKIEGO po tym przebudzeniu duchowym...
              Zostal odkryty sens zycia, chec sluzenia innym, zaczely odzywac sie nowe uczucia,
              (takze milosc do blizniego).
              To powielanie slow; "mam na imie ... i jestem alkoholikiem, ma w sobie glebszy sens,
              m.in. taki, ze nie pozwala mi to zapomnac o tym, kim jestem, a ci, ktorzy
              o tym zapominaja wracaja do picia...! (o pokorze nie wspomne...!)
              A...
              • tytus19963 Re: w szponach nałogu 16.10.13, 19:30
                Auguście - nie wierzysz mi - zadzwoń na dowolny oddział terapeutyczny prowadzacy terapię nawrotów , wykonaj kilka telefonów ,zeby się przekonac (gotów jestem pokryc koszt tych rozmów) - i pogadaj z takimi co wpadli po 20 latach aktywności w AA- może zmienisz zdanie.Zeby Cię nie dołowac to powiem ,ze przed moim nawrotem pisałbym pewnie to samo co TY.Zastanów się jak ja dziś wyfgladam wobec moich byłych podopiecznych i jak ja się z tym czuję i jaki to ma wpływ na moje trzeżwienie.
                Mam znajomego , który wpadł po 8 latach - przychodzi regularnie w różnym stanie "pod" sale mityngowe na mityngi ne wchodziale i pozostaje bierny wobec sugestii pomocy - on jest na krawedzi i nie nie wie co z soba zrobić - ja jego stan rozumiem - większośc kolegów nie.
              • pierzchnia Re: w szponach nałogu 16.10.13, 22:06
                aaugustw napisał:

                > To powielanie slow; "mam na imie ... i jestem alkoholikiem, ma w sobie glebszy
                > sens,

                Mnie nie musisz tego tłumaczyć.
                Ty to rozumiesz, ale może być tak, że ktoś będąc we Wspólnocie tylko pozornie przerobił program i stąd bierze się jego późniejsze zapicie.
                Ja starałem się tylko ukazać pewien mechanizm - coś, co czai się w podświadomości - jak ten tramwaj, który jechał nadzwyczaj dobrze, a po chwili się zepsuł.
                Moim zdaniem wielu ludzi, tak naprawdę, nie wierzy w uzdrowienie - noszą w sobie te napięcie, które pewnego dnia eksploduje.


                • aaugustw Re: w szponach nałogu 16.10.13, 22:30
                  pierzchnia napisał (do A...):
                  > Mnie nie musisz tego tłumaczyć.
                  > Ty to rozumiesz, ale może być tak, że ktoś będąc we Wspólnocie tylko pozornie p
                  > rzerobił program i stąd bierze się jego późniejsze zapicie.
                  > Ja starałem się tylko ukazać pewien mechanizm - coś, co czai się w podświadomoś
                  > ci - jak ten tramwaj, który jechał nadzwyczaj dobrze, a po chwili się zepsuł.
                  > Moim zdaniem wielu ludzi, tak naprawdę, nie wierzy w uzdrowienie - noszą w sobi
                  > e te napięcie, które pewnego dnia eksploduje.
                  _____________________________________________________________.
                  Rozumiem, co masz na mysli, gdyby jednak tak mialo byc jak podejrzewasz,
                  tu znaczyloby, ze ten ktos nie przerobil nawet pierwszego Kroku AA, jak nasz
                  tutaj autor tego watku...!
                  Pamietaj, ze nie alkohol jest nam wrogiem, ale nasze ego przyjacielem...
                  Program AA nie zajmuje sie alkoholem, jako takim...!
                  (slowo; Alkohol wystepuje tylko raz, w pierwszym Kroku, w jego pierwszej tylko czesci...!
                  Kto tego nie przerobil, musi dakej pic...!)
                  A...
                  • pierzchnia Re: w szponach nałogu 16.10.13, 22:41
                    Ja, pisząc o podejściu do kwestii picia, nawiązałem do wypowiedzi Boji, który napisał:
                    " Dziś już nie mówię , że kiedyś się napiję , dziś mówię , że nie chcę więcej pić ."
                    To musi wypływać z wnętrza - inaczej będzie to tylko oszukiwaniem samego siebie, które szybciej czy później wybuchnie.
                    • tytus19963 Re: w szponach nałogu 17.10.13, 07:07
                      podejście - " do końca życia nie będę pił" - wiem to z wielu doświadczeń jest zgubne- lepiej "dziś tu i teraz jestem trzeźwy a jutro sie zobaczy" - na poczatku trzeżwienia jest to istotne - sprawdziłem na moich byłych podopiecznych.
                      Dla żartu opowiem życzenia noworoczne męża dla żony:
                      "kochanie obiecuję Ci ,ze w tym roku nie będę więcej pił.. ale mniej też nie"
                • tytus19963 Re: w szponach nałogu 17.10.13, 07:00
                  tak czasem myśle ,że moze samo nie przyszło a zaprosiłem , nie moge w tym wszystkim zrozumieć , że zaczałem "pic sam z sobą" .Mnie wcześniej udało się wyjść z dna - "na koncu leżałem w rowie" - nie miałem nic stałem się degeneratem- w trakcie 12 lat odbudowałem więzy rodzinne ,wykształciłem dzieci - sa po renomowanych uczelniach krajowych i zagranicznych, zyskałem szacunek ludzi , byłem "wszorem" a NAJWAŻNIEJSZE BYŁEM SZCZESLIWY.
                  Tak teraz przyszło mi do głowy jeszcze jedno związane z nawrotem - dzieci wykształciłem "poszły z domu" -może została pustka i w to miejsce wszedl alkohol - nie wiem znowu szukam odpowiedzi dlaczego - bezsens
                  Pozdrawiam
            • tytus19963 Re: w szponach nałogu 16.10.13, 18:30
              jeżeli pomaga Ci w niepiciu czytanie manifestu komunistycznego to czytaj - nikt nie ma monopolu na rację , większośc ludzi , którym udało się wyjść z nałogu zawdzięcza to programowi 12 kroków i wspólnotom trzeźwosciowym głównie AA choć sa też wspólnoty religijne i inne("sekciarskie' nie chce oceniac ale chyba to zrobilem - brak pokory).Baclofen jest czyms nowym do konca nie sprawdzonym.Ruch AA ma 78 lat i mimo ,ze w poczatkowych latach był bardzo krytykowany a wrecz potępiany - oswiadczenie Miedzynarodowego Kongresu Psychiatrycznego- to wykazał swoja skuteczność - nie tylko to ,ze ludzie przestaja pić ale ,że potrafią zmienić swoje zycie i zyć godnie niezaleznie od światopogladu i wyznania religijnego - jest SIŁA WYŻSZA - zapewniam ,ze działa.
                • tytus19963 Re: w szponach nałogu 19.10.13, 20:15
                  - jak kiedys zaczałem trzeźwieć byłem na dnie golutki i z długami , postanowiłem sobie ,że mojej rodzinie nigdy na chleb nie zabraknie , udało mi się coś trwałego zbudować - ja nie mam problemu pogadac z komś kto jest w mopsie czy noclegowni - byłem kiedys bardzo blisko ale ciężko mi prowadzić dyskusje o wysokosci zasiłków czy bonów zywnosciowych.
                  -wiem ,że mając 'kase" łatwo przychodzi powiedzieć ,że ona nie jest ważna , inaczej to wygląda jak się jej nie ma.
                  -wkurzają mnie na mityngu:(TAK WIEM NIE OCENIAMY NIE KRYTYKUJEMU)
                  "jestem zosia i jestem alkoholiczką, jestem trzeżwa od 14lat , mąż marian pije i bije, zwolnili mnie z pracy , z mieszkania chca nas eksmitować , syn siedzi w więzieniu córka zarabia na d.. - jak dobrze jest trzeźwieć"- gdybym był na mityngu pierwszy raz poszedł bym prosto po flache
                  • aaugustw W szponach wlasnego umyslu...! 19.10.13, 21:50
                    tytus19963 napisał:
                    > ... wkurzają mnie na mityngu:(TAK WIEM NIE OCENIAMY NIE KRYTYKUJEMU)
                    > "jestem zosia i jestem alkoholiczką, jestem trzeżwa od 14lat , mąż marian pije
                    > i bije, zwolnili mnie z pracy , z mieszkania chca nas eksmitować , syn siedzi w
                    > więzieniu córka zarabia na d.. - jak dobrze jest trzeźwieć"- gdybym był na mit
                    > yngu pierwszy raz poszedł bym prosto po flache
                    _________________________________________________________________.
                    Coraz bardziej mam wrazenie, ze ty zyjesz we wlasnym wyimaginowanym swiecie
                    i podpierasz swoje nietrzezwe zycie wyimaginowanymi historyjkami, ktore daja ci
                    zludzenie lepszego, "mundrzejszego i trzezwiejszego", a wszystko inne (naturalnie,
                    procz baclofenu) jest be i glupie...!
                    Ta powyzej zmyslona historyjka, a przedtem ta zmyslona historyjka o wyprawie
                    aowca do Atlanty na AA Convention na koszt Grupy nie jest to nietrzezwe, lecz
                    juz totalnie chore... - Rob cos z soba, ale nie tu...!
                    (baclofen - wg. mnie - takze nie gra tu juz zadnej roli...!) :-(
                    Ale ja moge sie mylic i obym sie mylil...!
                    A...
                    • tytus19963 Re: W szponach wlasnego umyslu...! 20.10.13, 06:50
                      -historia nie jest zmyślona - to wypowiedż "trzeźwej" od 14lat alkoholiczki na mityngu w obecnosci 50osób - tak są takie grupy,
                      -całe zamieszanie ze stronami internetowymi i "mobilizacją" do składek ma w/g mnie jeden podtekst - 3ba jak najwięcej uzbierać na Atlante(ldelagat krajowy tego nie ukrywał) - i ma to juz charakter obsesji
                      - dla Ciebie "terapeuta z Warszawy' jest guru-zaproście Atosia z RYbnika - będzie wiekszy pożytek a i jeszcze mi podziękujesz po jego wizycie - on nie jest na bacoflenie a jego spikerki są najlepsze w Polsce(TAK ZNOWU OCENIAM)
                      -Jean Dunsset - laureat nagrody nobla w dziedzinie medycyny
                      -Eliot Grdner - dyr.narodowy instytut uzaleznien
                      -Renaud de Beauprepaire - dyrektor oddziału psychiatrii
                      -Jerome B.Posner - profesor neuroonkologii amerykańskiego towarzystwa onkologicznego
                      -Jonathan D.Chick - profesor red naczelny "alkohol i alkoholizm"
                      wszyscy wymienieni bardzo pozytywnie oceniają leczenie przy użyciu baclofenu a mają za sobą publikacje naukowe i wieloletnie doświadczenie w leczeniu alkoholizmu i podejrzewam ,że bardziej skuteczne niż "terapeutka z Warszawy" , której skuteczność nie może odbiegać od średniej krajowej- Auguscie ta średnia to 8% do czego też niechętnie się przyznają ale statystyki nie kłamią , ja zapewniam ,że jeśli "nie zadziała" uczciwie sie do tego przyznam - póki co działa ale też musze stwierdzić ,ze przynajmniej u mnie na ten moment występuja skutki uboczne a miały zniknąć -
                    • tytus19963 Re: W szponach wlasnego umyslu...! 20.10.13, 07:17
                      "juz totalnie chore... - Rob cos z soba, ale nie tu...! "

                      - całe szczęście to nie Ty decydujesz kto i co może tu pisać - każdy 'ma prawo tu być"
                      -odpuszczam temat "krawawych diakonów"- niech trwają wątpie aby rozum przeszedł
                      - napisze troche później o początkach trzeźwego życia(tego kiedyś) - przyznaje ,że obecnemu sporo do trzeźwosci brakuje i to nie tylko przez to , że coś zażywam

                      Pozdrawiam
          • marakuya Re: w szponach nałogu 16.10.13, 17:08
            Z obsesją trudno jest walczyć rozwojem duchowym i uznaniem bezsilności, choć niektórym się udaje. Powiedzmy, że ktoś panicznie boi się bakterii i co pięć minut myje ręce, choć wie, że jego obawy są dość absurdalne, ktoś obsesyjnie lubi słodycze, choć wie, że od tego się tyje. Alkoholizm też przeważnie jest obsesją, bo cierpi się walcząc z pokusą i cierpi się, że uległo się pokusie. Nie mówię o uzależnieniu fizycznym, bo na to trzeba ciężko zapracować.
            Podziwiam ludzi, którym udało się przezwyciężyć swoją obsesję, choć przeważnie wydają się zbyt uduchowieni. Żaden nadmiar nie jest estetyczny. Patetyczne uduchowienie, tym bardziej.
            Z palenia papierosów, mojej największej obsesji, wyleczyłam się dzięki farmakologii. Może ktoś mi nie uwierzy, ale dwa razy w ciągu roku paliłam papierosy. Może chciałam się ugruntować w mojej wolności od nałogu palenia? I ugruntowałam, bo było w tym coś z żartobliwego powiedzenia, że "palę, ale z obrzydzeniem". Podkreślę, że zapalenie papierosa było dla mnie fizycznie obrzydliwe. Nie będę się nikomu przedstawiała, jako była palaczka, bo równie dobrze mogłabym się przedstawiać, jako była nastolatka. Było, minęło i nie wróci.
            Z alkoholem musi być podobnie.
            Można przestać palić chodząc wcześniej po ścianach z braku nikotyny, ale ciągle zbyt niewielu się to udaje. Z alkoholem jest tak samo. I może wcale nie trzeba czekać na dno i obawę rychłej śmierci. Może są bardziej humanitarne, medyczne rozwiązania.
            Ja w to wierzę.
            • aaugustw Takie sobie gdybanie o alkoholu, pani m... 16.10.13, 17:25
              marakuya napisała:
              > ... Podziwiam ludzi, którym udało się przezwyciężyć swoją obsesję, choć przeważnie
              > wydają się zbyt uduchowieni. Żaden nadmiar nie jest estetyczny. Patetyczne uduc
              > howienie, tym bardziej...
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Az tak mocno wydaja ci sie oni "uduchowieni",
              ze jest to dla ciebie az "nie_estetyczne"...!? :-o
              ______________________________.
              marakuya napisała dalej:
              > ... Z alkoholem jest tak samo. I może wcale nie trzeba czekać na dno i
              obawę rychłej śmierci. Może są bardziej humanitarne, medyczne rozwiązania.
              > Ja w to wierzę.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Taki nadmiar uduchowienia i wiary mnie samemu jest nie-estetyczny...! :-(
              A... ;-)
              Ps. Skad ty to wiesz...?
              • marakuya Re: Takie sobie gdybanie o alkoholu, pani m... 16.10.13, 17:41
                aaugustw napisał:

                > Az tak mocno wydaja ci sie oni "uduchowieni",
                > ze jest to dla ciebie az "nie_estetyczne"...!? :-o
                Odpowiem Ci zupełnie poważnie.
                Spotkałam parę lat temu człowieka, który zostawił mi wizytówkę z tytułem: "terapeuta uzależnień". Parę lat potem, znów mieliśmy kontakt, a on wyglądał, jak wrak człowieka.
                Terapeuta, który wierząc głęboko w swoje teorie w końcu popłynął. Szczerze mówiąc od początku wydawał m się dziwny, byt natchniony, trochę zagubiony. Myślisz, że mam jakąś satysfakcję z jego upadku? Wręcz przeciwnie, to mnie zasmuciło..
                > ______________________________.
                > marakuya napisała dalej:
                > > ... Z alkoholem jest tak samo. I może wcale nie trzeba czekać na dno i
                > obawę rychłej śmierci. Może są bardziej humanitarne, medyczne rozwiązania.
                > > Ja w to wierzę.
                > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                > Taki nadmiar uduchowienia i wiary mnie samemu jest nie-estetyczny...! :-(
                > A... ;-)
                > Ps. Skad ty to wiesz...?
                A czy nie dostrzegłeś w powyższych zdaniach trybu przypuszczającego?
                Znak zapytania wyklucza fundamentalizm, a więc nadmiar jakichkolwiek przekonań.
                Pozdrawiam.



                • aaugustw Re: Takie sobie gdybanie o alkoholu, pani m... 16.10.13, 18:00
                  marakuya napisała (do A...):
                  > Odpowiem Ci zupełnie poważnie.
                  > Spotkałam parę lat temu człowieka, który zostawił mi wizytówkę z tytułem: "ter
                  > apeuta uzależnień". Parę lat potem, znów mieliśmy kontakt, a on wyglądał, jak
                  > wrak człowieka.
                  > Terapeuta, który wierząc głęboko w swoje teorie w końcu popłynął. Szczerze mówi
                  > ąc od początku wydawał m się dziwny, byt natchniony, trochę zagubiony. Myślisz,
                  > że mam jakąś satysfakcję z jego upadku? Wręcz przeciwnie, to mnie zasmuciło..
                  ______________________________________________________________________.
                  Dziewczyno, takich "terapeutow" oprosilo sie w Polsce, jak grzybow po obecnym deszczu.
                  Wiekszosc z nich prezentuja sie jak ta przyslowiowa traba z koziej "d"...
                  Osobiscie takze poznalem takiego, (moze to i ten sam alkoholik...!?), ktory przyjechal
                  do Niemiec poderwal chora alkoholiczke, okradl ja z pieniedzy i... zapil.
                  Tacy nie moga byc dla ciebie autorytetem... - Po owocach ich poznacie...!
                  Popatrz, ja nie jestem zadnym terapeuta lecz zwyklym alkoholikiem z doswiadczeniem.
                  Moja pomoc polega tylko na tym, ze ja daje tylko wedke, ale ryby lapac kazdy musi juz sam.
                  W rozmowach telefonicznych w realu nikogo nie pouczam jak terapeuta, lecz tylko
                  dziele sie swoim doswiadczeniem i daje najblizszy adres Mityngu AA dla tych, ktorzy
                  oczywiscie wyrazaja chec zaprzestania picia... - Oto przyklad (owoc) mojej rozmowy
                  sprzed kilkunastu minut:
                  ------
                    • aaugustw Re: Takie sobie gdybanie o alkoholu, pani m... 16.10.13, 18:35
                      marakuya napisała:
                      > Bardzo jestem Ci wdzięczna, że odpowiedziałeś mi bez ironii i kpiny. Absolutnie
                      > nie mam zamiaru podważać Twoich doświadczeń, ale może Ty jesteś mocarzem, a in
                      > ni są słabi? Powólmy tym słabym szukać łatwiejszej drogi:-)
                      _______________________________________________________________.
                      Marakuya, zmienie sie dla Ciebie... - Nie wiedzialem, ze jestes taka delikatna...! ;-)
                      Nie jestem zadnym mocarzem...! - Jestem takim samym slabym, jak i inni w
                      tej chorobie...! - Nie ma drogi na skroty... - W tej chorobie trzeba sie najpierw
                      nacierpiec, a potem napracowac nad soba, aby wyjsc na ludzi...!
                      Latwiejsza droga prowadzi do nikad...!
                      A...
                      Ps. Sprobuj zrozumiec ostatnia wypowiedz Szackiego...!
                    • marakuya Re: Takie sobie gdybanie o alkoholu, pani m... 16.10.13, 18:35
                      I jeszcze jedno. Może trudno to sobie wyobrazić, ale są osoby, które od początku nie mają komfortu picia, palenia, jedzenia słodyczy, mycia co pięć minut rąk, a jednak popadają w coraz większą obsesję. To choroba psychiczna.
                      Trudno schizofrenikowi powiedzieć: przestań sobie wyobrażać, że jesteś Napoleonem.
                      Z tego co wiem, można to załatwić lekami.
                      Pozdrawiam jeszcze raz:-)
                    • tytus19963 Re: Takie sobie gdybanie o alkoholu, pani m... 16.10.13, 20:10
                      - nie jestem mocarzem
                      -z powrotem zaczalem się staczać
                      -wszelkimi siłami chce to zatrzymać
                      Kazdy sposób na wyjsci z nałogu - jesli skuteczny -jest dobry.
                      Teoretycznie żeby wyjść z alkoholizmu trzeba po prostu nie pić -proste.
                      Mój sponsor kiedys powiedział - masz chodzic na mityngi a pomiędzy nimi nie pić.
                      Ktoś złosliwy z kolei powiedział - alkoholizm to zadna choroba pod warunkiem ,ze ma się duzo pieniędzy..
                      Znam takich co bardzo duzo przepili - choć takiej ilosci nie da się wypić

                      pozdrawiam i Pogody Ducha Zyczę
              • tytus19963 Re: Takie sobie gdybanie o alkoholu, pani m... 16.10.13, 19:16
                zasadniczo "nie oceniamy nie krytykujemy innych , nawet głupcy i ignoranci mają swoja rację" - tyle teoria- w praktyce każdy dokonuje oceny i krytyki(na forum najwięcej August - złosliwy jestem ale mi dopiekl a moze miał duzo racji)- prawda jest posrodku - jak mam wybrac sponsoro skoro mam " nie ocenic" - oczekuje odpowiedzi ale tylko od AUGUSTA.
                Też dziwne emocje wzbudziła na mnie na mityngu wypowiedź bardzo trzeźwego kolegi - "chce być jak Jezus Chrystus" - a w sumie wierzacy powinni chodzić z Pismem Swietym i nauczać - jeśli jemu z tym dobrze niech tak będzie - ja do tego jeszcze nie dojrzałem lub mam inne podejście -nieważne.Ale skoro temat jest coś opowiem - jest to teraz trendy - o czym moze nie wiecie.Kiedyś niekwestionowany(chyba ,ze August cos wymysli) autorytet kardiochirurgiczny Sw.pamięci Prof.Religa dokonał pierwszego przeszczepu serca w Polsce - w swiecie prawniczym nastapiła konsternacja - Religa w swietle obowiazujacego prawa był morderca tak morderca z zagrozeniem sankcja na owczesne czasy z kara smierci wlacznie- w Polsce obowiazywała wtedy definicja smierci jako 'ustanie akcji serca" - serca które " nie bije" przeszczepic nie mozna - tak więc Pan Religa zabił człowieka( i to pewnie razem z innymi osobami- w trybie ekspresowym nastapiła ale juz po przeszczepie zmiana definicji smierci na "smierć mózgowa" - zeby przeszczepy były ' na legalu"
                Ten temat dziś - chyba od tygodnia powraca bo kolejny autorytetnaukowy stwierdzil ,ze nieistnieje pojecie smierci mozgowej , gdyz wilu ludzi po takim orzeczeniu "ozywił'
                Temat nie zwiazany z uzaleznieniem ale obrazuje punkt widzenia w zaleznosci od sytuacji.
                Co by powiedział August po komunikacie MIedzynarodowego Kongresu Terapeutycznego , który kiedyś oswiadczył ,ze AA jest b- przecież tam byli swiatowej klasy terapeuci.Czekam na odpowiedź.Tak wiem ,ze po latach kolejny Kongres zmienił stanowisko w przedmiocie.
            • tytus19963 Re: w szponach nałogu 16.10.13, 18:41
              cieszę sie ,ze podjęlas temat palenia.POdziele sie doswiadczeniami.
              Po roku niepicia rzuciłem palenie i nie paliłem 11lat - teraz pale rzuce(mam nadzieję od 1-go).Kabaretowo moge kazdego nauczyc rzucic skutecznie bez chemii.robi się to tak:
              - nie pale do 9tej ,jak minie nie pale do 10 tej i tak co godzine - nie wolno dawac sobie dłuższych terminów jak godzina - jak będzie zle - tyle godzin już nie paliłem to szkoda.
              Jeżeli w ten sposób wytrzyma się trzy dni - tak działa to uzależnienie - NIE PALI SIE JESLI SIE NIE CHCE- ale nie ma juz przymusu fizycznego - sprawdzone polecam/Jeżeli palacvz zacznie wyznaczać sobie dni nie rzuci - za długi okres - należy zacząć od godzin - przerobiłem na sobie i wielu znajomych - DZIAŁA- jeżeli ktoś zastosuje i uda mu sie proszę aby się pochwalil radością - to tylko trzy dni - a i kasa i zdrowie.POGODY DUCHA ZYCZĘ
          • tytus19963 Re: w szponach nałogu 16.10.13, 18:21
            gdybym odpowiadał na to pytanie w moim pierwszym dwunastletnim okresie trzeźwości też powiedzialbym , ze żle kroki ,że nie na programie etc. - ja byłem sponsorem - od roku przyjezdzaja do mnie moi byli podopieczni(jak zaczalem pić rozstałem z nimi) mający po 8, 7 lat trzeźwości "żeby mnie ratować" a mnie to jeszcze bardziej dołuje - sponsorowanie dawało mi siłe i radość i co tu ukrywać (chyba ukryta pycha) satysfakcję ,ze moge podzielić , mogę przekazać , i miałem z tego satysfakcję - miałem 7 podopiecznych - 6 nie pije 7dmy się zgubil.
            Pomyśl chwilę spokojnie i poczuj się w mojej sytuacji - pijesz rok i masz wrócić - tak nikt zlego slowa w AA nie powie, kazdy powita z radoscią i będzie chciał pomóc ale jak Ty się byś czuła.Powiem tylko tyle ,ze jak zacząłem ponownie to na macierzysta grupę poszedłem dopiero 'ZE STRACHEM" bo 3msc trzeźwości i owszem " nie zabili" ale czułem podle bo jeszcze z dwa lata wczesniej to ja niosłem pomoc i dzieliłem sie doswiadczeniem a teraz co - " mówiłeś o programie , trzexwym zyciu , przerabialismy kroki , bylęś wzorem przykladem zazdrosciliśmy CI/podziwiali(zawsze starałem się aby zazdrośc zamieniac na podziw) a teraz przychodzisz sponiewierany na kolonach" - i kolejny dół
            • marakuya Re: w szponach nałogu 16.10.13, 19:04
              To nie Twoja wina. To cud nie ulegać pokusie przez tak długi czas i jeszcze innych motywować.
              Oscar Wilde powiedział: "Mogę się oprzeć wszystkiemu, z wyjątkiem pokusy". Możesz sobie powiedzieć, że przez bardzo długi czas byłeś lepszy od niego.
              Ja rzucałam palenie siłą woli przez jakieś ćwierć wieku. Pomogła mi farmakologia.
      • tytus19963 Re: w szponach nałogu 16.10.13, 21:07
        miałem dopisać po przemysleniach:
        -zmieniłem czasowo miejsce zamieszkania,
        -ograniczyłem kontakty z AA do 1x w miesiacu,
        -w nowym miejscu byłem samotny i sam,
        -ograniczone zostały do telefonicznych kontakty z innymi trzezwijacymi i podopiecznymi
        -nie nawiazałem w nowym czasowym miejscu kontaktów z AA
        -wypiłem swiadomie jedną lamkę szampana(wesele syna)
        -jak w efekcie zapiłem to zamiast coś z tym zrobić wróciłem do picia
        - pozegnałem się z podopiecznymi , zerwałem kontakty z AA

        można napisac ,ze szampan to był wyzwalacz - stało się - ale potem jak po 3msc od tego zdarzenia zapiłem to nie wrocilem do AA tylko dwa tygodnie w nowym miejscu chlanie jeden tydzien w domu niepijący i tak na okraglo rok - po czym z dwa tygodnie picia non stop na okrąglo.
        Powrót do wspólnoty ciężki - no jak mnie , który dwanascie lat był trzeźwy nowicjusze mają radzić , jak mnie moi podopieczni mają ratowac - kolejny dół.Stan dla mnie tragiczny.
        Mysle ,ze odpowiedz Cie satysfakcjonuje i pomyslisz tak samo jak ja kiedys bym pomyslał - ograniczył mityngi był samotny itd itp.KIedys lacznie trzeźwitenki przezyłem z dwa miesiace na ukrainie i mozna bylo a tu ...sam z sobą
    • bananarama-live Re: w szponach nałogu 16.10.13, 17:38
      Nie jestem za, ani przeciw, bo się na tym aż tak dobrze nie znam.
      Lekarz tez nie chciał zająć stanowiska.
      Jeśli inaczej nie potrafisz -łykaj baclo , ale to wszystko nie fajnie wygląda, szczególnie jak pijesz w trakcie. Jak masz zamiar zapomnieć o alkoholu? Ty chyba nie chcesz zapomnieć ,skoro pociagasz w trakcie.

      Ty chcesz zjeść rybę i mieć rybę.
      • szacki biedy pijaku masz tu dolara 16.10.13, 18:10
        Ciągu się nie zatrzyuje na siłę refleksją jak to było kiedyś fajnie bo się miało pracę, rodzię, znajomych. W czasie ciągu takie refleksje do łba po prostu nie przychodzą. Refleksje przychodzą później. Widzisz stary cieszysz się , że ktoś uratował Cie od tej przysłowiowej oststiej szklanki a tak serio to ten człwoiek wyrządził Ci niedzwiedzą przysługę bo powinien Ci jeszcze dolać wódki żebyś się zarzygał ,zeszczał i osrał pod siebie. Żeby Ci te rzygowiny na twarzy zaschły a gó... samo odpadło po tygodniu. Może byś wreszcie pojął jak się szmacisz. POwiem Ci, a znam to z autopsji , że ci wszyscy kumple z ośrodków są gó... warci i nie ma co się im przyglądać. Idz do lekarza iech Cie obstawi lekami, olej to forum i to sekciarskie AA, ( Ty się człowieku nigdy nie wyrwiesz z gówna pływając w oczyszczali) - i zacznij żyć po prostu. Wypij się na stary klimat, gardź kuplami od flachy a jak sie bedziesz chciał apić to się napij i nie rób z tego sensacji. Nałóg to stan umysłu składający się głownie z lęku i wyrzutów sumienia. Wie co mówię- nie ćpam od roku.
        • aaugustw Re: biedy pijaku masz tu dolara 16.10.13, 18:15
          szacki napisał:
          > Ciągu się nie zatrzyuje na siłę refleksją jak to było kiedyś fajnie bo się miał
          > o pracę, rodzię, znajomych. W czasie ciągu takie refleksje do łba po prostu nie
          > przychodzą. Refleksje przychodzą później. Widzisz stary cieszysz się , że ktoś
          > uratował Cie od tej przysłowiowej oststiej szklanki a tak serio to ten człwoie
          > k wyrządził Ci niedzwiedzą przysługę bo powinien Ci jeszcze dolać wódki żebyś s
          > ię zarzygał ,zeszczał i osrał pod siebie. Żeby Ci te rzygowiny na twarzy zaschł
          > y a gó... samo odpadło po tygodniu. Może byś wreszcie pojął jak się szmacisz. P
          > Owiem Ci, a znam to z autopsji , że ci wszyscy kumple z ośrodków są gó... warci
          > i nie ma co się im przyglądać. Idz do lekarza iech Cie obstawi lekami, olej to
          > forum i to sekciarskie AA, ( Ty się człowieku nigdy nie wyrwiesz z gówna pływa
          > jąc w oczyszczali) - i zacznij żyć po prostu. Wypij się na stary klimat, gardź
          > kuplami od flachy a jak sie bedziesz chciał apić to się napij i nie rób z tego
          > sensacji. Nałóg to stan umysłu składający się głownie z lęku i wyrzutów sumien
          > ia. Wie co mówię- nie ćpam od roku.
          _______________________________.
          Szacki, to mi sie nawet spodobalo...! ;-)
          Pozdrawiam: A...
        • aaugustw Tak wyglada esencja choroby alkoholowej...! 16.10.13, 18:40
          szacki napisał:
          > Ciągu się nie zatrzyuje na siłę refleksją jak to było kiedyś fajnie bo się miał
          > o pracę, rodzię, znajomych. W czasie ciągu takie refleksje do łba po prostu nie
          > przychodzą. Refleksje przychodzą później. Widzisz stary cieszysz się , że ktoś
          > uratował Cie od tej przysłowiowej oststiej szklanki a tak serio to ten człwoie
          > k wyrządził Ci niedzwiedzą przysługę bo powinien Ci jeszcze dolać wódki żebyś s
          > ię zarzygał ,zeszczał i osrał pod siebie. Żeby Ci te rzygowiny na twarzy zaschł
          > y a gó... samo odpadło po tygodniu. Może byś wreszcie pojął jak się szmacisz. P
          > Owiem Ci, a znam to z autopsji , że ci wszyscy kumple z ośrodków są gó... warci
          > i nie ma co się im przyglądać. Idz do lekarza iech Cie obstawi lekami, olej to
          > forum i to sekciarskie AA, ( Ty się człowieku nigdy nie wyrwiesz z gówna pływa
          > jąc w oczyszczali) - i zacznij żyć po prostu. Wypij się na stary klimat, gardź
          > kuplami od flachy a jak sie bedziesz chciał apić to się napij i nie rób z tego
          > sensacji. Nałóg to stan umysłu składający się głownie z lęku i wyrzutów sumien
          > ia. Wie co mówię- nie ćpam od roku.
          _________________________________________.
          Szacki wracam do Twojej wypowiedzi, bo ona jest
          wymowniejsza, anizeli te ostatnie tu 152 wypowiedzi...! :-l
          Tu jest tresc, tu jest sens, tu sa fakty... - Tak to jest...!!
          A...
          • marakuya Re: biedy pijaku masz tu dolara 16.10.13, 18:54
            Przeczytałam "Wyznania" Świętego Augustyna, "Siedmiopiętrową górę", "Nikt nie jest samotną wyspą" i parę innych książek Thomasa Mertona, wszystko co ostatnio napisał Wiktor Osiatyński, ale ta ich mocarność psychiczna, choć wzbudzająca wielki szacunek, jest dla mnie całkowicie niedostępna. Natomiast na proszkach bardzo ładnie idę. Nie umniejsza to szacunku dla rozwoju duchowego innych:-)
            • tytus19963 Re: biedy pijaku masz tu dolara 16.10.13, 20:34
              jesli możesz to uwazaj z proszkami - tak biore ale podchodze do nich z dystansem - u mnie - moze z mojego powodu - inne metody zawiodły - poczytaj o lekomanii - to tez uzaleznienie.Majac do wyboru proszki i mityngi wybrałbym mityngi -biorac proszki nie rezygnuje z mityngów z proszków po roku chce zrezygnowac ale do tego brakuje mi 11,5 miesiaca.Jestem tu bo chce posłuchac opinii innych - wszystkich - nawet Augusta(podejrzewam ,ze znamy sie osobiscie) jak tez podzielic sie doswiadczeniami.Przy okazji pisze ksiazke i jak wydam dostaniesz "gratis" egzemplarz autorski - a w srodku znajdziesz tez i swoje wypowiedzi- musisz tylko przesłac adres.
              • marakuya Re: biedy pijaku masz tu dolara 16.10.13, 20:48
                A może podejdź do farmakologii bez uprzedzeń i strachu? Przecież wszędzie piszą, że to nie uzależnia. Może dobrze, że podchodzisz do terapii farmakologicznej z dystansem, ale bez wiary nie ma sukcesu. Sama wiara też nie wystarcza. Mnie medykamenty pomogły, choć wcześniejszych poszukiwań autorytetów też nie mam zamiaru zaprzestać. Jedno drugiemu nie przeszkadza:-)
          • tytus19963 Re: biedy pijaku masz tu dolara 16.10.13, 20:27
            nie przejmuj sie wypowiedziami Augusta(poczytaj wszystkie jego wypowiedzi a zrozumiesz dlaczego)ani tym bardziej Szackiego - ten ostatni pisze jakby był na haju.Gdybym wypił ta ostatnia szklankę - piłem na okragło z dwa tygodnie - to bym po prostu zmarł i naprawde byłaby to ostnia szklanka w moim zyciu.Opisywane przez Szackiego stany upodlenia czy tez zezwierzecenia przezywałem kiedys tam wczesnie nie sa mi obce.Kazdy alkoholik kiedyś przestanie pic - niektórym udaje sie to za zycia.
            Jeszcze raz pozdrawiam
            • marakuya Re: biedy pijaku masz tu dolara 16.10.13, 20:32
              A ja polecam książkę Tima Lihoreau " Spokojnie to tylko fobia. Summa wszystkich strachów".
              Nawet sobie nie wyobrażamy, jakie dziwne mogą być obsesje i jak wielu ludzi im ulega.
              W każdym razie, wszyscy jesteśmy do siebie podobni:-)
              • tytus19963 Re: biedy pijaku masz tu dolara 16.10.13, 20:49
                kiedyś wybitny terapeuta wykrył u mnie wszystkie uzaleznienia za wyjatkiem narkotyków - tych ostatnich nigdy nie zazywałem i podejrzewam ,ze tylko dlatego ,ze sie na tym nie znałem.
                Testy z których wszystkie moje uzaleznienia " wyszły" dałem do rozwiazania normalnemu nieuzaleznionemu od niczego koledze - wyszlo ,ze tez jest uzalezniony poczynając od telefonu komórkowego na seksie konczac.
                Kto te testy tworzy???
                podejrzewam ,ze uzaleznieni od badania uzaleznien
        • tytus19963 Re: biedy pijaku masz tu dolara 16.10.13, 20:02
          stany upodlenia o ktorych piszesz nie sa mi obce - problem w tym ,ze ja kiedys wyszedłem z tego bagna i przezyłem 12 szczesliwych trzezwych lat - ciesz sie ,ze masz rok - chetnie porozmawiam jak bedziesz miał nastepny i kolejne czego Ci zyczę , niestety watpie abyś sam dał radę - jesli nie wierzysz pogadaj z innymi a przede wszystkim w try miga zap...na mityng anonimowych narkomanow - tam nie bija i nie cpaja- a wierz mi to pomaga SKUTECZNIE.
          Powodzenia i Pogody Ducha
          • szacki na flache ani centa 16.10.13, 21:59
            Stary co Ty bredzisz? po 12 szcześiwych latach nie wpada się w ciąg. To mogło być 11 i pó roku szczęśliwości. O to się mogę zgodzić a ostanie pół roku przed zapiciem dałeś dupy. Przestałeś chodzić na mitingi? Raz nie umyłeś zębów przed snem i co za tym idzie Twe życie roztrzaskało się na milion elementów? Jaka to była mój drogi trzeźwość? to była abstyecja na mega dupościsku, ie powiem imponująca w swej długości ( czapke z głów) ale nic więcej. Nawet najgorszy alkoholik jak go wykąpać to pachnie, więc Twoje plusy dotyczące wyglądu do mnie nie przemawiają bo sam wiem jakie stosowałem zabiegi żeby ie było po mnie widać w pracy że całą noc grzałem jak pojebany. Dla mnie czerpanie siły z AA to wynik słabego charakteru. Nie twierdzę , że to nie pomaga. Pomaga a i owszem nie pić czy tam nie brać jeden kij. Ale nie sprawia , że trzeźwiejesz bo ciągle wracasz do tego samego- do tematu picia i tego jak to było jak piłeś a jak to jest jak nie pijesz. Klucz jest w oderwaniu się, rozszczepieniu z życiem pijaka. Ty ie masz sie zadawać z byłymi pijakami Ty masz znaleźć NOWYCH nieskalanych znajoych, NOWE nieskalane zajęcia, mieć NOWY numer telefonu bo TY zaczyasz NOWE życie. Nie musisz nic nikomu zadośćuczyniać i bić się w piersi, masz mieć to w NOWEJ nieosranej dupie. Co do farmakoterapii to powiem Ci , że zdaje sobie sprawę że leki uzależniają akurat te na jakich ja jestem uazależniają jak jasna cholera ale wiem że jest to konieczne na jakiś czas żebym się w spokoju mógł wylizać. Powoli puszczam wszystko, fajki, dragi, sex, samookaleczenia to tamto sramto no bo co w końcu kurcze blade myslisz ze masz monopol na bycie pomyloym?Kazdy z tych tutaj jest zdrowo kopnięty poczynając od nikotynizmu na dwubiegunówce kończąc. I dobrze robisz wątpiąc że sam bym dał radę- mam wielebnego i przyjaciół spoza przeklętego kręgu i nikomu nie opowiadam o tym co było kiedyś, bo teraz jest teraz.
            • marakuya Re: na flache ani centa 16.10.13, 23:11
              Kazdy z tych tutaj jest zdrowo kopnięty poczynając od nikotynizmu na dwubiegunówce kończąc.
              I dobrze robisz wątpiąc że sam bym dał radę- mam wielebnego i przyjaciół spoza prze
              > klętego kręgu i nikomu nie opowiadam o tym co było kiedyś, bo teraz jest teraz.
              Żeby być sprawiedliwą, to w większej części mogę się zgodzić z powyższym. Poza znajomymi z przeklętego kręgu, bo takich nigdy nie miałam. Współczuję. Na mnie spoczywa obowiązek, aby utrzymywać znajomość ze wszystkimi moimi znajomymi, bo to są wspaniali ludzie, choć czasami tak samo słabi, jak ja...
              • pierzchnia Re: na flache ani centa 17.10.13, 06:40
                Można popaść w uzależnienie, pójść do więzienia albo uderzyć w jeszcze inne piekło i później zadać sobie pytanie:
                Jak to się mogło stać?
                Istota ludzka jest wyraźnie nieświadoma tego, co istnieje, a czego nie widać - tak jak ma to miejsce w sferze uczuciowej. Nie wystarczy sobie powiedzieć: dziś się odkochuję - żeby się odkochać.
                Już wieki temu człowiek zdał sobie sprawę z tego, że nie wszystko od niego zależy, że pewne zmiany dokonują się np. poprzez modlitwę.
                • tytus19963 Re: na flache ani centa 17.10.13, 07:19
                  pierzchnia napisał:

                  > Można popaść w uzależnienie, pójść do więzienia albo uderzyć w jeszcze inne pie
                  > kło i później zadać sobie pytanie:
                  > Jak to się mogło stać?
                  > Istota ludzka jest wyraźnie nieświadoma tego, co istnieje, a czego nie widać -
                  > tak jak ma to miejsce w sferze uczuciowej. Nie wystarczy sobie powiedzieć: dziś
                  > się odkochuję - żeby się odkochać.
                  > Już wieki temu człowiek zdał sobie sprawę z tego, że nie wszystko od niego zale
                  > ży, że pewne zmiany dokonują się np. poprzez modlitwę.

                  Miałem kiedyś wielki problem - praktycznie dramat zyciowy poszedłem do księdza w mieście gdzie studiowałem - w trakcie wychodzenia z nawrotu poszedłem do egzorcysty diecezjalnego(ksiedza profesora) - jest taki w każdej diecezji - TO BYŁ TEN SAM KSIĄDZ CO 30 lat wczesniej - inne miasto inne okoliczności choć może podobne i ja z problemem - na wejsciu zadałem pytanie jak to możliwe - ksiądz profesor pamiętał problem z mojej wizyty sprzed 30lat w innym mieście i żartobliwsie odpowiedział synu ja jestem specjalistą "od szatana".
                  Tak czasem myśle czy poza Silą Wyższą istnieje siła nizsza.Ale taka dyskusja do niczego nie prowadz bo skoro dostaliśmy siłe to kto nam ją wczesniej zabrał.
            • tytus19963 Re: na flache ani centa 17.10.13, 06:50
              Drogi Kolego w nieszczęściu - jest tak jak napisałem - jesteś pod wplywem "innych środków" niż narkotyki-z pewnością mniej szkodliwych.Z narkotykami nie mam zadnych doświadczeń toteż nie będę się wypowiadał.
              W chorobie alkoholowej w zasadzie nie chodzi o alkohol - on jest srodkiem do chwilowej ucieczki od siebie od problemów od nieradzenia sobie w życiu= w sumie jest to choroba "ludzi słabych"
              W miomencie jak kiedyś udało mi się zerwać z nałogiem - zrobi8łem wszystko o czym piszesz - zmieniłem swoje życie , zmieniłem znajomych tj.na początku zerwałem kontakty a nowych jeszcze nie nawiązałem , gdyż nie miałem takich znajomych co nie piją ba nawet nie wiedziałem ,że tacy istnieją- istnieli przyszli z czasem.
              Pierwszy okres - jakies dwa lata " zachłyśnięcia się trzexwościa spowodował ,ze chciałem "uzdrowić wszystkich" - ja nie piję zaczynam byc szczęsliwy to inni też tak powinni -"ratowałem" wtedy usiłnie innych - w praktyce stwarzałem im komfort picia - leżeli w rowie przyjechałem podniosłem , brakło kasy w knajpie przyjechałem zapłaciłem i odwiozłem , byli w ciagach opłacałem kroplówki - nic głupszego nie mogłem robić,Alkoholikowi się nie pomaga jemu należy wskazać drogę.Ja nie byłem szczęsliwy z tego ,ze jestem alkoholikiem ale starałem się być szczęsliwym alkoholikiem.Daj czs czasowi-wg mnie jesteś cały czas na "haju" czy jak się to tam nazywa - zanim ocenisz sprawdź - zajdż na ten mityng - nie chcesz znajdź forum z problemem - poczytaj- znajdziesz wartościowe przykłady i pojdziesz na mityng.Grupy wsparcia działaja 78 lat i mają efekty -program 12 kroków - program "do normalnego życia" jest sprawdzony przez miliony ludzi na całym świecie , został dostosowany do innych uzależnień.Nie zycze ani Tobie ani nikomu aby znalazł się w nawrocie pozdrawiam i "WYGANIAM CIĘ STĄD NA MITYNG".Pogody Ducha życzę
              • szacki a ja proszę pana myślę inaczej 17.10.13, 18:21
                Do Tytusa - człowieka

                farmakoterapia to nie " bycie pod wpływem", czy jeśli jesteś przeziębiony to " jesteś pod wpywem polopiryny"? jeden szit. Chwilami mi się zdaję , że żyje głownie dzięki tym lekom, że gdyby nie szybka interwencja wielebnego wykończyłby mnie mój własny mózg, który nota bene sam doprowadziłem do chęci mordu. Wielebny trafił w 10 i dzięki temu mogłem skupić i doszedłem do wniosku, że ja juz nie chcę i już w tym nie ma "chyba" bo do tej pory było.
                Nie musisz mi tłumaczyć czym jest akoholizm bo narkomania to ten sam mechanizm. A czy to jest w płyie, w proszku czy w krysztale wsio rawno.
                W ogóle nie ma we mnie chęci pomagania innym narkomanom. Do głowy by mi nie pszyszło żeby kogoś wysłuchiwać, radzić mu, dawać numer telefonu żeby do mnie wydzwaniał kiedy ma gorszy dzień, pozwalać wchodzić sobie na głowę. Od tego są specjaliści biorący za to grubą forse. Zabawy w świętego mnie nie trykąją. sam potrzebowałem ponad 10 lat żeby dojść do tego że w dragach nie ma nic magicznego, że ludzie biorący dragi nie są moimi duchowymi braćmi a stan po dragach nie jest dotykiem palca bożego.
                Na mityngach bywałem. W różnych latach, miastach i godziach. I wierz mi, że wszędzie pie... od rzeczy tak samo. Byłem i na AA i na NA. BYłem nawet na sylwestrze organizowanym przez wspólnotę. ( musiało mnie zdrowo pokopać) Patrzyłem wtedy na tych wszystkich ludzi, na te "trzeźwiejące" rodziny z dziećmi, na te pary, a tych singli i myślałem - ja jebie, stanę na rzęsach ale nie będę jednym z nich. Nie pozwolę , żeby moje życie kręciło się wokół 12 kroków, sponsora, zadośćuczynieia, siły wyższej, breloczka, kapeusza i świecy.
                To jest moje Tytus. Ja nie mówię , że wspólnota jest zła, niepotrzebna. Jest potrzebna i ja rozumiem jej sens istnienia. Ona jest potrzebna dla tej rzeszy ludzi która nie ma pomyśłu na siebie. Narzucony z góry program i jedziesz. Niektórym to służy, inaczej nie potrafią, ktoś pwoiedział, ze to jest dobre i tego się trzymają. I ok. Jak im to pomagą to spoko. Mi nie pomagało. Wręcz przeciwnie. Szkodziło. Dlatego nie chodzę i napewno więcej nie pójdę.
                Na mityngach pojawiałem się głownie w najtrudniejszych momnetach po grzaniu kiedy miałem głody a sam w chacie dostawałem pie...a. Jak tylko zaczynałem trzeźwieć i dochodziło do mnie o czym oni mówią od razu się urywałem. Przykładowo to co wyprawia AAgust ze swoja fiksacją na temacie mnie przeraża i zniecheca do ruchu. I podejrzewam , że gdyby sam nie był i nie wyrobił sobie własnego zdania przerażałby mnie jeszcze bardziej. Powinny być grupy gdzie ludzie razem coś robią. Grają w piłkę, chodzą na basen, na rowery. Takie wspólnoty by były super. A siedzenie i czytanie w koło macieju tych samych ulotek to wybacz stary ale nie powiesz mi, że to Cie kręci.W ty nie ma nic rozwojowego, nic co przybliża tych ludzi społeczeństwu. Chodząc regularie na spotkania AA dłużej niż rok to znaczy , ze nadal identyfikujesz się z problemem. Co ciagnie ludzi w takie miejsca jak już nie piją i nie ćpają? Skad u Ciebie takie złe samopoczucie po wypiciu? Bo do osobistej porażki dożuciłeś sobie wstyd przed kumplami z AA który jest 10 krotnie wyższy niż przed samym sobą bo tam jest cicha rywalizacja i jakaś niepisana świętość unosząca się w powietrzu robiąca ludziom wodę z mózgu. I potem się słyszy- zapił po 12 latach. Jezuu, boże, koniec świata. A był sponsorem, jak on tak mógł. Sreacił wiarę, nie pisał kroków, nie zaufał sile wyższej. Normalne to jest? Sam napisałeś o tym jak " ratowałeś" innych, jakim wykazałeś się brakiem profesjonaizamu. Gó... wiedząc o psychologii, psychiatrii i profilaktyce uzależnień. A teraz namawiasz mnie , żebym się oddal w rece takich samych amatorów? Wybacz ale nie pozwole żeby ktoś się bawił moim kosztem. Ludzie w takich miejscach mogą zrobić drugiemu wielką krzywdę, nieumyślnie. Nie mówię , ze tak jest zawsze. Ale po co ryzykować?
                • aaugustw Kto sie boi prawdyswieconej wody...!? ;-) 17.10.13, 19:00
                  szacki napisał (do tytusa):
                  > ... Nie musisz mi tłumaczyć czym jest akoholizm bo narkomania to ten sam mechanizm.
                  > ... W ogóle nie ma we mnie chęci pomagania innym narkomanom. Do głowy by mi nie psz
                  > yszło żeby kogoś wysłuchiwać, radzić mu... Zabawy w świętego mnie nie trykąją...
                  > Na mityngach bywałem. W różnych latach, miastach i godziach. I wierz mi, że wsz
                  > ędzie pie... od rzeczy tak samo. Byłem i na AA i na NA. BYłem nawet na sylwestr
                  > ze organizowanym przez wspólnotę...
                  > ... stanę na rzęsach ale nie będę jednym z nich. Nie pozwolę , żeby moje życie kręciło się wokół 12 kroków, sponsora...
                  > ... Ja nie mówię , że wspólnota jest zła, niepotrzebna. Jest potrzebna i ja rozumiem jej sens istnienia. Ona jest potrzebna dla tej rzeszy ludzi która nie ma pomyśłu na siebie. Narzucony z góry program i jedziesz...
                  > ... Mi nie pomagało. Wręcz przeciwnie.
                  > Szkodziło. Dlatego nie chodzę i napewno więcej nie pójdę.
                  > Na mityngach pojawiałem się głownie w najtrudniejszych momnetach po grzaniu kie
                  > dy miałem głody a sam w chacie dostawałem pie...a.
                  Jak tylko zaczynałem trzeźwieć i dochodziło do mnie o czym oni mówią od razu się urywałem. Przykładowo to co wyprawia AAgust ze swoja fiksacją na temacie mnie przeraża i zniecheca do ruchu...
                  _________________________________________________.
                  Do Szackiego (-ckiej) czlowieka...
                  Poruszyles mnie, wiec poczulem sie wywolany do tablicy...!
                  Uwazaj na siebie Sz. ! - Jestes jeszcze mocno pokrecony(a)...
                  Alkoholicy zaczynaja swoja trzezwosc po 2 latach abstynencji...!
                  Przedstawiles nam tu swoj obraz czlowieka po jednym roku abstynencji... -
                  W kilku miejscach potrafilem sie nawet zidentyfikowac z toba...! :-(
                  Jeden roczek dla narkomana na pewno jest za malo, zeby wyciagac
                  koncowe wnioski i zapierac sie na przyszlosc... - Co cie tak rozzalilo...!?
                  Sprobuj jeszcze raz kiedys pojsc na Mityng AA, ale nie tylko po grzaniu,
                  jak piszesz lecz z "trzezwiejsza" glowa, moze wtedy zrozumiesz, ze ten
                  Program tam on nie jest narzucony nikomu z gory, lecz jest to sugestia
                  na indywidualny sposob na zycie w realu...!
                  A jak ty to (go) pozniej wykorzystasz to jest juz twoja sprawa...!
                  Nie na darmo wzielo sie to powiedzenie:
                  Pokaz mi swoja rodzine, a ja powiem ci jak trzezwiejesz...!
                  Cierpliwosci oraz podwojnego otwarcia oczu i uszu, zycze... -
                  A swoje usta, ktore sa tylko jedne na razie pozostaw zamkniete...!
                  Zyczliwy: A...
                  Ps. Nie fiksuj sie tak niezdrowo na tego A..., ani AA, wtedy nic nie bedzie cie
                  przerażac ani zniechecac do ruchu, aby zajac sie wreszcie soba z AA i A...! ;-)
                • tytus19963 Re: a ja proszę pana myślę inaczej 18.10.13, 11:00
                  Do Szackiego – zagubionego człowieka

                  Jestem na bacoflenie to nie mnie pisać o zgubnych skutkach farmakologii. Po roku jeśli będzie mi dane opowiem swoje doświadczenia z nim .
                  Mnie kiedyś pomogła Wspólnota AA – terapia dała wiedze o chorobie , jej mechanizmach i skutkach ale trzeźwość i nowe-inne życie-dało AA.
                  Ja czułem wewnętrzną potrzebę oddania tego co kiedyś dostałem , dlatego „nosiłem posłanie” a po kilku latach zdecydowałem się na sponsorowanie – dużo mi to dawało , podopiecznym też bo póki co są trzeźwi, tak trzeźwi – nie tylko niepijący.
                  Piszesz ,ze od tego są fachowcy – niestety nie ma albo niewielu i jak już są skuteczni to są to byli alkoholicy a oni „wyślą na mityngi” bo wiedzą ,ze jest to skuteczniejsze od jakichkolwiek terapii – nie mówię ,że terapie są niewskazane.
                  Nie ma dobrych i złych mityngów – są różne – dlatego na początku warto znaleźć „macierzystą ” grupę , która mi odpowiada i uczestnicy nie wywołują negatywnych emocji. Zmieniłem kiedyś stałą grupę z banalnego powodu – wkurzał mnie facet z akordeonem – nie lubię tej muzyki – innym odpowiadało mnie drażniło więc zacząłem chodzić na inną grupę , oczywiście na innych też bywałem ale na stałej systematycznie.
                  Na Sylwestrze AA byłem raz – i chyba więcej nie pójdę- raz żona- nie powiedziała „co ja tu robię” ale czułem to – dwa „nie moje klimaty” choć do towarzystwa nic nie miałem – trzy alanonki- piły pokątnie (nie wiem dlaczego żubrówkę-) i było czuć co wtedy mnie drażniło.
                  Odzywa się u Ciebie wg mnie brak tolerancji i pokory – ludzie, którzy byli na Twoim Sylwestrze pochodzili z różnych grup społecznych – większość z pewnością to byli stali bywalcy mopsu , opieki społecznej i noclegowni – dla wielu z nich w ogóle „bycie na Sylwestrze” było wielkim wydarzeniem jak i bycie trzeźwym i opuszczeniem noclegowni czy pomocy społecznej .
                  Większości uzależnionych nie było stać na kosztowne narkotyki czy drogi alkohol – wielu „jechało” na dykcie , bimbrach , jabolach – nie bywało w knajpach tylko chlało pod mostem na melinach czy w parku. Jedno na pewno wszystkich łączyło – na „fazie” brak było różnic a i metody zdobywania trunku były zbliżone a końcowe skutki identyczne.Kiedyś na końcu mojego picia to praktycznie też mi było wszystko jedno co i gdzie – „byle sponiewierało”.
                  Wiele grup nie stosuje już świeczki, kapelusz zamienia na puszki czy skarbonki i odchodzi od dla niektórych „sekciarskich” sposobów otwarcia i zakończenia mityngu , podnoszeniu ręki czy tez nie – dla mnie sposób był obojętny ale jak pisałem akordeon doprowadzał do złych emocji. To sumienie grupy decyduje o sposobie prowadzenia mityngu. Mnie osobiście na jednej z grup zachwycił sposób czytania „kroków’ – czytający w trakcie robił przerwy, uczestnicy odnosili się lub nie -bez zgłaszania -do przeczytanego fragmentu i czytał w ten sposób dalej.
                  Faktem jest ,że dla większości z tradycyjnego czytania niewiele zostaje, każdy myśli inaczej.
                  Proszę , abyś w życiu nie stosował twierdzenia „nigdy” -potrafimy ewaluować a upływ czasu powoduje ,że nasze kategoryczne stanowisko potrafi się zmienić o 180 stopni a coś co było „życiowym problemem” z perspektywy czasu jest drobna błahostką. Pójdź na ten mityng-sam pisałeś ,że bywałeś, nie odzywaj przez miesiąc – wytrzymaj – „a rozum sam przyjdzie”- i przede wszystkim nigdy na nikogo się nie obrażaj (no może na akordeonistów- moja mania prześladowcza )– on inaczej myśli i ma do tego prawo.
                  Dalej o ludziach z AA – dzięki kolegom z AA (spotkania „mojej kategorii”- AUGUST NAPISZE PYCHA)- powróciłem do nart – uzależnienie-nie ma kwoty której za dobre narty bym nie zapłacił – pływania , gór – wcześniej tego nie robiłem-bo byłem nawalony nie miałem takich potrzeb- nawiązałem kontakty poza mityngowe z tymi którzy „mi pasowali” – wiek. wykształcenie, pozycja społeczna – tak ciężko mi znaleźć wspólny temat z kolegą któremu na chleb brakuje(też to kiedyś przeżywałem) a mnie brakuje miliona na wypłaty dla pracowników.
                  Tak identyfikowałem się z problemem – nie zapominałem kim jestem ALKOHOLIKIEM-jak ktoś mi napisał ‘ odrażającym brudnym złym” – ale pozwala to utrzymać pion-uwierz.
                  Dalej – masz racje – moja totalna porażka- k…do dziś – co mam powiedzieć podopiecznym – zapewniałem ,że to działa oni nie piją ba chcą mnie ratować a mnie to bardziej dołuje – ktoś podał przykład terapeuty – też takiego znam – ja wiem co on czuje i przeżywa – inni nie – aksjomat – nie przerobił kroków- August napisze nie przerobił pierwszego- nie żył na programie itd. I szczerze – k…przed nawrotem identycznie myślałem – nawet bardziej radykalnie.
                  Tu masz rację -r..mnie to psychicznie – pamiętam swoja reakcje na kolegę z grupy – wystąpił w telewizji – było cos alkoholicy nocą czy jakieś tam– po czym po 11 latach zapił – robiliśmy na grupie temat – nie oceniamy nie krytykujemy – moje stanowisko- wtedy 7/8 lat trzeźwości- było jednoznaczne - August przy tym to pochlebca.
                  Moj stan pbył ostatnio na krawędzi
                  Na początku trzeźwości byłem w ratowaniu nieprofesjonalistom – ale po czasie przyszedł rozum i wiedza – przy okazji – terapeuta też jestem/byłem zwać jak zwać papiery mam- z tej profesji nigdy nie żyłem- pomagało w sponsorowaniu.
                  Nie mówię ,ze masz oddać w ręce amatorów jak piszesz – to Ty decydujesz-ale najpierw – proszę – spróbuj przez miesiąc być raz w tygodniu i nic nie mówić tylko słuchać- na haju było Ci obojętne to wytrzymasz – nic Cie to nie kosztuje – zrób to – za miesiąc napisz p..sie jeśli nie poskutkuje.
                  Obejrzyj tez film LOT- jest chyba na kinomaniaku
                  Po powrocie z nawrotu do AA wkurzało mnie i chyba wkurza wszystko- pewnie wina bo mojej stronie ale czy tylko...
                  Przy okazji - przyjąłem tu "tytus" - nie wiedziałem wtedy ,ze ameisen też pisze o "tytusie" - przypadek???
                  "Trudniej jest przełamać uprzedzenie , niz rozbić atom" - Albert Einstein
                  Pozdrawiam
      • tytus19963 Re: w szponach nałogu 16.10.13, 19:38
        1.nie chce wogóle pić
        2.nie pociagam w trakcie
        3.13dzien jestem na baco i poki co pomaga
        4.czytalem ze niektórzy piją w trakcie podobno normalnie
        5.nie zamierzam rezygnowac z AA
        6.AA bardzo pomaga - tak sie stało ,ze przy moim nawrocie nie pomogło ale wina moze tez leżec po mojej stronie
        7.wszystkie moje doswiadczenia z baco opisze i opublikuje
        8.poslesz ades dostaniesz egzemparz gratis
        Pogody Ducha zyczę
        • boja55 Re: w szponach nałogu 17.10.13, 08:08
          Tytusie , dla mnie jesteś niewiarygodny .
          Praca na programie AA , sponsor , podopieczni ?
          Nic kompletnie z tamtych czasów Ci nie zostało ?
          Użalasz się , próbujesz pouczać innych , dajesz rady , a sam co robisz ?
          Wymyśliłeś sobie tabletkę i ona ma rozwiązać Twój problem ?
          O tym "bagażniku wódki" nie wspominaj , bo ja sam kilka razy chciałem się zachlać i jak widzisz nie wyszło . Kiedy usłyszałem skuteczny sposób jak to można zrobić , to zrezygnowałem .
          Zastanów się , czy Ty naprawdę chcesz nie pić , czy za kilka dni napiszesz , że zapiłeś , bo tabletka nie sprawdziła się
          • grazkavita Re: w szponach nałogu 17.10.13, 08:52
            Tytusie o dwóch rzeczach zapomniałeś: 1 po co?Co będziesz robić jako trzeźwy co chcesz osiagnąć , dla kogo to robisz? Tylko nam nie pisz, że dla zdrowia, bo to jest banał, zdrowie jest po to żeby coś robić, więc Ty musisz odpowiedzieć sobie co Ty chcesz zrobić...Żeby pokazać innym , że jestes coś wart, to jest coś, ale jeszcze trochę mało... 2 Kiedy? To bardzo ważne , by nasz cel miał jakis termin, te 24 godz na początku to bardzo mądre postanowienie, ale też trzeba miec trochę dłuższą perspektywę czasową...rok, 2 lat6a 5 lat...
            • tytus19963 Re: w szponach nałogu 17.10.13, 09:56
              zabilas mnie mnie wpisem - równie dobrze mozna zadac pytanie po co zyc.
              Tak pisząc teraz na forum i analizujac doszedlem do wniosku , ze w przedmiocie motywacji coś jest - wyksztalcilem dzieci , odeszly z domu na swoje , zrobila się jakas pustka i moze w to miejsce wszedl alkohol.
              Widzisz ja z zera przez 12 lat(czy jak ktos zwrocil uwage ponad 11,5) zbudowalem coś - wenetrzne runęło, ale zewnętrzne trwa - firma,pracownicy,pieniadze-pytanie po co , ile mozesz wydac , na cholere kolejne auto itd .
              Tak w ciagach przy myslach samobojczych było to pytanie po co i jaki to wszystko ma sens.
              Dzięki za wpis bede myslał.
              Pogody Ducha i miłego dnia
                  • grazkavita Re: w szponach nałogu 19.10.13, 15:52
                    Tak sobie pomyślałam Tytusie o Twojej sytuacji, że jest...komfortowa i ze4 pytanie :po co? nie powinnam Ci zadawać bo: Dzieci choć na swoim zawsze coś wykombinują żeby było"wesoło", trzeba to swoje stadko wiecznie doglądać (samochód!) i rękę trzymać na pulsie...Żeby się orientować co w trawie piszczy trzeba raz po raz je odwiedzić i sprawdzić co kombinują, a wiec jedno małe dzieci, mały kłopot, duże dzieci, duży kłopot....A firma, to cos co jest owocem Twojego życia..Owoce albo się konsumuje, albo sie sprzedaje, ale zawsze każdy chce żeby były okazałe...Sprawiasz na mnie wrażenie milionera, który się nudzi...Nie myśl o sobie, bo nie tędy droga, ale o dzieciach, rodzinie i tym co chciałbyś jeszcze w życiu dokonać...Coś mi się widzi , że masz spore możliwości...
                    • tytus19963 Re: w szponach nałogu 19.10.13, 20:02
                      - za wyjatkiem tego , ze córki "stare panny"- problemów brak - syn sie postarał ,że będe dziadkiem - zawsze lepiej niż dziadem , odnosze wrazenie ze synowa mnie nie lubi - i niech tak pozostanie.
                      Tak - mam miliony - jeszcze więcej banki u mnie- bylo by cudownie "gdyby nie ta raty"
                      Pozdrawiam - dzieki za wpis
    • tytus19963 nawrót 23.10.13, 10:07
      pozwole sobie skreślic pare słów z racji "milczenia na forum"

      Picie w nawrocie nie ma nic wspólnego z pijanym zyciem alkoholika - to totalna destrukcja - pije się samemu z sobą bez celu i bez sensu chyba ,że celem jest zapicie się na śmierć.
      Mnie nic nie było w stanie powstrzymać ale myśl zawsze była jedna -jeszcze dziś a od jutra koniec bo umiem bo potrafię bo byłem i trzeźwy i szczęsliwy bo wiem gdzie pójść bo to pomoze bo mam program i zyczliwe osoby bo mam swiadomośc ze sam nie dam rady - to jutro nadchodziło po kilku dniach jak organizm nie wytrzymywał - trwało kilka dni i od poczatku - kolejne tygodniowki z oczekiwaniem "na jutro".
      Na końcu to już 'wstyd" było iść na mityng bo znowu łapa w górze- "kto ma trzeźwość krótsza niz.."- i przyznanie do kolejnej porażki.
      Terapeuci , pscholgowie , psychiatrzy i kolejne porażki - nie szło załapać.Powie ktoś bo nie chciałeś - niestety to coś było silniejsze.


      • aaugustw Nawrót glupoty...! 23.10.13, 13:55
        tytus19963 napisał:
        > Picie w nawrocie nie ma nic wspólnego z pijanym zyciem Alkoholika...
        > Mnie nic nie było w stanie powstrzymać ale myśl zawsze była jedna -jeszcze dziś
        > a od jutra koniec bo umiem bo potrafię...
        _______________________________________________________.
        No popatrz, jakich to glupot mnie nauczyli na terapii... - Tam pewien
        znany i szanowany terapeuta, po zakonczeniu naszych wypowiedzi,
        podczas przerabiania o nawrotach, podsumowal to i powiedzial, ze
        z tego wynika, ze o takim alkoholiku, ktory wie juz wszystko o swojej
        chorobie i jej mechanizmach i mimo wszystko znowu zapija mozna
        powiedziec, ze to swiadczy o jego glupocie...!
        A wedlug mnie (co na jedno wychodzi), kazdy kto zapija, po prostu chce
        jeszcze chlac gorzale i kazdy robi to juz z premedytacja ryzykujac przy tym
        swoje zycie... - W koncu nawrot nie spada na nas jak grom z jasnego nieba
        lecz trwa on w czasie wczesniej, zanim podniesiemy ten pierwszy kieliszek...!
        Tak wlasnie bylo u mnie, kiedy zapilem po terapii, po 5,5 roku abstynencji...!
        I tak to dziala u kazdego innego...!
        Reszta jest tylko kombinowaniem i wyszukiwaniem odpowiedniego tlumaczenia
        dla siebie samego, aby oszukac siebie; dlaczego "musiano" sie napic...!
        A...
              • aaugustw Re: Nawrót glupoty...! 23.10.13, 19:50
                iskram napisała (do A...):
                > ... nad każdą mądrościa ,świta głupota!!!!!!!
                _____________________________________________________.
                Tylko wtedy gdy ta mądrośc ustepuje i pozostaje tylko głupota...!
                A...
                      • aaugustw Re: Nawrót glupoty...! 25.10.13, 10:35
                        iskram napisała:
                        > Cierpliwość, altruizm, empatia- zastanów Się!?:-)))
                        ___________________________________________.
                        Znalazla sie zguba...! ;-)
                        Wlasnie mialem pisac w tym watku Tytusa, do Tytusa
                        (od dzisiaj bede pisal jego osobe z duzej litery - zaimponowal mi
                        i o malo co zrobilbym sie sam w konia przez to jego swietne i
                        "przekretne" pisanie...!), patrze a tu Iskram, we wlasnej osobie...
                        Ucieszyl mnie Twoj widok...! ;-)
                        A...
                        • aaugustw Re: Nawrót glupoty...! 26.10.13, 22:00
                          aaugustw napisał:
                          > Wlasnie mialem pisac w tym watku Tytusa, do Tytusa
                          > (od dzisiaj bede pisal jego osobe z duzej litery - zaimponowal mi
                          > i o malo co zrobilbym sie sam w konia przez to jego swietne i
                          > "przekretne" pisanie...!)
                          - - - - - - - - - - - -
                          • tytus19963 Re: Nawrót glupoty...! 28.10.13, 09:53
                            zniknalem na pare dni - byla chwila prawdy - bylem na imprezie trzydniowej i oki - dawki zaczalem brac "progowe" i skutki uboczne są - a wiedze praktyczna ma alkodarek a on milczy a chetnie z nim bym pogadał - zaczynam się troche obwawiać czy aby na pewno jest to "cudowne lekarstwo"
                            Pozdrawiam i POGODY DUCHA ŻYCZĘ
                              • aaugustw Re: Nawrót glupoty...! 28.10.13, 11:05
                                alkodarek napisał:
                                > Cudowne nie jest ale bardzo skuteczne i już we Francji dopuszczone do stosowani
                                > a w leczeniu alkoholizmu. Służę swoimi doświadczeniami, polecam kontakt mailowy.
                                _______________________________________________.
                                Po co ta tajemnica, po co ta anonimowosc dawkowania...!?
                                Czego sie boisz...!?
                                A...
                                • tytus19963 Re: Nawrót glupoty...! 28.10.13, 13:23
                                  August - strony o baclofenie ktoś usilnie likwiduje- ja biore na własne ryzyko - Alkodarek ma doswiadczenia ponad roczne tak więc chciałbym z jego doswiadczeń skorzystać a przynajmniej o jedne dotkliwe skutki dla mnie zapytac -tak mam takie i boje się ich-lekarze w Polsce nie maja ani wiedzy ani doswiadczenia bo nikt u nas tego leku ani nie zapisuje ani nie każe stosować w dawkach zalecanych przez Ameisena , lek na zachodzie jest już stosowany w leczeniu alkoholizmu ale warunkowo na trzy lata(przynajmniej z tego co wyczytałem).W Polsce pilotażowy program medyczny dopiero ruszy za zakieś dwa miesiące w porozumieniu z Francuzami.
                                  • aaugustw Re: Nawrót glupoty...! 29.10.13, 20:05
                                    tytus19963 napisał (do A...):
                                    > August - strony o baclofenie ktoś usilnie likwiduje...
                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                    Widac, ze madrych i doswiadczonych mamy tu moderatorow...!
                                    ___________________________.
                                    tytus19963 napisał (do A...) dalej:
                                    > ... ja biore na własne ryzyko...
                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                    Wolno Ci - wolny jestes...! ;-)
                                    ___________________________.
                                    tytus19963 napisał (do A...) dalej:
                                    > - Alkodarek ma doswiadczenia ponad roczne tak więc chciałbym z jego doswiadczeń
                                    > skorzystać a przynajmniej o jedne dotkliwe skutki dla mnie zapytac...
                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                    Przypomnialo mi to te opowiesc o tych dwoch slepych...! :-(
                                    (po pieciu latach abstynencji bylem jeszcze totalknie chorym alko...!)
                                    ___________________________.
                                    tytus19963 napisał (do A...) dalej:
                                    > ... -tak mam ta kie i boje się ich-lekarze w Polsce nie maja ani wiedzy ani doswiadczenia bo nikt u nas tego leku ani nie zapisuje ani nie każe stosować w dawkach zalecanych
                                    > przez Ameisena...
                                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                                    Kiedy slysze, ze jeden czlowiek mogl zalecac innym alkoholikom jakies dawki,
                                    doznaje nieopisanej mieszanki wesolosci z podziwem dla glupoty...! ;-)
                                    A...
                                    • tytus19963 Re: Nawrót glupoty...! 04.11.13, 22:36
                                      dzis mija msc.odkad biorę i pozwolę sobie skreslić kilka słów ,
                                      - po pierwsze bardzo dziękuję za wszelkie uwagi a przede wszystkim ALKODARKOWI za pomoc oraz AUGUSTOWI za słowa krytyki;
                                      1.www.przychodnia.pl/el/leki.php3?lek=281 tam znajdziecie najpełniejszy opis leku wraz z działaniami niepożadanymi
                                      2.żaden lekarz w Polsce nie przepisze tego leku na alkoholizm-
                                      3.każdy organizm na kazdy lek reaguje inaczej
                                      4.ci co biorą powinni konsultowac temat z zaprzyjaźnionym lekarzem - neurolog/psychiatra
                                      5.nieprawdą jest ,ze brak jest skutków ubocznych - tak szczerze do do końca nikt nie wie jak ten specyfik działa i na co oddziałowuje (koszmarne sny z czegoś się biorą)- włącznie z francuzami, lek bezwzględnie osłabia fizycznie , prowadzenie samochodu też nie jest wskazane , gdyz reakcje są opóźnione, u wielu bioracych wystepuja omdlenia
                                      6.nie dziwi mnie , że wpisy o leku sa usuwane
                                      7.dawkowanie leku na podstawie opisów ksiazki ameisena jest nieporozumieniem - dzieki Alkodarek za wskazówki
                                      8.zaden lekarz nie chce ustalić dawki dziennej - tez nie bedę radził ale powiem ,ze kazdy powinien dostosować dawki do reakcji swojego organizmu
                                      9.bezwzględnie lek działa "antyalkoholowo"
                                      10.stan po zażyciu(biore 30 dni) nie nazwę trzeźwością-faktem jest ,ze nie piję
                                      11.wtajemniczeni wiedzą ,że w alkoholiźmie wcale nie chodzi o alkohol
                                      12.mieszane uczucia mam w stosunku do ksiązki ameisena -
                                      13.kazdy lek dopuszczony do obrotu musi być testowany klinicznie - najpierw zwierzeta , potem ludzie(kiedyś więżniowie , zołnierze , potem w krajach rozwijajacych się a czasem w normalnych na "ochotnikach")
                                      14.biorę , gdyz pozwala mi nie pić
                                      15.konsultuję z lekarzem

                                      Więcej na forum na temat leku nie napiszę - swoje doświadczenia postaram się opisać i wydać.
                                      Czekam na wdrozenie w Polsce medycznego programu w zakresie tego specyfiku.
                                      • aaugustw Re: Nawrót glupoty...! 05.11.13, 07:30
                                        tytus19963 napisał(a):
                                        > ...Więcej na forum na temat leku nie napiszę - swoje doświadczenia postaram się op
                                        > isać i wydać.
                                        > Czekam na wdrozenie w Polsce medycznego programu w zakresie tego specyfiku.
                                        __________________________________________.
                                        Dziekuje ci za to podsumowanie...!
                                        A...
                                        Ps. W Sielpii o tej porze roku musi byc juz zimno...!?
                                        Nie pisze wiecej bo mam malutki remont mieszkania
                                        ;-)
              • aaugustw Re: Nawrót glupoty...! 24.10.13, 14:06
                tytus19963 napisał(a):
                > -obaj tu jestescie , ja tez jestem - domniemam ,że z powodu jakichś problemów,
                > czujemy taka potrzebę , to może podyskutujmy i przestańmy się nap....
                _______________________________________.
                Kto tu sie nap...!? - To tylko twoj pijany odbior,
                kiedy mowie o trzezwosci...!
                Dalem ci sugestie, bodajze w pierwszym poscie
                dzisiaj w tym watku, wiec zrob to i odwal ten baclofen,
                bo sam widzisz co tu o nim juz negatywnych rzeczy
                napisano.. - Nie patrz na tych, ktorzy tu chca tylko
                zaistniec i brylowac wsrod reflektorow na tej scenie...!
                Drobnopijoczkowi pomoga nawet surowe kartofle, albo
                masc na odciski...!
                A...
          • tytus19963 Re: Nawrót glupoty...! 24.10.13, 12:37
            -kiedyś czerpalem od alkoholika , który kiedyś w poczatkach swojej trzeźwości uczył się czytać i pisać oraz wiązać buty a wiekszzość swojego życia spędził w wiezieniach , wielu bardzo wielu ludzi zawdzęcza mu trzeźwość i podejrzewam ,że kiedyś na jego pogrzebie będzie z 1tys.ludzi, w/g mnie kazdego należy wysłuchać - "nawet głupcy i ignoranci maja swoja racje' - i w tej chorobie jak i w zyciu nie dzieli sie ludzi na wykształconych lub nie tylko na madrych i glupich.
            Pogody Ducha życzę - w....mnie August ale pewnie jakies racje ma
            • aaugustw Re: Nawrót glupoty...! 24.10.13, 14:02
              tytus19963 napisał(a):
              > -kiedyś czerpalem od alkoholika , który kiedyś w poczatkach swojej trzeźwości u
              > czył się czytać i pisać oraz wiązać buty a wiekszzość swojego życia spędził w w
              > iezieniach , wielu bardzo wielu ludzi zawdzęcza mu trzeźwość...

              > kiedyś na jego pogrzebie będzie z 1tys.ludzi, w/g mnie kazdego należy wysłuchać
              > - "nawet głupcy i ignoranci maja swoja racje'...
              _______________________________________________________.
              Z doskoku pisze, bo ucze wnuczki matmy, a jak kobietom to szybko
              idzie mozesz sie tylko domyslic..! ;-)
              Sam widzisz, ze facet tu nic nie poradz, kiedy ktos nie chce... - Sam
              jestes tego przykladem... ! A tamci, coz; Oni nie tylko sluchali, ale
              co najwazniejsze wprowadzili to do swojego zycia...!
              A...
        • tytus19963 Re: Nawrót glupoty...! 24.10.13, 12:19
          -niewatpliwie picie,palenie,ćpanie to szczyt głupoty;
          u mnie to poszlo od lamki szampana - wypilem na weselu syna bo chcialem - w mózgu zostało "nic sie nie stalo" - 3 miechy nic -ale juz musialo cos działać i jednego dnia w sytuacji total stresowej(albo ja tak odebralem)wypilem jednego dnia wszystko tj.kazdy rodzaj alkoholu i zapalilem (tez nie palilem 11lat) pomijajac to ze "umieralem 4 dni , od razu zerwalem kontakt z AA i stwierdzilem , że juz z powodu jakości to nie ma sensu pic - nawet whisky w polsce rozlewaja , piwo zadne krajowe nie nadaje sie do picia-wszystko na spirytusie , gorzala na prochach - gatunkowo zero.
          Potem popijalem co dwa tygodnie - towarzysko"tzw kontrolowanie"- tj dwa tygodnie z alkoholem ale bez zadnego komforu picia , dwa tygodnie zero i tak z roczek.Najpierw tylko wino , potem tylko piwo tu juz kontroli bylo brak kontroli potem gorzala;
          tak po gdzies po roku znikło towarzysko i bylo juz samemu z soba po kilka dni na okraglo a potem bagaznik gorzaly i do konca.
          Wrocilem do AA- cięzko wrócić- terapeutow,psychiatrow psychologow , codzienne mityngi - poszlo - zaliczylem 100 dni , w 105 zapilem , kolejne dni walki o trzeźwość i same porażki , detoks , terapia i d....
          Jade na baclofenie na razie idzie -wystepuja u mnie skutki uboczne - mialy zniknąć po tygodniu nie zniknęly- pisze dzienniczek i wszystko opisuje ,
          Do nowego sponsora jeszcze nie zadzwonilem - poczekam do 30 dni-na mityng chodze raz w tygodniu ale na calkiem nieznana mi wczesniej grupe-tak pewnie ze wstydu bo ten zżera
          Analizować przyczyn juz nie chce - na osrodku zamknietym za wyj.narkotykow stwierdzili wszystkie uzalenienia - zastanowiam się czy oni nie sa uzaleznieni od stwierdzania uzależnien - od telefonu i komputera poczynajac na zakupach konczac.
          W mojej ocenie skuteczność terapii jest bardzo niska , ciężko też mówić o skuteczności AA , gdyż niewatpliwie milionom na całym świecie w tym beznadziejnym przypadkom pomogło ale bazujemy tylko na tych którym pomogło i pomaga a nie mamy danych dotyczących tych dla których nie zadziałało.
          Wiem ,ze od razu napiszesz a co cie to obchodzi - zajmij sie sobą - i pewnie bedziesz mial racje.
          Powodzenia
          • aaugustw Re: Nawrót glupoty...! 24.10.13, 12:50
            tytus19963 napisał(a):
            > -niewatpliwie picie,palenie,ćpanie to szczyt głupoty;
            > u mnie to poszlo od lamki szampana - wypilem na weselu syna bo chcialem...
            > W mojej ocenie skuteczność terapii jest bardzo niska , ciężko też mówić o skute
            > czności AA...
            > Wiem ,ze od razu napiszesz a co cie to obchodzi - zajmij sie sobą...
            ________________________________________________________.
            W pewnym sensie tak ci napisze, ale bedzie to tylko moja sugestia:
            Zajmij sie soba i zacznij od przerobienia Pierwszego Kroku AA, (bezsilnosc
            wobec alkoholu i nie kierowanie wlasnym zyciem...!), kiedy z tym
            juz sie uporasz, wtedy dopiero mozesz rozpoczac swoje opinie i oceny o
            skutecznosci ale nie o AA, lecz o swojej wlasnej przy AA...!
            (bo jak na razie to wg. mnie u ciebie jest ta niebezpieczna mieszanka
            i glupoty i checi picia bez zainwestowania jakiejkolwiek energii w kierunku
            nie picia... - Oceniac, jak widzisz mnie takze jest latwiej, jak i tobie, ale
            przy tym trzeba umiec rozroznic to slynne; jedno od drugiego...! :-l
            A...
            • tytus19963 Re: Nawrót glupoty...! 24.10.13, 14:03
              -kroki to ja już wielokrotnie przerobilem a nawet starałem sie "żyć na programie" - teraz zyje na "baclofenie",
              -w swoich odpowiedziach dokonujesz manipulacji biorąc urywki zdania przez co zniekształcasz dla własnych potrzeb treść wypowiedzi - nigdy nie powiedziałem ,ze AA jest b - obiektywnie należy stwierdzić ,że pomaga ; nie ma możliwości stwierdzenia ilu nie pomaga co w przypadku terapi i monitoringu "pacjentów" jest mozliwe- skuteczność terapi to 8-12 procent czyli srednio 10 - pacjenci rezygnuja w trakcie ,wracają ,umierają i to pozwala na statystykę.
              W AA mamy jasność - Ci którzy są nie chca pić i sa trzeźwi a przynajmniej niepijący.
              Znaczna część zgonów ma podłoże alkoholowe choć w przyczynach tego sie nie podaję - żadko jest stwierdzenie ,że zmarł z powodu przepicia.
              To tak jak z kims kto się utopił - sa trzy teorie w tym zakresie na temat przyczyny zgonu
              -utopil się bo nie umial plywac
              -przyczyną zgonu było woda w płucach
              -trzecia teoria wspomina o tym ,że utopił się bo Ty bedąc na brzegu nie udzililes mu pomocy(nie badają czy Ty umiałeś pływać poprzestają na stwierdzeniu nieudzielenia pomocy)
              Pozdrawiam i proponuję abyś zaprosił na dłuzszą spikerkę Antosia z Rybnika
              • aaugustw Re: Nawrót glupoty...! 24.10.13, 14:11
                tytus19963 napisał(a):
                > -kroki to ja już wielokrotnie przerobilem a nawet starałem sie "żyć na programi
                > e" - teraz zyje na "baclofenie",
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Maamooo ratuj...!
                Twoja tragedia zycia polega wlasnie na tym, ze ty nie przerobiles ani jednego Kroku...!
                A to, ze dalej trzymasz sie baclofenu, swiadczy tylko o twojej ciezkiej chorobie...!
                Ze mna prosze juz nie rozmawiac na te tematy, chyba ze zmienisz zdanie...!?
                Ja potrafie podzielic sie z toba tylko doswiadczeniem uratowanych alkoholikow,
                ktorym droge do trzezwosci wskazali inni Anonimowi Alkoholicy wraz z ich Programem AA...
                A...
                Ps. Antosia znam...
                Byl juz w Carlsbergu, ale publika woli Olka psychoterapeute Alkoholika i Felka Alkoholika...!
            • alkodarek Re: Nawrót mesjanizmu. 24.10.13, 14:22
              aaugustw napisał:

              > Zajmij sie soba i zacznij od przerobienia Pierwszego Kroku AA, (bezsilnosc wobec alkoholu i nie kierowanie wlasnym zyciem...!),<

              Na co to komu, dołować się i stygmatyzować mianem alkoholika? W imię czego poddawać się i skupiać pod białą flagą AA, skoro można bez piętnowania się mianem alkoholika( choćby Prawdziwego ) pozbyć się obsesji alkoholowej zamiast krążyć wokół alkoholu i słabości na mitingach. Można przywrócić w sobie siłę a nie rezygnować z wielu płaszczyzn życia w imię mitycznej " Trzeźwości" i "Rozwoju Duchowego" - nie daj bóg w wydaniu aaugusta.

              > juz sie uporasz<

              Po co tracić życie na "uprywanie" skoro można strzepnąć z siebie obsesję alkoholową jak niepotrzebne próchno?

              >wtedy dopiero mozesz rozpoczac swoje opinie i oceny o skutecznosci ale nie o AA, lecz o swojej wlasnej przy AA...!<

              5-8% - zlituj się aaugście...


              Siła a nie słabość, kierowanie swoim życiem a bezsilność. To jest wartość życia i dla tego warto żyć.
              • aaugustw Re: Nawrót mesjanizmu. 24.10.13, 14:33
                alkodarek napisał (do A...):
                > Na co to komu, dołować się i stygmatyzować mianem alkoholika? W imię czego podd
                > awać się i skupiać pod białą flagą AA...
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                Widac, ze nie masz zielonego pojecia o alkoholikach,
                (tych trzezwych alkoholikach w AA) i o tym jacy oni
                w swym realnym zyciu dzisiaj sa wolni i radosni - bez
                dolowania sie inna chemia...!
                __________________________.
                alkodarek napisał (do A...) dalej:
                > 5-8% - zlituj się aaugście...
                - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                To nie ja mam sie zlitowac, ale ta choroba, bo dane procentowe,
                ktore mi przytaczasz dotycza tej smiertelnej choroby...!
                Tyle mianowicie % dotknietych alkoholizmem wychodzi z niej...!
                W AA dane te wynosza juz ponad ok. 90-95%, jezeli ktos tam trafi...!
                A...
                • aaugustw Re: Nawrót mesjanizmu. 24.10.13, 14:37
                  > alkodarek napisał (do A...) dalej:
                  > > 5-8% - zlituj się aaugście...
                  > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  > W AA dane te wynosza juz ponad ok. 90-95%, jezeli ktos tam trafi...!
                  _________________________________________________________.
                  Nie dodalem, ze skutecznosc z kolei z baclofenem wynosi po paru
                  dniach eksperymentowania 1,5% z wielkim znakiem zapytaniaco bedzie
                  po uplywie 1 roku...!? - Takie mianowicie jest moje z tym doswiadczenie...!
                  A...
                  • tytus19963 Re: Nawrót mesjanizmu. 24.10.13, 17:01
                    Auguście zlituj się - nie ma żadnych danych z AA - wiemy wszyscy ,ze pomaga , nie mozesz mówić o zadnych procentach bo bazujesz tylko na tych co tam są - tak im pomaga - tez tam byłem i jestem i mi przestało pomagac -ilu jest ludzi co pojawia sie na mityngach i nie wraca? ktoś ich liczy? a wiesz , że są ,dalej - diakoni twierdzą ,ze skreslają grupy nie przez Atlante tylko przez to ,ze nie istnieją(u mnie skreślili 90% grup istniejacych)ale sa grupy które powstały i znikają - ktoś to liczy a jest ich calkiem sporo.
                    Tak masz racje dla tych co tam są na moment "bycia" jest to 100%.
                    Są ludzie , którzy nie chcą lub nie mogą pokazywać się na mityngach - nie ma anonimowości wszyscy się znają(w/g mnie nawet ja z Toba osobiscie)- mnie to było obojętne ale czasem przeszkadzało jak jakiś "trzeżwy obszczymur" ciagnacy wózek ze złomem mówił mi cześć i chciał fajke wysępić a szedłem z Prezydentem miasta.
                    Kiedyś w poczatkach trzeźwości jeden nawiedzony zaczął mnie szantażować ,że przekaze żonie co kiedyś na mityngu w przypływie szczerosci powiedziałem - sprawe zalatwiłem (obiłem go solidnie po ryju i zaprzestał) ale takie rzeczy sie dzieją.Znam ludzi , którzy jezdżą na mityngi daleko poza miejsce swojego zamieszkania bo się boja, tak boja się ludzi z AA -nauczyciele lekarze prokuratorzy sedziowie- wielu uzaleznionych jest w tych zawodach.
                    Zatrudniałem kiedyś kolegów z AA - większość musiałem zwolnić - teraz odsyłam do kadr ale też nie zawsze ale nie ma już ,ze załatwie.
                    Jesli baclofen pomoże - wierze w to - to będzie bardzo dobrze - nikt nikomu przecież nie zabroni chodzić na mityngi AA czy tez nakaże go zażywać.Każdy ma wolny wybór - jedni się chcą zachlać na śmierć inni wyzdrowięć - każdy ma jakiś pomysł na siebie
                • tytus19963 Re: Nawrót mesjanizmu. 24.10.13, 16:17
                  August - TY słuchaj na mityngach - połowa nie jest radosna a zdecydowana większość tylko nie pije - stąd też "nowe" podejście - rozpoczęte w opolskim aa " zycia na programie" , i też Darka na poczatku dolowali ,ze jest w nawrocie skoro takie pomysły a efekt po dwóch latach taki ze na warsztaty kroków na górze sw.ANNY to już praktycznie po znajomosci trzeba się zapisywac powstają nowe grupy z tym podejciem(czasem bez swieczki i kapelusza i innych) a niektórzy "trzeźwi" od kilkunastu lat zaczynaja od początku.
                  Wiele osób od Was tez przyjeżdża - przyjedź kiedyś sam.
                  • aaugustw Re: Nawrót mesjanizmu. 24.10.13, 16:50
                    tytus19963 napisał(a):
                    > ... na warsztaty kroków na górze sw.ANNY to już praktycznie po znajomosci trzeba się zapisywac powstają nowe grupy...
                    ____________________________________________________.
                    Ty mylisz koze z koniem... - Co ma wspolnego gora sw. Anny z AA
                    i jakimis tam mszami sw....!?
                    Skoncentruj ty sie na jednym... - Na razie na baclofenie i alkodarku...!
                    Zostaw te mysli o AA i warsztatach... - A jezeli juz, to zacznij od 1. Kroku...!
                    A...
                • grazkavita Re: Nawrót mesjanizmu. 25.10.13, 16:00
                  Nie wiem Darku jak jest z alkoholikiem, ale z żarłokiem jest tak ; póki nie zdobędzie się na odwagę i nie powie sobie , że jest żarłokiem , będzie każdego dnia deklarował, ze otyłość u niego to żaden problem i że będzie się odchudzać od jutra, a jak zeszczupleje 1kg to stwierdzi , że schudł i teraz może sobie podjeść i przybywa mu 3 kg.....Z chwilą kiedy powiedziałam sobie : jesteś żarłok i Twój problem jest poważny, sama nie dam sobie rady, muszę naśladować innych , uczyć się diet.Dopiero wtedy poczułam autentyczną kontrolę nad sobą....Jeszcze jedno to nie jest żaden nawrót to jest jednoczenie się z innymi , żeby nie byc smotnym w tym co sie robi, żeby mieć innych za swoimi plecami i żeby czuć z nimi więź i im pomagac... Jak to zrozumiesz nigdy nie bedziesz sam...
                  • aaugustw Re: Nawrót mesjanizmu. 25.10.13, 17:00
                    grazkavita napisała:
                    > Nie wiem Darku jak jest z alkoholikiem, ale z żarłokiem jest tak ; póki nie
                    zdobędzie się na odwagę i...
                    > ....Jeszcze jedno to nie jest żaden nawrót to jest jednoczenie się z innymi ,
                    żeby nie byc samotnym w tym co sie robi, żeby mieć innych za swoimi plecami
                    i żeby czuć z nimi więź i im pomagac... Jak to zrozumiesz nigdy nie bedziesz sam...
                    ______________________________________________________.
                    Grazka, to dziala bardzo podobnie w uzaleznieniu od alkoholizmu...!
                    Dzisiejsza Codzienna Refleksja AA mowi o tym takze (Fragment):
                    "Codzienna refleksja na dzien 25 pazdziernika -"BIJACE SERCE AA"
                    Bez jednosci serce AA przestaloby bic.(JAK TO WDZI BILL, S.125)
                    Bez jednosci nie moglbym zdrowiec w AA. Przestrzegajac jednosci
                    w grupie, w stosunkach z innymi uczestnikami AA i na wszystkich
                    poziomach tej wielkiej i wspanialej Wspolnoty, odnosze..." - itd...
                    A...
                  • tytus19963 Re: Nawrót mesjanizmu. 28.10.13, 09:35
                    polecam saune infraline- nastawiasz sobie 30 stponi(nie meczysz sie tak jak w tradycyjnej przy 100) - zrodlem ciepla ty jestes i codziennie po godzinie i tygodniowo spada 5kg - zrzucilem kiedys 25 trwale
                    pozdrawiam