madziunka11
15.10.08, 10:44
Witam wszystkich, po roku czytania i kilku wpisach pod waszymi
wątkami postanowiłam zacząć własny.
Daruje sobie opis szczegółowy bo zrobiła to dobbiaco. Diagnoza:
08.2007 - neuroborelioza,KZM - szpital, biotrakson, wypis;
03.2008 - odczynowe zapalenie stawów, wypis bez wskazań,
08.2008 - szpital, kontrola, wyleczona, a przyczyn dolegliwości mam
sobie szukać sama !!!!!! bo oni nie są od tego (słowa ordynatora).
W sumie 5 pobytów w szpitalu, 5 różnych prowadzących (na tym samym
oddziale zakaźnym), jeden lekarz chyba rozumiał słowo borelioza, ale
był na stażu i nie miał nic do gadania.
W sumie dno i kilometr mułu pod nim, moje prośby o dodatkowe badania
zbywane były uśmieszkami i sugestią, że może by tak psychiatra, bo
wie Pani w pani wieku, memopauza, klimakterium, nerwica,
wszawica.............
Przez kilka miesięcy męczyłam się np. z grzybkiem w przewodzie
pokarmowym, w szpitalu nie widzieli żadnego problemu, dopiero dr
Piotr dał mi flukonazol i nystatynę,a na forum dowiedziałam się o
diecie i terez mogę przebywać między ludźmi bez wstydu.
Moja rodzinna uważa borelioze za chorobę niewyleczalną i śmiertelną
wręcz, nawet recept na nystatynę nie chce wypisać nie mówiąc już o
unidoxie, odsyła do szpitala - bo borel powinni leczyć specjaliści a
nie ona.
Od sierpnia leczę się u dr. Piotra.
2x2 unidox
3x2 nystatyna
i teraz moje pytanie:
czy kontynuować unidox mimo braku poprawy, nie miałam tzw herxa, ani
rok temu po doxy ani teraz, a bóle stawów i mięśni są takie same,
wręcz się nasilają. Wieczorem zaczynam kuleć i "ciągnąć" prawą nogą,
mam kłopoty ze wstawaniem z krzesła itp. bolą stopy, kolana podudzia
i biodra, mniej i nie codziennie dłonie i barki,
Stawy są prześwietlone - brak zmian wskazujących na zwyrodnienie,
reumatyzm.
Mam wielkie problemy z pamięcią (tą świeżą)- neurolog sugerował
początki A. i dał skierowanie do poradni chorób otępiennych.
Może to i dobrze bo ja chyba faktycznie cierpię na jakieś otępienia
i one nasilają się po każdej wizycie u któregoś
z "wybitnych" "specjalistów" nawet nie koniecznie zakaźników, choć
tych darzę zupełnie "szczególnymi" uczuciami.
Jak nie Unidox to co? a może Unidox i coś jeszcze?
Zadałąm to pytanie dr Piotrowi ale widocznie nie odebral wiadomości.
Pozdrawiam
PS
Dobbiaco dzięki za życzenia, mały jest jak ciasteczko ale trzymam
ręce z daleka od niego.