oloka24brisen
30.11.08, 02:13
Ok. 20 sierpnia br. ukąsił mnie kleszcz. Po ok. 2 tygodniach pojawił się
rumień. Niemal jednocześnie zaczęły się u mnie bóle stawów- kolanowego,
skokowego oraz bóle dłoni i pleców. Test Lekarka domowa, do której poszłam,
twierdziła, że rumień to reakcja alergiczna (!) na ukąszenie i o żadnej
boreliozie nie ma mowy. Zapisała mi Duomox (2x1 tabletkę dziennie) i kazała
brać go przez 8 dni, bo - jak stwierdziła- taka jest zalecana procedura w
przypadku ukąszenia przez kleszcza. Bóle stawów nie wzbudziły moich
podejrzeń, bo od paru lat leczę reumatyzm i zwykle o tej porze roku
dolegliwości się nasilają. Nigdy jednak nie trwały tak długo i to sprawiło, że
wzięłam skierowanie do przychodni chorób zakaźnych. Na początku listopada
zrobiono mi tam test (niestety, nikt nie potrafił mi powiedzieć jaki), który
wyszedł ujemnie. Pani doktor-specjalista chorób zakaźnych z przychodni
wojewódzkiej- stwierdziła, że mogę być spokojna, ponieważ żadnej boreliozy nie
mam. Jako że wcześniej wchodziłam na to forum, wiedziałam, że sprawa nie jest
taka prosta. Wymusiłam niemalże na lekarce skierowanie na test potwierdzający
- "Recomblot Borrelia burgdorferi", który wypadł następująco: w klasie IgG
VIsE:1+, p41:1+, (dopisek:na granicy wykrywalności), a w klasie IgM VIsE:1+,
p41:1+,Osp A:2+, p.41: (B.garini):2+, dopisek:dodatni.
Pani doktor zapisała mi Unidox- 2 razy dziennie po 100 mg z zaleceniem, żebym
go brała przez miesiąc. Stwierdziła jednak, że borelioza w moim przypadku
wcale nie jest pewna.
I co Wy na to?