izek.1
18.05.09, 22:29
...założyć wątek.Witam wszystkich serdecznie i dziękuję,że tu
jesteście.Czuję,że jestem Wam winna opisać swoją historię,być może pomoże ona
nowym,zaczynającym leczenie przechodzić cały ten koszmar.Mam 33lata,lekarzy
zaczęłam odwiedzać od 5-tego roku życia w związku z uporczywie nawracającą
anginą-2tygodnie leczenia-2tygodnie spokój i tak w kółko.Wycięcie
migdałka(7lat),jako przyczyny angin nic nie zmieniło.Z czasem doszedł ból
nóżek,ale przecież wszyscy,którzy tu jesteśmy znamy diagnozę-dziecko
rośnie.Będąc w wieku szkolnym(11-12 lat)obudziłam się pewnego dnia i ledwo
wstałam z łóżka,okazało się,że mam jakoś przesunięte biodro,że jedna noga
stała się krótsza i potworny ból w kręgosłupie.Do dziś pamiętam płacz mamy jak
mnie zobaczyła.Rozpoczęła się wędrówka po masażystach-kręgarzach.Lekarzy też
odwiedzaliśmy,bo to się stało samo,w nocy,nic nie dźwigałam,więc
dlaczego?Diagnoza-zbyt mała masa mięśniowa(a ja byłam zwyczajnie
szczupła).Przez 2 lata dyski wypadały mi niekiedy od oddychania.Po tych 2
latach dyski wypadały nadal, ale już nie tak seryjnie,doszły za to mocne
kołatania serca i nocne bezdechy.Oparło się na
szpitalu,diagnoza-nerwica,zastosowane leczenie-relanium.Często miałam też bóle
głowy.Bóle brzucha,żołądka,wymioty były normą-nerwica jak nic.Jak trafiłam na
pogotowie z bolącym kolanem i rwą kulszową to dyżurujący lekarz kazał czekać
aż choroba się ujawni a ja krzyczałam z bólu(dosłownie).W miarę upływu lat
problem ze stawami nasilał się,choć był okresowo.Później ,,coś,, na
jajniku-nie reagujące na różne terapie hormonalne(w czasie,których ledwo
żyłam).Koniec końcem zniknęło samo.Odkąd skończyłam 19 lat bóle głowy dopadały
mnie już tak na maksa,tyle,że przerwy były jeszcze przyzwoite.I tak przez
kilka lat.Następny etap to była depresja- podlegająca leczeniu.Aż w końcu(9lat
temu) paraliż twarzy i oczywiście sterydy.Po miesiącu ledwo wchodziłam po
schodach,,bo tak mnie bolały kolana.Od tego czasu na noc poduszka między
kolanami,żebym mogła spać na boku.Następny etap to poronienie.Później kilka
lat ze zmieniającymi się co jakiś czas w/w objawami.I...ciąża.Kochani co to
był za wyczyn! Horror.Bóle nóg,stawów,głowy brucha żołądka,pleców(od
pierwszych m-cy,nie od obciążenia brzuchem),kości,bioder,o mdłościach 24h na
dobę można by nie wspominać.Siedziałam i płakałam z bólu i bezsilności,że nie
wytrzymam.Prawie 12-stogodzinny poród nie był niczym nadzwyczajnym przy tych
wszystkich bólach.No a później było już tylko gorzej.Głównie stawy i głowa i
napinające się do granic możliwości mięśnie karku i barków-czasem nie byłam w
stanie nieść torebki z tego powodu.Jeszcze po drodze były zapalenia ścięgna
pochewki palucha i zapalenia nerwu przy potylicy.I w kółko leki
przeciwzapalne,przeciwbólowe.Mięśnie i głowa i rehabilitacja-właściwie
ciągła-masaże, prądy,laser,krioterapia.No i wciąż leki przeciw bólowe,średnio
4-5 dni w tygodniu.Nocne drętwienia rąk do bólu,po kilka razy w ciągu nocy.A i
jeszcze dreszcze zimna w nocy,ze szczękanie zębami włacznie,od czasu sprawy z
jajnikiem.Do tego doszło wieczne zmęczenie,niemoc,wypoczynek niczego nie
zmieniał,problemy z zasypianiem,a jak już spałam to mimo to budziłam się z
samopoczuciem jakbym nie spała w ogóle.Następnie sanatorium(XI
2007)-naturalnie,że prywatnie-tam dalej różne zabiegi:prąd,laser,borowina
sauna,masaże.Po miesiącu objawy się trochę zmniejszyły,ale bez tabletek ani
rusz-diclofenac ciągle w menu.I znów masaże,wyciągi szyjne i
tablety.Cierpiałam cała,sztywniał mi już cały kręgosłup,były dni,że nie mogłam
utrzymać szklanki,bo stawy rąk odmawiały posłuszeństwa.Przygotowywałam się do
wizyty u jakiegoś "konkretnego" reumatologa,bo stwierdziłam,że to pewnie
zesztywniające zapalenie stawów.Aż tu nagle zbieg okoliczności,dobrzy ludzie
na drodze z problemem boreliozy,więc się nią zainteresowałam.Czytałam i oczom
nie wierzyłam,przecież to były wszystkie moje objawy i nawet te makabryczne
bóle głowy łapały się pod jedną chorobę!Tylko taki mały szczegół-kleszcza nie
pamiętam,rumienia tym bardziej.Jednak postanowiłam poczytać na temat leczenia
i doszłam do wniosku,że lecząc zesztywniające(lub inne) zapalenie stawów,a
mając boreliozę można sobie nieźle dokopać,a jak już pójdę do tego
reumatologa, to on zacznie mnie leczyć.. Zdecydowałam,że muszę tak dla
pewności(jeszcze wtedy nie miałam pojęcia o czułości i swoistości
testów)boreliozę wykluczyć testem PCR rt.Zrobiłam cały panel
oczywiście.I..niespodzianka-borelioza pozytywny.I wiecie co? Ja się
ucieszyłam-nareszcie nie byłam nienormalna,leniwa,tylko- chora.Tak naprawdę to
jeszcze ciągle przypominają mi się nie wymienione tu objawy,ale przecież końca
by nie było.O tym jak na te wszystkie po kolei dolegliwości reagowali
lekarze,do których przez minione lata pukałam,nie będę pisać,bo wy wszyscy je
znacie,ale ja o to nie mam do nich żalu,bo nie było cienia możliwości
naprowadzić ich na włściwy trop,skoro nawet mi kleszcz przez myśl nie
przeszedł.Pretensje do lekarzy mam teraz,że nie chcą nas zrozumieć,może i
uwierzyć i wziąć się do roboty i leczyć chorobę a nie objawy.Nie mogę
zdzierżyć jak zasłaniają się skutkami ubocznymi antybiotyków,bo niby
przyjmowanie przez lata leków przeciwzapalnych to nie wywołuje skutków
ubocznych?Leczenie rozpoczęłam w XI 2008(lekarz forumowy)Jest bardzo trudno,bo
mój stan był już na prawdę opłakany i nie wiadomo czy koszmarne bóle to
informacja,że leczenie idzie,czy choroba buja się swoim torem.Piszę tak
długo(jeśli istnieje limit długości tekstu to bardzo przepraszam) o większości
dolegliwości i icz natężeniu,bo wiem,że są na tym forum ludzie też tak
cierpiący i jeszcze bardziej,którym nic nie przynosi ulgi w bólu,a ja po pół
roku leczenia w desperacji, bez nadziei zdecydowałam się włączyć do terapii
ozon.Od 7 maja do teraz wziełam 8 kroplówek,wciągu tych dni,jeden dzień to ból
głowy.w poprzednim(6-stym m-cu) leczenia głowa bolała mnie w sumie 15
dni-mówię tu o maksach,przewlekłego,ciągłoego bólu nie liczymy.Ale to nawet
nie połowa miesiąca-trzeba czekać.Oczywiście nie wiem,czy to zasługa ozonu,czy
jakiś kaprys boreliozy,choć jednak stawiałabym na ozon.I nawet jeśli to
miałoby być tylko te kilka minionych dni bez bólu głowy to było warto!Złapałam
oddech do dalszej walki.Dziękuję eter za wątek o ozonie i jeszcze Komuś,że
kazał mi zwrócić na niego uwagę i Pani doktor.
Iza