Dodaj do ulubionych

Gniazdo szerszeni

23.03.12, 22:27
Witam.
Zna ktoś namiar na firmę, która mogłaby usunąć gniazdo szerszeni w Siedlcach?
Kurcze na działce mi się zalęgły. Nie ukrywam że sam się boję:).
Obserwuj wątek
    • verena0 Re: Gniazdo szerszeni 24.03.12, 10:17
      a nie wystarczy telefon do straży pożarnej?
      • szkuner2 Re: Gniazdo szerszeni 24.03.12, 23:55
        Wiesz dzwonilem. Pan byl spoko, jednak poinformowal mnie, ze dopoki owady nie sa agresywne w stosunku do mnie lub moich bliskich, to interwencji nie podejma, ale jezeli zaczna te owady mnie zaatakuja to moge liczyc na pomoc.
        Aczkolwiek jestem zapobiegawczy i chenie to cos zniszcze!
        • krzycho1252 Re: Gniazdo szerszeni 25.03.12, 10:19
          Miałem na działce prowizoryczny stół, pień z topoli i blat z desek. W pniu (spróchniałym) zagnieździły sie szerszenie i nic sie nie stało przez całą wiosnę, lato i jesień. Jedliśmy przy tym stole, piliśmy, zmywaliśmy na nim naczynia. Pełna harmonia. W dziuplę z gniazdem nikt nie wsadzał potyka. Sąsiedzi jak sąsiedzi. W zeszłym roku pod orzechem włoskim w dziurze w ziemi gnieździły się osy. Omijałem to miejsce kosiarką kołem o promieniu 0,5 m. Wylatywały, popatrzyły, że im nie zagrażam i uspakajały się.
          • zzz34 Re: Gniazdo szerszeni 25.03.12, 13:59
            krzycho1252 to prawdziwy przyjaciel przyrody.
            Ale ja tak jak autor pierwszego postu nie czekał bym aż mnie zaatakują :)
        • niunianiu Re: Gniazdo szerszeni 25.03.12, 14:47
          to zadzwoń do straży któregoś razu jak się zwiększy aktywność "szkodników" mówiąc, że cię atakują ;)
          • szkuner2 Re: Gniazdo szerszeni 26.03.12, 20:47
            :) dobre, w końcu płacę podatki...
        • verena0 Re: Gniazdo szerszeni 25.03.12, 16:18
          Hehe :) przyłączam się do Niunianiu :) zawsze możesz rozdrażnić z dalszej odległości i zadzwonić ;)
    • donvito52 Re: Gniazdo szerszeni 25.03.12, 17:06
      Szerszenie usunąłem Karcherem ... zalęgły mi się w odległości 2 metrów od okna sypialni.
      Lałem wodę z odległości około 5 metrów. Dzięki najwyższemu, nie zorientowały się kto/co jest siłą sprawczą ich katastrofy. Przy okazji rozwaliłem budkę. Na drugi dzień już ich nie było, wyniosły się z tak nieprzyjaznego środowiska.
      Z osami było gorzej, nie zauważyłem gniazda i przejechałem po nim kosiarką. W efekcie, wykonałem taniec wojenny indian, zaliczyłem kilkanaście ukąszeń po których to czułem się jak na dobrym haju, odwiedziłem pogotowie gdzie dostałem zastrzyk z czymś tam, czymś tam ...
      Załatwiłem w nocy je butelką nafty z rozpuszczalnikiem, wylaną i podpaloną. Wiem, nieładnie. Za to skutecznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka