Dodaj do ulubionych

Siedleckie szpitale

30.10.04, 11:06
Wczoraj wróciłam do domku po operacji serca (w IK w Aninie). To był dokładnie
9 dzień, przed samym wyjściem zdjeto mi szwy. Dojechałam szczesliwa do domku
u zauważyłam, że otwiera mi się rana. Przerażona wskoczyłam do samochodu i
pojechałam najpierw do przychodni, żeby chociaż zpieli rane specjalnymi
plastrami. Niestety nie mieli, więc ruszyłam do szpitala miejsiego.
Skierowałam się na drugie pietro (nie wiedziałam, że winda działa, bo jest
remont. Myślalam, że ducha wyzione) Powiedzieli mi, że musze zejść na parter
do przychodni chirurgicznej. Tam wysłano mnie na izbe przyjęć. Czekałam na
lekarza ok 30 minut. W koncu przyszedl, przyjal jakis ludzi i nadeszla moja
kolej. Sanitariusze wlezli tam ze mna i gadali sobie przez internet. Zero
jakiejs dyskrecji. Na szczescie nie musialam sie rozbierac... Oczywiście
lekarz popatrzył na rane i wzruszył ramionami. Nawet głupiego opatrunku mi
nie zrobil, chodz zdjal ten załozony w przychodni Centrum. Wysłano mnie do
szpitala wojewódzkiego. Tam też czekałam ponad pół godziny na lekarza.
Spojrzał na rane, powiedzial, ze nie ma specjalnych plasterkow zastepujacych
szwy (choc to nie prawdopodobne, bo na oddziałach muszą!!! mieć). Zrobił nowy
opatrunek (chociaż), oczyścił mi rane i tak jak poprzedni puścił do domu.
Zapomnialam napisac, ze jak przyszdl, to maz chcial juz zapukac do gabinetu,,
ale inne osoby na niego czekajace powiedzialy, ze lepiej nie, bo pan doktor
jest nie w humorze i trzeba czekac, az kogos poprosi.
I teraz podsumowanie. Nie uzyskałam najmniejszej pomocy w chwili, gdy
otwierałam mi się rana pooperacyjna na klatce piersiowej. Musiałam prywatnie
iść o 18 do znajomego chirurga (przypadek, że akurat był ktoś taki znajomy).
Zapowiadam wszystkim, że chodzbym miałam złamany palec to nie pójdę więcej do
siedleckiego szpitala!!!
Ola
Obserwuj wątek
    • klemens.klemens Re: Siedleckie szpitale 02.11.04, 17:40
      No to miałaś kobieto pecha, nie zadroszczę ci. We wrześniu miał podobną
      przeprawę mój kumpel, skręcił nogę, ale to było w Warszawce na Barskiej. Czekał
      5 godzin, aż się ktoś nad nim zlitował. Noga bania, prawie wył.

      Na moje oko: lekarze tak do 30-ki spoko, pomogą, zadziałają. Tak od 30-ki do 45-
      ciu bez kija (zwitka) nie podchodź, starsi - zależy na kogo trafisz.
      • zlosia Re: Siedleckie szpitale 02.11.04, 17:54
        Byłam dzis w IK i przypadkowo spotkałam chirurga, który asystował przy mojej
        operacji. Jak dowiedział się, że szew mi się rozszedł to z miejsca zabrał mnie
        to pokoju opatrunkowego. Tylko spojrzał i powiedział, że poprostu w ranie jest
        nitka. Odrazu mi ją wycią. Nie zauwazyło tego dwóch siedleckich chirurgów.
        Powiedział, że już bedzie blizna. Pamietał, że w czasie operacji wycią mi
        poprzednie dwie blizny i smiał się, że tak naciągną skóre, że puściła. Odrazu
        zastrzegł, że jeśli z raną cokolwiek będzie nie tak to odrazu mam jechac do IK.
        Widocznie mieli już przygody, w których nikt nie chciał lub nie umiał pomóc. W
        moim przypadku to raczej brak kompetencji lekarzy - (chirurgów!!!)
        • klemens.klemens Re: Siedleckie szpitale 02.11.04, 17:56
          W jakim wieku byli ci nie pozbierani chirurdzy?
          • zlosia Re: Siedleckie szpitale 02.11.04, 18:04
            Jeden może ok 45-50. Drugi 35. Chirurg który zają się mną w IK miał może 35,
            może mniej.
            • klemens.klemens Re: Siedleckie szpitale 02.11.04, 18:13
              Wszystko się zgadza z teorią jak wyżej. Większość lekarzy ca. 35 lat to nadęte
              purchawy, zadufane w sobie pępki, chamiury z dużymi kieszeniami, głowy chlupocą
              im od sodowej wody.
              • zlosia Re: Siedleckie szpitale 02.11.04, 18:23
                Opiekował się mną na oddziale świetny lekarz. Młody, może ok 30. Ale jeszcze
                takiego sympatycznego lekarza nigdy nie znałam. Nie mogłam się doczekać kiedy
                pujdę na badanie, to tak zbajerował babki, że poszłam odrazu mimo dużej
                kolejki.
                Atmosfera szpitala w Aninie jest świetna. Wcale nie czułam się jak w szpitalu.
                Nie wyczuwałam dystansu miedzy mną a lakarzami. Po operacji przychodzili do
                mnie lekarze innych pacjentów, zaczepiali na korytarzu i pytali sie jak się
                czuję. Nie był to obchód lecz bezinteresowne zainteresowanie.
                Przede wszystki zainteresowania pacjentem brakuje obecnie siedleckim lekarzom.
                • klemens.klemens Re: Siedleckie szpitale 02.11.04, 18:29
                  > Przede wszystki zainteresowania pacjentem brakuje obecnie siedleckim
                  lekarzom.

                  Mówisz to z doświadczenia czyli z pobytu na oddziale w szpitalu w Siedlcach,
                  czy nadal odnosisz to tylko do wizyty w szpitalu na ostrym dyżurze w związku
                  z raną pooperacyjną?
                  • zlosia Re: Siedleckie szpitale 02.11.04, 18:40
                    Doswiadczenie z siedleckimi szpitalami mam ogromne. Gdybym w odpowiednim czasie
                    nie wypisała się na żadanie i nie pojechała do pierwszego lepszego lekarza w
                    Wawie, nie byłoby mnie tutaj. (Oczuwiście lekarz siedlecki powiedział mi, że
                    chisteryzuję. A mdlałam, miałam zabużenia wzroku, słuchu, mowy, czucia.)
                    Moja koleżanka w 4 miesiącu ciązu. Miała niesamowite bóle brzucha. Nie mogła
                    się wyprostować. Prócz usg i morfologii nie zrobiono jej żadnych badań. Rówież
                    wyszła na żadnie.
                    Mój dziadek był po operacji serca, miał bóle w klatce. Kilka dni leżał w
                    szpitalu bez jakiegokolwiek zainteresowania lekarza. Wypisał się na żądanie.
                    Nie bede wypisywac dalej. Szkoda czasu i nerwów.
                    Jak tu ufac siedleckiej służbie zdrowia?
                    • klemens.klemens Re: Siedleckie szpitale 02.11.04, 18:46
                      Jeżeli to wszystko prawda, to jest to dla mnie jedna wielka masakra.
                      Dlaczego o tym nie mówi Radio Podlasie/ Dlaczego nie pisze Tygodnik Siedlecki
                      czy inne Echo?
                      • zlosia Re: Siedleckie szpitale 02.11.04, 21:00
                        Widocznie nikt do nich nie przyszedł z takim problemem. Nawet jeśli słyszeli to
                        komu uwierza. Mi, nic nie znaczacej osobie czy lekarzowi, który powinnien być
                        przykładem dla ludzi.
                        Zresztą co ja mogę udowodnić lekarzowi. Jeszcze mnie pozwie o zniesławienie.
                        Oni się chronią wzajemnie. Mam dosyć innych kłpotów. Jedyne co moge to
                        ostrzegac innych.
                      • Gość: piguła Re: Siedleckie szpitale IP: *.sdl.vectranet.pl / 195.117.151.* 02.11.04, 21:02
                        to poczytajcie sobie post pt. referendum
                    • siedlczanin1 Re: Siedleckie szpitale 02.11.04, 21:15
                      Witam! Ja co prawda jestem po zabiegu w IK w Aninie już 11 lat, ale w tamtm
                      okresie kiedy "dostarczono" mnie do IK pierwsze pytanie jakie mi zadano to "czy
                      robiono panu w Siedlcach EKG" odpowiedziałem, że oczywiście i to nie jedno,
                      tylko średnio co miesiąc i to w ciągu ostatnich trzech lat. Traf chciał, że
                      żona zabrała ze sobą kilka tych ekg. Oczywiście na wszystkich widniał
                      napis "bez zmian", albo "w granicach normy". Pózniej te moje ekg były
                      przedmiotem drwin, a pani profsor powiedziała, że powinienem być u nich trzy
                      lata temu "po tym ekg, które mam w ręku". Po zabiegu jżdżę co pół roku na
                      kontrole do IK, ale muszę stwierdzić, że zdarza mi się przebywać na oddz.
                      kardiologi w Siedlcach i zarówno z opieki jak i lekarzy jestem bardzo
                      zadowolony.
                      • tramwajsiedlecki Re: Siedleckie szpitale 02.11.04, 21:23
                        To może jednak nie wszystko jeszcze (pytam nieśmiało) stracone?

                        Referendum zwala jednak z nóg. Z drugiej strony gdzieś na innym wątku:
                        pierwsze miejsce w województwie, trzynaste w kraju. No to jak to jest?
                        • zlosia Re: Siedleckie szpitale 03.11.04, 08:20
                          Te trzynaste miejsce to moim zdaniem poprostu gupi żart.
                          Nie napisałam, że przed operacją mój dziadek miał zawał. Został odwieziony do
                          szpitala wojewódzkiego. Chodził na kontrole. Lekarze powtarzali mu, że wszystko
                          jest poprostu cudownie. Jest w świetnym stanie.
                          Jestem pod opieką Anina od 8 lat. Jeżdzę na kontrole co pół roku. Któregoś razu
                          zabrałam poprostu dziadka. Po echo kardiolog odrazu, że dziadek zostaje w
                          szpitalu. Miał nieczynne połowe serca. W dwa tygodnie później był już po
                          operacji. Widocznie nie jest tak pamietliwy i nadal chodzi do siedleckich
                          szpitali. Ja już więcej nie pójdę. Boję się, że jeszcze zrobią mi krzywdę.
                          Zrobili mi krzywdę. Zamias odrazu zareagować to chodziłam z raną 1 cm na 1 cm,
                          nie bede juz pisała jakiej głębokosci. Bede miała paskudną bliznę, a nie da się
                          już tego podszyć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka