razowiec
18.11.04, 00:07
Prace magisterskie, notesy z telefonami, spis powierzchni gospodarstw rolnych
z kilku wsi – to wszystko znalazło się na śmietniku przy ulicy Warszawskiej
- Poszłam rano wyrzucić śmieci. W śmietniku zobaczyłam kilka pudełek.
Wystawały z nich książki. Wzięłam do ręki jedną z nich i zobaczyłam, że jest
to piękny album o historii Siedlec. Dalej leżały podobne wydawnictwa
dotyczące Węgrowa i Garwolina. Nie miałam czasu tego przeglądać, bo
spieszyłam się na autobus. Gdy wróciłam tam po południu, okazało się, że
wszystkie pudełka są pootwierane, a książki porozrzucane po całym śmietniku.
Piękne, nowe książki. Kiedyś o takich marzyłam, ale nie było mnie na nie stać
– opowiada mieszkanka ulicy Warszawskiej w Siedlcach. Zawartość śmietnika
przy Warszawskiej wzbudziła duże emocje wśród mieszkańców tej ulicy w piątek
(12 listopada). Wczesnym rankiem ktoś wstawił tam pudła z książkami i różnymi
dokumentami, a po południu część mieszkańców dowiedziała się już, ile np.
były poseł Jan Borkowski wydał na pensje dla pracowników swojego biura, na
podróże służbowe czy korespondencję. (...)
Dokończenie w wydaniu papierowym TS.
www.tygodnik.siedlce.com/index.php?art=780
Czyżby mały skandalik?