jacekzratusza
27.02.06, 22:37
Niewątpliwie istnieje grupa nacisku, która dąży do lokalizacji biblioteki w
Żółkiewskim, Nie trudno zgadnąć, kto jest tym zainteresowany. Dziwi jednak
postawa radnego, który ulegając(?) temu lobby, popiera lokalizację biblioteki
w Żółkiewskim, a na forum internetowym robi mętna wodę wokół całej sprawy
chcąc osiągnąć dwa cele:
Po pierwsze: przekonać wahających się przed poparciem idei biblioteki w tym
miejscu,
i po drugie: uspokoić czujność Żółkiewszczaków mówiąc, iż żadne decyzje nie
zostały podjęte Tak istotnie jest. Ale pytamy o intencje. Dla biblioteki
lepszym i tańszym rozwiązaniem byłoby wybudowanie nowoczesnego budynku niż
remont Żółkiewskiego. Radny zdaje się często ogląda gmach biblioteki AP. Być
może widział tez BUW i BN w Warszawie. To są biblioteki. Pokazuje tu, iż każdy
niby racjonalny argument można zbić. Czysta sofistyka. Ważne są więc intencje.
Porozmawiajmy wobec tego o genius locis.
Nie wolno nie licząc się z tradycją, z ludźmi, przestawiać i zmieniać funkcji
zabytków kultury. Tym bardziej nie należy tego czynić, gdy ta tradycja jest
żywa. Byli już tacy politycy, którzy próbowali budować społeczeństwo bez
tradycji i jak wiadomo zbudowali zbiegowisko. Strach pomyśleć, co byłoby,
gdyby dzisiejsi lobbyści - bibliofile przejęli władzę w mieście. W kościele
Św. Stanisława – muzeum sztuki nowoczesnej, w katedrze - filharmonia, w
Żółkiewskim – biblioteka, w Prusie – siedziba siedleckiego teatru jednego
aktora, w Miejskiej Bibliotece Publicznej – muzeum socrealizmu. Swoistą trudną
decyzją powinno być, pożegnanie się niektórych radnych z mandatem. Jest tyle
pożytecznych zajęć. Zdejmij to powiedzenie Frosta, bo bije ono w Ciebie Mariano.