brycee
06.05.08, 09:42
No w szoku jestem. Po północy siedziałem przy kompie, okno uchylone. Nagle usłyszałem ogromny huk. Jakieś auto przywaliło w coś nieźle. Słychać było ogromny odgłos gniecionej blachy. Kto choć jeden raz był świadkiem zderzenia, wie o co chodzi. Wyglądam przez okno, stoi jakieś kombi. Gość wyszedł z auta i ogląda zniszczenia na swoim wozie. Po 2-3 minutach wsiadł i zaczął ruszać. Fura musiała się przy tym nieźle uszkodzić, bo warkot silnika był "prychający", auto nie chciało jechać szybciej niż 10-20 km/h. Jakoś odjechał. I teraz te czary- mary. Rano ok. 6.00 wychodzę na dwór, szukam auta w które tak przywalił. Wszystkie stoją jak stały, na dodatek całe i w nie naruszonej postaci. Oglądam też słupy i 2 drzewa- nic. Pytanie, w co uderzyło to auto? Na asfalcie i obok zero śladów.