Dodaj do ulubionych

Welcome to Cicely, Alaska

26.04.05, 13:26
Melduje się ochotnicza straż przystankowa! Dr Fleischman już w samolocie. Za
godzinę lądowanie w Cicely. Czuwam! :))
Obserwuj wątek
    • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 13:27
      Dzięki dzięki...Ja zatrudniłam kumpelę do nagrywania...
      • feber Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 13:32
        to tak jak ja :)

        czemu oni nie mogli tego dac o bardziej ludzkiej porze?? moze ludzie by chcieli
        ogladac? ale to chyba nie jest argument dla Tvn
        • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 13:34
          Nie marudź!Ciesz się że w ogóle powtarzają...
          Za to lubię TVN;)
          • feber Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 13:39
            alez ja sie bardzo ciesze :)
            • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 13:41
              to i prawidłowo...
        • mafilka Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 16:35
          > czemu oni nie mogli tego dac o bardziej ludzkiej porze?? moze ludzie by
          chcieli
          >
          > ogladac? ale to chyba nie jest argument dla Tvn


          No Feber!!!! Przegiełaś!!!! Jestem człowiekiem (ludziem jak wolisz) i akurat
          mogę o 14.35 oglądać Przystanek!!!! Trochę szacunku dla tych, którzy mogą, no!!!
    • groha Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 13:51
      Mimo całej wdzięczności dla TVN, to za tę godzinę emisji, różne takie inne
      wyrazy jednak cisną mi się na usta... Uważam to za czystą złośliwość i chęć
      zgnębienia przeciwników latynoskich seriali, bo Przystanek przegrywa godzinowo
      nawet z jakimś arcydziełem pod tytułem: "Gorzka zemsta". Nomen omen? :)
      Powoli, przyjdzie czas i na nasz bunt:))
      • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 13:56
        Ale i tak jestem dźwięczna tvn,bo na tvp nie ma co liczyć...
        Oni wolą tam ciurkiem puszczać Klan,mjm,Chłopów,Wołodjowskiego itp :(
      • dzidzia_bojowa Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 13:57
        Też jestem fanką Przystanku. Zaraz zasiadam do ogladania! Szkoda,że nie
        pomysleli o powtórkach każdego odcinka o jakiejś ludzkiej porze. A jak to jest
        w tym bloku"nic straconego"? Co tam powtarzają? Wie ktoś?
        • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 14:00
          Drzyzga,Kuroń kucharz i takie tam duperele;)
    • gocha221 Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 13:54
      kurcze!!!!
      ale jestem zła, ze tego głupiego TVN nie mam!!! Choc godzina kretyńska i tak bym
      ogladała od czasu do czasu ale zawsze.
      Przystanek, jak wiekszosć seriali był fajny tylko przez czas jakis, ale jednak!!!
      Kiedys chyba był na TVP 2 w piatki wieczorem:-) z Mamą najbardziej lubiłyśmy
      Chrisa-Radiowca i tego dośc wolnego Ed'a:-)))
      • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 15:23
        orientujecie się ile odcinków ma zamiar puścić TVN??

        Qrwa co za pora.
        Dopiero wpadłem na chatę.
        I przybytku do nagrywania nie posiadam ;/
        • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 15:30
          110:)
      • feber Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 15:30
        Chris o poranku tez byl moim faworytem :)
    • groha Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 16:22
      Dr Joe Fleischman już w Cicely! I powiem Wam jedno: nic się tam nie zmieniło
      przez te wszystkie lata:)) Fleischman, mimo szoku i strachu w oczach (dodajmy -
      przepięknych!) nadal mnie rozczula swoją chłopięcą nieporadnością mieszczucha,
      rzuconego w głąb dzikiej przyrody. Manniefield (kurczę, jak mu na imię -
      Moris?), ze swoją legendą astronauty, przedsiębiorczością biznesmena i pozorami
      twardziela, nadal sypie maksymami("To jest Cicely. Reszta miasta niedługo
      będzie. Gwarantuję" albo "Firanki, kilka łbów na ścianę i otwierasz, synu,
      interes"). I Ed... cudowny. I piękna Maggie o takich ustach, jakich Fleischman
      dotąd nie widział ("W życiu nie widziałem takich czerwonych ust. No, może tylko
      na baloniku...") I indianka Marylin, z uśmiechem Mony Lisy... A w "Roslyn Cafe"
      poczułam się znowu, jak w domu.
      W Cicely lato i tak pięknie, że nawet Fleischman, po pierwszej upiornej nocy w
      domu Maggie ("Nie jestem dziwką, palancie, jestem twoją gospodynią"), w czasie
      której polował na szczura, gdy rankiem wyszedł przed dom, zakrzyknął: O my God!
      i poleciał 12 km przez pejzaż:)
      P.S.Oczywiście, czekam z utęsknieniem na Chrisa o poranku:)
    • kocie_oczko Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 16:33
      ja już zdążyłam zapomnieć jaki to super serial....tak się miło robi na
      duszy...miodzio :-)) a Joel, Chris....brak słów... ;-))))
    • groha Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 16:40
      Zapomniałam jeszcze dodać, że po tym joggingu, Fleischman doleciał spocony do
      miasteczka, a tam już czekała na niego kolejka pacjentów: pierwszy - z gorączką
      i bólem od 3 lat, drugi - bóbr z bolącym zębem, szósty - postrzelony przez
      żonę, która powiedziała, że ma już dość jego wrzasków... I nic nie pomogło, że
      wykrzyczał do nich: jestem lekarzem, ale nie waszym! Jego chęć ucieczki z
      Cicely ostudził nieco Manniefield, który powiedział swoje pierwsze credo (a
      będzie ich, o ile pamiętam, sporo), cytuję: "Przyjaźń jest dla mnie
      najważniejsza. Słowo pisane jest zbędne tam, gdzie liczy się uścisk dłoni.
      Pamiętaj, że dobrzy ludzie z Alaski wyłożyli 125 tysięcy dolarów na twoje
      studia. To moja forsa, Fleischman!!" Ale tak naprawdę, to tę ucieczkę
      przekreśliło jedno zdanie w umowie o pracę: 10 tysięcy dolarów kary i 18 lat
      więzienia za jej zerwanie... No i zamiast ciepłych bajgli na Flushing (Queens,
      NY), pozostały mu łośburgery, które póki co, samkują biedakowi nieco dziko:)
      • inka28 Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 17:11
        Łośburgery, albo karibudogi;)
        Też oglądałam...
        Chris był, bił brawo, ale nic nie mówił. Jeszcze...:)
        • feber Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 18:54
          jak tak teraz czytam o serialu, to czuje jak mi go brakowalo :)

          nagrywam i dopiero w weekend zrobie sobie maratonik - juz sie doczekac nie
          moge :)
          • agata_christie Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 19:04
            Oglądałam, oglądałam!!! To była Nirvana...
            Pierwsze odcinki są genialne w każdym detalu. Mało która fabulara jest tak
            wycyzelowana.

            Uśmiech Mona Liza da Vinciego przy uśmiechu indiańskiej recepcjonistki to jest
            jak szkiełka w tynku domu sołtysa przy mozaice bizantyjskiej.
            • around_the_sun Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 19:05
              Też oglądałam i uwielbiałam, kiedy zobaczyłam zajawki od razu się tak jakoś
              fajnie zrobiło :)
    • ron_obvious Re: Welcome to Cicely, Alaska 26.04.05, 19:27
      Obawiałem się że po tylu latach albo serial się zestarzeje, albo ja...ale gdzie
      tam, dalej oglada się rewelacyjnie, zwłaszcza Eda

      - "łosioburgera, czy karibu-doga?"
      • moniq_c Re: Welcome to Cicely, Alaska 27.04.05, 10:43
        też nie wiedziałam jak ten serial teraz się będzie oglądało -wtedy byłam taka
        nielata że wszystko mi się podobało :)
        ale widzę że Alaska się świetnie broni -równie miło się ogląda jak za lat
        dziecięcych :)
    • lilith76 Re: Welcome to Cicely, Alaska 27.04.05, 10:18
      piszcie więcej, piszcie!!!
      jak to czytam to coś mi w gardle ściska.
      chyba zajdę w ciążę i będę ma macierzyńskim i wychowawczym siedzieć, byle do
      końca serialu doczekać ;)))
      albo eMule...
      • lilith76 Re: Welcome to Cicely, Alaska 27.04.05, 10:21
        PS: mój facet słysząc mój pomysł z urlopem wychowawczym zdecydował się
        poszperać w necie...
        • mozambique Re: Welcome to Cicely, Alaska 27.04.05, 10:28
          jeju , oczywiscie w pracy siedze ale jak wspomiancie to sobie powspominam , Ed-
          przystojniak, Chris- intelektuaista, Maggie- taka śliczna itp.
          A tak naprawde przyciągała mnei ta tolerancja - każdy mógł zrobić wszystko i
          jeżeli nie zagrażał innym to spotykał sie tylko z zyczliwością : na chybcika-
          wystrzeliwanie krowy z katapulty, bieg wszyskich mezczyzn na golasa przez
          miasteczko, 30 urodziny Maggie, no i facet uczulony na cywilizacje ( dr Green z
          ostrego dyżuru)
    • dzidzia_bojowa Re: Welcome to Cicely, Alaska 27.04.05, 10:49
      jeszcze raz pokornie proszę o streszczenie dzisiejszego odcinka(oczywiście
      później) bo idę tyrać.Prosiłam w osobnym wątku , teraz powtarzam. No to spadam.
      Pa!
      • scoutek Re: Welcome to Cicely, Alaska 27.04.05, 10:50
        uwazaj na zloczyncow Dzidzia....
        • dzidzia_bojowa Re: Welcome to Cicely, Alaska 27.04.05, 10:54
          dam se radę:) niech oni uważają!
          • scoutek Re: Welcome to Cicely, Alaska 27.04.05, 10:55
            zlap tego gnoja rejpmena....
    • groha Re: Welcome to Cicely, Alaska 27.04.05, 13:28
      Spokojnie rebiata, odcinek będzie streszczony przed godziną 16. Przecież się
      zobowiązałam, że będę czuwać, więc czuwam. Punktualnie o 14.30 rzucam robotę i
      lecę do Cicely, a potem do Was. Kurcgalopkiem! :))
    • groha Re: Welcome to Cicely, Alaska 27.04.05, 16:28
      Odcinek drugi. Trudny do streszczenia, bo jak przekazać to wszystko? No nic,
      wczuwam się w odcinek i próbuję.
      Cicely. Godzina 6.28. Jest Chris! O poranku czyta wiersz Walta Whitmana (dla
      jasności - wielki poeta amerykański 1819-1892) o wiecznie powracającej wiośnie.
      Po czym snuje refleksje o tym, jak homoseksulany Withman wpłynął na niego, gdy
      siedział w poprawczaku i pogardzał pedałami. Pozwolił mu spojrzeć na nich
      inaczej i przestał pogardzać. Te wynurzenia wzbudzają wściekłość Morisa, który
      wpada do radia, narusza cielesność Chrisa, rzucając w niego talerzem (ten nie
      pozostaje mu dłużny i wyprowadza pięknego sierpowego), i każe mu zabierać tyłek
      z JEGO rozgłośni. Sam zaczyna prowadzić audycje, które są nudne, jak flaki z
      olejem i doprowadzają do buntu mieszkańców Ciceli - wykupują wszystkie książki
      z wierszami Whitmana i żądają powrotu Chrisa. Zanim to nastąpi, Moris wygłasza
      swoje kolejne credo o tym, jak potrzebni są bohaterowie, których nie wolno
      strącać z piedestału i pokazywać ich słabości. Albowiem wszyscy jesteśmy
      ludźmi, ale tylko nieliczni noszą miano bohatera. Chris przyznaje, że nie chce,
      by ludzie czytali Withmana z niewłaściwych powodów i powraca do radia.
      A tymczasem Fleischman boryka się z problemem hydraulicznym (sedes i prysznic).
      Alaskańska samowystarczalność Maggie, dla której hydraulika to pesteczka,
      doprowadza go do wściekłości. W dodatku, Maggie nazywa go "narkomanem
      bezradności", co tak dokopuje jego męskiej dumie, że aż Ed się dziwi: nie
      przylałeś jej? Ale wszyscy wiemy, że to taniec przedgodowy się zaczyna, bo oczy
      już im do siebie błyszczą. Ale póki co, trwa wojna na złośliwości. Wprawdzie
      Maggie próbuje złagodzić sytuację pokazując mu śliczne kolano (ponoć bolące), a
      potem Fleischman bierze ją na litość ("trochę tęsknię za domem. To wina tego
      czystego powietrza i gwiazd"), ale jeszcze sporo przed nimi:)
      No i pojawia się wuj Eda... Lekarz od czarów, który studiował na kolanach ojca
      i od 40 lat leczy ludzi według dwóch zasad: po pierwsze nie szkodzić, a po
      drugie - organizm ludzki naprawia się sam. Niestety, ze swoim ma problemy. Sika
      krwią, lecz duma nie pozwala mu skorzystać z porady Fleischmana. Zresztą,
      jakiej porady mógłby oczekiwać od lekarza, który twierdzi, że to pacjenci
      powinni uganiać się za lekarzami i nadal marzy o klimatyzowanym gabinecie w NY?
      W dodatku nie umie zrozumieć, że aby łowić ryby, trzeba myśleć, jak ryba, by
      naprawić prysznic, trzeba myśleć, jak prysznic, a żeby leczyć ludzi, należy
      myśleć, tak jak pacjent...
      Wuj w końcu dochodzi do wniosku, że duma to narkotyk, który nie wzmacnia układu
      odpornościowego i leci na operację. Ale najpierw uczy Fleischmana tańczyć, bo
      taniec, to najlepsze lekarstwo na wszystko.
      Więc ugnijmy kolana i... hej, hej, hei jei jou, hej, hej, hei jei jou...:))
      • fiodorop Re: Welcome to Cicely, Alaska 27.04.05, 16:42
        dzieki za streszczonko
      • lilith76 Re: Welcome to Cicely, Alaska 27.04.05, 16:55
        cmoooooooooook w policzek :)
        • inka28 Re: Welcome to Cicely, Alaska 27.04.05, 21:10
          Groha dzięki, może się kiedyś ktoś z nas zrewanżuje:)
          • dzidzia_bojowa Re: Welcome to Cicely, Alaska 28.04.05, 08:05
            I ja dziękuję, chociaż TAK CHCIAŁAM TO OBEJRZEĆ! Dzisiaj też nie zobaczę, bo
            znów w robocie mnie potrzebują. Chyba dopiero jutro...
            • carrera2003 Re: Welcome to Cicely, Alaska 28.04.05, 13:29
              A ja prosze! Błagam! Na kolanach (już klęczę - wiję się przed Wami) całować
              stopy będę temu kto mi prześle nagranie dwóch pierwszych odcinków! Błagam!!!
              please!!! plizzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz...
              • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 28.04.05, 14:01
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20799

                wejdz na forum NX i tam puść ogłoszenie, ew. skorzystaj z emule.Tam jest
                instrukcja.

                jeszcze 35 min. ;)
    • groha Re: Welcome to Cicely, Alaska 28.04.05, 16:52
      Odcinek trzeci (a potem nastąpi przerwa w streszczaniu)
      w którym to odcinku, Fleischman męczy się niesamowicie. Z sobą, Maggie,
      stukniętymi czubkami (to jego słowa)z Cicely, z testamentem... Odbywa z Maggie
      pierwszy lot ("Ominęłaś kilka turbulencji, nie przegap ich w drodze powrotnej")
      i przeżywa z nią wspólną kolację, z winem za 200$ butelka (rocznik 1975, była
      wtedy ciepła jesień), która kończy się pocałunkiem w policzek i wyznaniem
      Maggie, iż miała na niego chrapkę ("masz ładne dłonie, wcześniej tego nie
      zauważyłam"), ale ją zniechęcił. Przez moment nawet wydaje się, że już nie
      chce, by wpadł pod ciężarówkę, lecz tok wydarzeń sprawia, że znów widzi we
      Fleischmanie zawalidrogę, amoralnego kretyna i cynika. A wszystko za sprawą
      Soupiego...
      Dr Soupie Andreson, stary samotnik żyjący ze swymi psami Husky w górach, nie
      może dojść do formy po złamaniu biodra, więc nie widząc już przyszłości -
      popełnia samobójstwo. Żył, jak chciał i umarł, jak chciał...W testamencie
      zapisuje cały swój majątek (oprócz płyt, które przeznacza dla Chrisa), czyli
      100 akrów ziemi i hodowlę psów, dla Maggie (która od razu postanawia utworzyć
      tam rezerwat przyrody)i ... dr Fleischmana. Ale czy on potrafi docenić ten
      gest? Ależ skąd! Dopóki nie zjawia się wódz plemienia Ronconcona, proponując za
      te 100 akrów ugorów - 50 tysięcy dolców... Wodzowi, który pomnaża aktywa na
      giełdzie, mądrze je lokując, ten zakup pozwoli uciec od podatków, natomiast we
      Fleischmanie budzi się nadzieja na ucieczkę z Cicely. Wierzy, że za tyle forsy,
      każdy prawnik wykręci go z umowy. To właśnie wtedy Maggie, odkrywszy jego
      zamiary, stwierdza, że jest najohydniejszym stworem, na którym spoczęło jej
      oko...
      A tymczasem w miasteczku zjawiają się filmowcy, którzy kręcą film o Soupiem. Ed
      kominikuje, że zostanie Bergmanem północy ("czy Alaska leży bardziej na północ,
      niż Szwecja?"). Holling, wypowiada święte słowa: ALASKA TO NIE ZWYKŁY STAN. TO
      STAN UMYSŁU. Zgadzamy się z tym, prawda?
      Fleischman powoli zaczyna rozumieć, że nie można sprzedać ziemi, która nie
      należy do nas, lecz my do niej, a Chris radzi mu: "jesteś tu teraz. A jeśli
      jesteś, to powinieneś tu być". I jak zwykle - ma rację. Co nie znaczy, że
      Fleischamn nie przestaje marzyć o NY. Marzy dalej, ale już wie, że zawsze,
      kiedy tylko będzie otwierać butelkę z winem, powróci wspomnienie wariatki,
      która pocałowała go w policzek...
      P.S. Czy ktoś wie, na czym polega ćwiczenie "dojenie świstaka nogą"? :))
      • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 28.04.05, 16:58
        Dodam jeszcze pytanie skierowane przez Fleischmana do Maggie:

        "Czemu nie broni mnie Amnesty International??" ;))))

        nie wspominając o rozrzucaniu prochów pod wiatr ;)
      • moniq_c o ja p....LE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 28.04.05, 17:06
        zapomniałam ustawić nagrywanie!!!!!!!!!!!!!!!!
        • portugeze_girl Re: o ja p....LE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 28.04.05, 20:56
          moniq_c napisała:

          > zapomniałam ustawić nagrywanie!!!!!!!!!!!!!!!!


          yyy...ja tez =/
    • groha Re: Welcome to Cicely, Alaska 28.04.05, 22:09
      A jak myślicie, dla kogo tak się poświęcam i streszczam, starając się nie
      uronić żadnego kadru? No? Właśnie, właśnie - dla tych, którzy zapomnieli
      włączyć magnetowid!:)) W przyszłym tygodniu proszę nie zapominać, bo streszczeń
      nie będzie, robotę mam.
      Nie wiecie przypadkiem, kogo należałoby obić w tym TVN (wiadomo za co)?
      • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 28.04.05, 22:17
        niejaki Ed Miszczak ;)
        co do przyszłego tygodnia, to poniedziałek i środę mogę zrobić!

        pzdr
        • groha Re: Welcome to Cicely, Alaska 28.04.05, 22:48
          kazzol napisała:

          > niejaki Ed Miszczak ;)
          > co do przyszłego tygodnia, to poniedziałek i środę mogę zrobić!

          O, świetnie, że możesz:) W ten sposób nie uronimy ani jednego kadru z 99
          odcinków, które jeszcze przed nami. A ja wykombinuję formę zemsty na panu M. w
          międzyczasie...
          Pozdrawiam:)
          • inka28 Re: Welcome to Cicely, Alaska 29.04.05, 17:03
            Możesz maila wysłać widzowie@tvn.pl. A może pomoże?:)
            Dziś jednocześnie robiłam obiad i oglądałam, pewnie masa szczegółów mi umknęła.
            • dark.raven Re: Welcome to Cicely, Alaska 29.04.05, 17:12
              a ja widzialam pierwszy odcinek na torrencie.....
              • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 29.04.05, 19:12
                cze!
                wyskrobie ktoś streszczenie dzisiejszego odcinka? ;)
      • moniq_c Re: Welcome to Cicely, Alaska 30.04.05, 12:54
        złota dziewczyna jesteś i niniejszym bardzo ci za to dzięujemy :)
        • inka28 Re: Welcome to Cicely, Alaska 30.04.05, 16:09
          Shelly ma 18 lat, a Holling 62. Nie zapomnę miny Fleishmana kiedy Holling zwirzał mu się, czemu nie chce się żenić - "Mój ojciec umarł mając 104 lata, dziadek dożył 106. Moja mama i babka umarły po 40stce. Ja mam przed sobą dobre 40 lat życia, nie chcę przechodzić tego co ojciec i dziadek, jeśli Shelly odejdzie pierwsza..."
          Miodzio...:)
    • groha Re: Welcome to Cicely, Alaska 29.04.05, 20:04
      Nie oglądałam:( Ktoś się zlituje i opowie co było? Proszę, co?!
      • blubelle Re: Welcome to Cicely, Alaska 29.04.05, 20:24
        Cytuję za programem tv.:
        Maurice próbuje nakłonić Japończyków do inwestowania na Alasce. Joel pomaga mu
        w tym przedsięwzięciu i nie ma czasu zająć się innymi sprawami. Tymczasem
        Shelly informuje swego narzeczonego, Hollinga, że spodziewa się dziecka.
        Obydwoje postanawiają się pobrać. Ich decyzja wywołuje ogromne zamieszanie.
        Zakochany w Shelly Maurice wpada w depresję, natomiast ojciec panny młodej jest
        rozczarowany wiekiem przyszłego zięcia i jego ubóstwem. Do ślubu i tak nie
        dochodzi, ponieważ pan młody nie pojawia się w kościele. Urażona Shelly po
        namyśle wybacza ukochanemu. Obydwoje uznają, że mogą być szczęśliwi bez ślubu.
        • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 29.04.05, 20:28
          zuch! ;)
          dzięki
          • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 29.04.05, 20:44
            uzupełnienie:ślubu udzielał Chris o poranKu,Fleischmann był drużbą Holinga,a
            Maggie Shelly...do ślubu i tak nie doszło...
            Jak Fleischmann dzwonił do ukochanej,na drugim końcu kabla odezwała się
            automatyczna sekretarka:(
            • taskussani Re: Welcome to Cicely, Alaska 29.04.05, 20:46
              widziałam dosłownie ostatnie dwie minuty;(
              mogę dodać tylko że joel zobaczył na ulicy łosia gdy wychodził ze swojego gabinetu. potem tylko napisy końcowe...
    • groha Re: Welcome to Cicely, Alaska 29.04.05, 20:55
      No, od razu mi lepiej:)) Dziękuję Wam bardzo:)
      • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 02.05.05, 16:47
        "Goooooood Mooorning Cicely"

        Dla Fleishmana zbliża się ważny dzień – do Cicely ma przylecieć z NY Elaine.
        Zadowolony Fleishman szykuje się na to spotkanie, gdyż jak twierdzi „telefony
        ani listy nigdy nie zastąpią prawdziwego pocałunku” ;)
        W Cicely życie toczy się jak zwykle. W gabinecie Joela zjawia się Red (jak się
        później okaże pierwsza ofiara grypy). Fleishman po badaniach kategorycznie
        stwierdza, iż Redowi nie wolno pracować. W czasie rozmowy między nimi okazuje
        się, że to właśnie Red miał dostarczy Elaine z Anchorage do Cicely. Red
        słuchając rad Fleishamana stwierdza, że nie odbierze Elaine, ponieważ „lekarz
        zabronił mu pracować” (sic!)
        Fleishman pośpiesznie poszukuje samolotu, którym mógłby dostarczyć Elaine. W
        The Brick dowiaduje się, że większość przygotowanych atrakcji dla niej nie
        dojdzie do skutku, ponieważ coraz więcej mieszkańców Cicely choruje.
        Spotyka jednak Maggie! ;)
        Maggie za 200% stawki oferuje Fleishmanowi dostarczenie Elaine. Tak tez się
        staje. Maggie przywozi narzeczoną Joela i wyczekiwanie przez niego „kanapki z
        wołowiną z żydowskich delikatesów ” ;)
        Podczas "konsumowania" przyjazdu Elaine w domu Fleishamana zjawia się Ed. W
        swoim stylu:

        „Holling choruje, Chris rzyga. Witaj w Cicely Elaine” ;)

        informuje Joela, że epidemia się rozprzestrzenia. W zaistniałej sytuacji Ed
        zastępuje Chrisa w rozgłośni i robi to, o czym zawsze marzył – w stylu
        Williamsa wita mieszkańców:

        „Gooooooood Moooooooorninng Cicelyyyy” ;D

        W gabinecie Fleishmana czeka kolejka nasmarowanych przez Marilyn łajnem
        mieszkańców. Okazuje się, że to indiański lek o nazwie Hajo Hajo Ipsenajo.
        Reakcja Fleishmana:

        „Czy jeżeli czujesz się jak gówno powinieneś cuchnąć jak gówno?” ;)))

        Problemy z chorymi powodują, że Joel ma mało czasu dla Eleine. Podczas
        drugiego „podejścia” kolejny raz zjawia się „indiański przyjaciel Ed”, który
        oznajmia F., że będzie przemawiał na spotkaniu z mieszkańcami wspólnoty Cicely.
        Ludzie na spotkaniu są wściekli na Fleishmana. Tłumaczy im,że są różne rodzaje
        gryp m.in. grupa rosyjska. Ludzie szybko to podłapują upatrując w epidemii
        spisek Rosjan ;)
        Stwierdzają, że "nigdy nie ufali Gorbaczowowi" a "pierestrojka to klapa".
        Jednak w porannej audycji Chrisa słuchacz stwierdza, że „mimo tego, że
        Fleishman jest beznadziejny, to nie powód aby zsyłać go na Syberię” (mieli taki
        plan ;))
        Grypa dopada także Elaine, która wyznaje Joelowi, że Maggie przyznała się jej,
        że spędzili razem wieczór. Fleishman oczywiście się tłumaczy i popada w
        psychozę z powodu Maggie.
        Dochodzi do tego, że Fleishman z tego powodu ma problemy z erekcją ;)
        Elaine wylatuje z Cicely a miasto wraca do normalnego życia po epidemii.
        Wszyscy z Mauricem na czele są wdzięczni Flleishmanowi za wyleczenie. On zaś
        wpada na pomysł, aby Hajo Hajo sprzedać wielkiemu koncernowi
        farmaceutycznemu.Za zdradzenie receptury oferuje Marylin udział w zyskach ;)
        Na końcu choruje oczywiście sam Fleishman.

        pisałem na kolanie, więc za błedy i pomyłki przepraszam ;P
        • around_the_sun Re: Welcome to Cicely, Alaska 02.05.05, 18:44
          Pisałem- czyli Ty jednak facet jesteś Kazzol :)
          A serial sobie dzisiaj z przyjemnością obejrzałam, nie od początku niestety,
          ale i tak znam odcinki niemalże na pamięć .
          • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 02.05.05, 19:33
            Ej! Nie róbcie z faceta baby...Toć to facet od samego począku do samego końca;)
            • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 02.05.05, 19:36
              jaginger napisała:

              >.....do samego końca;)

              słusznie powiedziane ;)
              • inka28 Re: Welcome to Cicely, Alaska 02.05.05, 22:13
                A ja zapomniałam, że dziś Przystanek i wypoczywałam nie przed telewizorem...
                kazzol, dzięki, szczególnie za zdanie:
                "Fleishman oczywiście się tłumaczy i popada w psychozę z powodu Maggie."
                Lepiej tego powiedzieć się nie da!
          • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 02.05.05, 19:35
            around_the_sun napisała:

            > Pisałem- czyli Ty jednak facet jesteś Kazzol :)

            Mamy Cię! ;)
            • around_the_sun Re: Welcome to Cicely, Alaska 02.05.05, 22:23
              kazzol napisała:

              > around_the_sun napisała:
              >
              > > Pisałem- czyli Ty jednak facet jesteś Kazzol :)
              >
              > Mamy Cię! ;)


              Hehe, a tu jest dalej Kazzol napisała ;)
              • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 04.05.05, 17:01
                Czołem Łosie!

                Nie mogłem dziś oglądać i dorwałem tylko takie streszczenie:

                Do Cicely przyjeżdża Wayne, mąż Shelly. Chce prosić o rozwód, ponieważ zamierza
                poślubić Cindy, przyjaciółkę żony. Holling uważa, że przyczynił się do rozpadu
                tego małżeństwa. Shelly jest opanowana, ponieważ myśli o tym, że jest w ciąży.
                Jest zasmucona na wieść, że jednak nie będzie miała dziecka. Rozważa możliwość
                powrotu do męża. Tymczasem Maggie (Janine Turner) zastanawia się nad życiem w
                pojedynkę. Mężczyzna wpada w panikę. Ed poszukuje pomysłu na scenariusz
                filmowy, który przyniósłby mu sławę. Wkrótce znajduje odpowiedni temat. Shelly
                postanawia jednak zostać z Hollingiem. Joel odkrywa taneczny talent Marilyn.

                jeżeli ktoś oglądał niech wyskrobie coś więcej ;)
                pzdr!
                • around_the_sun Re: Welcome to Cicely, Alaska 04.05.05, 17:03
                  Ech, ja tam ciągle widzę rozmarzone oczy Eda, takie mu zrobili ujęcie, że
                  klękajcie narody, ech :)
                  • pomme Re: Welcome to Cicely, Alaska 04.05.05, 17:51
                    obejrzałam dzielnie odcinki w zeszłym tygodniu i na tym sie niestety skończy (
                    nie mam video) Kocham ten serial, po latach kocham go dalej, tym bardziej ,że
                    mi sie młodzieńcze czasy przypominają
                    i stroje shelly ( a jak posuwała po włosku pamietacie)
                    kurcze...
                    • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 04.05.05, 19:45
                      No to jadziem...
                      W gabinecie siedzi Shelly i wyjada Fleischmanna sniedanie.Jest do przodu 4 kg w
                      ciągu miesiąca.Boi się pobrania krwi,jednak w końcu dała się ukłuć i krew
                      powędrowała na badania.U Fleichmanna na badaniech też był Rick-facet
                      Maggie.Okaz zdrowia,tylko pryszcz na brzuchu popsuł wszystko.Fleischmann
                      nastraszył go czerniakiem.Zgodził się na wycięcie pryszcza i sprawdzenie co to
                      jedt.No i facet ma stres-Maggie przecież uśmierca swoich facetów.W barze zjawia
                      się dawny chłopak Shelly Wayne.Przyjechał z kanady.Chce się ożenić z
                      Cindy,koleżanką Shelly.Jest mały problem,musi wziąć rozwód z dziewczyną.Rozmowę
                      słyszał Holing i się załamał.Powiedział,że nie może żyć z z kobietą zamężną.Do
                      jej rozwodu postanawiają żyć osobno.Shelly wyprowadza się do Maggie.Młodziak
                      jest zazdrosny o to,że Holing będzie ojcem dziecka Shelly.Holing z zazdrością
                      patrzy na mlodziaków w barze,aż mu się szyja wykręciła.I musi chodzić w
                      kołnierzu.Okazuje się,że Shelly ma ciążę urojoną.Wayne okazuje się szczeniakiem
                      i nudziarzem,który gada tylko o hokeju,samochodach i seksie.A Shelly nie lubi
                      się obściskiwać z kimś kogo nie kocha.Po perturbacjach Wraca do Holinga-a
                      wszystko przez jego pokręconą szyję.Coś mu znowu strzeliło i Shelly oczywiście
                      mu pomogła.Oboje leżą na blacie baru-tak się kończy odcinek.Rick poleciał do
                      Fairbanks-trochę spanikował.Fleischmann zaprosił Maggie na indiańską imprezę.Ta
                      go pogoniła.A!To było u fryzjera,Fleischmann jej komplement a ta swoje. Rick i
                      Maggie czekają na wyniki w gabinecie.Okazało sie,że pryszcz to cysta.No to
                      Maggie dała kopa w dupę Rickowi,dlatego że wystraszył się czerniaka złośliwego
                      i śmierci.Maurice operniczył Chrisa za złą muzę w radio,jemu się nie podoba.Eda
                      natomiast za brak weny,dał mu kompa,płaci za prąd a ten Ed nic nie
                      napisał.Fajne były wstawki klasyków filmowych z mieszkańcami Cicely
                      odgrywającymi postacie jako pomysły filmowe Eda.Np. Fleischmann i Chris w
                      Nocnym Kowboju:)Podczas pogawędki Eda z Joelem,Joel podał mu fajny pomysł na
                      film.Ed uskarżał się na komercję w amerykańskim filmie.Joel powiedział aby
                      robił filmy Jak Allen.Ten robi o nowojorczykach i Manhattanie,Ed o Indianach i
                      Alasce.Na imprezie indiańskiej znudzony Fleischmann wychodził,gdy na scenę
                      weszła Marilyn w indiańskim stroju i zaczęła tańczyć...Joelowi kopara
                      opadła...Chyba wszytko,jak coś sobie przyponę dpoiszę:)
                      • blubelle Re: Welcome to Cicely, Alaska 04.05.05, 19:58
                        jaginger -trzeba by Cię ozłocić...jeśli możesz to rób to jak najcześciej, bo
                        suche informacje z programu to nie to :)))
                        • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 04.05.05, 20:03
                          zuch jaginger ! ;)
                          dzięki!
                          jak jutro się wyrobię, to też coś skrobnę ;)
                          pzdr łosie
                          • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 04.05.05, 20:15
                            O!Kawał z indiańskiej imprezy:
                            Stoi dwóch albo kilku Indian nad brzegiem ocenau i widzą nadpływające okręty z
                            europejczykami pragnącymi podbić kontynent.
                            Jeden z nich mówi:Co my z nimi zrobimy?Nawet urzędu imigracyjnego nie mamy....
                      • ron_obvious Re: Welcome to Cicely, Alaska 04.05.05, 20:48
                        Fleischman jako kurduplowaty ulizany Razzo :))))) Rewelka
    • groha Re: Welcome to Cicely, Alaska 05.05.05, 00:39
      Dzięki, dzięki, dzięki:)) Nie oglądałam, ale wystarczyły mi Wasze streszczenia,
      żeby zobaczyć ten odcinek, jak żywy! :)
    • jarekte Re: Welcome to Cicely, Alaska 05.05.05, 02:57
      Jesli ktos nie ma możliwości ogladnia/nagrywania Alaski, a streszczenia chce poprzec ich poźniejszą wizualizaacja :-), to znalazł sie jakiś dobry człek (wielkie THX dla niego) postanowił to zgrywac i dodawać na emułku.
      Wiecej info i linki edk znajdziecie tutaj (co pare dni pojawiaja sie nowe odcinki) www.osiolek.com/?id=5844

      Im wiecej nas bedzie sciagać tym szybciej to pójdzie, wiec urochmic osiołka i ruszac z kopyta :-).
      • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 05.05.05, 20:29

        "Jaka tu Ameryka??" by Fleishman

        Maggie przywozi Fleishmanowi przesyłkę – nowojorskie bajgle. Ma pretensję do
        Fleishmana, ponieważ myślała, że wiezie leki do jego gabinetu a nie bajgle. Do
        Feishaman dzwoni Pit, który oznajmia mu, iż będzie prowadził „lekcje higieny” w
        Boswell.

        Dialog z przychodni:
        Marylin: - Pit na jedynce
        Fleishamn:- Mrylin, przecież my mamy tylko jedna linię ;)

        Do Mauricea przyjeżdżają wojskowi z ważną informacją – zmarł jego brat Malcolm.
        Maurice uświadamia sobie, że został sam na świecie i nie ma komu pozostawić
        spadku.Wpada w przygnębienie.
        Flesihman wraz z Maggie, którą poprosił o transport lądują w Boswell. Na
        miejscu okazuje się, że „lekcje higieny”, to w rzeczywistości szkoła rodzenia ;)
        Holling wraz z Shelly i Edem wyruszają na polowanie. Ich celem jest Jessie –
        lokalny niedźwiedź, który pozostawił na plecach Hollinga 133 szwy ;)

        Maurice znajduje potencjalnego spadkobiercę. Jest nim Chris. Jak uzasadnia –
        obaj nie mają nikogo bliskiego. Chris zgadza się. Stwierdza jednak, że ma
        rodzinę i "nawet wszyscy są normalni, nieudacznicy, ale normalni" ;)
        Podczas podróży na polowanie Shelly pyta Hollinga, dlaczego już nie poluje.
        Hooling opowiada jej sen, w którym wszystkie zwierzęta, które w życiu upolował
        (z Jessiem na czele) celują w niego z broni. Od tej pory nie poluje ;)
        Maurice prosi Chrisa, aby ten zwracał się do niego "tato".
        Gdy ten się zgadza natychmiast zadaje mu pytanie: jak było w szkole synu?? ;)
        Po stwierdzeniu Chrisa, że już nie chodzi do szkoły Maurice oznajmia, że jego
        ojciec zawsze go o to pytał ;)
        W ramach „prezentu od ojca dla syna” daje Chrisowi swojego cadilaca, którego
        dostał „w dowód uznania dla astronauty”.
        Traktuje go jak prawdziwego syna. Przed randką ostrzega go: „Synu pilnuj się,
        żeby nie było wpadki!” ;)
        To powoduje, że Chris na randce ma podobny problem, co Fleishman odcinek
        wcześniej. ;)
        Maurice uczy „syna” gry w krykieta. Podczas gry dochodzi do pierwszej i
        ostatniej (jak się później okaże) sprzeczki między nimi. Chris jest
        niezadowolony, ponieważ musi grać w wykrochmalonej koszuli. W odpowiedzi na to
        Maurice stwierdza, że wcale mu się nie dziwi, ponieważ Chris „został spłodzony
        przez prostaczków”.
        To powoduje, że Chris rezygnuje ze spadku po Minnifieldzie.
        Podczas kolejnej lekcji rodzenia Fleishman (wyraźnie tym znudzony) i Maggie
        odbierają poród.
        Na polowaniu, Holling i Shelly zajmują się sobą w namiocie zaś Ed czyta sobie
        Turtlesy ;D Podczas powrotu z polowania Ed zatrzymuje się na poboczu, aby
        zrobić siku. W czasie odlewania się zauważa Jessiego. Próbuje obudzić śpiącego
        w samochodzie Hollinga lecz ten zmęczony zajmowaniem się Shelly śpi jak zabity.
        Ed uzbrojony w aparat idzie na spotkanie z niedźwiedziem ;)
        Wieczorem Maurice odwiedza Fleishmana. Jest zasmucony tym, że nie udało mu się
        zrobić z Chrisa spadkobiercy. Joel przekonuje go, aby założył fundację tak jak
        zrobili to Rockefellerowie. Ten jednak stwierdza, że ma nowy plan na życie:
        chce żyć wiecznie!
        Odcinek kończy pierwszy śnieg Fleishmana w Cicely.

        Motto stanu Alaska: „ Na północ ku przyszłości” ;)

        Jak dla mnie odcinek bez historii, ale poziom utrzymany ;)
        pzdr
        • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 05.05.05, 20:43
          Fajnie,że mnie wyręczyłeś...
          Dobra,trzeba się zabrać do roboty:)
          Może,jutro coś wyskrobię;)
          • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 05.05.05, 20:48
            jaginger napisała:

            > Może,jutro coś wyskrobię;)

            Obowiązkowo! ;)
            Mnie jutro nie ma.
            Liczę na Ciebie! ;)
            • groha Re: Welcome to Cicely, Alaska 05.05.05, 23:00
              Kazzol, jesteś wielki! :)
              Czytając streszczenia, czuję, jak umykają mi odcinki i rośnie moja frustracja...
              • dzidzia_bojowa Re: Welcome to Cicely, Alaska 06.05.05, 13:27
                Przez caly wczorajszy odcinek śledziłam, co na żółtej koszulce pod skórzaną
                kurtką miał napisane Ed? Jestem prawie pewna, że PRZYSTANEK ALASKA po polsku.
                Mało czołe ekranu nie wybiłam w telewizorze. Kurczę, mówie wam, że po polsku!
                • dzidzia_bojowa Re: Welcome to Cicely, Alaska 06.05.05, 15:53
                  obejrzałam, i znów Ed miał żółtą koszulkę na poczatku, z napisem.Widział ktos?
                  Dzisiejszy odcinek- czysta psychodelia! Suuuper!
                  • pomme Re: Welcome to Cicely, Alaska 06.05.05, 15:54
                    kurde to zapodaj!
                  • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 06.05.05, 17:01
                    czołem Łosie ;)

                    na tej koszulce są jakieś ryby i napis Alaska ;)
                    oglądałem tylko pierwsze 10 minut, ale wylukałem ;)
                    • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 06.05.05, 17:06
                      Jak się najem naskrobię dzisiejszy odcinek:)
                      • around_the_sun Re: Welcome to Cicely, Alaska 06.05.05, 17:06
                        smacznego.
                        • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 06.05.05, 17:09
                          around_the_sun napisała:

                          > smacznego.


                          nooo! ;)
                      • pomme Re: Welcome to Cicely, Alaska 06.05.05, 17:07
                        nareszcie ktoś rozsądnie mówi:-)
                        • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 06.05.05, 17:55
                          Dzisiaj mam dzień dobroci dla łosi;)
                          Koszulka Eda była żółta,fakt.Nie wiem co było napisane,bo mam małą telewizornię
                          i kiepski wzrok...

                          W Cicely pełnia księżyca...i różnie działa na wszystkich...Fleishman(kurna jak
                          się pisze to nazwisko?)uczył Eda grać w golfa w trawie 1 m wysokości.Znaleźli
                          ślad czegoś...dużej stopy:) Dużego człowieka bez butów.Ed uważa,że to
                          Adam.Duży,barczysty,ze spłaszczoną głową,zielony.
                          "To Fraknensztajn!"-Fleishman.
                          Ruth-Ann w barze o 7 rano je kolację,to przez pełnię:)Chris nagrał poranny
                          program i puścił go z taśmy,a sam siedzi w domu,też przez pełnię...Pognał do
                          niego Maurice,by go ochrzanić.A ten robi instalację Aurora Borealus-Zorza
                          polarna...Maurice jest zdziebko zdziwiony dziełem Chrisa.Kazał mu iść do
                          radia.Ten się pożegnał z niezłą laską,aż Mauriceowi szczęka opadła...
                          Joel ochrzanił Marilyn,że zamiast podawania kartotek pacjentów podaje mu ich
                          adresy:)Następnym pacjetem Joela jest leśniczy Burns,do któreko Joel musi
                          pojechać na drugi koniec Alaski:)W Cicely zjawił się na harleyu Murzyn w
                          okularzach,ubrany w skórzaną kurtkę...Zabłądził chłopak.Ed wyjaśnił mu gdzie
                          jest i wyskoczył z tekstem "Jesteś czarny"...Okazało się,że Murzyn miał dziwny
                          sen.Po nim kupił motor,mimo że się boi motorów,zrobił sobie przerwę w pracy w
                          skarbówce w Portland i dotarł do Cicely.Fleishman ze swojej chałupki robi
                          twierdzę-nowy zamek,kraty w oknach itp...to przed Adamem.Pojechał do leśniczego
                          z tabletkami na ból głowy,szybko od niego zwiał.A leśniczy bidul w swojej
                          kanciapie na wysokiej górze pragnął towarzystwa.Widoki zajebiste...W drodze
                          powrotnej od leśniczego Joel utkął wlesie.Zmuszony jest spędzić noc w
                          samochodzie w środku lasu.Spotyka Adama i biegnie za nim do jego
                          chałupki.Oczywiście cały czas marudzi.Adam do niego Wiesz kim jstem?Nie-
                          Fleishman.Jestem Adam.Ten oczywiście nie wierzy.Adam przygotowuje Joelowi
                          przyszne wietnamskie jedzonko.Obaj zaczynają wspominać tę samą knajpę na
                          Manhattanie 5 Smaków.Adam chodził do szkoły kucharskiej z szefem kuchni owej
                          knajpki.Chris,Holling,Maggie i Murzyn Bernard grają w brydża.Chris i Brenard
                          robią wszystko razem.Chris zaczął pracę nad instalacją w tym samym momancie jak
                          Bernard wyjechał z Portland.Idą razem spać.Mają dziwny sen.Siedzą razem w
                          cięzarówce którą prowadzi Karl Jung,który nie potrafi prowadzić.Brenard ma
                          kosmiczną fryzurę-jak Barry White z lat 60.Aj!Zapomniałam,Chris postanowił
                          czytać Junga w radio.Adam uczył Joela gotować.Rano jak Joel wstał jego już nie
                          było.Na stole stał termos z bezkofeinową kawą.Joel dotarł do samochodu,który
                          odrazu odpalił,uradowany wrócił do Cicely.Pochwalił się wszytkim o stpotkani z
                          Adamem,lecz nikt mu nie wierzy,nawet go wyśmiali.Wierzą mu Chris i Bernard.Od
                          słowa do słowa dochodzą,że urodzili się 3 lipca(kwietnia,nie pamiętam)1963
                          roku.Wyjmują zdjęcia swoich ojców i okazuje się,że są braćmi:)Ludność ogląda
                          instalację Chrisa.Jednym się podoba innym nie.
                          "Ja bym ją nazwał kupą złomu!"-Maurice
                          Fleischman wyciąga w środku nocy Eda i Maggie do Adama i znaleźli wyciskarkę do
                          czosnku.
                          Piękna zorza polarna,instalacja chrisa plus Maurice zadumany-Kapuję".Koniec
                          odcinka.
                          Od poniedziałku będę miała prechistoryczny sprzęt-video i Alaska nie będzie mi
                          dezorganizować życia.
                          Jedzonko było bardzo dobre...
                          • taskussani Re: Welcome to Cicely, Alaska 06.05.05, 18:24
                            to był na bank lipiec;)
                            jeszcze wart odnotowania tekst maurice'a do chrisa (o pięknych kobietach chrisa): 'masz nosa synu, wynajdujesz je jak świnia trufle'.

                            i dzięki wszystkim za streszczenia;) nawet jak oglądam to potem i tak z przyjemnością czytam;)
                            • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 06.05.05, 18:50
                              'masz nosa synu, wynajdujesz je jak świnia trufle'

                              hehe ;)
                              też wpadł mi w ucho ;)
                              A co do nazwiska, to spotkałem się z pisownią przez samo h i przez ch.Dla
                              znajomych - Joel ;)

                              BTW: z tymi braćmi, to niezłe! A jak wyglądał Adam??
                              • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 06.05.05, 18:57
                                Jak Adam:)
                                Stpoy bez butów,wojskowa kurta,długie włosy,broda i niebieska wełniana czapka
                                na głowie...
                                • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 07.05.05, 09:38
                                  jaginger napisała:

                                  > Jak Adam:)
                                  > Stpoy bez butów,wojskowa kurta,długie włosy,broda i niebieska wełniana czapka
                                  > na głowie...

                                  :))

                                  Myslałem, że to quasimodo jakieś będzie ;)
                              • taskussani Re: Welcome to Cicely, Alaska 06.05.05, 18:57
                                adam - rzeczywiscie zarosnięty, flanelowa koszula, czapka z daszkiem chyba. ale jeszcze go zobaczysz, bo z tego co pamiętam będzie się kulinarnie realizował w przyszłych odcinkach.

                                z braćmi było niezłe jak obaj wyciągnęli zdjęcia ojca, a ed spojrzał i prawie z rozczarowaniem stwierdził 'to to samo zdjęcie';)

                                no i kradzież biblii przez pomyłkę - adam myslał, że to książka kucharska!
                                • inka28 Re: Welcome to Cicely, Alaska 06.05.05, 19:52
                                  Czy ktoś z Was widział kiedyś zorzę polarną? To jedno z moich marzeń życia, jeśli kiedyś ją zobaczż to się popłaczę ze szczęścia chyba:)))
                                  Piękne streszczenia, teraz weekend, okres Alaskowej posuchy...
                                  • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 09.05.05, 16:12
                                    cze!

                                    Elaine, narzeczona doktora Fleischmana wysyła do niego list, w którym zrywa z
                                    nim zaręczyny. Joel wpada z tego powodu w depresję. Próbuje jednak ukryć swe
                                    problemy uczuciowe przed innymi. Wspólnie z Chrisem umawia się więc z dwiema
                                    studentkami na randkę, aby w ten sposób zapomnieć o ukochanej. Gdy to jednak
                                    nie skutkuje, zrozpaczony zamyka się w domu. Ed próbuje pomóc załamanemu
                                    przyjacielowi. Razem z Maggie inscenizuje rozstanie Joela i Elaine. Na to
                                    miejsce wybierają ulubioną kawiarnię doktora, a Maggie ma zagrać Elaine. Joel
                                    powinien opowiedzieć jej to, czego nie zdążył oznajmić narzeczonej. Shelley
                                    otrzymuje tymczasem od Hollinga antenę satelitarną. Wkrótce porzuca wszystkie
                                    zajęcia i uzależnia się powoli od telewizji. Gdy decyduje się wreszcie zerwać z
                                    nałogiem, prosi Chrisa o poradę.


                                    jeżeli ktoś oglądał i może wyskrobać jakieś ciekawostki, to będę wdzięczny ;)
                                    pzdr

                                    --
                                    the city of fear
                                    • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 09.05.05, 22:24
                                      Ja tylko pamiętam jeden tekst a jakże wymowny:
                                      Fleischman dokąd zabierasz mój mocz?-Maggie.
                                      Czy coś w tym stylu,oglądałam w towarzystwie bardzo energicznego dwulatka
                                      Wypatrzyłam jak pisze się nazwisko Joela...jak wyżej.
                                      Jutro skrobnę jutrzejszy odcinek,bo właśnie zaistalowałam w swojwj chałupce
                                      video:)
                                      • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 09.05.05, 22:31
                                        jaginger napisała:

                                        > Jutro skrobnę jutrzejszy odcinek,bo właśnie zaistalowałam w swojwj chałupce
                                        > video:)

                                        ;))

                                        Ja widziałem tylko jedną scenę - Shelly spowiada się u Chrisa heheh ;)
                                        • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 09.05.05, 22:34
                                          No to też było dobre:))
                                          • taskussani Re: Welcome to Cicely, Alaska 09.05.05, 22:40
                                            qrcze, ja też jednym okiem oglądałam, co za cholera porę emisji ustalała!
                                            spowiedź przez firanke dobra była i pokuta w postaci modlitwy buddyjskiej;)

                                            i doszłam do wniosku, że też od tv jestem uzależniona, może jeszcze nie przepusciłam całej kasy odłozonej na podróż poślubną, ale chyba tylko dlatego, że takiej nie posiadam... a uwarunkowania genetyczne raczej mam - tata też nie lubił jak mu się przeszkadzało oglądac mecz...
                                            • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 09.05.05, 22:45
                                              Uzależniona to ja jestem od forum bez ottka:))
                                              A telewizornię lubię oglądać i nie mam zamiaru się z tego tłumaczyć:)
                                              Tzn lubię dobre rzeczy w telewizorni...dziś o 6.00 rano włączyłam na dicovery i
                                              była powtórka wczorjaszego filmu o airbusie 580-bardzo fajne na początek dnia i
                                              tygodnia:))
                                              • taskussani Re: Welcome to Cicely, Alaska 09.05.05, 22:51
                                                a ja mam jedynie pakiet podstawowy, co skutecznie ogranicza uzaleznienie;) no ale uzalezniona jestem - jednym okiem, ale przystanek muszę obejrzeć.
                                                • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 09.05.05, 22:56
                                                  U mnie Przystanek Alaska to już choroba;)
                                                  Ja w telewizorni nie mam zaprogramowanych wszystkich kanałów...to też jakieś
                                                  ograniczenie:)
                                                  Ale dobry film w tv rzadko odpuszczam...no chyba,że to środek nocy:)
    • groha Re: Welcome to Cicely, Alaska 10.05.05, 00:28
      Przez jakiegoś, za przeproszeniem - dupka, wyczekany i wytęskniony serial
      przeleci mi koło nosa:( Video wyzionęło ducha, a ja codziennie o 14.30 zaczynam
      tracić humor. Obraziłam się na TVN. Skoro oni mają nas w nosie, to ja ich też.
      Niech sobie podnoszą oglądalność brazyluchami, ale beze mnie. Uchch... Zła
      jestem bez "Alaski" i tyle.
    • dzidzia_bojowa Re: Welcome to Cicely, Alaska 10.05.05, 08:33
      Oni wszyscy są odjazdowi. Niczemu się nie dziwią, bez szemrania zgadzają się
      nawet na największe wygłupy. Kris o poranku czyta Freuda i puszcza bluesa,
      postrach Cecily- Adam , gotuje jak mistrz, Prosty indianin Ed znawcą kina. To
      jest po prostu... no brak mi słów
      • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 10.05.05, 11:34
        Pozwolę sobie wkleić mały cytat z Forum Telewizja
        Początek cytatu:
        tigra24 10.05.2005 09:41 + odpowiedz
        Czy dostaliscie odpowiedz na swoje maile do tvn w sprawie godziny emisji
        Przystanku Alaska?
        Bo ja tak:)))
        Cytuje :
        "Dzień dobry!
        Zdajemy sobie sprawę z tego, iż obecna pora emisji "Przystanku Alaska" nie jest
        satysfakcjonująca dla wszystkich widzów. Jednocześnie pragniemy poinformować,
        iż po zakończeniu emisji serialu w TVN planujemy powtórzyć jego emisję na
        kanale TVN Siedem. Na dzień dzisiejszy nie znamy jeszcze daty rozpoczęcia
        powtórnej emisji serialu w TVN Siedem, możemy jednak zapewnić, iż będzie on
        emitowany w późnych godzinach popołudniowych.
        Pozdrawiamy
        Dział współpracy z widzami.
        Koniec cytatu.

        Zaczynam Lubić TVN:)
        • groha Re: Welcome to Cicely, Alaska 10.05.05, 14:11
          Wychodzi na to, że powinnam odszczekać kalumnie rzucane na TVN? OK, odszczekuję
          z przyjemnością: TVN przezacną stacją jest:) Zanosi się na to, że będę oglądać
          dzisiejszy odcinek, więc od rana jestem wielkoduszna, pobłażliwa i radosna, jak
          szczygiełek:))
        • inka28 Re: Welcome to Cicely, Alaska 10.05.05, 18:18
          Hehe, to wszyscy dostali taki sam mail i w tym samym czasie. Ja mam dokładnie taki sam mail od nich. Czyli mają przygotowaną jedną odpowiedź. Ale zawsze miło, że odpisują:)
    • groha Re: Welcome to Cicely, Alaska 10.05.05, 17:32
      Śliczniutki był dzisiejszy odcinek, z którego dowiedzieliśmy się, dlaczego Ed
      ma niebieskie oczy i co jest lekarstwem na brak głosu i inne dolegliwości, jak
      brak odwagi na przykład:)
      Dodam jeszcze, że w niektórych sprawach nawet duch wodza, czyli Ten_Co_Czeka,
      nie słyszy głosu wiatru i wody, a w takiej głuszy, jak Cicely, każda baba robi
      to, co powinna robić:)) I, jak mówi Chris (po odzyskaniu głosu): mowa jest
      drogą do ludzi. Jeśli żyjesz w ciszy, żyjesz w samotności...
      Teraz lecę, ale potem wrócę, bo muszę jeszcze opowiedzieć o minie Fleischmana,
      gdy... To naraziutko! :))
      • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 10.05.05, 20:20
        Kurde tak mi się tydzień układa, że w czwartki tylko mogę oglądać wrrr ;/
        i jeszcze nagrywacza nie posiadam ;)
        Groha napisz coś więcej, bo ciekaw jestem ;)

        pzdr
        • taskussani wtorek, 10 maja 10.05.05, 20:51
          to może ja zacznę co pamiętam, a potem Groha uzupełni, albo co;)
          do radiostacji chrisa zabłądziła piękna dziewczyna i zapytała o drogę. chris tak się zapatrzył, że stracił głos... w radiostacji zastępował go holing, czytajac m. in. wezwanie 'piekna dziewczyna w czerwonej kurtce przejeżdzająca wczoraj przez cicely proszona jest o zgłoszenie sie do radiostacji. przez nieuwagę zabrałaś coś co do ciebie nie należy.' ed pod wpływem filmu ze spencerem tracy postanowił dowiedzieć sie czegos o swoich rodzicach. jednak każdy z zapytanych członków plemienia miał inna wersję - raz ed był zawiniety w kocyk i znaleziony nad rzeka, innym razem w foczą skóre i porzucony na ganku... pewne było tylko to, że matka eda była biała - stąd błękitne oczy i że ojciec nazywał się smith (?). z tego wszystkiego do eda przychodzi duch tropiciela - indianin ten_który_czeka. oczywiście biali nie moga go zobaczyć, bo są ślepi; dlatego mówiący do krzesła ed wzbudza podejrzenia doktora fleischmana... ten_który_czeka dowiaduje się o problemie chrisa z głosem i oznajmia edowi, że jest na to rada - gdy mężczyzna straci głos dla pięknej kobiety, musi posiąść duszę najpiękniejszej dziewczyny w wiosce... podobna radę daje chrisowi morris. chris wybiera na swą uzdrowicielkę meggie i przy okazji jej wizyty w sprawie zepsutego kaloryfera przygotowuje wystawną kolację i prawi komplementy na karteczkach. do konsumpcji jednak nie dochodzi.... jeszcze nie tego wieczoru. ale maggie jest pod wrażeniem. następnego dnia opowiada o tym fleischmanowi, który mówi jej co tak na prawde kieruje chrisem. maggie się oczywiście wścieka, ale nie na chrisa, lecz na fleischmana i oznajmia, że chris po nocy z nia nie tylko będzie znów mówił, ale będzie śpiewał jak pavarotii... wieczorem pod domem maggie czeka spora grupka mieszkańców miasta, ciekawych jakie efekty przyniesie kuracja maggie. ta jest gotowa na wszystko, przede wszystkim żeby zrobić na złość fleischmanowi, ale w ostatniej chwili mówi chrisowi nie... nie chce jednak dać fleischmanowi satysfakcji - po namiętnym pocałunku z maggie chris odzyskuje głos;)
          chyba wszystko, ktoś pamięta coś jeszcze?
          • taskussani Re: wtorek, 10 maja 10.05.05, 20:57
            a ed nie odnalazł rodziców z tym_który_czeka. za to na końcu odcinka spotykał mężczyznę zmieniającego koło na drodze. zaproponował mu pomoc i chwilke pogadali. facet się przedstawił - smith, ale do eda dotarło to jak jego domniemany ojciec juz odjechał...
            i jeszcze morris doszedł do wniosku, jakże słusznego z resztą, że wielkim namiętnościom towarzyszy ból. i że nie był zakochany w shelley, ponieważ gdy ją poznał czuł jedynie szczęście. za to shelly mówi mu, że ona owszem, miała straszne bóle i że była w nim zakochana;)
            • jaginger Re: wtorek, 10 maja 10.05.05, 22:19
              Oj!łosie,łosie:)
              Pisałam,że naskrobię...a wy tacy niecierpliwi:)
              Dzięki za wyręczenie...
              Maurice i Shelly mieli pogadankę w barze.Ten jej powiedział,że jej nie
              kochał,był tylko zauroczony.Shelly natomiast,że była zakochana,bo rzygała jak
              kotka.A Fleoschman był piekielnie zazdrosny o Maggie,jak ta odczyniała czary
              nad Chrisem.
              • jaginger Re: wtorek, 10 maja 10.05.05, 23:15
                Jeszcze cuś mi się przypomniało.Jak Holling zastępował Chrisa w radio:
                "Chris jesteś tam,muzyka mi się skończyła i nie wiem co mam zrobić"
              • groha Re: wtorek, 10 maja 10.05.05, 23:19
                Trudno się dziwić, że pod domem Maggie zebrało się pół miasta, a ona poczuła
                ciężar misji, jaka na niej spoczywa, skoro Ruth-Ann powiedziała, że kiedy
                zabrakło głosu Chrisa, w Cicely powstała czarna dziura...
                A Fleishman, matko kochana, co on wyrabiał pod tym domem, tego nie da się
                opisać:) Dostał nerwowej dygotki, a jego mina, to była mieszanina wszystkiego
                naraz: niedowierzania, zgorszenia, zazdrości i Bóg wie czego. Cudo! Po wyjściu
                Chrisa, zakręcił się jakoś tak bezradnie i bez przekonania powiedział do
                zebranych: co to? Olimpiada? Aż mi się go żal zrobiło, jak słowo daję:))) A
                nazajutrz poleciał do Chrisa i zapytał, czy Maggie jęczała... Napalony samczyk:)
                A w historii Eda, najpiękniejsze było to, że spotkany na drodze obcy facet,
                zanim wsiadł do swojej furgonetki, powiedział mu, że nazywa się Smith i dodał:
                zapnij kurtkę, idzie mróz. Kiedy dotarło to do Eda, zaprezentował jeden ze
                swoich najpiękniejszych uśmiechów - słodki, dziecięco rozbrajający i kusząco
                tajemniczy:)) On mnie wzrusza, naprawdę :))
                • dzidzia_bojowa dla takich seriali 11.05.05, 10:01
                  perełek, cudeniek warto posiadać telewizor. Najpiękniejszy, kultowy serial
                  wszech czasów. Jak wy to pięknie opisujecie! Ja po każdym seansie trwam
                  jeszcze godzinę w uniesieniu, trawiąc w myslach każde słowo bohaterów.
                  • jaginger Re: dla takich seriali 11.05.05, 19:19
                    Alaska się nagrała,poźniej skrobnę co dziś było:)
                    • jaginger dzisiaj 11 maja 11.05.05, 22:01
                      W barze kłóciło się dwóch gości,którego pies jest lepszym psem myśliwskim
                      labrador czy wyżeł.No i Holling pogonił jednego z nich.Shelly kipiała ze
                      szczęścia.W łóżku Shelly wspominała akcję Hollinga.Porównała ją do bjaktyki
                      swoich kumpli ze szkoły.Jeden z nich pokazywał jej swojego ptaka,a Wayne(był
                      kilka odcinków temu)przyłożył temu w dziób.Miał łatwo,bo gość stał ze
                      spuszczonymi portkami.Szczęsliwa,jak nie wiem co,Shelly odagą Hollinga.Zaczęła
                      porównywać penisy kumpli i Hollinga.Hollinga wydaje się inny,"jakby w golfie"-
                      za Shelly.Zdziwiona,że Holling nie był obrzezany.Holling miał nietęgą minę.
                      Fleischman i Maggie-standard potyczki słowne.Ruth Ann dała Maggie list od
                      ojca,który przeleżał miesiąc i innej osoby.Do Maggie przyjeżdża zaraz
                      ojciec.Holling zjawił się w gabinecie Joea.Chce się obrzezać,bo to bardziej
                      higieniczne i modne.Fleischman wybił Hollingowi zabieg z głowy.Sam był
                      obrzezany w 8 dniu swojego życia.Wyszedł po następnego pacjenta,a tu
                      klops.Pacjent zmarł w poczekalni."Śmierć to śmieszna sprawa.Zawsze cie zaskoczy
                      albo zajdzie od tyłu"-Maurice.Maurice,Fleischman i Marylin,szukają dokumentów
                      truposza.I nic.Joel chce trupa zanieść do koronera,ale w Cicely nie ma.Jest
                      Milt,który wypycha zwierzęta."No to ma kwalifikacje"-Maurice.Maggie odbiera
                      ocja z samoloru ubrana w śmieszną wełnianą,różową czapkę z pompomen i takie
                      rękawiczki z 1 palce.Dostała wcześniej od ojca.Chce mu zrobić wycieczkę
                      krajoznawczą,ale ten chce zobaczyć jak mieszka i poznać jej chłopaka dr Joela:)
                      Nakłamała ojcu w listach,że Joel to jej facet.Teraz próbuje się wymigać i
                      wcisnęła kit,że Joel jest Anchorage.Shelly żle zrozumiała Hollinga i jeszt
                      zadowolona z zabiegu.Bidul nie mógł dokończyć,że zrezygnował.Romawiali w
                      barze,szyfrem:)"Wolisz serki od golfów"-Holling.Maurice i joel ułożyli trupa na
                      stole w środku Cicely,bo zamrażalka Hollinga jest pełna-środek sezonu
                      łowieckiego.Na zewnątrz -15 stopni C.Muszą zorganizować straż,aby trupa wilki
                      nie zjadły.Na pierwszą wartę idze Ed.Nie można truposza zidentyfikować,bo nikt
                      go nie zna.Joel wpadł na gorąca kawę,Holling zmienił zdanie o
                      obrzezaniu.Zdecydował się.Joel zauwarzył Maggie z ojcem na ulicy.Ta nie reaguje
                      na jego krzyki.W końcu rzuca mu się na szyje i odgrywa scenę powitania
                      ukochanego przed ojcem.Joel nieprzeciętnie zaskoczony i zdziwiony.W trójkę idą
                      do baru.Na boku Maggie gęsto się tłumaczy ,aby ten odegrał jej chłopaka przed
                      ojcem.Trochę puskówki,zawadiacki uśmieszek Joela i zgoda.Chris przez radio
                      ogłosił Cicely o zabiegu Holinga.To co działo się podczas kolacji u
                      Maggie.Majstersztyk Joela.Nawciskał kitów ojczulkowi:ssportyzimowe-
                      bojery,letnie-bandzi,kuchnia Maggie-rewelka,razem mieszkają i planują wspólną
                      przyszłość.Warunek-Maggie musi się nawrócić,bo Joel przecież jest
                      Żydem.Ojczulek całą szklankę whiskacza łykną.Maggie-sukienka,papieros.
                      Holling ma koszmar:leży na stole operacyjnym,dookoła ludzie z Cicely,Fleischman
                      wszystko komentuje.Obok narzędzia chirurgiczne i piła elektryczna albo
                      spalinowa do drewna.Cięcie,błąd i Holling budzi się z koszmaru.Facet ma stres.W
                      barze popija wódkę.Joel próbuje zidentyfikować trupa po jego rzeczach-guma do
                      żucia,obcinarka do paznokci,świstek z zapiskiem-odebrać koszulę.Nic.Do gabinetu
                      wpadła wściekła Maggie.Joel nieźle się bronił.Wytknął jej,że okłamuje ojca i
                      jej słodki wizerunek ukochanej córeczki tatusia.Na zebraniu mieszkańców Joel
                      informuje o przekazaniu trupa patologowi w Juno.Ale ludność nie chce go
                      oddać,bo go poaznali,przyzwyczaili się,jest im bliski-w końcu 2 dni go
                      pilnowali:)Chcą go pochować w Cicely.Joel nie wystwaił jeszcze aktu zgonu,bo
                      patolog:)Postanowili wysłać tologowi kilka organów do zbadania.I zwrot do
                      cicely.Pijany Holling odzwiedził w nocy Joela.Prosił aby nie spsprał sprawy."Ja
                      i wacek wiele razem przeszliśmy.Wspólne polowania.Tylko ja,waceki księzyc"-
                      Holling.Maurice pilnuje trupa.Pzypomniało mu się o zmarłym bracie,który nie
                      oddał mu 8000 dolców!!Shelly i Holling przyszli na zabieg.Joel nieźle z nich
                      żartuje i trochę straszy problemami z krzepliwością krwi.Rezygnują z
                      obrzezania.Maggie pogania ojca.Ten przyznaje,że polubił Joela.Maggie
                      natomiast,że go okłamała.Pogrzeb trupa.Celebruje Chris,a Maurice nie kuma oczym
                      mówi Chris.Maggie przeczytała sonet 116 Szekspira.Trupa spopielili.I koniec.
    • around_the_sun Re: Welcome to Cicely, Alaska 11.05.05, 22:09
      Oglądałam, ale tak fajnie się czyta, dzięki :)
      • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 11.05.05, 22:16
        hej łosie!

        Dzięki jaginger za streszczenie.Jutro chyba będzie mi dane obejrzeć pierwszy
        odcinek w tym tygodniu, więc coś pewnie też wyskrobię ;)

        pzdr
        • blubelle Re: Welcome to Cicely, Alaska 11.05.05, 23:13
          jaginger-robisz to poprostu rewelacyjnie(chyba sobie notatki robisz podczas
          seansu). Ogladałam ten odcinek, ale ja czytam takie streszczenie to znów mi się
          gęba śmieje. Ale Fleischmann miał uśmieszek jak wciskał kit tatuśkowi Maggie-
          miał ubaw po pachy! No a sonet był przepiękny...
    • taskussani czwartek;) 12.05.05, 15:39
      kto dzis opowiada? dopadłam do telewizora na końcówkę samą...
      liczę na Was, łosie;)
      btw, co się dzieje na forum?
      • around_the_sun Re: czwartek;) 12.05.05, 18:07
        Ja dzisiaj pracuję od 8 do 18, nie mogłam oglądać, niechże ktoś coś skrobnie,
        pliiiis !
        • around_the_sun Re: czwartek;) 12.05.05, 18:08
          sprostowanie, powinnam pracować do 18 ale kiedy stąd wyjdę to pojęcia nie mam :(
          • dzidzia_bojowa Re: czwartek;) 12.05.05, 18:37
            biedactwo:) Już zbieram myśli i coś spróbuję napisać.
            Maggie ma sen , w którym gra z Joelem w Detektywa. W pewnym momencie doktor
            zakłada na głowę kapelusz. Magie budzi się i już wie,że Fleischmenowi grozi
            niebezpieczeństwo. Kapelusz we śnie symbolizuje szybką i gwałtowną śmierć.
            Tymczasem Joel przygotowuje się do wyjazdu do NY.Ma lecieć samolotem do
            Uncollege z Maggie, a potem dalej. O'Connell zastanawia się, jak nie dopuścić
            do wyjazdu doktora albo przynajmniej uprzedzić go o niebezpieczeństwie.Zwierza
            się z problemu Chrisowi. O sprawie dowiaduje sie całe miasto.Podczs obchodów
            rocznicy założenia miasta, urządzane jest pożegnanie, na którym wszyscy
            wypowiadają się pochlebnie o doktorze, że jest w porządku, że jest dobrym
            lekarzem i że jest słodki. Słowem Joel uczestniczy we własnym pogrzebie.
            Tymczasem w przychodni panoszy się zastępca Fleischmana. Zaprzyjaźnia się ze
            wszystkimi, urządza gabinet po swojemu i mówi,że mu się tu podoba co bardzo nie
            podoba się Joelowi. Fleischman zaczyna się zastanawiać, tym bardziej,że sny z
            kapeluszem Maggie powtarzają się. I właśnie wtedy, gdy Joel widzi zmiany,
            jakich dokonał jego zastępca, i gdy ten mówi,że myslał,że już Fleischmana nie
            ma, doktor postanawia nie wyjeżdżać. Odwiedza Maggie, by dowiedzieć się, czy
            martwiła się o niego. Nie otrzymuje jednoznacznej odpowiedzi.
            Wątek poboczny: do Ciceley przyjeżdża dawna miłość Maurice'a, z którą spędza
            upojną noc. Po igraszkach Maurice zasypia i podczs snu chrapie i ma bezdech.
            Kobietę przeraża ta przypadłość i prosi o pomoc Joela. Fleischmann ma
            obserwować Maurice'a podczas snu. Rano wszystko się wyjaśnia: Maurice jest
            uczulony na wełnę, nie może używać wełnianego pledu.
            • blubelle Re: czwartek;) 12.05.05, 18:54
              Mi się podobało jak na zebraniu, Chris pyta zebraną społecznośc: Kto słyszł o
              śnie Maggie i of kors wszyscy podnoszą ręce do góry. Maggie z
              wyrzutem: "Shelly??!", a ona "Wydusili to ze mnie" i robiąc swoją słdką minkę,
              mówi do wszystkich, ze jej szkoda doktora Fleischmana (że ma zginąć), bo on
              taki słodki jest, a na to jakiś Indianin: "I find him very attractive" . No i
              ta mina Joela. Albo jak Joel wpada do swojego gabinetu i przegania zastępczego
              doktorka z NY, który zyskał dosć dużą akceptację społeczności Cecily, i mówi,
              ze jednak może poleci rannym samolotem, na to jego "sekretarka"., że trzeba
              dopłacić 600$. A Fleischmann: "600$ Over my dead body!!!".
              Albo Morris barze słuchając audycji Chrisa o poranku opowiadającego o Cecily i
              Rosalyn, złożycielkach miasteczka, z przekąsem: "Nie żebym miał coś przeciwko
              lesbijkom. Widziało się pare filmów, ale po co o tym opowiadać".
              Albo jak Maggie opowiedziała Fleschamnowi swój "proroczy sen", on na to
              rozbawiony: "Martwisz sie o mnie O'Connel. Jestem wzruszony", a ona "Martwię
              się o każdą żywą istotę. Jesteś okropnym egocentrykiem", a Joel"Naprawdę jestem
              wzruszony (I'm really touched)!". To tyle....hihi....dziś robiłam notatki.
              • taskussani Re: czwartek;) 12.05.05, 19:02
                dzieki dziewczynki;)
                chcialam napisac, że w tej chwili to chyba jedyny normalny wątek na tym forum, ale się nie będę denerwować i nie napiszę;)
                dzieki raz jeszcze
                • dzidzia_bojowa Re: czwartek;) 12.05.05, 19:27
                  nie ma za co:) to dla mnie przyjemność.
                  ps. chyba źle pisałam jedno imię, ma być Morris?
                  • jaginger Re: czwartek;) 12.05.05, 19:58
                    Dobrze było-Maurice jest prawidłowo
                    • taskussani Re: czwartek;) 12.05.05, 20:03
                      ważne że wiadomo o co i o kogo chodzi;)
                      • around_the_sun Re: czwartek;) 12.05.05, 20:09
                        Ufff, wreszcie w domku, dzięki piękne !
                        • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 12.05.05, 20:14
                          Zauważyłem, że jak wypadnie się z rytmu oglądania (tak 3-4 dni), to potem
                          ciężko załapać.
                          Ale odcinek bardzoo dobry ;) (może dlatego, że nie widziałem 4 poprzednich) ;)
                          no i teskt Chrisa w czasie debaty o śmierci Fleischmana :
                          "No cóż, jak Fleischaman do nas nie wróci, to jest z nami Dave" ;)

                          pzdr
                          • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 12.05.05, 20:28
                            Klimat Alaski tak:)
                            Dozowanie powinno być regularne,a przedawkowanie niczym chyba nie grozi:)

                            -------
                            • blubelle Re: Welcome to Cicely, Alaska 12.05.05, 20:58
                              OOOps! Maurice a nie Morris-cos mi dziś klepki nie ten teges. A jeszcze dobry
                              był tekst Joela, gdy zaproponowal Maggie przeniesienie ciężkiego fotela, ona
                              baaardzo zdziwiona, a on: "Że nieby Ci foltel spuszczę na nogę" z sarkazmem.
                              • dzidzia_bojowa Re: Welcome to Cicely, Alaska 13.05.05, 16:30
                                dzisiaj też dali czadu, w oczekiwaniu na pękanie lodów na wiosnę wszyscy są
                                podminowani i nerwowi. Fleischman ma sny erotyczne bez finału(nad czym
                                ubolewa), Holing szuka chętnego do bicia, Maggie kupuje czasopisma z gołymi
                                facetami, Shelly czyta powieść z erotycznymi opisami.Seks kipi, ba, wrze! W
                                końcu Joel i Maggie rzucają się na siebie i całują namiętnie i gwałtownie(sic!).
                                Scena the best nr 1: Joel i Maggie "rozładowują" atmosferę potem palą wspólnie
                                ćmiki
                                Scena nr2: Holling w czerwonych gaciach w łosie na ringu
                                • dzidzia_bojowa Re: Welcome to Cicely, Alaska 13.05.05, 16:39
                                  jak ktoś nie widział, wyjaśniam: rozładowanie atmosfery polegało na pełnej
                                  namiętności wymianie zdań, typu: nie mogę przestać o tobie myśleć ,albo: w
                                  moich fantazjach posuwamy się daleko... do końca. A potem wracają do normalnej
                                  gadki.No i te ćmiki
                                  • blubelle Re: Welcome to Cicely, Alaska 13.05.05, 19:37
                                    Maggie do Fleischmana: Aleś się wysilił-galaretka! (na impreze kazdy coś
                                    przygotowywał)A poza tym banana sie daje przed zastygnięciem galaretki. Joel
                                    nie pozostaje dłużny, a Maggie: Nie znosisz krytyki.Jak ty studia skończyłeś! A
                                    na to Joel: Za dużo nalatałas się samolotem i ci mózg napromieniowało. I tak w
                                    te tryby. Skończyło się na namiętnych pocałunkach...Ech no i bieg byków był
                                    niezły na koniec-tzn. mężczyźni nago biegali po miasteczku...
                                    • around_the_sun Re: Welcome to Cicely, Alaska 13.05.05, 19:47
                                      Dzisiaj nie oglądałam, ale tą scene pamiętam z poprzednich emisji, dobre :)))
                                  • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 13.05.05, 19:48
                                    No i znikające radia.Joelowi gwizdnęli z samochodu.Poszedł na skargę do
                                    Maurice'a.Ten to zbagatelizował,w zeszłym roku ginęły suszarki do włosów.Joel
                                    nie może zgłosić kradzieży,bo Cicely nie ma policji.Ale jak Maurice'owi ukradli
                                    odtwarzacz cd,to robi awanturę na cały bar.Ściągnął duża panią
                                    policjantkę,która zrobiła na nim ogromne wrażenie.Policjantka zgodziła się
                                    poboksować z Hollingiem.I znokautowała go.Przeszła mu ochota do bijatyki,bo
                                    zaczęły pękać lody.Maurice ją adoruje,prasuje mundur gdy ona przygotowuje się
                                    do walki z Holingiem.Na pożegnanie po jego amorach policjantka odopala mu:Nie
                                    szanuję mężczyzn którzy prasują mi spodnie"."Nie jestem ciapciakiem"-Maurice do
                                    niej.
                                    No i Shelly w okularach czytająca książkę.Biedactwo skarżyło się,że w książce
                                    jest za dużo słów.
                                    A i doroczny bieg byków.Joel stawił się na zbiórkę w barze,Maurice prponuje mu
                                    brandy.Ten rezygnuje,bo przed biegiem nie alkohol nie jest wskazany.A to było
                                    na rozgrzewkę,bo faceci biegli nagolasa przez Cicely.Joel po chwili
                                    zastanowienia dołączył do golasów.Radia kradł Chris,średztwo prowadził Ed.
                                    Ale perełka odcinka to pastiż teledysku Roberta Palmera "Simple
                                    Irresisible".Joel jako Robert Palmet otoczony długonogimi panienkami w czarnych
                                    sukienkach,które proponują mu bzykanko:)A ta pierdoła się wykręca,bo nigdy nie
                                    miał spełnienia w erotycznym śnie.I wstydzi się tobić to na widno.I zapada
                                    ciemność.I pobudka.
                                    ------
                                    • around_the_sun Re: Welcome to Cicely, Alaska 13.05.05, 19:55
                                      Kochani jesteście, naprawdę :)
                                    • taskussani Re: Welcome to Cicely, Alaska 13.05.05, 20:04
                                      pani policjantka mi sie z fargo coen'ów skojarzyła;)
                                      i czy to nie była kathy bates?!
                                      • dzidzia_bojowa Re: Welcome to Cicely, Alaska 13.05.05, 20:07
                                        tak , to była Kathy Bates, tylko młodsza i szczuplejsza. Ona zawsze takie
                                        twarde baby gra
                                      • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 13.05.05, 20:08
                                        Nie to nie ona.Faktycznie jest podobna.
                                        Ona zawsze grywa takie duże,silne i czasami jędzowate kobitki:)
                                        ------
                                      • taskussani Re: Welcome to Cicely, Alaska 13.05.05, 20:09
                                        nie, nie była (gadam sama ze sobą!)
                                        Officer Barbara Semanski / Sergeant Barbara Semanski (6 episodes) -
                                        • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 17.05.05, 09:48
                                          Co było wczoraj w Cicely??
                                          ---------------
                                          • around_the_sun Re: Welcome to Cicely, Alaska 17.05.05, 11:04
                                            Podbijam wątek bo nie oglądałam, chętnie poczytam jakieś streszczonko.
    • kocie_oczko Re: Welcome to Cicely, Alaska 17.05.05, 15:32
      Maggie do Joela: "jak chodzisz jesteś trochę nieporadny, lewa noga leci ci do
      środka" :-)))
      • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 17.05.05, 18:32
        to jest wczorajszy:

        Raz w roku do Cicely przyjeżdża z wizytą utalentowany muzyk, Nikołaj.
        Mieszkańcy miasteczka z niecierpliwością oczekują na niego. Z jego przyjazdu
        nie jest jednak zadowolony Maurice. Zamierza on wyzwać przybysza na pojedynek.
        Tymczasem w Hollingu budzi się jego słowiańska dusza. Chce on dokonać czegoś
        wyjątkowo szalonego. Indianin Ed po raz pierwszy w życiu jest zakochany. Swoją
        wybrankę, rudowłosą córkę kaznodziei, zasypuje listami miłosnymi. Ich autorem
        jest Chris.

        Oglądam teraz tylko w czwartki, więc nic skrobnąć nie mogę.
        Chyba pozostało mi poczekać na sesję powtórkową na 7 : /
        Groha! Daj znak życia i napisz coś w temacie ;)

        pzdr
        • jaginger Re: Welcome to Cicely, Alaska 17.05.05, 18:42
          Dziś coś było o Ricku,w którego walnął satelita...kawalątek widziałam
          Nagrywam,ale w tym tygodniu nie dam rady na bieżąco
          W weekend będzie hurtowo:)
          ------
          • kazzol Re: Welcome to Cicely, Alaska 17.05.05, 18:47
            jaginger napisała:

            > Nagrywam,ale w tym tygodniu nie dam rady na bieżąco
            > W weekend będzie hurtowo:)

            już nic nie mów...hehhehe ;D
    • groha Re: Welcome to Cicely, Alaska 18.05.05, 00:19
      Przez cały tydzień byłam daleko od Cicely:( Wy chyba też. Uciekają nam odcinki,
      aż żal bierze:(
      • dzidzia_bojowa Re: Welcome to Cicely, Alaska 18.05.05, 09:08
        a nie, a nie ! Ja oglądałam. Maurice okazał się homofobem. Klątwa Maggie działa-
        Rick stał się jednością z satelitą i tak został pochowany, co wywołało ogólną
        wesołość. Maggie jest przygnębiona, bo kolejny chłopak zszedł w nietypowych
        okolicznościach. Fleischman okazał sie bardzo w porządku wobec Maggie. Może ona
        wreszcie to doceni?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka