Proste pytanie amatora....

14.04.06, 19:33
    • pklark Re: Proste pytanie amatora.... 14.04.06, 19:42
      Co z tą zapowiadaną szeroko korektą???? Miala miec miejsce na początku roku,bo
      PIS,bo hossa trwa od 3 lat ,bo to i tamto ..........i co ??? jest polowa
      kwietnia indeksy osiagają maksima a ja obserwując reakcje niby-inwestorów
      (walących hurtowo do FI) w styczniu wycofalem środki z arki-akcji i pioneera-
      akcji polskich ,nie powiem zarobilem po kilkadziesiąt % ,ale jak policze ile
      moglem zarobic jeszcze do kwietnia (a pieniązki leżą teraz na OKO w ING)- co
      radzicie takiemu początkującemu inwestorowi jak ja ??????( dodam ,że chodzi o
      kapitał na poziomie 70 000 zł.)
      • citro1 Re: Proste pytanie amatora.... 14.04.06, 20:07
        Ile mogłeś zarobić to teraz możesz Sobie tylko policzyć,a jak rynek by spadł to
        byś pisał ile to zarobiłeś bo Ty sprzedałeś i siedzisz na pieniązkach.To jest
        gdybanie za które nik nie płaci,a co to tych Twoich 70 000,to jak piszesz,
        jesteś początkujący,więc powierz te środki fachowcom,a sam spróbuj na małej
        kwocie jakiś inwestycji.
      • elamigo1 Re: Proste pytanie amatora.... 14.04.06, 20:44
        W dzisiejszym Parkiecie jest kilka tekstów wyraźnie określających sytuację.
        Owszem dalsze wzrosty są możliwe. Ryzyko rośnie jednak coraz bardziej. Im wyższa
        góra na którą wdrapią się indeksy - tym większy może być spadek, a na pewno
        bardziej gwałtowny. Jeśli zarobiłeś kilkadziesiąt procent i masz je w formie
        płynnej - gotówka, fundusz pieniężny lub ostatecnie obligacje - to obecnie
        możesz się cieszyć że zarobiłeś je NA PEWNO. Inaczej jesteś w sytuacji że tylko
        masz szansę je zarobić. To jest jak posiadanie wypełnionego kuponu totolotka
        przed losowaniem. Póki nie padnią liczby czujesz się milionerem i już wydajesz w
        myślach pieniądze. Póki nie padną liczby... To powszechny błąd początkujących
        inwestorów. I wszyscy amatorzy powszechnie temu zaprzeczają i twierdzą że to ich
        nie dotyczy, że to nie ich spółki czy walory spadną.
        Jeśli zazdrościsz sąsiadowi że trafił czwórkę w totka, a ty nie wysłałeś kuponu
        - nie powinieneś brać się za samodzielne podejmowanie decyzji o momentach
        wejścia lub wyjścia z rynku - bo prawie na pewno stracisz. Fundusze nie sa od
        spekulowania. Są od inwestowania. Decydując się na fundusz akcji musisz wziąć z
        nim ślub na kilka lat co najmniej aby można było mówić że postąpiłeś stosunkowo
        bezpiecznie. I to pod warunkiem że nie kupowałeś na szczycie hossy.
        Porównaj to do sytuacji krótkiego romansu z nieznajomą/mym. Na kilka ładnych
        dziewczyn/ków które będą super i ekstra i dadzą wspaniałe chwile - może się
        trafić taka, najpiękniejsza, która "sprzeda" ci adidasa do końca życia. Nawet
        jeśli wszyscy koledzy z nią mieli przyjemność nigdy nie wiesz że to akurat TOBIE
        może pęknąć guma. Twóje narzą$y - twoje ryzyko.
        Jest takie powiedzenie: na starość człowiek żałuje najbardziej tych grzechów,
        których nie popełnił w młodości. POD WARUNKIEM że nie są to grzechy śmiertelne.
        Na koniec anekdotka - ale byłem jej świadkiem - w pełni autentyczna. Stąd też
        porównanie w moim poście:
        W latach 80tych płynąłem statkiem handlowym - zaprzyjaźniając się z marynarzami.
        Zawinęliśmy do portu w Santos w Brazylii. Podczas wieczornego wypadu część
        marynarzy poszła szukać "ulgi" w przybytku rozkoszy. Wszyscy zazdrościli koledze
        któremu przytrafiła się naprawdę najładniejsza z obecnych tam dziewcząt. Mówili
        że RZadko trafia się piękność jak z bajki w takim miejscu. Cóż z tego jeśli
        tylko ten któremu trafiła się "okazja" musiał przez 2 tygodnie brać silne
        antybiotyki - na kilkunastu facetów którzy skorzystali z usług lokalu.
        Wystarczyły 3 dni aby przestali mu zazdrościć... Często jest tak że im większa
        przyjemność - tym więcej musisz za nią płacić. Często jest tak że decydując się
        na zamówienie nie znasz dobrodziejstwa inwentarza i ostatecznych kosztów
        przyjemności.

        pozdrawiam.
        amigo
      • zablokowany Nie ma nic za darmo 14.04.06, 20:46
        a nauka kosztuje wiec masz nauczkę nie słuchać innych.
        • pklark Re: Nie ma nic za darmo 14.04.06, 21:10
          Nauka kosztuje,mam nie sluchac innych -super tylko ja nie wiem czy wracac do
          funduszy czy nie ? a może zainwestowac teraz w jakies male ladne mieszkanko w
          nowym bloku ,a gielde narazie odpuscic? oczywiscie FI ,bo na samodzielne
          inwestycje ( kupowanie akcji) to ja jeszcze za cienki jestem-tak uważam...a
          wokół Pis z Lepperem pod ręką będą razem solidarny kraj budować - a to mnie
          mocno zniechęca do iwestycji na gieldzie ....
          • elamigo1 Re: Nie ma nic za darmo 14.04.06, 21:28
            Decyzję musisz podjąć sam.
            Rady które można dawać "bezpiecznie" to:
            - nie angażuj więcej niż 10% majątku w jeden rodzaj inwestycji czy projekt
            inwestycyjny.
            - zawsze inwestuj tak aby nawet utrata całości kapitału zainwestowanego w dane
            przedsiebwięcie (np spekulację - nie mylić z inwestowaniem) nie spowodowała
            całkowitej ruiny twoich finansów.
            - tak rozumująć możesz zaryzykować część środków w fundusze akcji nawet dzisiaj.
            Pod warunkiem że to mała część. Dopiero jak się okaże że inwestycja jest
            trafiona a wybrany moment odpowiedni - powiększasz zaangażowanie. Jeśli jest
            chybiona lub moment zły - wycofujesz się z niej jak najszybciej zakładając że im
            szybciej się wycofasz tym mniej stracisz. Nie licz na to że może jeszcze
            "odbije" - nie odbija, statystycznie masz mniejsze szanse.
            Co do pisu z lepperem. Tu nie wiadomo. Jeszcze nie zaczęli rządzić. Zapowiada
            się nieciekawie ale są kraje które mimo rządów populistów nie reagują na psucie
            gospodarki zbyt szybko. Za to zwykle wygrzebywanie się pó źniej z dołka trwa
            bardzo długo...
            Znów, słóconych parlamentów i rządów bez większośći mamy w świecie pełno.
            Zmniejsza to szanse na rozwój - ale nie zawsze przeszkadza wzrostom. "Po owocach
            poznacie Jego."
            na koniec: NIE SŁUCHAJ INNYCH. Musisz wiedzieć sam a innych brać pod uwagę - ale
            NIE słuchać!! Sam musisz być odpowiedzalny za swoje decyzje inwestycyjne.
            Słuchjąc innych będziesz na nich zwalał winę za swoje niepowodzenia. Szukał
            innego guru do słuchania. Kolejnego winnego. Tak do końca kapitału.
            pozdro

            • mars45 Re: Nie ma nic za darmo 15.04.06, 13:52
              Zachęcam Cię abyś dokładnie przeczytał co napisał elamigo1. Do tego polecam
              lekturę książki Kane i Abel. Autor Jeffrey Archer. Tak Kane miał podobne
              rozterki jak Ty. A wszystko działo się w Ameryce w 1929 roku przed wielkim
              październikowym krachem. Mimo wielu oponentów Kane wyprzedawał akcje od
              początku roku. One dalej rosły a główny bohater sam już zaczął mieć
              wątpliwości. Co prawda jest to tylko powieść w dodatku dotyczy historii ale
              pasuje do Twojej sytuacji jak ulał.
              • fular1 Re: Nie ma nic za darmo 15.04.06, 14:01
                porownywanie owej sytuacji do roku 1929 r jest ciut nie na miejscu. tak mi sie
                wydaje. nawet wiecej niz ciut.

                pozdrawiam
                • elamigo1 Re: Nie ma nic za darmo 15.04.06, 17:42
                  Uważam, że porównywanie sytuacji do tej z 29 roku, w właściwie z 31 i lat po nim
                  - jest jak najbardziej na miejscu. Ryzyko, że powtórzy się taka recesja jest
                  coraz wyższe. Globalnie.
                  Świat cierpi na ogromny kryzys nadprodukcji. Zarówno przemysłowej jak i rolnej.
                  Gdyby nie ograniczenia surowcowe ekonomia światowa wpadła by w ciąg deflacyjny.
                  Droga ropa jest nawet na rękę gospodarce światowej. Pomyślcie co by się stało
                  gdyby staniała do 40dol za baryłkę? Przy słabym rozwoju popytu wewnętrznego chin
                  i indii jesteśmy na coraz lepszej drodze ku takiemu właśnie kryzysowi. Tym
                  bardziej że wielkość rezerw dewizowych chin nie zmusza ich do jakichkolwiek
                  działań w celu zapobieżenia kryzysowi. Nawet by na tym zarobili - tając się
                  pierwszą potęgą świata. Globalizacja i koncentracja produkcji i usług w rękach
                  wielkich koncernów, teraz globalnych. Bardzo wysoka wydajność pracy etc etc.
                  Na wykładach z historii gospodarczej wyraźnie uczą jakie były przyczyny które
                  wywołały kryzys gospodarczy ( którego zajawką był krach giełdowy z 29r). Czy nie
                  widzisz analogii w wielu z aspektów? Z liberealizacją, powrotem idei
                  populistycznych i prosocjalnych w tle? Czy nie mamy złotego wieku?
                  Dopatrywanie się ryzyka jest więc na miejscu. Nawet bardzo na miejscu.
                  Co do krachów giełdowych: mają to do siebie że prawie nikt się ich nie
                  spodziewa. I to właściwie bardzo mocny argument za tym że krachu nie będzie.
                  Jednak nieprzekonujący. Ale wielu się go spodziewa. Tak wielu że złoto podrożało
                  w ciągu roku o połowę przy inflacji 2%. Mówicitocoś? Coś wielu tych wielu.
                  Najbogatsi ludzie tego świata są zabezpieczeni przed kryzysami. Uratują tyle z
                  majątku by nigdy nie klepać biedy.Ziemia (też drożeje) złoto... Kosztem bieżącej
                  stopy zwrotu. Dzięki temu śpią spokojnie i mogą głosić nawet, że kryzysu nie
                  będzie. Raczej...
                  A ty jesteś zabezpieczony przed krachem?

                  Co do wielkośći aktywów funduszy: Jakoś wielkość zebranych aktywów w stanach czy
                  japonii nie uchroniło tych krajów przed ani jednym kryzysem. Ich obecność tylko
                  zmienia formę i przebieg kryzysów. Nie głębokość ani spontaniczność.
                  Globalne oszczędności ludzi w formie aktywów finansowych powiększają się
                  logarytmicznie od stuleci. Również powiększa się, ale arytmetycznie, stopa
                  oszczędzania ludzi na świecie. W latach 20tych używano tych samych argumentów
                  jako mających zaprzeczać widmu kryzysu. "Przecież ludzie są coraz bogatsi i
                  coraz więcej kupują akcji etc" TAK JAK DZISIAJ!~ wtedy nie było tfi (takich
                  jakie znamy) były inne formy pakowania oszczędności na rynek finansowy.
                  Adekwatne do czasów. Inna struktura. Efekt ten sam - hossa. Globalna. Były
                  kraje które ucierpiały najbardziej - te które najwięcej wzrosły przed krachem.
                  Czy scenariusz się powtórzy? - na pewno nie taki sam. Czy w ogóle - nie wiadomo.
                  Mądry inwestor bierze jednak pod uwagę również taką ewentualność.
                  • fular1 Re: Nie ma nic za darmo 15.04.06, 23:07
                    Migo to wszystko co piszesz to racja. tylko poprostu rok 1929 to poprostu dla
                    mnie nieodpowiedni moment dla przykladow.

                    1. czas miedzy wojnami
                    2. europa zrujnowana
                    3. zadluzenie europy siegajace zenitu
                    4. niepewnosc
                    5. recesja
                    6. nowa wojna w zanadrzu
                    7. zmieniajace sie rzady jak deszcz i slonce
                    8. hiperinflacja

                    i wiele wiele wiele innych dziedzin, ktore ku temu szly nieuchronnie. poprostu
                    tak mysle.

                    czy teraz nawet jak bedzie bessa bedzie inflacja 800% ? czy bedziemy jezdzic z
                    walizkami złotowek ? a za taksowke czy chleb zaplacimy 3\4 walizki ??

                    o to mi chodzi. mozna porownywac besse do 2000-2002 roku. ale chyba nie 1929
                    roku.

                    o to mi chodzilo.
                  • fular1 Re: Nie ma nic za darmo 15.04.06, 23:11
                    www.stockcharts.com/charts/historical/djia1900.html

                    oczywiscie ze sa korekty, bessy. ocywiscie. ale kazde wyjscie indexu z bessy
                    zawsze praktycznie konczy sie poziomem sprzed besssy
              • fular1 Re: Nie ma nic za darmo 15.04.06, 14:18
                Aktywa funduszy inwestycyjnych zbliżyły się do 70 mld zł
                Fundusze inwestycyjne zarejestrowane w Polsce zgromadziły na koniec lutego 69,5
                mld zł. W marcu wartość aktywów przekroczy próg 70 mld, uważają specjaliści z
                niezależnego ośrodka Analizy Online.
                Fundusze akcji zgromadziły w minionym miesiącu 863 mln zł.
                „To dotychczasowy rekord, jeśli chodzi o tę grupę produktów. Od listopada
                minionego roku odnotowujemy co miesiąc nowy rekord salda wpłat i umorzeń do
                funduszy akcyjnych. Łącznie w ciągu ostatnich 6 miesięcy wpłynęło do nich
                prawie 2,9 mld zł aktywów, a wartość zarządzanych przez nie aktywów netto
                wzrosła o ok. 72%” – napisała Pałka w raporcie.


                www.money.pl/fundusze/wiadomosci/artykul/aktywa;funduszy;inwestycyjnych;zblizyly;sie;do;70;mld;zl,193,0,147393.html



                czyli mamy okolo 70 mld w funduszach. okolo 210 mld na lokatach jeszcze jako
                oszczednosci. to jest proporcja okolo 25\75 dla fundusz\lokata.

                jeszcze w 2005 roku bylo 85\15... lokata\fundusz.

                niemcy maja 50\50
                USA 20\80 lokata\fundusz. my dazymy do modelu niemieckiego. dalego nam do USA.
                wiec jak widac jeszcze okolo 70 mld przeplynie z lokat do funduszow. czyli
                miedzy innymi na gielde. bessa byla by juz dawno gdyby nie ofe i tfi. to one
                ciagna rynek.


                to co napisalem to czysta teoria - wcale nie musimy dojsc do 50\50. wystarczy
                jakis owczy ped, funduszom strumien sie straci lub zmniejszy i beda ostre
                korekty. jednak jesli wszystko pojdzie dalej jak idzie, hossa bedzie ciagnieta.
                bedziemy stac z boku ? ja mam tak czy tak palec na "myszce" i wejscie w ochrone
                to dla mnie 2 dni robocze.


                ale rok 1929 to lekka prowokacja :)

                pozdrawiam. moj tekst stanowi tylko i wylacznie moje odczucia. nawet rodzinie
                nie polecam funduszy - zeby nie robic sobie wrogow. pozdrawiam
                • mars45 Re: Nie ma nic za darmo 15.04.06, 17:42
                  Ja tylko chciałem powiedzieć, że bohater tej książki miał podobne dylematy jak
                  pklark. A że akcja rozgrywa się w 1929 roku to czysty przypadek, chociaż będę
                  się upierał, że bardzo pouczający. Ja jeszcze doskonale pamiętam bessę z 2000
                  roku. A jeszcze lepiej tą, która nastąpiła po debiucie akcji Banku Śląskiego.
                  Wtedy byłem przekonany, że akcje mogą tylko rosnąć. Teraz jednak tamte nauki są
                  dla mnie bezcenne. Chociaż mimo tego, jeszcze zdażają mi się jakieś durnowate
                  posunięcia.
              • plessok Re: Nie ma nic za darmo 17.04.06, 14:41
                ciekawe ze ktos to opisal...ja spotkalem sie wiarygodnymi informacjmi ze temat
                czarnego czwartku otoz doradzcy inwestycyjni pol roku na przod przewidzieli
                krach spolek a ze ludzie "naiwnni" kupowali to wynik pogloski ze na gieldzie
                mozna tylko zarobic-bo jesli wszyscy wiedza ze na gieldzie mozna zarobic to
                trzeba byc glupim zeby nie skumac ze cos tu smierdzi...coz to jest ciezki fach
                ale jak umie sie odpowiedzni zarzadzac ryzykiem to mozna jakosc przeciwdzialac
                zmianom
    • fular1 Re: Proste pytanie amatora.... 14.04.06, 22:34
      trudne pytanie. jeszcze ciezsza odpowiedz. bo co, jak ci powiem wchodzi, a za 2
      miechy bedziesz -5% ?

      a co jak ci powiem nie, nie wchodz a ty mi znowu napiszesz za 2 miechy: fular
      patrz, dalej czekalem, a tu znow do przodu od kwietnia...


      musisz na to spojrzec dlugodystansowo... jak Elamigo1 napisal. jesli f. akcji -
      to koniecznie wziac slub z nim. spekulacja sie nie oplaca - wiem bo w marcu
      mimo ciezkiego miesiaca nie zarobilem okolo 3%.... tak fundusze sie wybronily.
      jeszcze raz mowie spekulacja sie nie oplaca. albo masz te 5 lat i dajesz
      funduszowi pracowac, albo poprostu popatrz za obligacjami i f. pienieznymi.
      mozesz miec szczescie - a moze nie.

      zawsze podejmuj sam takie decyzje. ja jestem juz w akcjach, wchodze tez powoli
      i juz nawet mam zyski pierwsze. to nie znaczy ze nie mam palca na "konwertuj".
      ale tylko w przypadku jakiegos naprawde krachu... korekty dla gieldy sa niczym
      woda dla rozy
    • plessok Re: Proste pytanie amatora.... 16.04.06, 19:07
      w inwestycjach nie ma pojecia co by bylo gdyby tylko trzeba z konsekwencja
      dazyc do celu i nawet poswiecic czesc nie zrobionych pieniedzy na rzecz
      przyszlych zyskow najwazniejsze nie tracic...bo rynek ma to do siebie ze da
      wiele okazji ku temu aby zarobic pieniadze-a co do korekty to jest taka zasada
      na naszej gieldzie cyklu 11 miesiecy(korekta) i koniec przypada na
      kwiecien...miejmy nadzieje ze nie nastapi wyrazna korekta ale jesli takowej nie
      bedzie to caly czas bedzie ryzyko znacznej korekty a tak mozna znow inwestowac
      z mniejszym ryzykiem
      • pklark Re: Proste pytanie amatora.... 17.04.06, 18:56
        No to obstawiamy :kiedy będzie konkretna korekta na GPW w W-wie???Ja obstawiam
        1-szy kwartał 2007........a wy???????
Pełna wersja