Dodaj do ulubionych

Czy ind.ubezp.na życie i dożycie w Warcie....

08.12.06, 23:53
... to tzw. III filar?
Piszę w tym miejscu bo już nie mam siły....

5 lat temu Rodzice zapisali mnie do III filaru. Przyszła miła pani z Warty,
przedstawiła ofertę no i zostałem zapisany.
Od 5 lat Rodzice płacą około 130 zł miesięcznie na moją przyszłą emeryturę.
Na chłopski rozum wychodzi, że po 5 latach wpłacili jakieś 7 tys zł.
Dziś dokopałem się do papierów, umowy, itp. i co zobaczyłem:
- po 5 latach wpłacania im kasy ostatnio przysłali taką notkę: "konto: G,
fundusz zrównoważony: stan 50,9813 jednostek uczestnictwa, aktualna wartość:
2 383,97 zł, aktualna cena jednostki uczestnictwa wynosi: fundusz
zrównoważony: 46,7616 zł.
- czy w związku z tym na koncie mam te śmieszne 2 383, 97 zł??? Wpłaciłem 3
razy tyle przecież!!
A poza tym to coś nazywa się "Indywidualne Ubezpieczenie na Życie i
Dożycie "XXI" - mam wątpliwości czy to mi się w ogóle liczy do emerytury jako
3 filar.
Jeśli nie to nie odpowiadam za to co zrobię tej babie z Warty.
Obserwuj wątek
    • augora Re: Czy ind.ubezp.na życie i dożycie w Warcie.... 09.12.06, 00:21
      ubezpieczenie kosztuje.....
      Reszta jest lokowana w fundusz... RESZTA!
      Współczuję...

      > - czy w związku z tym na koncie mam te śmieszne 2 383, 97 zł??? Wpłaciłem 3
      > razy tyle przecież!!
      > A poza tym to coś nazywa się "Indywidualne Ubezpieczenie na Życie i
      > Dożycie "XXI" - mam wątpliwości czy to mi się w ogóle liczy do emerytury jako
      > 3 filar.
      > Jeśli nie to nie odpowiadam za to co zrobię tej babie z Warty.
      • efreet81 Re: Czy ind.ubezp.na życie i dożycie w Warcie.... 09.12.06, 09:01
        Czy mogę Cię prosić o rozwinięcie tematu?
        Z tego co napisałaś wynika, że tylko część pieniędzy inwestują w fundusz i
        dlatego po pięciu latach wpłacania im kasy mam na koncie te marne grosze?
        Co mogę w tej sytuacji zrobić? :-(
        • gadzik1 Re: Czy ind.ubezp.na życie i dożycie w Warcie.... 09.12.06, 09:48
          ten post powinien byc cytowany tym wszytskim akwizytom, ktorzy wciskaja kit ze UBEZPIECZENIE (nazywane obludnie III filarem) to to samo co inwestycja.
          Tak wlasnie to działa

          Wplacasz 100 - firma (zwykle ubezpieczeniowea) bierze prowizje - te najbardziej pazerne nawet po 50 proc. ( z tego od 10 do 25 proc wyplaca sie tym WYBITNYM DORADCOM :))) )
          A reszta jest inwestowana.


          zapytam jak wielokrotnie w przeszlosci - czy jak ubezpieczasz samochod to zamierzasz na tym zarobic?
    • elamigo1 Re: Czy ind.ubezp.na życie i dożycie w Warcie.... 09.12.06, 12:33
      jeśli agentka która sprzedała ubezpieczenie sprzedawała je jako czysty III filar
      - pierwszego kopa możesz dać ode mnie.
      Wątpię jednak by tak to sprzedawała - chyba że sama była laikiem w tej
      sprawie(bardzo powszechne) lub świadomie próbowała wprowadzić w błąd Klienta
      (już rzadziej). Kupując produkt ubezpieczeniowy często klient słyszy to co chce
      usłyszeć. Zresztą agenci żadko pomagają by rozwikłać wątpliwości i skierować na
      właściwy tor myślenia. Zresztą część szkoleń w "agresywnych" towarzystwach ub.
      na tym się opiera - sprzedaj klientowi tak aby myślał że kupuje dokładnie to co
      chce, nie będzie słuchał bełkotu zastrzeżeń jeśli wystarczająco dobrze naświetli
      się mu plusy. Zresztą to grzech wszelkich pośredników finansowych.
      Po pierwsze XXI jest to ubezpieczenie na życie z elemetami III filaru a nie sam
      III filar. Jak ubezpieczenie z lokatą (a nie odwrotnie)
      Po drugie w ubezpieczeniu typu XXI ( wzorowanym na podobnym produkcie PZUżycie)
      bardzo ważnym elementem jest Gwarancja wypłaty określonej sumy ubezpieczenia na
      wypadek DOŻYCIA - ta suma jest określona (sposób jej indeksacji) już w momencie
      zawierania umowy. To inny rodzaj produku - jak różna jest lokata od funduszu.
      Upraszczając XXI i tego typu ubezpieczenia możesz traktować jako połączenie
      ubezpieczenie z lokatą z funduszem. To oznacza że to niekoniecznie musi być zły
      produkt. Jeśli kupujesz kombi licząc na możliwość transportu ładunków to
      oczywiste jest że kombi będzie się gorsze od ciężarówki - do przewożenia
      ładunków. Co wcale nie oznacza że kombi jako takie jest złe. Jest inne!
      W przypadku zwykłego funduszu, nawet bez ubezpieczenia absolutnie nikt nie
      gwarantuje ci żadnej wypłaty. Jeśli będzie 15letnia bessa to może się okazać że
      dostaniesz z "czystego funduszu" po np, 15 latach znacznie mniej niż wpłaciłeś.
      To ryzyko jest wyeliminowane w przypadku polisy którą posiadasz - po okresie na
      który zawierałeś umowę dostajesz obiecaną kasę lub więcej, nigdy mniej. Czy jak
      kupujesz coś na raty to po miesiącu wieszasz psy na fakcie zakupu tego czegoś na
      raty z powodu że sam produkt który kupiłeś nie spełnia oczekiwań bo się pokazał
      lepszy i tańszy? Raty są wporzo - przecież mogłeś kupić za gotówkę.
      Problem ogranicza się do niskiej świadomości klientów którzy nie wiedzą co
      kupują a agenci i pośrednicy wcale nie kwapią się do tego by wyjaśnić im prawdę.
      Zresztą klienci wcale nie słuchają tylko "wiedzą swoje".
      Posiadasz "polisę ubezpieczeniową która nominalnie gwarantuje ci zwrot
      wpłaconych składek z nawiązką po zakończeniu okresu z umowy. Wówczas okaże się
      że przez cały okres umowy miałeś ochronę ubezpieczeniową (firma wypłaci jeśli
      coś się st koniec okresu, jeśli się nic nie stanie dostajesz składki z powrotem.
      Czy nadal uważasz że produkt który posiadasz jest zły czy tylko że jest inny niż
      oczekiwałeś. Tu się kłania dokładne określenie czego się chce - a z tym
      większość ludzi ma kłopoty. Chcięliby ogromne zyski, ubezpieczenie i święty
      spokój - najlepiej za darmo. Takie rzeczy to tylko w erze.
      Nie wieszaj również psów na agentach którzy biorą prowizję za sprzedanie ci
      takiego produktu - chyba że ty chciałeś słuchać, zadawałeś pytania a oni ciebie
      wprowadzili w błąd. Ich prowizja z części inwestowanej nie jest rażąco wyższa
      niż opłata dystrybucyjna pobierana przez pośredników sprzedających fundusze.
      Jedyne co je różni to fakt że kupując ubezpiecznie towarzystwo udziela ci
      ochrony biorąc pod uwagę że jesteś coraz starszy i wraz z postępem umowy rośnie
      szansa że kopniesz w kalendarz. Udziela ci rabatu z tytułu że kupujesz umowę na
      wiele lat. Agent dostaje część prowizji za cały okres umowy z góry tak jak
      sprzedawca samochodu na raty nie dostaje swojej działki przy każdej racie a w
      momencie gdy samochód opuszcza salon samochodowy.
      Jeśli jesteś niezadowolony z umowy tego typu masz kilka możliwości. Owszem
      wycofanie się z umowy, ale to kosztuje ze względu na fakt że ryzyko że wycofają
      się osoby zdrowe jest znacznie wyższe niż to że wycofają się soby z coraz
      gorszym zdrowiem. To ryzyko ma odzwierciedlenie w wyższych kosztach ryzyka na
      początku takiej polisy . Bez takiej"kary" po 25 latach polisy zachowały by tylko
      takie osoby którym towarzystwo miało by wypłacić więcej niz wpłacili. Reszta by
      uciekła.
      Jeśli jesteś niezadowolony najlepiej zrobisz zaprzestając indeksacji sumy
      ubezpiecznia lub przekształcająs polisę na bezskładkową. Zaoszczędzone kwoty
      wpłacaj do "zwykłego" funduszu który może ci dać wyższą stopę zwrotu.(ale
      również może ci dać figę z makiem jeśli będziesz miał pecha).
      Mam nadzieję że post wyjaśni sporo ludziom którym się wydaje że polisy
      ubezpieczeniowe i agenci je sprzedający to "zło tego świata". To po prostu inne
      produkty - zaspokajające inne potrzeby. Równie dobrze mogą pisać że ludziska
      posiadjący lokaty to ostatni frajerzy, albo że autokasco samochodu można sobie
      zrobić poprzez skrzyknięcie 10 kolesi z samochodami i stworzenie wspólnej puli z
      której będą pokrywane szkody. Przecież tak jest o połowę taniej. Pozornie.
      Dla wyjaśnienia takich własnie wątpliwości piszę swoją książkę o funduszach.
      Takie kwestie bardzo mnie motywują do dalszego pisania.
      mam nadzieję że mimo piorunującego tempa i niestaranności pisania - nietkórym
      otworzyły się oczy. Miło by było przeczytać Wasze komentarze na temat tego co
      naisałem.
      elAmigo.
      • efreet81 Re: Czy ind.ubezp.na życie i dożycie w Warcie.... 09.12.06, 13:06
        Dziękuję! Twój post naświetlił wiele rzeczy. Muszę go parokrotnie przeczytać i
        w końcu zająć się na poważnie tematyką oszczędzania/zasad rynku itd. Niewiedza
        nie zwalnia przecież od odpowiedzialności...
        Jak myślicie ile pieniędzy dostałbym od Warty rezygnując teraz z ich usług?
        Wolałbym chyba przejść do jakiegoś funduszu inwestycyjnego jeśli chodzi o
        trzeci filar.
        Aha, i jeszcze jedno. Wyczytałem, że w razie jak kopnę w kalendarz dostanę od
        Warty 30 tys. zł. Tylko!!! Płacąc 130 zł miesięcznie.
        Moja narzeczona płaci 50 zł miesięcznie i w razie czego dostanie 140 tys zł.
        Różnica jest zauważalna prawda? Czy w związku z tym Warta to złodzieje, czy też
        ja jestem taki głupi że dałem sobie (poprzez rodziców) wcisnąć takie gó..ane
        warunki?
        • elamigo1 Re: Czy ind.ubezp.na życie i dożycie w Warcie.... 09.12.06, 13:20
          Znów się mylisz. Twoja narzeczona może mieć zupełnie inną polisę. Na przykład
          którąś z polis terminowych albo unit linka z niewielką funkcją oszczędnościową.
          To inne produkty. Podstawą w podejmowaniu decycji są cele które się chce
          osiągnąć. Na rynku masz kilkadziesiąt modeli samochodów. Za tę samą cenę masz
          samochód dyższej klasy średniej jak i klasy C dobrej marki. Nie wolno ich
          porównywać wprost. Warta to taka sama firma jak każda inna. Jeśli by była
          "złodziejska" to miało by to odzwierciedlenie w wynikach finansowych spółki. Te
          zaś nie powalają - szczególnie jeśli porównać np. z bankami. Równie dobrze
          możesz napisać że płacenie 10% ceny samochodu za autocasco to złodziejstwo.
          Gdyby było to by nikt nie płacił.
          Pytanie zasadnicze to -czego ty naprawdę chcesz? Kilka lat temu jak o hossie
          nikt nie wiedział to Twoje myślenie było by inne. Również się zmieni jak
          przyjdzie kilka lat bessy. Wówczas będziesz sobie chwalił że masz takie XXI a
          nie fundusze. każdy kij ma dwa końce. NIe bądź radykalny w osądach tylko TRZEŹWO
          myśl i nie podejmuj decyzji pod wpływem emocji.
          • efreet81 Re: Czy ind.ubezp.na życie i dożycie w Warcie.... 10.12.06, 09:22
            Elamigo1 sprawdz proszę gazetową pocztę.
            • efreet81 Re: Czy ind.ubezp.na życie i dożycie w Warcie.... 10.12.06, 10:31
              A, jeszcze mam takie pytanie:
              - jeśli chciałbym odejść z "Warty" teraz, czyli po sześciu latach od podpisania
              umowy, to dostałbym od nich zaledwie 60% wkładu wpłaconego przeze mnie do tej
              pory,
              - jeśli odszedłbym po dziesięciu latach od podpisania umowy, to (wg Warty)
              dostanę ponad 30 tys. (czyli dwa razy tyle ile wpłaciłem),
              - a co jeśli zostałbym dłużej, czyli 11, 12, 13 lat albo dłużej? Ile wtedy
              otrzymałbym w momencie rezygnacji? Można to jakoś obliczyć?
              P.S.
              Wpłacam ponad 130 zł miesięcznie.
              • elamigo1 Re: Czy ind.ubezp.na życie i dożycie w Warcie.... 10.12.06, 11:59
                dokładnie ile jest niemożliwe do wyliczenia - zależy od przyrostu wartości
                rezerwy matematycznej. Towarzystwa dysponują symulacjami - niektóre nawet mają
                je na swoich stronach internetowych.
    • przykopa Re: Czy ind.ubezp.na życie i dożycie w Warcie.... 10.12.06, 12:02
      - nie mam wystarczającej wiedzy by tu polemizować.
      Pragnę jedynie dodać że ludzie zarządzającymi tego typu firmami są jednymi z
      najlepiej zarabiającymi na naszym rynku.

      NAWET SALAMON Z PUSTEGO NIE NALEJE
    • przykopa Re: Czy ind.ubezp.na życie i dożycie w Warcie.... 10.12.06, 12:10
      Sorry że się wtrącam , ale czytając Twoje posty ....
      ....Ty jako młody człowiek któremu rodzice załozyli konto (polisę) emerytalne...
      Twoja dziewczyna która ma również coś takiego.

      Nie chcę Ciebie ,ani nikogo obrażać ale czytając to czuję się tak jakbym
      oglądał reportaż z życia Amiszy z USA. Gdzie jest wszystko takie cudowne i
      proste...sam bym tak czasami chciał....
      Pozdrawiam Was
      • z17 Re: Czy ind.ubezp.na życie i dożycie w Warcie.... 12.12.06, 14:22
        przykopa napisał:

        > Sorry że się wtrącam , ale czytając Twoje posty ....
        > ....Ty jako młody człowiek któremu rodzice załozyli konto (polisę) emerytalne..
        > .
        > Twoja dziewczyna która ma również coś takiego.
        >
        > Nie chcę Ciebie ,ani nikogo obrażać ale czytając to czuję się tak jakbym
        > oglądał reportaż z życia Amiszy z USA. Gdzie jest wszystko takie cudowne i
        > proste...sam bym tak czasami chciał....

        Powoli w narodzie wraca normalność, choć po doświadczeniach z polisami
        posagowymi PZU zawartymi za komuny oraz "emerytalnymi" dożyciówkami z końca lat
        90.tych, trudno się spodziewać społecznego entuzjazmu dla podobnych produktów.

        Dopóki PiS nie rozwali NBP i złotówki oraz nie uraczy nas hiperinflacją oraz
        krachem giełdowym, trzeba stwierdzić, że nawet najgorsza polisa jest lepsza od
        braku polisy.
    • all Re: Czy ind.ubezp.na życie i dożycie w Warcie.... 11.12.06, 13:24
      Na początek przeczytaj dobrze papierki to będziesz wiedział na czym stoisz a
      większość twoich pytań zadaj w Warcie - nikt Ci tu nie odpowie bo by trzeba
      było znać treść papierków - poczytaj może jeszcze coś ci dają po iluś latach :-)

      Swoją drogą ja przez 10 lat wpłacałem po ok. 1000zł na polisę kapitałową na
      życie i dożycie. I odzyskałem jedynie same wpłaty - jak policzyć ile bym dostał
      choćby na zwykłych lokatach to szkoda słów. Ale faktycznie towarzystwa muszą
      pozreć lwią część kasy na tzw. obsługę i ponoszenie ryzyka.

      Tak czy inaczej uważam, że nie należy inwestować w polisy kapitałowe. Na życie
      się osobno ubezpieczam a inwestuję osobno.
      • rafio_1977 Re: Czy ind.ubezp.na życie i dożycie w Warcie.... 11.12.06, 14:44
        ja pare lat temu dałem sie namowic na składke w CU jest to tez ubezpieczenie na
        zycie z
        aczynałem wpłacac od 100zł teraz mam składke okolo 128zł. Po tym jak kapnałem
        sie ze spora mnie to kosztuje zaprzestałem indeksowac sume ubezpieczenia (choc
        agent mnie od tego odciągał) i dalem dyspozycje taką
        że 50% składek mam inwestowane agresywnie w akcje a druga polowa fundusz
        zrównoważony, zamierzam juz pozostac z tym gównem do 50roku życia.
        • all Re: Czy ind.ubezp.na życie i dożycie w Warcie.... 11.12.06, 16:07
          Odradzam - pamiętaj, że należy ciąć straty. Im dłużej jesteś w tym układzie -
          tym więcej stracisz.
          • stockciarz Re: Czy ind.ubezp.na życie i dożycie w Warcie.... 11.12.06, 16:21
            Trudno to dokładnie policzyć bo trzeba by było znać umowę i przyjąć jakieś
            założenia ale z tego co piszesz to chyba opłaca się trzymać do końca.
            Dostaniesz wtedy SU plus wypracowane, niewielkie ale zawsze zyski. No i masz
            dodatkowe ubezpieczenie. Wychodząc masz ewidentną stratę.
            Strasznie zdzierają. Coś mi tak wychodzi, że najwięcej zarabiają na tych co
            rezygnują w trakcje trwania umowy.
          • elamigo1 Re: Czy ind.ubezp.na życie i dożycie w Warcie.... 11.12.06, 16:58
            "Im dłużej jesteś w tym układzie -
            > tym więcej stracisz."
            nieprawda. Zależy jaki jest cel posiadania takiego produktu. Jeśli myślisz o tym
            jako wyłącznie IIIfilar - owszem nie spełni oczekiwań. Jeśli kupowałeś jako
            czysty III filar - dałeś się oszukać. Lub teraz byś wolał by to był czysty
            fundusz - po kilkuletniej hossie na rynku. Inaczej byś śpiewał gdyby to była
            kilkuletnia bessa. Jednak głównym powodem dla którego jesteś w błędzie to
            relatywność strat. Ty porównujesz ubezpieczenie z funduszem do czystego
            funduszu. Ale to zupełnie inne produkty i spełniające odrębne - choć podobne
            cele. Osoba kupująca ubezpieczenie z funduszem kupuje sobie bezpieczeństwo z
            dużą szansą na zarobek. Kupując same fundusze szukasz szansy na większy zarobek
            kosztem bezpieczeństwa. Każdy ma prawo wyboru pomiędzy tymi produktami.
            Najważniesze: kto Ci bronił kupić kilka lat temu fundusze zamiast ubezpieczenia?


            Co do rozdzielania funduszu od ubezpieczenia. Niewiele osób wie jak to
            prawidłowo robić i zachować symetrię taką jaką daje ubezpieczenie z funduszem.
            I nie do końca prawda że tak jest taniej. Daje większą swobodę ale niekoniecznie
            jest taniej.
            Podam jeden z wielu powodów dalczego. Zawierając "czyste" ubezpieczenia na zycie
            wraz w wiekiem rośnie składka z tego tytułu. Rozdzielenie tych dwóch funkcji
            może być korzystne jeśli spełnione są dodatkowe warunki dotyczące ubezpieczonego
            i ścieżki wzrostu jego dochodów. Problemem ludzi którzy rozłączyli te funkcje np
            w wielkiej Btytanii jest rychła rezygnacja z części ubezpieczeniowej bo składki
            rosną lawinowo. W końcu gdy najbardziej potrzebują ochrony (np. jak dzieci
            dorastają lub gdy ich pozycja zawodowa słabnie na skutek wieku i chorób) jest
            ona tak droga że niedostępna. To kwestia dokładnego rozważenia co się będzie
            działo przez kolejne ileśtam lat i co może być w związku z tym potrzebne.
            Róznie dobrze możesz komuś powtarzać że im dłużej ma komputer tym bardziej na
            tym traci. I to jeszcze jak: 30%rocznie.
            All. A może ty masz po prostu inne potrzeby? Są ludzie którzy zbierają motyle.
            Ty byś w życiu tego nie robił bo nie widzisz w tym nic dobrego a tylko koszty.
            To wcale nie znaczy, że im ktoś dłużej zbiera motyle tym więcej traci. Kwestia
            jest co traci a co zyskuje.

        • rafio_1977 Re: do Amigo 11.12.06, 17:34
          Amigo jak jest sansa ze np za 20lat wyciągne z tego wiecej niz wpłaciłem
          przeciez tylko czesc mojej składki idzie na obsługe mojego ubezpieczenia a
          wiekszosc jest inwestowana
          • all Re: do Amigo 11.12.06, 17:57
            Najlepiej weź sobie zeszły okres i policz ile by ci wyszło gdybyś wpłacał
            osobno na ubezpieczenie na życie i np. na lokatę bankową.
            Wtedy sam ocenisz co będzie dla Ciebie lepsze i czy fundusz towarzystwa
            przynosi uczciwe zyski...
            Każdy sam wybiera - wiadomo ubezpieczenie kosztuje a jak Ci się umrze wcześniej
            to będzie czysty biznes dla uposażonych :-)
            Ja odkąd dorobiłem się pewnej kwoty, która jest porównywalna z sumą mojego
            byłego ubezpieczenia - zrezygnowałem z polisy - teraz całą kwotę składek mogę
            inwestować przy jednoczesnym zabezpieczeniu mojej rodziny (sprzedadzą drugie
            mieszkanie w razie potrzeby).
            • rafio_1977 Re: do Amigo 11.12.06, 18:12
              piszesz o lokacie ale tutaj wiekszosc srodków nie lezy na lokacie tylko pracuje
              w funduszach
              • all Re: do Amigo 11.12.06, 18:36
                Weź sobie lokatę i jak wyjdzie Ci że lepiej jest wkładać na lokatę to tym
                bardziej się będzie opłacać inwestować w fundusze czy giełdę.
                A jeśli wyjdzie niewiele gorzej to zawsze możesz przyjąć lepsze zyski niż na
                lokacie - np. średnie wyniki funduszy - tylko pamiętaj o tym że przy wypłacie
                jest pobierany podatek :-)
                • elamigo1 Re: do Amigo 11.12.06, 20:30
                  kwestia korzyści podatkowych w przypadku polis to odrębna sprawa - choć argument
                  jest często acentowany przez agentów.
                  Jest rzeczą oczywistą że szukając szansy na maksymalną stopę zwrotu prównywalny
                  czysty fundusz okaże się znacznie lepszy (porównywalny czyli inwestujący w tę
                  samą klasę aktywów) . To bezdyskusyjne. Nawet w przypadku polisy czysto
                  inwestycyjnej - z minimalna funkcją ochronną będzie on droższy w obsłudze niż
                  czysty fundusz - szczególnie jeśli go kupisz w jakimś supermakecie funduszy.
                  Pomijając fakt że nie każdy ma dostęp do supermarketu funduszy i nie każdy ma
                  ochotę się w nie zagłębiać.
                  Wciąż zwracam uwagę na inną funkcję ubezpieczenia. W wysoko rozwiniętych
                  gospodarkach ludzie mają często po kilka planów systematycznego oszczędzania;
                  funduszy i ubezpieczeń na życie. Niektórzy wolą planować ścieżkę kariery, i
                  tempo dorabiania się. Lubią się zabezpieczać na wypadek nieprzewidzianego. Osobę
                  która nie ubezpiecza np. mieszkania czy AC samochodu (pomijam te w kredycie)
                  będzie bardziej oporna niż ta która takie ubezpieczenie posiada. Ludzie lubią
                  czuć się bezpiecznie. To właśnie daje polisa - poczucie bezpieczeństwa. Poczytaj
                  w teorii ekonomii co to jest użyteczność krańcowa. Osoby "na dorobku" oczekują
                  większego zysku z inwestycji kosztem ryzyka. Ci dorobieni już znacznie mniej -
                  wolą coraz więcej bezpieczeństwa kosztem osiągania mniejszej stopy zwrotu.
                  KOlejny przyrost majątku nie sprawia już im większej satysfakcji niż przyrost
                  poczucia bezpieczeństwa. Bardzo trudno jest sprzedać polisę ub. na życie osobie
                  młodej - mimo że jest ona wówczas najtańsza i daje najwięcej korzyści.
                  Wspomniane kupienie polisy przez rodziców jest typowym przykładem "nabrania
                  rozumu na starość" Jeśli porozmawiasz z agentami ub. to okaże się że jest bardzo
                  wiele osób które żałują że nie podpisali polisy 10 lat wcześniej - mimo że nie
                  jest tak korzystna inwestycyjnie jak czysty fundusz.
                  Nawet osoby które aktywnie inwestują na giełdzie posiadają polisy i to bardzo
                  często takie z funduszem. To odrębna część kapitału - taka wyłączona z ryzyka.
                  Ale tutaj znów kłania się identyfikacja celów. Potrzebny jest agent który chce
                  wytłumaczyć i klient który chce słuchać. To rzadkość.
                  Cały problem polega na tym że przez idiotyczne kopiowanie amerynańskich wzorców
                  sprzedaży ubezpieczeń niewielu jest u nas agentów z prawdziwego zdarzenia. Liczy
                  się wykonanie planu bo inaczej wynocha z firmy a wtedy takiemu agentowi przepada
                  często cały portfel klientów - którzy są jego kapitałem. Niestety tow.
                  ubezpieczeniowe przeforsowały ustawy które chornią ich KRÓTKOTRWAŁE interesy a
                  nie zawsze interesy klientów. Zainteresowanych odsyłam do książek z zakresu
                  marketingu usług i zapoznanie się z zagadnieniem "wasalny kanał dystrybucji"
                  zresztą to temat rzeka
                  pozdrawiam
                  elAmigo
                  elami
          • elamigo1 Re: do Rafio 11.12.06, 22:16
            wszystkie na życie i dożycie gwarantują wypłatę więcej niż wpłaciłeś o ile
            doczekasz do końca umowy. Niektóre gwarantują ci nawet jakiśtam nominalny wzrost
            - zależny od indeksacji a często również z gwarancją przyrostu rezerwy
            matematycznej. Jeśli dobrze pamiętam to w XXI gwarantują 5%rocznie - to więcej
            niż dzisiaj na lokacie. Niestety szczegółów nie pamiętam i musiałbym się
            zagłębić w ogólne warunki ubezpieczenia. W czasie gdy polisy na życie i dożycie
            przezywały swój boom popularności to akurat panował szeroki trend horyzontalny a
            nawet niktórzy mówili że bessa i nikt nie mówił o tym że wig 20 może przebić
            2000 punktów - to się w pale nie mieściło bo marzeniem było utrzymanie lub
            powrót na 1500.
            pozdr
            elamigo
            • z17 Re: 12.12.06, 14:14
              To co piszesz jest niestety nieprawdą.

              > wszystkie na życie i dożycie gwarantują wypłatę więcej niż wpłaciłeś o ile
              > doczekasz do końca umowy.

              Jest dokładnie odwrotnie! Suma nominalna wpłaconych składek jest prawie zawsze
              wyższa od sumy ubezpieczenia na polisie. Inaczej może być tylko w przypadku
              zawarcia dożyciówki w bardzo młodym wieku, jednak i wtedy ów zysk z różnicy
              między sumą składek a sumą ubezpieczenia jest minimalny (wiem, co mówię -
              pierwszą dożyciówkę zawarłem daaawno temu w wieku 22 lat!)

              > Niektóre gwarantują ci nawet jakiśtam nominalny wzrost
              > - zależny od indeksacji a często również z gwarancją przyrostu rezerwy
              > matematycznej. Jeśli dobrze pamiętam to w XXI gwarantują 5%rocznie - to więcej
              > niż dzisiaj na lokacie.

              Na dożyciówkach nie ma żadnego automatycznego wzrostu SU na dożycie, jest
              natomiast takowy wzrost na SU z tytułu śmierci. To zasadnicza różnica! O 5%
              indeksacji wzrasta zazwyczaj SKŁADKA, ale nie końcowa wypłata! Z tej
              powiększonej składki znaczna część idzie na opłacenie podwyższonej sumy
              ubezpieczenia na wypadek śmierci, a jedynie mała część zasila konto inwestycji
              kapitałowych podwyższających końcową wartość gotówkową polisy.

              "Gwarancja przyrostu rezerwy matematycznej" to śmiech na sali. Owa rezerwa nie
              jest przecież sumą wpłaconych składek, tylko talmudycznie wyliczoną niewielką
              częścią nominalnej wartości polisy.

              Poza tym - nikt dziś nie gwarantuje wzrostu zysków na polisie w wysokości 5%
              rocznie. Nieliczni na rynku, którzy w ogóle coś gwarantują, dają 3,5% rocznie (i
              to też od "rezerw", a nie od całości wpłaconych składek!).

              PS. Ja nie deprecjonuję dożyciówek - mają pewne zalety, o których mało się mówi
              (najważniejszych wręcz nikt nie dostrzega), ale jako narzędzie gromadzenia
              kapitału są to produkty cienkie jak barszcz.
              • stockciarz Re: 12.12.06, 15:49
                E... no co Wy. Przecież nie znacie zapisów polisy. Ja też dałem się wkręcić, a
                dokładniej żona zrobiła mi niespodziankę 10 lat temu. Ale byłem zły.
                SU jest rzeczywiście nieco mniejsza od wpłaconych składek ale w razie
                nieszczęśliwego wypadku jest o 100% więcej. I procentowanie rezerw jest
                przyzwoite. Za 1995 r. dopisali w Amplico 6,11%. Lczę że dostanę około 50%
                więcej w ciągu 20 lat.
                • radiotrwam Re: 12.12.06, 16:27
                  Sorry że to czarny humor ale :
                  - żona zrobiła mi niespodziankę ....
                  - w razie nieszczesliwego wypadku będzie 100% wiecej...
                  - ......... ?
              • elamigo1 Re: 17 12.12.06, 16:30
                niestety podajesz niedokładne informacje.
                Sama konstrukcja tego typu ubezpieczeń zakłada że suma ubezpieczenia na życie
                jest taka sama jak suma ubezpieczenia na dożycie. Nie ma więc czegoś takiego jak
                indeksacja sumy ubezpieczenia na życie bez indeksacji sumy na dożycie - no chyba
                że klient tego chce a towarzystwo dopuszcza taką możliwość na określonych
                zasadach. Owszem indeksacja składki jest zwykle większa niż indeksacja sumy
                ubezpieczenia, zależy m.in od wieku. Klient ma jenak prwawo do nie indeksowania
                składki i sumy ubezpieczenia co poniżej wykaże Ci, że suma wpłaconych składek
                NIE jest wyższa niż suma ubezpieczenia. To jedno z podstawowych praw i zalet
                tego typu ubezpieczenia. Zawieszenie indeksacji daje tym polisom elastyczność w
                dostosowywaniu się do etapów życia.
                Ponadto konstrukjca ubezpieczenia tego typu zakłada (z akturariatu tego typu
                ubezpieczeń) że suma składek dąży do sumy ubezpieczenia a wypłata powiększona
                jest o (niewiadome -zależne od wynikow) zyski z części inwestowanej. Ta
                inwestowana częśc jest faktycznie enigmatyczna i zakładam że może być z nią
                różnie - zależnie od koniunktury. Jednak wiele polis oferuje gwarantowane
                minimum przyrostu.
                Podaję dowód:
                z taryfy składek WvXXI (bodajże oryginalny post dotyczy XXIwarty) niestety nie
                mam aktualnej ale pewnie niewiele się zmieniło w samej taryfie.
                dla 25 letniej kobiety zawierającej ubezpieczenie na 35 lat na każde 1000 zł
                sumy ubezpieczenia składka podstawowa (bez umów dodatkowych) wynosiła24 zł32gr
                rocznie. jeśli przemnożymy tę kwotę przez 35 lat daje nam to sumę 857zł20gr
                wpłaconych składek aby uzyskać sumę ubezpieczenia z tytułu dożycia w wysokości
                1000 zł. Zakładając odmowę indeksacji przez klienta suma wpłaconych składek jest
                niższa od sumy otrzymanej oraz dodatkowo powinna być jeszcze powiększona o
                wyracowany udział w zyskach, 5%rocznie-tak było kilka lat temu, ile jest teraz
                nie wiem ale stare 5% dla starych umów wciąż obowiązuje.
                Oczywiście indeksacja składki i nieproporcjonalna indeksacja sumy ubezpieczenia
                może zmienić obraz ostatecznych wyliczeń - samej ogólnej zasady obliczania
                jednak nie zmienia. W zamyśle takiej umowy jest rokompensowanie przez wzrost
                rezerwy matematycznej coraz mniejszej sumy ubezpieczenia w przypadku indeksacji
                składki. Końcowa suma czyli premia i suma ubezpieczenia powinny znacznie
                przewyższać wpłacone składki nawet z uwzględnieniem indeksacji. Indeksacja w
                końcowych latach powinna być rozpatrywana indywidualnie.
                Prawem klienta jest rezygnacja z indeksacji w przypadku jeśli wzrost rezerwy
                matematycznej go nie satysfakcjonuje (na marginesie: ciekawe czy mówią o tym
                agenci jak sprzedaja taką polisę) wówczas klient zostaje z gwarancją otrzymania
                wpłaconych składek z nawiązką - zachowując wciąż prawo do ubezpieczenia. To tak
                jakby klientowi zwracali wpłacone pieniądze za ubezpieczenie auta jeśli mu tego
                auta nie ukradną.
                Oczywiście trochę uprościłem - ale post wiernie oddaje ideę tego ubezpieczenia.
                elAmigo

                • all Przekład na nasze ;-) 12.12.06, 17:38
                  Pozwolę sobie napisać co mi się nasunęło po informacjach napisanych przez
                  elamigo.
                  1. Jesteś na dorobku - nie ubezpieczaj się na życie wogóle, chyba że masz
                  rodzinę to ubezpiecz się ale tylko na życie.

                  2. Jesteś bogaczem (tu moje przekonania tylko) to po cholerę ci ubezpieczenie
                  na życie/dożycie? Przecież lepiej wpłacić forsę do funduszu i niech pracuje -
                  nawet jeśli ubezpieczyciel wypracowywałby Ci to samo co fundusz, to i tak
                  zeżarłby Ci koszty ryzyka i obsługi.
                  3. c.d.przemyśleń - osobna polisa na życie i fundusz kapitałowy to lepsza opcja
                  niż hybryda w postaci ubezpieczenia z kapitałem. Dlaczego? A choćby z tego
                  względu, że fundusz można zmienić na lepszy a ubezpieczenia się nie opłaci :-)

                  P.S.
                  I co ty na to elamigo? Czy to były straszne herezje, czy coś w tym jest?
                  • elamigo1 Re: Przekład na nasze ;-) 12.12.06, 18:09
                    To temat rzeka - masz trochę racji. Prawie. Prawie czyni wielką różnicę.
                    Taki jest dość powszechny odbiór tego typu produktów - zła informacja o
                    produktach i niska świadomość społeczna potrzeb.
                    Celowość zawierania takiej a nie innej umowy ubezpieczenia lub jej niezawierania
                    zależy od bardzo indywidualnych potrzeb i celów klienta. Również od
                    akceptowalnego przez niego poziomu ryzyka. Nazywa się to funkcją użyteczności
                    produktu finansowego. Niestety ta użyteczność jest zaćmiona przez brak wiedzy na
                    temat tych produktów wśród klientów oraz jakie potrzeby zaspokaja. Tak jak kupno
                    lalki barbi czy samochodu określonej firmy - bez stosownej reklamy-informacji
                    odwołującej się do różnych użyteczności - niesposów przekonać kogoś do
                    ubezpieczenia. To nie miejsce bym "sprzedawał" ci tutaj polisę ale prawie każdy
                    ma taką potrzebę - tyle że nieuświadomioną.
                    Nawet bogacz - choć jego cele będą inne i inny rodzaj potrzebnej polisy. Ludzie
                    bodzaci mają największe polisy ubezpieczeniowe!.
                    Znowusz rozdzielanie runduszu od ubezpieczenie nie zawsze ma sens . Częściej
                    nawet nie ma sensu jeśli decyzja o ich zakupie jest równoległa. Znów zależy od
                    celów klienta i nie sposób określić tego poprzez posta na forum. Takie
                    ubezpieczenie jak wspomniane XXI jest idealnym rozwiązaniem dla wielu grup
                    klientów - ale nie jest najlepsze jeśli chodzi o gromadzenie III filaru. Jednak
                    zawasze tego typu ubezpieczenie będzie miało lepszą funkcję oszczędnościową niż
                    brak jakiegokolwiek planu finansowego.
                    Co do zmiany funduszu na lepszy: skąd możesz eiedzieć że jakiś fundusz BĘDZIE
                    lepszy - jedyne co widać to czy BYŁ lepszy w przeszłości. Historyczne wyniki
                    windują oczekiwaną stopę zwrotu ale rónież ciążą kamieniem na ryzyku nie
                    osiągnięcia końcowych celów inwestycyjnych a w zwiążku z tym na spełnieniem
                    funkcji użyteczności. Klient częśto migrujący po funduszach w końcu trafi na
                    kiepski rok lub kiepski fundusz i zmieni swoje decyzje alokacyjne pod wpływem
                    emocji, pozbywając się np. aktywów z potencjałem wartośći w połowie strategii
                    nastawionej na wartość w kierunku innej strategii co pozbawi go potencjalnych
                    zysków a najczęściej nawet narazi na straty z tytułu zmiany stategii.
                    pisałe szybko - ale mam nadzieję ze jasn0
                    muszę jechać
                    ami



                    • rafio_1977 Re: czyli na emeryture nie nazbieram 13.12.06, 13:14
                      niewiem czy rezygnowac (płace składke 5lat) i to co mam przelac do jakiegos
                      funduszu choc jednostki teraz sa bardzo drogie
                      • elamigo1 Re: czyli na emeryture nie nazbieram 13.12.06, 13:50
                        Najpierw się zastanów czy potrzebne Ci jest ubezpieczenie na życie. Nie tylko
                        teraz ale czy będzie Ci kiedykolwiek potrzebne. Jeśli uznasz że niem bo masz
                        zabezpieczenia na wypadek utraty zdolności zarobkowania, twoje dzieci nie pójda
                        pod most jak kopniesz w kalendarz etc - trzymanie dożyciówki traci sens. Wówczas
                        najlepiej będzie jeśli zaprzestaniesz indeksacji lub przejdziesz na bezskładkową
                        lub odtatecznie przestawisz polisę do wykupu. To ostatnie generuje najwięcej
                        relatywnych strat.
                        Alternatywą jest na przykład zaprzestanie indeksacji i otwarcie osobnego fundusu
                        w ramach ubezp. Sama dożyciówka może być uzupełnieniem emerytury. Symulacje nie
                        wyglądają wcale źle - choć "czystych" funduszy o niebo lepiej.
                        Co do kupowanie jednostek : owszem są drogie. Ale wcale nie jest powiedziane że
                        nie będą jeszcze droższe i dlatego właśnie powienieneś mieć swoją własną
                        strategię / plan finansowy. Może się okazać że będzie dla ciebie bez znaczenia
                        kiedy kupujesz bo i tak uśrednisz cenę. Ale to zależy od przyjętej strategii.
                        Największym błędem jest zmiana strategii w zależności od tego co było w
                        niedawnej historii. To historia i nie wiadomo jak będzie jutro. Czy decyzję o
                        wyborze małżonki podejmujesz po obejrzeniu jej zdjęcia z przedszkola?
                        Czy jak nie widzisz autobusu na przystanku to znaczy że nie kursuje i powinieneś
                        iść piechotą?
                        pomyśl o tym.
                        alami
                        • rafio_1977 Re: czyli na emeryture nie nazbieram 13.12.06, 18:09
                          ja juz wczesniej zrobiłem tak ze nie indeksuje kwoty ubezpieczenia (wiec
                          teoretycznie nie rosna koszty zwiazane z obsługa tej kwoty) natomiast składke
                          indeksuje - zastanawia mnie tylko czy np. jak zlikwiduje ta polise w wieku np
                          50lat to kwota tej polisy bedzie wieksza niz suma wpłaconych składek
                          • elamigo1 Re: czyli na emeryture nie nazbieram 13.12.06, 19:50
                            Wszystko zależy jaki masz rodzaj polisy i "całokształt" finansów osobistych.
                            Zakładam że indeksowana część składki zasila fundusz inwestycyny Twojego
                            ubezpieczenia. Nie wszystkim można jednak doradzić to samo.
                            ela
                • elamigo1 dla merytorycznej poprawności dodam 12.12.06, 22:34
                  ze istnieją granice wieku oraz czasu trwania umowy których przekroczenie
                  powoduje że nawet bez indeksacji wpłacone składki są większe niż suma
                  ubezpieczenia uzyskana jako wypłata z tytułu dożycia. Umowę taką można zawrzeć
                  nawet na 5 lat. Trudno się spodziewać by firma ubezpieczeniowa "za darmo"
                  ubezpieczała w takim okresie jeśli by miała "zwrócić" składki po tym czasie.
                  Każdy z produków finansowych ma swoją specyfikę i docelową grupę klientów. Dla
                  jednych lokaty, dla innych fundusze a dla niektórych ubezpieczenie na życie i
                  dożycie. W krajach rozwiniętych korzysta się często z kilku takich produktów
                  jednocześnie. Każdy spełnia trochę inna funkcję.
                  pozr

                  • all Re: dla merytorycznej poprawności dodam 13.12.06, 16:26
                    Dopóki nie znajdę czegoś lepszego, inwestuję na giełdzie każdą kasę (ostatnio
                    żona nie dostała zgody na zakup nowej kiecki bo kupiłem akcje :-)
                    Znaczy się dążę do maksymalizacji zysków. Mam gdzieś ubezpieczenie na życie bo
                    tam gdzie pójdę po śmierci, kasa nie będzie potrzebna.
                    Jak zejdę to rodzinę mam ubezpieczoną po mojemu czyli za darmo - zmniejszą się
                    wydatki a w razie potrzeby można sprzedać drugie mieszkanko.
                    Na giełdzie inwestuję środki dodatkowe (pensja jest święta :-) i co najwyżej
                    stracę to co zarobiłem dotąd.
                    Jak widać jest dobrze a może będzie jeszcze lepiej - tak czy inaczej nie mam
                    zamiaru płacić haraczu firmie ubezpieczeniowej tylko po to, żeby kiedyś w
                    przyszłości dostać kupę kasy.
                    No może jak zarobię pierwsze 100 tys. to zacznę się rozglądać za jakimś
                    sposobem zabezpieczenia ich przed stratą...
                    • gadzik1 komentarz 13.12.06, 16:33
                      bi.gazeta.pl/im/1/3069/z3069101A.png
                • z17 Re: 17 13.12.06, 21:21
                  elamigo1 napisał:

                  > niestety podajesz niedokładne informacje.
                  > Sama konstrukcja tego typu ubezpieczeń zakłada że suma ubezpieczenia na życie
                  > jest taka sama jak suma ubezpieczenia na dożycie. Nie ma więc czegoś takiego
                  > jak indeksacja sumy ubezpieczenia na życie bez indeksacji sumy na dożycie - no
                  > chyba że klient tego chce a towarzystwo dopuszcza taką możliwość na
                  > określonych zasadach.

                  No niestety mylisz się jak cholera. Świat nie kończy się na jednej dożyciówce
                  Warty. Dla przykładu wszystkie polisy Życie+ w Amplico Life są tak skonstruowane
                  że owszem, suma ubezpieczenia na życie jest taka sama jak ubezpieczenia na
                  dożycie, ale tylko NA POCZĄTKU. Jeśli przyjmiesz indeksację, suma ubezpieczenia
                  na życie co roku wzrasta, natomiast suma ubezpieczenia na dożycie stoi w
                  miejscu. Po prostu część podwyższonej składki idzie na fundusz inwestycyjny
                  indeksacji i to jest wszystko. Towarzystwo nie daje ŻADNEJ gwarancji, że na owym
                  funduszu wyjdziesz do przodu, zresztą koszty jego obsługi i prowizje są niemałe,
                  także lądują tam po prostu grosiki. A składka rośnie co roku bardzo konkretnie o
                  całe 5% !!! Taki to jest "interes"...

                  > Owszem indeksacja składki jest zwykle większa niż indeksacja sumy
                  > ubezpieczenia, zależy m.in od wieku. Klient ma jenak prawo do nie indeksowania
                  > składki i sumy ubezpieczenia co poniżej wykaże Ci, że suma wpłaconych składek
                  > NIE jest wyższa niż suma ubezpieczenia. To jedno z podstawowych praw i zalet
                  > tego typu ubezpieczenia. Zawieszenie indeksacji daje tym polisom elastyczność
                  > w dostosowywaniu się do etapów życia.

                  Co Ty za przeproszeniem bredzisz? Towarzystwo co roku wali każdemu taką samą
                  indeksację o 5%, tak jest w Amplico, Pramerice etc. Oczywiście, można nie
                  przyjąć indeksacji, ale jak zrobisz to dwa razy z rzędu, to mogą Cię później
                  posłać na badania lekarskie i ODMÓWIĆ indeksacji w dalszej przyszłości.

                  Cała moja rodzina ma lub miała (bo część poszła po rozum do głowy) polisy tego
                  typu, liczyłem tam globalną sumę składek przez cały okres trwania ubezpieczenia
                  i porównywałem do sumy ubezpieczenia. I wszędzie wartość składek
                  (nieindeksowanych) przekraczała -co prawda nie za dużo- sumę ubezpieczenia.
                  Wyjątkiem byłem ja, który zawarłem polisę w młodym wieku, choć i tak ów "zysk "
                  dla mnie był b. mały.

                  > Ponadto konstrukjca ubezpieczenia tego typu zakłada (z akturariatu tego typu
                  > ubezpieczeń) że suma składek dąży do sumy ubezpieczenia

                  No więc tu w pierwszym zdaniu piszesz słusznie, bo właśnie o to chodzi w
                  klasycznej dożyciówce, że po okresie ubezpieczenia otrzymuje się z powrotem
                  zrewaloryzowaną sumę którą się wpłaciło. Bonusem jest to, że "za darmo" miało
                  się przez cały ten czas ubezpieczenie życia. Bardzo wąski produkt dla dość
                  zamożnej grupy ludzi.

                  > a wypłata powiększona
                  > jest o (niewiadome -zależne od wynikow) zyski z części inwestowanej. Ta
                  > inwestowana częśc jest faktycznie enigmatyczna i zakładam że może być z nią
                  > różnie - zależnie od koniunktury. Jednak wiele polis oferuje gwarantowane
                  > minimum przyrostu.

                  Po pierwsze, to inwestowana jest ABSOLUTNIE ZNIKOMA część składki - słynne
                  rezerwy matematyczne. Gwarantowane minimum przyrostu dotyczy też owych
                  wyliczanych aktuarialnie rezerw, a nie sumy wpłaconych składek. To są totalne
                  grosiki. Ja na polisie na którą przez 10 lat wpłaciłem 6500 zł, dostałem do tej
                  pory 150 zł premii nadzwyczajnej buahahaha:-((((

                  A te przytoczone taryfy Warty są żenadne. 24 zł składki rocznej za 1000 zł
                  ubezpieczenia??? Byle grupówka PZU daje wielokrotnie korzystniejsze przeliczniki.



                  • elamigo1 Re: 17 13.12.06, 23:07
                    Czy ja gdzieś pisałem że Twoja polisa daje ci jakieś gwarancje?
                    Czy świat kończy sie na dożyciówkach Amplico?
                    czy przy kalkulowanie wypłaconej z tytułu dożycia sumy ubezpieczenia wliczałeś
                    rezerwę matematyczną by twierdzić że suma składek jest wyższa niż suma
                    ubezpieczenia? NA KONIEC OKRESU UBEZPIECZENIA a nie po 10 latach.
                    dlaczego przy ubezpieczeniu na życie i dożycie zakładasz że rezerwa matematyczna
                    jest stałą procentową wielkością od wpłaty a nie że jej udział rośnie wraz z
                    wiekiem polisy?
                    dlaczego porównujesz składki przy ubezpieczeniu grupowym do składek
                    ubezpieczenia idywidualnego? Czy smak piwa zawsze prównujesz do sików?
                    --
                    Nie znam Twojej indywidualnej sytuacji ani polis które zawarłeś. Nie znam
                    również wszystkich rodzajów i wariantów polis ubezpieczniowych dostępnych w
                    Polsce. Znam kilka, znam zasady ich budowy, znam dużą część zaganień
                    aktuarialnych takich polis. Nawet znam średnie marże zysku i prowizje które sie
                    stosuje przy tego typu umowach na świecie - choć szczegółowe zasady marż i
                    aktuariatu są informacją niedostępną. Szczegółów każdej umowy nie znam, tym
                    bardziej że warunki zmieniają się w czasie.
                    Z Twojego postu jansno wynika tylko jedno. Nie jesteś zadowolony z tej polisy -
                    spodziewałeś się czegoś innego w momencie jej zakupu. Albo szukałeś czegoś
                    innego i chciałeś znaleźć i nie chciałeś słuchać co mówił agent, albo agent
                    wcisnął Ci produkt niedostosowany do potrzeb. To częste. Niewykluczone że nie
                    uprzedził Cię jak ewoluuje polisa, lub Ty nie miałeś czasu lub chęci by tego
                    słuchać.
                    Kupując mieszkanie zwykle się poświęca na dokładne sprawdzenie ofert wiele
                    czasu. Są to co najmniej dni jeśli nie tygodnie lub miesiące. Dzieje się tak
                    ponieważ decyzja o zakupie mieszkania zobowiązuje na długi czas.
                    Kupując wymienione długoterminowe produkty finansowe ILE CZASU POŚWIĘCIŁEŚ NA
                    ICH OCENĘ? Przecież zobowiązują cię na podobny okres co zakup mieszkania.
                    nie szukaj więc dziury w całym. To są produkty dla ludzi. Nikt nikogo nie okrada
                    tylko oferuje mu określoną usługę . Dla jednych drogą a dla innych do
                    zaakceptowania.
                    Podzielam Twoje zdanie (domyślne) że zarówno produkty jaki i system ich
                    sprzedaży pozostawiają wiele do życzenia. Mnie samego wkurza oszukiwanie
                    niektórych klientów - czyli sprzedawanie im czegoś o czym sam agent często nie
                    ma pojęcia. Szkolenia sprzedażowe nie powinny dominować nad produktowymi.
                    W Twoim przypadku nie jest wykluczone, że:
                    -po prostu źle Ci sprzedano polisy ponieważ nie chciałeś słuchać- wiedziałeś
                    lepiej niż agent. to bardzo częste. Jeszcze częstsze jest nie podawania agentowi
                    wszystkich informacji na bazie których powinien zaoferować produkt najlepiej
                    dostosowany do potrzeb - tak aby klient był zadaowolony i wiedział czego się
                    spodziewać przez cały okres trwania polisy. Klienci zaniżają lub zawyżają
                    zarobki, stan majątkowy , posiadanie innycy polis czy inwestycji. Jak bez
                    takich informacji agent ma zaoferować dostosowany produkt finansowy. Jeśli się
                    tego nie podaje to znaczy że trzeba wiedzieć samemu czego się chce.

                    - agent zajął się tym czego go szkolono czyli sprzedażą a nie zajął się
                    najważniejszym elementem polisy KLIENTEM. Błąd systemu sprzedaży ubezpieczeń na
                    który ja bluźnię od wielu lat i tu nie ma wytłumaczenia dla towarzystwa ubezp.-
                    ZAWINIŁO (moim zdaniem)
                    - zmieniły się Twoje priorytety życiowe lub sytuacja finansowa a polisa tego nie
                    uwzględnia.
                    na koniec: agent który obsługuje twoje polisy jest albo do dupy albo mocno go
                    nie lubisz. Stawiam na to pierwsze.
                    pozdrawiam i życzę powodzenia z tymi polisami.
                    -
                    na marginesie: znalazłem na stronach warty symulator ubezpieczenia XXI internet.
                    - może zobrazować częściowo jakie są składki wpłaty i sumy ubezp. w przypadku
                    tej konkretnej polisy. Innych nie szukałem ale pewnie wystarczy pogrzebać na
                    stronach towarzystw by zlokalizować jeszcze kilka. Niestety często tego typu
                    symylacje należy uzupełniać wyliczeniami prostej matematyki finansowej. (jak
                    naprzykład suma ciągu składek rosnących o 5% rocznie.)
                    RZECZYWISTOŚĆ NIE JEST ANI CZARNA ANI BIAŁA - JEST SZARA.



                    • z17 Re: 17 14.12.06, 23:10
                      Elamigo1 nie wykręcaj teraz kota ogonem. Istotnie, o MOJEJ konkretnej polisie
                      nic nie pisałeś, bo i skąd miałbyś znać jej warunki, ale pisałeś za to ex
                      cathedra o dożyciówkach jako takich, czyli o wszystkich produktach tego rodzaju.
                      I stawiałeś niepodważalne tezy. No więc napisałem ci, że np. indeksacja w takim
                      Amplico nie oznacza automatycznego wzrostu sumy ubezpieczenia na dożycie. I mogę
                      tak pisać jeszcze...

                      > czy przy kalkulowanie wypłaconej z tytułu dożycia sumy ubezpieczenia wliczałeś
                      > rezerwę matematyczną by twierdzić że suma składek jest wyższa niż suma
                      > ubezpieczenia?

                      Co Ty znowu wypisujesz? Rezerwa matematyczna jest pojęciem ubezpieczyciela, a
                      nie klienta! Znasz wartość rezerw na swojej polisie? Jeśli tak, to chyba jesteś
                      pracownikiem działu kalkulacji aktuarialnych Towarzystwa, które ją wystawiło!

                      Do wartości polisy nie dolicza się żadnych rezerw matematycznych, bo to jest
                      współczynnik który służy wyłącznie Towarzystwu Ubezpieczeniowemu, do obliczania
                      dodatkowego zysku dopisywanego do polisy. Więc jeśli już, to mówmy o Premii
                      Nadzwyczajnej czy czymś podobnym, ale na miły Bóg nie o rezerwach!!!

                      Napisałem Ci, że zyski od rezerw matematycznych to są smętne grosze. Powtórzę to
                      raz jeszcze - to wielkie gó.., a nie zyski. Mam te polisy już kilkanaście lat
                      i dopisują mi corocznie po mniej więcej tyle samo - wcale się te sumy nie
                      zwiększają. To jest od 15 do 200 złotych rocznie w zależności od polisy. Ciotce
                      kończy się polisa za dwa lata i też coroczny zysk z oprocentowania rezerw jest u
                      niej ŚMIESZNY!!! Więc nie wciskaj, że nagle na koniec okresu ubezpieczenia
                      pojawią się ekstra zyski z tego tytułu.

                      > dlaczego przy ubezpieczeniu na życie i dożycie zakładasz że rezerwa
                      > matematyczna jest stałą procentową wielkością od wpłaty a nie że jej udział
                      > rośnie wraz z wiekiem polisy?

                      Rośnie, owszem. Tylko, że zyski z tego tytułu to nadal pseudozyski.

                      > dlaczego porównujesz składki przy ubezpieczeniu grupowym do składek
                      > ubezpieczenia idywidualnego? Czy smak piwa zawsze prównujesz do sików?

                      Nie obrażaj grupówek. W przeciwieństwie do mętnych produktów "na życie i
                      dożycie" jest w nich napisane kawę na ławę co się należy, w jakiej wysokości i
                      za co. I choć sumy ubezpieczenia w grupówkach są z zasady malutkie (może dlatego
                      określasz je jako "siki"), to jednak za 1000 zł wypłaty z tytułu śmierci
                      składka nie wynosi 24 złote...

                      ----------------------

                      To co dalej obszernie wykładasz, pachnie mi gadaniną nadętego agenta "podwójnego
                      diamenta" na szkoleniu dla networkowców-ubezpieczeniowców. Przepraszam jeśli
                      obraziłem, ale tak to odbieram. Każdemu wqrwionemu klientowi nabitemu w butelkę
                      najłatwiej powiedzieć, że polisa była niedopasowana do jego potrzeb. A to, że
                      ubezpieczyciele to qrwy okradające klientów horrendalnymi prowizjami i
                      wydumanymi opłatami to już przez gardziołko nie przejdzie...

                      Czy ja jestem niezadowolony z polisy? Wkładając swoje składki przez te lata w
                      cokolwiek innego , czy to w obligacje czy nawet w lokaty bankowe, miałbym dziś
                      nieporównanie więcej. Płacę wciąż dalej, bo wiadomo, że wyjście z tego
                      "interesu" na zero jest możliwe wyłącznie przy dociągnięciu umowy do końca.
                      Bonusem, -który tak na marginesie zapewnia ustawodawca a nie ubezpieczyciel--,
                      są korzyści podatkowe i fory wobec byłych żon i komorników. Można też skorzystać
                      z opcji renty dożywotniej, której jak na razie nie oferują banki ani fundusze
                      inwestycyjne. I to są wszystkie korzyści dla mnie z tytułu dożycia. Niezbyt dużo
                      jak na dziesięciolecia bezprzykładnego dojenia.
                      • elamigo1 Re: 17 15.12.06, 00:40
                        z twojego postu wynika wprost jak bardzo to co napisałem wczoraj jest celne.
                        Jesteś wqu..ony na SIEBIE że podąłeś złą decyzję. Teraz po kilkuletniej hossie
                        uznajesz, że inwestowanie w innej formie przyniosło by Ci większe zyski. Ależ
                        oczywiście że by ci przyniosło! To jak narzekanie mojej sąsiadki że gdyby pięć
                        lat temu zlikwidowała lokatę to by teraz miała kupę kasy. Ale nie zlikwidowała.
                        Wybrała lokatę! bo nic nie wskazywało że będzie hossa, która zresztą jutro się
                        może skończyć i za kolejne pięć lat może wylądujemy na poziomie wyjściowym.
                        Wylewasz swój żal na towarzystwa ubezpieczeniowe i agentów ale wówczas mogłeś
                        kupić fundusze zamiast ubezpieczenia. Nie zrobiłeś tego. Przecież już wówczas
                        Twoja ciocia miała "gó.." a nie zyski. To że teraz tego żałujesz nie upoważnia
                        Cię do wylewania pomyj na produkty których nie znasz. Nasłuchałem się podobnych
                        komentarzy od znajomych inwestorów którzy się pchali w fundusze inwestycyjne
                        podczas Wielkiej Hossy. Oni później żałowali że wybrali fundusze zamiast lokat
                        albo dolarów. Byli jeszcze bardziej wściekli niż Ty teraz. Większość z nich już
                        nigdy nie kupi żadej jednostki uczestnictwa - podobnie jak ty nie kupisz
                        ubezpieczenia.
                        Jeśli Twojej Ciotce kończy się niebawem polisa to była to polisa o bardzo
                        krótkim terminie. Nie może mieć więcej niż kilkanaście lat. Była to więc polisa
                        typowo ochronna - przynajmniej powinna być sprzedana jako taka. Już wówczas z
                        wyliczenia wpłaconych składek powinno wynikać że suma ubezpieczenia będzie
                        niższa. Nie dziwi brak zysków przy takim terminie. Jeśli kupiła polisę za
                        granicą w latach 80tych to nie dziwi mnie wqu..enie na prowizje. Były wysokie.
                        Co do tez które stawiałem - przeczytaj to co jest tam napisane a nie to czego
                        się koniecznie chcesz doszukać.
                        Jesteś wściekły, i tyle. Nie sądzę abym pisząc jakiekolwiek argumenty mógł
                        zmienić Twoje zdanie. Nie przyjmujesz do wiadomości informacji których nie
                        akceptujesz, szukasz na siłe argumentów by się wyżyć za swoją porażkę.
                        Sparzyłeś się do ubezpieczeń - nie spełniły Twoich oczekiwań - rozumiem.
                        • z17 Re: 17 16.12.06, 17:01
                          Nie myśl za mnie, drogi "el"-amigo, bo Ci to źle wychodzi. Na początku lat
                          90.tych było u nas tak jak chce dziś Kononowicz, czyli nie było niczego - nie
                          było III filaru, nie było powszechnie dostępnych funduszy inwestycyjnych (poza
                          Pionierem), a z narzędzi inwestowania innych niż lokaty bankowe były obligacje
                          skarbu państwa i tyle. Aha - była jeszcze raczkująca giełda po pierwszym krachu.
                          Myśląc o emeryturze, jedynym dostępnym produktem były wtedy polisy dożyciowe,
                          oferowane przez pierwsze zagraniczne towarzystwa operujące na naszym rynku. Więc
                          nie rób mi głupawych zarzutów, że nie skorzystałem z odrzutowca na 50 lat przed
                          jego wynalezieniem.

                          Ubezpieczyciele opowiadali mi bajki o tym, jak to polisa o sumie ubezpieczenia
                          na dożycie 200 mln złotych (po denominacji 20 tys. zł) będzie po 20 latach warta
                          6 mld złotych (po denominacji 600 tys. zł). I wciskali do tego kosztowne
                          ochronne umowy dodatkowe, z klauzulą wyłączeń objętości książki telefonicznej.

                          Gdy sie po paru latach przyjrzałem konstrukcji tych produktów, mogłem jedynie
                          zapłakać nad swoją naiwnością.

                          Śmiem twierdzić, że problem nie leży w złym dopasowaniu polisy do klienta, tylko
                          w fakcie, że dla 90% obecnych klientów te polisy są całkowicie NIEPOTRZEBNE.
                          Pisałem już o tym, że klasyczna dożyciówka to produkt dla bardzo wąskiej grupy
                          klientów - zamożnych ludzi, którzy na zasadzie kwiatka do kożucha chcą się
                          doubezpieczyć na życie, a w przypadku dożycia wyjąć wpłaconą kwotę składek np. w
                          celu prezentu na urodziny dla wnuczka. Sprzedawanie takiego produktu MASOM, z
                          tekstem, że służy kapitałowemu zabezpieczeniu potrzeb emerytalnych jest skrajnie
                          nieuczciwe, najdelikatniej mówiąc.

                          Kończmy już tę dyskusję, bo najwyraźniej masz jakąś ubezpieczeniową misję do
                          spełnienia, a ja się niestety nie nadaję na jej uczestnika. Pzdr.
                          • elamigo1 Re: 17 16.12.06, 20:01
                            I tutaj masz rację. Z tym że większość (subiektywnie uważam że jest to większość
                            ale nie 90%) starych polis to polisy gdzie klientów naciągano obiecując żlote
                            góry. Wykorzystywano niewielką świadomość a ludzie dawali się zmamić nie mając
                            ani doświadczenia ani punktów odniesienia. Zgodzę się z Tobą że dożyciówki to
                            nie produkty dla wszystkich - ale już mam odmienne zdanie że tylko dla bardzo
                            bogatych. Dożyciówka jest np. bardzo dobrą "pierwszą polisą" - ale tu jest
                            szerokie pole do dyskusji - bo nawet wśród teoretyków ubezpieczeń zdania sa
                            podzielone. Faktem jest, że im więcej umów dodatkowcych tym polisy dożyciowe
                            mają mniejszą funkcję oszczędnościową a bardziej ochronna.
                            Owszem dostęp do produktów inwestycyjnych był w latach 80tych utrudniony i
                            zarezerwowany dla wąskiej grupy bogatych ludzi . Dla nich jednak nie stanowiło
                            problemu jechać do Berlina czy Zurichu by taki produkt kupić. Na początku lat
                            90tych w pioneer weszła ogromna ilość osób. Nie było to tak powszechne jak
                            dzisiaj i stanowiło "ryzykowną nowinkę" Zresztą prawdziwa popularność funduszy
                            zaczęła się u nas dopiero z ostatnią hossa. Od tego czasu rośnie świadomość
                            produktów finansowych i maleja możliwości "wciskania" złych polis. Niestety jest
                            to nadal nagminne i dlatego rzygać mi się chce jak obserwuję poczynania
                            niektórych handlowców ubezpieczeń - bo agentami trudno ich nazwać. Od dość dawna
                            postuję na tym forum że polisy są dla ludzi - ale kupując je trzeba uważać co
                            się kupuje - spełniają inne funkcje niż fundusze inwest.
                            To co najbardziej mnie mierzi w systemie sprzedaży ubezpieczeń w Polsce to
                            nacisk na szkolenia sprzedażowe wśród agentów i nacisk na przypis składki na
                            agenta - a nie na jakość sprzedaży i budowanie długotrwałych relacji i
                            wzajemnego zaufania - tak jak to jest np. w Japonii. Jest to jeden z powodów
                            dlaczego nie zostałem aktuariuszem i trzymam się od branży ubezpieczeniowej z
                            daleka.
                            pozdrawiam i życzę powodzenia.
                  • elamigo1 Re: 17 jeszcze jedno. 14.12.06, 00:14
                    Teraz mi się przypomniało. Zrobiono kiedyś w usa badania dotyczące "upadających"
                    polis. Trwały bodajże kilkanaście lat a przeprowadzała je któraś z głównych firm
                    oferujących tego typu produkty. Jedną z kwestii badawczych była odpowiedź na
                    pytanie czy rezygnujący klient nie wiedział co kupuje przy zakupie czy też nie
                    pamiętał co kupił przed laty. Okazało się że, już z prostego porównania wyników
                    ankiet rezgnujący deklarował na przykład że zrezygnował z powodu zbyt małej
                    ochrony a wybierał produkt z całej gamy który oferował najmniejszy z możliwych
                    zakresów ochrony. Klienci którzy kupowali polisy oszczędnościowo ochronne (gdzie
                    całość składki inwestowanej była inwestowana na rynku pieniężnym i obligacji)
                    rezygnowali z powodu zbyt niskiej stopy zwrotu w porównaniu do polis bardziej
                    skierowanych na inwestycje w akcje - oświadczając że myśleli że kupują polisę
                    agresywną , mimo że na wszystkich materiałach reklamowych z czasu sprzedaży
                    polisy wyraźnie akcentowano spokojny a nie agresywny typ inwestowania.
                    Bardzo dobitnie przedstawia "przyczyny" rezygnacji fakt że jedna z polis była
                    reklamowana przez wiele lat jako polisa czysto ochronna - bez składki
                    inwestycyjnej. Przedtawiano to jako zaletę tego produktu w materiałach
                    reklamowych a nawet nazwa tej polisy wprost się odwoływała że jest czysto
                    ochronna i bez składki inwestycyjnej. Okazało się że po 10 latach 65%
                    rezygnujących zaznaczyło w ankiecie że "są zawiedzeni wynikam inwestycyjnymi"....
                    Raport z badania konkludował dość jasno, że wielu klientów nie pamięta po
                    latach od czego i w jakich okolicznościach się ubezpieczyło - i stąd wynika
                    większość niezadowolenia i rezygnacji klientów. Wówczas ta firma do każdej umowy
                    zaczęła dołanczać brief z samym gęstym z tego ubezpieczenia - już po podpisaniu
                    umowy. Niestety nie znam danych czy tego typu działanie przyniosło efekt w
                    postaci mniejszej ilości "upadkłych" polis.
                    Myślę, że wiele osób nawet wiedząc dokładnie co kupuje i mając doskonale i
                    uczciwie sprzedaną polisę po prostu nie pamięta na czym im zależało wiele lat
                    temu, ponieważ zmieniły się im priorytety lub sytuacja życiowa. Nie można
                    wymagać brania przez firmę ubezpieczeniową ryzyka, że klient zmieni zdanie. Nie
                    możesz oddać 10 letniego samochodu do salonu gdzie go kupiłeś jako nówkę mówiąc
                    że ci dzisiaj nie odpowiada kolor.
                    ---------
                    jeszcze co do indeksacji. Z tego co wiem to w każdej firmie ubezpieczeniowej
                    kilkukrotna odmowa indeksacji skutkuje całkowitym wstrzymaniem indeksacji lub
                    ew. badaniami lekarskimi i nowym wyliczeniem składki. Przynajmniej te produkty o
                    których pamiętam. Czytałem wiele owu pod kątem oceny które polisy oferują
                    najkorzystnejsze warunki - ale to było kilka lat temu. MOgę nie być na bierząco.
                    Nie zwróciłem uwagi na możliwość wznowienia indeksacji bez badań - to by było
                    coś na co powinienem był zwrócić uwagę. Postaw się w sytuacji tow. ubezp.
                    Każdy kto by przestał indeksować np. po 5 latach zaczął by indesować s.u. po
                    dłuższej przerwie w momencie gdyby się dowiedział że ma nadciśnienie lub coś
                    poważniejszego. Zdrowi by się na to decydowali rzadziej. Ryzyko dla towarzystwa
                    by rosło i musiało by przerzucić je na składkę od wszystkich klientów z taką
                    opcją w umowie. Być może istnieje takie ubezpieczenie ale z prostego aktuariatu
                    wychodzi że musiało by być istotnie droższe z wbudowaną taką opcją.
                    • all Re: 17 jeszcze jedno. 14.12.06, 13:52
                      Powód rozwiązania umowy może być inny, a ten podany został bo albo ktoś nie
                      chce podać prawdziwego, albo taki jest np. najbardziej poprawny, albo też
                      właściwej odpowiedzi nie ma w ankiecie :-)
                      Zresztą potrzeby ludzi się zmieniają i różnica w powodach jest jak najbardziej
                      normalna.
    • rafio_1977 Re: Czy ind.ubezp.na życie i dożycie w Warcie.... 14.12.06, 07:47
      Ami ja indeksuje składke ale napewno czesc z niej idzie na obsługe kwoty
      ubezpieczenia całosc tej składki napewno niezasila moj fundusz inwestycyjny ,
      bo chyba to nie mozliwe
      • elamigo1 Re: Czy ind.ubezp.na życie i dożycie w Warcie.... 14.12.06, 09:01
        1977
        w zakresie umowy podstawowej w dożyciówkach większość składki idzie na ochronę.
        Umowy tego typu mają bardzo często od licha i ciut ciut umów dodatkowych (śmierć
        w wypadku, zachorowania, inwalidztwa etc) w niektórych tow. umowy dodatkowe są
        wbudowane w polisę podstawową (amplico) w innych zawiera się je oddzielnie (pzu
        warta) - ale wariantów tych polis jest bardzo dużo - by dostosować je do potrzeb
        klienta.
        Jeśli polisa maplico życie plus ma od początku wbudowana śmierć w wypadku etc,
        to nie jest dziwne, że 17 nie może sobie wyliczyć na czym polega zwrot
        wpłaconych składek po ukresie ubezpieczenia - ale to jest zadanie jego agenta a
        nie moje by mu to wytłumaczyć. Ten agent wciąż dostaje za to kasę. Symboliczną
        ale dostaje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka