elamigo1
25.10.07, 22:00
Prawdę mówiąc zatrzymanie pędzącej hossy, napędzanej
optymizmem/zaślepieniem amerykanów zdaje się być zadaniem godnym
herkulesa. Na razie jakikolwiek wysiłki niedźwiedzi by choćby ciutkę
przecenić indeksy jest pracą iście syzyfową.
Dane , w sumie potwierdzające złą sytuację. Wyniki spółek mieszane ,
w zasadzie takie sobie lub złe. Na dodatek ropa pobiła rekordzik. A
inwestorzy amerykańscy na zakupach. Inaczej nie można nazwać takiego
zamknięcia jak dzisiaj.
W między czasie słabość amerykańskiej waluty przekłada się na moc
złotego, i nie tylko.
Jak wykazały ostatnie dane dotyczące przepływów kapitałów do USA to
kto żyw ewakuuuje aktywa z USA>
Część trafia do nas. Eksporterzy mogą tylko płakać. Z kolei to
dobrze dla rodzimej inflacji – spadają ceny art. importowanych i
ciutkę amortyzowana jest cena ropy.
Po dzisiejszym dniu na naszym rynku trudno się spodziewać innej
kontynuacji niż kolejna próba wejścia na rekord. Co prawda rynki
europejskie mogą chcieć skorygować dzisiejsze szaleńcze wzrosty ,
ale zapewne wystarczy podmuch dobrych wieści ze stanów by naszym
bysiom udało się przeciągnąć indeks przez opory.
W nocy trochę publikacji a Azji, choć trudno się spodziewać by miały
mocniejsze przełożenie na nasz rynek.
No chyba że będą szokujące.
Tyla
ami