Dodaj do ulubionych

Stan nauki na świecie

27.12.23, 09:13
www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-rosnie-liczba-wycofywanych-artykulow-naukowych,nId,7233490#crp_state=1
Nauka sprowadziła się do ilości opublikowanych artykułów. Tu naprawdę jest patologia. Więcej więcej więcej.
Boleję nad tym. Jestem recenzentem. Widzę jak czasopisma gonią za mamoną. OA moim zdaniem nie niósł nic nowego do nauki, a nawet ją cofnął. Masz 20 tys. zł to ci coś opublikują. Nie ważne, że to bez sensu. Ważne, że masz dutki.

Podobną problem wprowadziła w Polsce reforma Szkolnictwa Wyższego. Na co nam 50% społeczeństwa mającego tytuł mgr. Jak z tego może 5% coś kuma? By nie męczyć dzieci, każdemu przyznawać mgr. już na wstępie.
Obserwuj wątek
    • prze.nick Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 09:23
      Wygląda na to że kontrolowanie wiedzy jest priorytetem globalistów. Mogą likwidować całkiem dobre artykuły politycznie niepoprawnych.
      W Polsce obniżano poziom edukacji za Buzka ale na studiach to było dziełem UE i systemu bolońskiego. Na matematyce 5 letniej można od razu jechać z przestrzeniami unormowanymi a na licencjackich nie. Nie da się tego później nadrobić na 2 letnich magisterskich.
      • prze.nick Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 09:29
        Politycznie niepoprawne miało być
        Walnąłem błąd gramatyczny.
      • negativum Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 09:31
        prze.nick napisał:

        > Wygląda na to że kontrolowanie wiedzy jest priorytetem globalistów. Mogą likwid
        > ować całkiem dobre artykuły politycznie niepoprawnych.
        > W Polsce obniżano poziom edukacji za Buzka ale na studiach to było dziełem UE i
        > systemu bolońskiego. Na matematyce 5 letniej można od razu jechać z przestrzen
        > iami unormowanymi a na licencjackich nie. Nie da się tego później nadrobić na 2
        > letnich magisterskich.

        Tu nie chodzi o całkiem dobre. To są gnioty, gdzie 99.9999% procent to odnośniki do np. chińskich artykułów. Najlepiej z najnowszych lat, bo IF wzrasta.
        Jestem jeszcze ze starej szkoły. Nie pompuję IF czasopisma. Chcę, by czytelnik miał dostęp do wszystkiego co ważne, moim zdaniem i się nie rozpraszał.
        • prze.nick Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 09:36
          Nie twierdzę że nie wyrzucają gniotów.
          Ale jestem pewy że wyrzucają całkiem sporo wartościowych.
          Ciekawe jak długo jeszcze na Google Books będzie pruska książka z 1864 roku o historii Polski, która pokazuje, że naszym pierwszym władcą był Lech I od roku 550 a Mieszko I był zdaje się 18 władcą.
          • negativum Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 09:40
            prze.nick napisał:

            > Nie twierdzę że nie wyrzucają gniotów.
            > Ale jestem pewy że wyrzucają całkiem sporo wartościowych.
            > Ciekawe jak długo jeszcze na Google Books będzie pruska książka z 1864 roku o h
            > istorii Polski, która pokazuje, że naszym pierwszym władcą był Lech I od roku 5
            > 50 a Mieszko I był zdaje się 18 władcą.

            A jakby był 19 władcą, to coś by się zmieniło?
            • prze.nick Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 09:46
              Ciekawsze jest to jak to możliwe, że w mniej niż 160 lat ucięto nam ponad 400 lat historii naszej państwowości.
              Zrobiono to aby wymyślić bajkę o germańskich Wandalach i pobudzić niemiecki nacjonalizm.
              • prze.nick Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 09:50
                Zastanawia mnie też dlaczego kościół katolicki na to przystał skoro mają na Jasnej Górze cały kompletny poczet władców poprzedzających Mieszka I.
              • negativum Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 14:45
                prze.nick napisał:

                > Ciekawsze jest to jak to możliwe, że w mniej niż 160 lat ucięto nam ponad 400 l
                > at historii naszej państwowości.
                > Zrobiono to aby wymyślić bajkę o germańskich Wandalach i pobudzić niemiecki nac
                > jonalizm.

                To jest prahistoria. Nie ma, albo jeszcze nie odkryto źródeł pisanych, i tak naprawdę, to, że jako byt jesteśmy starci o 500 lat nic nam nie daje. Trudno też mówić o państwowości. Każdy "zbir" miał swoje stadko i jego tereny się ograniczały do kolejnego zbira.
                Ludzie tu byli. Na Osobowicach są pozostałości po grodzie sprzed 3 tys. lat p.n.e. Na Ślęży są kręgi tajemne około 1000 lat przed naszą erą.

                Wielką szkodę wyrządził KrK. Jak na Ostrowiu Tumskim budowano Dom Jana Pawła Drugiego, to prowadzone były wcześniej prace archeologiczne. No i ryli. Ale jak się doryli do IX wieku, to Gulbinowicz powiedział zalewać betonem, tam już nie było chrześcijan. No i wylali fundamenty.
                Póki żyją Serbowie można jeszcze się pokusić o sporządzenie badań kodu DNA. W Polsce jest już za późno. Cała zachodnia Polska to migranci.
                Np. ja mający mongolską krew. Po mamie, tata chyba jej nie ma, ale on "zza Sanu".
                Mama za młodu miała kruczoczarne kosy, proste, sięgające jej za pośladki jak je splotła.
                Etnicznych "Polaków" już nie ma. Wpierw wymieszaliśmy się z Celtami. A potem sami ze sobą, że i diabeł nie pomorze, skąd my są.
                Żydzi mieli w zwyczaju wyrzynanie tubylców, my się z nimi mieszaliśmy. Przejmując po części ich kulturę.
                Pozwolę sobie zamieścić około 50 letnie foto z rodzicami. Ten w czapeczce to ja smile

                • kochamzapachfrezji Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 16:06
                  Śliczne zdjęcie
                  • negativum Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 17:48
                    kochamzapachfrezji napisała:

                    > Śliczne zdjęcie

                    Trudno zrobić brzydkie zdjęcie przepięknej kobiecie smile
                    • kochamzapachfrezji Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 20:22
                      Wszyscy jesteście piękni na tym zdjęciusmile Jesteś podobny do Taty. Mama ma przepiękne warkocze.
                      • negativum Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 20:37
                        kochamzapachfrezji napisała:

                        > Wszyscy jesteście piękni na tym zdjęciusmile Jesteś podobny do Taty. Mama ma prze
                        > piękne warkocze.

                        Teraz ma jeden. Drugi jej wyszarpałem smile
                        Z tego zdjęcia żyjemy tylko w piątkę.

                        Świadkowie po latach się wymiksowali.
                        Mnie jeszcze nie widać na zdjęciu. Jestem w brzuchu. Ale już jestem.
                      • negativum Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 21:35
                        kochamzapachfrezji napisała:

                        > Wszyscy jesteście piękni na tym zdjęciusmile Jesteś podobny do Taty. Mama ma prze
                        > piękne warkocze.

                        A do kogo mam być podobny? smile
                        Mama ze swą urodą mogła wyrwać każdego. Tata jest tylko po zawodówce. W tym czasie był taksówkarzem. Naciął mamę wracającą z jakiejś imprezy. Na drugi dzień zrobiło mu się jej żal. No i jestem.
                        Stracił całą dniówkę czekając na nią. Aż się pojawiła po domem. Przeprosił i jestem. Mamę ujęła szczerość i prostolinijność. Każdy robi w życiu świństwa, ale tylko nie liczni potrafią się do nich przyznać i przeprosić.
                        • kochamzapachfrezji Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 22:13
                          Ale jesteś szczerysmile Piękna parasmile
                          • negativum Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 23:56
                            kochamzapachfrezji napisała:

                            > Ale jesteś szczerysmile Piękna parasmile

                            Niestety jestem i naiwny sad
                            Idę przez życie starając się nie szkodzić innym. Co najwyżej broniąc się, by nie zdarto ze mnie skóry na żywca. Nie wiem na ile mi się to uda, ale spadam, jak kot na 4 łapy. Koty zresztą uwielbiam. Kota nie oszukasz. Mam jakąś misję do wykonania, o której nic nie wiem. Inaczej dawno już nie powinienem już żyć.
                            Ostatnio u lekarza, mówię mu że tak teoretycznie zostało mi 30 lat życia, ten się wypytał o przodków. Jak mnie nic nie zaleje, to powiedział mi, że 50 lat przede mną minimum. Nie chcę żyć tak długo. Z RM 3T wyszło, że jestem po wielu wylewach do mózgu.
                            Życie jest tajemnicą. To się odkrywa dopiero później. Mama miała w tym miesiącu zawał serca. Trochę ją bolała jedna pierś. Ta najbardziej okrutna - prawa.
                            Gdy jesteśmy młodzi wydaje nam się, że jesteśmy nieśmiertelni.
                            Życzę teściowej długiego życia. Jak jej zabraknie, była żona się posypie. Głupio byłoby przeżyć bez mózgu swoją żonę, młodszą o 10 lat.
                            A śmierć nas wszystkich czeka.
                • prze.nick Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 16:07
                  W czasie Kontrreformacji Jezuici (czyli przechrzty hiszpańskie) niszczyli wszystko co było słowiańskie.
                  Ale sporo informacji się jeszcze zachowało a genetyka to wręcz miażdży germańskie bajki historyczne.
                  Kronika Kadłubka mówi prawdę - mamy ponad 3 tysiącletnią historię i bitwa na Psim Polu była porównywalna do bitwy pod Grunwaldem. Tę drugą mason Lelewel również chciał wymazać z kart historii.
                  • negativum Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 18:12
                    prze.nick napisał:

                    > W czasie Kontrreformacji Jezuici (czyli przechrzty hiszpańskie) niszczyli wszys
                    > tko co było słowiańskie.
                    > Ale sporo informacji się jeszcze zachowało a genetyka to wręcz miażdży germańsk
                    > ie bajki historyczne.
                    > Kronika Kadłubka mówi prawdę - mamy ponad 3 tysiącletnią historię i bitwa na Ps
                    > im Polu była porównywalna do bitwy pod Grunwaldem. Tę drugą mason Lelewel równi
                    > eż chciał wymazać z kart historii.

                    "Raz zbudzonego ducha nie pokonasz".
                    Wszystko to na nic. Nie da wykorzenić naszej miłości do przyrody. Jej piękna. Nawet po milleniach.
                    Z Celtami się przeniknęliśmy, bo łączyła nas miłość do drzew. Słowiański zwyciężył i nie mówimy baaaaaaaardzo twardego h jak Celtowie. Zwyciężył język konspiracji - szum lasu. Te wszelkie tradycje, jemioła, sianko, łamanie chlebem, noc Kupały to nasze wspólne.
                    Czesi uwielbiają lipę, można powiedzieć, że ją nawet czczą. My wolimy, jak Niemcy dąb.
                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/d2/Flag_of_the_President_of_the_Czech_Republic.svg

                    Byłem kiedyś w Dobrogórze, zwanej z niemiecka Halle-Saale. Piękne miasto położone nad Soławą. A jeszcze piękniejsze tam są dziewczyny Siedzę sobie z kumplem w ogródku. Sączym piwo i co jedna to ładniejsza od drugiej.

                    Nie wiadomo skąd żeśmy przyleźli. Ale tu nam się spodobało.
          • hordol Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 15:16
            nie wyrzucać:
            książka tam może być materiałem zródłowym do rozprawy : dzieje polski w oczach niemieckich historyków z drugiej połowy XIX w
            • prze.nick Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 16:01
              książka wciąż jeszcze jest tutaj
              books.google.pl/books?id=nZgBAAAAQAAJ&printsec=frontcover&hl=pl&source=gbs_ge_summary_r&cad=0#v=onepage&q&f=false

              i ciekawy artykuł o niej
              tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2016/10/17/poczet-krolow-lechii-udokumentowany-przez-niemieckiego-zaborce-w-1864-roku/
    • kochamzapachfrezji Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 13:03
      Masz ciekawą pracę.
      • negativum Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 18:14
        kochamzapachfrezji napisała:

        > Masz ciekawą pracę.

        Ano. Trochę się wypaliłem. Nie mam już tego zapału co dawniej.
        • kochamzapachfrezji Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 18:24
          Nie przejmuj się tym, każdy się częściowo wypala. Nie można być całe życie na wysokich obrotach.
          • negativum Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 18:49
            kochamzapachfrezji napisała:

            > Nie przejmuj się tym, każdy się częściowo wypala. Nie można być całe życie na w
            > ysokich obrotach.

            Można, ale wtedy żyje się krótko smile
            • kochamzapachfrezji Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 19:02
              Chyba tak
              • negativum Re: Stan nauki na świecie 27.12.23, 19:14
                kochamzapachfrezji napisała:

                > Chyba tak

                Mozart przykładem.
                • kochamzapachfrezji Re: Stan nauki na świecie 28.12.23, 10:53
                  Kiedyś ludzie krócej żyli.
                  • negativum Re: Stan nauki na świecie 28.12.23, 12:27
                    kochamzapachfrezji napisała:

                    > Kiedyś ludzie krócej żyli.

                    Mam w rodzinie paru ponad 100 latków smile Dziś się nie urodzili.
    • polski_francuz Publikacje i cytowania 27.12.23, 17:22
      negativum napisał:


      " Nauka sprowadziła się do ilości opublikowanych artykułów. Tu naprawdę jest patologia. Więcej więcej więcej. Boleję nad tym. Jestem recenzentem. Widzę jak czasopisma gonią za mamoną. "


      Sorry, ze sie wtracam na to forum po raz piewszy, ale watek sie rzuca w oczy. A ze sam bylem dlugie lata naukowcem, wiec mam swoje zdanie na temat watku.

      Liczba cytowan a nie liczba artykulow liczy sie najbardziej w karierze naukowca. Liczba/indeks Hirscha h=liczba artykulow cytowanych h razy jest glownym kryterium oceny. Daje ja m.in. baza danych Scopus chyba dosc obiektywnie a takze Google Scholar, ktora jest dosc niechlujnie prowadzona i bardzo zawyza liczbe Hirscha.

      Jakos trzeba oceniac naukowcow by moc promowac tych, ktorzy na to zasluguja i ich dopingowac do dalszej pracy. Co to ma do "nauki". By pojsc dalej to trzeba jakos nauke zdefiniowac. A to latwe nie jest. We francuskim systemie w ktorym pracowalem 28 lat jest z 80 specjalnosci. Od nauk podstawowych do nauk inzynieryjnych. I cytowania swiadcza o zainteresowaniu czytelnikow dana praca czyli o wnoszeniu czego nowego do specjalnosci czyli do "nauki".

      Ze czasopisma gonia za mamona to jest prawda bo trzeba to i owo zaplacic. Nie moga jedna zmusic nikogo do czytania pracy naukowej ani Scopusa do obliczania cytowan.

      Co do reszty to niezbyt rozumiem jak kontrakty maja sie do cytowan. Moim zdaniem nijak. Ale naukowcy sa dopingowani do starania sie o projekty, bo to daje szanse "polityce" na wplywanie na kierunek badan.

      W koncu podstawa nauki jak i zreszta kazdego zawodu jest "uczciwosc". Mylic sie mozna i czas zmienia nasze opinie. Ale nie nalezy ani klamac ani oszukiwc. O tym piszesz. W moim zawodzie pracuje sie na dobra opinie cale zycie i sie ja traci w mgnieniu oka. Nie warto zatem oszukiwac.

      PF
      • negativum Re: Publikacje i cytowania 27.12.23, 18:47
        polski_francuz napisał:

        > negativum napisał:
        >
        >
        > " Nauka sprowadziła się do ilości opublikowanych artykułów. Tu naprawdę jest pa
        > tologia. Więcej więcej więcej. Boleję nad tym. Jestem recenzentem. Widzę jak cz
        > asopisma gonią za mamoną. "

        >
        > Sorry, ze sie wtracam na to forum po raz piewszy, ale watek sie rzuca w oczy. A
        > ze sam bylem dlugie lata naukowcem, wiec mam swoje zdanie na temat watku.

        To witaj w domu.

        > Liczba cytowan a nie liczba artykulow liczy sie najbardziej w karierze n
        > aukowca. Liczba/indeks Hirscha h=liczba artykulow cytowanych h
        >
        razy jest glownym kryterium oceny. Daje ja m.in. baza danych Scopus chyba
        > dosc obiektywnie a takze Google Scholar, ktora jest dosc niechlujnie prowadzona
        > i bardzo zawyza liczbe Hirscha.
        >
        > Jakos trzeba oceniac naukowcow by moc promowac tych, ktorzy na to zasluguja i i
        > ch dopingowac do dalszej pracy. Co to ma do "nauki". By pojsc dalej to trzeba j
        > akos nauke zdefiniowac. A to latwe nie jest. We francuskim systemie w ktorym pr
        > acowalem 28 lat jest z 80 specjalnosci. Od nauk podstawowych do nauk inzynieryj
        > nych. I cytowania swiadcza o zainteresowaniu czytelnikow dana praca czyli o wno
        > szeniu czego nowego do specjalnosci czyli do "nauki".

        Denerwuje mnie moda. Ta też jest obecna w nauce. Swego czasu hasłem klucz do sukcesu było "nano". Akurat w mojej działce nano się nie sprawdza. Ale kto wpisał nano ten dostawał projekt. Teraz takim słowem kluczem jest "bio", "biomedycyna" tak jakby medycyna nie była bio. Nie wiemy, co do czego, można będzie użyć w przyszłości. Nie to jest naszym celem. Faraday nie wiedział, jakie zastosowanie będzie miał prąd elektryczny. Robił swoje.

        > Ze czasopisma gonia za mamona to jest prawda bo trzeba to i owo zaplacic. Nie m
        > oga jedna zmusic nikogo do czytania pracy naukowej ani Scopusa do obliczania cy
        > towan.
        >
        > Co do reszty to niezbyt rozumiem jak kontrakty maja sie do cytowan. Moim zdanie
        > m nijak. Ale naukowcy sa dopingowani do starania sie o projekty, bo to daje sza
        > nse "polityce" na wplywanie na kierunek badan.
        >
        > W koncu podstawa nauki jak i zreszta kazdego zawodu jest "uczciwosc". Mylic sie
        > mozna i czas zmienia nasze opinie. Ale nie nalezy ani klamac ani oszukiwc. O t
        > ym piszesz. W moim zawodzie pracuje sie na dobra opinie cale zycie i sie ja tra
        > ci w mgnieniu oka. Nie warto zatem oszukiwac.

        Jak w każdej pracy. Nauka jest trochę szczególna, bo można ją porównywać tylko ze sztuką.
        Gdy Witkacy zdał maturę ojciec, też Stanisław, napisał do niego jedno:
        "Mój stary! Przede wszystkim być absolutnie dobrym człowiekiem,
        a potem cokolwiek dobrego robić - malować cudowne obrazy, czy rozwozić bułki po Zakopanem, albo gnój oskidować
        - byleby mieć wzniosłą duszę - to wszystko co stanowi istotną mądrość życia.

        Stanisław Witkiewicz do syna Stanisława Ignacego, IX 1901."


        Naśladując innych nigdy nie będziesz artystą. Możesz być tylko dobrym inżynierem. Bardzo potrzebna profesja. Ale wykluczająca szaleńców smile A naukowiec powinien być szaleńcem.

        Mnie odrzucono w tym roku projekt na takiej podstawie, że "nie przewidziałem, jaki będzie kurs walut w przyszłości". Jakby wiedział, to grałbym na FOREX. Nasz księgowa jest dla nas pełna podziwu. Mówi, nie rozumie, w jaki sposób jesteśmy w stanie przewidzieć przyszłość. A powód jest prozaiczny. Nie wiemy jaka będzie przyszłość, to koszty kwalifikowane zawyżamy o 10-15 %. Jak coś z tego zostanie to dobrze. Jak nie, to tnie się po wynagrodzeniu, by zmieścić się w budżecie. A jak będzie klęska czy wojna to kogo obchodzi jakiś projekt?
        • polski_francuz Emocje a rozum 27.12.23, 20:05
          negativum napisał:


          " Denerwuje mnie moda. Ta też jest obecna w nauce. Swego czasu hasłem klucz do sukcesu było "nano". Akurat w mojej działce nano się nie sprawdza. Ale kto wpisał nano ten dostawał projekt. Teraz takim słowem kluczem jest "bio", "biomedycyna
          " tak jakby medycyna nie była bio. Nie wiemy, co do czego, można będzie użyć w przyszłości. Nie to jest naszym celem. Faraday nie wiedział, jakie zastosowanie będzie miał prąd elektryczny. Robił swoje.


          Zacznijmy od konca, rozwoj nauki sie zaczal w XIX wieku w Anglii. Bylo duzo, przede wszystkim, do zrozumienia. I rownania Maxwella pozostaly do dzisiaj jako podstawa elektrycznosci i elektroniki. Kazdy student tych wydzialow je widzi i podziwia. I kazda dobra ksiazka z tych specjalnosci od nich zaczyna.

          Postep nauki by zwiazany z coraz lepszymi mozliwosciami eksperymentalnymi obserwacji malych obiektow. I to bylo motywacja do rozwoju "nano". Nanotechnologii, bardzo cienkich warstw, nanokompozytow itp. itd. Tu dotykamy inwestycji "polityki" w nauke poprzez granty.

          To samo dotyczy bioinzynierii, biomaterialow, zainteresowania hydroksyapatytem (HA) itd. Ci co maja protezy biodrowe ze stopu Ti4Al6V z warstwa HA moga sie tylko z tego cieszyc. Ten postep ma sens i wielu...odbiorcow.

          W koncu piszesz o "denerwowaniu". Opanuj swoje emocje, nauka dotyczy glownie rozumu. Idz do psychoanalityka, ktory pozwoli Ci zdenerwowanie opanowac. Zamiast pisac o nauce...

          PF
          • negativum Re: Emocje a rozum 27.12.23, 21:06
            polski_francuz napisał:

            > negativum napisał:
            >
            >
            > " Denerwuje mnie moda. Ta też jest obecna w nauce. Swego czasu hasłem klucz
            > do sukcesu było "nano". Akurat w mojej działce nano się nie sprawdza. Ale kto w
            > pisał nano ten dostawał projekt. Teraz takim słowem kluczem jest "bio", "biomed
            > ycyna
            > " tak jakby medycyna nie była bio. Nie wiemy, co do czego, można będzie użyć w
            > przyszłości. Nie to jest naszym celem. Faraday nie wiedział, jakie zastosowanie
            > będzie miał prąd elektryczny. Robił swoje.

            >
            > Zacznijmy od konca, rozwoj nauki sie zaczal w XIX wieku w Anglii. Bylo duzo, pr
            > zede wszystkim, do zrozumienia. I rownania Maxwella pozostaly do dzisiaj jako p
            > odstawa elektrycznosci i elektroniki. Kazdy student tych wydzialow je widzi i p
            > odziwia. I kazda dobra ksiazka z tych specjalnosci od nich zaczyna.

            Nie byłoby Newtona bez Keplera, tego z Żagania.

            > Postep nauki by zwiazany z coraz lepszymi mozliwosciami eksperymentalnymi obser
            > wacji malych obiektow. I to bylo motywacja do rozwoju "nano". Nanotechnologii,
            > bardzo cienkich warstw, nanokompozytow itp. itd. Tu dotykamy inwestycji "polity
            > ki" w nauke poprzez granty.
            >
            > To samo dotyczy bioinzynierii, biomaterialow, zainteresowania hydroksyapatytem
            > (HA) itd. Ci co maja protezy biodrowe ze stopu Ti4Al6V z warstwa HA moga sie t
            > ylko z tego cieszyc. Ten postep ma sens i wielu...odbiorcow.
            >
            > W koncu piszesz o "denerwowaniu". Opanuj swoje emocje, nauka dotyczy glownie ro
            > zumu. Idz do psychoanalityka, ktory pozwoli Ci zdenerwowanie opanowac. Zamiast
            > pisac o nauce...

            Ze mną wszystko dobrze. Regularnie jestem badany przez neurologów i innych temu podobnych lekarzy (teoretycznie według ich nauk nie powinienem już dawno żyć).
            Zajmuję się badaniami podstawowymi. Nie wiem po co to robię i co wniosą dla ludzkości. Badam z ciekawości.
            Ciekawość jest motorem ludzkości (zresztą to form jest tego owocem, stawiałem na 500 postów w roku, góra). Czymś za czym gnamy. Jak młode pokolenia są pakowane polityką i kroniką klęsk (media) to naprawdę ciężko jest się od tego wyzwolić.
            W Niemczech było wiele afer ze stopniami naukowymi. Ci ludzie byli politykami.
            Mój Hirsch jest koło 23. Nie wypluwam z siebie opracowań byle wypluć. Wyplułem coś ponad 100 prac.
            Hirsch na pracę to 1/5 ich całości. A mam przed sobą jeszcze długie lata. Pomimo, że nie mam 1/6 mózgu.
            • polski_francuz Kanclerzyna or not? 28.12.23, 08:49
              negativum napisał:


              " W Niemczech było wiele afer ze stopniami naukowymi. Ci ludzie byli politykami. Mój Hirsch jest koło 23. Nie wypluwam z siebie opracowań byle wypluć. Wyplułem coś ponad 100 prac. Hirsch na pracę to 1/5 ich całości. A mam przed sobą jeszcze długie lata. Pomimo, że nie mam 1/6 mózgu."

              W Niemczech tytul doktora dodaje sie przed nazwiskiem na wszystkich dokumentach. Daje to nieco arystokratyczne poczucie i pewnie dlatego politycy plagiatowali by dostac tytul. Teraz w kolejce czeka Slazaczka Baerbobock by ja sprawdzili na plagiat. Jak podpadnie to juz nie zostanie kanclerzyna. Bad luck...

              Co do dorobku, to moj jest w naukach inzynieryjnych. A ze mam z 20 lat wiecej od Ciebie to i indeks Hirscha jest ciut lepszy, h=36. I stanowi zgrubsza 1/4 moich prac.

              Pozostaje mi zyczyc dobrego humoru i ladnej pogody.

              PF
              • negativum Re: Kanclerzyna or not? 28.12.23, 12:24
                polski_francuz napisał:

                > negativum napisał:
                >
                >
                > " W Niemczech było wiele afer ze stopniami naukowymi. Ci ludzie byli polityk
                > ami. Mój Hirsch jest koło 23. Nie wypluwam z siebie opracowań byle wypluć. Wyp
                > lułem coś ponad 100 prac. Hirsch na pracę to 1/5 ich całości. A mam przed sobą
                > jeszcze długie lata. Pomimo, że nie mam 1/6 mózgu."

                >
                > W Niemczech tytul doktora dodaje sie przed nazwiskiem na wszystkich dokumentach
                > . Daje to nieco arystokratyczne poczucie i pewnie dlatego politycy plagiatowali
                > by dostac tytul. Teraz w kolejce czeka Slazaczka Baerbobock by ja sprawdzili n
                > a plagiat. Jak podpadnie to juz nie zostanie kanclerzyna. Bad luck...

                Jakoś Vorarbeiter Imię Nazwisko nie cieszy się tam jednak powodzeniem.

                > Co do dorobku, to moj jest w naukach inzynieryjnych. A ze mam z 20 lat wiecej o
                > d Ciebie to i indeks Hirscha jest ciut lepszy, h=36. I stanowi zgrubsza
                > 1/4 moich prac.
                > Pozostaje mi zyczyc dobrego humoru i ladnej pogody.

                Dzięki. 36 to ładna liczba. Jest jeszcze jedna patologia, nie wiem czy wspólna dla świata. Są ludzie - znam takich dwóch, którzy wykorzystują swą funkcję. Ci, którzy muszą być dopisani jako autorzy do prac, których nawet nie czytali. Szczególnie wredny jest jeden typ, który nie tylko wymaga od podwładnych dopisania się, ale dopisania jako autor korespondencyjny, zwykle ten pierwszy. W pracy, której nawet nie czytał. Tacy się też niestety zdarzają. Takie osobniki są przez nas traktowane w sposób szczególny. Wymieniamy wszystkie tytuły przed nazwiskiem. Z resztą jesteśmy na ty. W tym byciu na ty jest ukryty szacunek.
                • polski_francuz Angielski i ambicja 28.12.23, 20:21
                  negativum napisał:


                  " Dzięki. 36 to ładna liczba. Jest jeszcze jedna patologia, nie wiem czy wspólna dla świata. Są ludzie - znam takich dwóch, którzy wykorzystują swą funkcję. Ci, którzy muszą być dopisani jako autorzy do prac, których nawet nie czytali. Szczególnie wredny jest jeden typ, który nie tylko wymaga od podwładnych dopisania się, ale dopisania jako autor korespondencyjny, zwykle ten pierwszy."

                  Mlodys i naiwnys. Co podwyzsza cytowania to wlasne cytowania (ja spadam do h=33) i dyskutowlismy o tym na ResearchGate. A narzucanie sie szefa na publikacje to polsko-polskie albo francusko-francuskie zboczenie. Bardziej polsko-polskie chyba bo w Polsce naukowcy angielski slabo znaja i malo po angielsku pisza. Stad kiepskie czasopisma i slabe liczby cytowan. I sa jeszcze gowniani profesorowie nominowani z powodow politycznych a nie za zdolnosci.

                  Jak masz ambicje i pomysly to rob badania i pisz publikacje. Jak czytasz duzo innych prac to pisz przegladowki, ktore maja niezla liczbe cytowan. A jak masz do tego jaja to pisz ksiazki, ktore tez sa niezle cytowane.

                  Placz na wlasnym forum to jest zebractwo popularnosci. Wiele nie daje.

                  PF
                  • negativum Re: Angielski i ambicja 28.12.23, 20:50
                    polski_francuz napisał:

                    > negativum napisał:
                    >
                    >
                    > [i]" Dzięki. 36 to ładna liczba. Jest jeszcze jedna patologia, nie wiem czy wsp
                    > ólna dla świata. Są ludzie - znam takich dwóch, którzy wykorzystują swą funkcję
                    > . Ci, którzy muszą być dopisani jako autorzy do prac, których nawet nie czytal
                    > i. Szczególnie wredny jest jeden typ, który nie tylko wymaga od podwładnych dop
                    > isania się, ale dopisania jako autor korespondencyjny, zwykle ten pierwszy." [
                    > /i]
                    >
                    > Mlodys i naiwnys. Co podwyzsza cytowania to wlasne cytowania (ja spadam do h
                    >
                    =33) i dyskutowlismy o tym na ResearchGate. A narzucanie sie szefa na publi
                    > kacje to polsko-polskie albo francusko-francuskie zboczenie. Bardziej polsko-po
                    > lskie chyba bo w Polsce naukowcy angielski slabo znaja i malo po angielsku pisz
                    > a. Stad kiepskie czasopisma i slabe liczby cytowan. I sa jeszcze gowniani profe
                    > sorowie nominowani z powodow politycznych a nie za zdolnosci.

                    Ma najgorsze się ukazywały w Springerze, ale ten nie przyjmuje po polsku smile Poza tym Elsevier, AIP, ACS, RSC.

                    > Jak masz ambicje i pomysly to rob badania i pisz publikacje. Jak czytasz duzo i
                    > nnych prac to pisz przegladowki, ktore maja niezla liczbe cytowan. A jak masz d
                    > o tego jaja to pisz ksiazki, ktore tez sa niezle cytowane.

                    Tu jest pewien problem. Mam sporo ciekawych wyników, ale jak je opublikuję, to na co dostanę granty? No coś co już jest znane? Wychylisz się i po dwóch latach Chińczycy zaleją cię "nowym" pomysłem.
                    Tak załatwili Siemensa. Ten wszedł na chiński rynek z uśmiechem na ustach. Szybka kolej, Maglev. Chińczycy bardzo chętnie przyjęli te rozwiązania i pierwsze pociągi. I na tym się rola Siemensa skończyła, bo teraz produkują je sami.
                    Publikować trzeba to publikuję statutowe.
                    Nie wychylisz się z czymś co może zostać opatentowane.
                    • polski_francuz Z Marsa na Ziemie 29.12.23, 09:52
                      negativum napisał:


                      " Ma najgorsze się ukazywały w Springerze, ale ten nie przyjmuje po polsku smile Poza tym Elsevier, AIP, ACS, RSC."


                      Springer i Elsevier sa w konkurencji. I elsewierowska baza danych, Scopus, niektorych czasopism Springera nie uzgledniala. A obecnie juz chyba wszystke uwzglednia. Jest nowe chinskie wydownictwo MDPI ulokowane w Szwajcarii i inne chinskie, ktore pra do przodu jak stoczniowcy gdanscy...smile

                      "Tu jest pewien problem. Mam sporo ciekawych wyników, ale jak je opublikuję, to na co dostanę granty? No coś co już jest znane? Wychylisz się i po dwóch latach Chińczycy zaleją cię "nowym" pomysłem."

                      Dziwne dziwy jak mozna bez pieniedzy otrzymywac wyniki? Normalnie, dla mnie, to staranie sie o projekt by miec pieniadze na badania. Cos mi sie Twoje doswiadczenia z Marsa wydaja.

                      " Tak załatwili Siemensa. Ten wszedł na chiński rynek z uśmiechem na ustach. Szybka kolej, Maglev. Chińczycy bardzo chętnie przyjęli te rozwiązania i pierwsze pociągi. I na tym się rola Siemensa skończyła, bo teraz produkują je sami."

                      Chinska ambicja i ciag do przodu sa znane. Jaki zwiazek z polskim systemem badan to niezbyt chwytam. Musze sprawdzic IQ. Pewnie mi z wiekiem zmalal.

                      " Publikować trzeba to publikuję statutowe.Nie wychylisz się z czymś co może zostać opatentowane."

                      Wybacz, ale piszesz ze pracujesz w domenie nauk podstawowych. I badania opatentowyjesz? Publikacje statutowe? To jakis belkot z Marsa.

                      PF
                      • negativum Re: Z Marsa na Ziemie 29.12.23, 11:23
                        polski_francuz napisał:

                        > negativum napisał:
                        >
                        >
                        > " Ma najgorsze się ukazywały w Springerze, ale ten nie przyjmuje po polsku smile P
                        > oza tym Elsevier, AIP, ACS, RSC."

                        >
                        > Springer i Elsevier sa w konkurencji. I elsewierowska baza danych, Scopus, niek
                        > torych czasopism Springera nie uzgledniala. A obecnie juz chyba wszystke uwzgle
                        > dnia. Jest nowe chinskie wydownictwo MDPI ulokowane w Szwajcarii i inne chinsk
                        > ie, ktore pra do przodu jak stoczniowcy gdanscy...smile

                        MDPI jest szemranym czasopismem. Co prawda filia jest w Szwajcarii ale główna siedziba to Wuhan. Publikują wszystko byleś zapłacił.

                        > "Tu jest pewien problem. Mam sporo ciekawych wyników, ale jak je opublikuję,
                        > to na co dostanę granty? No coś co już jest znane? Wychylisz się i po dwóch la
                        > tach Chińczycy zaleją cię "nowym" pomysłem."

                        >
                        > Dziwne dziwy jak mozna bez pieniedzy otrzymywac wyniki? Normalnie, dla mnie, to
                        > staranie sie o projekt by miec pieniadze na badania. Cos mi sie Twoje doswiadc
                        > zenia z Marsa wydaja.

                        A czemuż to nie wolno patentować? Jedno drugiemu nie przeczy. W Polsce nauka jest finansowana z dwóch źródeł. Jedno to subwencje tak od rządu. Drugie to instytucje grantowe np. NCN. Cały budżet NCN to 1.5 mld zł rocznie (1/2 budżetu na TVP). 340 mln €. Na wszystkich. Wystarcza to na 13% sukcesu, przy czym o granty nie stara się 70% naukowców. Jakby się starali to współczynnik sukcesu wynosił, by ~4%. By był sensowny trzeba, jak w innych krajach min 25% czyli 6.25 razy większy, czyli ~10 mld zł.
                        Granty są uwalane nie dlatego, że są złe, ale przy budżecie 1/5 budżetu samej TVP to i Salon nie naleje.
                        Koszt jednego projektu, to ~2 mln zł. Środków starcza na 750 grantów rocznie.
                        Samych studentów jest 1.2 mln.
                        Wszystkie rządu III RP chwalą się liczbą studentów. Ale nie o to przecież chodzi, by kształcić dla innych ludzi.

                        > " Tak załatwili Siemensa. Ten wszedł na chiński rynek z uśmiechem na ustach. Sz
                        > ybka kolej, Maglev. Chińczycy bardzo chętnie przyjęli te rozwiązania i pierwsze
                        > pociągi. I na tym się rola Siemensa skończyła, bo teraz produkują je sami."
                        >
                        > Chinska ambicja i ciag do przodu sa znane. Jaki zwiazek z polskim systemem bada
                        > n to niezbyt chwytam. Musze sprawdzic IQ. Pewnie mi z wiekiem zmalal.
                        >
                        > " Publikować trzeba to publikuję statutowe.Nie wychylisz się z czymś co może zo
                        > stać opatentowane."
                        >
                        > Wybacz, ale piszesz ze pracujesz w domenie nauk podstawowych. I badania opatent
                        > owyjesz? Publikacje statutowe? To jakis belkot z Marsa.

                        Dalej nie rozumiem, dlaczego przy badaniach podstawkowych nie można patentować? Odkryjesz przy okazji, jakiś nowy materiał lub znajdziesz nowe zastosowanie i takie coś wypuścić bez ochrony prawnej?
                        Tak działa to np. w Holandii. Są badania podstawowe. Jak coś jest ciekawego, to znaczysz współpracę w Philipsem. I dalej już już jedziesz dwutorowo, badania podstawowe, by wyjaśnić zjawisko, badanie wdrożeniowe, by na tym zarobić, każde wydane € to zwrot do skarbu państwa 6-12 €. Ostatecznie rząd Holandii na tym zarabia. I tak to się kręci. Wszystko co mamy mamy dzięki badaniom podstawowym.
                        Kepler nic by nie zrobił, gdyby nie wsparcie władcy Niemiec. Zaczął współczesną meteorologię. A cesarzowi stawiał horoskopy smile
      • negativum Re: Publikacje i cytowania 31.12.23, 03:44
        polski_francuz napisał:

        > negativum napisał:
        >
        >
        > " Nauka sprowadziła się do ilości opublikowanych artykułów. Tu naprawdę jest pa
        > tologia. Więcej więcej więcej. Boleję nad tym. Jestem recenzentem. Widzę jak cz
        > asopisma gonią za mamoną. "

        >
        > Sorry, ze sie wtracam na to forum po raz piewszy, ale watek sie rzuca w oczy. A
        > ze sam bylem dlugie lata naukowcem, wiec mam swoje zdanie na temat watku.

        Nie byłeś jednak zmuszany do publikowania za 20 tys. złotych w tzw. open access dla kierowców tirów, by mogli sobie poczytać w trakcie wymaganego postoju.
        W to nie weszła NAFTA. Praktycznie każde czasopismo amerykańskie utworzyło żurnale tylko dla UE, gdzie naukowcy z UE muszą publikować. Siedzą sobie i liczą mamonę. Dla reszty świata, w tym ich, pozostają czasopisma bezpłatne. Ale jak ktoś chce wydać 20 tys. złotych na coś co przeczyta koło 40 specjalistów na całym świecie, to dlaczego protestować?
        Pecunia non olet.
        Do OA dąży holenderski Elsevier. Zyski są z tego większe. A i tak dostęp do ACS, AIP, OSA, RSC wykupi każde państwo. Dodatkowo.
        Jednym z warunków NCN i innych tego typu organizacji UE jest to, że nagłośnisz jakieś odkrycie w 10 artykułach OA, podczas gdy dysponujesz środkami tylko na 1 publikację.
        Moje badania na projekt to jakieś 100 związków. Z tego rozliczany jest tylko 1, dosłownie 1 opis. Można mieć ich więcej, ale tu już trzeba sięgnąć do pieniędzy statutowych.

        Dla nieświadomych. Płatne czasopisma zlecają bezpłatne recenzje. Często niemożliwe do wiarogodnego sprawdzenia rzetelności pracy. U mnie zdarzało się, że jakieś zjawisko badałem przez 5 lat. A recenzent ma od 7 do 14 dni na ocenienie całej pracy. W 14 dni, to on nawet nie zsyntezuje związku za własne pieniądze, a co dopiero go przebada. Przy naukchach dotyczących materii nieożywionej, to pal diabli. Nie zabiją nikogo.
        Ale weźmy np. szczepionki, które nie były nigdy weryfikowane.
        • hordol Re: Publikacje i cytowania 31.12.23, 06:47
          dwaj panowie z tzw "gadką akademicką"
          • negativum Re: Publikacje i cytowania 31.12.23, 12:54
            hordol napisała:

            > dwaj panowie z tzw "gadką akademicką"

            To nie jest tylko gadka akademicka, bo ciągnie środki z twojej kieszeni i jest problem jak się z tego wyrwać.
            Acta [...] Polonica mają np. tylko jedną wadę - są mało popularne. A są mało popularne, bo nawet praca noblisty nie wie wiele zmienia, bo brak wsparcia ze strony rządów III RP. Listy ministerialne. Rozmawiałem z kolegami i ci byliby wstanie rozkręcić to wydawnictwo w 10 lat. Jest coś takiego jak punktoza. Nie wyślesz tam jakieś dobrej pracy, bo minister ds. nauki słabo ciebie oceni.
            UE wymaga od ciebie dwóch rzeczy. Raz, wysokiego IF, dwa by ten IF był powiązany z czasopismami tzw. OA.
            Nie tylko Polakom się to nie podoba. Właścicielem jest osoba nie mająca nawet promila styczności z nauką. To ona kasuje po 20 000 zł za artykuł.
            Cała reszta, edytorzy, recenzenci pracuje za darmo. Nawet skład końcowy jest prowadzony w krajach III świata.
            Jest menager pijący drinka na Karaibach, zatrudnia na wolontariat edytorów, ci edytorzy zlecają wolontariuszom ocenę słuszności lub nie danej pracy. Ważne by akcjonariusze mogli powiększać kasę.
            Jest taka baza libgen.rs
            Uważam, że działalność naukowa jest dorobkiem całej ludzkości. Elsevier ściga tę bazę po całym świecie.
            A przecież każdy kierowca tira ma do niej dostęp.
            Dawniej wydawanie kosztowało. Trzeba było zlecić do drukarni, rozprowadzić po świecie i było to i tak taniej, niż obecnie produkcja pdf w XXI wieku.
            Sytuacja obecnie wygląda tak.
            Biznesmani niepracujący za friko > Edytorzy pracujący za friko > Autorzy pracujący za friko > Recenzenci pracujący za friko > kraje III świata = końcowy czytelnik.
            • negativum Kierowca TIRa 31.12.23, 15:23
              Nie mam nic przeciw tym kierowcą, jak i przeciw wszystkim organizmom.
              Tak mi się to tylko nasunęło po blokadzie granicy. Co ma robić kierowca tira stojący w 40 km kolejce, jak nie czytać o psipsi*. Marzy wtedy, że mógłby się teleportować.
    • prze.nick Re: Stan nauki na świecie 02.01.24, 23:44
      trochę off topic o planach edukacyjnych w Polsce
      szykują narybek do zbierania szparagów w Niemczech
      wpolityce.pl/polityka/676716-szykuja-demolke-w-oswiacie-drastyczne-zapowiedzi-lubnauer
      • negativum Re: Stan nauki na świecie 02.01.24, 23:52
        prze.nick napisał:

        > trochę off topic o planach edukacyjnych w Polsce
        > szykują narybek do zbierania szparagów w Niemczech
        > wpolityce.pl/polityka/676716-szykuja-demolke-w-oswiacie-drastyczne-zapowiedzi-lubnauer

        Przecież ta podstawa, to by dzieci nie były analfabetami. Już obecną maturę np. z matmy rozwiązuję w pamięci.
        To czego oni jeszcze chcą?
        Całkiem zniszczyć szkołę i uczelnie? Bo przecież taki kretyn z 5 na świadectwie nie utrzyma się dłużej niż pół roku.
        • prze.nick Re: Stan nauki na świecie 02.01.24, 23:56
          jak rzuciłem okiem na plan studiów na matematyce na UŚ to zdębiałem
          na I roku mają powtórkę materiału ze szkoły średniej
          ja za komuny w średniej miałem równania różniczkowe zwyczajne
          • negativum Re: Stan nauki na świecie 03.01.24, 00:41
            prze.nick napisał:

            > jak rzuciłem okiem na plan studiów na matematyce na UŚ to zdębiałem
            > na I roku mają powtórkę materiału ze szkoły średniej
            > ja za komuny w średniej miałem równania różniczkowe zwyczajne

            Ano sad Ale trzeba im zredukować wymagania.
            Nawet jazdy samochodem nie nauczysz się testami. Testy są dobre do odsiania idiotów, ale potem liczy się rozmowa.

            Miałem taką profesor na studiach, która wezwała mnie, bo jej się oberwała zasłona z karnisza. No to wieszam żabkę za żabką, a ona zadaje mi pytania. To na nie odpowiadam. Powiesiłem zasłonę a ta to mnie mówi bym przyniósł indeks. Jestem osobą jąkającą się. Jak się zapowietrzę to nie wyduszę nic z siebie. Ta wpadła na taki rodzaj egzaminu. Ludziom, którzy mnie znają, moje jąkanie nie przeszkadza. Wolę pisać niż gadać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka