Gość: ugugunan
IP: 2.4.STABLE* / 10.10.0.*
23.07.02, 10:32
Kurcze pióro! Szef zadzwonił akurat, gdy pakowałem przybornik (igła, nitka,
nożyczki, naparstek...)... Z wyjazdu nici...
Stękał coś, że jestem niezastąpiony i czy nie mógłbym go zastąpić, bo jedzie
na tydzień z kochanką do Juraty... Rozumiecie ona ma męża i ciężko im się
zgrać...
Pytał się co ma ze sobą zabrać? Powiedziałem mu, żeby nie zapomniał o mocnym
sznurku - koleś ma nadwagę...
...i piękną niespełnioną, napaloną na mnie małżonkę... Nie ma tego złego
co by na dobre nie wyszło (przysłowia są mądrością ludu) - wyrzucę ze
spakowanej do połowy torby kilka zbędnych rzeczy, śmigam do kwiaciarni po
bukiet frezji, do monopolowego po francuskiego szampana, do drogerii po
kadzidełka i świece zapachowe... i heja do Magdalenki... Jak zastępstwo to
zastępstwo - obiecałem mu, że nie ma się czym martwić - niech wypoczywa, a ja
wszystko ogarnę...
A Wy co poradzicie mojemu pryncypałowi, żeby zabrał ze sobą? A może macie
jakiś niebanalny pomysł na miły prezent dla jego połowicy?