atram1
10.08.02, 00:37
Plastuś, jest malutki, słodki i niewinny, po prostu czarujący.Niebieskie oczy
po matce, figlarnie opadająca na czoło grzywka, szczery i ujmujący uśmiech,
no i oczywiście dwa piękne, perłowe guziczki. Tak było!!! Sielanka trwała
tydzien (niespełna), dopóki nie wkroczył ON, on, który uszkodził szuflada i
brakiem wyobraźni, Plastusia. A trzeba pamiętać, że Plastuś wiele już zdążył
przeżyć i wycierpieć w swym krótkim życiu. No, ale stało się!! Ma teraz
urwaną lewą dłoń, pozbawiony jest części mózgowej swej zgrabnej czaszki (co
oznacza, że nie posiada już grzywki), i ogólnie kruszy sie. Plastuś chyba
umrze.... Butapren juz nie pomaga.... Dlatego, apeluję do wszystkich, którym
leży na sercu los, małego niewinnego Plastusia, o wsparcie, lub rady. Może
znajdzie się, tu na forum jakiś plastusiolog i poradzi, co zrobić w takiej
sytuacji.