Dodaj do ulubionych

czy tylko ja....

16.08.02, 09:50
tyram w piątek?
Obserwuj wątek
    • _tequila_ Re: czy tylko ja.... 16.08.02, 10:24
      swietnie... cala plaza dla mnie i mojego ciura
      • tiresias na plaży pojawiła sie postać przystojnego tiresias 16.08.02, 10:48
        to już dwoje ....
        'Dwoje na plaży' - dramat psychologiczno - obyczajowy prod. polskiej. kino
        molarnego zaspokojenia:)))
        • _tequila_ Re: stado mew krazylo zlowieszczo nad plaza... 16.08.02, 11:12
          ... i ?
          • tiresias (m)ewą być... 16.08.02, 11:26
            nadlatująca, głodna mewa spostrzegła na plaży dwie małe, skurczone sylwetki
            samotnych śmiałków ....
            to pewnie tekila i tiresias, pomyślała z szacunkiem ....
            po chwili wahania zawołała do inych mew: "Sramy czy dziobiemy?", bo była w
            piątek w bojowym nastroju..
            • _tequila_ Re: (m)ewą być... 16.08.02, 11:49
              jednak nie zdazyla uskutecznic zadnej z opcji bo skurczeni, samotni smialkowie
              wyposarzenie w wiaderko z popcornem (bardzo przydatne przy ogladaniu morskich
              fal rozbijajacych sie o opustoszala plaze) wyciagneli spod lezakow pistolety
              precyzja i uwolnili oniemialą z zaskoczenia mewe od jakichkolwiek wyborów....
              • tiresias ich dwoje i straszna prawda... 16.08.02, 12:01
                gdy sprzątali zwłoki zabitych mew, a lufy ich precyzji wciąż dymiły, tekila
                uklękła nagle, jakby spostrzegła coś w piasku plaży...
                "O cie florek! ..." wyszeptała zbielałymi z przerażenia wargami
                tiresias, broniąc przerażonej towarzyszki, błyskawicznie znalazł się tuż przy
                niej, błyskając białkami pięknych , orzechowych oczu w kształcie midgałów..
                natychmiast zrozumiał, w piasku odciśnięty był ślad stopy .... stopy o sześciu
                palcach i widocznym płaskostopiu ...
                spojrzeli na siebie w przerażeniu...
                łzy, wielkie jak groch popłynęły po twarzy tekili... wszystko stracone
                to mógł być tylko ......
                • _tequila_ Re: ... Mreck!!!!! 16.08.02, 12:08
                  ... przemknal sie cichaczem po plazy, nie witajac sie ani nie zeganjac z
                  oczekujacym jego ponownego przyjscia towarzystwem plazowiczow....
                  - a to mreck z tego Mrecka!!! - wycedzila przez zeby tekila - Pewnie wylazl ze
                  swojego bajora pod oslona nocy zeby uzupelnic brak wysokowyskokowych plynow w
                  plazowym barku!!
                  • tiresias Re: ... Mreck!!!!! 16.08.02, 12:17
                    przerażenie nie pozwoliło im na wykonanie najmniejszego nawet ruchu. ..
                    ale trwali tak tylko przez krótką chwilę..
                    tiresias, którego szaleńcza odwaga i umiłowanie rzeczy pięknych znane było na
                    całym wybrzeżu, rzucił krótko - 'prujemy po całym magazynku!'..
                    obleśna postać zbliżała się w ich kierunku, ni to zataczając się, ni kręcąc
                    wokół własnej osi, jak w transie, upojeniu alkoholowym lub odurzeniu
                    narkotycznym, a może wszystkim naraz ....
                    "giń, bestio" - krzyknęła tekila, mierząc z precyzji w zbliżającą się, głucho
                    wyjącą postać....
                    • _tequila_ Re: na szczescie urodzonej w czepku tekili... 16.08.02, 13:27
                      skonczyl sie magazynek bo wylaniajaca sie z mroku bestia zaczela przybierac
                      znajome ksztalty...
                      - o kurde!! to nie Mreck to dekarz!!!
                      Ale by sie porobilo, rozwalony dekarz to nie to samo co sprawny dekarz... kto
                      masowalby plazowiczki, kto podawal smieszne kolorowe drinki z parasoleczkami,
                      kto prosil do tanca na czestych plazowych imprezach, no kto?

                      - musimy uwazac do kogo mierzymy - powiedziala tekila, rozciagajac sie wygodnie
                      na lezaczku i biorac drinka od roztrzesionego jeszcze dekarza...
                      • tiresias uważaj, Kobieto!!!!!! 16.08.02, 13:36
                        (nieco rozczarowany) Tiresias również opuścił broń i z wrodzona sobie uwagą
                        spojrzał na kiepsko umytą szklankę, którą zniewieściały dekarz podawał drżącą,
                        wydepilowana ręką spragnionej tekili ...
                        Uważaj, ostrzegł kobietę już unoszącą naczynie do karminowych warg,...
                        Co jest w tej szklance?, dekarska szmato, rzucił w kierunku sześciopalcowego
                        platfusa...
                        • ja.ty no nie! 16.08.02, 13:38
                          Tiresias, co robisz z naszym dekarzem?????
                          • tiresias to nie ja 16.08.02, 13:43
                            to przecież Tekila zidentyfikowała go po sześciu paluchach i platfusie...
                            a reszta wynikła z sytuacji:)
                            nie ma dekarzy niezastąpionych!
                            • ja.ty no to kto...? 16.08.02, 13:45
                              nie ma..? no to jak myślisz? kto teraz drinki i kawę, o bawarce miętowej nie
                              wspominając, podawał będzie na plaży, hę?
                              • timit Re: no to kto...? 16.08.02, 15:50
                                akurat to rzadko ostatnio robil dekarz/.//..
                                • ja.ty Re: no to kto...? 20.08.02, 08:01
                                  rzadko, nie rzadko, ale od tego był....
                        • _tequila_ Re: uważaj, Kobieto!!!!!! 16.08.02, 14:20
                          jednak tekila zdazyla jednym ruchem oproznic zawartosc brudnej szklanki... co
                          prawda zgielo ja w pol i troche wykrecilo ale juz po chwili otrzasnela sie i z
                          promiennym usmiechem na karminowych ustach rzucila do tiresiasa:
                          - hehe myslal ze mnie złamie ale nie wiedzial ze ma do czynienia z twardzielka
                          co to z niejednej szklanki pila...
                          • ja.ty Tekila! 16.08.02, 14:30
                            ja na Twoim miejscu zrobiłabym sobie teraz badania na zawartość bakterii i
                            wirusów w organiźmie....
                            z takiej obrzydliwie brudnej szklanki......
                            • _tequila_ Re: Tekila! 16.08.02, 14:40
                              a od czego mam kwasy zoladkowe i flore bakteryjną?
                          • tiresias przykre skutki... 16.08.02, 14:38
                            Tiresias z podziwem spojrzał na tę drobną, choć dobrze zbudowaną kobietę ...
                            "Wypić szklanę spirytusu, bez popity?, kurdebalans, mocna dziewucha" pomyślał i
                            zwrócił się do masującego aksamitne plecy Tekili dekarza:
                            "Dobry człowieku, gdzie są wszyscy? czemu nie ma dziś nikogo na tej plaży,
                            gadajże, a żywo, ino prawdę, bo..." tu uniósł lufę precyzji i spojrzał badawczo
                            w kaprawe oczka pracownika dachowego....
                            • _tequila_ Re: przykre skutki... 16.08.02, 14:48
                              Biedny dekarz machajac rekami probowal cos przekazac ale niecierpliwy Tiresias,
                              ktory od rana mial ochote wyprobowac precyzje precyzji (i nie wystarczylo mu
                              stado wscieklych mew), wywalil w niego pol magazynku...
                              - nerwowy jestes Tiresiasie, nie wiedziales ze dekarz dawno temu stracil jezyk
                              i nie za bardzo mogl Ci cokolwiek powiedziec? - od niechcenia powiedziala
                              tekila, scierajac z opalonego ciala krople dekarza...
                              • tiresias exit dekarz... 16.08.02, 14:59
                                "Cóż wart dekarz bez języka?", spytał refleksyjnie Tiresias, przysuwając swoje
                                funkcjonalne rybackie krzesełko do kocyka nieco zbryzganej Tekili.

                                Nagle wiatr zaczął narastać gwałtownie, pięknie świecące dotąd słońce przykryły
                                ołowiane chmury a gładkie lustro zatoki zmarszczyły srebrzyste jak łuski rybie
                                fale...
                                Tiresias okrył drżącą na CAŁYM ciele Tekilę i badawczo spojrzał na zatokę.
                                Najpierw tylko niejasne przeczucie a wkrótce niezbita pewność widniała na jego
                                twarzy. Zacisnął kwadratową szczęke i powiedział spokojnym głosem do
                                najwyraźniej zaniepokojonej Tekili:
                                "Płyną. Są już blisko. Musimy stawić im czoła - Ty i Ja! Czy jesteś gotowa?"
                                • _tequila_ Re: ...cala gotowa 16.08.02, 15:21
                                  tekila zalozyla ciemne okulary, ktore (choc to nieprawdopodobne) dodawaly jej
                                  jeszcze wiecej uroku, otrzepala z piasku recznik i z zalem zwrocila sie do
                                  Tiresiasa:
                                  - dasz sobie rade sam do poniedzialku? niestety musze cie zostawic na ich
                                  pastwe bo umowilam sie do kosmetyczki...
                                  Nie czekajac na odpowiedz dzielnego wspoltowarzysza, oddalila sie w nieznanym
                                  kierunku.


                                  • tiresias czuwaj! 16.08.02, 15:37
                                    Tiresias pomachał zgrabnej, oddalającej się postaci ...
                                    "Tak," pomyślał, "kosmetyczka to nie żarty, była już najwyższa pora."
                                    Przygotowując plażę na mający wkrótce nastąpić atak, rozpoczął kopanie
                                    transzei, szczelin przeciwlotniczych i mini schronów.
                                    Plany pól minowych szkicował na odwrocie zdjęcia tekili. Na zdjęciu tym (sprzed
                                    15 lat) stała ta dorodna już wtedy kobieta na Krupówkach, w objęciach białego
                                    niedźwiedzia, ubrana w niemodny, turecki kożuszek z przykrótkimi rękawami i
                                    czapkę uszankę. Mimo tego mało finezyjnego stroju, jej uroda widoczna była od
                                    razu. Linia piersi i bioder, delikatny zarys zgrabnych łydek w walonkach i
                                    usta, te usta w które wpijały się twarde wargi tylu mężczyzn którym złamała
                                    serca...
                                    Przygotował granaty, miotacz płomieni i załadował swoją wierną precyzję - \
                                    "Ostatnia kula dla mnie..." pomyślał, i czekał.
                                    Zmrok powoli ogarniał opustoszałą plażę.
                                    Chmara much unosiła sie nad gnijącym ciałem dekarza.
                                    "Trzeba to jutro zakopać, njepiej koło wychodka..." taka była ostatnia myśl
                                    zanim Morfeusz wziął go w swoje objęcia....
                                    • _tequila_ Re: pobudka!!!!!! 19.08.02, 11:16
                                      Tekila potrzasnela spiacym w najlepsze Tiresiasem.
                                      - Wstawaj i napij sie kawy, cos marnie wygladasz.... chociaz nie dziwi mnie to
                                      bo po 48 godzinach w obięciach Morfeusza nikt nie wygladalby kwitnąco...


                                      • tiresias Re: pobudka!!!!!! 19.08.02, 11:31
                                        Tiresias otworzył brązowe oczy w kształcie migdałów i pierwszy co ujrzał
                                        była ... nowa twarz Tekili..
                                        Musisz dać mi adres tej kosmetyczki, rzucił, pamiętając o głębokich szramach i
                                        bliznach, które należałoby usunąć...
                                        Póki co, trzeba zakopać zwłoki konserwatora dachu, zanim zjawią sie inni...
                                        pomyślał i ujął szpadel w silne, męskie, latynoskie dłonie
                                        Tekila siedziała na wydmie i oganiała się od krwiożerczych termitów..
                                        • misiania Re: pobudka!!!!!! 19.08.02, 12:52
                                          Wolnym krokiem, dzierżąc pod lewą pachą leżaczek, pod prawą parasol, a w obu
                                          dłoniach drinka z palemką, szła plażą Misiania. Słońce świeciło jej prosto w
                                          oczy, dlatego nie od razu spostrzegła straszliwe pobojowisko. Dopiero kiedy
                                          potknęła się o leżące luzem fragmenty dekarza, dotarła do niej okrutna prawda.
                                          Albowiem te oto luźne fragmenty były kiedyś przynależnymi do tegoż dekarza -
                                          dłońmi, wielkimi jak bochny. - O?!! - prychnęła Misiania pytająco, z odrobiną
                                          ironii w głosie - Czyż nie należy dać ogłoszenia w sprawie zatrudnienia
                                          robotników odpowiedniej profesji, do prac wybitnie tymczasowych?
                                          • tiresias MM - Misiania Muskularnoe 19.08.02, 13:21
                                            z niedowierzaniem patrzyli jak to filigranowe dziewczę z siłą kafara wbija
                                            parasol po samą szmatę i rozkłada z hukiem potężny leżak z metalowych
                                            kątowników..
                                            gdyby nie dyskretny zapach perfum "Steryd 5", myślałbyś, że to jakiś osi(o)łek
                                            wymościwszy sobie siedzisko w derce na solidnej, stalowej konstrukcji, potężna
                                            M. rozpoczęła redagowanie ogłoszenia:
                                            śliniąc kopiowy ołówek, wyciągnięty zza kształtnego uszka, sapiąc jak
                                            lokomobila, napisała:
                                            • misiania Re: MM - Misiania Muskularnoe 19.08.02, 13:26
                                              "Przyjm..." więcej nie zdołała napisać, bowiem w jej delikatnej rąsi ołówek
                                              kopiowy rozprysł się na wszystkie strony, rozsiewając wszędzie nielegalne i
                                              niezarejestrowane kopie. "Sakreble" szepnęła M. i wyszarpnąwszy zza oparcia
                                              pistolet precyzja z siłą wodospadu wydziergała resztę anonsu przy pomocy
                                              alfabetu Morse'a. Uzyskaną w ten sposób ażurową materię zgrabnie rozłożyła na
                                              stoliku plażowym, który wyjęła z plażowej torebeczki.
                                              • baloo1 Re: Pracownik z ogloszenia 19.08.02, 13:48
                                                Przy okazji z plazowej torebeczki Misiany wysypala sie cala zawartosc
                                                Prawdziwego Szwajcarskiego Scyzoryka marki "Victorinox", ktory byl sie jej
                                                nieopatrznie i samoczynnie otworzyl w wyzej wymienionej torebce, podczas
                                                przeciskania sie pod zamknietym na klodke szlabanem. Razem z zawartoscia
                                                wysypal sie rowniez caly staff pobliskiego posterunku policji, zaalarmowanego
                                                alarmem wyslanym przez scyzoryk oraz zaplatany w sieci specjalista
                                                firmy "Victorinox", ktory przybyl na miejsce otwarcia scyzoryka nieco za
                                                szybko.

                                                Wtedy wlasnie (calkiem przez przypadek) na plazy pojawil sie Baloo i on rowniez
                                                potknal sie o tkwiace w piasku lapy jak bochny. Spojrzal na przyzcyne
                                                potkniecia i nie zastanawiajac sie wcale, siegnal do wysypanej zawartosci
                                                misianowej torebki. Zrecznym cieciem pily spalinowej odcial swoje delikane
                                                raczuchny i zrecznie operujac zebami i jezykiem (patrz serial "Twin Peaks")
                                                przyszyl sobie na ich miejsce w/w bochnoksztalne lapska.
                                                - Pani , zdaje sie, szuka kogos do pracy ? spytal sie Misiany, a iskry
                                                strzelaly dziarsko spomiedzy pstrykajacych palcow .....
                                                • tiresias żywe trupy 4 19.08.02, 14:12
                                                  mróżąc swoje migdałowobrązowe oczy oślepiane iskrami krzesanymi ożywionymi
                                                  palcami bochnów, Tiresias zwymiotował dyskretnie do naprędce wykopanego,
                                                  awaryjnego grajdołka.
                                                  Śmiałe kobiety - Tekila z nową, olśniewająco piękną twarzą i Misiania, która
                                                  kulom sie nie kłania - wydawały się kompletnie nie poruszone niespodziewanym
                                                  obrotem wydarzeń...
                                                  A przecież nawet różanopalca jutrzenka wydawała się mieć palce we krwi, zerwał
                                                  się zimny wiatr od morza a stado wron nadlatujące od strony wysypiska
                                                  gwałtownie zawróciło z głośnym gęganiem .....
                                                  • baloo1 Re: żywe trupy 4 19.08.02, 14:21
                                                    Dodajmy w didascaliach, ze rozanopalca jutzrenka tez mial rece jak bochny, a
                                                    rozane paluchy miala wielkosci bagietek (oprocz tzw. malych palcow, ktore byly
                                                    jak croissanty, i kciukow, ktore wygladaly jak bochenki chleba
                                                    baltonowskiego) ....
                                                  • misiania Re: żywe trupy 4 19.08.02, 14:47
                                                    Tekila i Misiania bacznie przypatrywały się różanopalcemu Jutrzence. Coś było
                                                    nie tak, ale co? Niby ręce jak przepisowe pieczywo, niby zapał w oczach - czyż
                                                    jednak rasowy dekarz dłonie do przegubów ma przyczepione szwami tzw.
                                                    bieliźnianymi? W dodatku białą nitką? Dziewczyny z powątpiewaniem kręciły
                                                    głowami. Albowiem tu i ówdzie z piasku wystawały samotne głowy, wprost
                                                    stworzone do kręcenia.
                                                  • baloo1 Re: żywe trupy 4 19.08.02, 15:11
                                                    misiania napisała:
                                                    Dziewczyny z powątpiewaniem kręciły
                                                    > głowami. Albowiem tu i ówdzie z piasku wystawały samotne głowy, wprost
                                                    stworzone do kręcenia.

                                                    Poniewaz wyjatkowo bystre byly dziewczyny, szybko zauwazyly, ze kazde
                                                    przekrecenie jakiejs glowy powodowalo pewne zmiany w anturazu. A to slonce
                                                    gaslo i ponownie zapalolo sie, a to zrywala sie burza piaskowa, a to
                                                    roznokolorowe flagi same wciagaly sie na maszt i spelzywaly z niego. Barek sie
                                                    otwieral i zamykal, a na horyzociepojawialy sie rozne rude lub bochnolape
                                                    postaci. raz nawet przemknela znajoma skads postac w pioropuszu. Wroznych
                                                    niespodziewanych miejscach tworzyly sie i zasypywaly grajdoly, z lezaczkami i
                                                    drinkami.... Bylo to jedno zulepszen wprowadzonych przez zespol portalu "Agory"
                                                    Calkowicie pochloniete nowa zabawa, dziewczyny nie zauwazyly, ze przy
                                                    rozkladanym plazowym stoliczki ciagle stal B. , mietoszac berecik w nowych,
                                                    bochnoksztaltnych rekach... B. byl cierpliwy a ponadto zauwazyl, iz biala
                                                    nitka szwow - prawdziwy catgut - powoli wtapia sie w cialo, podczas gdy swieze
                                                    szwy zablizniaja sie. To dodawalo mu otuchy i nadziei na otrzymanie posady....
                                                  • tiresias do wody, marszsz 19.08.02, 15:34
                                                    nieco tylko poirytowany Tiresias, w przepysznej, skórzanej przepasce na
                                                    wiotkich biodrach (z ozdobnymi frędzlami, sięgającymi prawie do kolan - z
                                                    powodów oczywistych) postawnowił przerwać tę kompletną paranoję
                                                    - chwycił wierzgające różowymi piętami dziewczęta, tekilkę i misianię, pod
                                                    pachy i, nie zważając na okrzyki protestu i bicie zaciśniętymi piąstkami w
                                                    opalony, latynoski tors, poniósł szybkim truchtem do miejsca gdzie jęzory fal
                                                    lizały miękko poddające się ławice piachu...
                                                    - zamachnął się i już wrzucić miał wierzgające, zabrudzone kobietki do
                                                    płytkiej w tym miejscu zatoczki...., gdy nagle
                                                  • baloo1 Re: do wody, marszsz 19.08.02, 15:41
                                                    tiresias napisał:
                                                    > - zamachnął się i już wrzucić miał wierzgające, zabrudzone kobietki do
                                                    > płytkiej w tym miejscu zatoczki...., gdy nagle

                                                    ...morze zniknelo .

                                                    To ten gapowaty B., przekrecil niechcacy jedna z glow.
                                                    - O,przepraszam... jeknal.. to juz sie nie powtorzy.

                                                    Niestety, chcac naprawic skutki swojego roztargnienia, przekrecil nie te
                                                    glowe , co trzeba i zgasil slonce.

                                                    - Zaraz to naprawie ! jeknal glosno.
                                                    - Nie! Nic juz nie ruszaj ! krzykneli wszyscy protagonisci .....
                                                  • _tequila_ Re: żywe trupy 4 19.08.02, 15:37
                                                    ... plaza poowoli zaludniala sie mglistymi zarysami postaci. Jeszcze nie do
                                                    końca wiedzieli czy to starzy plazowicze wracali do tego przepelnionego
                                                    magnetyzmem miejsca czy to zywe trupy najezdzcow wypelzaly z okolicznych
                                                    grajdolow i wydm... Na wszelki wypadek przysuneli blizej siebie lezaki i
                                                    wszyscy wyposarzeni w precyzje i miotacze ognia oczekiwali w niepokoju ale z
                                                    hardymi minami na rozwoj wydarzen...
                                                  • baloo1 Re: żywe trupy 4 19.08.02, 15:45
                                                    _tequila_ napisała:
                                                    .... oczekiwali w niepokoju ale z hardymi minami na rozwoj wydarzen...

                                                    A Rozwoj Wydarzen , nieco zdezorientowany, stal rozgladajac sie dokola i nie
                                                    bardzo wiedzial , w ktorym kierunku ma nastapic ...
                                                    Postanowil poczekac, na Dalszy Ciag, ktory mial wieksze doswiadczenie w
                                                    nastepowaniu w tym Dziwnym Miejscu, jakimjest Plaza ....
                                                  • misiania Re: żywe trupy 4 19.08.02, 15:53
                                                    Baloo (ten, który dosztukował sobie to i owo) czuł się wyjątkowo niepewnie.
                                                    Czyż będzie uznany za jednostkę znaną i zaprzyjaźnioną, czy z racji pewnej
                                                    renowacji będzie musiał w piasku i znoju torować ścieżki towarzyskie?
                                                  • tiresias pierwszy polski horror - gore 19.08.02, 16:12
                                                    ... plaza poowoli zaludniala sie mglistymi zarysami postaci. Jeszcze nie do
                                                    końca wiedzieli czy to starzy plazowicze wracali do tego przepelnionego
                                                    magnetyzmem miejsca czy to zywe trupy najezdzcow wypelzaly z okolicznych
                                                    grajdolow i wydm...

                                                    ================
                                                    powłócząc nogami, padając i podnosząc się w jakimś nieludzkim, automatycznym
                                                    pochodzie, nadchodzili...
                                                    Tekila z przerażeniem zaczęła rozpoznawać zniekształcone twarze tak biskich jej
                                                    kiedyś osób - to przecież rigel i ignatz, z krwią zaschniętą w kącikach ust, z
                                                    zepsutymi przednimmi zębami, włosami w których zaplątane były gnijące wodorosty
                                                    i plamy ropy naftowej, prawie nadzy, o sinej skórze i pryszczatych pośladkach...
                                                    wracacie z wakacji? - krzyknęła hardo Misiania, wychylając się z okopu z
                                                    gorącym mitaczem w ręku, niepomna na ostrzeżenia gromady dzielnych wiarusów....
                                                  • misiania Re: pierwszy polski horror - gore 19.08.02, 16:17
                                                    I nagle w to wszystko wjechał rozpędzony pociąg!
                                                  • baloo1 Re: pierwszy polski horror - gore 19.08.02, 16:26
                                                    misiania napisała:

                                                    > I nagle w to wszystko wjechał rozpędzony pociąg!

                                                    Byl to efekt ogolnego marazmu, ktory ostatnio zapanowal na plazy. Z nudow szyny
                                                    same sie wygly i postanowily pomeandrowac troche miedzy lezaczkami, aby
                                                    wyprostowac i rozruszac nieco swoje stare podklady. Zrobily to oczywiscie
                                                    calkowicie nielegalnie, korzystajac z pozornej nieobecnosci Roberto Rodrigueza.
                                                    Na szczescie byl Baloo. Pograzony w niepwenosci co do przyjecia przez reszte
                                                    plazowiczow, wlasnie sam sie malowal na zielono, kiedy zauwazyl nadjezdzajacy
                                                    parowoz.
                                                    - Teraz albo nigdy! - przemknelo przez skolatana glowe biednego misia - Teraz
                                                    moge sie wykazac !

                                                    I bohatersko przyjal pedzaca lokomotywe na klate. Gruchnelo, jeknelo, i
                                                    wszystko wokol ogarnely kleby pary zmieszane z weglowym mialem.....
                                                  • _tequila_ Re: pierwszy polski horror - gore 19.08.02, 17:00
                                                    ... gdy po kilku chwilach nad pogorzeliskiem zaczelo sie przejasniac, a kurz i
                                                    pyl powoli opadal, z klebowiska stali, plastiku i futra wylonil sie dzielny
                                                    Baloo.
                                                    - kruca bomba!!! kto sie bawi na plazy zelezniakami? futerko mi sie
                                                    zmierzwilo...
                                                    Tymczasem zywe trupy znalazly sie niebezpiecznie blisko okopow... na czele w
                                                    konwulsyjnych ruchach zblizala sie postac w czapce z daszkiem, lizakiem w
                                                    bezustej szczece i kawalkiem szlabanu w plecach...
                                                  • timit Re: pierwszy polski horror - gore 19.08.02, 22:31
                                                    ...a wiec to jednak on!On Refor_matoŁ!!!wyjał zza uda cos co przypominalo kusze
                                                    i...
                                                  • ja.ty Re: pierwszy polski horror - gore 20.08.02, 08:12
                                                    ... lekkim, zgrabnym ruchem położył obok dość sfatygowanego leżaczka bez
                                                    podpisu...
                                                    "wolny?" - pomyślał.....
                                                  • _tequila_ Re: pierwszy polski horror - gore 20.08.02, 13:22
                                                    - dobre miejsce na zrobienie czegos co zwroci w koncu uwage reszty
                                                    plazowiczow - pomyslal - Musze to dobrze zaplanowac...
                                                    W jego umysle powoli, kawalek po kawalku dojrzewal iscie szatanski plan:
                                                    popelnie samobojstwo ale nie tak zwyczajnie, oooo nie. Najpierw napije sie
                                                    trucizny, potem przewiesze mocną line przez konar drzewa tam na skarpie, a
                                                    potem dla pewności strzele sobie w glowe.
                                                    Przystapil do realizacji - jak mu sie wydawalo, idealnego planu.
                                                    Wszystko szlo jak po masle ale gdy juz wisial na galezi, a trucizna powoli
                                                    wdzierala sie to trzewi, wyjal pistolet i niestety nie trafil w glowe lecz....
                                                    w line na ktorej wisial.
                                                    Spadl ze skarpy jak kamien prosto w ton morskich fal rozbijajacych sie o
                                                    brzeg... falowal, falowal az nudnosci pomogly mu sie pozbyc trutki...

                                                    Niestety plan sie nie powiodl ale uparciuch juz zaczynal kombinowac cos nowego..


                                                  • tiresias Powrót koszmaru 4 20.08.02, 13:46
                                                    pomysł gonił pomysł
                                                    Wielki R postanowił demonstracyjnie, obok baru kawowego, rozbić sobie
                                                    skrofuliczną czaszkę (z wczesnymi cechami wodogłowia i bezmózgowia) o
                                                    najdroższą sobie tablicę z oktalogiem, wykonaną z tandetnego gazobetonu..
                                                    jak postanowił tak zrobił..
                                                    krótki rozbieg i trach ....
                                                    czaszka pękła jak strusia wydmuszka a (niewielkie) ilości substancji mózgowej
                                                    rozprysły się ludziom do kawy...
                                                    żegnajcie, wyrzęził R i już go nie było.
                                                    została po nim tylko kupka smoły, smród zgniłych jaj i pomysłów(siarkowodór to
                                                    był, z betonem zmieszany)
                                                    plażowicze rozpoczęłi wesołą zabawę w puszczanie tzw. kaczek szczątkami byłej
                                                    tablicy...
                                                  • misiania Re: Powrót koszmaru 4 20.08.02, 13:50
                                                    Tiresias, Nobel za ten "smród zgniłych jaj" (hi, hi, hi, jakieś kosmate
                                                    skojarzenia zdaję się mieć:))))
                                                  • tiresias Re: Powrót koszmaru 4 20.08.02, 13:58
                                                    misiu, to nie mój pomysł
                                                    w podręczniku chemii, określenie zapachu siarkowodoru to cyt. "zapach zgniłych
                                                    jaj' - chociaż w przypadku omawianym wyżej, skojarzenie może być prawidłowe..
                                                    -
    • Gość: KL Re: czy tylko ja.... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.08.02, 11:54
      Jeżeli ciągłe plaplanie można nazwać pracą... A propo gdzie płacą za tak miłe
      spędzanie czasu przy kompie? Kasa Chorych? Fundusz Emerytalny? Biuro Poselskie?
      • _tequila_ Re: czy tylko ja.... 16.08.02, 11:57
        ...w kiosku ruchu...
    • Gość: paladin Re: czy tylko ja.... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.08.02, 12:12
      kurcze musze sie zalogowac,

      tez pracuje w pt a;e tylko do 3

      stay cool wszyscy ludzie pracy
    • Gość: Yyyyyy Re: czy tylko ja.... IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 16.08.02, 12:17
      Domagam się dalszych odcinków dramatu psychologiczno-obyczajowego!
    • timit nie tylko 16.08.02, 12:44
      witam sie,
      ja tu tlyko przejazdem/przelotem...
      wpadne moze pozniej...
      czekam na dalszy ciag!urwaliscie w najwazniejszym momencie...

      t.
      • ja.ty no ładnie.... 16.08.02, 12:57
        Kurde!!!!!! uważajcie, jak strzelacie do Mrecka, przy okazjiprzestrzeliliście
        lewą nogę mojego sfatygowanego już leżaka, co to św.Roro kiedyś mi buchnął i
        oddał po walce wręcz... na czym ja teraz będę malibu z mlekiem piła, hę?
        • tiresias strzał nie padł!! 16.08.02, 13:30
          zwracam uwagę, że śmiała tekila jeszcze nie wystrzeliła (wymierzyła tylko) i
          nadal tak pozostaje w tej abstrakcyjnej czasoprzestrzeni, dopóki nie zabierze
          głosu narrator i Ona sama ....
          - 'a wszyscy siedzieli, czekając na dalszy ciąg, ale tekila wyłączyła kompa,
          zamknęła kiosk i poszła z utargiem do banku:)'
          • ja.ty a co mnie to obchodzi...? 16.08.02, 13:34
            fakt jest faktem! ktoś przestrzelił lewą nogę mojego leżaka....
          • _tequila_ Re: O! wypraszam sobie!!!! 16.08.02, 13:45
            po pierwsze primo jakis zniewiescialy admin odcial mi na chwile dostep do
            gazetowego serwera bo zachcialo mu sie przeladowywac jakies dane... po drugie
            primo w realu prowadze rownolegle nierowna walke z ciurem (dodam ze od 2
            tygodni mam dwoch uciazliwych ciurkow a nie jak zawsze jednego i to niezbyt
            wymagajacego) wiec prosze zwrocic mi honor bo nadal trzymam precyzje w rekach
            • ja.ty I co teraz...? 16.08.02, 13:48
              Tekilka, honor już co prawda w kufrze leżał zapakowany, czekając lepszych
              czasów, ale mus to mus... oddaję...
              nadal pytam.... KTO?
              Szerloka Holmsa nam tutaj potrzeba!
              • _tequila_ Re: I co teraz...? 16.08.02, 13:54
                trzeba sprawdzic z jakiego kierunku padl strzal (wiem bo ogladam kroniki
                kryminalne, tam zawsze po torze lotu pocisku dochodza do wniosku ze biednego
                sąsiada zabil zazdrosny kochanek męża mleczarki)
              • tiresias przyszłośc równoległa 16.08.02, 13:57
                tekila z ufnością wypiła mętną zawartość szklanki, obdarzając dekarza
                powłóczystym spojrzeniem ...
                nagle, jakby przeszyta bólem zgięła się wpół, rzężąc, "Tiresias, miałeś rację,
                ratuj.." i straciła przytomność.
                ================
                Tekila, tknięcta złym przeczuciem, chlusnęła zawartością szklanki w twarz
                dekarza i znacząco spojrzała na Tiresiasa ...
                "Wykończ tę gnidę, Tir..", rzuciła krótko...
                • ja.ty Re: przyszłośc równoległa 16.08.02, 14:31
                  co teraz zrobi wielki narrator?... przepraszam... Wielki Narrator...
                  • mreck Re: przyszłośc równoległa 20.08.02, 08:32
                    nie wymawia sie imienia mego nadaremno. oto.jestem.mreck.
                    • basia! Re: przyszłośc równoległa 20.08.02, 08:40
                      mreck napisał:

                      > nie wymawia sie imienia mego nadaremno. oto.jestem.mreck.


                      żekł mreck,spluwając trzy razy przez lewe ramię
                      • mreck Re: przyszłośc równoległa 20.08.02, 09:52
                        i ty brutusie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka