Tutaj Piotr Ce ...

24.06.03, 15:46
... bedzie opowiadal o wakacjach. Druhny i druhowie, siadamy w koleczku i
sluchamy. Ugu, Pepe - majtki z glow i cisza.
    • baloo1 Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 15:54
      Eno, Piotrze. Nie chowaj sie , bo i tak Cie widziano ;o)
      • piotr_c Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:01
        wiem że mnie widziano :)) Ciurek też na mnie czekał. Ukryty w mojej szufladzie
        wyskoczył znienacka. na szczęście udało mi się go do tego znienacja wepchnąć z
        powrotem .
        • baloo1 Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:03
          no to siadamy i sluchamy. Ciurka do szuflady z powrotem, sru !
        • piotr_c Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:08
          No to opowiadam.

          po pierwsze nasza rodzina ma taki dziki zwyczaj że nawet na małą majówkę
          zabieramy furę bambetli. taki ślimaczy obyczaj. więc wyobrażacie sobie jak
          wygladała nasza skoda bej jechaliśmy na 2 tygodnie , do tego z radykalna zmianą
          formy wypoczynku w połowie imprezy :)))

          Po południu 7 czerwca dotarliśmy do " Zelmera" Pracowiće wtaszczyłem nasze
          bagaże na 3 piętro ( windy sie nie dorobili, to jedyny minus ośrodka)... i
          padliśmy. Następne 2 dni praktycznie przespaliśmy , tz ja i moja żona . A
          Bogusia w tym czasie skakała po nas :) Baloo znasz to pewnie.

          cdn.
          • nioszka Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:14
            skakanie czy spanie z żoną?
            • baloo1 Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:15
              paczpanjakadofcipna ;o)
              • nioszka Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:16
                aha to jedna z moich rozlicznych zalet jest :-)
                • baloo1 Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:17
                  noipaczpanjakaskromniutkaniewiedziecczemu ;o)
                  • czarnajagoda Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:18
                    to sie pewnikiem nie skromnosc, a samoswiadomosc nazywa,
                    prawda Nioszka???
                    • baloo1 Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:19
                      Zapewne tak .
                      Dzien dobry ;o)
                      • czarnajagoda Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:23
                        dziendobry :))
                    • nioszka Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:49
                      w rzeczy samej Jagódko
                      to mówiłam ja cud-dziewczyna z miasta Pszczyna
                      PS. Baloo czy były już gupie rymy typu przypinamy łatki mieszkańcom miast i wsi?
                      • baloo1 Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:58
                        e-e. Ale w Limerykach sa zazwyczaj nazwy miejscowosci. W pierwszej edycji
                        wystepowala Pszczyna, niejaki roro_ chcial sie nawet na duzej przerwie
                        trzaskac ;o)
                        (znaczy nie z powodu Pszczyny, tylko kolejarza)
                        • baloo1 Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 17:07
                          aha, sa i inne rzeczy. Wstukaj "pszczyny" w wyszukiwarce i ustaw "w tresci" , a
                          forum "na plaze".
                          ;o)
          • baloo1 Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:14
            Nie. Nie znam. Gdy skacze po tobie trojka, to sie nie spi. Sienieda ;o)

            A autko wyladowane jest tak samo na trzy dni jak i na miesiac. Ale ja umywam
            rece, ja tylko pakuje i nosze. I "tata najgorsze wyrazy powtarzal po kilka razy"

            ;o)

            jednym slowem, bylo byczo od samego poczatku ;o)

            • Gość: viki2lav Re: Tutaj Piotr Ce ... IP: 213.255.126.* 24.06.03, 16:17
              a jak sie juz Bogusia wyskakala, to co?
              • baloo1 Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:18
                To poszla spac, pewnie ;o)

                Ciiiicho. Piotr pisze ;o)
                • Gość: viki2lav Re: Tutaj Piotr Ce ... IP: 213.255.126.* 24.06.03, 16:19
                  bo cie kopne w jedynke;P
                • czarnajagoda Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:20
                  tyle, ze chyba jakowas biala czcianka bo czemus nic nie
                  widac ;(
                  • Gość: viki2lav Re: Tutaj Piotr Ce ... IP: 213.255.126.* 24.06.03, 16:20
                    cicho bo Piotr sobie przypomina
                  • baloo1 Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:21
                    Eno. Bo w ogole Piotrowi miejsca na wspomnienia wakacyjne nie zostawicie.
                    • Gość: viki2lav Re: Tutaj Piotr Ce ... IP: 213.255.126.* 24.06.03, 16:22
                      poprawie Cie Burloniku, "nie zostawimy"
                      • baloo1 Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:23
                        No przeciez napisalem, ze nie zostawicie ;o)
                        • Gość: viki2lav Re: Tutaj Piotr Ce ... IP: 213.255.126.* 24.06.03, 16:24
                          no... nasle na Ciebie mojego ciura!
                          • baloo1 Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:27
                            E. On jakis malo upierdliwy, ten Twoj ciur. Moj tez, ale do czasu ;o)
                • piotr_c Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:50
                  Całe szcęście że górskie powietrze działa lekko oszałamiajaco na mieszczuchów.
                  Inaczej to mała by wogóle nie spała. a to przecież teraz są najdłuższe dni
                  właśnie.
            • piotr_c Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:37
              Uzupełnienie :
              Pierwsza górka to był Dwernik-Kamnień a druga to Magura
              przewodnik.onet.pl/1127,1594,1081256,artykulr.html

              Potem nieubłaganie zaczął się zbliżac weekend i planowana zmiana formy
              wypoczynku. Ale jeszce przedtem wybraliśmy się na wycieczkę odwiedzić
              forumowiczów. Jeśli są tutaj to proszę o ich relację , sam chętnie usłysze jak
              przetrwali nasz najazd :))
              • baloo1 Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:39
                lepsza polowa poszla chyba obkupywac urodzinowo tate ;o)
                a brzydsza sie nie pojawila
                • e.silver Re: Tutaj Piotr Ce ... 25.06.03, 12:56
                  baloo1 napisał:

                  > lepsza polowa poszla chyba obkupywac urodzinowo tate ;o)
                  > a brzydsza sie nie pojawila

                  lepsza dochodzi do siebie po imieninach w pracy :) a brzydsza ma w domu odcięty
                  net z przyczyn niewiadomych, aczkolwiek jeszcze nie awanturuje się u dostawcy,
                  zupełnie niewiedzieć czemu :D
                  • e.silver Re: Tutaj Piotr Ce ... 25.06.03, 12:58
                    e.silver napisała:

                    > baloo1 napisał:
                    >
                    > > lepsza polowa poszla chyba obkupywac urodzinowo tate ;o)
                    > > a brzydsza sie nie pojawila
                    >
                    > lepsza dochodzi do siebie po imieninach w pracy :) a brzydsza ma w domu
                    odcięty net z przyczyn niewiadomych, aczkolwiek jeszcze nie awanturuje się u
                    dostawcy, zupełnie niewiedzieć czemu :D

                    oho, chyba nie zauważyłam, że to wczorajszy wątek :))
                    • baloo1 Re: Tutaj Piotr Ce ... 25.06.03, 13:16
                      I stal sie dzisiejszy niniejszym.
                      ;o)
              • baloo1 Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:41
                Aha, no i mam cos dla Ciebie, Pietrze. Moze Ci sie kiedys przyda, albo
                przynajmniej spodoba ;o)

                www.mapa.unicom.pl/


                • piotr_c Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:46
                  No piękna stronka to jest !
                  • baloo1 Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:54
                    ano. w zanadrzu dla amatorow gorek ja trzymam ;o)
                    tylko czasami wolno chodzi.
          • piotr_c Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:29
            Potem zaczęliśmy dbać o kondycję , tj basen , fikołki na placu zabaw, rzuty
            rzutką, czytanie " Porwania Baltazara Gąbki"
            I wreszczie ostrożnee wyjącie po za połot ośrodka Na Szlak .
            oboje z żoną chcemy zachęcie małą do naszych ulubionych form wypoczynku. więc
            na początek były górki. Tu ciekawostka 3,5 latka lepiej weszła na bardzie
            stroma górkę (1009 npm , 400 m przewyższenia ) niz na łagodną górkę szlakiem
            przez las. Teoria głosi że dzieci mniej sie nudzą na trudniejdzych ścieżkach.
            Planowaliśmy piknik na szczycie , ale niestety pomrukujaca burza zgoniła nas na
            dół.
            Po tej wycieczce był jeden dzień horyzontalny, i znowy wycieczka w góry. Naszym
            celem było schronisko Koliba i jak by sie dało to szczyt . No ale z przyczyny
            jak wyżej nie dało się . za to w schronisku zapoznalismy się z dwoma kotami i
            owczarkiem ( bardzo nieszczęśliwym że nie mieści się w przejście dla
            kota :)) ). Niestety jak raz schronisko było chwilowo zamknięte.
            Na pocieszenie wybraliśmy sie następnego dnia do schroniska obok Cisnej ( do
            tego to na dobra sprawę można byłoby nawet wjechać samochodem. Bogusia poznała
            tam prawdziwego PSA RATOWNIKA imniemiem Ari. Sympatyczne to psisko dało się
            pogłaskac i nawet raczyło spojrzeć w obiektyw gdy robiłem im zdjęcie. A potem
            gdy juz schodziliśmy na dół zostaliśmy odnaleźieni przez wilczurowatego
            pieska , wprost peczniejącego od chęcie zabawy z nami. Wyglądało na to że mamy
            juz nawiecznego przyjaciela kiedy po starannnym wylizaniu nasz wszystkich i
            spenetrowaniu okolicznych krzaków , pies pomknął dalej szukać kolejnych dawców
            zabawy :)
            • Gość: viki2lav Re: Tutaj Piotr Ce ... IP: 213.255.126.* 24.06.03, 16:32
              widzicie, przypomnial sobie!
            • Gość: viki2lav Re: Tutaj Piotr Ce ... IP: 213.255.126.* 24.06.03, 16:44
              cos mi tu nie gra , czy mozecie nazywac rzeczy po imieniu, osoby tez;)))
              uuuuf , usmiechajac sie dygnelam!
              • piotr_c Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:47
                Chodzi ci o nazwy szczytów i miejscowości? Całe szczęście że Baloo tą mapke
                podesłał.
                • piotr_c Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:51
                  Najechaliśmy Silwerów i spędziliśmy razem prawie pół dnia.
                  • Gość: viki2lav Re: Tutaj Piotr Ce ... IP: 213.255.126.* 24.06.03, 16:53
                    faajnie!
                  • piotr_c Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 16:54
                    Tu zostawiam wolne miejsce na ich opowieść :)



                    • oxycort Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 17:00
                      Aha, a czy w plenerze wystąpiłeś może w swej nowej stylowej koszulce z różowymi
                      elementami? ;)
                      ~~
                      ox
                      • piotr_c Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 17:03
                        Oczywiście że tak. Ona jest świetna ( i bardzo podoba sie Bogusi)
                    • e.silver Re: Tutaj Piotr Ce ... 25.06.03, 13:00
                      a co tu wiele opowiadać :) było suuuuuper :) świetne towarzystwo, las, woda,
                      słoneczko, koniki...
                  • piotr_c Re: Tutaj Piotr Ce ... 24.06.03, 17:01
                    a teraz przeskakuję do poniedziałku 16.
                    Rano przepakowaliśmy nsze rzeczy tak aby zostawić w samochodzie co zbyteczne na
                    wodzie i wyruszyliśmy na Solinę. W Polańczyku wypozyczyliśmy jacht Sasanka,
                    całkiem nowy , w świetnym stanie. Prywatny, do tego zrobiony tak aby jedna
                    osoba mogła go wygodnie prowadzić. (ewentualne szczegóły też są dostępne)
                    Po południu byliśmy juz załadowani na jacht, ale ponieważ było już późno
                    postanowiliśmy przenocować na jachcie przy kei. Przygoda żeglarska zaczęla się
                    na dobre we wtorek.

                    Bardziej szczegółowy opis dam juz jutro
                    • piotr_c Re: Tutaj Piotr Ce ... 25.06.03, 15:51
                      Tu zrobię reklamę naszemu armatorowi.
                      Pan Barański ( tel 0603 062-331) ma 2 letni jach Sasankę (2 koje + koja
                      dziobowa na 3 mniejsze osoby) Jacht jest dopieszczony , czysty i cały czas
                      udoskonalany.
                      Pan Barański nie czarteruje jachtu , za to oferuje wycieczki po jeziorze
                      Solińskim ( a zna je bardzo dobrze po kilkudziesięciu latach żeglowania).
                      Poznaliśmy się rok temu i na tyle sobie przypadliśmy do gustu, że tegoroczna
                      wyprawa okazała się możliwa.
                    • piotr_c Re: Tutaj Piotr Ce ... 25.06.03, 15:52
                      Żeglowania ciag dalszy.

                      Z powodu padającego deszczu nasz przyjazd z „Zelmera” do przystani w Polańczyku
                      opóźnił się o kilka godzin. Kiedy wreszcie dotarliśmy to zaczęło sie pakowanie
                      bagaży na żaglówkę. Okazało się że właściciel jachtu tak go wyposażył, że od
                      razu mogliśmy zostawić w samochodzie jedna skrzynkę sprzętu :). (Tu uwaga
                      praktyczna jeśli ma sie takiego malucha jak nasz pod ręka, to pakowanie powinno
                      byc przygotowane znacznie wcześniej, tak aby wszystkie rzeczy przenieść na
                      pokład i rozstawić w czasie nie dłuższym niż 2 godziny. Przedłużanie spacerów
                      po kei grozi atakiem głupawki u dziecka :) )
                      No i nadzeszła pierwsza noc na jachcie, na szczęście w porcie było cicutko więc
                      nic nie przeszkadzało . bogusia została na wszelki wypadek obłożona zestawem
                      swoich pluszaków ( również jako bariera przeciw spadnieciu z koi) i …. zasnęła
                      zupełnie bez żadnych problemów. My też :).
                      Wtorek . Pospaliśmy sobie do 8 rano a potem zaczęły się instrukcje dla małej na
                      temat poruszania się na jachcie. Punkt pierwszy: zawsze przynajmniej jedna ręka
                      trzyma się czegoś. Punkt drugi: kamizelkę może zdjąć w kabinie albo 1.5 od
                      brzegu jeziora. Potem śniadanie i wreście świtkiem koło południa ruszamy na
                      wodę. Wiatr sprzyjał więc całkiem szybko znaleźliśmy się na południowo
                      zachodnim końcu jeziora. Mała w tym czasie trenowała wchodzenie i wychodzenie z
                      kabiny pewnie dlatego, że było równie dużo atrakcji w środku co na pokładzie.
                      Potem zażyczyła sobie wyladowania na plaży. Ponieważ dotarliśmy juz prawie do
                      mostu na Solince , więc zawróciliśmy i zaczęliśmy szukać miejsca do lądowania.
                      I tak ustaliła nam sie dzienna dawka pływania – 1,5 do 3 godzin. Potem był
                      obiad-kolacja. Przezornie zabraliśmy słoiczki ale nic z tego , mała jak
                      prawdziwa turystka zjadała makaron z podgotowaną mielonka i kukurydzą. Potem
                      jeszcze wieczorne czytanie i spać.
                      Kolejny dzień zaczął się jak zwykle późno :)
                      Najpierw zabawa na mini łączce , potem solidne śniadanie-obiad około południa i
                      znowu płyniemy. Tym razem wiaterek był już słaby . Tak słaby że okazało się że
                      mała może siąść do steru. To znaczy u mnie na kolanach, trzymała ster i talię
                      grota ( no oczywiście ja też :) ) . Była taka dumna z siebie. I nawet
                      płyneliśmy prosto. Po kilkunastu minutach poszła odpocząć po wrażeniach pod
                      pokład i pobawić się swoimi zabawkami. Po 2 godzinach przybiliśmy do brzegu w
                      pobliżu Polańczyka , miejsce miłe , tylko nieco gliniasty brzeg ( ale tak jest
                      na całej Solinie). Przy porzadkowaniu jachtu mała chciała się włączyć więc
                      tego wieczoru poznała dwie nowe umiejętności zwijania końców linek
                      w “słoneczka” i rozpinania gumek do plandeki na bomie. I później bardzo
                      pilnowała aby nie odbyło się to bez jej udziału. Do tego trenuje sprawne
                      poruszanie się po pokładzie . Odkryła, że może zawisnąc na rękach na krawędzi
                      zejściówki i huśtać się jak gibon nad kojami. Zawarliśmy umowę – huśtanie tylko
                      wtedy gdy stoimy przy brzegu, na wodzie ma być normalne wchodzenie i
                      wychodzenie z kabiny.
                      Czwartek
                      Na żaglówce trudno spotkać rówieśników do zabawy. To okazało się być poważnym
                      problemem. Na szczęście w samym centrum jeziora znajduje się wojskowy
                      ośrodek “Jawor” z naszego punktu widzenia miał 3 zalety: basen, plac zabaw i
                      pokażne stadko dzieci w wieku 0d 0,5 do 15 lat. Gdy jeszcze przypadkiem
                      spotkaliśmy znajomego Bogusi z naszego “Zelmera” to świat od razu zrobił się
                      wspaniały. Popływaliśmy, zjedliśmy kolację w stołówce i aż do nocy bawiliśmy
                      się na placu zabaw.
                      Piątek
                      Od rana pada . 20 mimut deszczu i wiatru 40mimut słonca . I tak w kółko. Bawimy
                      się w łodzi, i na placu zabaw. Siedzimy w kawiarni, jemy lody i czytamy
                      książeczki. Za oknem coraz bardziej pada. Poszliśmy do stołówki na obiad.
                      Około 14 przestało padać, postanowiliśmy więc wyruszyć w dalsza drogę. Małej
                      trochę żal było się rozstawać z placem zabaw, ale jakoś dała się przekonać.
                      Napiła się mleka i poszła spać . Wieje mocny, porwisty wiatr. Płyniemy
                      baksztagiem więc nie kiwa tylko uderzenia wiatru nas jeszce przyspieszają.
                      Mogłem sobie wreszcie popływać na spokojnie , bez zezowania czy mała się trzyma
                      czegoś .
                      Znależliśmy miłe ladowisko, co prawda z dopychającym wiatrem za to z
                      przygotowanym stanowiskiem na ognisko. W miarę mało gliniast brzeg okazał sie
                      być znakomity do zabawy wiaderkiem i foremkami. Drewno było trochę mokre, ale
                      zawziąłem się i po kolacji zrobiliśny sobie niewielkie ognisko.
                      W nocy wiatr się okręcił i musiałem żaglówkę dodatkowo cumować aby nas nie
                      wyniosło na brzeg.
                      Sobota
                      Od rana wieje, dosyć mocno. Zastanwiamy się czy wypływać tym bardziej, że znowu
                      idą przelotne deszcze. W końcu zdecydowaliśmy się zaryzykować i o 13 płyniemy
                      dalej. Bogusia siedzi na pokładzie dzielnie trzymając się uchwytów i szczerzy
                      się do wiartu :) . Dla zabawy krążę między innymi żaglówkami i “ ścigam się” z
                      nieświadomymi konkurentami. Zabawę psuje kolejna fala deszczu, ale nie na tyle
                      by się chowac pod pokład :). Wplynęłiśmy w odnogę doliny Sanu. Wiatr zrobił się
                      już nieprzyjemny, Bogusia z mamą schowały się pod pokład a ja próbowałem
                      podpłynąć jak najdalej w kierunku Sanu. Szalejące w ciasnej dolince szkawały
                      zmusiły mnie do odpuszcenia. Wróciliśmy na wypatrzone nieco wcześniej
                      lądowisko. Dla odpoczynku zarządziłem sjestę. Po chwili obie panie słodko spały
                      a ja sobie czytałem.
                      Ku naszemu lekkiemu zaskoczeniu nad naszymi głowami rozstawiła namiot rodzina z
                      dwójką dzieci. Przyjechali tutaj połowić ryby, i miejsce rzeczywiście było
                      przygotowane pod ich namiot. Ponieważ jakoś kontak się nie nawiązywał , za to
                      rozpalili ognisko dymiące prosto na nas, więc po na radzie przenieśliśmy się
                      200 m dalej. Bogusia była bardzo z tego powodu niezadowolona , dała się jednak
                      przekonać obietnica że też sobie zrobimy ognisko. Cała przeprowadzka
                      przeciagnęła się na tyle, że ognisko zrobiłem już naprawdę późno i nie udało mi
                      się wynegocjować przełożenia go na następny dzień. Bogusia, senna dwa razy
                      wyszła z łódki do ogniska a potem z lekką awanturą poszła spać.
                      Niedziela
                      Pobudkę zrobiliśmy wcześnie bo jeszcze tego dnia mieliśmy być z powrotem w
                      Polańczyku. Potem solidne mycie w ciepłym jeziorze pod osłoną łodzi przed
                      wiatrem. Wiatr wygladał na taki, że nie byłem pewien czy dotrzemy do Polańczyka
                      przed noca. Poganiałem więc towarzystwo. Mimo tego wypłynęliśmu dopiero po 13.
                      Panie pisały kartki z wczasów a ja zmagałem się z wiatrem wiejącym z 300
                      stopniowego sektora . Im bliżej byliśmy Zatoki Czarnego tym wiatr się
                      wzmagał . W koncu wiało tak, że na wodzie zaczęły pokazywać się pasma piany.
                      Trochę się martwiłem jak mała zareaguje na tym razem już naprawdę silne
                      kołysanie i komenderowane przeze mnie przesiadki na nawietrzną stronę kabiny,
                      ale traktowała to jako świetną zabawę. Musieliśmy ją nawet pilnować, aby nie
                      robiła fikołków na dziobowej koj , najwyraźniej traktował to jak połączenie
                      huśtawki z karuzelą. Dopiero gdy dostaliśmy naprawdę porządnym szkwałem to
                      wychyliła się z kabiny i powiedziała “ Tato ja już nie chcę takich przechyłów”
                      po czym wcisnęla się w kąt przy grodzi i poszła spać. Około 17 dopłynęliśmy do
                      portu. Na zakończenie zabrałem jeszce Bogusię na rower wodny aby obejrzała
                      sobie jak działa prom samochodowy na wyspie energetyków. W tym czasie żona
                      zaczęla już wstępne pakowanie naszych rzeczy. Wieczorem poszliśmy do
                      restauracji na solidne jedzenie i lody. I spać.
                      Poniedziałek
                      Pobudka ,i od razu bierzemy się za pakowanie. I znowu pojawia się problem ze
                      jak taka robota trwa za długo to dziecko się nudzi i zaczyna rozrabiać. Do tego
                      wyraźnie było widać że żal jej kończącej się przygody. Szczęśliwie dojechał już
                      włąściciel łodzi z którym Bogusia już od zeszłego roku była w świetnej
                      komitywie. Więc na godzinę poszli razem na plac zabaw. Potem poszliśmy się
                      umyć , zjeć coś i w drogę d
                      • piotr_c Re: Tutaj Piotr Ce ... 25.06.03, 15:55
                        Złośliwie obcięło końcówkę

                        Potem poszliśmy się umyć , zjeć coś i w drogę do domu…
    • Gość: viki2lav Re: Tutaj Piotr Ce ... IP: 213.255.126.* 24.06.03, 16:50
      nie, o najechanych...
      v.ciekawska jak zwykle
      • via_gra Re: Tutaj Piotr Ce ... 25.06.03, 12:12
        ojej, Piotrze. To co opisujesz, to ja wszystko znam, od lat spedzam wakacje w
        bieszczadach. ale na rejs po solinie to bys mnie nie namówił. ja nie umiem
        pływac i panicznie boje sie wody
        • piotr_c Re: Tutaj Piotr Ce ... 25.06.03, 13:57
          No to trzeba się przygotować stopniowo : najpierw spacer na zaporę, potem
          rejs "Trampem", potem rejs "Smokiem", potem jakaś mała żaglówka , potem
          materac, a potem bez (materaca)

          Relacja pisze sie , ale ciurek przeszkadza :(
          • via_gra Re: Tutaj Piotr Ce ... 25.06.03, 14:47
            a nene jak zbliżam sie do jakiejś wiekszej wody, to juz mi sie slabo robi.
            kiedyś zemdlalam na sopockim molo.
            • piotr_c Re: Tutaj Piotr Ce ... 25.06.03, 15:42
              No to jesteś rzeczywiście trudnym przypadkiem :)
              • via_gra Re: Tutaj Piotr Ce ... 25.06.03, 16:37
                aha mam przechlapane
Pełna wersja