brezly
18.07.03, 12:06
Rano wyszedlem z domu z fatalnym Syndromem Piatku.
Humor poprawil mi sie na widok czerwono-zolto-zielonego
beretu goscia jadacego przede mna. I zaspiewalo mi sie
pod nosem:
Na ma glowe spadlo niebo
Spadlo niebo pelne gwiazd
Zobaczylem cale zycie
Cale zycie jeszcze raz
Kalejdoskop wirujacy
Wirujacy moich drog
Zobaczylem obraz prawdy
Wielkiej prawdy moich snow
Babilonu, Babilonu gruzy
Zobaczylem u swych stop
Jansy obraz wyzwolenia
Wyzwolenia wszystkich dusz
I w takim nastroju dotarlem do pracy. Pomyslalem: jakos
przetrwam ten piatek. Zapusucze komputerki do pracy, cos
porachuje, cos narysuje, wpadne na plaze, zrobie se
kawy, Daabu i Izraela poslucham. Akurat. Przed
dziewiata po korytarzu zaczal latac Nawal Pracy w
jeszcze bardziej odswietnym stroju (w sam raz na
pogrzeb)niz zwykle i nawolywac Nas ze mamy wszystko
odlozyc i isc robic publicznosc na wystapieniu jakiegos
Wazniaka, ktory bedzie nas pouczal o Zaletach Fuzji.
Wazniak jest Typowany Na, a poza tym Zagai Lokalny
Polityk, wiec jest konieczne zebysmy robili Tlum. Jak
juz zebralismy sie, NP spojrzal bez przyjemnosci na
gromadke przepelnionych niechecia oberwancow
stanowiacy jego Personel Mniejszy. Na te podkoszulki,
na te gole nogi wystajce z krotkich gaci, na te
sandaly. Na Weronike, ktora jako jedyna winna pokazywac
nogi ale byla w dzinsach w kwiatki. Wreszcie na Starego
Zgorzknialego Superspecjaliste, ktory co prawda spodnie
mial dlugie, a koszule bez krawat zapieta na ostatni
guzik pod szyja. Na fryzure SGS, przypoiminajaca lasy
namorzynowe, ktora z natury randomiczna pokazywal ze
ostatni intrewnecja fryzjera byla tam kolo
Wielkiejnocy. Wreszcie na dredy Manfreda.
Jeknal cos co mialo oznaczac:'Gott in Himmel, czy wy
sie raz porzadnie ubierzecie do pracy'. I zauwazyl ze
nie ma Sabiny, ktora byla ostatnia szansa na
podniesienie estetyki Grupy. Znalazla sie ukryta w
Serwerowni, ale NP oslupial jeszcze bardziej na widok
jej nowej kompozycji warkoczykow na glowie a takze ich
koloru. Nie mial juz sily popatrzec jej na, he he,
bluzke, a tam bosa noga z napisem 'Linux' kopala BG w
goly zad.
Pomaszerowalismy karnie sluchac o Zaletach Fuzji. Jakby
nas, Kwiatek do Kozucha - mialo to obchodzic.
Wazniak zakuty w garnitur, z wlosami pofarbowanymi na
heban wlaczyl PowerPointa i wyswietlal jakies kolka, do
ktroych dochodzily strzalki z kwadratow umieszczonych w
rogach, potem rysowal jakies koncentryczne pierscienie
w roznych kolorach, co 30 sekund powtarzajac slowo
'synergia'.
A mnie w mozgu zapalilo sie najpierw:
Obok siebie, obok siebie
Wszystkie rzeki odwracane
Obok siebie, obok siebie
Wszystkie drzewa pochylone
Obok siebie, obok siebie
Wszystkie słowa rozrzucane
Drogi, które miały nas
Doprowadzić do siebie
Leżą w poprzek szlaku
Porozrzucane, porozrzucane
A potem: Fallen, fallen is Babylon. Babylon is fallen.
Jaki fallen, jaki fallen? Ma sie swietnie. Typ zakuty w
garnitur wogole sie nie pocil. Z czego to wynika?
Robocza hipoteza mowi ze trzeba w tym celu conajmniej
dwa razy w tygodniu jesc homara i nie placic nigdy za
obiad z wlasnych pieniedzy.
Kolka, trojkaty i Wielokaty Synergii migaly, potem byla
Analiza SWOT i wychodzilo ze wszystko bedzie cycus.
A mnie sie przypomniala kapela Miki Mauzoleum i ich
'Ruski Keczap czyli ZOMO na Legnickiej':
Kto dowiedziec zechce sie
Kogo przymknie dzis SB
Nie potrzeba dlugo czekac
Ruski keczap, ruski keczap, ruski kecz-ap!
I zaraz potem ich:
'Jest czas przelomu
I czas Dzieci Syjonu
Juz policzone sa dni Babilonu
A przeciez marihuana nie jest zadna miedzynarodowa
armata, wow, wow, wow
Jak Moskwa czy Watykan'
Czyli znowu: co ja tu robie i czy bylo warto.
Wazniak skonczyl, podkreslajac ze jest Bardzo Wazne
zebysmy od tej proy w Oficjalnych pismach i Wszystkim
Oglaszanym Drukiem i Elektronicznie nie pisali juz UML
albo UKL tylko UKLSH - i dalismy noge zanim zaczela sie
dyskusja.
Ale jestem padniety :-(
'No, woman, no cry'.