Gość: hala Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 10.10.130.* / *.stoen.waw.pl 27.07.01, 12:17 a bardzo chętnie! przez cały czas mam poczucie, że błądzę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iwa Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 19.150.112.* 27.07.01, 12:40 tez mam wrazenie niedouczenia wiec prosze o wyjasnienie kilku kwestii: 1. czy sprawdzanie (kilkakrotne w ciagu minuty) swoich ......klejnotow jest spowodowane: a. obawa ze juz uciekly (to jest sugestia pana z innego watku) b. brakiem higieny i koniecznoscia drapania (a fe) c. proba podkreslenia swoich wdziekow i zamanifestowania ich pozostalym (glownie kobietom ale nie tylko....) d. jakas inna mozliwosc? 2. czy faceci spotykaja sie ze swoimi kolesiami zeby porozmawiac: a. pilce, boksie, b. kobitkach c. pieniadzach d. samochodach e. inne... 2. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tumi Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 194.98.93.* 27.07.01, 12:59 Gość portalu: Iwa napisał(a): > tez mam wrazenie niedouczenia wiec prosze o wyjasnienie kilku kwestii: > > 1. czy sprawdzanie (kilkakrotne w ciagu minuty) swoich ......klejnotow jest spo > wodowane: > a. obawa ze juz uciekly (to jest sugestia pana z innego watku) > b. brakiem higieny i koniecznoscia drapania (a fe) > c. proba podkreslenia swoich wdziekow i zamanifestowania ich pozostalym (glowni > e kobietom ale nie tylko....) > d. jakas inna mozliwosc? Rany, Iwa, z kim Ty przestajesz ? O takich facetach z pkt. 1 w ogóle zapomnij. Nie warto się tym tematem zajmować. > 2. czy faceci spotykaja sie ze swoimi kolesiami zeby porozmawiac: > a. pilce, boksie, > b. kobitkach > c. pieniadzach > d. samochodach > e. inne... Co do pkt.2, to wsród moich kumpli zwykle od "a" do "e" z przewagą na "b" i "d". W "a" boks i piłkę zamieniłbym na rajdy samochodowe i wyscigi. Wracając do tematu (muszę wtrącić znowu moje 3 gr.) mężczyznę należy chwalić. Jak najczęsciej. Jest to zwierzę dosć próżne i pochwały zniesie w nieograniczonych ilosciach. Oto przykłady: "Boże, jestes taki męski !" (tu należy wyjasnić, że nawet najbardziej męski samiec zniesie tę tresć z błogim wyrazem twarzy - po prostu męskosć jest pojęciem doskonale nieskończonym) "Jestes najcudowniejszym kochankiem jakiego spotkałam !" (zależnie od faceta można poprzestać na pierwszej częsci zdania, gdyż druga jego częsć może zpowodować konflikt, jesli to akurat typ zazdrosny o przeszłosć danej damy) - tu oczywiscie nasuwa się automatycznie odpowiedź - kwestia Woody Allena z filmu - parodii "Wojny i pokoju" , a mianowicie, słysząc powyższą pochwałę odrzekł: "Dużo ćwiczę, kiedy jestem sam". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iwa Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 19.150.112.* 27.07.01, 13:18 Gość portalu: Tumi napisał(a): > Gość portalu: Iwa napisał(a): > > > tez mam wrazenie niedouczenia wiec prosze o wyjasnienie kilku kwestii: > > > > 1. czy sprawdzanie (kilkakrotne w ciagu minuty) swoich ......klejnotow jes > t spo > > wodowane: > > a. obawa ze juz uciekly (to jest sugestia pana z innego watku) > > b. brakiem higieny i koniecznoscia drapania (a fe) > > c. proba podkreslenia swoich wdziekow i zamanifestowania ich pozostalym (g > lowni > > e kobietom ale nie tylko....) > > d. jakas inna mozliwosc? > > Rany, Iwa, z kim Ty przestajesz ? O takich facetach z pkt. 1 w ogóle zapomnij. > Nie warto się tym tematem zajmować. Tumi, dosc logiczne wyjasnienie jest takie. Gdybym przestawala z takiimi osobnikami to z nimi wyjasnilabym te kwestie. Dzieki Najwyzszemu i mojej inteligencji nie posiadam takich znajomych. Niestety, tego rodzaju zachowania czesto widuje w miejscach publicznych i dlatego moje pytanie. > > 2. czy faceci spotykaja sie ze swoimi kolesiami zeby porozmawiac: > > a. pilce, boksie, > > b. kobitkach > > c. pieniadzach > > d. samochodach > > e. inne... > > Co do pkt.2, to wsród moich kumpli zwykle od "a" do "e" z przewagą na "b" i "d" > . W "a" boks i piłkę zamieniłbym na > rajdy samochodowe i wyscigi. Jakie aspekty dotyczace kobitek i samochodow sa poruszane. Czy w obu przypadkach chodzi o wyposazenie, moc silnika itp? > Wracając do tematu (muszę wtrącić znowu moje 3 gr.) mężczyznę należy chwalić. J > ak najczęsciej. Jest to zwierzę > dosć próżne i pochwały zniesie w nieograniczonych ilosciach. Oto przykłady: > > "Boże, jestes taki męski !" (tu należy wyjasnić, że nawet najbardziej męski sam > iec zniesie tę tresć z błogim wyrazem > twarzy - po prostu męskosć jest pojęciem doskonale nieskończonym) > > "Jestes najcudowniejszym kochankiem jakiego spotkałam !" (zależnie od faceta mo > żna poprzestać na pierwszej > częsci zdania, gdyż druga jego częsć może zpowodować konflikt, jesli to akurat > typ zazdrosny o przeszłosć danej > damy) - tu oczywiscie nasuwa się automatycznie odpowiedź - kwestia Woody Allena > z filmu - parodii "Wojny i pokoju" > , a mianowicie, słysząc powyższą pochwałę odrzekł: "Dużo ćwiczę, kiedy jestem s > am". > Te znam i wiem ze dzialaja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elik Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.telenergo.pl 22.08.01, 10:25 W poruszanych przez Was kwestiach chyba, a raczej na pewno, najwięcej do powiedzenia mieliby mężczyźni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malutka Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.07.01, 13:04 Ja tez poprosze o wskazówki! Jesli jest cos co pozwoli nam jeszcze bardziej owinac was ( mezczyzn ) wokol palca to ja jestem baaaaaaardzo zainteresowana! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 217.8.191.* 27.07.01, 17:07 Gość portalu: Malutka napisał(a): > Ja tez poprosze o wskazówki! Jesli jest cos co pozwoli nam jeszcze bardziej ow > inac was ( mezczyzn ) > wokol palca to ja jestem baaaaaaardzo zainteresowana! :-) RATUNKU !!! Do wszystkich facetów!!! A zwłaszcza do "Tumi". Nie udzielajcie żadnych wskazówek. Lepiej utrzymywać kobitki w błogiej nieświadomości. Od dawien dawna tak było, że im ciemniejszy lud, tym lepiej było nad nim zapanować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: O. Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 195.205.213.* 31.07.01, 13:06 Gość portalu: roro napisał(a): > Gość portalu: Malutka napisał(a): > > > Ja tez poprosze o wskazówki! Jesli jest cos co pozwoli nam jeszcze bardzi > ej ow > > inac was ( mezczyzn ) > > wokol palca to ja jestem baaaaaaardzo zainteresowana! :-) > > RATUNKU !!! > Do wszystkich facetów!!! A zwłaszcza do "Tumi". > Nie udzielajcie żadnych wskazówek. > Lepiej utrzymywać kobitki w błogiej nieświadomości. > Od dawien dawna tak było, że im ciemniejszy lud, tym lepiej było nad nim > zapanować. ŚWINIA! ŁADNIE TO TAK ŻAŁOWAĆ KOBITKOM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 192.168.0.* / *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.08.01, 12:29 Gość portalu: Malutka napisał(a): > Ja tez poprosze o wskazówki! Jesli jest cos co pozwoli nam jeszcze bardziej ow > inac was ( mezczyzn ) > wokol palca to ja jestem baaaaaaardzo zainteresowana! :-) bądź sobą!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 192.168.10.* / 212.244.102.* 22.08.01, 12:47 Gość portalu: Malutka napisał(a): > Ja tez poprosze o wskazówki! Jesli jest cos co pozwoli nam jeszcze bardziej ow > inac was ( mezczyzn ) wokol palca to ja jestem baaaaaaardzo zainteresowana! :-) a ile masz lat ze jeszcze nie wiesz...?? :-)) kazda z Was to ma... :-))) pozdrowienia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a. Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 195.205.213.* 31.07.01, 13:10 Myślę, że okrzyki w stylu "AAAA, nikt tak jak PAN tak ślicznie by nie zmienił koła!" albo "coś mi dymi pod maską, proszę zobaczyć, bo ja to o tym nie mam pojęcia" ZAWSZE SKUTKUJA!!! MĘSKA PRÓŻNOŚĆ! To nic, że tak na serio, to potrafisz to koło zmienić! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: beret Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.BMJ.net.pl 31.07.01, 21:02 Bez obaw, malo ktora kobieta wie, ze kolo da sie odkrecic, nie mowiac juz o umiejetnosci jego wymiany :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a. Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 195.205.213.* 01.08.01, 14:09 Gość portalu: beret napisał(a): > Bez obaw, malo ktora kobieta wie, ze kolo da sie odkrecic, nie mowiac juz o umi > ejetnosci jego wymiany :-) Oj beret, na żatrach się nie znasz? No pewno, że nie umiem zmieniać koła. I mówisz, da się odkręcić, dziś spróbuję, hi hi.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.man.polbox.pl 01.08.01, 14:31 Gość portalu: a. napisał(a): > Gość portalu: beret napisał(a): > > > Bez obaw, malo ktora kobieta wie, ze kolo da sie odkrecic, nie mowiac juz > o umi > > ejetnosci jego wymiany :-) > > Oj beret, na żatrach się nie znasz? No pewno, że nie umiem zmieniać koła. I > mówisz, da się odkręcić, dziś spróbuję, hi hi.... Kobiety doskonale same by sobie poradzily przy zmianie kola, tylko po co maja sie meczyc, skoro jakis facet moze je wyreczyc...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: la famme Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 195.117.154.* 01.08.01, 14:42 Fakt,należy ich maksymalnie wykorzystać-póki są na to jakieś szanse. Potem to oni nas wykorzystują Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Leo Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.*.*.* 01.08.01, 14:48 ... co zreszta czasem bardzo lubicie drogie panie... nieprawdaz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: la famme Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 195.117.154.* 01.08.01, 14:52 ... no a nawet jeśli tak to co? Mamy demokrację! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Leo Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.*.*.* 01.08.01, 15:20 I bardzo dobrze. ja tez lubie czasami byc wykorzystywany przez kobiety. Co ja mowie, lubie czesto byc wykorzystywany... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iwa Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 19.150.112.* 01.08.01, 15:22 Gość portalu: Leo napisał(a): > I bardzo dobrze. > ja tez lubie czasami byc wykorzystywany przez kobiety. > Co ja mowie, lubie czesto byc wykorzystywany... Leo, kochanienki my o tym wiemy ...i to az za dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.man.polbox.pl 01.08.01, 15:24 Gość portalu: Leo napisał(a): > ... co zreszta czasem bardzo lubicie drogie panie... > nieprawdaz? nieprawdaz, jakos nie moge sobie wyobrazic, ze ktos by mnie wykorzystywal a mnie by sie to podobalo... chyba, ze drodzy panowie maja swoja definicje slowa "wykorzystanie" ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iwa Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 19.150.112.* 01.08.01, 15:35 Gość portalu: agniecha napisał(a): > Gość portalu: Leo napisał(a): > > > ... co zreszta czasem bardzo lubicie drogie panie... > > nieprawdaz? > > nieprawdaz, jakos nie moge sobie wyobrazic, ze ktos by mnie wykorzystywal a mni > e > by sie to podobalo... > chyba, ze drodzy panowie maja swoja definicje slowa "wykorzystanie" ? mysle ze Leo myslal o tym najprzyjemniejszym sposobie wykorzystywania kobiet przez panow, nieprawdaz slodziutki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Leo Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.*.*.* 01.08.01, 15:53 oczywiscie Slonce... wiesz cos o tym i ja tez... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Leo Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.*.*.* 01.08.01, 15:38 droga agniecho, czynnosc "wykorzystanie" nalezy rozwazac dwojako: jako nieprzyjemne - nikt tego nie lubi a takze jako przyjemne - wszyscy to lubia. To zalezy, jak sie do tego podchodzi, poniewaz niekiedy moga nastepywac plynne przejscia pomiedzy tymi rodzajami. Zalezy to od wielu czynnikow, ktorych nie chcialbym tu jednak przedstawiac, jako ze nie wszystkie z nich sa chlubne... pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.man.polbox.pl 01.08.01, 15:49 Gość portalu: Leo napisał(a): > droga agniecho, > czynnosc "wykorzystanie" nalezy rozwazac dwojako: > jako nieprzyjemne - nikt tego nie lubi > a takze jako przyjemne - wszyscy to lubia. > To zalezy, jak sie do tego podchodzi, poniewaz niekiedy moga nastepywac plynne > przejscia pomiedzy tymi rodzajami. Zalezy to od wielu czynnikow, ktorych nie > chcialbym tu jednak przedstawiac, jako ze nie wszystkie z nich sa chlubne... > pozdro Drogi Leo, jesli chodzi o "wykorzystywanie przyjemne" to mysle, ze wlasciwsze byloby uzycie tu slowa wspolpraca :))) natomiast jezeli chodzi o czynniki niechlubne... to zaciekawiles mnie, wymien chociaz ze 2... Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Leo Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.*.*.* 01.08.01, 15:55 Oki, choc sa one naprawde banalne: 1. chociazby alkohol 2. chociazby umiejetnosci pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.man.polbox.pl 01.08.01, 16:10 Gość portalu: Leo napisał(a): > Oki, choc sa one naprawde banalne: > 1. chociazby alkohol > 2. chociazby umiejetnosci racja, chociaz osobiscie uwazam, ze same tylko umiejetnosci bez zaangazowania emocjonalnego nie wystarcza, zeby wykorzystanie uznac za super przyjemne.owszem, za przyjemne tak, ale dlaczego mamy sie zadowalac namiastkami...? natomiast jesli istnieje silne zaangazowanie a umiejetnosci nie sa zblizone do idealu, to i tak wykorzystanie bedzie super przyjemne. zwlaszcza, ze mozna te umiejetnosci cwiczyc wspolnie :))) ale to tylko moje zdanie i nie musze miec racji pozdrofki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tumi Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 194.98.93.* 01.08.01, 16:55 A ja uważam, że bardzo fajowo jest jak dziewczyna (kobieta) zamienia się (umie zamieniać się ) w wyuzdaną ladacznicę. Oczywiscie w obecnosci swojego meżczyzny. Tak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Leo Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.*.*.* 01.08.01, 17:15 Ja tez! ja tez! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 217.8.191.* 01.08.01, 17:45 Ech! Co wy wiecie o milosci? Ja jako ekspert w tych sprawach moglbym wam wiele opowiadac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anuszka Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.01, 18:26 Wyuzdana ladacznica? To chyba po paru latach związku będzie dopiero docenione. Nigdy nie zapomnę, jak na początku znajmości z moim lubym - znajomości intymnej (ta zwyczajna trwała już trochę dłużej) rzuciłam tekst: no zdejmij ze mnie wreszcie tę bluzkę, bo dłużej nie wytrzymam! Myślałam nieboga, że Go tym rozpalę, a Jemu jak niedawno przyznał zrobiło się cholernie przykro, że to znowu nie ta jedyna. Tak na marginesie okazałam sie jednak tą jedyną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.man.polbox.pl 02.08.01, 10:55 Gość portalu: roro napisał(a): > Ech! > Co wy wiecie o milosci? > Ja jako ekspert w tych sprawach moglbym wam wiele opowiadac. hihihi opowiedz, opowiedz... moze sie czegos nauczymy o boski Erosie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 217.8.191.* 02.08.01, 17:44 Gość portalu: agniecha napisał(a): > Gość portalu: roro napisał(a): > > > Ech! > > Co wy wiecie o milosci? > > Ja jako ekspert w tych sprawach moglbym wam wiele opowiadac. > > hihihi opowiedz, opowiedz... moze sie czegos nauczymy o boski Erosie? Zamiast opowiadac, wole zademonstrowac. Moze sie wiec gdzies umowimy. O! niebianska Agniecho. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.man.polbox.pl 03.08.01, 12:57 Gość portalu: roro napisał(a): > Zamiast opowiadac, wole zademonstrowac. > Moze sie wiec gdzies umowimy. O! niebianska Agniecho. A skad jestes? bo ciekawosc mnie zzera, gdzie na tym lez padole jest miejsce, w ktorym mezczyzni sa tak chetni do demonstrowania swoich... walorow? ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 217.8.191.* 03.08.01, 15:18 Gość portalu: agniecha napisał(a): > > A skad jestes? bo ciekawosc mnie zzera, gdzie na tym lez padole jest miejsce, > w ktorym mezczyzni sa tak chetni do demonstrowania swoich... walorow? ;))) Jestem niestety mieszkancem Warszawy, ale nie jestem Warszawiakiem. Nie mam więc jakichkolwiek uprzedzen do Krakowa, Poznania,..., itp., a takze do mieszkancow tych miast ani innych miescin. Sam najchetniej zaszylbym sie w jakiejs malej, cichej, uroczej miescinie. Natomiast nie zamierzam ci demonstrowac swoich "ukrytych" walorow. Moje wszystkie walory widac golym okiem. A poza tym widze, ze brakuje ci wiary w mezczyzn. Przeciez to takie mile i pozyteczne stworzonka. Gdziekolwiek bys nie mieszkala, to jestem w stanie w miarę szybko znalezc sie u Twego boku. Bo prawdziwa milosc nie zna ani granic ani pojecia czasu. A jak juz pisalem, to w tej dziedzinie jestem ekspertem. I jednoczesnie wiernym jak pies. "roro" P.S. Jesli przez najblizsze dni nie uzyskasz ode mnie odpowiedzi, to wery sory. Musze pojechac w delegacje i bede dopiero w przyszly czwartek. Nie bedzie to wiec oznaczac braku szacunku do Ciebie. P.S.2. Twoje imie to jedno z najpiekniejszych imion swiata. Ale w wersji Agniecha troche traci. Ale to tylko moje subiektywne zdanie. Jesli Tobie sie podoba, to mnie rowniez. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.man.polbox.pl 03.08.01, 16:54 Gość portalu: roro napisał(a): > Jestem niestety mieszkancem Warszawy, ale nie jestem Warszawiakiem. Nie mam wię > c > jakichkolwiek uprzedzen do Krakowa, Poznania,..., itp., a takze do mieszkancow > tych miast ani innych miescin. Sam najchetniej zaszylbym sie w jakiejs malej, > cichej, uroczej miescinie. > Natomiast nie zamierzam ci demonstrowac swoich "ukrytych" walorow. Moje wszystk > ie > walory widac golym okiem. A poza tym widze, ze brakuje ci wiary w mezczyzn. > Przeciez to takie mile i pozyteczne stworzonka. > Gdziekolwiek bys nie mieszkala, to jestem w stanie w miarę szybko znalezc sie u > > Twego boku. Bo prawdziwa milosc nie zna ani granic ani pojecia czasu. > A jak juz pisalem, to w tej dziedzinie jestem ekspertem. I jednoczesnie wiernym > > jak pies. > "roro" > > P.S. Jesli przez najblizsze dni nie uzyskasz ode mnie odpowiedzi, to wery sory. > Musze pojechac w delegacje i bede dopiero w przyszly czwartek. Nie bedzie to wi > ec > oznaczac braku szacunku do Ciebie. > P.S.2. Twoje imie to jedno z najpiekniejszych imion swiata. Ale w wersji Agniec > ha > troche traci. Ale to tylko moje subiektywne zdanie. Jesli Tobie sie podoba, to > mnie rowniez. Ja tez (nie)stety jestem mieszkanka Warszawy, tylko ze od urodzenia. I tez nie mam uprzedzen do innych miast, wrecz przeciwnie taki np Poznan pokochalam od pierwszego wejrzenia z powodu, dla wielu osob moze blahego, mianowicie porzadku na ulicach, czego o Wawie nie da sie powiedziec. Natomiast uczucie zaszywania sie w uroczych, malych miescinach wzrasta u mnie tylko w okresie wakacyjnym... i w czasie sesji egzaminacyjnej! Tak, wtedy to mam ochote uciec, gdzie pieprz rosnie! Jesli chodzi o moje imie to najbardziej lubie, kiedy mowi sie do mnie po prostu Aga albo Agnieszka. Agniecha wziela sie z powodu odroznienia mnie od innych Agnieszek na liscie, na ktora pisze i tak jakos zostalo. Mozna oczywiscie mowic inaczej np Agusiu badz Agniesiu, ale to raczej z zaprzyjaznionych ust. Bylo tez kiedys Jagus,zgroza :O, wymyslil to moj kolega pod wplywem "Krzyzakow" chyba i zawsze jak chcial mnie zdenerwowac wlasnie tak do mnie mowil. Niestety, nie udalo mi sie zadac mu zadnych trwalych uszczerbkow na zdrowiu, czego ogromnie zaluje, bo zawsze zadazyl uciec. No to teraz wiesz na temat mojego imienia wiecej niz ja sama, sam wymysl sobie forme zwracania sie do mnie, o ile bedzie Ci sie chcialo postukac do mnie w klawiaturke, jak juz wrocisz z delegacji ;) A jak Ty masz na imie? Na drugie oczywiscie, bo juz ustalilismy, ze pierwsze Eros... ;) A doswiadczenie w milosci, to skad u Ciebie takie ogromne? Bo albo duzo cwiczyles w mysl zasady praktyka czyni mistrza ( tylko jak to ma sie do wiernosci? ), albo... po prostu sie przechwalasz? Agnieszka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stranger Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.panoramix.net.pl 04.08.01, 06:14 zaczytalem sie w waszej dyskusji i mam wielka ochote zadac niedyskretne i intymne pytanie - odpowiecie, jezeli bedziecie chcialy/chcieli. ile macie lat? na dobry poczatek powiem, ze ja 25. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.man.polbox.pl 06.08.01, 10:29 ja w glebi duszy to mam ciagle 17 ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mreck Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 192.168.1.* / *.elzam.com.pl 06.08.01, 10:36 To masz akurat. Dołącz do mnie i do Lea (Leo) temat szukam rodzinki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: A może by tak .... do Agniechy IP: 217.8.191.* 13.08.01, 17:17 Czesc Agniecha (Jaguś). Nie, tylko nie Jaguś, bo to mi się niestety kojarzy już z b.b.b.b. głęboką prowincją. Sorka!!! Dopiero teraz stukam w maszyne do pisania, ale niestety praca, praca, praca... Cieszę się, ze rowniez mieszkasz w Warszawie, ale nie masz uprzedzen do innych miast. Tak nawiasem mowiac, to ta powszechna opinia o zadufanych w sobie warszawiakach jest tylko mitem. Ja mam wielu przyjaciol i znajomych w Warszwie, ale nikt nie prezentuje takiej postawy. W nikim nie zetknąłem się z jakąkolwiek niechęcią do "reszty Polski". Natomiasty ja wielokrotnie podrożując po Polsce samochodem z warszwską rejestracją spotykalem się z nie uzasadnioną antypatią - "O przyjechal cwaniak z Wawki". No ale jest to temat na inna dyskusje. Pytasz, skąd wiem tyle o miłości. Mam wielkie doświadczenie w tej dziedzinie i wielu moglbym wiele nauczyc. Jesli jeszcze mnie nie kojarzysz, to przeczytaj moj tekst w temacie: "Co każdy facet wiedzieć powinien" (niestety datowany na 31.07, więc na drugiej stronie forum). Przekonasz się, że rzeczywiście mam wielkie doświadczenie w postępowaniu z kobietami i znam je na wylot.(;-)-<-< Zapewne dowiesz sie tez z tego tekstu, co powinna wiedziec kazda kobieta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: A może by tak .... do Roro IP: *.man.polbox.pl 14.08.01, 12:48 Gość portalu: roro napisał(a): >spotykalem się z nie uzasadnioną antypatią - "O przyjechal cwaniak > z Wawki". No ale jest to temat na inna dyskusje. chociaz ja osobiscie nie spotkalam sie z zadnymi nieprzyjemnosciami z powodu miejsca zamieszkania, to jednak mnostwo moich znajomych opowiadalo, jak to nasluchalo sie nieprzyjemnych uwag. ale podobno Warszawiacy sa zarozumiali, tak slyszalam. a moze niewarszawiacy sa zazdrosni? > Pytasz, skąd wiem tyle o miłości. > Mam wielkie doświadczenie w tej dziedzinie i wielu moglbym wiele nauczyc. > Jesli jeszcze mnie nie kojarzysz, to przeczytaj moj tekst w temacie: > "Co każdy facet wiedzieć powinien" (niestety datowany na 31.07, więc na drugiej > stronie forum). > Przekonasz się, że rzeczywiście mam wielkie doświadczenie w postępowaniu z > kobietami i znam je na wylot.(;-)-<-< > Zapewne dowiesz sie tez z tego tekstu, co powinna wiedziec kazda kobieta. Tak, przeczytalam dokladnie ten list z 20 zasadami, przeczytalam nawet 2 razy, bo myslalam, ze przeoczylam ;) na koncu. Ale nie. Nie przeoczylam. Nie rozumiem tylko, co te wszystkie zasady maja wspolnego z miloscia? KOMPLETNIE NIC!!! Ale to tylko moje skromne zdanie. Za to jezeli chcialbys pozbyc sie kobiety, to stosowanie tych zasad daloby 100% skutek! Jezeli cale swoje doswiadczenie o milosci zawarles w tych 20 zasadach, to: 1) bardzo Ci wspolczuje, bo Twoje zycie osobiste musi byc straszne, chyba, ze lubisz szybki sex bez zobowiazan z nieznajomymi kobietami. Zadna kobieta pragnaca trwalego zwiazku opartego na przyjazni, zaufanieu i molosci wlasnie nie wytrzymala by z toba 1 tygodnia. 2)tak naprawde jestes pantoflarzem, ktory jest zdominowany przez kobiete i zeby odreagowac, wymyslasz takie zasady, zeby poprawic sobie samopoczucie. 3)mam nadzieje, ze nie masz wielu chetnych do nauki Oczywiscie mam tez ogromna nadzieje, ze jednak po prostu zapomniales zmruzyc oczka na koncu tego "dziela" ;))) Jaki jest wiec prawdziwy Roro??? Pozdrawiam Cie i zycze milego dnia. Agnieszka PS Zapewniam Cie, ze jedyne co mozna o Tobie wywnioskowac po przeczytaniu listu Co kazdy facet wiedziec powinien, to to, ze nie znasz kobiet i nie masz zadnego doswiadczenia w postepowaniu z nimi. A juz na pewno kompletnie nic nie wiesz o milosci :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: A może by tak .... do Agniechy IP: 217.8.191.* 14.08.01, 14:45 Oczywiscie, ze przeoczylas to ;),ale ze dwa, trzy posty pozniej. Natomiast pod tymi 20 radami dla facetow nie umieszczalem ;), bo wydawalo mi sie, ze sama teresc jest juz taka, ze ;). Jak opowiadam jakis dowcip, to z regoly nie mowie, ze teraz mozna sie smiac ;). Nalezy sie w tym temacie oprzec na tzw. "walce plci (pci)". Tak, jest cos takiego. Mitem jest facet - macho, ktory traktuje kobiety, jak przyjemne ale niezbyt madre zwierzatka; mitem jest facet - dziecko, rozpieszczony przez mamusie, ktory teraz nie potrafi nic zrobic; mitem jest kobieta - blondynka; mitem jest kobieta - modliszka. Najlepsze relacje to macho - blondynka oraz dziecko - modliszka, bo macho - modliszka pozabijaja sie tuz po slubie, a dziecko - blondynka, to tylko boki zrywac. Mity, to tylko mity, lecz niestety znam kilku facetow, ktorzy postepoja dokladnie wg tych "moich" 20 zasad. I co gorsza sa uwielbiani przez kobiety. Moze sa to kobiety - blondynki. Nie chodzi tu oczywiscie o prawdziwy kolor wlosow. Realnie mowiac, kazdy facet ma cos z macho, ma cos z dziecka, ma cos z innych. Reasumujac - pamietaj, ze jestesmy w forum "na plaze ;)", ktore juz w tytule zawiera pewien znaczek, ktorego zabraklo w moim tekscie. "roro" P.S. Wlasnie jestem w trakcie opracowywania 20 zasad dla kobiet. Niedlugo umiescze je gdzies na tym forum. Pozdrawiam i zycze przyjemnego dlugiego weekendu. Ja wybieram sie nad j. Hancza. Moze skocze na bandzi w Stanczykach. Zawsze o tym marzylem, ale boje sie, ze sie boje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: A może by tak .... do Roro IP: *.man.polbox.pl 14.08.01, 15:12 Gość portalu: roro napisał(a): > Pozdrawiam i zycze przyjemnego dlugiego weekendu. Ja wybieram sie nad > j. Hancza. Moze skocze na bandzi w Stanczykach. > Zawsze o tym marzylem, ale boje sie, ze sie boje. Ja niestety nie bede miala przyjemnego dlugiego weekendu, tylko zapracowany dlugi weekend, coz... takie zycie. Jesli chodzi o bandzi, to za mna tez to chodzi od dawien dawna, ale jakos nie moge sie zdobyc, zeby skoczyc. Mam nadzieje, ze Ty nie stchorzysz, skoczysz nie raz :) i podzielisz sie wrazeniami. Powodzenia. Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: A może by tak .... do Agniechy IP: 217.8.191.* 20.08.01, 17:20 Niestety stchorzylem :((((((((. A moze odstraszyla mnie cena - 90 PLN. Moze nie jest to duzo, ale liczac ile trwa cala przyjemnosc, to za 1 sekunde "lotu" jest to drogo. Tym bardziej, ze w Stanczykach nie jest typowe bandzi, tylko jakieś "wahadło". A poza tym to mam lęk wysokosci. Jak już wstaję rano z łóżka, to mi się kreci w glowie i mam ochote kucnąć. Porazila mnie jednak inna kwestia - totalny brak infrastruktury. Nie ma gdzie zjesc, wyspac sie, zrobic sisiu itp. No ale odbieglem teraz od tematu "co kazda kobitka wiedziec powinna". "roro" P.S. Wspolczuje Ci pracowitego dlugiego weekendu. Tym bardziej, ze pogoda byla super. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agnieszki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.01, 18:35 Warszawiacy czytają to forum, czytają. Czy lubisz tylko super doświadczonych? Roro potrzeba Ci konkurenta. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 21.08.01, 11:37 a co? zglaszasz sie na ochotnika? bardzo prosze, nawet mi sie to podoba ;) nie, nie lubie tylko doswiadczonych, chociaz mam nadzieje, ze Roro sprzeda mi troche sztuczek, jak to uwiesc szybko i skutecznie osobnika upatrzonego do odstrzalu ;) bo jak na razie Mistrz nie zamierza zdradzac swoich metod :( jak znasz jakie dobre metody, prosimy, nie krepuj sie...;) Aga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: A może by tak .... do Roro IP: *.man.polbox.pl 21.08.01, 11:23 No, Roro!!! Bez jaj! Ja tu sie spodziewalam entuzjastycznych wrazen ze skoku, jak to Ci dech w piersiach zaparlo, ziemia i niebo zawirowaly, serce do gardla podeszlo, a Ty co? Zrezygnowales! ;))) Ehh, w koncu naprawde sama skocze i zobacze jak to jest. Leku wysokosci nie mam, nawet wrecz przeciwnie... Moj znajomy z pracy pojechal tez ostatnio gdzies na Mazury, gdzie ta lina uczepiona jest miedzy dwoma mostami. I skubany skoczyl 2 razy. Mowil, ze musiala skoczyc drugi raz, bo za pierwszym tak sie bal, ze nic nie zapamietal oprocz tego strachu. Ale polecil serdecznie taka rozrywke :) W Warszawie, z tego co pamietam, stal kilka lat temu nad Wielka taki dlugi zuraw do skokow i kosztowalo to jakies potworne pieniadze, ale za chwile takich przezyc to chyba warto zaplacic? staecznie nie wszystko Za zyczenia milego weekendziku to serdecznie dziekuje, ugotowalam sie na miekko z goraca chyba ze 3 razy ;)chyba naprawde klimat nam sie zrobil srodziemnomorski. Jeszcze troche i sie sjesty doczekamy :) Pozdrawiam. Aga PS Aby formalnosci dochowac, to kazda kobitka wiedziec powinna, ze faceta do swojego przekona zamiast krzykiem, naleganiami i zrzedzeniem nad uchem sposobem i sprytem. Ja to w kazdym razie stosuje i calkiem niezle na tym wychodze :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: A może by tak .... do Roro again IP: *.man.polbox.pl 21.08.01, 11:42 ojejku, sorka chyba klawiatura mi sie spsula :( mialo byc Wielka Woda czyli Wiselka nasza a potem dalej, ze ostatecznie nie wszystko mozna ( i trzeba ) przeliczyc na pieniadze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: A może by tak .... do Agniechy IP: 217.8.191.* 21.08.01, 13:09 Jesli twoj znajomy skakal na linie rozpietej miedzy dwoma mostami, to wlasnie byly Stanczyki. Miejscowosc znana coraz bardziej od czasow reklamy pieguskow i programu Ekspedycja w TVN. Jesli tylko masz ochote na taki skok, to chyba jest to najlepsze miejsce w Polsce. Polecam. Mimo iz ja nie odwazylem sie. Ale obiecuje poprawe. Juz mysle o kolejnym podejsciu we wrzesniu. Ostatecznie Stanczyki to tylko 300 km od Warszawy, czyli samochodem okolo 2,5 godz. jazdy. Co do zdradzania Ci moich tajemnic natury damsko - meskich, to musisz uzbroic sie w cierpliwosc. Na razie zastanawiam sie, czy moje porady eksperta umieszczac na lamach tego forum. Bo niestety nie moge oprzec sie wrazeniu, ze jestesmy podgladani (podsluchiwani, podczytywani, czy jak to okreslic), a jakby moje porady trafily w niepowolane rece (oczy), to wielu facetow z miejsca znalazlo by sie pod pantoflem swoich dam. Co do tych krzykow i narzekan, to masz calkowita racje. Wiecej zdzialacie, drogie kobitki, czuloscia i zmyslowoscia. Faceci sa tak zaprogramowani, ze do zycia wystarcza im jedzenie (w tym piwo) i sex. Pozbawiajac ich tego, lub obiecujac choc jedna z tych rzeczy na wysokim poziomie, macie ich w reku. No moze poza jedzeniem i sexem jest jeszcze samochod (nieraz wazniejszy niz sex) oraz dobry mecz w TV (tez wazniejszy niz sex). Powyzsze kwestie sa oczywiste i wszystkie kobiety, ktore mialy przyjemnosc obcowania z osobnikiem (osobnikami) pci faceckiej, doskonale o tym wiedza. Moze jakis facet, np. Janek, ma cos do dodania. P.S. Agniecha, nie przejmuj sie jakimis swoimi literokwkami. Czytajac twoje teksty czuje sie, jakbym czytal poezje. Wszystko jest OK. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: A może by tak .... do Roro IP: *.man.polbox.pl 21.08.01, 15:43 Gość portalu: roro napisał(a): > Jesli twoj znajomy skakal na linie rozpietej miedzy dwoma mostami, to wlasnie > byly Stanczyki. Miejscowosc znana coraz bardziej od czasow reklamy pieguskow i > programu Ekspedycja w TVN. Aha, czyli tylko ja nie znam tej cudownej miescinki, bo... nie ogladam TV, tak jakos mi sie telewizor popsul jakis miesiac temu i kompletnie sie odzwyczailam od ogladania. Ale co najlepsze, wcale mi brak TV nie przeszkadza, mam wiecej czasu na inne rzeczy. > Co do zdradzania Ci moich tajemnic natury damsko - meskich, to musisz uzbroic > sie w cierpliwosc. Na razie zastanawiam sie, czy moje porady eksperta > umieszczac na lamach tego forum. Bo niestety nie moge oprzec sie wrazeniu, ze > jestesmy podgladani (podsluchiwani, podczytywani, czy jak to okreslic), a jakby > moje porady trafily w niepowolane rece (oczy), to wielu facetow z miejsca > znalazlo by sie pod pantoflem swoich dam. Alez nie musisz sie o to martwic, przeciez wiekszosc facetow juz sie tam znajduje. I nawet o tym nie wie... > Co do tych krzykow i narzekan, to masz calkowita racje. Wiecej zdzialacie, > drogie kobitki, czuloscia i zmyslowoscia. Faceci sa tak zaprogramowani, ze do > zycia wystarcza im jedzenie (w tym piwo) i sex. Pozbawiajac ich tego, lub > obiecujac choc jedna z tych rzeczy na wysokim poziomie, macie ich w reku. > No moze poza jedzeniem i sexem jest jeszcze samochod (nieraz wazniejszy niz > sex) oraz dobry mecz w TV (tez wazniejszy niz sex). No teraz to zlecialam z krzesla ;) ze dla mezczyzn licza sie przede wszystkim 2 rzeczy: jedzenie ( w tym pifko ) i sex to prawda ogolnie znana, ale zeby jeszcze przed tym samochod i TV!!! :O wiesz, samochod bym jeszcze zrozumiala, bo mozna go polaczyc z sexem i to polaczenie mogloby byc ekscytujace :))), ale mecz!?! paru facetow lata za pilka przez godzine i to ma byc lepsze od sexu??? ciesze sie, ze jestem kobieta! > P.S. Agniecha, nie przejmuj sie jakimis swoimi literokwkami. Czytajac twoje > teksty czuje sie, jakbym czytal poezje. Wszystko jest OK. Och, dziekuje Ci bardzo, jakis Ty milutki :) Ale te cholerne literowki to poprawiam bardziej dla siebie, tak szczerze mowiac. Lubie pisac bez bledow, nawyk mam taki. Ale przynajmniej moge to z czystym sumieniem zwalic na dziecinstwo, co zawsze chetnie robie :) Ze lubisz jezdzic na Mazury to juz wiem, a mozesz zdradzic czy gory tez lubisz? Aga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: A może by tak .... do Agniechy IP: *.ipartners.pl 21.08.01, 16:24 Roro ma w jednym rację. Po dobroci można z nami wszystko. Wystarczy trochę ciepła, delikatności, zmysłowości. Wrzaskiem, zrzędzeniem absolutnie nic nie zdziałacie. Ja słysząc zmysłowy głos kobiety w uchu, mecz poświecę, a samochód? Niech sobie tam stoi sam na parkingu. A mechanik niech go sam naprawia, jeśli autku coś dolega. A piwo? Ja tam wolę dziewczynę. Zimne piwo może poczekać, gorąca kobieta - w żadnym razie. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: A może by tak .... do Janek IP: *.man.polbox.pl 21.08.01, 16:34 Tak, Twoje zdanie zdecydowanie mi sie podoba :) Slodycz dla ucha kazdej kobiety. Masz duzego plusa i... buziaka, lap :* Przy okazji wyszlo, ze kobietki sa jednak prozne, wystarczy, ze mezczyzna postawi je na pierwszym miejscu i juz buziaki dostaja, co prawda wirtualne tylko, ale jednak ;) A moze to Twoja tajna metoda zdobywania kobiet? Sprawic, zeby poczuly sie jedyne i najwazniejsze na swiecie! Jako kobieta stwierdzam, ze ma to ogromne szanse powodzenia. Pozdrawiam. Aga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: A może by tak .... do Janka IP: 217.8.191.* 21.08.01, 17:31 Gość portalu: Janek napisał(a): > > Ja słysząc zmysłowy głos kobiety w uchu, mecz poświecę, E Janku!!! Niezle polewasz. Chociaz wszystko jest wzgledne - zalezy jaki mecz i jaka kobieta ;)). Napewno znacie ten dowcip, jak spytano milosnika win i kobiet, co by wybral - wszystko zalezy jaki rocznik. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elik Re: A może by tak .... do Janka IP: *.telenergo.pl 22.08.01, 10:29 Gość portalu: roro napisał(a): > Gość portalu: Janek napisał(a): > > > > > Ja słysząc zmysłowy głos kobiety w uchu, mecz poświecę, > > E Janku!!! Niezle polewasz. Ojoj, to już na prawdę parter. > > Chociaz wszystko jest wzgledne - zalezy jaki mecz i jaka kobieta ;)). > Napewno znacie ten dowcip, jak spytano milosnika win i kobiet, co by wybral > - wszystko zalezy jaki rocznik. > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ko_ci Re: A może by tak .... do Agniechy IP: *.supermedia.pl 22.08.01, 13:29 Gość portalu: Janek napisał(a): > Roro ma w jednym rację. Po dobroci można z nami wszystko. Wystarczy trochę > ciepła, delikatności, zmysłowości. Wrzaskiem, zrzędzeniem absolutnie nic nie > zdziałacie. > Ja słysząc zmysłowy głos kobiety w uchu, mecz poświecę, a samochód? Niech sobie > > tam stoi sam na parkingu. A mechanik niech go sam naprawia, jeśli autku coś > dolega. > A piwo? Ja tam wolę dziewczynę. Zimne piwo może poczekać, gorąca kobieta - w > żadnym razie. > > Pozdrowienia a... ożenisz się ze mna? :)))) prosze... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: A może by tak... co Agniecha wiedziec powinna IP: 217.8.191.* 21.08.01, 16:56 Jesli sex w samochodzie, to tylko w maluchu. Przy okazji niezle mozna sie ubawic. Co do ogladania meczu i sexu, to tych czynnosci nie da sie polaczyc. Kazdy normalny facet bedzie wolal najpierw obejrzec mecz, bo sex zawsze mozna odlozyc na pozniej (co sie odwlecze...). A ogladanie meczu z powtorki, to jak jedzenie wczorajszego obiadu na jutrzejsze sniadanie. Przy okazji dobra rada dla dam - jesli wasz facet oglada mecz, to nie przeszkadzajcie mu odzywkami typu : "zobacz jak pieknie wygladam", "no pocaluj mnie", "wez mnie teraz", "zmyj po obiedzie", "wypierz pieluchy", itp... . Wszystkie te czynnosci mozna zrobic pozniej, i facet lepiej sie do wszystkiego przylozy, zwlaszcza jesli Polska wygra (czy chcialybyscie kochac sie miedzy gwizdkami sedziego - faul, rozpoczecie gry). Duzo zyskacie w oczach waszego faceta, gdy obejrzycie mecz razem z nim, a jeszcze bardziej, gdy postawicie mu zimne piwko i chipsy. Gwarantowana po tym wszystkim wspaniala zabawa w lozku. Tylko w trakcie ogladania meczu nie zadawajcie pytan: "po co ten jeden w czarnym przeszkadza innym w grze", "dlaczego oni maja tylko jedna pilke, a nie 22", "co to jest spalony". Agniecha, zrozum (inne panie rowniez), dla faceta mecz, to jak dla ciebie nowa kiecka i fryzura w jednym. Co do Mazur, to rzeczywiscie je lubie, bo urodzilem sie tam i wychowalem jako dziecko. Gory rowniez lubie, ale nie az tak, jak Mazury czy Baltik. Za studenckich czasow co roku jezdzilismy we wrzesniu zgrana paczka w Tatry. Mam przeszętą, przejscioną..., no... przeszedlem cala Orla Perc. Tylko na Giewoncie nigdy nie bylem - odstraszaly mnie te kolejki na szlaku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agniechy i Roro IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.01, 19:11 Dzięki Agniecha za buziaka, rewanżuję się tym samym. Ale mógłby być w usta! Hihihihi! Moja kobieta będzie dla mnie jedyna i najważniejsza. Roro, nie zalewam! Nie mów mi, że z pasją oglądasz ligę polską! Ale jak gra Nasza reprezentacja i jak grają hymn, to przecież gdzieś w sercu cieplej..... Wtedy oglądam nie powiem, podobnie część meczów z mistrzostw świata. I siedzę jak na szpilkach. Ale jak znajdę kobietę, którą będę bardzo kochał, a Ta zacznie zrzucać z siebie fatałaszki, to telewizor przegra, oj przegra. Roro nie mów mi, że mógłbyś się po prostu skoncentrować wtedy na meczu! Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Do Janka IP: 217.8.191.* 22.08.01, 10:19 Alez oczywiscie, ze we wszystkim musi byc umiar. Wyobrazam sobie jakie meki przechodzi kobieta maniaka pilkarskiego, ktory nic innego poza pilka nie widzi. Oglada wszystko i zawsze. Z takim to nie warto sie zadawac, tylko nalezy go leczyc. A teraz wyobraz sobie, ze w przyszlym roku Polska gra w wielkim finale mistrzostw swiata w pilke, a twoja kobieta akurat (robi to z premedytacja by ci przeszkadzac) ma ochote na milosc. Co zrobisz? W takiej sytuacji kazda rozsadna kobieta powinna wiedziec, ze jesli ja cos nie interesuje, to nie znaczy, ze jej faceta tez nie powinno. W wielu odwrotnych sytuacjach kobieta ci odmawia i co. Odmawia ci, bo akurat leci w TV jakas brazylijska tandeta lub cos takiego. Wszystko zaczyna sie i konczy na TOLERANCJI. A tak nawiasem mowiac, to wierze, ze gdyby Polska grala w wielkim finale to nawet najwieksze przeciwniczki pilki i sportu siedzialyby przed TV. Tak bylo tej zimy dzieki Malyszowi. Np. moja mama, ktora nawet nie wie ile bramek jest na boisku, zarywala noce, bo akurat Malysz skakal w Japonii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Roro IP: *.ipartners.pl 22.08.01, 11:02 "Wszystko zaczyna sie i konczy na TOLERANCJI. " Ja bym dodał jeszcze wyczucie. "A tak nawiasem mowiac, to wierze, ze gdyby Polska grala w wielkim finale to nawet najwieksze przeciwniczki pilki i sportu siedzialyby przed TV. Tak bylo tej zimy dzieki Malyszowi. Np. moja mama, ktora nawet nie wie ile bramek jest na boisku, zarywala noce, bo akurat Malysz skakal w Japonii" Moja mama oglądała chyba też wszystkie skoki narciarskie tego sezonu.Igielitu też nie odpuszcza. Co do wielkiego finału: żadna chyba by wtedy nie przeszkadzała. Trzeba być człowiekiem. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Roro i Janka IP: *.man.polbox.pl 22.08.01, 11:49 Czesc! Widze, ze wyzszosc meczu nad sexem i odwotnie zaprzatnela wszystkie Wasze mysli ;) Dajcie spokoj, zadna normalna kobieta nie bedzie nagle domagala sie dzikiego seksu, widzac, ze rozgrywaja sie mistrzostwa swiata i jej facet nosem siedzi w TV. Wtedy mogloby sie nawet palic i walic... Do Roro: A skad dokladnie pochodzisz z Mazur? Bo moze tam bylam? Chociaz zawsze niesamowicie ciagnelo mnie do gor, Mazury tez uwielbiam. Ja w ogole najlepiej sie czuje, jak moge wyjechac z miasta. I nie jestem chyba wyjatkiem... Na Giewont wlazlam raz. I mam niemile wspomnienia, bynajmniej nie ze wzgledu na samo wpinanie, tylko na moja mame, ktora szla ze mna i histeryzowala, a potem nie mozna jej bylo sciagnac z powrotem, bo sie bala. Myslalam, ze zostaniemy tam na zawsze. Aha, sexu w maluchu nawet nie potrafie sobie wyobrazic! Natomiast zawsze mialam ochote kochac sie w tych duzych przymierzalniach w Galerii Centrum i nie wiem, skad mi sie to wzielo? Chiciaz nie jest to dziwniejsze od malucha :) Do Janka: Dzieki za buziaka, wylecial z monitora z predkoscia ponaddzwiekowa i trafil mnie centralnie w czolko :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: A może by tak... DO RORO IP: *.3miasto.net 22.08.01, 15:19 Gość portalu: roro napisał(a): > Jesli sex w samochodzie, to tylko w maluchu. Przy okazji niezle mozna sie > ubawic. > Co do ogladania meczu i sexu, to tych czynnosci nie da sie polaczyc. Kazdy > normalny facet bedzie wolal najpierw obejrzec mecz, bo sex zawsze mozna odlozyc > > na pozniej (co sie odwlecze...). A ogladanie meczu z powtorki, to jak jedzenie > wczorajszego obiadu na jutrzejsze sniadanie. > Przy okazji dobra rada dla dam - jesli wasz facet oglada mecz, to nie > przeszkadzajcie mu odzywkami typu : "zobacz jak pieknie wygladam", "no pocaluj > mnie", "wez mnie teraz", "zmyj po obiedzie", "wypierz pieluchy", itp... . > Wszystkie te czynnosci mozna zrobic pozniej, i facet lepiej sie do wszystkiego > przylozy, zwlaszcza jesli Polska wygra (czy chcialybyscie kochac sie miedzy > gwizdkami sedziego - faul, rozpoczecie gry). Duzo zyskacie w oczach waszego > faceta, gdy obejrzycie mecz razem z nim, a jeszcze bardziej, gdy postawicie mu > zimne piwko i chipsy. Gwarantowana po tym wszystkim wspaniala zabawa w lozku. A JEŻELI POLSKA PRZEGRA - to zabawa też będzie?????? Przepraszam , wiem, że jestem o 1 dzień spóźniona, ale bardzo mnie to interesuje. ULA > Tylko w trakcie ogladania meczu nie zadawajcie pytan: "po co ten jeden w > czarnym przeszkadza innym w grze", "dlaczego oni maja tylko jedna pilke, a nie > 22", "co to jest spalony". > Agniecha, zrozum (inne panie rowniez), dla faceta mecz, to jak dla ciebie nowa > kiecka i fryzura w jednym. > > Co do Mazur, to rzeczywiscie je lubie, bo urodzilem sie tam i wychowalem jako > dziecko. > Gory rowniez lubie, ale nie az tak, jak Mazury czy Baltik. Za studenckich > czasow co roku jezdzilismy we wrzesniu zgrana paczka w Tatry. Mam przeszętą, > przejscioną..., no... przeszedlem cala Orla Perc. Tylko na Giewoncie nigdy nie > bylem - odstraszaly mnie te kolejki na szlaku. Odpowiedz Link Zgłoś
+fidel+ Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? 22.08.01, 12:25 Kobieta powinna wiedzieć, ze jesli jej mężczyzna idzie do baru, żeby z kolegami obejrzeć mecz swojej ulubionej drużyny, to nie znaczy to, że idzie on tam żeby posiedzieć ze swoją kobietą trzymając ją za rękę i odpowiadać na pytania: - a którzy to nasi? - to dobrze, że ten w czerwoinej koszulce strzelił bramkę? I inne tego typu pytania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magdi do Agniechy i Roro IP: 12.44.230.* 22.08.01, 12:36 Polubiłam Was od razu: Agniechę za słabość do przymierzalni w Galerii Centrum, też to mam a Rora za te 20 porad tylko dla facetów, no cóż pozwoliłam je soboe przeczytać, najlepszy jest sposób na wakacje, tak było u mnie zrobiliśmy dokładnie jak chciał mój boyfriend. A teraz moje sposoby na facetów, tylko na krótki dystans: 1. Zaangażuj go w coś np. pomoc przy kupowaniu jakiegoś mebla albo przeprowadzka, szukanie w sklepach walkmena itp ... 2. Zaznaczaj swój teren np. zostaw okulary w samochodzie, papierek po cukierku w pokoju itp ... 3. Jedzcie czasami razem. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: do Magdi IP: *.man.polbox.pl 22.08.01, 13:12 Czesc Magdi. Ja dodalabym jeszcze: 4. Jak poprosisz swojego faceta o zrobienie czegos i on to zrobi, nie zapomnij go pochwalic, najlepiej patrzac na niego z uwielbieniem w oczach stwierdzic: Jakis Ty zdolny Kochanie, wszystko potrafisz zalatwic! 5. Jak czegos chcesz, to po prostu to powiedz, nie rzucaj aluzji, bo i tak nie zrozumie. 6. Koniecznie miejcie wspolne zainteresowania i spedzajcie wspolnie czas, kiedy tylko bedziecie mogli. Inczej okaze sie, ze macie osobnych znajomych i osobne zycia. Dzielcie sie swoimi sprawami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: k_ci Re: do Magdi IP: *.supermedia.pl 22.08.01, 13:37 Gość portalu: agniecha napisał(a): > Czesc Magdi. > Ja dodalabym jeszcze: > 4. Jak poprosisz swojego faceta o zrobienie czegos i on to zrobi, nie zapomnij > go pochwalic, najlepiej patrzac na niego z uwielbieniem w oczach stwierdzic: > Jakis Ty zdolny Kochanie, wszystko potrafisz zalatwic! > 5. Jak czegos chcesz, to po prostu to powiedz, nie rzucaj aluzji, bo i tak nie > zrozumie. > 6. Koniecznie miejcie wspolne zainteresowania i spedzajcie wspolnie czas, kiedy > > tylko bedziecie mogli. Inczej okaze sie, ze macie osobnych znajomych i osobne > zycia. Dzielcie sie swoimi sprawami. a ja wiem z doswiadczenia, ze : 7. fuksja to nie kolor a sliwka to owoc a nie kolor.... [tekst zaslyszany, ale prawdziwy w przypadku mezczyzn...] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 217.8.191.* 22.08.01, 12:44 +fidel+ napisał(a): > Kobieta powinna wiedzieć, ze jesli jej mężczyzna idzie do baru, żeby z kolegami > > obejrzeć mecz swojej ulubionej drużyny, to nie znaczy to, że idzie on tam żeby > posiedzieć ze swoją kobietą trzymając ją za rękę i odpowiadać na pytania: > - a którzy to nasi? > - to dobrze, że ten w czerwoinej koszulce strzelił bramkę? > I inne tego typu pytania. Swiete slowa. Polubilem tego faceta, choc nie podoba mi sie ksywa. Odpowiedz Link Zgłoś
+fidel+ Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? 22.08.01, 13:04 Ksywa jak ksywa... Pozostalosc po Ircu.. dawno, dawno temu. Ale nie martw sie: nie nosze brody... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: co każda kobitka - witamy nowych dyskutantow? IP: 217.8.191.* 22.08.01, 13:30 Oj Magdi, Magdi. Zapomnialem o zasadzie dla facetow nr 21. 21. Jesli chcesz, by kobita cos przeczytala, to napisz na wstepie, ze nie powinna tego czytac. Ciesze sie, ze ktoras z dam potraktowala te "moje" zasady z odpowiednim poczuciem humoru. Mysle, ze niedlugo was zaskocze analogicznymi poradami dla pan. Hej Agniecha. Urodzilem sie i wychowywalem w Ilawie. To taka miesciana na trasie Wa-wa-Gdansk. No dobra - nie sa to wlasciwie Mazury, tylko Warmia. Ale ja do tej pory nie widze roznicy. Tez liczne jeziora, lasy i pagorki. A Ilawa ostatnio zmienila swoje oblicze z zascianka na prawdziwy kurort. Jesli ktos nie byl, to polecam. Z Warszwaki to tylko 2 godz. ekspressem. E kobiety, co wy tak z tymi przebieralniami. Czy to nie jakies "zboczenie". Chociaz... niezly pomysl. Niestety nie mialem jeszcze przyjemnosci byc w Galerii Centrum. Moze warto. Ja natomiast mam slabosc do milosci w pociagu. Zwlaszcza jesli jest przepelniony. To juz napewno jest zboczenie. Pamietam taki tekst jednego faceta w super przepelnionym pociagu - "taki tlok, ze gdyby nie te baby to nie byloby gdzie palca wlozyc". :-))))))). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: co każda kobitka... itd IP: *.man.polbox.pl 22.08.01, 14:01 Gość portalu: roro napisał(a): > Mysle, ze niedlugo was zaskocze analogicznymi poradami dla > pan. Hihihi, juz nie mozemy sie doczekac :) Moze nawet wyprobujemy? Reklamcji oczywiscie nie przyjmujesz, gdyby cos nie wyszlo :))) > Hej Agniecha. > Urodzilem sie i wychowywalem w Ilawie. To taka miesciana na trasie Wa-wa-Gdansk > . > No dobra - nie sa to wlasciwie Mazury, tylko Warmia. Ale ja do tej pory nie > widze roznicy. Tez liczne jeziora, lasy i pagorki. A Ilawa ostatnio zmienila > swoje oblicze z zascianka na prawdziwy kurort. Jesli ktos nie byl, to polecam. > Z Warszwaki to tylko 2 godz. ekspressem. W Ilawie to mnie jeszcze nie bylo, ale moze kiedys? > E kobiety, co wy tak z tymi przebieralniami. Czy to nie jakies "zboczenie". > Chociaz... niezly pomysl. Niestety nie mialem jeszcze przyjemnosci byc w > Galerii Centrum. Moze warto. Warto, warto! Przymierzalnie sa tam wielkosci malego pokoju, dookolo lustra, krzeseleczko kulturalnie stoi, wieszaczki, ach... marzenie... :) > Ja natomiast mam slabosc do milosci w pociagu. Zwlaszcza jesli jest > przepelniony. To juz napewno jest zboczenie. Pamietam taki tekst jednego faceta > w super przepelnionym pociagu - "taki tlok, ze gdyby nie te baby to nie byloby > gdzie palca wlozyc". :-))))))). jak lubisz tlok, to proponuje Ci jazde metrem w godzinach porannych...;) Pozdrawiam wszystkich nowych dyskutantow! Piszcie, piszcie, nie zalujcie sobie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magdi Re: co każda kobitka... itd IP: 12.44.230.* 22.08.01, 14:37 Najbardziej podobają mi się przymierzalnie w dziale z bielizną, od pociągów odstrasza mnie smród, wiem bo często jeżdże na trasie Warszawa - Gdańsk (przez Iławę ;-)) i dalej. A jak kiedyś szłam na imprezę gdzie miał być koleś, który mi się podobał i pytałam się mamy o poradę jak go poderwać, mama powiedziała: "Dziecko uśmiechaj się, uśmiechaj się, uśmiechaj ... i weź prezerwatywy" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: co każda kobitka... itd IP: *.ipartners.pl 22.08.01, 14:51 Po raz pierwszy Fidel mówił do rzeczy. Magdi Twoja mama to mądra kobieta. Do Agniechy: no popatrz, a celownik ustawiony był na usta. Niby F 16 (stąd prędkość naddźwiękowa), a gdy przyjdzie co do czego taka plama. Popatrz jaki to szmelc teraz robią. Składam reklamację. Muszę jeszcze raz wystartować. Halo wieża! Proszę o zezwolenie na start! Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: co każda kobitka... itd IP: *.man.polbox.pl 22.08.01, 16:21 Gość portalu: Janek napisał(a): > Do Agniechy: no popatrz, a celownik ustawiony był na usta. Niby F 16 (stąd > prędkość naddźwiękowa), a gdy przyjdzie co do czego taka plama. Popatrz jaki to > szmelc teraz robią. > Składam reklamację. Muszę jeszcze raz wystartować. Halo wieża! Proszę o > zezwolenie na start! Wieza zezwala na start! Tylko tym razem bez pudla, Asie Virtualnych Przestworzy ;) Bo licencje na latanie Ci zabierzemy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: co każda kobitka... itd IP: 217.8.191.* 22.08.01, 14:59 Gość portalu: magdi napisał(a): > pytałam się mamy o poradę jak go poderwać, mama > powiedziała: "Dziecko uśmiechaj się, uśmiechaj się, uśmiechaj ... i weź > prezerwatywy" Masz super mame. Ale moim zdaniem to taki osprzet powinien miec facet. Co do smrodu w pociagach, to fakt. Intercity nieraz sa czyste i schludne. Na trasie Wawa - Gdansk tez czesto kursuje i jakos sobie ciebie nie przypominam. A tak w ogole, to Gdansk jest moim ukochanym miastem (po Ilawie oczywiscie). Pozdrawiam wszystkich z Trojmiasta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ULA Re: co każda kobitka... itd IP: *.3miasto.net 22.08.01, 15:25 Gość portalu: roro napisał(a): > Gość portalu: magdi napisał(a): > > > pytałam się mamy o poradę jak go poderwać, mama > > powiedziała: "Dziecko uśmiechaj się, uśmiechaj się, uśmiechaj ... i weź > > prezerwatywy" > > Masz super mame. Ale moim zdaniem to taki osprzet powinien miec facet. > > Co do smrodu w pociagach, to fakt. Intercity nieraz sa czyste i schludne. > Na trasie Wawa - Gdansk tez czesto kursuje i jakos sobie ciebie nie przypominam > . > A tak w ogole, to Gdansk jest moim ukochanym miastem (po Ilawie oczywiscie). > Pozdrawiam wszystkich z Trojmiasta. HALO , HALO TU TRÓJMIASTO - dziekujemy za pozdrowienia i odwzajemniamy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: co każda kobitka... itd IP: 192.168.10.* / 212.244.102.* 22.08.01, 17:35 Gość portalu: roro napisał(a): > A tak w ogole, to Gdansk jest moim ukochanym miastem (po Ilawie oczywiscie). > Pozdrawiam wszystkich z Trojmiasta. dzieki za pozdrowienia! 3miasto (a konkretnie Sopot) pozdrawia reszte kraju :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: co każda kobitka... itd IP: 217.8.191.* 22.08.01, 15:06 Gość portalu: agniecha napisał(a): > Reklamcji > oczywiscie nie przyjmujesz, gdyby cos nie wyszlo :))) Reklamacji oczywiscie nie przyjmuje, ale za to daje gwarancje wieczysta. Jak Zepter na swoje garnki. > jak lubisz tlok, to proponuje Ci jazde metrem w godzinach porannych...;) > Niestety do pracy dojezdzam samochodem i, az wstyd sie przyznac, warszawskim metrem jeszcze nie jechalem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magdi Re: co każda kobitka... itd IP: 12.44.230.* 22.08.01, 15:33 Dzięki, pozdrowię mamę, ona ma kilka fajnych porad. Roro czyżbyś do pracy jeździł maluchem? stąd te doświadczenia... Bardzo lubię Gdańsk, jeżdżę tam kilka razy w roku i odpoczywam chodząc po Długiej i Mariackiej, i kawa jakoś tam inaczej smakuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: co każda kobitka... itd IP: *.man.polbox.pl 22.08.01, 16:36 Gość portalu: roro napisał(a): > Reklamacji oczywiscie nie przyjmuje, ale za to daje gwarancje wieczysta. Jak > Zepter na swoje garnki. Hehehe, a cena jest porownywalna do tej jaka daje Zepter za ten swoj caly boski naboj do pichcenia > Niestety do pracy dojezdzam samochodem i, az wstyd sie przyznac, warszawskim > metrem jeszcze nie jechalem. Noo, kachany, nieladnie, nieladnie... gdzie Twoj patriotyzm? UDalo nam sie wreszcie zbudowac zalzek metra, a Ty co? Lekcewazysz sobie? Malucha wolisz? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: co każda kobitka... itd IP: 217.8.191.* 22.08.01, 17:12 Do Agniechy i Magdi: NIE !!! NIE JEZDZE MALUCHEM!!! Natomiast kiedys jezdzilem. A propos malucha, to przypomnial mi sie taki dowcip: co ma wspolnego maluch z BMW? - tu i tu strefa zgniotu konczy sie na silniku. Czarny humor, brrrrr. Do Uli: Jesli Polska przegra mecz, to zabawa tez bedzie, ale z pocieszaniem faceta. Na szczescie ostatnio Polska wygrywa mecze. Do Uli (tej samej) i Magdi: Gdansk ma najpiekniejsza starowke na swiecie. Dluga, Mariacka, Zuraw,... Czesto jestem tez w Krakowie i mimo mojej sympatii do tego miasta (i jego mieszkancow) stwierdzam, ze krakowska starowka nie umywa sie do gdanskiej. Ogolnie rynek i Sukiennice sa fajne, ale jak sie przyjrzec pojedynczym kamienicom, to zauwazymy ich brzydote - dachy kryte blacha a nie dachowka, ubogie elewacje itp. Ze starowek w Polsce, to poza Gdanska (nr 1), sa jeszcze Torun (nr 2) i Kazimierz Dolny (najpiekniejsze kamieniczki na swiecie, ale b. mala starowka wiec nr 3). Inne miasta to exequo nr 4. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ULA Re: co każda kobitka... itd IP: *.3miasto.net 23.08.01, 10:51 Gość portalu: roro napisał(a): > Do Agniechy i Magdi: > NIE !!! NIE JEZDZE MALUCHEM!!! > Natomiast kiedys jezdzilem. > A propos malucha, to przypomnial mi sie taki dowcip: > co ma wspolnego maluch z BMW? > - tu i tu strefa zgniotu konczy sie na silniku. > Czarny humor, brrrrr. > > Do Uli: > Jesli Polska przegra mecz, to zabawa tez bedzie, ale z pocieszaniem faceta. > Na szczescie ostatnio Polska wygrywa mecze. UFF, MÓWISZ , ŻE ZABAWA TEŻ BĘDZIE ........, ALE WIESZ CO JA CHYBA WOLĘ , ŻEBY POLSKA MECZE WYGRYWAŁA ( i bardziej przemawia tu przeze mnie własna korzysć niż patriotyzm ). Od dzisiaj będę kibicować polskiej drużynie zdecydowanie mocniej. POLSKA GOLA!!! > > Do Uli (tej samej) i Magdi: > Gdansk ma najpiekniejsza starowke na swiecie. Dluga, Mariacka, Zuraw,... > Czesto jestem tez w Krakowie i mimo mojej sympatii do tego miasta (i jego > mieszkancow) stwierdzam, ze krakowska starowka nie umywa sie do gdanskiej. > Ogolnie rynek i Sukiennice sa fajne, ale jak sie przyjrzec pojedynczym > kamienicom, to zauwazymy ich brzydote - dachy kryte blacha a nie dachowka, > ubogie elewacje itp. > Ze starowek w Polsce, to poza Gdanska (nr 1), sa jeszcze Torun (nr 2) i > Kazimierz Dolny (najpiekniejsze kamieniczki na swiecie, ale b. mala starowka > wiec nr 3). Inne miasta to exequo nr 4. Nie mogę sie z Toba nie zgodzić - co nr 1. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: packard Wazna sprawa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.01, 17:49 Dajcie sobie spokoj z tymi gawedami roro, bo mam wazną informację. Otoż wszyskie kobiety (a nawet dziewczyny, bo im wczesniej tym lepiej) powinny wiedzieć, że zdecydowaną wiekszość swoich mysli facet poświęca sprawom sexu. To trzeba przyjąć do wiadomości i traktować w taki sposob jak fakt, że podczas deszczu się moknie albo że psy szczekają. Przyjecie takiej prawdy do wiadomości ułatwi wam zycie. Facet gdy patrzy na spikerkę w ATV to trochę słucha, jaka będzie pogoda, a trochę myśli, jak pachnie jej ciało. Tak samo jest z nauczycielkami, ekspedientkami, koleżankami żony itp. Gdy facet proponuje ci wyjazd na wakacje, to mysli przede wszystkim o "tych rzeczach" a dopiero pozniej o lezeniu na plazy albo zwiedzaniu starych zamków. Gdy nawet po upojnej nocy z tobą, pełnej seksu, pójdziecie na plaże, to nie przejmuj się, że twoj facet łakomie patrzy na leżącą obok panienkę bez stanika. To wcale nie znaczy, że przestał cię kochać, albo że owa noc nie była dla niego upojna. Gdy twoj facet patrzy na jakąś Kurnikova i myśli jaka on jest w łózku, to wcale nie znaczy, że przestał cię kochac i miec na ciebie ochotę. po prostu tak patrzy i już. Gdy siedzisz w knajpie ze swoimn ukochanym widzisz ze on gwalci spojrzeniem siedzącą obok kobitę, to nie myśl, że on już cię nie kocha i chce rzucić. Nie bądź zazdrosna. Powtarzam, faceci większość czasu poświęcają na myślenie o sexie. Wcale nie znaczy, ze równoczesnie nie mogą byc wspaniałymi ludźmi, męzami, kochankami, ojcami itp. Nie konkuruj z myslami swojego faceta. Startujecie w calkiem innej dyscyplinie. Przyjęcie tej informacji do wiadomości jest bardzo wazne. Popatrz pod tym katem na swoich znajomych. Zobacz, że tylko pary, w których kobieta zna tajemnice meskich myśli i odpowiednio te wiedzę traktuje, sa szczęsliwe w długotrwałych związkach. Pozdrowiam wszystkie miłe Panie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agniechy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.01, 18:15 Agniecho. Przeszedłem kilka turbulencji, miałem kłopoty z przejściem na zmienną geometrię skrzydeł, ale się zbliżam. Uzbrojony w całusy kasetowe (zamiast bomb) i całuśne rakiety usta - usta (nie mylić powietrze - powietrze) wybieram cel. Włączam zakłócanie elektroniczne radarów wrogich męskich jednostek przeciwlotniczych, a komputer pokładowy wyszukuje cel spośród kobiet. Następnie namierzam i...... odpalam. Całusy mkną, całusy kasetowe już zrzucam. Pokryją Twe usta, policzki, może ten i ów gdzieś indziej zbłądzi (oby hihihi). Kiedy uzyskam stosowną dyspensę i pobłażanie z twojej strony przystąpię do ataku bardziej kompleksowego i z pewnością dłuższego. Halo! Halo! Czy chociaż już jeden całus doszedł do celu? Jeśli wszystkie doszły celu, to zaproponuję MON-owi przejście na Su 37 zamiast F16, bo to jego dziś wirtualnie pilotuję. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Asa Lotnictwa. IP: 213.241.41.* 23.08.01, 12:06 Postarales sie, postarales :) Wprawdzie tylko jeden calus mnie trafil, ale za to w jakie miejsce... ;) !!! Masz pozwolenie na zmasowany atak, ale uprzedzam, ze bede szalenie trudnym celem. Bedziesz musial byc szybki co najmniej jak SU 37 czy Mirage III E/O, zwrotny jak YF 22, o zasiegu razenia ponad 200 km jak F14 Tomcat, sprytny jak B1B i uzbrojony jak F117A Stealth w dwie laserowo naprowadzane bomby zniewalajace o masie 1500 calusow kazda. Jezeli Cie to nie przeraza, prosze bardzo... Pozdrawiam serdecznie. Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magdi Re: Wazna sprawa IP: 12.44.230.* 23.08.01, 09:58 do Packard: aha, teraz wszystko rozumiem, tylko o czym myślał Roro rozpisyjąc się o starówkach ... A kobiety cały czas myślą co on sobie pomysli jak ja sobie pomyślę, że on myśli o seksie i jak mu dać do zrozumienia, że ja też myślę o seksie, ale żeby on nie pomyślał ze ja myślę tylko o seksie. Roro, ze względu na częste odwiedziny Gdańska tę starówkę lubię tak bardzo, jakoś nie potrafię się cieszyś starówką warszawską, a najbardziej nie lubię "nowych starówek" typu Kołobrzeg. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosia Re: Wazna sprawa IP: *.*.*.* 23.08.01, 10:05 odpowiedz mi tylko na pytanie: dlaczego mamy przestać byc zazdrosne o to ze nasz facet mysli o innej, a nie nasz facet przestanie w końcu myslec o innej, bo kocha nas a nie ta inna ? Dlaczego to my musimy zawsze ustepowac ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Wazna sprawa IP: 217.8.191.* 23.08.01, 12:01 Gość portalu: gosia napisał(a): > odpowiedz mi tylko na pytanie: dlaczego mamy przestać byc zazdrosne o to ze > nasz facet mysli o innej, a nie nasz facet przestanie w końcu myslec o innej, > bo kocha nas a nie ta inna ? Dlaczego to my musimy zawsze ustepowac ? Czy wy naprawde zawsze ustepujecie???????? Packard przedstawił w swoim wywodzie cos, co jest oczywiste i wszystkie panie powinny o tym wiedziec. Faceci juz tak sa skonstruowani psychicznie, ze do sexu nie potrzebuja milosci duchowej. I to chyba najbardziej rozni ich od kobiet. Jesli teraz kobitki beda probowaly na sile zmieniac psychike facetow, to naprawde do niczego dobrego to nie doprowadzi. A jesli facet w twoim towarzystwie patrzy z pozadaniem na jakas inna babke to wcale nie znaczy, ze cie z nia zdradzi. U facetow najczesciej wszystko konczy sie na patrzeniu. Jesli twoj facet posuwa sie dalej, to nalezy go olac. A tak wogole, to rozumiem arabow, ktorzy maja po kilka zon. Echhh..., zeby tak i u nas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kaja Re: Wazna sprawa IP: *.telenergo.pl 23.08.01, 12:23 > Jedno jest pewne kobiety, które nie akceptują tego stanu rzeczy ( wypowiedź packarda)skazują się na kłamstwo i ciche zdrady, bo jak wiadomo najlepiej smakuje zakazany owoc... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Wazna sprawa IP: 213.241.41.* 23.08.01, 11:49 wybieram sie we wrzesniu do Kolobrzegu, wiec bede mogla osobiscie przekonac sie czy ta starowka rzeczywiscie nie jest najpiekniejsza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Wazna sprawa IP: 217.8.191.* 23.08.01, 12:05 Gość portalu: agniecha napisał(a): > wybieram sie we wrzesniu do Kolobrzegu, > Zabierz mnie ze soba - please! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Wazna sprawa IP: 213.241.41.* 23.08.01, 12:15 no nie wiem! Przeciez przez caly czas bedziesz siedzial i zlopal piwo, ogladal mecze i rozbieral wzrokiem wszystkie na wpol rozebrane kobietki dookola. To co ja bede z tego miala, ze Cie zabiore? No, co??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Agniecha - please!!! IP: 217.8.191.* 23.08.01, 13:38 Gość portalu: agniecha napisał(a): > no nie wiem! > Przeciez przez caly czas bedziesz > siedzial i zlopal piwo, ogladal mecze > i rozbieral wzrokiem wszystkie na wpol rozebrane > kobietki dookola. > To co ja bede z tego miala, ze Cie zabiore? > No, co??? Mozemy razem zlopac piwo i ogladac mecze. A na inne panienki nie bede zwracal uwagi. A co bedziesz z tego miala, ze mnie zabierzesz? Zabierz mnie, a sie przekonasz. Ostatecznie mecz trwa tylko 90 minut, cala reszta dnia (doby) jest tylko dla Ciebie. No dobra, nie bede ogladac zadnych meczy. A jesli ty nie lubisz piwa, to tez moge je sobie darowac. Te kilka dni jakos wytrzymam. Ostatecznie moj lekarz polecil mi, bym od pewnych rzeczy sprobowal sie odzwyczaic ;-). A tak na marginesie, przypominam sobie chyba jedna z Twoich porad, by miec wspolne zainteresowania. Jesli twoj facet interesuje sie pilka nozna, to wg. tej zasady Ty rowniez powinnas, no nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Agniecha - please!!! IP: *.man.polbox.pl 23.08.01, 14:11 Gość portalu: roro napisał(a): > A na inne panienki nie bede zwracal uwagi. > A co bedziesz z tego miala, ze mnie zabierzesz? > Zabierz mnie, a sie przekonasz. > Ostatecznie mecz trwa tylko 90 minut, cala reszta dnia (doby) jest tylko dla > Ciebie. > No dobra, nie bede ogladac zadnych meczy. A jesli ty nie lubisz piwa, to tez mo > ge > je sobie darowac. Te kilka dni jakos wytrzymam. Ostatecznie moj lekarz polecil > mi, bym od pewnych rzeczy sprobowal sie odzwyczaic ;-). Hmmm, Roro po prostu Cie nie poznaje!!!! Wietrze w tym jakis podstep, skoro wyrzekasz sie meczy, piwa i ... gapienia sie na piekniejsza czesc ludzkiego rodu!!! Podejrzana sprawa. A piwo lubie, nawet bardzo :)W takie gorace popoludnie, zimne piwo z pianka w ochlodzonej szklance... mmmmm, malina :) > A tak na marginesie, przypominam sobie chyba jedna z Twoich porad, by miec > wspolne zainteresowania. Jesli twoj facet interesuje sie pilka nozna, to wg. te > j > zasady Ty rowniez powinnas, no nie. no nie. chodzilo mi o to, zeby znalez takie rzeczy, ktore beda krecic obie osoby tak samo i beda chcialy to robic, bo lubia. to co zaproponowales to byloby tolerowanie hobby partnera z lagodna rezygnacja w glebi ducha i dawaniem zachwytu na zewnatrz, zeby mu zrobic przyjemnosc. Ale wspolne zainteresowanie w postaci kufelka zimnego piwka nawet mi sie podoba :) Aga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elik Re: Wazna sprawa IP: *.telenergo.pl 23.08.01, 11:59 Święte słowa... I całkowicie sprawdzone Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Agniecha - PLEASE!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 217.8.191.* 23.08.01, 14:31 Zapewniam cie, ze nie ma tu zadnego podstepu. Po prostu ostatni wazny mecz w TV jest 5 wrzesnia, potem to juz nic ciekawego. A co do piwa, to je lubie ale nie jest tak, ze nie moge bez niego zyc. Natomiast bardzo dobrze, ze ty rowniez lubusz piwo. Bardzo imponuja mi dziewczyny, ktore lubia piwo. Na prawde. A za innymi panienkami nigdy sie nie ogladam jesli jestem w towarzystwie damy mego serca. Po prostu jestem gentelmanem. Jesli jeszcze tego nie zauwazylas, to teraz juz o tym wiesz. Wiec zabierz mnie ze soba. Zabierz, zabierz, zabierz, zabierz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elik Re: Agniecha - PLEASE!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.telenergo.pl 23.08.01, 14:44 Gość portalu: roro napisał(a): > Zapewniam cie, ze nie ma tu zadnego podstepu. Po prostu ostatni wazny mecz w TV > > jest 5 wrzesnia, potem to juz nic ciekawego. A co do piwa, to je lubie ale nie > jest tak, ze nie moge bez niego zyc. Natomiast bardzo dobrze, ze ty rowniez > lubusz piwo. Bardzo imponuja mi dziewczyny, ktore lubia piwo. Na prawde. > A za innymi panienkami nigdy sie nie ogladam jesli jestem w towarzystwie damy > mego serca. Po prostu jestem gentelmanem. Jesli jeszcze tego nie zauwazylas, to > > teraz juz o tym wiesz. > Wiec zabierz mnie ze soba. Zabierz, zabierz, zabierz, zabierz... ...ale wazelina... chyba jesteś b. młody Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elik Re: Agniecha - PLEASE!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.telenergo.pl 23.08.01, 14:50 sprawdziłam twój wiek, to jednak jest DESPERACJA ;-)))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Elik - PLEASE!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 217.8.191.* 23.08.01, 14:55 Nie, to nie desperacja, to doswiadczenie i dobre wychowanie ;). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elik Re: Elik - PLEASE!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.telenergo.pl 23.08.01, 15:22 Gość portalu: roro napisał(a): > Nie, to nie desperacja, to doswiadczenie i dobre wychowanie ;). przyznanie, że imponują ci kobiety pijące piwo to jest dobre wychowanie???????????????? :-0 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Elik - :-o, czy ty jestes z kregow inkwizycji??? IP: 217.8.191.* 23.08.01, 16:57 Gość portalu: elik napisał(a): > przyznanie, że imponują ci kobiety pijące piwo to jest dobre > wychowanie???????????????? :-0 > Droga Elik!!! We wszystkim musi byc umiar. Wypicie jednego, dwoch piwek nie jest niczym nagannym, ani sprzecznym z dobrym wychowaniem. Nie imponuja mi kobiety ktore zlopia piwsko za piwskiem. Bo sam tez nie zlopie piwska za piwskiem. Imponuje mi Agniecha, bo lubi piwo. I napewno Agniecha nie jest nalogowa piwoszka tylko prawdziwa dama, ktora lubi wypic od czasu do czasu zimne piwo. Podobnie jak ja. Kapewu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Elik - :-o, czy ty jestes z kregow inkwizycji??? IP: *.man.polbox.pl 23.08.01, 17:04 Roro ma racje. Nie zlopie piwska za piwskiem, az sie zwale pod stol. Ale jedno lub dwa piwka od czasu do czasu to jest to co Tygryski lubia najbardziej ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Agniecha - PLEASE!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.man.polbox.pl 23.08.01, 14:57 wlasnie Roro, czy ty jestes b. mlody? bo wiesz, za uwodzenie nieletnich to prokurator... jesli jestes b. stary, to tez lepiej sie przyznaj! co moze czukasz po prostu pielegniarki? w stroju pilegniarki byloby mi nawet do twarzy, ale jednak noszenie za kims sztucznej szczeki to nie jest moj wymarzony sposob na spedzenie urlopu ;))) Aga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agniechy IP: *.ipartners.pl 23.08.01, 16:07 Czy mogę spytać, gdzie trafił ów pocisk? Niestety moje satelity są w tej chwili nad Pacyfikiem i nie mogę stwierdzić z jakim skutkiem dokonano ataku. Tak pytam, bo czasem i jeden pocisk czyni więcej, niż nalot dywanowy. Po uzyskaniu niezadowalającej odpowiedzi przygotuję mój myśliwiec do ataku nocnego. Pozdrowienia P.S. A Kołobrzeg w perzynę obrócę, chyba, że skapitulujesz. Wtedy oszczędzę miasto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 23.08.01, 16:16 Pocisk trafil w u... uszko ;) Mieszkancow Kolobrzegu przepraszam, ale ja tak latwo sie nie poddam! Szykuj sprzet koles i pokaz co potrafisz!!! Aga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aguś Re: Do Agniechy, Rora i Janka IP: *.abb.pl 23.08.01, 16:57 Agniecha, wydaje mi się, że co raz ciaśniej oplątują Cię swoimi mackami i Roro, i Janek. Mie ma co, wybieraj: który jedzie/leci do Kołobrzegu. Jak już podejmiesz decyzję czy romantyczny wyjazd z Rorem czy szalona batalia z Jankiem, to daj znać, pocieszę tego drugiego. Zgadza się i imię i miejsce zamieszkania, a reszty nie znają, nie widzieli, więc i żal będzie mniejszy.... pozdrawiam Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Agus IP: *.man.polbox.pl 23.08.01, 17:21 Ha ha ha, nie ma sprawy, tylko w tym caly jest ambaras, ze chcialabym wszystko naraz :) to znaczy i ten romantyzm i to szalenstwo... ale podoba mi sie, ze taka przedsiebiorcza z Ciebie istota. Tak trzymaj. Pozdrawiam. agniecha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Do Agusi IP: 217.8.191.* 23.08.01, 17:25 Gość portalu: Aguś napisał(a): > Jak już podejmiesz > decyzję czy romantyczny wyjazd z Rorem czy szalona batalia z Jankiem, to daj > znać, pocieszę tego drugiego. Droga Aguś, czyzby pasowala ci rola pocieszycielki przegranego nieudacznika. To troche jak resztki z panskiego stolu. A ty napewno zaslugujesz na cos wiecej. Mysle, ze my z Jankiem jakos porozumiemy sie (proponuje pistolety na 10 krokow). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Agusi IP: *.man.polbox.pl 23.08.01, 17:34 dla wielu kobiet, kiedy widza, ze facet, na ktorego mialy oko zostal porzucony, to idealna sytuacja, moga go wtedy pocieszyc, wspomoc i robia to tak skutecznie, ze wiadomo, jak sie to pocieszanko konczy :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aguś Re: Do Agusi IP: *.abb.pl 24.08.01, 09:11 Gość portalu: agniecha napisał(a): > dla wielu kobiet, kiedy widza, ze facet, na ktorego mialy oko zostal porzucony, > > to idealna sytuacja, moga go wtedy pocieszyc, wspomoc i robia to tak > skutecznie, ze wiadomo, jak sie to pocieszanko konczy :))) Droga agniecho, od razu widać jak niewiele znaczą przechwałki Rora. Opowiada jaki to on doświadczony i znający życie a nie zna takiego prostego sposobu "na pocieszycielkę". Moze nawet dal sie kiedys na to zlapac i biedaczysko tak sobie zyje w nieswiadomosci... ale to może romantyczna dusza nie pozwala mu zauważać prozy życia ;) W zupełności rozumiem to, że nie jest Ci łatwo dokonać wyboru no i właściwie dlaczego miałabyś to robić?? W dzisiejszych czasach??? PS Chyba nie trąbili dziś w radiu o żadnym kamikaze nad Warszawą? A może Janek poleciał już do Koszalina i przygotowuje strategie? pozdr. Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Agusi IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 10:28 Gość portalu: Aguś napisał(a): > Droga agniecho, od razu widać jak niewiele znaczą przechwałki Rora. Opowiada ja > ki > to on doświadczony i znający życie a nie zna takiego prostego sposobu "na > pocieszycielkę". Moze nawet dal sie kiedys na to zlapac i biedaczysko tak sobie > zyje w nieswiadomosci... ale to może romantyczna dusza nie pozwala mu zauważać > prozy życia ;) moze? zyje sobie w blogiej nieswiadomosci i nie martwi sie ta praza zycia... a moze to i dobrze? mniej wiesz, lepiej spisz, nie? > W zupełności rozumiem to, że nie jest Ci łatwo dokonać wyboru no i właściwie > dlaczego miałabyś to robić?? W dzisiejszych czasach??? no wlasnie, w dzisiejszych czasach jestesmy nastawienie tak konsumpcyjnie do zycia, ze chcielibysmy wiecej i wiecej, tylko po co skoro i tak nie najczesciej nie mamy czasu cieszyc sie tym,co juz mamy? > Chyba nie trąbili dziś w radiu o żadnym kamikaze nad Warszawą? A może Janek > poleciał już do Koszalina i przygotowuje strategie? obawiam sie, ze Janek tak sie wczul w obmyslanie strategii, ze swiata dookola nie widzi ;) albo nic nie wymyslil i wstyd nie pozwala mu sie tu pokazac? ;) pozdrawiam. agniecha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aguś Re: Do Agusi IP: *.abb.pl 24.08.01, 10:40 Gość portalu: agniecha napisał(a): A może Janek > > poleciał już do Koszalina i przygotowuje strategie? > obawiam sie, ze Janek tak sie wczul w obmyslanie strategii, ze swiata dookola n > ie > widzi ;) albo nic nie wymyslil i wstyd nie pozwala mu sie tu pokazac? ;) Po tym jak zaprezentował się do tej pory to można przypuszczać, że nieodzywa sie tak długo, bo szuka prawdziwego bombowca, a przynajmniej jakiegoś samolociku, na którym mógły poćwiczyć celność. I zobacz jak ta technika poszła do przodu, kiedyś dawno temu latał sobie biedny amorek machając zawziecie skrzydełkami i rozpuszczając strzały na prawo i lewo, a teraz? samoloty!!! Ale cóż, czekam cierpliwie czym Janek nas zaskoczy? A. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Agusi IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 11:42 to i tak dobrze, ze samoloty, a nie np dowozi nam Servisco i nie musimy sobie sami aplikowac, jak szczepionki, hihihi :) Jankowi daje 3 dni, potem uznam ze skapitulowal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Agniecha - PLEASE!!!!!!!!!!!!!!!!!! nie zalamuj mnie. IP: 217.8.191.* 23.08.01, 17:03 W watku "Ile masz lat" podalem swoj wiek, podobnie jak ty. Niedawno bralem kredyt mieszkaniowy. Wchodze do banku i mowie, ze ja w sprawie kredytu. "Studencki?" - pyta pani za okienkiem. Zreszta szczesliwi czasu nie licza, a milosc nie powinna liczyc nikomu wieku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Agniecha - PLEASE!!!!!!!!!!!!!!!!!! nie zalamuj mnie. IP: *.man.polbox.pl 23.08.01, 17:11 Nie podalam swojego wieku w tym watku, podala swoj wiek Agniecha, a ja sie podpisuje agniecha. Ale Twoj wiek sprawdzilam :) Jestem od Ciebie mlodsza. Moj wiek jest w sam raz, chociaz zalezy jak sie go okresli: mozna go okreslic tak, ze wychodzi duzo, albo tak, ze wychodzi calkiem malo :) Kto za pierwszym podejsciem zgadnie, ile mam lat tego zabieram ze soba na urlop! Co Wy na to? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Agniecha - PLEASE!!!!!!!!!!!!!!!!!! nie zalamuj mnie. IP: 217.8.191.* 23.08.01, 17:19 Gość portalu: agniecha napisał(a): > Kto za pierwszym podejsciem zgadnie, ile mam lat tego zabieram ze soba na urlop > ! > Co Wy na to? Jestem gentelmenem i o wieku dam nigdy nie rozmawiam. A juz na pewno nie powiem ile masz lat. Nie liczy sie wiek, ale uczucie. Z tym podaniem przez ciebie wieku w "Ile masz lat" to dalem plame. Ale przekonany bylem, ze Agniecha to agniecha. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Roro IP: *.man.polbox.pl 23.08.01, 17:28 Gość portalu: roro napisał(a): > Jestem gentelmenem i o wieku dam nigdy nie rozmawiam. A juz na pewno nie powiem > ile masz lat. Nie liczy sie wiek, ale uczucie. swiete slowa panie gentelmenie :) , chociaz jesli chodzi o ten wiek, to czy nie uwazasz, ze czasami ta roznica wieku ma jednak znaczenie? bo rzeczywiscie roznica 5 moze nawet do 10 lat to przejdzie, ale czy 20 lub wiecej to na pewno takie nic? > Z tym podaniem przez ciebie wieku w "Ile masz lat" to dalem plame. Ale przekona > ny > bylem, ze Agniecha to agniecha. widzisz, a jednak czasami Agniecha to nie agniecha. zupelnie jak z pozorami, czasami myla. agniecha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Agniecha sorry - agniecha. IP: 217.8.191.* 23.08.01, 17:35 Funkcjonuje wiele par z roznica wieku przekraczajaca 20 lat i sa oni bardzo szczesliwi. Rzecz nie w wieku lecz w uczuciu i doborze charakterow. Sam znamdwie pary z roznica wieku 20 lat (on starszy) i 10 lat (ona starsza). Lennon tez ozenil sie z Yoko starsza o kilka lat. I byli szczesliwi az do smierci (niestety jego). Natomiast p. Polanski ma obecnie o wiele lat mlodsza zone (dokladnie nie wiem ile, ale chyba ze 40). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: agniecha. Janek spasowal IP: 217.8.191.* 23.08.01, 17:37 Mam rozumiec, ze to milczenie Janka oznacza jego passe. Czyli ja wygralem i ja jade z toba do Kolobrzegu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Roro. Janek spasowal IP: *.man.polbox.pl 23.08.01, 17:48 nie mow hop, dopoki nie przeskoczysz! Janek to sprytna i nieprzewidywana istota. szykuje sie do bombardowania... moze jeszcze wszystkich zaskoczyc ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Roro IP: *.man.polbox.pl 23.08.01, 17:45 nie chcialabym byc miec chyba meza duzo mlodszego, gdybym byla stara mozliwe, ze bylabym zazdrosna o te mlodsze kobiety krecace sie w poblizu mojego malzonka, mimo, ze bylyby to irracjonalne leki, dla kobiet jednak takie rzeczy sa wazne, chca byc atrakcyjne... ciagle. ale starszego moglabym miec. i tak nie mamy nic do powiedzenia w takich sprawach, z ta miloscia to juz tak jest, ze czy chcemy czy nie chcemy po prostu sie pojawia, nie mozna zaplanowac i to jest chyba najbardziej niesamowite :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zulu Re: Wazna sprawa IP: *.regionet.pl 23.08.01, 19:06 Wiecie co, zazdrość wyklucza szczęscie Ostatecznie w swoich fantazjach też nigdy nie kocham sie ze swoim facetem, a poświęcam na nie wiele czasu, więc to chyba nic nie szkodzi. Może szkoda tylko że musimy sie ograniczać do fantazji i do patrzenia. Pozostałe zmysły u was facetow są takie zaniedbane, zawsze mi was szkoda(gdy mnie gwałcicie wzrokiem). Z drugiej strony skoro naprawde tacy jesteście to zaczynam rozumieć dlaczego tyle kobiet woli kobiety. A gdyby tak okazało sie że kobiety nie są was jednak w stanie zaakceptować, i swiat składał by sie z kochojących sie par kobiecych, i samotnych mezczyzn gwałcących ich wzrokiem - to by dopiero było:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elik Re: Wazna sprawa IP: *.telenergo.pl 24.08.01, 09:17 Gość portalu: zulu napisał(a): > Wiecie co, zazdrość wyklucza szczęscie > Ostatecznie w swoich fantazjach też nigdy nie kocham sie ze swoim facetem, a > poświęcam na nie wiele czasu, więc to chyba nic nie szkodzi. > Może szkoda tylko że musimy sie ograniczać do fantazji i do patrzenia. > Pozostałe zmysły u was facetow są takie zaniedbane, zawsze mi was szkoda(gdy > mnie gwałcicie wzrokiem). > Z drugiej strony skoro naprawde tacy jesteście to zaczynam rozumieć dlaczego > tyle kobiet woli kobiety. > A gdyby tak okazało sie że kobiety nie są was jednak w stanie zaakceptować, i > swiat składał by sie z kochojących sie par kobiecych, i samotnych mezczyzn > gwałcących ich wzrokiem - to by dopiero było:))) Ale o co Ci właściwie chodzi???????????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: do zulu IP: 217.8.191.* 24.08.01, 11:42 Gość portalu: zulu napisał(a): > > > > Z drugiej strony skoro naprawde tacy jesteście to zaczynam rozumieć dlacze > go tyle kobiet woli kobiety. > A gdyby tak okazało sie że kobiety nie są was jednak w stanie zaakceptować > , i swiat składał by sie z kochojących sie par kobiecych, i samotnych mezczyzn > gwałcących ich wzrokiem - to by dopiero było:))) > Wielu facetow woli facetow. Czy to znaczy, ze wszystkie kobiety sa do bani? A gdyby tak okazalo sie, ze swiat sklada sie tylko z par facetow i samotnych kobiet gwalcacych ich wzrokiem - to by bylo. Co do gwalcenia wzrokiem, to wyobrazcie sobie drogie panie, ze przechodzi kolo was Antonio Banderas lub Patric Swayze lub Ricky Martin lub boski Enrique lub ... Czy zadna z was nie obejrzala by sie? Czy te piszczace nastolatki na koncertach Martina, to tylko kwestia "trzepnietego" wieku? Ilez to kobiet, obecnie w wieku naszych mam, "gwalcilo" wzrokiem Paula, Ringo, Johna i Georga? Co ty na to zulu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: agniecha!!! - Janek spasowal IP: 217.8.191.* 24.08.01, 11:48 Chyba jednak Janek spasowal. Moze przestraszyl sie tych pistoletow i 10 krokow. Czy myslisz, ze jeszcze tankuje swoj F16? A moze szykuje pelne uzbrojenie? Ja mysle, ze po prostu koluje. No dobra; daje mu jeszcze 15 minut. Po tym czasie przyznam sobie zwyciestwo walkowerem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Agniecha!!! - Janek spasowal IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 11:53 daj mu pol godziny, moze musial sie katapultowac nad Pacyfikiem i biedaczek teraz probuje sie nie utopic ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Janek! spasowales czy nie? IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 11:55 wszyscy chca wiedziec!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Janek! spasowales czy nie? IP: 217.8.191.* 24.08.01, 12:06 Pol godziny chyba juz minelo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Janek! spasowales czy nie? IP: 217.8.191.* 24.08.01, 12:09 Ja gram fair. Moze jeszcze polgodziny. Moze ma problemy z lacznoscia ze swojego bombowca. No dobra. jeszcze godzina. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Janek! spasowales czy nie? IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 12:19 jakis Ty wspanialomyslny! co oczywiscie dobrze o Tobie swiadczy ;) OKI, czekamy do 13.09 i zobaczymy co bedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: co kobitka wiedziec powinna IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 12:27 wczoraj podczas zakupow, ktorych po prostu nienawidze!!!, miotajac sie miedzy przymierzalnia a wieszakami z ciuchami stwierdzilam, ze kazda kobitka wiedzic powinna, ze na zakupy chodzi sie z przyjaciolkami. Taka przyjaciolka to pozyteczna rzecz, moze doniesc do przymierzalni mniejsze lub wieksze rozmiary upragnionego ciucha. Tylko bron Boze, nie zabierac faceta, faceci nie lubia lazic z kobietami na zakupy, strasznie ich to nudzi, przynajmniej ja takiego nie znam. natomiast jezeli idzie sie kupowac bielizne - to tylko z facetem!!! no to kobietki, panow pod pachy i po staniki!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: co kobitka wiedziec powinna IP: 217.8.191.* 24.08.01, 13:21 OK. Kiedy idziesz kupic sobie staniczek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Dajmy Jankowi jeszcze szanse. IP: 217.8.191.* 24.08.01, 13:27 Minela juz 13.09 i Janek sie nie odezwal. No i co Agniecha (agniecha)? Mysle, ze biedak nie jest swiadom tego, ze tak czekasz na jego odpowiedz. Jesli chodzi o mnie, to dalbym mu jeszcze szanse. Powiedzmy do Poniedzialku. W postcie do Agusi wspominalas, ze poczekasz 3 dni. Ja nie lubie wygrywac nie fair. Ale decyzja nalezy do Ciebie. Ja nie chce Ci nic narzucac ani sie narzucac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Dajmy Jankowi jeszcze szanse. IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 13:33 dobrze, dajemy Jankowi szanse do poniedzialku, ale juz ostatnia! rozumiem, ze Ty Roro zawsze jestes taki uczciwy i nie dazysz do celu po trupach wg zasady cel uswieca srodki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Dajmy Jankowi jeszcze szanse. IP: 217.8.191.* 24.08.01, 13:39 Zawsze! Chociaz niektory cel uswieca niektore srodki. Wszystko zalezy jaki cel i jakie srodki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Roro IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 13:53 Gość portalu: roro napisał(a): > Zawsze! > Chociaz niektory cel uswieca niektore srodki. Wszystko zalezy jaki cel i jakie > srodki. a masz jakis cel, ktory uswiecilby chociaz czesc srodkow albo nawet jeden srodek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Do agniechy IP: 217.8.191.* 24.08.01, 14:16 Gość portalu: agniecha napisał(a): > a masz jakis cel, ktory uswiecilby chociaz czesc srodkow albo nawet jeden > srodek? Chyba obecnie rozmawiamy na dwa watki. Mam wiele celow i wiele swietnych (swietych) srodkow. Ale te srodki maja sie nijak do tego najwazniejszego celu, wiec ten cel nie uswieci tych swietnych srodkow. Kurcze sam nie bardzo rozumiem o co mi chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aguś Re: Dajmy Jankowi jeszcze szanse. IP: *.abb.pl 24.08.01, 15:05 Gość portalu: agniecha napisał(a): > dobrze, dajemy Jankowi szanse do poniedzialku, > ale juz ostatnia! > rozumiem, ze Ty Roro zawsze jestes taki uczciwy > i nie dazysz do celu po trupach wg zasady cel uswieca srodki? > Dając szansę Jankowi tym samym daliście i mnie :) bo może jednak będę miała szansę sprawdzenia się w roli pocieszycielki. Z niepokojem tylko cały czas czekam czy będę musiała dowiedzieć się czegoś o samolotach, czy będę mogła skorzystać po prostu ze znajomości Warmii i Mazur (moja babcia mieszka w Grunwaldzie - wprawdzie z krzyżakami się nie biła, ale czuję klimat ;) ) A. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Dajmy Jankowi jeszcze szanse. IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 15:10 jak to jednak trzeba byc wszechstronnym w dzisiejszych czasach ;))) nie wiadomo, jaka wiedza sie przyda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: co kobitka wiedziec powinna IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 13:38 a co? znasz jakiegos pana, ktory chcialby mi towarzyszyc? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: co agniecha wiedziec powinna IP: 217.8.191.* 24.08.01, 14:09 Znam i to bardzo dobrze. Jest inteligentny, dobrze wychowany, czuly, bardzo meski i wiele wie o milosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 14:13 a ile ma wzrostu? bo musze wiedziec, czy mozna do niego zalozyc szpilki? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: co agniecha wiedziec powinna IP: 217.8.191.* 24.08.01, 14:20 Mozna zalozyc szpilki. Jak przestaje sie garbic, to ma prawie 185. A jak stanie na palcach to 190. Ale ja zawsze myslalem, ze dla dziewczyn najwazniejsze sa cechy psychiczne u faceta, a nie fizyczne. Przynajmniej tak wszystkie mowia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elik Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.telenergo.pl 24.08.01, 14:37 oczywiście że tak , jak już zauważą te fizyczne, hi, hi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lola Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.nationale.com.pl 24.08.01, 14:47 Gość portalu: Elik napisał(a): > oczywiście że tak , jak już zauważą te fizyczne, hi, hi... zadawalam sie kiedys z egzemplarzem: 190 cm, wyglad jak brad pitt, sniadanko do lozka, okna i garnki pomyte, ubrania poprasowane, obiadek cieplutki, domek czysciutki, bez czapki na mroz wyjsc nie moglam itp. i co? nuda panie, nic sie nie dzieje. a to ja chcialam gotowac te obiadki i biegac za osobnikiem z szalikami. papek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 14:54 nuda, bo prawdopodobnie nie bylas w nim zakochana. jak kobieta nie jest zakochana, to moze miec obok Mistera swiata i nie bedzie to na niej robilo zadnego wrazenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lola Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.nationale.com.pl 24.08.01, 15:00 Gość portalu: agniecha napisał(a): > nuda, bo prawdopodobnie nie bylas w nim zakochana. > jak kobieta nie jest zakochana, to moze miec obok Mistera swiata i nie bedzie > to na niej robilo zadnego wrazenia. bylam, bylam. ale ile czasu mozna jesc sniadanie w lozku. to tak jak z tym zaglaskanym kotkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 15:05 aha, rozumiem... i wspolczuje, na dluzsza mete to rzeczywiscie moze byc meczace. umiar - to podstawa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lola Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.nationale.com.pl 24.08.01, 15:29 Gość portalu: agniecha napisał(a): > aha, rozumiem... > i wspolczuje, na dluzsza mete to rzeczywiscie moze byc meczace. > umiar - to podstawa. dzieki za dobre slowo. juz sobie zycie zamienilam na lepsze:)))) szczescia zycze. papek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: do Roro... jednowatkowo IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 14:38 primo: jaki wiec jest ten najwazniejszy cel? secundo: owszem, cechy psychiczne sa najwazniejsze, ale proponuje wreszcie wyrzucic do kosza przeswiadczenie, ze wyglad sie nie liczy. a wlasnie, ze sie liczy! tzn jesli chodzi o zwiazki a nie przyjaznie czy znajomosci. nie chodzi o to,zeby wszyscy wygladali jak modele, ale zeby byli zadbani. chyba kazdy facet chcialby, zeby jego kobietka byla zadbana i atrakcyjna i vice versa. poza tym, jak sie kogos poznaje, to ocenia sie go po wygladzie, bo jeszcze nie zna sie jego charakteru. i dlatego lubie tzw "znajomosci internetowe", tu sie tylko gada i jesli masz cos do powiedzenia ciekawego to od razu to widac, a jak nie, to tez nie da sie ukryc, ze nudzisz. nastepne pytanko bedzie wiec "nie fizyczne": czy jest balaganiarzem czy pedantem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zulu Re: do roro IP: *.regionet.pl 24.08.01, 14:38 Cześć Roro A po co mi Antonio Banderas, ja tam wole co przystojniejszych czy eleganckich Kowalskich i Nowaków. Własciwie nigdy nie zauwazyłam czy mój facet ogląda się za innymi kobietami, pewnie dlatego że w otoczeniu zawsze jest tyle ciekawszych obiektów do obserwacji:) Ale tak patrząc na nas z boku, z pewnego dystansu widze całkiem smieszną scenkę: dwoje zakochanych ludzi, trzymają się za rączki, w tym samym czasie jeden gwałci wzrokiem dziewczyne z odsłoniętymi piersiami na lezaku obok, druga sni własnie na jawie że znajduje się w ramionach tego wysokiego opalonego ratownika, ktory w dodadku co jakiś czas na nią zerka:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elik Re: do roro IP: *.telenergo.pl 24.08.01, 14:52 Gość portalu: zulu napisał(a): > Cześć Roro > > A po co mi Antonio Banderas, ja tam wole co przystojniejszych czy eleganckich > Kowalskich i Nowaków. Własciwie nigdy nie zauwazyłam czy mój facet ogląda się > za innymi kobietami, pewnie dlatego że w otoczeniu zawsze jest tyle ciekawszych > > obiektów do obserwacji:) > Ale tak patrząc na nas z boku, z pewnego dystansu widze całkiem smieszną > scenkę: dwoje zakochanych ludzi, trzymają się za rączki, w tym samym czasie > jeden gwałci wzrokiem dziewczyne z odsłoniętymi piersiami na lezaku obok, druga > > sni własnie na jawie że znajduje się w ramionach tego wysokiego opalonego > ratownika, ktory w dodadku co jakiś czas na nią zerka:))) a ty ciągle o jednym.............. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: do zulu (do zuli) IP: 217.8.191.* 24.08.01, 15:00 Czyli to nie tylko faceci "gwalca" wzrokiem. Moim zdaniem jesli tylko konczy sie na patrzeniu (ale tez bez przesady) to wszystko jest w porzadku. To tak jakby podziwiac jakis obraz lub inne dzielo sztuki. Moze podobac mi sie Mona Lisa, ale nie bede z nia przeciez grzeszyc. Natomiast jesli facet w twoim towarzystwie nie robi nic innego, tylko oglada sie za byle spodniczka i robi to ostentacyjnie, to nalezy od razu go olac. I oczywiscie vice versa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: co agniecha wiedziec powinna IP: 217.8.191.* 24.08.01, 15:09 Nie jest balaganiarzem, ale tez nie jest pedantycznie czysty. Od razu wyprzedze kolejne pytania: - swietnie gotuje, - lubi majsterkowac; remont mieszkania to pestka, - lubi potanczyc, - lubi muzyke rockowa (ale nie hard) i nie stroni od muzyki klasycznej, - od czasu do czasu lubi zimne piwo, - nieraz lubi poogladac mecze w TV (ale tylko te wazne i ciekawe, a takich jest 5 - 6 w roku), - jest romantykiem i gentelmanem, - inne jego wymiary to: 112/85/90/25 - chce pomoc ci wybrac staniczek, - marzy, by z toba pojechac na wakacje. Wystarczy, czy jeszcze cos. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 15:13 Gość portalu: roro napisał(a): > Wystarczy, czy jeszcze cos. a ma brode? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: co agniecha wiedziec powinna IP: 217.8.191.* 24.08.01, 15:21 Obecnie nie (wasow tez nie), ale kiedys nosil, bo jak mial 30 lat, to nie chcieli go wpuscic do kina na film od 18 lat. Teraz tez musi pokazywac dowod. Uprzedzajac kolejne pytania: - ciemny blondyn, - nie lysieje, - niebieskie oczy (wlasciwie niebiesko-zielone), - miesiste usta (niezle caluje), - brak znakow szczegolnych, O stanie majatkowym nie bede nic pisal, bo nie lubie sie przechwalac ;-). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 15:28 Gość portalu: roro napisał(a): > - miesiste usta (niezle caluje), > O stanie majatkowym nie bede nic pisal, bo nie lubie sie przechwalac ;-). i skromny, jak widze ;))) a jak z kondycja? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: co agniecha wiedziec powinna IP: 217.8.191.* 24.08.01, 15:38 Kondycja w normie, ale mogla by byc lepsza. W zimie bedzie chodzil na silownie. Za to ten facet bardzo lubi chodzic na zakupy i przynosic kobiecie rozne fatalaszki. Tu wykazuje sie wyjatkowa kondycja i hartem ducha. Czy ta cala wiedza jest ci potrzebna, by pojsc z facetem kupic sobie staniczek? Mysle, ze juz wiesz wszystko. Aha - ten facet ma calkiem niezle poczucie humoru i lubi czesto sie smiac (to zapewne byloby kolejne pytanie). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 15:44 Ooo, to rzeczywiscie mialo byc kolejne pytanie! Bez poczucia humoru ani rusz :) wiesz co? jednej rzeczy na pewno nie mozna temu facetowi odmowic: odwagi. tak w ciemno zglosil sie na ochotnika do latania po staniki, a jezeli ja jestem okropna wredna jedza, ktora bedzie ciagle marudzila i nie spodoba sie jej ani jeden stanik w calej Warszawie? to co??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magdi Re: co agniecha wiedziec powinna IP: 12.44.230.* 24.08.01, 16:24 wiesz co? jednej rzeczy na pewno nie mozna temu facetowi odmowic: odwagi. tak w ciemno zglosil sie na ochotnika do latania po staniki, a jezeli ja jestem okropna wredna jedza, ktora bedzie ciagle marudzila i nie spodoba sie jej ani jeden stanik w calej Warszawie? to co??? To zostaną Wam super przymierzalnie w Galerii Centrum a tak poza tym to kręcimy się wkółko gwałcenia wzrokiem ... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magdi Re: co agniecha wiedziec powinna IP: 12.44.230.* 24.08.01, 16:37 wiesz co? jednej rzeczy na pewno nie mozna temu facetowi odmowic: odwagi. tak w ciemno zglosil sie na ochotnika do latania po staniki, a jezeli ja jestem okropna wredna jedza, ktora bedzie ciagle marudzila i nie spodoba sie jej ani jeden stanik w calej Warszawie? to co??? To zostaną Wam super przymierzalnie w Galerii Centrum a tak poza tym to kręcimy się wkółko gwałcenia wzrokiem ... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elik Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.telenergo.pl 24.08.01, 15:40 Gość portalu: roro napisał(a): > Obecnie nie (wasow tez nie), ale kiedys nosil, bo jak mial 30 lat, to nie > chcieli go wpuscic do kina na film od 18 lat. Teraz tez musi pokazywac dowod. > Uprzedzajac kolejne pytania: > - ciemny blondyn, > - nie lysieje, > - niebieskie oczy (wlasciwie niebiesko-zielone), > - miesiste usta (niezle caluje), > - brak znakow szczegolnych, > A ogon, kopyta i rogi, to co...? ;)))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wacia Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.nationale.com.pl 24.08.01, 15:42 Gość portalu: Elik napisał(a): > Gość portalu: roro napisał(a): > > > Obecnie nie (wasow tez nie), ale kiedys nosil, bo jak mial 30 lat, to nie > > chcieli go wpuscic do kina na film od 18 lat. Teraz tez musi pokazywac dow > od. > > Uprzedzajac kolejne pytania: > > - ciemny blondyn, > > - nie lysieje, > > - niebieskie oczy (wlasciwie niebiesko-zielone), > > - miesiste usta (niezle caluje), > > - brak znakow szczegolnych, > > > > > A ogon, kopyta i rogi, to co...? ;)))))))))) i cyrograf w rekach;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Jestem, a z góry wszystko widać IP: *.ipartners.pl 24.08.01, 16:05 Roro, nie święć jeszcze zwycięstwa. Do Agniechy: w związku z tak niską skutecznością dotychczasowego sprzętu (zaledwie ucho, a liczyłem na coś więcej) pracuję nad skompletowaniem maszyn. Ma już jednego zwinnego MBB, zwinnego TIGER-a, skutecznego AH 64 w najnowszej wersji B, do tego Comanche, Kamow Ka 50 i Mi 28 Havoc w rezerwie. Pracuję nad założeniami taktycznymi. W nocy ostatecznie dokonam wyboru sprzętu i dokonam ataku. I nie straszne mi myśliwce nocne nieprzyjaciela. Grunt to dobry radar na "nosie", dobre działko i podwiedzana artyleria. Kto wątpi jeszcze we mnie, niech obejrzy "Apache''a" w akcji. Zmiana broni podyktowana została niską skutecznością dotychczasowych prób. Tym razem, atak poprowadzony zostanie nie po Niebie, ale bardziej przy ziemi, stąd smigłowce. O jaki to staniczek Agniecho chodzi? A co do Kołobrzegu: atak od strony morza też mozliwy, od czego zwinne F 18 na lotniskowcu, w razie czego Super Etendard na "Fochu". Pozdrawiam P.S. Dziś Agniecho Cię obsypię czymś wyjatkowym. Wieczorem Ci zakomunikuję co to za rakiety. Aha i proszę Aguś o niedawanie mi nadziei bo sprzęt mi się zbuntuje! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Jestem, a z góry wszystko widać IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 16:38 Gość portalu: Janek napisał(a): > Do Agniechy: w związku z tak niską skutecznością dotychczasowego sprzętu > (zaledwie ucho, a liczyłem na coś więcej) pracuję nad skompletowaniem maszyn. > Ma już jednego zwinnego MBB, zwinnego TIGER-a, skutecznego AH 64 w najnowszej > wersji B, do tego Comanche, Kamow Ka 50 i Mi 28 Havoc w rezerwie. Pracuję nad > założeniami taktycznymi. W nocy ostatecznie dokonam wyboru sprzętu i dokonam > ataku. I nie straszne mi myśliwce nocne nieprzyjaciela. Grunt to dobry radar > na "nosie", dobre działko i podwiedzana artyleria. Kto wątpi jeszcze we mnie, > niech obejrzy "Apache''''a" w akcji. > Zmiana broni podyktowana została niską skutecznością dotychczasowych prób. > Tym razem, atak poprowadzony zostanie nie po Niebie, ale bardziej przy ziemi, > stąd smigłowce. hmmm, zaczynam sie bac... > A co do Kołobrzegu: atak od strony morza też mozliwy, od czego zwinne F 18 na > lotniskowcu, w razie czego Super Etendard na "Fochu". nigdzie sie przed Toba nie ukryje, co? > P.S. Dziś Agniecho Cię obsypię czymś wyjatkowym. Wieczorem Ci zakomunikuję co > to za rakiety. Aha i proszę Aguś o niedawanie mi nadziei bo sprzęt mi się > zbuntuje! Agus,teraz masz szanse! zdekoncentruj Janka, W przeciwnym razie zostane zbombardowana i wzieta do niewoli !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Jestem, a z góry wszystko widać IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 16:40 Gość portalu: Janek napisał(a): > Do Agniechy: w związku z tak niską skutecznością dotychczasowego sprzętu > (zaledwie ucho, a liczyłem na coś więcej) pracuję nad skompletowaniem maszyn. > Ma już jednego zwinnego MBB, zwinnego TIGER-a, skutecznego AH 64 w najnowszej > wersji B, do tego Comanche, Kamow Ka 50 i Mi 28 Havoc w rezerwie. Pracuję nad > założeniami taktycznymi. W nocy ostatecznie dokonam wyboru sprzętu i dokonam > ataku. I nie straszne mi myśliwce nocne nieprzyjaciela. Grunt to dobry radar > na "nosie", dobre działko i podwiedzana artyleria. Kto wątpi jeszcze we mnie, > niech obejrzy "Apache''''a" w akcji. > Zmiana broni podyktowana została niską skutecznością dotychczasowych prób. > Tym razem, atak poprowadzony zostanie nie po Niebie, ale bardziej przy ziemi, > stąd smigłowce. hmmm, zaczynam sie bac... > A co do Kołobrzegu: atak od strony morza też mozliwy, od czego zwinne F 18 na > lotniskowcu, w razie czego Super Etendard na "Fochu". nigdzie sie przed Toba nie ukryje, co? czeka mnie noc w bunkrze gleboko pod ziemia :O > P.S. Dziś Agniecho Cię obsypię czymś wyjatkowym. Wieczorem Ci zakomunikuję co > to za rakiety. Aha i proszę Aguś o niedawanie mi nadziei bo sprzęt mi się > zbuntuje! Agus,teraz masz szanse! zdekoncentruj Janka, W przeciwnym razie zostane zbombardowana i wzieta do niewoli !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Jestem, a z góry wszystko widać IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 16:40 Gość portalu: Janek napisał(a): > Do Agniechy: w związku z tak niską skutecznością dotychczasowego sprzętu > (zaledwie ucho, a liczyłem na coś więcej) pracuję nad skompletowaniem maszyn. > Ma już jednego zwinnego MBB, zwinnego TIGER-a, skutecznego AH 64 w najnowszej > wersji B, do tego Comanche, Kamow Ka 50 i Mi 28 Havoc w rezerwie. Pracuję nad > założeniami taktycznymi. W nocy ostatecznie dokonam wyboru sprzętu i dokonam > ataku. I nie straszne mi myśliwce nocne nieprzyjaciela. Grunt to dobry radar > na "nosie", dobre działko i podwiedzana artyleria. Kto wątpi jeszcze we mnie, > niech obejrzy "Apache''''a" w akcji. > Zmiana broni podyktowana została niską skutecznością dotychczasowych prób. > Tym razem, atak poprowadzony zostanie nie po Niebie, ale bardziej przy ziemi, > stąd smigłowce. hmmm, zaczynam sie bac... > A co do Kołobrzegu: atak od strony morza też mozliwy, od czego zwinne F 18 na > lotniskowcu, w razie czego Super Etendard na "Fochu". nigdzie sie przed Toba nie ukryje, co? czeka mnie noc w bunkrze gleboko pod ziemia :O > P.S. Dziś Agniecho Cię obsypię czymś wyjatkowym. Wieczorem Ci zakomunikuję co > to za rakiety. Aha i proszę Aguś o niedawanie mi nadziei bo sprzęt mi się > zbuntuje! Agus,teraz masz szanse! zdekoncentruj Janka, W przeciwnym razie zostane zbombardowana i wzieta do niewoli !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Jestem, a z góry wszystko widać IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 16:40 Gość portalu: Janek napisał(a): > Do Agniechy: w związku z tak niską skutecznością dotychczasowego sprzętu > (zaledwie ucho, a liczyłem na coś więcej) pracuję nad skompletowaniem maszyn. > Ma już jednego zwinnego MBB, zwinnego TIGER-a, skutecznego AH 64 w najnowszej > wersji B, do tego Comanche, Kamow Ka 50 i Mi 28 Havoc w rezerwie. Pracuję nad > założeniami taktycznymi. W nocy ostatecznie dokonam wyboru sprzętu i dokonam > ataku. I nie straszne mi myśliwce nocne nieprzyjaciela. Grunt to dobry radar > na "nosie", dobre działko i podwiedzana artyleria. Kto wątpi jeszcze we mnie, > niech obejrzy "Apache''''a" w akcji. > Zmiana broni podyktowana została niską skutecznością dotychczasowych prób. > Tym razem, atak poprowadzony zostanie nie po Niebie, ale bardziej przy ziemi, > stąd smigłowce. hmmm, zaczynam sie bac... > A co do Kołobrzegu: atak od strony morza też mozliwy, od czego zwinne F 18 na > lotniskowcu, w razie czego Super Etendard na "Fochu". nigdzie sie przed Toba nie ukryje, co? czeka mnie noc w bunkrze gleboko pod ziemia :O > P.S. Dziś Agniecho Cię obsypię czymś wyjatkowym. Wieczorem Ci zakomunikuję co > to za rakiety. Aha i proszę Aguś o niedawanie mi nadziei bo sprzęt mi się > zbuntuje! Agus,teraz masz szanse! zdekoncentruj Janka, W przeciwnym razie zostane zbombardowana i wzieta do niewoli !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Jestem, a z góry wszystko widać IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 16:40 Gość portalu: Janek napisał(a): > Do Agniechy: w związku z tak niską skutecznością dotychczasowego sprzętu > (zaledwie ucho, a liczyłem na coś więcej) pracuję nad skompletowaniem maszyn. > Ma już jednego zwinnego MBB, zwinnego TIGER-a, skutecznego AH 64 w najnowszej > wersji B, do tego Comanche, Kamow Ka 50 i Mi 28 Havoc w rezerwie. Pracuję nad > założeniami taktycznymi. W nocy ostatecznie dokonam wyboru sprzętu i dokonam > ataku. I nie straszne mi myśliwce nocne nieprzyjaciela. Grunt to dobry radar > na "nosie", dobre działko i podwiedzana artyleria. Kto wątpi jeszcze we mnie, > niech obejrzy "Apache''''a" w akcji. > Zmiana broni podyktowana została niską skutecznością dotychczasowych prób. > Tym razem, atak poprowadzony zostanie nie po Niebie, ale bardziej przy ziemi, > stąd smigłowce. hmmm, zaczynam sie bac... > A co do Kołobrzegu: atak od strony morza też mozliwy, od czego zwinne F 18 na > lotniskowcu, w razie czego Super Etendard na "Fochu". nigdzie sie przed Toba nie ukryje, co? czeka mnie noc w bunkrze gleboko pod ziemia :O > P.S. Dziś Agniecho Cię obsypię czymś wyjatkowym. Wieczorem Ci zakomunikuję co > to za rakiety. Aha i proszę Aguś o niedawanie mi nadziei bo sprzęt mi się > zbuntuje! Agus,teraz masz szanse! zdekoncentruj Janka, W przeciwnym razie zostane zbombardowana i wzieta do niewoli !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: co agniecha wiedziec powinna IP: 217.8.191.* 24.08.01, 15:45 Jednak Elik jest z kol zblizonych do swietej inkwizycji. Rogi jeszcze mi nie wyrosly, ogon miesci sie w spodniach, a na kopytach mam buty, wiec tez ich nie widac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: co Diabla IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 15:48 no i wszystko sie wydalo!!! a pomyslec, ze moglam zaprzedac swoja niewinna duszyczke ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: co Diabla IP: 217.8.191.* 24.08.01, 15:57 Gość portalu: agniecha napisał(a): > no i wszystko sie wydalo!!! > a pomyslec, ze moglam zaprzedac swoja niewinna duszyczke ;))) No dobra. Znam innego faceta, ktory moze potowarzyszyc ci w zakupach. Od razu zaznaczam, ze ma wszystkie takie same cechy psychiczne i fizyczne co poprzedni, poza ogonkiem i kopytkami. Cyrografu tez nie wymaga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: co agniecha wiedziec powinna - do agniechy IP: 217.8.191.* 24.08.01, 15:53 Jesli nie spodoba ci sie zaden staniczek, to po calym dniu latania po sklepach zaprosze cie na wspaniala kolacje przy swiecach, latynoskich rytmach i szampanem. Znam taki jeden lokal gdzie swietnie karmia i niezle graja. Na drugi dzien znow mozesz pojsc szukac staniczka i ten facet bedzie ci towarzyszyl. On jest bardzo wyrozumialy i cierpliwy. Moze na trzeci dzien stwierdzisz, ze mozesz chodzic bez staniczka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Ciekawe czemu Janek sie nie odzywa. IP: 217.8.191.* 24.08.01, 16:02 Moze to glupie, ale zaczynam sie martwic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elik Re: co agniecha wiedziec powinna - do agniechy IP: *.telenergo.pl 24.08.01, 16:06 ...nie dość że wielce przebiegły to jeszcze rozpustny, strzeż się agniecho! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Od Janka IP: *.ipartners.pl 24.08.01, 16:12 Gdybyś Agniecho spojrzała wyżej, już byś mnie zobaczyła. Przecież ja jestem w przestworzach? A jakiego staniczka szukasz Agniecha? Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 16:26 Gość portalu: Janek napisał(a): > Gdybyś Agniecho spojrzała wyżej, już byś mnie zobaczyła. Przecież ja jestem w > przestworzach? przepraszam, ale tak szybko przemknales tym bombowcem, ze nie zauwazylam... > A jakiego staniczka szukasz Agniecha? a nic specjalnego: czarnego, koronkowego, z odpinanymi ramiaczkami, majteczki tez moglyby byc w komlecie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: co Roro wiedziec powinien - do Roro IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 16:11 Gość portalu: roro napisał(a): > Jesli nie spodoba ci sie zaden staniczek, to po calym dniu latania po sklepach > zaprosze cie na wspaniala kolacje przy swiecach, latynoskich rytmach i > szampanem. Znam taki jeden lokal gdzie swietnie karmia i niezle graja. > Na drugi dzien znow mozesz pojsc szukac staniczka i ten facet bedzie ci > towarzyszyl. On jest bardzo wyrozumialy i cierpliwy. Drogi Roro, doprawdy trzeba o wiele wiecej wysilkow i staran, abym zgodzila sie zabrac na bieliznowe zakupy tego delikwenta. Aczkolwiek musze przynac, ze te swiece i szampan wywolaly usmiech na mojej twarzy :) > Moze na trzeci dzien stwierdzisz, ze mozesz chodzic bez staniczka. Nie bede chodzic bez staniczka, bo nie lubie! Ewentualnie na plazy w cieplych krajach. Raz w Hiszpani opalalam sie topless i nawet mi sie podobalo ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Janek IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 16:56 Gość portalu: Janek napisał(a): > Dziś w nocy..... ...dzis w nocy to ja wsiadam do swojego SaabJAS39 Gripenka i ostro sie z Toba zabawie pilociku...;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Do poniedzialku. IP: 217.8.191.* 24.08.01, 17:00 Niestety dzisiejszego dnia nie moge zaliczyc do udanych. 1.Bylem juz pewny zwyciestwa, a tu nagle Janek wyladowal i jeszcze z pelnym uzbrojeniem. 2.Elik mnie zdemaskowala. 3.W koncu dostalem kosza od Agniechy (mimo proby wciskania bajerow). 4.Agusia przestala w koncu sie odzywac i teraz nie wiem, czy reflektuje na przegranego nieudacznika. 5.Popsul mi sie klawisz Backspace. 6.Klimatyzacja godzine temu przestala dzialac i teraz caly oblewam sie potem (mam pokoj od zachodu). 7.Po raz 4 pisze ten tekst, bo serwer padl i stracilem lacznosc. 8.Dzis piatek, wiec za trzy dni znow bedzie poniedzialek. Mimo to zycze wszystkim udanego weekendu. A Agniesze udanych poszukiwan staniczka. Niech Moc bedzie z toba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agniechy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.01, 00:59 "...dzis w nocy to ja wsiadam do swojego SaabJAS39 Gripenka i ostro sie z Toba zabawie pilociku...;))) " Co Ty przez to rozumiesz? A więc takie są kobiety! Udają uległość, by po kilku godzinach ostro zaatakować! Twój JAS 39 to wielozadaniowiec. Typowo kobiecy samolot. A tak w ogóle to nieładnie atakować, kiedy przeciwnik przesiadł już się na śmigłowiec. Dobrze, że mam w rezerwie pewne cacko... Gdybyś uważniej czytała, wiedziałabyś.... Poznaj mego Su 47 "Bierkut", konkurenta JSF. To typowy myśliwiec przechwytujący działający ofensywnie, model eksperymentalny. Uosabia wszystko co męskie. Pewność siebie, bezpieczeństwo, inteligencję, zwinność,potęgę i ogrom, dalej poczucie własnej wartości, zdolność ciągłego rozwoju. Zaatakuje i zniszczy wszystko co będzie mu zagrażać. Nadal chcesz ostrej zabawy? Złóz broń, kocham słodkie rozejmy. Spiszemy razem traktat pokojowy w jednym pokoju...... Lecz jeśli sztylet trzymasz ukryty, wiedz, że odporny jestem na zasadzki. Systemy sterowania i uzbrojenia mam w trzech niezależnych modułach. Pod mymi skrzydłami rakiety usta - usta dużego zasięgu K-37M, średniego - K 77M, bliskiego K 30. Chcesz rozpocząć ten taniec? Te rakiety są odporne na fizyczne zakłócenia w postaci wizjomarzeń emitowane przez Aguś. Dodam, że jeszcze do tego dochodzą zintegrowany system wyposażenia dodatkowego. Przekonasz się o nim, jeśli mnie zdradzisz. Podsystem sterowania uzbrojeniem łączy w sobie radar ze skanowaniem elektronicznym, więc namierzę Cię szybciej niż myślisz. Systemy wymiany danych pozwolą mi otrzymywać dane z moich satelitów. Czujniki opto-elektroniczne oraz hełmowy układ wskazywania celów i prezentacji danych uniemozliwi pomyłkę przy nanierzaniu i ataku. Tak więc nie ukryjesz się przede mną. Aby zabezpieczyć się przed Twą zdradą wynikającą z oczywistej zmienności kobiecej przygotuję także inne srodki. Właczam silniki, sprawdzam systemy nawigacji, ataku i łączności, włączam dopalacze. Krew odpływa mi z twarzy, kiedy dwa oryginalne silniki AL 37F wynoszą mnie do gwiazd. Wprowadzam dane wyszukiwawcze. Szukam Twego lotniska. trochę to potrwa. Ukrywasz swój samolot gdzieś na lotnisku polowym. Mimo wszystko JAS 39 nie jest łatwą zdobyczą. Nerwy napiete jak postronki... Mam Cię! Jeszcze na lotnisku! Co to znaczy? Laduję, wyciagam podwozie, wytracam prędkość. Zabieram Berettę. Podchodzę do hangaru, słabe światło. Wewnątrz Ty! Twój kombinezon nieco rozpiety. Ach tak wiele obiecuje...! "Mam w mym myśliwcu butelkę dobrego wina Pani Pilot. Czy na czas Tej nocy moglibyśmy zawrzeć pokój. Płynące z niego obopólne przyjemności mogłyby być czymś co połączy nas na dłużej. Czy musimy walczyć? Zostawmy nasze maszyny.... Aha nie przedstawiłem się. Janek Bond, bratanek Jakuba Bonda. Ma Pani zachwycające usta Agniecho.....Są takie zmysłowe!" Pozdrowienia Janek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Elik Re: Do poniedzialku. IP: *.el-4100100.acn.pl 25.08.01, 22:04 roro, a gdzie odwaga i wytrwałość? czyżbym się nie myliła? ;)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magdi Re: Do poniedzialku. IP: 12.44.230.* 27.08.01, 09:39 Witaj Roro w poniedziałek, ten tydzień na pewno będzie lepszy, głowa do góry, za pięć dni znów weekend!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Co w poniedzialek. IP: 217.8.191.* 27.08.01, 10:01 Masz racje Magdi. Za piec dni znow weekend. Ale klawisz Backspace przez ostatni weekend jakos nie naprawil mi sie. Klimatyzacja jeszcze nie dziala. Janek co raz bardziej sie zbroi (coz znaczy moj pistolecik wobec jego armat). Aguś nadal sie nie odzywa. Elik najwyrazniej lubi kopac lezacego. Ogolnie jedno wielkie BEEEE! A do tego jeszcze dzis poniedzialek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Co w poniedzialek. Dzieki Magdi. IP: 217.8.191.* 27.08.01, 10:04 Tym niemniej dziekuje Ci za slowa pocieszenia i otuchy. Jestes super. Moze jak wypije ta poranna kawe, to depresja (czytaj kac) poweekendowa mi minie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magdi Re: Co w poniedzialek. Dzieki Magdi. IP: 12.44.230.* 27.08.01, 10:46 A może by tak spróbować podważyć backspace śrubokrętem ewentualnie spinaczem biurowym i wymienić go na Caps Locka (rozmiarami chyba są podobne). Klimatyzacją się nie przejmuj od niej tylko gardło boli. Uściski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Co w poniedzialek. IP: *.man.polbox.pl 27.08.01, 10:41 czesc wszystkim! Roro, troszke optymizmu: klawisz Backspace na pewno sie naprawi, klimatyzacja tez, a do nastepnego weekendu tylko 5 dni :) gdzie Twoj duch walki, nie poddawaj sie!!! a ja bardzo lubie poniedzialki! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agniechy IP: *.ipartners.pl 27.08.01, 11:06 Czy Ty mnie w ogóle czytasz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 27.08.01, 11:11 czytam, czytam jednak ostatni post po prostu mnie powalil na lopatki, musze troche ochlonac... juz ochlonelam... i wietrze tu mega podstep, chwilowy rozejm, winko, mydlenie oczu zmyslowymi ustami i zanim sie obejrze zostane wzieta do niewoli! aha, ja tez sie nie przedstawilam, wybacz... Mata Hari Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agniechy IP: *.ipartners.pl 27.08.01, 11:17 Janek Bond to też dżentelmen. Proponuję, napisz ciąg dalszy. "Stanął przede mną młody pilot mysliwca, zaschło mi w ustach. Wyjął ... butelkę wina...." Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Janek IP: *.man.polbox.pl 27.08.01, 12:33 > "Stanął przede mną młody pilot mysliwca, zaschło mi w ustach. Wyjął ... > butelkę wina...." "...podszedl blizej i lekko zachrypnietym glosem zapytal: -Napijemy sie malenka? Nikt nam nie bedzie przeszkadzal. Rzeczywiscie, oprocz nas w hangarze nie bylo nikogo. -Czemu nie? - odpowiedzialam kokieteryjnie poprawiajac swoje dlugie, ciemne wlosy i goraczkowo zastanawiajac sie, co on, do diabla, knuje. Schylil glowe i zaczal wyjmowac korek z butelki. Na to tylko czekalam, blyskawicznym ruchem siegnalam za siebie i kiedy znow podniosl glowe, zobaczyl przed soba 9mm Beretty i moje zielone, wpatrzone w niego badawczo oczy...Zamarl nie spodziewawszy sie takiego widoku, a potem ..." co potem??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agniechy IP: *.ipartners.pl 27.08.01, 14:35 Pomimo widoku beretty wycelowanej w jego pierś odkorkował butelkę i nalał wino do kieliszków. "Napijesz się wina czy wolisz mnie zastrzelić? Martwy już nie będę taki miły jak teraz. Poza tym jeśli się teraz poddam zdążysz możesz mnie jeszcze wykorzystać. Na przykład do ucieczki moim myśliwcem, którego tylko ja potrafię pilotować". To mówiąc wyciągnął do Niej dłoń z kieliszkiem. CDN Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 27.08.01, 15:14 Cien niezdecydowania przemknal przez jej twarz. Ciagle trzymajac wycelowany w jego strone pistolet, druga reke powoli wyciagnela po kieliszek. -Jaka mam pewnosc, ze nie wsypales mi jakiejs "niepodzianki" do kieliszka, po ktorej strace przytomnosc? - zapytala. Czego on moze ode mnie chciec, jaki ma cel myslala goraczkowo wpatrujac sie w jego oczy. A musiala przyznac, ze oczy mial sliczne... CDN Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agniechy IP: *.ipartners.pl 27.08.01, 16:16 "A po co miałbym cos dosypywać? Nie zwykłem marnować nadzwyczajnych osiągnieć mego starego przyjaciela Q." Wpatrywał się w jej oczy, nie mógł również zapomnieć o Jej niedomkniętym kombinezonie. Co więcej wydawało mu się, że suwak jeszcze trochę zsunął się, ale nie był tego pewien na 100%. W końcu widział to tylko kątem oka. Ale najpierw trzeba było wyeliminować niebezpieczeństwo. Beretta nadal była wycelowana w niego. Nie odrywając wzroku od Jej oczu, które przyciągały go jak magnes, delikatnie odsunął na bok pistolet. Wręczył w końcu kieliszek i rzekł. "Wypijmy za Nas" CDN Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 27.08.01, 17:19 Przyjela kieliszek i opuscila wreszcie dlon z Beretta. Pod wplywem tego ruchu suwak w i tak opietym kombinezonie zsunal sie o centymetr w dol pokazujac wiecej niz chciala, zeby On ogladal. Nie uszlo to jego uwadze. Niestety obie rece miala zajete. Nagle usmiechnela sie, zmruzyla oczy i podeszla blizej do Niego. Podnoszac kieliszek do gory wzniosla toast: - Za nas! - Za nas - powtorzyl. Kiedy umoczyl usta w winie, korzystajac z jego nieuwagi, z calej sily uderzyla go w bok glowy Beretta. Upadl, a ona zaczela biec w kierunku wyjscia hangaru. Biegla co sil w nogach, za wszelka cene musiala mu uciec. Dobiegala juz do wyjscia, kiedy usluszala za soba jego kroki. Doganial ja. Nagle poczula szarpniecie i wyladowala na ziemi. On upadl na nia i ... CDN. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Do agniechy i Janka IP: 217.8.191.* 27.08.01, 17:27 Ehe, ehe, przepraszam, ze przeszkadzam, ale mam pytanko; czy ta powiesc ukaze sie w calosci czy w odcinkach oraz gdzie i kiedy. Do agniechy: Przypominam ci moja droga, ze w ostatni czwartek oglosilas pewien konkurs dla mnie i dla Janka. Nagroda mialo byc wyjechanie z toba na wakacje. Czy doczekamy sie wreszcie jakichs wynikow? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agniechy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.01, 18:27 Od początku wiedział, że to zaabsorbowanie Jej suwakiem i Tym co za nim się kryło sprowadzi na niego kłopoty. Ale cóż warto było zobaczyć przez moment choć katem oka skrywane słodycze. Ale ta rozgrywka się nie skończyła. Choć z głowy ciekła cienka strużka krwi, nie czuł tego. Zerwał się na równe nogi i pognał co sił w nogach za zwinną dziewczyną. Szkolenie w jednostce nr 21 zrobiło swoje. Choć ona sama również musiała służyć w jednostkach specjalnych on był szybszy. Dogonił ją. Upadli na ziemię. Przez chwilę trwała zaciekła walka wręcz. Raz Ona była na nim, raz odwrotnie. W końcu ciężko oddychając rozłożył Ją na łopatki. Przez chwilę wyrywała się, ale opanował to. Próbowała go jeszcze kopnąć tam, gdzie kopią wszystkie kobiety, ale w końcu zdławił i ten opór. „Dlaczego to robisz, gdybym chciał zrobić Ci krzywdę to bym rozwalił ten hangar rakietami z odległości 30 km!” Kiedy to mówił Jej twarz wydała mu się znajoma, ale jeszcze nie potrafił sobie uzmysłowić dlaczego. Gdzieś już widział Tę twarz. Mimo to mówił dalej: „Czy zawsze reagujesz tak na wino? Hmmmm, właściwie to pora na coś lepszego. Jeśli masz ochotę to chodźmy na kolację. Znam miłą restaurację w Warszawie.” Kiedy to mówił poczuł przemożną ochotę na więcej. Zbliżył do Niej swe usta i pocałował Ją. Jej usta zareagowały rozchylając się, więc wykorzystał Tę chwilę by poznać Ją nieco głębiej. Czuł też inną miękkość, ale....... ......nagle krew sącząca się z jego rozbitej głowy kapnęła na Jej policzek. Oderwał się od Niej trzymając się za głowę, w której ból pulsował coraz mocniej. CDN Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro CDNN - ciag dalszy nie nastapi IP: 217.8.191.* 28.08.01, 10:08 A potem przyszedl mysliwy i zabil wilka. A oni zyli dlugo i szczesliwie. KONIEC Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: CDN - ciag dalszy nastapi IP: *.man.polbox.pl 28.08.01, 10:19 Roro!!! Ty w ogole nie czujesz klimatu tej wstrzasajacej powiesci!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mreck Re: CDN - ciag dalszy nastapi IP: 192.168.1.* / *.elzam.com.pl 28.08.01, 10:32 agniecha - ty stąpasz po kruchym lodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: CDN - ciag dalszy nastapi IP: *.man.polbox.pl 28.08.01, 10:41 Gość portalu: mreck napisał(a): > agniecha - ty stąpasz po kruchym lodzie. doprawdy? no coz, no risk, no fun... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: CDN - ciag dalszy nastapi IP: 217.8.191.* 28.08.01, 10:36 Alez ja czuje klimat tej powiesci. Z tad moje wczorajsze pytanie: gdzie i kiedy ukaze sie ta powiesc? Chcialem tylko wam podsunac pelne dramaturgii zakonczenie, by miec udzial w zyskach... Ale jesli to zakonczenie sie wam nie podoba... wedlug mnie jest bardzo oryginalne. Jest w nim dramaturgia, milosc i happy end. No ale obiecuje, ze nie bede sie juz wam wcinal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: CDN - ciag dalszy nastapi IP: *.man.polbox.pl 28.08.01, 10:40 wcinaj sie, wcinaj ;) jednak stwierdzam, ze troche rozsadnej krytyki nam sie przyda, i pomysly tez, ale moze troche lepsze niz banalne: i zyli dlugo i szczesliwie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: CDN - ciag dalszy nastapi IP: 217.8.191.* 28.08.01, 10:58 Czyz zycie dlugie i szczesliwe jest banalne? Jest to cos, co w dzisiejszych czasach wystepuje nie zbyt czesto. Wystarczy spojrzec na emerytow i rencistow. A zabicie wilka przez mysliwego? To obecnie protesty obroncow zwierzat i partii zielonych. Robi sie z tej powiesci political fiction z elementami horroru i psychologii spolecznej. Wciaz trzymam sie mojej wersji - moja propozycja zakonczenia jest wprost genialna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro do agniechy i Janka IP: 217.8.191.* 28.08.01, 13:00 No co jest moi drodzy. Zabraklo Wam weny tworczej? Proponuje moze wlaczyc do akcji Babe Jage - jako przedstawicielke klasy sredniej (urzedniczka w Urz. Skarbowym), oraz Ksiecia z pantofelkiem - jako przedstawiciela elit rzadzacych. OK. Teraz serio. Jesli popsulem wam troche koncepcje, to very sorry. Nie zwracajcie uwagi na moje glupoty. TYLKO KONTYNUUJCIE !!!! Masy czekaja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Ciąg dalszy nastąpi.... IP: *.ipartners.pl 28.08.01, 13:19 ......tylko wtedy jeśli moja muza napisze ciąg dalszy, bo teraz Jej kolej. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Ciąg dalszy! IP: *.man.polbox.pl 28.08.01, 14:54 Podniosla sie blyskawicznie i z niepokojem w oczach przypadla do niego. - Nie ruszaj sie! Wyciagnela chusteczke i przylozyla do rany na jego glowie. - Krew powinna za chwile przestac leciec. Ale bez paru szwow chyba sie nie obejdzie - usmiechnela sie wreszcie i jej twarz na krotka chwilke sie rozpogodzila. Skad ja ja znam? - goraczkowo probowal sobie przypomniec. Nie poznal mnie. Usmiechnela sie znowu na mysl o dotyku jego miekkich, cudownie delikatnych i zmyslowych ust. Pociagal ja... bardzo ja pociagal. Skup sie dziewczyno! - nagle skarcila sama siebie w myslach - Nie mozesz sie w nic angazowac. Nie mozesz teraz nikomu ufac.Musisz wykonac zadanie. Hmm, a moze on bedzie mogl mi pomoc? - Masz racje - powiedziala do niego - ta proba ucieczki byla bez sensu. Chciala jeszcze cos dodac, ale nagle drzwi z hukiem sie otworzyly i nad ich glowami przelecialy pociski z Kalasznikowa. Chwycil ja za reke i pociagnal za soba. Chowajac sie za pustymi beczkami stojacymi pod sciana zaczeli uciekac, ale swist kul nad nich glowami nie ustawal. Dopadli stojacego w kacie samolotu i wgramolili sie do srodka. - No to teraz modl sie Slicznotko, zeby ten grat wystartowal - mruknal i za wszelka cene staral sie uruchomic starego PWS 41. Samolot ruszyl w strone wyjazdu z hangaru. Faceci z Kalasznikowami najwyrazniej nie dawali za wygrana i starali sie za wszelka cene zbawic ich szans na dlugie i szczeliwe zycie. Samolot wreszcie wytoczyl sie z hangaru i chyba ostatkami sil wzbil sie w powietrze. - Uff - oboje jak na komende westchneli z ulga. - Hmm, to jak bedzie z ta kolacyjka? - zapytala oddychajac ciezko. - Kolacyjka dla Szanownej Pani, juz sie robi! - zawolal szelmowsko sie usmiechajac. A przy okazji moze dowiem sie od Ciebie dlaczego ta holota byla taka niegoscinna? - powiedzial patrzac na nia juz powazniej. Nagle samolotem szarpnelo! Czerwone kontrolki zaczely ostrzegawczo mrugac. - Cholera, widze dym! - Co teraz zrobimy? - wyszeptala wpatrujac sie w niego wielkimi, wystraszonymi oczami ... CDN Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agniechy IP: *.ipartners.pl 28.08.01, 16:05 Kontrolki starego PWS szalały, lecz pewnie trzymał stery. Nie miał chwili czasu, aby pomyśleć o tym co zdarzyło się pomiędzy nimi. Ale przez moment wspomnienie Jej ciała rozjaśniło jego twarz, ale nagłe drgania i krztuszenie się silnika wyrwało go z błogich myśli. "Musimy szybko znaleźć jakąś polanę" - krzyknął do Niej. Zaczęli schodzić coraz niżej, ale cieknące paliwo i obawa, że eksplodują podczas lądowania pochłaniały jego myśli. W końcu poczuli twarde uderzenie o ziemię. Stary PWS z miejsca stracił podwozie, więc sunęli po murawie w kierunku zbliżającej się ściany drzew. Przez chwilę myślał, że rozbiją się o drzewo, ale murawa była mniej błotnista niż w chwili zetknięcia się samiolotu z ziemią, więc zatrzymali tuż tuż przed drzewami. Kiedy gramolili się ze starego rupiecia mruknęła do niego wściekła. "Jak to możliwe, że dają ci pilotować Su 47? Przecież Ty nawet tego grata nie potrafiłeś utrzymać do lotniska w powietrzu?" Zmełł w ustach przekleństwo i rzekł: "Lepiej zamiast narzekać, zabieraj swą kształtną pupę, bo jak wybuchnie paliwo, to Cię ogrzeje aż czerwona będziesz i będę Cię musiał opatrywać!". Pociągnął ją za sobą. Kiedy oddalili się kilka metrów eksplodowały zbiorniki z paliwem. Słup płomieni uderzył w niebo. Podmuch wybuchu odrzucił ich w las. Wstając zaczęła kląć na czym świat stoi i rzuciła w jego kierunku. "Wstawaj do cholery!". Ale on nie ruszał się. Podeszła do niego i już chciała rzucić mu wiązankę przekleństw, kiedy niejasne podejrzenie wdarło się do jej głowy. Przyklękła obok Niego i spojrzała w twarz. Był nieprzytommny. Sprawdziła puls, żył. Musiał uderzyć w coś twardego. Kiedy tak pochylała się nad nim, otworzył oczy. "Czy już jestem w niebie?" zapytał wpatrując się w pogranicze materii i Jej ciała, które wychyliło się nad wyraz śmiało z Jej kombinezonu lotniczego. Kiedy tylko to usłyszała zerwała się na nogi i z miejsca poprawiła niesforny suwak. "Wstawaj lepiej. Ci z kałaszami już na pewno tu idą. Musieli zauważyć ten słup płomieni. Musimy uciekać" "Ale przed kim właściwie?" zadał pytanie. Wolała nie odpowiadać. Wiedziała, że to zabójcy z FSB szkoleni w bazach Specnazu. Wiedziała, że zaraz ich dopadną. Słysząc jego pojękiwania i narzekania uśmiechnęła się do siebie. W tym czasie On sprawdził swoje uzbrojenie. Nie było tego dużo. Najważniejsze, że to co najważniejsze nie ucierpiało. CDN Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 29.08.01, 11:42 Wyjela z przypietej do boku sporej, podluznej torebki jakas mapke, obejrzala ja dokladnie, po czym ruszyla w strone lasu. - Idziesz czy czekasz na zaproszenie? - krzyknela w jego strone przez ramie. Ruszyl za nia. Byla wysoka, i musial przyznac, ze szalenie zgrabna. -Moze wreszcie sie dowiem kim Ty wlasciwie jestes? I kim byli ci faceci?- zapytal prawie biegnac za nia i probujac nie potknac sie o jakis korzen. -I dokad my wlasciwie idziemy? - Ale Ty marudzisz - mruknela do niego nie przerywajac szybkiego marszu - jakies 5 kilometrow stad mieszka ktos, komu chce zlozyc wizyte.Pospiesz sie, zaczyna sie sciemniac! Ruszyl za nia. Po prawie pol godzinie marszu nagle las sie skonczyl i wyszli na polane. Kucnela i pociagnela go za ramie. Schowani za krzakami patrzyli na piekny, ogromny dom, prawie zamek, ogrodzony wysokim murem. Wystawaly ponad niego wiezyczki i dach pokryty bordowa dachowka. - Ladna chalupka - gwizdnal przeciagle wychylajac sie zza krzakow. - Schowaj sie! Czys Ty oszalal? Chcesz, zeby Cie zobaczyli? - syknela do niego wsciekla. Dopiero teraz dostrzegl dwoch osilkow z psami krecacych sie przed brama, przez ktora wjezdzaly eleganckie limuzyny. - Rozumiem, ze Twoja wizyta jest nie zapowiedziana? - popatrzyl na nia ironicznie. - Zgadza sie! Musze sie dostac do tamtej wiezy wskazala broda wiezyczke po ich lewej stronie. Pomozesz mi? - popatrzyla na niego blagalnie. - Mowy nie ma!!! - Musze sie tam dostac! To sprawa zycia i smierci. Blagam Cie! - zrobila zrozpaczona mine a w jej oczach zalsnily lzy. Pomrugala jeszcze rzeskami majac nadzieje, ze to zmiekczy jego serce. Faceci zawsze miekna kiedy widza jak kobieta placze. Miala nadzieje, ze on nie jest wyjatkiem. Nie byl. - Dobrze - wyszeptal zrezygnowany czujac, ze pakuje sie w niezle tarapaty. Jej twarz rozpogodzila sie a oczy zalsnily niesamowitym blaskiem. - Dzisiaj wieczorem odbywa sie tu wielkie przyjecie konczace sie pokazem sztucznych ogni, wszyscy beda zajeci. Na pewno nam sie uda - przekonywala go. Przebiegli przez polanke i znalezli sie pod murem. Wyjela ze swojej torebki pistolet, wycelowala w gore i strzelila. Harpun zaczepil sie o mur, drabinka rozwinela sie.Zaczela sie wspinac, ruszyl jej sladem. - Jezu, powinienem dostawac dodatek od niebezpiecznych warunkow pracy! - Wiesz co? Podoba mi sie Twoj kombinezon - powiedzial nagle patrzac na jej zgrabny tyleczek sciesle opiety kombinezonem i kiwajacy sie rytmicznie i seksownie. Zatrzymala sie i popatrzyla na niego. Gdyby jej wzrok zabijal, bylby pylem. Na szczescie dla niego jej wzrok nie zabijal i tylko dlatego udalo im sie bez szwanku wdrapac na szczyt. - Zeby przejsc do wiezy musimy przejsc po tym murku - wskazala dlonia waski mur okolo 15 cm szerokosci i 5 metrow dlugosci. Popatrzyl w dol, mur mial okolo 70 m wysokosci. Zobaczyl dokladnie pod nimi maly besen i dookola niego mnostwo ludzi ubranych w wieczorowe stroje i popijajacych drinki. - Ona chyba oszalala - pomyslal w panice. Ona tymczasem byla juz w polowie drogi i machala na niego ponaglajaco reka. Zaczal ostroznie isc do przodu, byl juz za nia, kiedy nagle cos wystrzelilo ponad ich glowami z hukiem. Przestraszona drgnela, stracila rownowage i spadajac w ostatniej chwili chwycila go za pasek od spodni. Nagle szarpniety spadl, rekami zaczepiajac o wylom murka. Wisieli tak starajac sie nie ruszac. - Zrob cos! - wystekala z przerazeniem w glosie. - Ja? To Ty nas ladujesz w klopoty, a ja mam nas z nich wyciagac! Dlaczego ja mam cos zrobic? - Jak to dlaczego? Bo wisisz wyzej! To chyba oczywiste - uslyszal pelen oburzenia jej glos. - Zaraz zlecimy i sie zabijmy! - jeczala - obiecaj, ze sie nie puscisz! Niestety nie mogl jej tego obiecac. Poczul, ze jego palce powoli zsuwaja sie z murku... Pozdrawiam Cie Janeczku bardzo serdecznie i zycze weny tworczej przy pisaniu CD :) Swoja droga, ciekawe jak Ty ich z tego wyciagniesz? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Do agniechy i Janka IP: 217.8.191.* 29.08.01, 13:45 No niezle, niezle. Choc troche za duzo przemocy i seksu. Jesli chodzi o przemoc, to jescze by uszlo, ale sex - tego nikt wam nie wydrukuje. Co do ostatniej sytuacji, w ktorej sie znalezliscie (tzn. wasi bohaterowie), to ile oni maja zyc. Jesli wiecej niz jedno, to teraz robi sie reset i zostaja np. jeszcze 4 zycia. No ale mialem sie nie wcinac. Sorry. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agniechy - odcinek nr IP: *.ipartners.pl 29.08.01, 14:32 Całym wysiłkiem na jaki było go stać, utrzymał się. Ale wiedział, że to długo nie potrwa. Z uwieszoną na jego spodniach dziewczyną nawet jego wujek emerytowany obecnie 007 niewiele by zdziałał. Zaczął gorączkowo myśleć. Miał co prawda przy sobie niewielki zestaw podarowany mu niegdyś przez 007 i mikroharpun tam był. Ale dawno go nie używał. Wiedział, że jedna ręka może nie utrzymać ich obydwojga. Ale czekanie nie wchodziło w rachubę. Nabrał głęboko powietrza i sięgnął po zestaw. Wyciągnąwszy go, momentalnie przełożył do kieszeni na piersi. Natychmiast chwycił tą ręką za załom i chwilę odpoczywał. Obserwowała go cicho. Wiedziała, że lepiej będzie jak nic nie będzie mówić Kosztowało go to jednak dużo wysiłku, a siły nie zostało zbyt wiele. W końcu sięgnął po raz drugi tym razem do kieszeni na piersi i wyciągnął wystający kawałek metalu. Wyciągnął dłoń do góry. Rozległ się cichy świst i linka poszybowała w górę. Przez chwilę modlił się, aby nie spudłować. Ona na pewno by to skomentowała.... Ale się udało. Chwycił teraz oburącz i podciągnął się. Wchodzenie w ten sposób na mur wydawało się trwać wieczność. W końcu się udało. Kiedy już weszli na górę natychmiast przyparł całym ciałem do muru, aby nikt ich nie zauważył. Ale nie mieli się czego obawiać. Fajerwerki trwały w najlepsze. Kiedy odpoczywał, dotknęła go delikatnie. Odwrócił głowę i spotkał Jej wzrok. Wyrażał wdzięczność. Bezdźwięcznym ruchem ust zapytał „Co dalej?” Wskazała wieżyczkę. Powoli, aby nikt ich nie zauważył podążali po murze. Jak koty przyklejeni do muru zbliżali się do wieży. Na szczęście jedno z okien nie było zamknięte. Weszli do wewnątrz. Kiedy już znaleźli się wewnątrz bez pytania przyciągnął Ją do siebie i pocałował Ją. Już nie tak delikatnie jak poprzednio, ale mocno, namiętnie. Czuł ciężar Jej kobiecości napierający na jego piersi........ ale przerwał zostawiając Ją na ułamek sekundy jeszcze rozmarzoną. Rzeczowo zapytał: „Czego szukamy?” Jeszcze nie przebrzmiały Te słowa, usłyszał kroki na korytarzu. Natychmiast schował się pod długim dębowym stołem. Ona zrobiła to samo. Po chwili do pokoju wdarł się snop światła i usłyszeli coś po rosyjsku. Zaczęli nasłuchiwać..... „- Myślisz, że już są na terenie posiadłości? - - Wykluczone, nawet Ona by nie zdołała. - - Co to za facet? - - Nie wiem to jakiś pilot, jeszcze go nie znaleźliśmy. Może z nią jest. Jeśli tak to będzie jej tylko zawadzał i pozbędzie się go, jak tylko przestanie jej być potrzebny. To modliszka o ciele anioła. Szkoda faceta, lata takim odrzutowcem, że nawet niewielu naszych potrafi go pilotować - - Hmmm, może być niebezpieczny. To by tłumaczyło, dlaczego jeszcze żyje. Albo jeszcze nie znaleźliśmy jego ciała. Hehehe. Gdzie towar? - - Zaraz Ci pokażę. Czekaj wezmę stąd tylko teczkę i pójdę Ci go pokazać." CDN Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Janka - odcinek nr 12 IP: *.man.polbox.pl 29.08.01, 17:29 Odcinek ten dedykuje Rorowi, naszemu wiernemu czytelnikowi! Wyszli z pokoju. Popatrzyl w jej oczy. To co uslyszal bardzo go zaniepokoilo. Chyba powinien byc bardziej ostrozny. -Chodz - powiedziala i wyszla spod stolu. Uchylila drzwi i patrzyla w kierunku mezczyzn. Kiedy glosy na korytarzu ucichly wyslizgnela sie na korytarz bezszelestnie jak waz. Poszedl za nia. Przebiegli cicho przez korytarz i weszli do pokoju na jego koncu. -Stoj tu, jak ktos bedzie szedl, dasz mi znac - ledwo uslyszal jej szept. Podeszla do kominka. Stalo na nim piekne lustro. Pomacala ramy i nagle lustro podnioslo sie do gory. Pod nim znajdowal sie sejf. Pomajstrowala przy nim troche i po chwili wyjmowala z niego jakies papiery. Wyjela ze swojej torebki malenki aparacik i szybko zrobila kilka zdjec. Potem blyskawicznie schowala papiery do sejfu. Wyjela z kieszeni dlugi lancuszek. Na jego koncu kolysalo sie srebrne serduszko. Otworzyla je, zlozyla do srodka film z aparaciku, zatrzasnela i powiesila sobie ten skarb na szyi. Serduszko ukryla pod kombinezonem. - Uciekamy! Nagle uslyszeli glosy na korytarzu. Rozejrzeli sie po pokoju w poszukiwaniu jakiegos schowka i ich wzrok rownioczesnie padl na wielka, rzezbiona, drewniana szafe. Jak na komende podbiegli do niej i weszli do srodka. Bylo tak ciasno, ze musieli sie mocno przytulic, zeby sie zmiescic. Dotyk jego calego ciala tak mocno do niej przycisnietego podzialal na jej zmysly, mimo, ze pora na to byla co najmniej nieodpowiednia. Czula jego oddech tuz przy swoim policzku. Byl jak magnes, ktory przyciagal ja chociaz bronila sie przed uczuciem blogosci i checi zanurzenia sie w jego ramionach.Musiala przyznac przed soba sama, ze miala niesamowita ochote kochac sie z nim. Nigdy przedtem zaden mezczyzna tak na nia nie dzialal. A przeciez znala wielu mezczyzn. Wielu zabila bez skrupulow. - Gdzie sa dokumenty? - uslyszeli nagle wrzask i ktos zaczal klac po rosyjsku. - Wiec jednak dostala sie tutaj, niech szlag trafi te przekleta kobiete! Znalezc ja i zabic, zanim szef sie dowie. Tego jej pilocika tez, jezeli z nia bedzie! - Jaki szef? - wyszeptal. - Wadimir Poczinok, zwany Rorem. To rosyjski biznesmen, handluje na calym swiecie. Glownie bronia i narkotykami, ma swoich ludzi nawet w Specnazie i GRU. Wierz mi, nie chcialbys go poznac. To prawdziwa bestia, sieje postrach wszedzie, gdzie sie pojawi. Ma nieskazitelne maniery, ale to najbardziej bezwzgledny czlowiek jakiego znam. - objasniala szeptem. Nagle drzwi z hukiem sie otworzyly. Ujrzeli wysokiego mezczyzne, bardzo przystojnego. Jego blekitne oczy patrzyly na nich badawczo, przeczesal dlonia jasne wlosy. Za nim chyba z siedmiu facetow trzymalo wycelowane w nich kalasznikowy. - Milo mi Pania znowu widziec, Agnes! - zlowrogo popatrzyl na nia. Witam rowniez Pani towarzysza! Zapewniam Pania, ze nie pozwole Pani uciec! I zapewniam Pania, ze tym razem dopilnuje osobiscie, zeby zostala Pani usunieta z tego swiata. Spojrzal na niego przenikliwie. - Pan tez! ... CDN Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agniechy - odcinek 13 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.01, 23:46 Wyszli z szafy. Zaczęto ich rewidować. Zabrali Jej nóż , dalej berettę. Rewizja Bonda była pobieżna. Ale i tak znaleźli nóż i berettę. „Jeśli nie znajdą u Ciebie tego chłopcy mamy tu kilka kobiet, które z pewnością znajdą wszystko gdziekolwiek ukryłaś. One lubią takie jak Ty. Sprawdźcie pod kombinezonem” – rzucił do zbirów Poczinok. Z nieukrywaną satysfakcją jeden z nich rozsunął suwak. Rozchylenie tkaniny pozwoliło wysunąć się temu co skrywała tak starannie. Ale wzrok blondyna o niebieskich oczach przykuło co innego. „Dajcie medalion” – rzucił. Grube łapska zerwały medalion i ten po chwili znalazł się w rękach Poczinoka. Młody Bond przyglądał się temu bezradnie. Wycelowane w niego trzy kałasznikowy były gotowe do strzału. Walka z nimi wszystkimi w samym środku wrogiej bazy była szaleństwem. Po otworzeniu medalionu mruknął z nieukrywanym zadowoleniem. „No to mamy, to co chcieliśmy”. Schował medalion do kieszeni. Rzucił jeszcze do zbirów. „Zamknijcie ją. Wiecie gdzie.” Kiedy wyszczerzyli się w uśmiechu, rzekł. „Po prostu zwiążcie Ją i zakneblujcie. Nie kombinujcie więcej to rozkaz! Zabrali Ją. - „Napije się Pan? - Zależy kto proponuje. - Władimir Poczinok, prowadzę interesy na całym świecie. Nie wiem kim pan jest, ale powiem panu, że zadaje się pan z niewłaściwą kobietą. Wielu takich jak pan, którzy zadurzyli się w Agnes już gryzie ziemię. Osobiście nie mam do pana nic. Nie chcę zadzierać z waszym Ministerstwem Obrony. Moi chłopcy widzieli pana maszynę. Pańscy przełożeni współpracują z rosyjskimi zakładami lotniczymi. Pan jest pilotem i oblatuje nowe maszyny. Nie jest pan dla nas zagrożeniem - Janek Bąk. Co pan zamierza? - Pana wypuścimy z naszej klatki za kilka dni, a pańska towarzyszka zniknie z pana życia. - To znaczy zabijecie Ją? - Agnes to nasza wewnętrzna sprawa. Nie powinien Pan się do tego mieszać. Zostanie pan moim chwilowym więźniem. Za mało pan wie, żeby mi zaszkodzić. A pana towarzyszki tak naprawdę nikt nie będzie szukał. Napijmy się w końcu. - Hmmmm, popłuczyny. - No, jest pan złośliwy, ale prawda, lepsze już wypiliśmy. Życzę dobrej nocy. I niech Pan nie struga bohatera. Zaprowadzili go do niewielkiego pokoju pozbawionego okien. Stało tam łóżko i stół. Ledwie zdążył wejść, drzwi zamknęły się za nim na klucz. Rozejrzał się. Malutka łazienka w rogu. Mydło, zimna woda, miska do mycia. W pokoju skromny posiłek. Nie zamierzali go rozpieszczać. Rozejrzał się po pokoju w poszukiwaniu kamer. Ale nie było żadnych. Nie było to takie dziwne. Wizjer w drzwiach i tak musiał dawać duże pole widzenia. Zjadł trochę i położył się. Zamknął oczy i próbował myśleć. Mógł się domyśleć, że Agnes nie jest siostrą miłosierdzia, ale dopiero ucieczka przed żołnierzami FSB uświadomiła mu powagę sytuacji. Przekręcił się na bok i sięgnął do kieszeni. W małym zestawie był jeszcze mały wytrych otwierający 70% zamków. Uśmiechnął się. To był prezent od wuja na 21 – sze urodziny. Ale nie miał broni. Trzeba ją było zdobyć. Udał, że poszedł do łazienki. Prześlizgnął się potem ku drzwiom i nasłuchiwał. Cisza. Nie spodziewali się niczego. Nic dziwnego drzwi były solidne. Włożył mały wytrych do zamka. Kombinował trochę. W końcu usłyszał ciche trzaśnięcie. Nagle usłyszał tupot nóg. Zamarł w oczekiwaniu. Gdyby teraz odkryli, że otworzył drzwi..... Ale tupot oddalił się. Wyślizgnął się na zewnątrz. Nagle usłyszał kroki i rozmowę prowadzoną przez radio. Momentalnie ukrył się. Kiedy tamten przechodził, ogłuszył go wypróbowanym sposobem. Zabrał jego Glocka i telelefon. Przytaszczył ogłuszonego faceta do swojego pokoju. Zakneblował go czym popadło, związał prześcieradłem. Na jakiś czas wystarczy. Kiedy zakneblowany i związany wartownik zaczął coś mamrotać, zdzielił go jeszcze raz. Sprawdził puls. Facet żył jeszcze. Przebrał się w jego mundur. Ponownie wyszedł. Nagle jego sprzęt łącznościowy zatrzeszczał i usłyszał: „Kamienkow idź do 13-stki i pomóż jej opowiedzieć o wszystkim!” Spojrzał na naszywkę. „Gromow”. „Aha, otwarty tekst”. 13-stka to pokój gdzie ją przetrzymują! Sprawdził numer swojego pokoju. 121. Piętro niżej. Szybko znalazł klatkę schodową. Zszedł. Wychylił się i cofnął. W pewnej odległości od niego stali odwróceni tyłem żołnierze. „Cholera” – zaklął w myśli. Nie mógł ich uciszyć na odległość. Zdobyta broń nie miała z oczywistych względów tłumika. Ale był pewny. Z jednego z pokojów pod którym stali słychać było hałas uderzeń. Bito tam kogoś. To mogła być tylko Agnes. Próbował zrozumieć co mówili strażnicy, ale niewiele mógł usłyszeć. Mówili coś o meczu Spartaka z Borussią. Nagle jeden z nich oddalił się. To była szansa. Odczekał i wyszedł. Tamten nie zwrócił na niego uwagi. W końcu zapytał: „Ciebie jeszcze tu nie widziałem. Jesteś nowy? „Tak” – odparłem i lekko uśmiechnąłem się. „Jaki typujesz wynik Spartak – Borussia”? Zanim odpowiedział potężnym uderzeniem pozbawiłem go przytomności. Nacisnąłem czapkę głęboko na czoło i zapukałem. „Wejść” - usłyszałem Otworzyłem drzwi. Wewnątrz posiniaczona siedziała Agnes, ale Jej harde i nieustępliwe oczy mówiły za siebie. Musieli zacząć niedawno. „Czego chcesz” – warknął osiłek o gębie opryszka. Drugi bawił się nożem „Melduję, że wzywają pana po instrukcje w Jej sprawie.” - Instrukcje? Co tu instruować? - Przyszły nowe wytyczne z Moskwy. - Jak trzeba, to trzeba, pójdę do pułkownika. A wy jak chcecie to sobie popatrzcie, nieczęsto zdarza się taka d......! - Tak jest panie poruczniku! Kiedy drzwi zamknęły się zapytałem drugiego z przesłuchujących. „Masz papierosa?” Kiedy sięgnął do kieszeni walnąłem go w skroń. Padł na miejscu. Zabrałem mu nóż i przeciąłem Jej więzy. „Nie wiem dlaczego to robię, ale nie chciałbym żebyś została dłużej w ich łapach. Zabiliby Cię. Musimy stąd wiać.” Dał Jej broń. Szepnęła jeszcze „dziękuję” i pocałowała Go. „Znam tę posiadłość. Jak wyjdziemy na korytarz, to spróbujemy dojść do garaży. Zawsze tam coś mają co jeździ” – powiedziała. Nagle zaczęła się rozbierać. Kiedy już niewiele na niej zostało mruknęła: „Co się tak gapisz? Muszę się przebrać w jego szmaty. Nie można się tu za bardzo wyróżniać. Ty chyba zrobiłeś tak samo.” Jasne. Po chwili wyszli z pokoju. Szli szybkim krokiem. Zeszli w dół po stopniach i poszli długim korytarzem. Na końcu były drzwi. Kiedy weszli zobaczyli trzy samochody, dwóch mechaników i dwóch kręcących się żołnierzy. Kiedy mijali jednego z nich Bond poczuł szarpnięcie. „Ej ty, ja cię znam!” Nim skończył mówić padł strzał. Po chwili drugi. Obydwaj żołnierze padli na podłogę. To Agnes zrobiła użytek ze swojej beretty. „Stać krzyknąłem w kierunku mechaników. Wiecie jak Ona strzela. Ja robię to nie gorzej! Pożyczamy tylko samochód!” Ale moje poczucie humoru, chyba im się nie spodobało. Wcale się nie roześmieli. Nagle usłyszeliśmy krzyki dochodzące z góry. Wiedziałem już, że odkryto naszą ucieczkę. Mechanicy wykorzystali moment dekoncentracji. Dali nura za stoły z narzędziami. Po chwili padły stamtąd strzały. „Uciekamy!” – wrzasnęłą i zanurkowała do pierwszego samochodu od strony pasażera. Ja za nią. Wokół pękały szyby od kul. Kluczyki były w stacyjce. „Zapalaj!” – krzyknęła. „Ja się nimi zajmę!” Strzeliła kilkukrotnie. Silnik zawył, dopiero teraz zobaczyłem logo BMW. Wcisnąłem gaz i wóz pomknął w kierunku drzwi garażu. Nie były otwarte całkowicie, więc pomogliśmy im otworzyć się z hukiem. „Mamy trochę broni na tylnym siedzeniu, w końcu handlują bronią” - krzyknęła. Po chwili usłyszałem krótkie serie z UZI, a kątem oka padającyc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: Do Agniechy - odcinek 13 cdn IP: *.ipartners.pl 30.08.01, 09:50 Choroba, obcięło część rozdziału, dajcie trochę czasu, to puszczę resztę. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Janka - odcinek 13 cdn IP: *.man.polbox.pl 30.08.01, 09:57 czekam, czekam... i niecierpliwie sie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: Do Janka - odcinek 13 cdn IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.01, 10:05 „Mamy trochę broni na tylnym siedzeniu, w końcu handlują bronią” - krzyknęła. Po chwili usłyszałem krótkie serie z UZI, a kątem oka padających jak liście żołnierzy Poczinoka. To co nastąpiło później wyglądało jak lądowanie aliantów w Normandii ze strony Wału Atlantyckiego. Lawina kul dziurawiła sportowe BMW, ale Agnes nie pozostawała dłużna. Huk kanonady i wykwitające gejzery ziemi od wystrzeliwanych pocisków nie pozwalały na chwilę wytchnienia. Skręciłem w kierunku bramy. „Spróbuj rozwalić tych na bramie!” - wrzasnąłem. Ścięła ich jedną serią. Dałem gaz do dechy. Z prędkością 150 km/h rozwaliliśmy bramę i wyjechaliśmy na drogę. Za nami zaczynała się pogoń. BMW choć postrzelane jechało coraz szybciej. Wyłączyłem reflektory. Skręciliśmy w jakąś boczną drogę i pruliśmy naprzód. Po kilkunastu minutach już nie było nic słychać. Mijały kolejne minuty, kilka kontrolek zaczęło świecić na tablicy rozdzielczej. Silnik nagle umilkł. Zatrzymali się. - „Cholera jasna! Co zrobimy teraz?” – zapytała. - „Lepiej zaopatrzmy się w coś. Zobaczmy czy jest tu jeszcze jakaś broń ” Znaleźli kilka sztuk broni krótkiej. Samochód zepchnęli w zarośla i przykryli gałęziami. - „Teraz musimy gdzieś odpocząć. Patrz tam jest jakaś szopa” Podeszli bliżej. Otworzyli drzwi. Wnętrze sugerowało, że dawno tu nie zaglądano. Może służyło to leśnikom z okolicy. „Możemy tu przenocować, jest tu trochę siana” Dopiero teraz zauważył, że jej ramię lekko krwawi. - „Nawet nie zauważyłam” - szepnęła - „Poczekaj, opatrzę. Zrzucił z siebie rosyjski mundur i rozpiął kombinezon. Zdjął go i oderwał kawałek. Podarł go na krótkie pasy. Nagle wstał i wyszedł. Wyszła za nim. Szedł do wozu. Zaczął przetrząsać go. - „Czego Ty szukasz? – zapytała - „W ruskim wozie musi być spirytus, a nie możemy dopuścić, żeby wdało się Ci się zakażenie” Po chwili triumfalnie wyciągnął butelkę z przezroczystym płynem. Pociągnął z butelki. Paliło jak cholera. Usiedli. „Zdejmij to.” – rzucił. Usiadł za Nią. Zdjęła rosyjski uniform, po chwili zsunęła do pasa kombinezon ukazując plecy koloru alabastru. „To draśnięcie” – rzekł oglądając ranę na ramieniu. Sięgnął po butelkę. Polał po ranie. Zacisnęła zęby. Chwycił podarte uprzednio pasy i zrobił fachowy opatrunek. Odwróciła głowę. „Dziękuję” – szepnęła. „Ocaliłeś mi życie. Tego się nie zapomina. Nic mi nie będzie”. Nie mógł oderwać od Niej wzroku. Umorusana i posiniaczona była jednak piękna. Pocałował Ją. Nie protestowała. Jej usta rozchyliły się niczym znak zaproszenia. Zrazu całował delikatnie, potem głęboko, namiętnie. Drżała. Przerwał na chwilę. Spojrzał w Jej oczy. Wiedział, że mu nie odmówi, nie dziś. Dotknął Jej ramion. Lecz dłonie zsunęły się niżej. Sięgnęły ku przodowi by ująć to, co widział przez chwilę, kiedy pochylała się nad nim po eksplozji PWS. Kiedy dotknął Tego, przeszył Ją dreszcz. Usłyszał jak głośno nabiera powietrza. „Zaczekaj” – szepnęła. Cofnął się, nie wiedząc o co chodzi. Ale Ona po prostu wstała i odwróciła się ku Niemu. Kombinezon powoli opadł w dół. ................................................................................ ........................................ Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agniechy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.01, 23:11 Czyżbym zdeprymował Cię ostatnią sceną? Nie wierzę. Chcesz zakończyć? Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 31.08.01, 09:31 nigdy w zyciu!!! daj mi troche czasu Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Janka - odcinek 14. IP: *.man.polbox.pl 31.08.01, 12:42 Kombinezon powoli opadl w dol. ................................................... Stala przed nim naga, tylko w czarnych majteczkach. Promienie zachodzacego slonca, wpadajace przez szczeliny szopy, malowaly na jej gladkiej, alabastrowej skorze przedziwne wzory. Miala niesamowicie piekne cialo. Wstal i podszedl do niej, zsunal z niej majteczki. Drzacymi rekoma odpiela guziki jego koszuli i zdjela ja, to samo zrobila ze spodniami. Pchnela go lekko az usiadl na sianie. Usiadla na nim i przytulila się do niego. Objela go nogami tak mocno, by mogla poczuc jak bardzo jest twardy i jak bardzo jej pragnie. Czul cieplo jej calego ciala. Widzial jej blyszczace, pelne pozadania oczy tuz nad soba. Rozchylila usta i koncem jezyka powoli i troche lubieznie przesunela po zewnetrznej czesci jego dolnej wargi, a potem gornej. Czul jak drzy. Pragnal jej tak bardzo, jak zadnej innej kobiety w calym swoim zyciu. Pocalowala go tak namietnie, ze zawirowalo mu w glowie. Jej jezyk wedrowal po jego szyi. Jego palce przesuwaly się goraczkowo po jej ciele. Jej pocalunki były coraz bardziej gwaltowne a jego dlonie coraz bardziej natarczywe. Przestawali się kontrolowac. Zanurzali się w sobie coraz bardziej i mocniej. Było w nich tak wiele namietnosci i pozadania. Zapach swiezo skoszonej trawy mieszal się z zapachami ich cial i z ich oddechami. Czula jego miekki jezyk pieszczacy jej cialo i nie mogla powstrzymac się od jeku rozkoszy. Jej cialo nie sluchalo jej , było posluszne jego cieplym dloniom i jego miekkim ustom. Wygiela się w luk, kiedy poczula jak delikatnie smakuje brodawki jej jedrnych piersi, potem przesuwa jezykiem w dol i kresli nim na jej brzuchu wilgotne linie. Wiedziala, ze już dluzej nie wytrzyma, ze zaraz wybuchnie, jeśli nie poczuje go w sobie. Uniosla się lekko i po chwili ich ciala stworzyly cudowny obraz milosci. Jego dlonie lezace jej biodrach nadawaly rytm. Nie slyszeli nic oprocz swoich coraz szybszych oddechow i nie czuli nic procz swoich goracych cial. Ich zmysly oszalaly. Nagle poczula, ze przekreca ja i sekunde pozniej widziala jego twarz i jego zamglone oczy tuz nad soba. Chcial patrzec na nia i widziec, jak zrenice jej zielonych oczu staja się coraz wieksze z pozadania, kiedy oddawala mu się calkowicie. Czul, ze jej serce bilo jak oszalaly ptak, chcacy się wytrwac z uwiezi. Wchodzil w nia glebiej i mocniej az uslyszal jak krzyczy. Nagle wygiela się, i przestala oddychac. Czul, ze nie panuje nad soba. Zamknal oczy... Zamarli obydwoje z rozkoszy... Lezeli jeszcze przez chwile nieruchomo, jak gdyby bojac się ze najmniejszy nawet ruch może sploszyc to blogie uczucie, które ich ogarnelo. Ich ciala były gorace i mokre od potu. Wtulila się w niego a on objal ja ramionami. Było ciemno, slychac było tylko szum drzew i ich już coraz spokojniejsze oddechy. Zasneli. ... CDN Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: Do Janka - odcinek 14. IP: 192.168.10.* / 212.244.102.* 31.08.01, 15:36 Gość portalu: agniecha napisał(a): > Kombinezon powoli opadl w dol. > ................................................... > > Stala przed nim naga, tylko w czarnych majteczkach. > Promienie zachodzacego slonca, wpadajace przez szczeliny szopy, malowaly na jej > > gladkiej, alabastrowej skorze przedziwne wzory. Miala niesamowicie piekne > cialo. Wstal i podszedl do niej, zsunal z niej majteczki. Drzacymi rekoma > odpiela guziki jego koszuli i zdjela ja, to samo zrobila ze spodniami. > Pchnela go lekko az usiadl na sianie. Usiadla na nim i przytulila się do niego. > > Objela go nogami tak mocno, by mogla poczuc jak bardzo jest twardy i jak bardzo > > jej pragnie. Czul cieplo jej calego ciala. Widzial jej blyszczace, pelne > pozadania oczy tuz nad soba. Rozchylila usta i koncem jezyka powoli i troche > lubieznie przesunela po zewnetrznej czesci jego dolnej wargi, a potem gornej. > Czul jak drzy. Pragnal jej tak bardzo, jak zadnej innej kobiety w calym swoim > zyciu. Pocalowala go tak namietnie, ze zawirowalo mu w glowie. Jej jezyk > wedrowal po jego szyi. Jego palce przesuwaly się goraczkowo po jej ciele. Jej > pocalunki były coraz bardziej gwaltowne a jego dlonie coraz bardziej > natarczywe. Przestawali się kontrolowac. Zanurzali się w sobie coraz bardziej i > > mocniej. Było w nich tak wiele namietnosci i pozadania. Zapach swiezo > skoszonej trawy mieszal się z zapachami ich cial i z ich oddechami. Czula jego > miekki jezyk pieszczacy jej cialo i nie mogla powstrzymac się od jeku rozkoszy. > > Jej cialo nie sluchalo jej , było posluszne jego cieplym dloniom i jego > miekkim ustom. Wygiela się w luk, kiedy poczula jak delikatnie smakuje brodawki > > jej jedrnych piersi, potem przesuwa jezykiem w dol i kresli nim na jej brzuchu > wilgotne linie. Wiedziala, ze już dluzej nie wytrzyma, ze zaraz wybuchnie, > jeśli nie poczuje go w sobie. Uniosla się lekko i po chwili ich ciala > stworzyly cudowny obraz milosci. Jego dlonie lezace jej biodrach nadawaly rytm. > > Nie slyszeli nic oprocz swoich coraz szybszych oddechow i nie czuli nic procz > swoich goracych cial. Ich zmysly oszalaly. Nagle poczula, ze przekreca ja i > sekunde pozniej widziala jego twarz i jego zamglone oczy tuz nad soba. Chcial > patrzec na nia i widziec, jak zrenice jej zielonych oczu staja się coraz > wieksze z pozadania, kiedy oddawala mu się calkowicie. Czul, ze jej serce bilo > jak oszalaly ptak, chcacy się wytrwac z uwiezi. Wchodzil w nia glebiej i > mocniej az uslyszal jak krzyczy. Nagle wygiela się, i przestala oddychac. Czul, > > ze nie panuje nad soba. Zamknal oczy... Zamarli obydwoje z rozkoszy... > Lezeli jeszcze przez chwile nieruchomo, jak gdyby bojac się ze najmniejszy > nawet ruch może sploszyc to blogie uczucie, które ich ogarnelo. Ich ciala były > > gorace i mokre od potu. Wtulila się w niego a on objal ja ramionami. Było > ciemno, slychac było tylko szum drzew i ich już coraz spokojniejsze oddechy. > Zasneli. ... > > CDN no, no...! Agniecha - jestem pod wrażeniem!!! To kawał dobrej literatury erotycznej :-)) Aż się rozmarzyłem... :-) Pozdrówka K. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Kuby IP: *.man.polbox.pl 31.08.01, 15:47 Gość portalu: Kuba napisał(a): > no, no...! > Agniecha - jestem pod wrażeniem!!! > To kawał dobrej literatury erotycznej :-)) > Aż się rozmarzyłem... :-) > > Pozdrówka > K. Dzieki :) nawet nie wyobrazasz sobie jak trudno jest napisac scene erotyczna, zeby nie wygladala jak kiczowaty opis z Halequina albo scenariusz do filmu hard-porno. milo, ze Ci sie podobalo. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agniechy - odc 15 IP: *.ipartners.pl 31.08.01, 16:29 Kiedy świt zaczął rozświetlać wschodnie niebo otworzył oczy. Ona jeszcze spała. Przypomniał sobie co zaszło. Uśmiechnął się. Nigdy nie kochał się z tak ekscytującą kobietą. Mógł teraz podziwiać jej piękne ciało. Włosy nieco rozrzucone, delikatny uśmiech goszczący na Jej ustach, dalej nie skrywane już przed nim obfite piersi unoszące się w takt Jej oddechu. Brzuch i dalej Jej łono, tak kuszące jak wczoraj. Przypomniał sobie niedawno wypożyczony przez Muzeum Narodowe obraz przedstawiający Wenus. Ale Agnes była jeszcze piękniejsza. Kiedy tak patrzył, poczuł jak Jego męskość domaga się więcej. Ale naraz przypomniał sobie o możliwym zagrożeniu i podszedł do okna. Badał wzrokiem zarośla szukając ukrytych tam zabójców i morderczych cieni. Ale nic takiego nie zauważył. Jedynym świadectwem życia był świergot ptaków. Zastanawiał się co teraz zrobią. Wtedy poczuł jak ktoś obejmuje go delikatnie i całuje w ramię. Odwrócił się. To Agnes bezszelestnie podeszła do niego. Pocałowali się namiętnie. Wtedy poczuła Jego pragnienie. Był młody i nienasycony jakby długo pościł. Dawno nie kochał się z kobietą i to ją zaskoczyło. Ale nie miała czasu o tym myśleć. Całowali się namiętnie i głęboko, a jego dłonie nie próżnowały. Czuła je na plecach i pośladkach. Jego niestrudzone usta już zbłądziły niżej. Czuła jak wzbiera w Niej ciepło. Rozlewa się po obu stronach serca. Nadaje Jej ciału znajomą wrażliwość. A on zaledwie muskał Jej piersi. Chciała by był bardziej zdecydowany. Wyczuł to, więc Jego palce skoncentrowały się, aby Tu dać jej maksimum rozkoszy. Po chwili nie mogła stłumić jęku. Ale On nie przestawał. Jego usta płynęły niżej i niżej. Do najintymniejszych zakątków Jej kobiecości. Zamknęła oczy. Jego starania nie były bezowocne. Czuła Tam miłe ciepło, które nabierało mocy. Zaczęła drżeć i kiedy osiągnęła swój zenit Jej ciałem targnął spazm. Nie wiedziała, co się dzieje, to było jak eksplozja, a każdy kawałeczek jej ciała czuła jakby odrębnie. Przez zamglone oczy widziała radość w Jego oczach. Ale zobaczyła coś jeszcze. Pocałowała go czule. Długo i głęboko. Po chwili jej usta musnęły Jego klatkę piersiową. Była delikatna, a Jej usta sprawiały, że zamknął oczy i oddawał się narastającemu podnieceniu. Po chwili poczuł Jej dotyk niżej. Przeszedł go mimowolny dreszcz. Mimo, że kochał się z Nią zaledwie wczoraj, nie potrzebował wiele czasu. Kiedy zauważyła, że jak blisko mu do szczytu przerwała. Przylgnęła do niego całym ciałem. Ich rozpalone ciała łączyły się ponownie. Mocno przycisnął Jej pośladki, czuł ucisk Jej piersi, czuł Ją całą.... I wtedy świat mu zawirował w oczach. Poczuł jak targają nim fale rozkoszy. Osunęli się na ziemię. Obejmował Ją mocno, by nic nie uronić z tego co ich łączyło. Jeszcze chwilę czuła, jak zalewa ją fala gorąca, coraz słabsza i słabsza......... Pocałowała go, był cały mokry, a jego oczy dopiero powracały z daleka. Przez chwilę wtuleni w siebie odpoczywali. Cicho rozmawiali i znów całowali. Ale wiedzieli, że za chwilę będą musieli powrócić do rzeczywistości. Ubrali się. Wiedziała, że On zacznie zadawać pytania. Kluczowe brzmiało oczywiście, dla kogo pracuje. Nie był idiotą, Gripen musiał wzbudzić Jego podejrzenia. Jakaś tajna operacja? On sam wiedział, że niedługo będzie musiał wrócić do jednostki i zdać raport z lotów na Su 47. Wiedział, że jeśli Rosjanie uszkodzili samolot, oberwie mocno. Nie jakaś tam nagana, ale dużo gorzej. Sąd wojskowy. Jak się wytłumaczy, że porzucił samolot na jakimś starym lotnisku? Mógł bujać, że niedoskonała awionika, że pomylił lotniska, a to okazało się być wykorzystywane przez zwykłych przestępców. Mógł mówić, że został zaatakowany i musiał uciekać, że potem pojmano go i że uciekł. Ale nawet teraz brzmiało to jak tani film sensacyjny. I jeszcze jedno: nie mógł sobie przypomnieć skąd zna Jej twarz. Sprawdził broń. Ona uczyniła podobnie. Znów rywalizowali. Kiedy zapinali broń usłyszeli śmigłowce. Przypadli do okien. Jeśli to było kommando Rora, nie mieli wielu szans. Wpatrywał się w ich oznaczenia z obawą i napięciem. Na bokach lądujących dwóch śmigłowców namalowano biało – czerwone szachownice. Odetchnął z ulgą. „Musimy się rozstać. Czy się jeszcze zobaczymy?” – zapytał „Na pewno”. Pocałowali się. Wyszedł przed szopę. Zasalutował, podał stopień i przydział wojskowy. W odpowiedzi usłyszał. - „Dzięki Bogu. Znaleźliśmy pana wreszcie. Myśleliśmy, że rozbił się Pan, ale znaleźliśmy maszynę samą. Nietkniętą. Co się z panem działo? - Ech, to długa historia. - Zauważyliśmy z góry rozbity samochód – pomyśleliśmy, że ma pan coś z tym wspólnego. - Lepiej lećmy na to rezerwowe lotnisko po samolot, a potem do bazy. - Taaaaak. Będzie pan miał z czego się tłumaczyć. Wie pan, ile kosztuje akcja poszukiwawcza pilota na takim zadupiu? Poszukiwali go, a więc dlatego Rosjanie nie szukali ich tak dokładnie. W końcu znaleźli u Agnes to co chcieli....... - Wsiada Pan? – usłyszał. - Tak jest. Kiedy startowali, spojrzał w dół. Wydawało mu się, że widział w oknach szopy Jej twarz. CDN Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Dygresja IP: *.ipartners.pl 31.08.01, 16:32 A ja nigdy nie czytałem Harlequina. Mam prośbę, jeśli zacznę pisać jak tam piszą, to proszę powiedzcie. Pozdrowienia P.S. Agniecha, pora na Twój odcinek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Dygresja IP: *.man.polbox.pl 31.08.01, 16:55 obiecuje nastepny odcinek na wtorek rano. Pozdrawiam i zycze milego weekendu. Aha, nie zauwazylam ani sladu Harlequina w Twoich odcinkach :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Dygresja do agniechy i Janka IP: 217.8.191.* 01.09.01, 14:22 Ludzie przestancie, bo po przeczytaniu waszego opowiadania trudno sie skupic w pracy na pracy. Czlowiek tylko zaczyna patrzec pozadliwie na kolezanke z sasiedniego biurka. Ktos wam powinien to ocenzurowac. Moze Marek Jurek, albo Stefek Niesiol. Po ich ingerencji zostaly by tylko opisy przyrody. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Odcinek 16 IP: *.man.polbox.pl 04.09.01, 09:24 Minęły już prawie 4 miesiące od kiedy odlatując z polany próbował dostrzec w oknach szopy jej twarz, a ciągle nie potrafił o niej zapomnieć. Chwile po powrocie nie były dla niego łatwe. Musiał się tłumaczyć dlaczego ukradł z hangaru samolot, potem go rozwalił, na dodatek zniknął i trzeba było organizować akcje poszukiwawcza. Skończyło się na udzieleniu nagany i poważnym ostrzeżeniu, ze jeszcze jeden przykład niesubordynacji i będzie musiał szukać sobie innego zajęcia. Uratowało go tylko to, miał ogromne doświadczenie. Nawet Wojskowa Służba Wywiadowcza nie mogła pozwolić sobie na wyrzucenie tak po prostu jednego z najlepszych pilotów. Natychmiast, kiedy ucichła afera wokół jego osoby, kazano mu się stawić u szefa. Dostał zadanie trenowania na nowym samolocie. Ta maszyna była jednak trochę inna od wszystkich samolotów na których do tej pory latał. Zupełnie jakby był specjalnie zmodyfikowany do wykonania jakiegoś zadania. Sądząc z ilości uzbrojenia, jakim go obdarzono, zadanie musiało być niebezpieczne. Ćwiczył więc intensywnie, w chwilach wolnych łaził w kolegami na piwo, albo coś mocniejszego, czytał książki lub po prostu ćwiczył na siłowni, na wypadek gdyby miał okazje jeszcze kiedyś wisieć na gzymsie i ratować komuś życie. I ciągle o niej myślał. Czasami mu się śniła i tylko wtedy widział rysy jej twarzy bardzo wyraźnie, bo w rzeczywistości zaczęły się już zacierać. I tak w jednostajnym rytmie toczyło się jego życie, aż do dnia, kiedy został pilnie wezwany do szefa. -Zostało Ci przydzielone zadanie. Sprawa jest wagi miedzynarodowej i lepiej, żebyś potraktował to śmiertelnie poważnie – usłyszał - Za 2 dni zabiorą Cię na lotniskowiec, tam dostaniesz szczegółowe wytyczne. W ogólnym zarysie zadanie będzie polegało na dostarczeniu pewnej osoby do Kolumbii, a potem sprowadzeniu jej bezpiecznie z powrotem. Polecisz samolotem, który ostatnio oblatywałeś. Misja jest cholernie niebezpieczna i nie będę ukrywał, ze możesz z niej nie wrócić. Możesz się nie zgodzić. Chcesz to przemyśleć? -Nie - pokiwał przecząco głowa – polecę. Lubił ryzyko i nowe wyzwania. -W porządku, szykuj się do drogi – nagle szef podszedł i mocno uścisnął jego dłoń. -Powodzenia! -Wejdź, drogie dziecko – usłyszała słowa zachęty. Weszła wiec do gabinetu i usiadła w przepastnym skórzanym fotelu stojącym naprzeciwko biurka. Mężczyzna siedzący za nim miał ok. 55lat , siwe włosy i zmarszczki wokół bystrze patrzących oczu. -Zapewne wiesz dlaczego Cię wezwałem- usłyszała – wszystko jest już przygotowane i nie możemy dłużej czekać. Czas nagli. -Jestem gotowa- powiedziała cicho i pewnie. -Martwię się o Ciebie. Od kiedy Cię znaleźliśmy, jesteś jakaś zamyślona.. Czy cos się stało? -A uwierzyłbyś, gdybym powiedziała, ze się zakochałam? – zapytała. Wybuchnął gromkim śmiechem. -Widzę, ze nic Ci nie jest i humor Ci dopisuje – uśmiechnął się szeroko. - Pilna rozmowa z Francja na dwójce – zaskrzeczał nagle interkom na jego biurku. -Przepraszam, wybacz mi na chwilkę – podniósł słuchawkę telefonu i zaczął rozmawiać. Zapadła się głębiej w fotel i zamyśliła. No tak, jakbym się mogła zakochać – pomyślała sarkastycznie – przecież jestem agentka specjalna, super szpiegiem, maszynka do zabijania, modliszka! Ja się nie mogę zakochać! Była wściekła i rozżalona. Czy nie mogła żyć normalnym życiem, zakochać się , wyjść za mąż, urodzić dwójkę dzieci i pracować od 9 do 17, przerzucając papierki. Przedtem nigdy za tym nie tęskniła, dopiero po tym, jak go spotkała. To uzmysłowiło jej czego nie będzie mogła mieć, będąc tym kim jest. A była agentem SIW czyli polskiej Służby Informacyjno Wywiadowczej. Była to ściśle tajna agencja utworzona przez Wojskowa Służbę Informacyjna i UOP. Ludzie, którzy w niej działali byli absolutnie najlepsi i najlepiej wyszkoleni. Oprócz prezydenta , ministra Obrony Narodowej i kilku osób nikt o niej nie wiedział. Wykonywali zadania, których z rożnych względów nikt inny nie mógł wykonać. Pomimo tego, ze znali się tak krotko i chociaż minęło tak wiele czasu , nie mogła o nim zapomnieć. On uratował jej życie. Do tej pory sama musiała o siebie dbać, nikt się nie martwił czy będzie żyła czy umrze. Wszyscy faceci jakich do tej pory spotkała, albo chcieli ja zabić, albo uciekali gdzie pieprz rośnie w sytuacji zagrożenia , martwiąc się tylko o swój tyłek. Zadrżała przypominając sobie ich ostatnia wspólna noc i poranek. I zrobiło się jej przeraźliwie smutno, kiedy uzmysłowiła sobie, że prawdopodobnie już nigdy więcej nie spojrzy w jego oczy i przytuli się do niego. A przecież teraz powinna myśleć tylko o misji, przygotowywała się do niej przez ostatnie 4 miesiące. Nie, tak naprawdę, to przygotowywała się do niej przez ostatnie 8 miesięcy. To wtedy właśnie potwierdziła się wiadomość, która zelektryzowała i postawiła na nogi wszystkie służby wywiadowcze na świecie. -Drogie dziecko – męski glos wyrwał ja z zadumy. Uśmiechnęła się, lubiła kiedy tak do niej mówił. Zastępował jej ojca, od kiedy skończyła 19 lat. Był jedyna na świecie osoba, której bezgranicznie ufała i najbliższym przyjacielem jej ojca. On i jej ojciec byli zawodowymi oblatywaczami myśliwców. Wykonywali najbardziej niebezpieczne misje na zlecenie rządu polskiego. Jej matka zmarła przy porodzie i ojciec zajął się nią najlepiej jak potrafił. Kochał ja bardzo mocno. Od najmłodszych lat z wypiekami na twarzy wysłuchiwała jego opowieści o samolotach. Czasami zabierał ja do hangaru na ćwiczenia , sadzał za sterami myśliwca i pokazywał jak się lata. Kiedy zobaczył, ze ja to pasjonuje poprosił kolegów, żeby zabierali ja czasem na próbne loty treningowymi awionetkami. Tak wiec kiedy inne dziewczynki w jej wieku chodziły na randki a ona w tym czasie uczyła się latać, strzelać i składać broń i ćwiczyła intensywnie na siłowni. Było tak aż do pewnego tragicznego dnia. Jej ojciec dostał ważne zadanie. Już z niego nie wrócił. Zginął zestrzelony przez ludzi pewnego człowieka, któremu poprzysięgła wtedy zemstę. Tym człowiekiem był Wladimir Puczinow – Roro. Przyjaciel jej ojca zaopiekował się nią wtedy. Teraz nie chciał dopuścić, żeby została wysłana do wykonania tego zadania, ale rozkazy z góry były nieodwołalne. -Drogie dziecko – powtórzył – za dwa dni lecisz na lotniskowiec. Tam polecisz myśliwcem do celu. Wiesz, co masz robić. Aha, pilot o niczym nie może wiedzieć! Ani o Tobie, ani o szczegółach akcji. Im mniej osób o tym wie, tym lepiej. Nie musze Ci chyba przypominać, ze sprawa jest rangi międzynarodowej! Mam nadzieje, ze tym razem Ci się powiedzie. Podszedł i uścisnął ja najmocniej jak potrafił. Na lotniskowcu strasznie wiało, dookoła widać było granatowe wody niekończącego się morza. Stała przy oknie w małym pokoju ubrana w kombinezon i czekała na pilota. Samolot był już przygotowany do startu. Nagle drzwi trzasnęły. Odwróciła się i zamarła. Zobaczyła oczy, za którymi tak tęskniła naprzeciwko siebie, wpatrujące się w nią w bezbrzeżnym zdumieniu. CDN Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Dygresja do Janka i Roro IP: *.man.polbox.pl 04.09.01, 09:36 Gość portalu: roro napisał(a): > Ludzie przestancie, bo po przeczytaniu waszego opowiadania trudno sie skupic w > pracy na pracy. Czlowiek tylko zaczyna patrzec pozadliwie na kolezanke z > sasiedniego biurka. > Ktos wam powinien to ocenzurowac. Moze Marek Jurek, albo Stefek Niesiol. > Po ich ingerencji zostaly by tylko opisy przyrody. Jakby ocenzurowali, to nic by nie zostalo, bo my nie mamy opisow przyrody! Ja nie umiem pisac o przyrodzie, juz wole o sexie, moze Janek napisze...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agniechy i Roro IP: *.ipartners.pl 04.09.01, 16:24 Będzie o przyrodzie, magnetyzmie i seksie. Najnowszy myśliwiec z podwieszoną artylerią, tropiki, pot i strach. I dwoje profesjonalistów ze słabością do siebie. Pozdrowienia Janek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 04.09.01, 16:35 Gość portalu: Janek napisał(a): > Będzie o przyrodzie, magnetyzmie i seksie. Najnowszy myśliwiec z podwieszoną > artylerią, tropiki, pot i strach. > I dwoje profesjonalistów ze słabością do siebie. > > Pozdrowienia > Janek Yeahhh :))) Brzmi... bosko ;) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agniechy IP: *.ipartners.pl 05.09.01, 11:52 Następny odcinek dziś wczesną nocą. Gdyby nie robota, którą muszę wykonać byłoby szybciej. Będzie trochę retrospekcji o pilocie i kontynuacja tego co nakreśliła Agniecha. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr_c Re: Do Agniechy i Janka IP: *.uk.ihost.com 05.09.01, 13:43 Dopiero teraz trafiłem na ten wątek. Ale opowieść !! Nie moge sie doczekać natepnego odcinka. Macie świetny wpływ na siebie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Piotra_c IP: *.man.polbox.pl 05.09.01, 15:02 Gość portalu: piotr_c napisał(a): > Dopiero teraz trafiłem na ten wątek. Ale opowieść !! Nie moge sie doczekać > natepnego odcinka. Macie świetny wpływ na siebie :-) Milo nam, ze ktos czyta te nasze wypocinki ;) Czytaj dalsze odcinki, bo Janek obiecal fascynujace opisy przyrody... i nie tylko ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: agniechy IP: 217.8.191.* 05.09.01, 16:00 Wiec pojawia sie opisy przyrody. To dobrze, bo w koncu ja postanowilem przepisac wasza powiesz w wersji ocenzurowanej. I jak na razie mam czysta kartke a juz skonczylem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agniechy i Roro IP: *.ipartners.pl 05.09.01, 16:32 Do Roro: jesteś złośliwy. Oj, chyba jakaś koleżanka na którą patrzyłeś zbyt pożądliwie dała ci papierzyskami po głowie. Agniecha: mamy jednego fana - czytelnika. A tak w ogóle to On mówił o nas czy o naszych bohaterach? Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 05.09.01, 16:44 Gość portalu: Janek napisał(a): > Agniecha: mamy jednego fana - czytelnika. A tak w ogóle to On mówił o nas czy o > naszych bohaterach? wlasnie tez sie nad tym zastanawialam... jak myslisz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agniechy IP: *.ipartners.pl 05.09.01, 17:12 To Ty masz intuicję, ja - tylko instynkt. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Odcinek 17 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.01, 22:38 Za kilkanaście minut miał spotkać osobę, którą miał dostarczyć na miejsce. Póki co musiał znosić ten piekielny sztorm. Nie uśmiechało mu się teraz startować. Przypomniał sobie, jak doszło do tego, że mógł teraz siedzieć na amerykańskim lotniskowcu. Od zawsze miał wrodzone zdolności, podobnie jak jego wuj 007. To, że brat 007 ożenił się z Polką i osiadł jako wykładowca akademicki w Warszawie zawsze traktowano jako coś dziwacznego. Spokojny ojciec i beztroski, bezczelny i niebojący się nikogo i niczego syn. Kompletnie się różnili. Kiedy szedł na ochotnika do wojska, ojciec stukał się w czoło, ale on uparł się. Wkrótce został jednym z najlepszych i najmłodszych pilotów w armii. Kilkukrotnie odznaczony przez dowódcę Polskich Sił Powietrznych, prezydenta i kilku innych facetów w garniturach nigdy się z tym nie obnosił. Latał wówczas na Mig-ach 29. Ale samoloty z braku pieniędzy i części coraz częściej stały w hangarach. Koledzy odchodzili do służby w liniach lotniczych. Nawet służba w wydelegowanej do sił szybkiego reagowania NATO polskiej jednostce lotniczej już mu nie wystarczała. Lotów wcale nie było więcej, a czekanie na obiecany samolot wielozadaniowy ciągnęło się w nieskończoność. Wtedy dostał propozycję z Wojskowej Służby Wywiadowczej. Struktury, która nigdy oficjalnie nie istniała. Jedyny ślad po niej w oficjalnych dokumentach to „jednostka 21”. Dopiero tam mógł mieć dostęp do najnowszych osiągnięć techniki lotniczej. Wyraził zgodę. Specjalizował się w oblatywaniu nowych konstrukcji. Ostatnio SU 47. Oberwał wtedy za porzucenie samolotu, jakieś gówniarze trochę go poobtłukiwały. Dostał naganę do akt, ale na szczęście był za dobry, by go wyrzucili. Miał większe doświadczenie w lądowaniu na normalnych lotniskach, jak te na Mazowszu czy Pomorzu. Potrafił co prawda lądować na lotniskowcach, ale co ląd to ląd. Latał krótko na Mig 29K, SU 33 szerzej znanej jako morska wersja SU 27 „Flanker”, F 18 „Hornet” oraz F 15 „Eagle”. Znał je wszystkie. Po jednym egzemplarzu zakupiły Siły Powietrzne dzięki specjalnym tajnym funduszom w tym funduszom NATO. Walka z terrorystami, handlarzami bronią i narkotyków wymagała pieniędzy i nikt ich nie żałował, zwłaszcza Zachód. Ale maszyna, którą miał pilotować przypominała raczej jakąś rozwojową wersję SU 25, tyle, że dużo lepiej uzbrojoną i opancerzoną. Taka latająca artyleria. Rosyjską awionikę zastąpiono jakąś jej francuską modyfikacją jak w Mirage’u, uzbrojenie było nie gorsze niż uzbrojenie śmigłowców szturmowych. Palce lizać. Ale czegoś mu w tym wszystkim brakowało. Owszem cieszyło go to wszystko, ale czuł, że brakuje mu Jej. Brakowało mu AGNES Nadal wyprawiał „drobne” hece jak ta, kiedy przemknął tuż nad wieżą kontroli lotów podczas ostatniego lotu ćwiczebnego. Uśmiechnął się na wspomnienie min mechaników i dowódcy, którzy mało co nie dostali ataku serca. Ustna nagana i nieoficjalna pochwała za umiejętności. Ale to nie było to co dawniej. Chciał znów Ją zobaczyć, pójść na kolację i kochać się z Nią całą noc bez ustanku. Ale najpierw służba. Miał wziąć udział w pierwszej wielkiej akcji, gdzieś na drugiej półkuli. Był podekscytowany. Mijał marynarzy z lotniskowca „J.F. Kennedy”. Zbliżył się do drzwi. Nacisnął klamkę. Kiedy otworzył drzwi ujrzał Ją. Piękną jak wtedy, zabójczo piękną. Nosiła polski mundur jakiejś jednostki specjalnej. Zasalutowali sobie i podali dłonie. Teraz dopiero skojarzył, że musiał Ją spotkać jakiś rok temu na szkoleniu. Wyglądała wtedy inaczej, dlatego nie mógł Jej rozpoznać podczas akcji w willi rosyjskiego oprycha. Oficer stojący pod oknem wprowadził ich w najbliższą fazę operacji. Gadka szmatka, mapę miał w głowie. Kolumbia - nawet dziecko by się zorientowało, że chodziło o jakąś akcję antynarkotykową, a oni robili przed nim tajemnice. Miał Ją dostarczyć na małe lotnisko w południowej Kolumbii w puszczy równikowej. Miała wykonać zadanie i wrócić. On miał Ją zabrać i dostarczyć na lotniskowiec. Bez wsparcia miejscowych władz ani ich poinformowania. Na odchodnym miał zrównać z ziemią pewną hacjendę i okoliczne pola. Trochę rakiet, napalmu i tym podobnych. Ona miała zabić kogo trzeba, a on rozwalić w proch całą resztę. Nagle drzwi otworzyły się. Wszedł jakiś marynarz z meldunkiem. Oficer prowadzący przeleciał wzrokiem tekst i powiedział: „Zadanie wykonacie jutro. Poczekamy aż morze ucichnie. W taki sztorm nie ma lotu”. Odprawa została zakończona. Wyszli. „Miło znów Cię widzieć” – powiedział. „Próbowałem Cię ostatnio znaleźć. Gdzie byłaś”. „Tam gdzie i Ty. Na szkoleniu.” „Tyle, że na innym, tajnym poligonie – mruknął. „Startujemy o 5-ej rano. Lepiej idźmy spać” – odparła. „Nie chcę abyś nas rozbił, kiedy uśniesz za sterami” „Daj spokój. Trochę rozrywki nie zawadzi....” „Wy faceci myślicie tylko o jednym.” „Za to nas lubicie” – odrzekł i próbował Ją pocałować. Kiedy miał już Ją pocałować ta odepchnęła go lekko i parsknęła śmiechem. „Nie dzisiaj kowboju” – rzuciła i poszła do swej kabiny. Drzwi zamknęły się za Nią głucho. Dostał kosza. „Niech to szlag” wycedził przez zęby. Nigdy nie potrafił zrozumieć kobiet. Wkurzony poszedł na dół do samolotu. Pogadał z dwoma polskimi oficerami o zbliżającej się akcji, potem sprawdził uzbrojenie samolotu w hangarze. Sprawdził prognozę pogody i poszedł do siebie. Otworzył drzwi i nie zapalając światła wszedł do środka. Szybko zrzucił z siebie mundur i spodnie. I wtedy poczuł czyjś dotyk. Momentalnie odwrócił się. Stała przed nim Agnes. Ta sama, która jeszcze kilkanaście minut temu odrzuciła go. „Zmieniłam zdanie” – rzuciła i nim zdążył coś powiedzieć pocałowała go drapieżnie i głęboko. Czuła jego szczupłe ale silne ciało. Wiedziała, że pragnie Jej. Znów byli razem. Rozpinała powoli swój mundur patrząc jak zwija się z niecierpliwości. Kiedy już go zdjęła, przyszła kolej na spodnie. Stopniowo odsłaniała swe wdzięki co doprowadzało go do szału. Chciał do niej podejść, ale kazała mu pozostać tam, gdzie stał. Potem rozpięła swe blond włosy, pozwalając im opaść na ramiona. Sięgnęła za siebie. Chwilę mocowała się z zapięciem stanika. Po rozpięciu trzymała stanik jeszcze przez chwilę na swych obfitych piersiach. Bawiła się setnie patrząc, jak Jego męskość uwypukla się w spodniach. Ledwo mógł wytrzymać, kiedy tak powoli zrzucała fatałaszki. Słyszała jego płytki, przyspieszony oddech. Kiedy odrzuciła stanik, jego oczom ukazały się dwa duże, słodkie owoce. Niewiele jednak zdążył ujrzeć, bo biustonosz trafił mu prosto w twarz. Kiedy go ściągnął, Ona szykowała się by odsłonić resztę. Powoli, delektując się jego napięciem zsuwała majteczki. One także poszybowały ku niemu. Chwycił je i odłożył na bok. Teraz stała przed nim naga w całej krasie. Podeszła do niego. Pocałowała w usta. Po chwili Jej język wędrował już po jego klatce piersiowej. Miał na sobie już tylko jedno. Szybkim ruchem pozbawiła go i tego okrycia. Mogła być z siebie zadowolona, jeszcze niewiele zrobiła, a on już był gotów. Kiedy tak stali nadzy, dopiero wtedy pozwoliła mu się dotknąć. Był łakomy, wygłodniały i gorący. Kiedy ją całował przymknęła oczy, pozwalając swym zmysłom odbierać wszystkie wrażenia. Jego dłonie, a potem i usta błądziły między Jej Andami. Nie mógł się oderwać od zdobywania Jej dwóch gorących sześciotysięczników. Czuła jak rodzące się w Niej ciepło wzbiera i wzbiera. W pewnym momencie cały świat przestał dla Niej istnieć. Wydała cichy okrzyk, gdy poczuła znaną sobie przyjemność. Ale jego pracowite dłonie obejmowały już Jej pupę i przyciągały ku swojej spragnionej męskości. Podniósł Ją i zaniósł do łóżka. Napierał na Jej słodką o Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Odcinek 17 i pół IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.01, 22:40 Ale jego pracowite dłonie obejmowały już Jej pupę i przyciągały ku swojej spragnionej męskości. Podniósł Ją i zaniósł do łóżka. Napierał na Jej słodką otchłań i wkroczył w Nią. Powoli, delikatnie, potem coraz łapczywiej i mocniej. Objęła go i otworzyła się najszerzej jak mogła, by pomóc swemu kochankowi. Prawie go ugryzła, kiedy wnikał w Nią głębiej i głębiej.. Zacisnęła zęby by nie krzyknąć. Chciała by trwało to w nieskończoność. Kiedy wbiła mu paznokcie w plecy nie mogąc opanować przyjemności, jaką czerpała, nie wytrzymał. Poczuła gorąco zalewające Jej wnętrze i usłyszała jego cichy jęk. Pocałowała go, kiedy kolejne fale wypełniały Jej ciało. Kiedy wysunął się z Niej był szczęśliwy i nieco zmęczony. Całowali się jeszcze i pieścili. Szeptał Jej do ucha czułe słowa, które chce słyszeć każda kobieta. Sen szybko ich zmorzył. Kiedy otworzył oczy, natychmiast sięgnął ręką ku Niej. Ale jedynym świadectwem Jej tu obecności była pognieciona obok pościel i ledwo uchwytny zapach perfum. Jej samej już nie było. Spojrzał na zegarek. Trzeba było wstać. Po godzinie stali oboje w hangarze pod pokładem lotniskowca. Sprawdzali broń, zapasy amunicji. Po chwili zasiedli w samolocie, który objuczony rakietami i małymi bombami gotów był do startu. Winda wyniosła ich samolot na pokład. Włączył silniki, sprawdził przyrządy. Kiedy uznał, że silniki i awionika działają bez zarzutu, dał znak. Otrzymał zgodę na start. Po chwili zwolnił hamulec i dał pełną moc. Samolotem szarpnęło, a on sam potoczył się z olbrzymim impetem do przodu. Potężne rosyjskie silniki utrzymały ich w powietrzu, kiedy pokład lotniskowca skończył się. Skierował maszynę na wschód. Kiedy zbliżali się do wód terytorialnych Kolumbii, obniżył lot. Po kilku minutach dostrzegli zarysy brzegu, wyłaniające się w promieniach wschodzącego słońca. Kiedy mijali linię brzegową, ujrzeli palmy i całe to „zielone piekło”. Lecieli tak nisko, że mogli dostrzec banany, kokosy, pomarańcze itd. Ale teren zaczął pozwoli wznosić się. To pierwsze zewnętrzne łańcuchy górskie Andów dawały znać o sobie. Skupił się na przyrządach pokładowych. Starał się lecieć tuż nad szczytami porośniętymi dżunglą. Wymagało to od niego dużej ostrożności i wprawy. Za następnym szczytem mógł być kolejny, mniej przyjemny do pokonania. Samolot był zwrotny, ale w górach zawsze było trudno latać ciężkim samolotem szturmowym. Przez kolejne kilkanaście minut to leciał malowniczymi dolinami to przelatywał nad szczytami. W miarę upływu czasu, góry wznosiły się coraz wyżej. Bujna roślinność równikowa ustąpiła halom, a te - ośnieżonym szczytom. Agnes nie odzywała się. Rozumiała, że on wkłada dużo wysiłku, aby latając między szczytami utrzymać kurs. Nie chcieli przecież, aby lotnictwo kolumbijskie zainteresowało się ich obecnością. W kolumbijskich wojskach lotniczych kartele narkotykowe zawsze miały swoich ludzi, przez co małe samoloty mogły spokojnie latać, bez obaw o zaczepkę. Ich nieuzgodniony lot musiał pozostać w tajemnicy. Nawet teraz Janek niewiele wiedział. Miał Ją wysadzić na jakiejś polanie, szumnie nazwanej lotniskiem i stanowić dalekie wsparcie w wypadku zagrożenia. Ona miała go wprowadzić w szczegóły, gdyby zaistniała taka potrzeba. Powoli góry zaczęły obniżać się. Dżungla znów objęła ziemię, aż po horyzont. Po kilku minutach szybkiego lotu, kiedy to wycisnął z silników wiele, aby nadrobić stracony nad górami czas zbliżyli się do miejsca lądowania. Gdy dolatywali, zmniejszył wysokość, wytracił prędkość i osiadł w podręcznikowym stylu na trawiastej powierzchni. Po chwili wygramolili się z kabin. Choć słońce grzało mocno, wiedzieli że dzień będzie gorący nie tylko dlatego. Niedaleko znajdował się cel ich wyprawy. Podeszła do niego i pocałowała. „Nie wiadomo co będzie za godzinę” - rzekła CDN Pozdrowienia Janek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Protest do Janka! IP: *.man.polbox.pl 06.09.01, 13:16 Sluchaj Janek, bardzo Cie przepraszam, ale musimy ustalic jedna rzecz: jakiego koloru wlosy ma glowna bohaterka? Ja na samym poczatku napisalam, ze ma dlugie i ciemne, a Ty teraz napisales "blond wlosy".Jak ktos bedzie uwaznie czytał, to wylapie, moze to szczegoly, ale szczegoly tez sa wazne. Mozesz sobie myslec, co chcesz, ze glupia jestem, ze sie czepiam i jestem malostkowa, ale ja nie moge napisac nastepnego odcinka, bo moja wyobraznia sie zbuntowala!!! Do tej pory byla brunetka a tu nagle blond! Ja osobiscie do blondynek nic nie mam, ale ja sama ( a wiec i moja bohaterka ) wolalaby zginac niz miec blond klaczki. Probowalam to jakos zignorowac, ale moja upiorna wyobraznia przedstawia mi ciagle taki obraz: dolatuja na miejsce w tej Kolumbii, laduja na malej polance, dookola palmy i gaszcz bujnej roslinnosci a moja bohaterka siada sobie na pniu i zada od glownego bohatera, zeby ja zawiozl do najblizszego fryzjera :-O Zgroza!!! I co ja mam teraz zrobic??? Rozumiem, ze moze wolisz blondynki, ale moja wyobraznia jest silniejsza ode mnie :((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr_c Re: Do Janka i Agniechy IP: *.uk.ihost.com 06.09.01, 13:41 Gość portalu: agniecha napisał(a): > Gość portalu: Janek napisał(a): > > > Agniecha: mamy jednego fana - czytelnika. A tak w ogóle to On mówił o nas > czy o > > naszych bohaterach? > wlasnie tez sie nad tym zastanawialam... > jak myslisz? > > W zasadzie podziwiam całą waszą czwórkę : autorów za wyobraźnię a bohaterów za efektowne realizowanie waszych pomysłów. Czy pamietacie przysiege składaną P. Chmielowi przez Tytusa i spółkę, że odbedą wszystkie przygody gdziekolwiek by nie zostali narysowani? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek ERRATA!!!! IP: *.ipartners.pl 06.09.01, 14:49 W wierszu dotyczącym koloru włosów wdarł się chochlik i tym samym dokonał zmiany koloru włosów bohaterki w scenie miłosnej z ciemnych na jasne. Wszystkich zainteresowanych zapewniam, że podobne pomyłki nie będą miały miejsca. Jedynym usprawiedliwieniem może być błąd i zmęczenie pilota. Tym samym uprasza się współautorkę, aby uspokoiła wyobraźnię i powiedziała coś więcej o sobie. (Kurczę, a ja myślałem, że rozpalenie wyobraźni spowoduje co innego). Agniecho: przepraszam, obiecuję, że się poprawię. A tak swoją drogą: w upojnej chwili tak obszernie opisanej przeze mnie jest pewien błąd. Nie znalazłaś go, hmmm czyżbyś nie zwróciła uwagi? Gdybyś tam była na miejscu bohaterki musiałabyś to dostrzec.... Ja sam dostrzegłem pomyłkę poniewczasie. Piotrze, wiesz nigdy nie udało mi się przeczytać wszystkich części Tytusa. Dawno to było, ale pamiętam, że byłem niepocieszony! Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: ERRATA!!!! IP: *.man.polbox.pl 06.09.01, 16:22 Gość portalu: Janek napisał(a): > W wierszu dotyczącym koloru włosów wdarł się chochlik i tym samym dokonał > zmiany koloru włosów bohaterki w scenie miłosnej z ciemnych na jasne. > Wszystkich zainteresowanych zapewniam, że podobne pomyłki nie będą miały > miejsca. Jedynym usprawiedliwieniem może być błąd i zmęczenie pilota. > Tym samym uprasza się współautorkę, aby uspokoiła wyobraźnię i powiedziała coś > więcej o sobie. ufff, moja wyobraznia odetchnela z ulga :)bohaterka ( przynajmniej w mojej wyobrazni ) posiada wyglad ( mniej wiecej ) moj czyli zielono-szare oczy i dlugie ciemne wlosy sa jak najbardziej aktualne. Moge jeszcze powiedziec, ze ma 172 cm wzrostu i wazy 56 kg. Wybaczcie, ale wymiarow nie podam... zreszta po co, Janek tak ladnie opisal co nieco ... ;) > (Kurczę, a ja myślałem, że rozpalenie wyobraźni spowoduje co innego). > Agniecho: przepraszam, obiecuję, że się poprawię. A tak swoją drogą: w upojnej > chwili tak obszernie opisanej przeze mnie jest pewien błąd. Nie znalazłaś go, > hmmm czyżbyś nie zwróciła uwagi? Gdybyś tam była na miejscu bohaterki > musiałabyś to dostrzec.... Ja sam dostrzegłem pomyłkę poniewczasie. Przeczytalam ten fragment 2 razy, bo za 1 razem wczulam sie troche za bardzo i jedyne co osiagnelam to wypieki na twarzy i zainteresowanie szefowej, ktora z troska zapytala, czy dobrze sie czuje? Za 2 razem zauwazylam tylko to, ze glowny bohater po wejsciu do swojej kajuty zdjal z siebie mundur i spodnie, wiec potem nie mogl miec tych spodni znow na sobie, o czym byla mowa. Jezeli chodzilo o cos innego, to musze Cie prosic, zebys mi to uswiadomil :) Pozdrawiam. CD bedzie jutro rano! Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_c Re: ERRATA!!!! 06.09.01, 16:59 Ja równiez tak naprawdę systematycznie zacząłem czytac ten komiks gdy okazało sie że bardzo interesuje moją córkę ( dziś ma 21 miesiecy). Jest świetny (no prawie wszystkie księgi). Ona zaczeła wcześniej więc może nie będzie tak wzdychać jak my :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agniechy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 18:01 Bingo! Właśnie o te spodnie chodziło. Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. Pozdrawiam Janek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Odcinek 18 IP: *.man.polbox.pl 07.09.01, 10:35 Zabrali z samolotu mapy, bron, wodę i mała, przenośną radiostacje. - Około 15 minut stad czeka na nas łącznik. Zatrzymasz się u niego, dopóki nie wrócę. Nie będzie mnie około 12 godzin, jeżeli wszystko pójdzie dobrze. Po moim powrocie natychmiast wracamy z powrotem do domciu. Taki jest plan – tłumaczyła mu. -Gotowy? No to idziemy – wydala komendę i ruszyli. Zagłębili się w zielona puszcze. Powietrze było przesycone wilgocia, dookoła slychac było cwierkanie ptakow. Musieli sobie torowaac droge nozami, bowiem drzewa swoimi bujnymi galeziami bronily im wstepu do ich krolestwa. Od czasu do czasu jakis sploszony ptak zrywal się nad ich glowami i trzepotal skrzydlami wydajac z siebie ostrzegawcze piski. Było parno i goraco. Wreszcie wyszli na malenka polanke, na ktorej stala nedzna chalupka. Nie zdazyli jeszcze do niej podejsc, gdy wybiegl z niej jakis mezczyzna. Podbiegl do nich i powiedzial do Agnes cos po hiszpansku. Odpowiedziala krotko. Podali sobie rece. Potem przywital się z Jankiem. Był wysoki i bardzo opalony. Krople potu splywaly mu po twarzy, ale on nie zwracal na to uwagi. -Nie możesz tam isc – powiedzial do Agnes. Dostalem przed chwila wiadomosc, ze wdarly się tam oddzialy ALN. Nie wiem o co chodzi, pewnie jakies porachunki, byli tam bojownicy FARC i wywiazala się regularna bitwa. Roro uciekl, laboratorium zniszczone. Nie możesz tam isc – powtorzyl. Agnes patrzyla na niego z przerazeniem w oczach. -A misja? – wyszeptala. Przez chwile się zastanawiala i w koncu podjela decyzje. -Ide, musze się tam dostac i rozejrzec, może uda mi się zdobyc jakies dokumenty, probki, cokolwiek. Musze dowiedziec się, gdzie zwial Roro. Tam gdzie jest on, tam jest tez laboratorium i probki! -Oszalalas? - wykrzyknal mezczyzna – przeciez to cholernie niebezpieczne, zginiesz zanim zdazysz cokolwiek zrobic! -Nie pozwol jej tam isc, lepiej wracajcie - zaczal szarpac za rekaw Janka. -Ide! – zadecydowala – sprobuj polaczyc się z naszymi i powiedziec im co się stalo. Nie martw się! Wszystko będzie dobrze. -Poczekasz tu na mnie – powiedziala do Janka, odwrocila się i zamierzala ruszyc w droge. Ale on chwycil ja za reke. -Zaraz, zaraz, slicznotko, nie tak predko – powiedzial – w tej sytuacji nie puszcze Cie samej. Ide z Toba! -Nie ma mowy – krzyknela az echo poszlo po lesie- Masz tu na mnie czekac i pilnowac samolotu! Taki był plan. -Plan nie przewidywal, ze będziesz szla sama w sam srodek imprezki, która sobie urzadzili FARC, ALN i kartel narkotykowy! Posprzeczali się jeszcze troche, ale Janek był nieugiety. W moncu nie miala wyjscia i po chwili znowu zaglebili się w puszcze. -Sluchaj, skoro plan szlag trafil i jeszcze mam ogromna szanse zginac, to przynajmniej chciałbym wiedziec za co? Może mi powiesz o co chodzi, bo chyba nie chodzi o narkotyki ani handel bronia, jak mi się wydawalo – zapytal. -Chodzi o bron biologiczna – westchnela z rezygnacja. Janek zrobil zdziwiona mine. -Nie rozumiem. -Jak wszystkim wiadomo Kolumbia jest największym światowym producentem kokainy, dostarcza także większość sprzedawanej w USA heroiny. Rocznie produkuje się w tym kraju około siedmiu ton heroiny. Stany Zjednoczone od kilku lat wspierają finansowo władze kolumbijskie w walce z narkotykowymi kartelami. – zaczela opowiadac - FBI, Interpol i tajne sluzby kilku panstw europejskich, w tym z Polski, zorganizowaly szeroko zakrojona akcje antynarkotykowa. Na jednej z takich plantacji, nalezacej do najwiekszego brazylijskiego "lorda kokainowego" Luiza Fernando Da Costa mielismy swoja wtyczke. Oprócz handlu narkotykami Da Costa podejrzewany byl także o finansowanie działalności FARC. Był prawa reka Rora. Dostalismy od naszego czlowieka informacje, ze na plantacji istnieje jakies dziwne laboratorium, które nie sluzylo jednak do przerabiania narkotykow. Udalo mu się przeslac do nas cudem kilka zrobionych zdjec a potem slad po nim zaginal. Zbadano te zdjecia i okazalo się, ze zawieraja wzory chemiczne jakiejs cieczy. Po wielu dlugotrwalych badaniach okazalo się, ze jest to ciecz, ktorej dodanie kilku miligramow do wody potrafi wytruc w ciagu 24 godzin kilkumilionowe miasto ludzi. Dziala jak jad zwierzecy: powoduja zaklocenia ukladu nerwowego, zaburzenia krzepniecia krwi, uszkodzenie miesnia sercowego. Jakis czas temu zorganizowano akcje, w ktorej ujeto Da Costa. Niestety po tajnym laboratorium nie było sladu. Widocznie zdazyli je gdzie przeniesc. W koncu udalo nam się ustalic, ze istnieje prawie 100% prawdopodobienstwo, ze dziala ono nadal w rezydencji Rora nieopodal miasteczka La Pedrera, które lezy przy rzece Caqueta. I my wlasnie teraz tam idziemy. Ustalono tez, ze naukowcy którzy pracowali nad ta ciecza, odkryli antidotum. Podanie go osobie, która napila się zakazonej wody, nie pozniej niż do 10 godzin, może uratowac zycie. I wtedy spadla na nas wiadomosc, która postawila wszystkich w stan gotowosci bojowej, ze się tak wyraze – Agnes zamachnela się, uciela nozem lian, który miala na swej drodze i powoli idac dalej nie przerywala tlumaczen – Otoz dowiedzielismy się, ze Rorowi nie wystarczyl handel bronia i narkotykami i postanowil ubic interes z organizacja palestynska Fatah oraz z Ludowym Frontem Wyzwolenia Palestyny i chce im sprzedac za grube pieniadze owa zabojcza ciecz. Oczywiście obie organizacje mysla, ze tylko one będą w jej posiadaniu. Chyba nie musze Ci tlumaczyc, jaka jest sytuacja polityczna w tych krajach. Oni dysza z nienawisci do siebie od zawsze, ale teraz sytuacja jest krytyczna. Premiera Izraela – Ariela Szarona - Palestynczycy nienawidza i nazywaja go Rzeznikiem. Po tym, jak kierujac operacja w Libanie w 1982r pozwolil na masakre cywilow w obozach dla uchodzcow i sprowokowal podczas wizyty w 2001r na Wzgorzu Swiatynnym w Jerozolimie zamieszki, które trwaja do dzis, najchetniej usuneli by go z tego padolu razem ze wszystkimi Izraelczykami. Izraelczycy z kolei chca twardej polityki wobec Palestynczykow i niedawno przyznali się do kolejnego ostrzelenia czlonkow Fatah na Zachodnim Brzegu Jordanu oraz ostrzelenia pociskami rakietowymi ziemia- ziemia kwatery glownej palestynskich sil bezpieczenstwa w Strefie Gazy. Do tego wszystkiego muzulmanska organizacja terrorystyczna Hamas dokonuje ciagle zamachow bombowych w Jerozolimie w ramach odwetu za zabicia przez Izraelczykow Abu Alego Mustafy – przywodcy Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny. Po prostu Sodoma i Gomora. Oczywiście obie organizacje uzyja natychmiast tego cholerstwa i jeżeli doleja go do ujsc wody pitnej albo rzek, to katastrofa rozprzestrzeni się blyskawicznie. Skutki mogą się okazac się katastrofalne – Agnes stanela w miejscu, zaczerpnela tchu i spojrzala na Janka – Roro nie zabil mnie od razu tylko dlatego, bo chcial dowiedziec się ile wiemy i czy mu zagrazamy. Teraz nie będzie się już zastanawial i dostane od niego kulke w lep przy pierwszej nadarzajacej się okazji. Moje zadanie polega na tym, żeby zdobyc probke tego cholernego szajsu i co najwazniejsze – probke antidotum. Musze tez zlikwidowac Rora. -Teraz znasz cala prawde - popatrzyla na Janka zmeczonymi oczami. Zaufala mu i pozostalo jej tylko teraz mieć nadzieje, ze nie wykorzysta tego przeciwko niej. -O cholerka – zagwizdal zdumiony– ale bajzel. Tego się nie spodziewalem. Nagle az podskoczyli ze strachu, bowiem cos poteznie gruchnelo i wysoko ponad czubkami drzew, przed nimi polecial w gore wysoki slup ognia. -Wyglada na to, ze jestesmy na miejscu –powiedziala szybko - sluchaj, mam nowy plan! Dostaniemy się do srodka, ja się rozejrze, sprobujemy się dowiedziec, dokad udal się Roro razem z trucizna i antidotum, wrocimy do samolotu, polecimy tam, ja zabiore co trzeba, zabije Rora i wrocimy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Odcinek 18 i pol. IP: *.man.polbox.pl 07.09.01, 10:39 do domu, szczesliwi i dumni, ze ocalilismy swiat. Prostactwo. Co Ty na to? - zapytala zadowolona z siebie patrzac mu prosto w oczy. -Rzeczywiscie... prostactwo – mruknal cynicznie przerazony. CDN Pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agniechy IP: *.ipartners.pl 07.09.01, 11:45 No, no.... Nieźle mi to wytłumaczyłaś. Jestem pod wrażeniem Pozdrowienia Janek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Don Jose Re: Do Agniechy IP: 212.191.70.* 07.09.01, 12:11 Podaj wreszcie swoj e-mail to wszyscy zainteresowani zarzucimy Cie korespondencja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Don Jose IP: *.man.polbox.pl 07.09.01, 12:51 Gość portalu: Don Jose napisał(a): > Podaj wreszcie swoj e-mail to wszyscy zainteresowani > zarzucimy Cie korespondencja. moze lepiej nie? dostane potem listy z pogrozkami... albo niemoralnymi propozycjami ;) i nie bede mogla pracowac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Agniechy IP: *.ipartners.pl 07.09.01, 15:34 Widzę, że tu do Ciebie zaraz kolejka się ustawi. Już tu jeden prosi o e-mail. Mój jest następujący: ja_nek.g@interia.pl To na wypadek gdybym poległ w akcji. Agniecho, może byśmy tak skontaktowali się dla hmmmm...... ustanowienia długofalowej strategii poczynań naszych bohaterów? Pozdrowienia Janek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Rozdział 19 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.01, 21:17 Schowali maczety. Janek rozglądał się badawczo. Za każdym krzewem, pniem mógł kryć się żołnierz FARC lub ALN. Każdy z nich powitałby ich kulką. „Co my tu robimy? – pomyślał. „Pewnie wykupujemy długi na preferencyjnych warunkach”. Kanonada wzmagała się. Strzałów z broni maszynowej i eksplozjom granatów towarzyszyły krzyki rannych. Nagle coś poruszyło się na lewo od Jej głowy. W ułamku sekundy wyciągnął nóż i rzucił. Cichy świst i pyton padł martwy. Gad jeszcze drgał, kiedy wyciągał nóż z drzewa. Poczuł na sobie Jej wzrok. „Dzięki” – szepnęła. „Drobiazg – robię to na co dzień, kiedy nie zbawiam świata. Jad tego gada by Cię zabił” „Nie wątpię. A Ty co, biolog z zamiłowania?” „Nie, ale moją ulubioną lekturą z dzieciństwa była encyklopedia” „Boże, zadaję się z kujonem!” „Z kimś trzeba” Doczołgali się do skraju lasu. Zbliżyła lornetkę do oczu. „Kto wygrywa?” – zapytał „Siły ALN uzyskały przewagę i wypierają FARC do lasu. Ale Roro może ściągnąć posiłki. Mamy mało czasu. Kiedy ALN pójdzie tropem FARC, my wejdziemy do laboratorium.” Kiedy strzelanina zaczęła się oddalać, przemknęli do budynku. Wpadli przez rozbite drzwi. Pozostawiony tam żołnierz ALN nie zdążył nawet podnieść broni. Silny kopniak Agnes wytrącił mu broń z ręki. Silnym uderzeniem prawej pięści w skroń pozbawiła go przytomności. Na podłodze laboratorium leżało mnóstwo szkła, rozbite probówki, zlewki, mikroskopy, komputery z rozbitymi monitorami. „Pilnuj drzwi. Ja poszukam próbek, albo jakichś papierów” – rzuciła Jankowi. Wrócił biegiem do drzwi wejściowych. W samą porę. W wejściu starł się z potężnie zbudowanym Kolumbijczykiem. Ten nie zdążył użyć karabinu. Janek trzasnął go w podbródek. Tamten poleciał na ścianę, ale nie dał za wygraną. Wyciągnął nóż. Kiedy machnął nim w stronę Janka, ten chwycił jego rękę i wykręcił ją ku górze. Ten puścił nóż i upadł, ale kopnięciem ściął pilota i przewrócił go. Tarzali się walcząc zażarcie wręcz. Janek czuł jak ręce tamtego zaciskają się mu na szyi. Z trudem łapał powietrze. W końcu wyciągnął nóż z kieszeni na udzie i pchnął. W oczach tamtego dojrzał zaskoczenie. Janek zrzucił bezwładne ciało. Podłożył plastik, przygotował UZI i berettę. Pojawienie się kolejnych przeciwników było kwestią czasu. Słyszał jak Agnes chodzi po potłuczonym szkle i klnie. Wyciągnęła maleńki aparat z kieszeni i robiła dokumentację każdego znalezionego świstka, który mógł się okazać przydatny. Pilnie szukała ocalałych próbek. Nie było to łatwe. Podczas natarcia jednostek ALN budynek poważnie ucierpiał. To co wewnątrz również. Gorączkowo przeszukiwała pomieszczenia.. Tymczasem strzelanina w lesie zaczęła się nasilać. Janek z niepokojem przyglądał się otaczającym polanę chaszczom. Roro musiał ściągnąć rezerwy. Usłyszał śmigłowiec. Nad puszczą unosił się Mi 24 „Hind” i ostrzeliwał wszystko dookoła. Oddział ALN musiał zostać zdziesiątkowany. „Kurwa mać” – zaklął Janek. „Będzie gorąco”. „Pośpiesz się” krzyknął do Agnes. Na polanę wypadło kilkunastu żołnierzy. „Co się dzieje?” – Agnes przypadła do niego. „Twoje przypuszczenia ziściły się. Znalazłaś?” „Tak” – wskazała na malutką buteleczkę. Wyskoczyli przez tylne okno i pognali ile sił w nogach do zbawiennego lasu. Zanim to się stało usłyszeli hiszpańskie okrzyki. W chwilę później usłyszeli świst kul. Ziemia wokół nich zaczęła wybuchać. Wpadli do lasu i biegli na oślep. Janek wyciągnął pilota zdalnego sterowania. Po chwili silne detonacje wstrząsnęły polaną. Po chwili usłyszeli inny huk i nieopodal zaczęły eksplodować niekierowane pociski śmigłowca szturmowego. Biegli na złamanie karku, tak szybko jak tylko potrafili. Agnes kluczyła by zgubić pogoń i śmigłowiec. Zmiana kierunku ucieczki dokonana przez Agnes sprawiła jednak, że co prawda zgubili śmigłowiec, ale nie ludzi. Uchodząc przed jednymi wpadli na innych żołnierzy FARC przeczesujących las. Tylko dzięki przytomności umysłu uniknęli śmierci. Seria z M-16 przeszła obok. Janek wyszarpnął swój UZI. Jedna szybka seria i mężczyzna z M.-16 padł martwy. Ale ten nie był sam. Dwóch innych ostrzelało ich z M.-16m. Agnes przeturlała się i dwoma strzałami z beretty położyła ich. Ale nie było czasu do stracenia, kilku innych żołnierzy już doganiało ich. Robiło się gorąco. Agnes i Janek rozdzielili się i ukryli w krzakach. Nagła cisza zdezorientowała nadbiegających czterech żołnierzy FARC. Nie wyglądali na miejscowych. Mieli jasną karnację skóry. To musieli być rosyjscy najemnicy Rora. Janek słabo ich widział, dżungla zasłaniała ich skrzętnie. Umieli się maskować. Jeden z nich na chwilę oddalił się i zbliżył do kryjówki Agnes. Ze zwinnością jaguara uniosła się. Szybkim uderzeniem w kark pozbawiła go przytomności i wciągnęła w chaszcze. Janek wiedział, że tamten za chwilę umrze. Tamci nic nie spostrzegli, skradali się dalej. Janek czyhał ze swoim przeładowanym ponownie UZI. Kiedy na chwilę dojrzał dwóch z nich wystrzelił bez zastanowienia. Nastawiony na ogień stały UZI wypluł w ciągu kilku sekund pełen magazynek. Natychmiast zmienił pozycję na grube drzewo, ale i tak dostał się pod ogień z AK 47 ostatniego żołnierza FARC. Wokół kule siały spustoszenie. Ukryty za grubym drzewem Janek odrzucił UZI i chwycił berettę. Zaczerpnął tchu. Wychylił się i oddał trzy strzały. Przygwoździł go ogień z kałasznikowa. Ale właśnie wtedy usłyszał strzały Agnes. Ta wzięła strzelca z FARC w dwa ognie. Janek wypadł jak błyskawica i ostrzeliwując kryjówkę tamtego zbliżył się do niego z innej strony. Rosjanin nie wytrzymał. Zaczął uciekać. Pozbawiony osłony swojej kryjówki padł ścięty serią peemu Agnes. „Zwijamy się” – rzuciła. Czas był po temu najwyższy. Walka mogła ściągnąć tu innych najemników Rora. Biegli co sił w nogach w kierunku lotniska. Strzały w puszczy wzmagały się. Mieli towarzystwo. Wydawało im się, że minęła wieczność, kiedy dojrzeli pas trawy, który szumnie nazwano lotniskiem. Samolot stał skryty pod lasem. Usunęli maskowanie. Janek otworzył kabinę. Po chwili byli w środku. Szybko założyli hełmy i kombinezony. Janek rozpoczął procedurę startu. I wtedy na polanę wpadła grupa najemników. Agnes usłyszała jak trafiają ich pociski z karabinów maszynowych. Patrzyła jak pilot wciska kolejne przyciski, sprawdza gorączkowo zegary, usłyszała ryk dwóch potężnych silników. Samolot zaczął kołować. Janek na chwilę skręcił stery i zwrócił samolot dziobem do atakujących. Wcisnął spust. Grad pocisków z działka zmasakrował atakujących. Janek ponownie odwrócił samolot i nacisnął gaz. Rozpędził maszynę i podniósł ją w powietrze. W ryku silników nie usłyszeli zbliżającego się Mi 24. Po chwili pociski śmigłowca szturmowego zaczęły okalać ich maszynę. Uaktywniony radar alarmował o zbliżających się rakietach. „Hind” siedział im na ogonie. Janek gwałtownym ruchem zdarł maszynę i cała mocą silników wzbił się w niebo. Modlił się, aby silniki wytrzymały. Z trudem wymanewrował dwie rakiety. Ale tamten nie rezygnował. Kolejne dwie rakiety. Su wypuścił wabie, aby zmylić czujniki podczerwieni. Udało się. Obie rakiety eksplodowały w dżungli. Nie uzyskawszy powodzenia Hind zaczął uchodzić. Po walce z żołnierzami ALN w dżungli miał niewiele amunicji. „No to teraz się zabawimy” – wycedził Janek Zwrotny SU miał wszelkie szanse by rozwalić Hinda i Janek o tym wiedział. Śmigłowiec nie wykorzystał szansy na zniszczenie samolotu podczas jego wznoszenia i teraz szukał kryjówki wśród lasu. Janek wyselekcjonował rakietę, komputer uchwycił cel. „Hasta la vista baby” – wycedził i nacisnął spust. Rakieta dosięgła „Hinda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Rozdział 19 i pół IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.01, 21:19 Byli bezpieczni. Teraz trzeba było doszczętnie rozwalić to, co mogło jeszcze pozostać z laboratorium i innych budynków. Ale wcześniej Janek sprawdził uszkodzenia samolotu. Były powierzchowne. Trzy – czterokrotne zdublowanie podstawowych systemów zdawało egzamin. Samolot był sterowny, ale wystarczyło rzucić okiem, aby wiedzieć, że po starciu z Hindem zostało kilka dziur. Skierował samolot w kierunku, z którego uciekali. Trwało dosłownie chwilę, zanim tam dotarli. Na polanie stało już kilka ciężarówek z żołnierzami oraz kilka uzbrojonych w ciężkie karabiny maszynowe aut terenowych. Całość uzupełniał jakiś bojowy wóz piechoty. SU natychmiast odpalił rakiety. Nie trzeba było nawet celować. Potężny wybuch wyrzucił w powietrze pierwszą z ciężarówek. Druga rakieta zmiotła budynek stojący obok zgliszcz laboratorium. Nadleciawszy skosił z działka próbujących ostrzeliwać go z ciężkich karabinów maszynowych najemników i zrzucił małe bomby. Efekt był straszliwy, burza ognia wystrzeliła w niebo. Przy nawrocie wziął na cel wóz opancerzony. Kolejna rakieta i reszta bomb dokonały dzieła zniszczenia. Nawet najlepszy specjalista nie odnalazłby już próbek broni biologicznej. Wzięli kurs na zachód. „No to teraz na lotniskowiec” – rzucił do Agnes. Lecieli nisko z dużą prędkością. Musieli lecieć wzdłuż Japury kursem na Pasto. Dołem aż po horyzont rozciągało się „zielone piekło” lasu równikowego. Janek chciał jak najszybciej wydostać się z Kolumbii. Instynktownie obawiał się o stan techniczny samolotu. Starcie z Mi 24 i ostrzał z ciężkich karabinów maszynowych z ziemi mogło pozostawić uszkodzenia na razie nie odczuwalne. W końcu znalazł. Paliwo!!! Poziom spadał zbyt szybko. Spojrzał w lewo. Ze zbiornika rzeczywiście ciekło. Mieli szczęście, że zbiornik nie eksplodował podczas trafienia. Agnes złowiła jego wzrok. „Wystarczy na lotniskowiec?” – spytała „Raczej nie” - odparł Przyspieszył maksymalnie, samolot przekroczył prędkość dźwięku. Kiedy zbliżyli się do Kordyliery Wschodniej, zwiększył wysokość. Po chwili las ustąpił coraz wyżej wznoszącym się szczytom. Poziom paliwa spadał coraz bardziej. Już nie próbował unikać wykrycia przez radary, już nie trzymał się blisko ziemi. Przemknęli nad doliną jakiejś większej rzeki i minęli Kordyliery Centralne. Wskaźnik paliwa ciągle spadał i był bliski zera. Przelecieli pomiędzy Pasto i Cali. Wskaźnik paliwa nieubłaganie dotykał zera. Na czoło pilota wystąpiły krople potu. Przed nimi jeszcze wąskie pasmo Kordyliery Zachodniej. Kiedy minęli ostatnie pasmo Andów, lecieli już na oparach. Po chwili jeden silnik zakrztusił się i zgasł. Zaczęli tracić prędkość. Drugi silnik jeszcze pracował, ale po 1-2 minutach również i on przestał pracować. Widzieli już błękit Pacyfiku. Janek zagryzł wargi. Zaczął emitować sygnał pomocy skierowany do lotniskowca. Podał pozycję. Zaczął wytracać wysokość i szukać miejsca, gdzie mógłby posadzić samolot. Na szczęście las się przerzedzał. Gdy byli już tylko na 200 metrach wysokości, pojawiły się plaże. Skręcił w lewo, ku południu i lotem ślizgowym zszedł w dół. Nie wyciągał podwozia, bał się kapotażu. Z wysiłkiem, delikatnie jak tylko potrafił, lądował. Poczuli uderzenie, przez kilkadziesiąt sekund sunęli po piachu. Kiedy tylko zatrzymali się, natychmiast wyskoczyli. Zaczęli uciekać. Kiedy odbiegli kilkanaście metrów potężna eksplozja odrzuciła ich. Podnieśli się potłuczeni. Nieopodal dopalały się szczątki maszyny. „Masz próbkę?” – spytał Wyciągnęła małe blaszane pudełeczko zawieszone na łańcuszku „Wszystko pod kontrolą” – odparła z uśmiechem. Wskazał na położoną niedaleko chatkę. „Sprawdźmy czy nie mamy towarzystwa”. Weszli do środka. Wewnątrz nie było nikogo, zbudowana z liści i gałęzi chatka była niezamieszkała. „No to czekamy na ewakuację” – powiedziała. „Co będziemy robić do tego czasu?” – spytał z szelmowskim uśmiechem. „No nie wiem, przebywanie dłużej niż kilka minut z Tobą jest niebezpieczne.” Podeszła do niego. Patrzył w jej zielono – szare oczy. Ujęła jego głowę, ich usta połączyły się. Potrzebowali odreagować dzisiejszy dzień. Rozpięła jego kombinezon. Jego dłonie wślizgnęły się pod Jej strój.................... CDN Pozdrowienia P.S. Agniecho, przepraszam za ten swój egoizm i tak obszerny rozdział, w którym nie dopuściłem Cię do głosu, ale nie mogłem się powstrzymać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Odcienek 20 IP: *.man.polbox.pl 12.09.01, 11:54 Jego dłonie wślizgnęły się pod Jej strój.................... ...przeszedl ja dreszcz, kiedy poczula na swoim ciele jego cieple dlonie. Rozbierali się wzajemnie calujac się jak szaleni. Nagle ulozyl ja na plecach a sam kleknal przy jej stopach. Podniosl prawa stope do gory i przesuwal jezykiem dookoła kostki, potem powolutku przeciagnal koniuszkiem jezyka powoli w gore wzdloz jej lydki i uda. Patrzyl jak przeciaga się zmyslowo i mruczy jak kotka z zadowolenia. Jego pieszczoty sprawialy jej niesamowita przyjemnosc. Jego cieply, miekki jezyk i cieple, wprawne rece tworzyly udany duet na jej ciele. Czula jak ogarnia ja blogosc i rozkosz, było jej tak dobrze, tak milo i tak przyjemnie. Chciala, żeby to uczucie trwalo i trwalo. Przekrecila się na bok i westchnela gleboko, kiedy poczula jego nagie, gorace cialo przytulajace się do niej z tylu. Na jej kark i plecy spadal deszcz raz delikatnych pocalunkow a raz lubieznych ugryzien, co sprawialo, ze każdy najmniejszy milimetr jej ciala drzal z pozadania. Zamknal w swoich dloniach jej piersi masujac je i pieszczac brodawki najdelikatniej jak potrafil. Wszedl w nia delikatnie nie przestajac calowac jej kartku. Ich gorace i wilgotne ciala były jakby stworzone dla siebie. Po chwili nic już nie mialo znaczenia oprocz pozadania i poczucia bliskosci jakie było miedzy nimi... -Obudz się, wstawaj natychmiast – uslyszal nad uchem wrzask i z niechecia otworzyl oczy. Był ranek. Zobaczyl wielkie oczy Agnes tuz przed soba wpatrujace się w niego z wielkim zaaferowaniem. -Przelecielismy nad Cali polecielismy jeszcze kawalek w strone Pacyfiku, zanim spadlismy. A to oznacza, ze niedaleko stad jest miasto Buenaventura – darla mu się nad glowa radosnie. Nagle spowazniala. - Na poczatku myslalam, ze Roro ukryl się gdzies w Kolumbii, ale przypomnialam sobie, ze pare dni przed misja dotarla do nas wiadomosc, ze Roro może na wysepce Malpelo mieć swoja tajna kryjowke. To tylko nasze przypuszczenia, bo informacja jeszcze nie zostala w pelni potwierdzona. Teraz, kiedy zrobil się tu taki szum to byloby idealne miejsce, żeby przeczekac tam w ciszy caly bajzel. A w Buenaventura sa jachty, wiec musimy się tam dostac. -A może lepiej bedzie, jak poczekamy na pomoc, przed ladowaniem wyslalem komunikat – powiedzial – nie uwazasz, ze wyprawa do Buenaventura jest bez sensu, przeciez to tylko Twoje przypuszczenia. Roro może być teraz doslownie wszedzie. -Wiem, ze będzie chcial się tam dostac. Instuicja mi podpowiada. -Jezu, wy kobiety i ta wasza cholerna intuicja, nie będziemy latac po wybrzezu Kolumbii wystawiajac się na niebezpieczenstwo, bo tak mowi Twoja intuicja. Masz probke, najwazniejsze jest teraz to, żeby ja dostarczyc – tlumaczyl jej probujac tlumic wscieklosc. W jej oczach pojawily się lzy i cos jeszcze. Upor i zawzietosc. -Ten skurczybyk handluje bronia i narkotykami. Sprzedaje je nawet dzieciom. Kiedy sprzeda trucizne, będzie chcial potem jeszcze zarobic sprzedajac antidotum. To nie jest czlowiek. To jest okrutny szaleniec. I trzeba go zabic, zanim on zabije nie wiadomo jeszcze ilu ludzi. Podeszla do niego blisko i spojrzala mu gleboko w oczy. -Przez niego zginal mój ojciec. Zabije tego drania, chocbym miala sama pasc trupem – powiedziala msciwie. Zaczela zbierac swoje rzeczy. Stal ogluszony i nie wiedzial co ma powiedziec. Podszedl do niej i przytulil ja mocno, jakby chcial swoimi ramionami oslonic ja od calego zla na tym swiecie. -Bardzo mi przykro. -Nie będę miala pretensji, jeżeli tu zostaniesz i poczekasz na pomoc. Ale sam rozumiesz, ze ja mam tu jeszcze sprawe do zalatwienia. -Pojde z Toba. W koncu ktos Cie musi ratowac z tych opresji, w które się ciagle ladujesz. Wyskoczyli z rozlatujacego się samochodu starego Kolumbijczyka, który był tak mily i ich podwiozl. Oczywiście, najpierw musieli mu slono zaplacic. Potem musieli zaplacic jeszcze wiecej za maly, zatechly pokoj w jakims obskurnym hotelu i ubrania, żeby nie rzucac się w oczy. Janek poszedl po cos do jedzenia, a Agnes udala się do portu, żeby wybadac sytuacje i dowiedziec się czegos. Wrocila po kilku godzinach. -Roro wynajal maly jacht, wyplywa za 3 godziny, kurs: Malpelo – powiedziala triumfalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Odcinek 20 i pol IP: *.man.polbox.pl 12.09.01, 11:57 W porcie panowal ogolny halas i rozgardiasz. Siedzieli ukryci za jakimis smiedzacymi beczkami, Agnes nie spuszczala oczu z malego jachciku, który stal w porcie. Nagle gdzies w oddali wybuchla chyba jakas awantura, slychac było krzyki i przeklenstwa, ludzie zaczeli biec w tamta strone. Skorzystali z zamieszania i dostali się na jacht. Ukryli się pod pokladem, w schowku. Agnes uchylila klape i wygladala na zewnatrz. -Jest Roro– syknela nagle – jest z nim jeszcze dwoch mezczyzn. Po paru minutach uslyszeli jak zaczyna pracowac silnik, zakolysalo nimi i jachcik zaczal zaczal oddalac się od brzegu. Sprawdzili bron i wyszli na poklad. Probowali wslizgnac się bezselestnie na dol, do kajut, ale nagle uslyszeli za soba halas i krzyki. To pomocnik odkryl ich obecnosc. Wyszarpal zza paska pistolet i zaczal strzelac w ich kierunku. Natychmiast zaczeli oddawac strzaly. Wtedy kapitan wbiegl na srodek z karaninem i po chwili rozpetalo się istne pieklo. Pomocnik, ostrzelany seria z Beretty przez Janka, wypadl za burte. Agnes przeturla sie nie przestajac strzelac i znikla pod pokladem. Janek ciagle probowal trafic kapitana, który szalal ze swoim karabinem i probowal wyslac go na lepszy swiat. Lodz prola do przodu kolyszac się na boki i rozbryzgujac dookoła fale. Wreszcie Jankowi udalo się trafic przeciwnika, który padl bezwladnie. Janek rozejrzal się dookoła i zauwazyl, ze spod pokladu wydobywa się dym. Nagle uslyszal pojedynczy strzal. Wpadl pod poklad i zobaczyl Agnes, która stala z wyciagnieta reka, w ktorej trzymala bron. Przed nia lezal Roro a z malej dziurki na samym srodku jego czola wyplywala waska struzka krwi. -Chodz, musimy uciekac – szarpnal ja za rekaw, ale ona nie zareagowala. -Musimy uciekac, ta lodz zaraz wybuchnie – krzyknal i potrzasnal nia. Popatrzyla na niego niewidzacym wzrokiem. Po sekundzie dotarlo do niej, co powiedzial. Wybiegli na poklad i wspolnymi silami odcieli wiezy malej, drewnianej, zaczepionej za burta lodeczki, która z pluskiem opadla na fale i w mgnieniu oka zaczela zostawac w tyle. Lodz mknela przed siebie kolyszac tak mocno, ze ledwo mogli się utrzymac. W ostatniej chwili wyskoczyli. Wstrzasnal nimi wybuch i gesty dym wzniosl się w powietrze. Kiedy doplyneli do lodeczki i wdrapali się na nia, po jachcie nie było już ani sladu. Lezeli przez chwile nie mogac zlapac tchu. W koncu usiedli i rozejrzeli się po bezbrzeznych wodach Pacyfiku. - Jak myslisz, gdzie jestesmy? – zapytala Agnes. -Nie wiem, na pewno znioslo nas z kursu – odpowiedzial Janek - ale do ladu nie może być daleko. I co my teraz zrobimy? - Może poplyniemy wplaw – zaproponowala slodziutkim glosikiem. -Jestes bardzo dowcipna – popatrzyl na nia z pod oka – zadziwiajace, zwlaszcza, ze znalezlismy się w nieciekawej sytuacji. Kompletnie nie wiemy gdzie jestesmy. Jak będziemy mieli duzo szczescia to może wylowi nas jakis przeplywajacy statek pasazerski. A jak będziemy mieli mniej szczescia, to wylowi nas straz kolumbijaska. - To już wolalabym być zjedzona przez rekiny – wzdrygnela się – przynajmniej byloby szybko i bezbolesnie. Siedzieli i wpatrywali się ponuro w horyzont. Probka, ukryta w metalowym pojemniczku, tkwila bezpiecznie pod kombinezonem Agnes, przyklejona tasmami do jej brzucha. - Nie martw się, na pewno wszystko będzie dobrze – odezwala się nagle – ogladalam kiedys taki film, w którym cala rodzina wyskoczyla z tonacego jachtu i spedzieli prawie 40 dni na pelnym morzu w pontonie, zanim ich uratowali. -Taaak, co Ty powiesz? – zapytal ironicznie Janek – Gdzie to ogladalas? Na Polsacie? - Nie musisz być taki niemily, chcialam Cie troche pocieszyc! - Niestety, nie udalo Cie się! Perspektywa spedzenia na tej lodeczce 40 dni nie poprawila mojego samopoczucia – Janek najwyrazniej był wsciekly. - A co oni jedli? – zapytal zgryzliwie po chwili. -Upolowali sobie zolwia za pomoca malego harpunu, który udalo im się uratowac z jachtu. -Jak to milo z ich strony, a nam się nie udalo uratowac nawego plastikowego pagajka. -Ale potem strasznie się struli tym zolwim miesem i rzygali przez pare dni – ciagnela dalej. Janek popatrzyl na nia i zdlawil w zebach wyraznie pchajace mu się na usta przeklenstwo. -A co pili? – zapytal najuprzejmiej jak potrafil. - Napili się deszczowki, bo trafil na nich potezny, ogromny sztorm, który trwal przez 2 dni – wyjasnila beztrosko. -Wiesz co? – zaproponowal Janek, patrzac na nia takim wzrokiem, ze z czystej przyzwoitosci powinna zamienic się w kupke popiolu – Może już się lepiej nie odzywaj? Rzucila mu pelne wyrzutow spojrzenie, oparla lokcie na kolanach i podpierajac glowe na zacisnietych kciukach zapatrzyla się w dal. Siedzieli wiec w ciszy, wpatrujac się w horyzont, a fale oceanu kolysaly w jednostajnym rytmie ich malenka lodeczka. CDN Pozdrawiam serdecznie.Aga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr_c Re: Odcinek 20 i pol IP: *.uk.ihost.com 12.09.01, 12:43 Fajnie ze jest ciag dalszy, bałem się że Janek tak zdemolował scenografię, że tu akcja utknie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Do Roro IP: *.man.polbox.pl 29.08.01, 17:39 Gość portalu: roro napisał(a): > No niezle, niezle. Choc troche za duzo przemocy i seksu. Jesli chodzi o > przemoc, to jescze by uszlo, ale sex - tego nikt wam nie wydrukuje. > Co do ostatniej sytuacji, w ktorej sie znalezliscie (tzn. wasi bohaterowie), to > ile oni maja zyc. Jesli wiecej niz jedno, to teraz robi sie reset i zostaja np. > jeszcze 4 zycia. > No ale mialem sie nie wcinac. Sorry. Roro, nasz wierny czytelniku i spostrzegawczy krytyku! Poczulam sie tak wruszona faktem, ze czytasz nasza rewelacyjna powiesc, iz postanowilam zadedykowac Ci nr 12 i nazwac nowa postac Twoim nickiem. Mam nadzieje, ze nie poczujesz sie obrazony. Nawet wtedy, gdy bede musiala Cie zgladzic.;) Osobiscie nic do Ciebie nie mam, ale wiesz, mozliwe ze akcja bedzie tego wymagala ;))) Objasnienie: bohaterowie maja tylko po jednym zyciu! I jestem troche zdezorientowana Twoimi uwagami o przemocy i seksie, ze niby za duzo?!? A ja wlasnie myslalam, jakby tu opisac dzika scene seksu pod prysznicem glownych bohaterow... Coz, chyba zrezygnuje, albo zwale to na Janka... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: L3pp4 Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.01, 11:09 Żeby zdobyć i utrzymać faceta? 1. Pojenie piwem - minimum 2 codziennie muszą czekać w lodówce. 2. Podstawianie pod nos ciepłej zupy i drugiego w 5 min. po Jego wejściu do domu. 3. Niemówienie za dużo, najlepiej wcale. 4. Niebranie ze sobą na zakupy. 5. Niezawracanie głowy błahostkami typu: posprzątaj, napraw kran, spuszczaj klapę od sedesu, pościel łóżko, nie dłub w nosie, nie prykaj. 6. Nie każ mu podziwiać trzeciej w tym miesiącu nowej pary butów/spodni, sukienki, bluzeczki po okazyjnej (prze)cenie z 1500 na 800. 7. Mów, że jego auto jest najfajniejsze, a z tak dobrym kierowcą jeszcze nigdy nie jechałaś. itp. itd. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zazula Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.pkobp.pl 06.09.01, 15:28 sluchaj a moze wystarczy ci tylko gosposia? a jesli jestes kutwa to kup sobie dmuchana lale Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: L3pp4 Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.01, 02:49 Gość portalu: zazula napisał(a): > sluchaj a moze wystarczy ci tylko gosposia? a jesli jestes kutwa to kup sobie > dmuchana lale A moze dmuchany LAL wtedy byloby bardziej po bożemu. Gosposia mi nie potrzebna , bo dużo czasu spędzam w kuchni i w tzw. domu (jezeli mówimy o sprzątaniu) itp. Ja bym tak od razu nie określał(a) płci piszącego(ej) i czaasem zmusił(a) zmurszałą główkę do niebrania wszystkich opinii jakie tu się pojawiaja do serca i zwrócił(a) bym baczniejszą uwage na emotikon na zakonczeniu wypowiedzi. Jeśli wzięłaś tę opinię jako jedynie słuszny wyznacznik damsko-męskiego związku to cóż mi powiedzieć. Wzięłaś to na serio, ale to nji ejest jakaś strasznie poważna dyskusja. Jeżeli topic byłby "Co każdy facio wiedziec powinien?" to moja replika byłaby zgoła inna. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Powiesci rozdział 21 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.01, 23:14 Był zły, ale cieszył się, że zabiła drania. To była zemsta i uwolnienie się od demonów przeszłości. Miał trochę sobie za złe, że tak Ją potraktował. Zbliżył się do Niej. Przytulił. Łzy spływały Jej po policzkach. Była przez chwilę jak mała zagubiona dziewczynka. Ale tylko przez chwilę. Odepchnęła go. Nie chciała by widział Jej słabość. -Patrz już płyną -Nasi? gdzie? -Rekiny, baranie. Teraz ujrzał dwa charakterystyczne kształty. Wzdrygnął się. Nie mieli wielkich szans. Ale rekiny popływały chwilę tuż obok, ale zaraz skierowały się ku pływającym nieopodal resztkom jachtu. Tam też był żer. Trzy ciała poszarpane, nadpalone, ale zawsze. Próbował coś sobie przypomnieć z geografii tego regionu. Miał fotograficzną pamięć. Na początek przypomniał sobie swoją nauczycielkę geografii. Młoda, ponętna, ciemne, długie włosy, kołyszący się biust. To dla niej starał się kiedyś o piątkę. Widział zachwyt w Jej oczach, kiedy omawiał szczegółowo położenie kopalń rud żelaza i miedzi w obu Amerykach. Chodził na kółko geograficzne tylko po to, aby siedzieć obok Niej, czuć bliskość Jej ciała, spoglądać ukradkiem w Jej dekolt. Teraz tamte wiadomości zdobyte u boku pani od geografii owocowały. Malpelo leżała kawał drogi od brzegów Kolumbii, w zasadzie równie blisko Panamy. Skojarzył sobie więcej. Szlaki żeglugowe znajdowały się bardziej na północ i wschód od Malpelo. A Prąd Peruwiański spychał statki w głąb Pacyfiku. Wiatr musiał ich znosić na południowy zachód. Mieli więc dużo szans na wyłowienie, ale tylko na początku, później tylko by się oddalali od brzegów i szlaków komunikacyjnych. Podzielił się z Agnes swoją wiedzą geograficzną. -W zasadzie nic nam to nie pomoże. Musimy czekać na naszych. Tylko wody braknie. Już mi się chce pić. - Mi również. Gdyby nie Twoje „bohaterstwo” i chęć zemsty, to by już nas dawno znaleźli i nie musielibyśmy dryfować po tym zasranym oceanie. A teraz nawet zdobycie próbki nic nie daje, bo nie możemy jej dostarczyć. Wy kobiety koniecznie chcecie zawsze coś udowodnić. - -Niby co takiego? - Ze wszystko wiecie i możecie zrobić lepiej. A teraz wszystko wzięło w łeb. - Patrz statek! - krzyknęła Na horyzoncie rzeczywiście unosił się dym jakiegoś statku. Machali rękoma, ale ten po pewnym czasie zniknął za horyzontem. -No to czekamy dalej - mruknął. Słońce chyliło się ku zachodowi, by po chwili skąpać się w nim i zniknąć. Zapadła noc. Zasnęli. Cały kolejny dzień minął im na wypatrywaniu statków bądź samolotów, bezcelowych rozmowach, z których nic nie wynikało. Prądy już ich zepchnęły mocno na zachód, a statki pływały przecież na wschodzie. Tego dnia dużo dotkliwiej odczuwali brak wody. Ostatnio pili w Buenaventura. Od tego czasu minęło wiele godzin. Wysuszone wargi pragnęły tylko wody. Zapadła kolejna noc. Tymczasem w Warszawie był dzień. W pewnym gabinecie kilku wysokich stopniem oficerów wpatrywało się w stół. Siedzący na głównym miejscu mężczyzna mówił: -Chcecie powiedzieć, że nie wiecie, gdzie Oni są? Ze nie możecie znaleźć dwojga Europejczyków na wybrzeżu Kolumbii? A co z próbką? Co z samolotem? -Samolot znaleźliśmy, próbek nie – odparł dowodzący Służbą Informacyjno Wywiadowczą. Samolot jest postrzelany, ucierpiały zbiorniki z paliwem. Dlatego nie zdołali dolecieć do „Kennedy’ego”. Teraz Amerykanie kombinują, jak spłycić całą sprawę przed Kolumbijczykami. Próbują wmówić, że to była maszyna treningowa i że piloci zgubili się. Prowadzący bębnił palcami po stole. -No dobrze, ale co z naszymi ludźmi. Jakieś sugestie, panowie? Może Wojskowa Służba Wywiadowcza w końcu się wypowie? -Istnieje pewna możliwość, panie prezydencie – odparł pytany wpatrujący się od kilku minut w rozwieszoną na ścianie mapę. Może szukamy nie tam gdzie powinniśmy. -Niech Pan mówi jaśniej. -Jeden z naszych meldunków, który na pewno dotarł także do naszych ludzi przed akcją, mówił, że Roro ma swoją kryjówkę na Malpelo. -A co to takiego? -Mała wysepka... o tu – wskazał palcem. -Ale jak się tam dostali, przecież maszyna rozbiła się na wybrzeżu! -Chyba, że wyszli poza ramy rozkazu i chcąc zdobyć próbkę spróbowali się tam dostać. Mogli to zrobić tylko jakimś stateczkiem np.: z Buenaventura. To jedyny większy port. Moim zdaniem musimy przyjrzeć się tej wysepce oraz okalającym ją wodom. -Przekonajcie do tego Amerykanów. Jeśli ta dwójka ma to, po co ją wysłano dostaną medal. A jak nie, to kara za niesubordynację i niewykonanie rozkazu. Kiedy się obudzili słońce dopiero wzeszło. Nie było wody. Jej brak potwornie im dokuczał. Wpatrywali się z nadzieją w horyzont i niebo. Nagle zobaczyli. F 14 „Tomcat” leciał na małej wysokości. Miał skrzydła przełączone do 90 stopni, do pozycji umożliwiającej loty na prędkościach dużo poniżej Macha. Zaczęli machać do niego jak oszaleli. Samolot zatoczył krąg, zamachał skrzydłami. Widzieli oznakowania US NAVY. Kilkadziesiąt minut później lecieli już na pokładzie śmigłowca Chinook. Dostali wodę, którą pili łapczywie. Zapadli w sen, z którego wyrwał ich lekki wstrząs. To śmigłowiec siadł na pokładzie okrętu. Z trudem wyszli ze śmigłowca o własnych siłach. Zaprowadzono ich na mostek. -Macie to? – usłyszeli głos dowódcy -Pewno, przecież nie byliśmy na wakacjach – palnął Janek. Był zły i chciał odpocząć. Jeden z polskich oficerów łącznikowych słysząc to, przewrócił oczyma. Janek chciał go zapytać, czy nie potrzeba mu okulisty, ale ugryzł się w język. Tak jest – odparła Agnes. Sięgnęła pod ciuchy i oderwała od ciała próbkę przyklejoną tam taśmą. -Oto ona. -Wyślijcie to natychmiast do Waszyngtonu. Niech samolot bezzwłocznie wystartuje i bierze to świństwo. Próbka powędrowała do jednego z oficerów, który natychmiast wyszedł. -Moje gratulacje. Wiem, że jesteście zmęczeni. Idźcie odpocząć. Później zapraszam do siebie. Napili się i zjedli jeszcze przed snem. Janek spał dość krótko. Wstał i ubrał się. Wziął ręcznik i kilka przyborów do mycia. Kiedy zamykał drzwi swojej kajuty, wydało mu się, że postać Agnes mignęła mu w korytarzu. Poszedł za Nią. Zdążył tylko zauważyć, że poszła pod damskie prysznice. Wpadł na szatański pomysł. Kurczę, jak odkryją, że wślizgnął się za Nią, to będzie heca. Ale to nie była pora, kiedy to jedni marynarze schodzą z wachty i następuje wymiana na innych. Ryzyko było więc niewielkie. Nie zastanawiając się długo obejrzał się za siebie i wszedł do środka. CDN Pozdrawiam Cię Agniecha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Re: Powiesci rozdział 22 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.01, 19:55 .....Janusz – ta scena jest specjalnie dla Ciebie..... Drzwi kabiny prysznicowej były lekko uchylone. Goraca woda lejaca się z prysznica tworzyla biale kleby pary, przez które ledwo co było widac. Nie widziala go, stala do niego tylem z wyciagnieta do gory glowa, ogarnialo ja uczucie rozleniwienia. Odprezyla się i pozwalala by woda splywala po jej ciele. Patrzyl na nia i czul jak narasta w nim pozadanie. Zrzucil recznik zawiazany wokol bioder i wszedl pod prysznic. Odwrocila się zaskoczona, ale widzac, ze to on uspokoila się a w jej oczach zapalily się wesole ogniki. Przytulil się do niej najmocniej jak mogl. Przesunal niecierpliwymi dlonmi po jej mokrych biodrach. Podniecal go widok kropli wody splywajacych po jej ciele waskimi, kretymi struzkami w dol. Gladzil jej ramiona i plecy, jej skora była goraca i gladka. Podniosla jego reke do swoich ust, miekkim jezykiem gladzila wnetrze jego dloni a potem wlozyla jego srodkowy palec do ust i delikatnie przesunela jezykiem wzdluz calej jego dlugosci. Było to tak zmyslowe , ze czul, ze za chwile oszaleje z pozadania. Pochylil się nad nia, calowal jej ramiona i szyje coraz namietniej. Schodzil coraz nizej az dotarl do piersi. Okrazal jezykiem brodawki, które stwardnialy pod wplywem goracej wody i jego pieszczot. Slyszal jak lapczywie lapie powietrze, jej rece bladzily po jego placach. Nagle popchnela go az oparl się plecami o przeciwlegla sciane kabiny. Zblizyla się do niego patrzac mu lubieznie w oczy. Koniuszkiem jezyka przesunela po jego wargach, potem brodzie i dalej az na sam dol. Jeknal kiedy poczul jej miekkie usta i jezyk pieszczacy jego meskosc. Teraz nic już się dla niego nie liczylo, teraz była tylko ta namietnosc i dzikie pozadanie, które ogarnialo go z kazdym liznieciem jej jezyka, pocalunkiem i dotykiem. Nagle pochylil się i podniosl ja do gory, poczul , ze oplata go swoimi nogami w pasie i wtedy wszedl w nia mocno i gwaltownie. Szum wody zagluszal ich oddechy i jeki, coraz szybsze i coraz bardziej glebsze ...woda sciekala po ich rozpalonych cialach... ... biala para otulila ich ciala... KONIEC Chcialabym podziekowac bardzo serdecznie naszemu fanowi - Piotrowi_c, który czytal nas wytrwale do samego konca. Duza buzka dla Ciebie : -) Pozdrawiam agniecha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr_c Re: Powiesci rozdział 22 IP: *.uk.ihost.com 17.09.01, 15:52 Dziekuje , dajcie znać jak spółka wznowi działalność. Zaraz zaprenumeruje nowe odcinki. Sensacja/erotyka wychodzi wam świetnie. Czy planujecie jakieś inne gatunki , kryminał , SF ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Piota _C IP: *.ipartners.pl 17.09.01, 16:38 Mogę powiedzieć tylko tyle, że stosowne propozycje zostały już przeze mnie wysłane. Pozdrawiam jedynego fana naszych historii i proszę o cierpliwość. Jeżeli pojawić się ma coś, to dopiero po tygodniu lub dwóch. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aga Re: Do Janka IP: *.unregistered.formus.pl 17.09.01, 17:03 Oj, nie jedynego fana. Jest ich na pewno duzo wiecej. Ja jestem jedna w wielu. Bardzo Wam dziekuję za swietna powiesc. Dzieki Wam przetrwalam bardzo trudny czas w pracy. Czekam ( jak pewnie wielu) na nowa powiesc. Pozdrawiam Imienniczka Agniechy Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_c Re: od fana 17.09.01, 17:15 Witaj Aga. Właśnie miałęm napisac że chyba nie jedynego , a dowód pojawił się sam :-). Mam nadzieję że jest nas znacznie więcej. Jak jesteście to odezwijcie się. Trzeba wspierac autorów , choćby moralnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ona Re: Do Janka i Agniechy IP: 192.168.10.* / *.BMJ.net.pl 17.09.01, 18:06 Aga ma rację, Wasza powieść w odcinkach ma wielu fanów, w tym także i mnie :) Czekam na kontynuację :) Odpowiedz Link Zgłoś
piotr_c Re: Do Janka i Agniechy 18.09.01, 14:06 Może bedziecie mogli sie pojawić na naszym spotkaniu 22.09 w Warszawie. Zapraszam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Piotra C IP: *.ipartners.pl 19.09.01, 10:55 Z przecieków wiadomo mi, że Agniechy nie będzie, bo jest na wypoczynku kawałek drogi z Warszawy Pozdrowienia Janek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: Do Janka IP: *.ipartners.pl 19.09.01, 18:19 Niczego nie obiecuję, ale zobaczymy. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agniecha Do stalych czytelnikow IP: *.man.polbox.pl 03.10.01, 13:50 chcialam tylko zawiadomic, ze na watku POWIESC piszemy z Jankiem kryminal, jakby ktos chcial poczytac, to zapraszam :) Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: Do stalych czytelnikow 15.03.02, 21:47 Podbijam wątek, bo skrył się w mrokach historii, a poszukujący nie mogą znaleźć. A swoją drogą zachęcam do śledzenia losów bohaterów w ostatniej powieści na Romantice. Pozdrawiam wszystkich, Agniechę szczególnie Janek Odpowiedz Link Zgłoś