Dodaj do ulubionych

A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna?

IP: 195.205.213.* 27.07.01, 11:58
Obserwuj wątek
    • Gość: hala Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 10.10.130.* / *.stoen.waw.pl 27.07.01, 12:17
      a bardzo chętnie!
      przez cały czas mam poczucie, że błądzę

      • Gość: Iwa Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 19.150.112.* 27.07.01, 12:40
        tez mam wrazenie niedouczenia wiec prosze o wyjasnienie kilku kwestii:

        1. czy sprawdzanie (kilkakrotne w ciagu minuty) swoich ......klejnotow jest spowodowane:
        a. obawa ze juz uciekly (to jest sugestia pana z innego watku)
        b. brakiem higieny i koniecznoscia drapania (a fe)
        c. proba podkreslenia swoich wdziekow i zamanifestowania ich pozostalym (glownie kobietom ale nie tylko....)
        d. jakas inna mozliwosc?

        2. czy faceci spotykaja sie ze swoimi kolesiami zeby porozmawiac:
        a. pilce, boksie,
        b. kobitkach
        c. pieniadzach
        d. samochodach
        e. inne...



        2.
        • Gość: Tumi Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 194.98.93.* 27.07.01, 12:59
          Gość portalu: Iwa napisał(a):

          > tez mam wrazenie niedouczenia wiec prosze o wyjasnienie kilku kwestii:
          >
          > 1. czy sprawdzanie (kilkakrotne w ciagu minuty) swoich ......klejnotow jest spo
          > wodowane:
          > a. obawa ze juz uciekly (to jest sugestia pana z innego watku)
          > b. brakiem higieny i koniecznoscia drapania (a fe)
          > c. proba podkreslenia swoich wdziekow i zamanifestowania ich pozostalym (glowni
          > e kobietom ale nie tylko....)
          > d. jakas inna mozliwosc?

          Rany, Iwa, z kim Ty przestajesz ? O takich facetach z pkt. 1 w ogóle zapomnij. Nie warto się tym tematem zajmować.

          > 2. czy faceci spotykaja sie ze swoimi kolesiami zeby porozmawiac:
          > a. pilce, boksie,
          > b. kobitkach
          > c. pieniadzach
          > d. samochodach
          > e. inne...

          Co do pkt.2, to wsród moich kumpli zwykle od "a" do "e" z przewagą na "b" i "d". W "a" boks i piłkę zamieniłbym na
          rajdy samochodowe i wyscigi.

          Wracając do tematu (muszę wtrącić znowu moje 3 gr.) mężczyznę należy chwalić. Jak najczęsciej. Jest to zwierzę
          dosć próżne i pochwały zniesie w nieograniczonych ilosciach. Oto przykłady:

          "Boże, jestes taki męski !" (tu należy wyjasnić, że nawet najbardziej męski samiec zniesie tę tresć z błogim wyrazem
          twarzy - po prostu męskosć jest pojęciem doskonale nieskończonym)

          "Jestes najcudowniejszym kochankiem jakiego spotkałam !" (zależnie od faceta można poprzestać na pierwszej
          częsci zdania, gdyż druga jego częsć może zpowodować konflikt, jesli to akurat typ zazdrosny o przeszłosć danej
          damy) - tu oczywiscie nasuwa się automatycznie odpowiedź - kwestia Woody Allena z filmu - parodii "Wojny i pokoju"
          , a mianowicie, słysząc powyższą pochwałę odrzekł: "Dużo ćwiczę, kiedy jestem sam".

          • Gość: Iwa Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 19.150.112.* 27.07.01, 13:18
            Gość portalu: Tumi napisał(a):

            > Gość portalu: Iwa napisał(a):
            >
            > > tez mam wrazenie niedouczenia wiec prosze o wyjasnienie kilku kwestii:
            > >
            > > 1. czy sprawdzanie (kilkakrotne w ciagu minuty) swoich ......klejnotow jes
            > t spo
            > > wodowane:
            > > a. obawa ze juz uciekly (to jest sugestia pana z innego watku)
            > > b. brakiem higieny i koniecznoscia drapania (a fe)
            > > c. proba podkreslenia swoich wdziekow i zamanifestowania ich pozostalym (g
            > lowni
            > > e kobietom ale nie tylko....)
            > > d. jakas inna mozliwosc?
            >
            > Rany, Iwa, z kim Ty przestajesz ? O takich facetach z pkt. 1 w ogóle zapomnij.
            > Nie warto się tym tematem zajmować.

            Tumi,
            dosc logiczne wyjasnienie jest takie. Gdybym przestawala z takiimi osobnikami to z nimi wyjasnilabym te
            kwestie. Dzieki Najwyzszemu i mojej inteligencji nie posiadam takich znajomych. Niestety, tego rodzaju
            zachowania czesto widuje w miejscach publicznych i dlatego moje pytanie.

            > > 2. czy faceci spotykaja sie ze swoimi kolesiami zeby porozmawiac:
            > > a. pilce, boksie,
            > > b. kobitkach
            > > c. pieniadzach
            > > d. samochodach
            > > e. inne...
            >
            > Co do pkt.2, to wsród moich kumpli zwykle od "a" do "e" z przewagą na "b" i "d"
            > . W "a" boks i piłkę zamieniłbym na
            > rajdy samochodowe i wyscigi.

            Jakie aspekty dotyczace kobitek i samochodow sa poruszane. Czy w obu przypadkach chodzi o
            wyposazenie, moc silnika itp?

            > Wracając do tematu (muszę wtrącić znowu moje 3 gr.) mężczyznę należy chwalić. J
            > ak najczęsciej. Jest to zwierzę
            > dosć próżne i pochwały zniesie w nieograniczonych ilosciach. Oto przykłady:
            >
            > "Boże, jestes taki męski !" (tu należy wyjasnić, że nawet najbardziej męski sam
            > iec zniesie tę tresć z błogim wyrazem
            > twarzy - po prostu męskosć jest pojęciem doskonale nieskończonym)
            >
            > "Jestes najcudowniejszym kochankiem jakiego spotkałam !" (zależnie od faceta mo
            > żna poprzestać na pierwszej
            > częsci zdania, gdyż druga jego częsć może zpowodować konflikt, jesli to akurat
            > typ zazdrosny o przeszłosć danej
            > damy) - tu oczywiscie nasuwa się automatycznie odpowiedź - kwestia Woody Allena
            > z filmu - parodii "Wojny i pokoju"
            > , a mianowicie, słysząc powyższą pochwałę odrzekł: "Dużo ćwiczę, kiedy jestem s
            > am".
            >

            Te znam i wiem ze dzialaja.
            • Gość: Elik Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.telenergo.pl 22.08.01, 10:25
              W poruszanych przez Was kwestiach chyba, a raczej na pewno, najwięcej do
              powiedzenia mieliby mężczyźni.
    • Gość: Malutka Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.07.01, 13:04
      Ja tez poprosze o wskazówki! Jesli jest cos co pozwoli nam jeszcze bardziej owinac was ( mezczyzn )
      wokol palca to ja jestem baaaaaaardzo zainteresowana! :-)
      • Gość: roro Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 217.8.191.* 27.07.01, 17:07
        Gość portalu: Malutka napisał(a):

        > Ja tez poprosze o wskazówki! Jesli jest cos co pozwoli nam jeszcze bardziej ow
        > inac was ( mezczyzn )
        > wokol palca to ja jestem baaaaaaardzo zainteresowana! :-)

        RATUNKU !!!
        Do wszystkich facetów!!! A zwłaszcza do "Tumi".
        Nie udzielajcie żadnych wskazówek.
        Lepiej utrzymywać kobitki w błogiej nieświadomości.
        Od dawien dawna tak było, że im ciemniejszy lud, tym lepiej było nad nim
        zapanować.
        • Gość: O. Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 195.205.213.* 31.07.01, 13:06
          Gość portalu: roro napisał(a):

          > Gość portalu: Malutka napisał(a):
          >
          > > Ja tez poprosze o wskazówki! Jesli jest cos co pozwoli nam jeszcze bardzi
          > ej ow
          > > inac was ( mezczyzn )
          > > wokol palca to ja jestem baaaaaaardzo zainteresowana! :-)
          >
          > RATUNKU !!!
          > Do wszystkich facetów!!! A zwłaszcza do "Tumi".
          > Nie udzielajcie żadnych wskazówek.
          > Lepiej utrzymywać kobitki w błogiej nieświadomości.
          > Od dawien dawna tak było, że im ciemniejszy lud, tym lepiej było nad nim
          > zapanować.
          ŚWINIA! ŁADNIE TO TAK ŻAŁOWAĆ KOBITKOM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

      • Gość: Paweł Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 192.168.0.* / *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.08.01, 12:29
        Gość portalu: Malutka napisał(a):

        > Ja tez poprosze o wskazówki! Jesli jest cos co pozwoli nam jeszcze bardziej ow
        > inac was ( mezczyzn )
        > wokol palca to ja jestem baaaaaaardzo zainteresowana! :-)
        bądź sobą!!!!!!!!!!!!!!!!!

      • Gość: Kuba Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 192.168.10.* / 212.244.102.* 22.08.01, 12:47
        Gość portalu: Malutka napisał(a):

        > Ja tez poprosze o wskazówki! Jesli jest cos co pozwoli nam jeszcze bardziej ow
        > inac was ( mezczyzn ) wokol palca to ja jestem baaaaaaardzo zainteresowana! :-)

        a ile masz lat ze jeszcze nie wiesz...?? :-))
        kazda z Was to ma... :-)))
        pozdrowienia!
    • Gość: a. Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 195.205.213.* 31.07.01, 13:10
      Myślę, że okrzyki w stylu "AAAA, nikt tak jak PAN tak ślicznie by nie zmienił
      koła!" albo "coś mi dymi pod maską, proszę zobaczyć, bo ja to o tym nie mam
      pojęcia" ZAWSZE SKUTKUJA!!! MĘSKA PRÓŻNOŚĆ! To nic, że tak na serio, to
      potrafisz to koło zmienić!
      • Gość: beret Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.BMJ.net.pl 31.07.01, 21:02
        Bez obaw, malo ktora kobieta wie, ze kolo da sie odkrecic, nie mowiac juz o umiejetnosci jego wymiany :-)
        • Gość: a. Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 195.205.213.* 01.08.01, 14:09
          Gość portalu: beret napisał(a):

          > Bez obaw, malo ktora kobieta wie, ze kolo da sie odkrecic, nie mowiac juz o umi
          > ejetnosci jego wymiany :-)

          Oj beret, na żatrach się nie znasz? No pewno, że nie umiem zmieniać koła. I
          mówisz, da się odkręcić, dziś spróbuję, hi hi....
          • Gość: agniecha Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.man.polbox.pl 01.08.01, 14:31
            Gość portalu: a. napisał(a):

            > Gość portalu: beret napisał(a):
            >
            > > Bez obaw, malo ktora kobieta wie, ze kolo da sie odkrecic, nie mowiac juz
            > o umi
            > > ejetnosci jego wymiany :-)
            >
            > Oj beret, na żatrach się nie znasz? No pewno, że nie umiem zmieniać koła. I
            > mówisz, da się odkręcić, dziś spróbuję, hi hi....

            Kobiety doskonale same by sobie poradzily przy zmianie kola, tylko po co maja sie
            meczyc, skoro jakis facet moze je wyreczyc...?
            • Gość: la famme Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 195.117.154.* 01.08.01, 14:42
              Fakt,należy ich maksymalnie wykorzystać-póki są na to jakieś szanse. Potem to
              oni nas wykorzystują
              • Gość: Leo Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.*.*.* 01.08.01, 14:48
                ... co zreszta czasem bardzo lubicie drogie panie...
                nieprawdaz?
                • Gość: la famme Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 195.117.154.* 01.08.01, 14:52
                  ... no a nawet jeśli tak to co? Mamy demokrację!
                  • Gość: Leo Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.*.*.* 01.08.01, 15:20
                    I bardzo dobrze.
                    ja tez lubie czasami byc wykorzystywany przez kobiety.
                    Co ja mowie, lubie czesto byc wykorzystywany...
                    • Gość: Iwa Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 19.150.112.* 01.08.01, 15:22
                      Gość portalu: Leo napisał(a):

                      > I bardzo dobrze.
                      > ja tez lubie czasami byc wykorzystywany przez kobiety.
                      > Co ja mowie, lubie czesto byc wykorzystywany...

                      Leo, kochanienki
                      my o tym wiemy ...i to az za dobrze
                • Gość: agniecha Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.man.polbox.pl 01.08.01, 15:24
                  Gość portalu: Leo napisał(a):

                  > ... co zreszta czasem bardzo lubicie drogie panie...
                  > nieprawdaz?

                  nieprawdaz, jakos nie moge sobie wyobrazic, ze ktos by mnie wykorzystywal a mnie
                  by sie to podobalo...
                  chyba, ze drodzy panowie maja swoja definicje slowa "wykorzystanie" ?
                  • Gość: Iwa Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 19.150.112.* 01.08.01, 15:35
                    Gość portalu: agniecha napisał(a):

                    > Gość portalu: Leo napisał(a):
                    >
                    > > ... co zreszta czasem bardzo lubicie drogie panie...
                    > > nieprawdaz?
                    >
                    > nieprawdaz, jakos nie moge sobie wyobrazic, ze ktos by mnie wykorzystywal a mni
                    > e
                    > by sie to podobalo...
                    > chyba, ze drodzy panowie maja swoja definicje slowa "wykorzystanie" ?

                    mysle ze Leo myslal o tym najprzyjemniejszym sposobie wykorzystywania kobiet przez panow, nieprawdaz
                    slodziutki?
                    • Gość: Leo Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.*.*.* 01.08.01, 15:53
                      oczywiscie Slonce...
                      wiesz cos o tym i ja tez...
                  • Gość: Leo Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.*.*.* 01.08.01, 15:38
                    droga agniecho,
                    czynnosc "wykorzystanie" nalezy rozwazac dwojako:
                    jako nieprzyjemne - nikt tego nie lubi
                    a takze jako przyjemne - wszyscy to lubia.
                    To zalezy, jak sie do tego podchodzi, poniewaz niekiedy moga nastepywac plynne
                    przejscia pomiedzy tymi rodzajami. Zalezy to od wielu czynnikow, ktorych nie
                    chcialbym tu jednak przedstawiac, jako ze nie wszystkie z nich sa chlubne...
                    pozdro
                    • Gość: agniecha Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.man.polbox.pl 01.08.01, 15:49
                      Gość portalu: Leo napisał(a):

                      > droga agniecho,
                      > czynnosc "wykorzystanie" nalezy rozwazac dwojako:
                      > jako nieprzyjemne - nikt tego nie lubi
                      > a takze jako przyjemne - wszyscy to lubia.
                      > To zalezy, jak sie do tego podchodzi, poniewaz niekiedy moga nastepywac plynne
                      > przejscia pomiedzy tymi rodzajami. Zalezy to od wielu czynnikow, ktorych nie
                      > chcialbym tu jednak przedstawiac, jako ze nie wszystkie z nich sa chlubne...
                      > pozdro

                      Drogi Leo,
                      jesli chodzi o "wykorzystywanie przyjemne" to mysle, ze wlasciwsze byloby uzycie
                      tu slowa wspolpraca :)))
                      natomiast jezeli chodzi o czynniki niechlubne... to zaciekawiles mnie, wymien
                      chociaz ze 2...
                      Pozdro
                      • Gość: Leo Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.*.*.* 01.08.01, 15:55
                        Oki, choc sa one naprawde banalne:
                        1. chociazby alkohol
                        2. chociazby umiejetnosci

                        pozdro
                        • Gość: agniecha Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.man.polbox.pl 01.08.01, 16:10
                          Gość portalu: Leo napisał(a):

                          > Oki, choc sa one naprawde banalne:
                          > 1. chociazby alkohol
                          > 2. chociazby umiejetnosci
                          racja,
                          chociaz osobiscie uwazam, ze same tylko umiejetnosci bez zaangazowania
                          emocjonalnego nie wystarcza, zeby wykorzystanie uznac za super przyjemne.owszem,
                          za przyjemne tak, ale dlaczego mamy sie zadowalac namiastkami...?
                          natomiast jesli istnieje silne zaangazowanie a umiejetnosci nie sa zblizone do
                          idealu, to i tak wykorzystanie bedzie super przyjemne.
                          zwlaszcza, ze mozna te umiejetnosci cwiczyc wspolnie :)))
                          ale to tylko moje zdanie i nie musze miec racji
                          pozdrofki

                          • Gość: Tumi Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 194.98.93.* 01.08.01, 16:55
                            A ja uważam, że bardzo fajowo jest jak dziewczyna (kobieta) zamienia się (umie zamieniać się ) w wyuzdaną
                            ladacznicę. Oczywiscie w obecnosci swojego meżczyzny.

                            Tak.
                            • Gość: Leo Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.*.*.* 01.08.01, 17:15
                              Ja tez! ja tez!
                              • Gość: roro Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 217.8.191.* 01.08.01, 17:45
                                Ech!
                                Co wy wiecie o milosci?
                                Ja jako ekspert w tych sprawach moglbym wam wiele opowiadac.
                                • Gość: Anuszka Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.01, 18:26
                                  Wyuzdana ladacznica? To chyba po paru latach związku będzie dopiero docenione.
                                  Nigdy nie zapomnę, jak na początku znajmości z moim lubym - znajomości
                                  intymnej (ta zwyczajna trwała już trochę dłużej) rzuciłam tekst: no zdejmij
                                  ze mnie wreszcie tę bluzkę, bo dłużej nie wytrzymam! Myślałam nieboga, że Go
                                  tym rozpalę, a Jemu jak niedawno przyznał zrobiło się cholernie przykro, że to
                                  znowu nie ta jedyna. Tak na marginesie okazałam sie jednak tą jedyną.
                                • Gość: agniecha Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.man.polbox.pl 02.08.01, 10:55
                                  Gość portalu: roro napisał(a):

                                  > Ech!
                                  > Co wy wiecie o milosci?
                                  > Ja jako ekspert w tych sprawach moglbym wam wiele opowiadac.

                                  hihihi opowiedz, opowiedz... moze sie czegos nauczymy o boski Erosie?
                                  • Gość: roro Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 217.8.191.* 02.08.01, 17:44
                                    Gość portalu: agniecha napisał(a):

                                    > Gość portalu: roro napisał(a):
                                    >
                                    > > Ech!
                                    > > Co wy wiecie o milosci?
                                    > > Ja jako ekspert w tych sprawach moglbym wam wiele opowiadac.
                                    >
                                    > hihihi opowiedz, opowiedz... moze sie czegos nauczymy o boski Erosie?

                                    Zamiast opowiadac, wole zademonstrowac.
                                    Moze sie wiec gdzies umowimy. O! niebianska Agniecho.
                                    • Gość: agniecha Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.man.polbox.pl 03.08.01, 12:57
                                      Gość portalu: roro napisał(a):
                                      > Zamiast opowiadac, wole zademonstrowac.
                                      > Moze sie wiec gdzies umowimy. O! niebianska Agniecho.

                                      A skad jestes? bo ciekawosc mnie zzera, gdzie na tym lez padole jest miejsce,
                                      w ktorym mezczyzni sa tak chetni do demonstrowania swoich... walorow? ;)))
                                      • Gość: roro Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 217.8.191.* 03.08.01, 15:18
                                        Gość portalu: agniecha napisał(a):

                                        >
                                        > A skad jestes? bo ciekawosc mnie zzera, gdzie na tym lez padole jest miejsce,
                                        > w ktorym mezczyzni sa tak chetni do demonstrowania swoich... walorow? ;)))

                                        Jestem niestety mieszkancem Warszawy, ale nie jestem Warszawiakiem. Nie mam więc
                                        jakichkolwiek uprzedzen do Krakowa, Poznania,..., itp., a takze do mieszkancow
                                        tych miast ani innych miescin. Sam najchetniej zaszylbym sie w jakiejs malej,
                                        cichej, uroczej miescinie.
                                        Natomiast nie zamierzam ci demonstrowac swoich "ukrytych" walorow. Moje wszystkie
                                        walory widac golym okiem. A poza tym widze, ze brakuje ci wiary w mezczyzn.
                                        Przeciez to takie mile i pozyteczne stworzonka.
                                        Gdziekolwiek bys nie mieszkala, to jestem w stanie w miarę szybko znalezc sie u
                                        Twego boku. Bo prawdziwa milosc nie zna ani granic ani pojecia czasu.
                                        A jak juz pisalem, to w tej dziedzinie jestem ekspertem. I jednoczesnie wiernym
                                        jak pies.
                                        "roro"

                                        P.S. Jesli przez najblizsze dni nie uzyskasz ode mnie odpowiedzi, to wery sory.
                                        Musze pojechac w delegacje i bede dopiero w przyszly czwartek. Nie bedzie to wiec
                                        oznaczac braku szacunku do Ciebie.
                                        P.S.2. Twoje imie to jedno z najpiekniejszych imion swiata. Ale w wersji Agniecha
                                        troche traci. Ale to tylko moje subiektywne zdanie. Jesli Tobie sie podoba, to
                                        mnie rowniez.

                                        • Gość: agniecha Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.man.polbox.pl 03.08.01, 16:54
                                          Gość portalu: roro napisał(a):

                                          > Jestem niestety mieszkancem Warszawy, ale nie jestem Warszawiakiem. Nie mam wię
                                          > c
                                          > jakichkolwiek uprzedzen do Krakowa, Poznania,..., itp., a takze do mieszkancow
                                          > tych miast ani innych miescin. Sam najchetniej zaszylbym sie w jakiejs malej,
                                          > cichej, uroczej miescinie.
                                          > Natomiast nie zamierzam ci demonstrowac swoich "ukrytych" walorow. Moje wszystk
                                          > ie
                                          > walory widac golym okiem. A poza tym widze, ze brakuje ci wiary w mezczyzn.
                                          > Przeciez to takie mile i pozyteczne stworzonka.
                                          > Gdziekolwiek bys nie mieszkala, to jestem w stanie w miarę szybko znalezc sie u
                                          >
                                          > Twego boku. Bo prawdziwa milosc nie zna ani granic ani pojecia czasu.
                                          > A jak juz pisalem, to w tej dziedzinie jestem ekspertem. I jednoczesnie wiernym
                                          >
                                          > jak pies.
                                          > "roro"
                                          >
                                          > P.S. Jesli przez najblizsze dni nie uzyskasz ode mnie odpowiedzi, to wery sory.
                                          > Musze pojechac w delegacje i bede dopiero w przyszly czwartek. Nie bedzie to wi
                                          > ec
                                          > oznaczac braku szacunku do Ciebie.
                                          > P.S.2. Twoje imie to jedno z najpiekniejszych imion swiata. Ale w wersji Agniec
                                          > ha
                                          > troche traci. Ale to tylko moje subiektywne zdanie. Jesli Tobie sie podoba, to
                                          > mnie rowniez.

                                          Ja tez (nie)stety jestem mieszkanka Warszawy, tylko ze od urodzenia.
                                          I tez nie mam uprzedzen do innych miast, wrecz przeciwnie taki np Poznan
                                          pokochalam od pierwszego wejrzenia z powodu, dla wielu osob moze blahego,
                                          mianowicie porzadku na ulicach, czego o Wawie nie da sie powiedziec.
                                          Natomiast uczucie zaszywania sie w uroczych, malych miescinach wzrasta u mnie
                                          tylko w okresie wakacyjnym... i w czasie sesji egzaminacyjnej! Tak, wtedy to mam
                                          ochote uciec, gdzie pieprz rosnie!
                                          Jesli chodzi o moje imie to najbardziej lubie, kiedy mowi sie do mnie po prostu
                                          Aga albo Agnieszka. Agniecha wziela sie z powodu odroznienia mnie od innych
                                          Agnieszek na liscie, na ktora pisze i tak jakos zostalo. Mozna oczywiscie mowic
                                          inaczej np Agusiu badz Agniesiu, ale to raczej z zaprzyjaznionych ust. Bylo tez
                                          kiedys Jagus,zgroza :O, wymyslil to moj kolega pod wplywem "Krzyzakow" chyba i
                                          zawsze jak chcial mnie zdenerwowac wlasnie tak do mnie mowil. Niestety, nie udalo
                                          mi sie zadac mu zadnych trwalych uszczerbkow na zdrowiu, czego ogromnie zaluje,
                                          bo zawsze zadazyl uciec.
                                          No to teraz wiesz na temat mojego imienia wiecej niz ja sama, sam wymysl sobie
                                          forme zwracania sie do mnie, o ile bedzie Ci sie chcialo postukac do mnie w
                                          klawiaturke, jak juz wrocisz z delegacji ;)
                                          A jak Ty masz na imie? Na drugie oczywiscie, bo juz ustalilismy, ze pierwsze
                                          Eros... ;)
                                          A doswiadczenie w milosci, to skad u Ciebie takie ogromne? Bo albo duzo cwiczyles
                                          w mysl zasady praktyka czyni mistrza ( tylko jak to ma sie do wiernosci? ),
                                          albo... po prostu sie przechwalasz?
                                          Agnieszka.
                                          • Gość: stranger Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.panoramix.net.pl 04.08.01, 06:14
                                            zaczytalem sie w waszej dyskusji i mam wielka ochote zadac niedyskretne i
                                            intymne pytanie - odpowiecie, jezeli bedziecie chcialy/chcieli. ile macie lat?
                                            na dobry poczatek powiem, ze ja 25.
                                            • Gość: agniecha Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.man.polbox.pl 06.08.01, 10:29
                                              ja w glebi duszy to mam ciagle 17 ;)))
                                              • Gość: mreck Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 192.168.1.* / *.elzam.com.pl 06.08.01, 10:36
                                                To masz akurat. Dołącz do mnie i do Lea (Leo) temat szukam rodzinki.
                                                • Gość: roro Re: A może by tak .... do Agniechy IP: 217.8.191.* 13.08.01, 17:17
                                                  Czesc Agniecha (Jaguś).

                                                  Nie, tylko nie Jaguś, bo to mi się niestety kojarzy już z b.b.b.b. głęboką
                                                  prowincją.

                                                  Sorka!!! Dopiero teraz stukam w maszyne do pisania, ale niestety praca, praca,
                                                  praca... Cieszę się, ze rowniez mieszkasz w Warszawie, ale nie masz uprzedzen
                                                  do innych miast. Tak nawiasem mowiac, to ta powszechna opinia o zadufanych w
                                                  sobie warszawiakach jest tylko mitem. Ja mam wielu przyjaciol i znajomych w
                                                  Warszwie, ale nikt nie prezentuje takiej postawy. W nikim nie zetknąłem się z
                                                  jakąkolwiek niechęcią do "reszty Polski".
                                                  Natomiasty ja wielokrotnie podrożując po Polsce samochodem z warszwską
                                                  rejestracją spotykalem się z nie uzasadnioną antypatią - "O przyjechal cwaniak
                                                  z Wawki". No ale jest to temat na inna dyskusje.

                                                  Pytasz, skąd wiem tyle o miłości.
                                                  Mam wielkie doświadczenie w tej dziedzinie i wielu moglbym wiele nauczyc.
                                                  Jesli jeszcze mnie nie kojarzysz, to przeczytaj moj tekst w temacie:
                                                  "Co każdy facet wiedzieć powinien" (niestety datowany na 31.07, więc na drugiej
                                                  stronie forum).
                                                  Przekonasz się, że rzeczywiście mam wielkie doświadczenie w postępowaniu z
                                                  kobietami i znam je na wylot.(;-)-<-<
                                                  Zapewne dowiesz sie tez z tego tekstu, co powinna wiedziec kazda kobieta.


                                                  • Gość: agniecha Re: A może by tak .... do Roro IP: *.man.polbox.pl 14.08.01, 12:48
                                                    Gość portalu: roro napisał(a):

                                                    >spotykalem się z nie uzasadnioną antypatią - "O przyjechal cwaniak
                                                    > z Wawki". No ale jest to temat na inna dyskusje.
                                                    chociaz ja osobiscie nie spotkalam sie z zadnymi nieprzyjemnosciami z powodu
                                                    miejsca zamieszkania, to jednak mnostwo moich znajomych opowiadalo, jak to
                                                    nasluchalo sie nieprzyjemnych uwag.
                                                    ale podobno Warszawiacy sa zarozumiali, tak slyszalam.
                                                    a moze niewarszawiacy sa zazdrosni?

                                                    > Pytasz, skąd wiem tyle o miłości.
                                                    > Mam wielkie doświadczenie w tej dziedzinie i wielu moglbym wiele nauczyc.
                                                    > Jesli jeszcze mnie nie kojarzysz, to przeczytaj moj tekst w temacie:
                                                    > "Co każdy facet wiedzieć powinien" (niestety datowany na 31.07, więc na drugiej
                                                    > stronie forum).
                                                    > Przekonasz się, że rzeczywiście mam wielkie doświadczenie w postępowaniu z
                                                    > kobietami i znam je na wylot.(;-)-<-<
                                                    > Zapewne dowiesz sie tez z tego tekstu, co powinna wiedziec kazda kobieta.

                                                    Tak, przeczytalam dokladnie ten list z 20 zasadami, przeczytalam nawet 2 razy, bo
                                                    myslalam, ze przeoczylam ;) na koncu. Ale nie. Nie przeoczylam.
                                                    Nie rozumiem tylko, co te wszystkie zasady maja wspolnego z miloscia? KOMPLETNIE
                                                    NIC!!! Ale to tylko moje skromne zdanie.
                                                    Za to jezeli chcialbys pozbyc sie kobiety, to stosowanie tych zasad daloby 100%
                                                    skutek!
                                                    Jezeli cale swoje doswiadczenie o milosci zawarles w tych 20 zasadach, to:
                                                    1) bardzo Ci wspolczuje, bo Twoje zycie osobiste musi byc straszne, chyba, ze
                                                    lubisz szybki sex bez zobowiazan z nieznajomymi kobietami. Zadna kobieta
                                                    pragnaca trwalego zwiazku opartego na przyjazni, zaufanieu i molosci wlasnie nie
                                                    wytrzymala by z toba 1 tygodnia.
                                                    2)tak naprawde jestes pantoflarzem, ktory jest zdominowany przez kobiete i zeby
                                                    odreagowac, wymyslasz takie zasady, zeby poprawic sobie samopoczucie.
                                                    3)mam nadzieje, ze nie masz wielu chetnych do nauki

                                                    Oczywiscie mam tez ogromna nadzieje, ze jednak po prostu zapomniales zmruzyc
                                                    oczka na koncu tego "dziela" ;)))
                                                    Jaki jest wiec prawdziwy Roro???

                                                    Pozdrawiam Cie i zycze milego dnia.
                                                    Agnieszka
                                                    PS Zapewniam Cie, ze jedyne co mozna o Tobie wywnioskowac po przeczytaniu listu
                                                    Co kazdy facet wiedziec powinien, to to, ze nie znasz kobiet i nie masz zadnego
                                                    doswiadczenia w postepowaniu z nimi. A juz na pewno kompletnie nic nie wiesz o
                                                    milosci :)
                                                  • Gość: roro Re: A może by tak .... do Agniechy IP: 217.8.191.* 14.08.01, 14:45
                                                    Oczywiscie, ze przeoczylas to ;),ale ze dwa, trzy posty pozniej.

                                                    Natomiast pod tymi 20 radami dla facetow nie umieszczalem ;), bo wydawalo mi
                                                    sie, ze sama teresc jest juz taka, ze ;).
                                                    Jak opowiadam jakis dowcip, to z regoly nie mowie, ze teraz mozna sie smiac ;).

                                                    Nalezy sie w tym temacie oprzec na tzw. "walce plci (pci)". Tak, jest cos
                                                    takiego. Mitem jest facet - macho, ktory traktuje kobiety, jak przyjemne ale
                                                    niezbyt madre zwierzatka; mitem jest facet - dziecko, rozpieszczony przez
                                                    mamusie, ktory teraz nie potrafi nic zrobic; mitem jest kobieta - blondynka;
                                                    mitem jest kobieta - modliszka.
                                                    Najlepsze relacje to macho - blondynka oraz dziecko - modliszka, bo
                                                    macho - modliszka pozabijaja sie tuz po slubie, a dziecko - blondynka, to tylko
                                                    boki zrywac.
                                                    Mity, to tylko mity, lecz niestety znam kilku facetow, ktorzy postepoja
                                                    dokladnie wg tych "moich" 20 zasad. I co gorsza sa uwielbiani przez kobiety.
                                                    Moze sa to kobiety - blondynki. Nie chodzi tu oczywiscie o prawdziwy kolor
                                                    wlosow.

                                                    Realnie mowiac, kazdy facet ma cos z macho, ma cos z dziecka, ma cos z innych.

                                                    Reasumujac - pamietaj, ze jestesmy w forum "na plaze ;)", ktore juz w tytule
                                                    zawiera pewien znaczek, ktorego zabraklo w moim tekscie.

                                                    "roro"

                                                    P.S. Wlasnie jestem w trakcie opracowywania 20 zasad dla kobiet. Niedlugo
                                                    umiescze je gdzies na tym forum.
                                                    Pozdrawiam i zycze przyjemnego dlugiego weekendu. Ja wybieram sie nad
                                                    j. Hancza. Moze skocze na bandzi w Stanczykach.
                                                    Zawsze o tym marzylem, ale boje sie, ze sie boje.
                                                  • Gość: agniecha Re: A może by tak .... do Roro IP: *.man.polbox.pl 14.08.01, 15:12
                                                    Gość portalu: roro napisał(a):

                                                    > Pozdrawiam i zycze przyjemnego dlugiego weekendu. Ja wybieram sie nad
                                                    > j. Hancza. Moze skocze na bandzi w Stanczykach.
                                                    > Zawsze o tym marzylem, ale boje sie, ze sie boje.

                                                    Ja niestety nie bede miala przyjemnego dlugiego weekendu,
                                                    tylko zapracowany dlugi weekend, coz... takie zycie.
                                                    Jesli chodzi o bandzi, to za mna tez to chodzi od dawien dawna, ale
                                                    jakos nie moge sie zdobyc, zeby skoczyc.
                                                    Mam nadzieje, ze Ty nie stchorzysz, skoczysz nie raz :)
                                                    i podzielisz sie wrazeniami.
                                                    Powodzenia.
                                                    Agnieszka
                                                  • Gość: roro Re: A może by tak .... do Agniechy IP: 217.8.191.* 20.08.01, 17:20
                                                    Niestety stchorzylem :((((((((. A moze odstraszyla mnie cena - 90 PLN. Moze nie
                                                    jest to duzo, ale liczac ile trwa cala przyjemnosc, to za 1 sekunde "lotu" jest
                                                    to drogo. Tym bardziej, ze w Stanczykach nie jest typowe bandzi, tylko jakieś
                                                    "wahadło". A poza tym to mam lęk wysokosci. Jak już wstaję rano z łóżka, to mi
                                                    się kreci w glowie i mam ochote kucnąć.
                                                    Porazila mnie jednak inna kwestia - totalny brak infrastruktury. Nie ma gdzie
                                                    zjesc, wyspac sie, zrobic sisiu itp. No ale odbieglem teraz od tematu "co kazda
                                                    kobitka wiedziec powinna".

                                                    "roro"

                                                    P.S. Wspolczuje Ci pracowitego dlugiego weekendu. Tym bardziej, ze pogoda byla
                                                    super.
                                                  • Gość: Janek Do Agnieszki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.01, 18:35
                                                    Warszawiacy czytają to forum, czytają.
                                                    Czy lubisz tylko super doświadczonych?
                                                    Roro potrzeba Ci konkurenta.
                                                    Pozdrowienia
                                                  • Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 21.08.01, 11:37
                                                    a co? zglaszasz sie na ochotnika?
                                                    bardzo prosze, nawet mi sie to podoba ;)
                                                    nie, nie lubie tylko doswiadczonych, chociaz
                                                    mam nadzieje, ze Roro sprzeda mi troche sztuczek, jak
                                                    to uwiesc szybko i skutecznie osobnika upatrzonego do odstrzalu ;)
                                                    bo jak na razie Mistrz nie zamierza zdradzac swoich metod :(
                                                    jak znasz jakie dobre metody, prosimy, nie krepuj sie...;)
                                                    Aga
                                                  • Gość: agniecha Re: A może by tak .... do Roro IP: *.man.polbox.pl 21.08.01, 11:23
                                                    No, Roro!!! Bez jaj!
                                                    Ja tu sie spodziewalam entuzjastycznych wrazen
                                                    ze skoku, jak to Ci dech w piersiach zaparlo,
                                                    ziemia i niebo zawirowaly, serce do gardla podeszlo,
                                                    a Ty co? Zrezygnowales! ;)))
                                                    Ehh, w koncu naprawde sama skocze i zobacze jak to jest.
                                                    Leku wysokosci nie mam, nawet wrecz przeciwnie...
                                                    Moj znajomy z pracy pojechal tez ostatnio gdzies na Mazury,
                                                    gdzie ta lina uczepiona jest miedzy dwoma mostami. I skubany skoczyl 2 razy.
                                                    Mowil, ze musiala skoczyc drugi raz, bo za pierwszym tak sie bal, ze nic nie
                                                    zapamietal oprocz tego strachu. Ale polecil serdecznie taka rozrywke :)
                                                    W Warszawie, z tego co pamietam, stal kilka lat temu nad Wielka taki dlugi
                                                    zuraw do skokow i kosztowalo to jakies potworne pieniadze, ale za chwile takich
                                                    przezyc to chyba warto zaplacic? staecznie nie wszystko
                                                    Za zyczenia milego weekendziku to serdecznie dziekuje, ugotowalam sie na miekko
                                                    z goraca chyba ze 3 razy ;)chyba naprawde klimat nam sie zrobil
                                                    srodziemnomorski. Jeszcze troche i sie sjesty doczekamy :)
                                                    Pozdrawiam. Aga
                                                    PS Aby formalnosci dochowac, to kazda kobitka wiedziec powinna, ze faceta do
                                                    swojego przekona zamiast krzykiem, naleganiami i zrzedzeniem nad uchem
                                                    sposobem i sprytem. Ja to w kazdym razie stosuje i calkiem niezle na tym
                                                    wychodze :)))

                                                  • Gość: agniecha Re: A może by tak .... do Roro again IP: *.man.polbox.pl 21.08.01, 11:42
                                                    ojejku, sorka chyba klawiatura
                                                    mi sie spsula :(
                                                    mialo byc Wielka Woda czyli Wiselka nasza
                                                    a potem dalej, ze ostatecznie nie wszystko mozna ( i trzeba ) przeliczyc na
                                                    pieniadze.
                                                  • Gość: roro Re: A może by tak .... do Agniechy IP: 217.8.191.* 21.08.01, 13:09
                                                    Jesli twoj znajomy skakal na linie rozpietej miedzy dwoma mostami, to wlasnie
                                                    byly Stanczyki. Miejscowosc znana coraz bardziej od czasow reklamy pieguskow i
                                                    programu Ekspedycja w TVN.
                                                    Jesli tylko masz ochote na taki skok, to chyba jest to najlepsze miejsce w
                                                    Polsce. Polecam. Mimo iz ja nie odwazylem sie. Ale obiecuje poprawe. Juz mysle
                                                    o kolejnym podejsciu we wrzesniu. Ostatecznie Stanczyki to tylko 300 km od
                                                    Warszawy, czyli samochodem okolo 2,5 godz. jazdy.

                                                    Co do zdradzania Ci moich tajemnic natury damsko - meskich, to musisz uzbroic
                                                    sie w cierpliwosc. Na razie zastanawiam sie, czy moje porady eksperta
                                                    umieszczac na lamach tego forum. Bo niestety nie moge oprzec sie wrazeniu, ze
                                                    jestesmy podgladani (podsluchiwani, podczytywani, czy jak to okreslic), a jakby
                                                    moje porady trafily w niepowolane rece (oczy), to wielu facetow z miejsca
                                                    znalazlo by sie pod pantoflem swoich dam.
                                                    Co do tych krzykow i narzekan, to masz calkowita racje. Wiecej zdzialacie,
                                                    drogie kobitki, czuloscia i zmyslowoscia. Faceci sa tak zaprogramowani, ze do
                                                    zycia wystarcza im jedzenie (w tym piwo) i sex. Pozbawiajac ich tego, lub
                                                    obiecujac choc jedna z tych rzeczy na wysokim poziomie, macie ich w reku.
                                                    No moze poza jedzeniem i sexem jest jeszcze samochod (nieraz wazniejszy niz
                                                    sex) oraz dobry mecz w TV (tez wazniejszy niz sex).

                                                    Powyzsze kwestie sa oczywiste i wszystkie kobiety, ktore mialy przyjemnosc
                                                    obcowania z osobnikiem (osobnikami) pci faceckiej, doskonale o tym wiedza.

                                                    Moze jakis facet, np. Janek, ma cos do dodania.

                                                    P.S. Agniecha, nie przejmuj sie jakimis swoimi literokwkami. Czytajac twoje
                                                    teksty czuje sie, jakbym czytal poezje. Wszystko jest OK.

                                                  • Gość: agniecha Re: A może by tak .... do Roro IP: *.man.polbox.pl 21.08.01, 15:43
                                                    Gość portalu: roro napisał(a):

                                                    > Jesli twoj znajomy skakal na linie rozpietej miedzy dwoma mostami, to wlasnie
                                                    > byly Stanczyki. Miejscowosc znana coraz bardziej od czasow reklamy pieguskow i
                                                    > programu Ekspedycja w TVN.
                                                    Aha, czyli tylko ja nie znam tej cudownej miescinki, bo... nie ogladam TV, tak
                                                    jakos mi sie telewizor popsul jakis miesiac temu i kompletnie sie odzwyczailam od
                                                    ogladania. Ale co najlepsze, wcale mi brak TV nie przeszkadza, mam wiecej czasu
                                                    na inne rzeczy.

                                                    > Co do zdradzania Ci moich tajemnic natury damsko - meskich, to musisz uzbroic
                                                    > sie w cierpliwosc. Na razie zastanawiam sie, czy moje porady eksperta
                                                    > umieszczac na lamach tego forum. Bo niestety nie moge oprzec sie wrazeniu, ze
                                                    > jestesmy podgladani (podsluchiwani, podczytywani, czy jak to okreslic), a jakby
                                                    > moje porady trafily w niepowolane rece (oczy), to wielu facetow z miejsca
                                                    > znalazlo by sie pod pantoflem swoich dam.
                                                    Alez nie musisz sie o to martwic, przeciez wiekszosc facetow juz sie tam
                                                    znajduje. I nawet o tym nie wie...

                                                    > Co do tych krzykow i narzekan, to masz calkowita racje. Wiecej zdzialacie,
                                                    > drogie kobitki, czuloscia i zmyslowoscia. Faceci sa tak zaprogramowani, ze do
                                                    > zycia wystarcza im jedzenie (w tym piwo) i sex. Pozbawiajac ich tego, lub
                                                    > obiecujac choc jedna z tych rzeczy na wysokim poziomie, macie ich w reku.
                                                    > No moze poza jedzeniem i sexem jest jeszcze samochod (nieraz wazniejszy niz
                                                    > sex) oraz dobry mecz w TV (tez wazniejszy niz sex).
                                                    No teraz to zlecialam z krzesla ;) ze dla mezczyzn licza sie przede wszystkim 2
                                                    rzeczy: jedzenie ( w tym pifko ) i sex to prawda ogolnie znana, ale zeby jeszcze
                                                    przed tym samochod i TV!!! :O
                                                    wiesz, samochod bym jeszcze zrozumiala, bo mozna go polaczyc z sexem i to
                                                    polaczenie mogloby byc ekscytujace :))), ale mecz!?! paru facetow lata za pilka
                                                    przez godzine i to ma byc lepsze od sexu??? ciesze sie, ze jestem kobieta!

                                                    > P.S. Agniecha, nie przejmuj sie jakimis swoimi literokwkami. Czytajac twoje
                                                    > teksty czuje sie, jakbym czytal poezje. Wszystko jest OK.
                                                    Och, dziekuje Ci bardzo, jakis Ty milutki :)
                                                    Ale te cholerne literowki to poprawiam bardziej dla siebie, tak szczerze mowiac.
                                                    Lubie pisac bez bledow, nawyk mam taki. Ale przynajmniej moge to z czystym
                                                    sumieniem zwalic na dziecinstwo, co zawsze chetnie robie :)

                                                    Ze lubisz jezdzic na Mazury to juz wiem, a mozesz zdradzic czy gory tez lubisz?
                                                    Aga
                                                  • Gość: Janek Re: A może by tak .... do Agniechy IP: *.ipartners.pl 21.08.01, 16:24
                                                    Roro ma w jednym rację. Po dobroci można z nami wszystko. Wystarczy trochę
                                                    ciepła, delikatności, zmysłowości. Wrzaskiem, zrzędzeniem absolutnie nic nie
                                                    zdziałacie.
                                                    Ja słysząc zmysłowy głos kobiety w uchu, mecz poświecę, a samochód? Niech sobie
                                                    tam stoi sam na parkingu. A mechanik niech go sam naprawia, jeśli autku coś
                                                    dolega.
                                                    A piwo? Ja tam wolę dziewczynę. Zimne piwo może poczekać, gorąca kobieta - w
                                                    żadnym razie.

                                                    Pozdrowienia
                                                  • Gość: agniecha Re: A może by tak .... do Janek IP: *.man.polbox.pl 21.08.01, 16:34
                                                    Tak, Twoje zdanie zdecydowanie mi sie podoba :)
                                                    Slodycz dla ucha kazdej kobiety.
                                                    Masz duzego plusa i... buziaka, lap :*
                                                    Przy okazji wyszlo, ze kobietki sa jednak prozne,
                                                    wystarczy, ze mezczyzna postawi je na pierwszym miejscu
                                                    i juz buziaki dostaja, co prawda wirtualne tylko, ale jednak ;)
                                                    A moze to Twoja tajna metoda zdobywania kobiet?
                                                    Sprawic, zeby poczuly sie jedyne i najwazniejsze na swiecie!
                                                    Jako kobieta stwierdzam, ze ma to ogromne szanse powodzenia.
                                                    Pozdrawiam. Aga
                                                  • Gość: roro Re: A może by tak .... do Janka IP: 217.8.191.* 21.08.01, 17:31
                                                    Gość portalu: Janek napisał(a):

                                                    >
                                                    > Ja słysząc zmysłowy głos kobiety w uchu, mecz poświecę,

                                                    E Janku!!! Niezle polewasz.

                                                    Chociaz wszystko jest wzgledne - zalezy jaki mecz i jaka kobieta ;)).
                                                    Napewno znacie ten dowcip, jak spytano milosnika win i kobiet, co by wybral
                                                    - wszystko zalezy jaki rocznik.

                                                  • Gość: Elik Re: A może by tak .... do Janka IP: *.telenergo.pl 22.08.01, 10:29
                                                    Gość portalu: roro napisał(a):

                                                    > Gość portalu: Janek napisał(a):
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Ja słysząc zmysłowy głos kobiety w uchu, mecz poświecę,
                                                    >
                                                    > E Janku!!! Niezle polewasz.


                                                    Ojoj, to już na prawdę parter.
                                                    >
                                                    > Chociaz wszystko jest wzgledne - zalezy jaki mecz i jaka kobieta ;)).
                                                    > Napewno znacie ten dowcip, jak spytano milosnika win i kobiet, co by wybral
                                                    > - wszystko zalezy jaki rocznik.
                                                    >

                                                  • Gość: ko_ci Re: A może by tak .... do Agniechy IP: *.supermedia.pl 22.08.01, 13:29
                                                    Gość portalu: Janek napisał(a):

                                                    > Roro ma w jednym rację. Po dobroci można z nami wszystko. Wystarczy trochę
                                                    > ciepła, delikatności, zmysłowości. Wrzaskiem, zrzędzeniem absolutnie nic nie
                                                    > zdziałacie.
                                                    > Ja słysząc zmysłowy głos kobiety w uchu, mecz poświecę, a samochód? Niech sobie
                                                    >
                                                    > tam stoi sam na parkingu. A mechanik niech go sam naprawia, jeśli autku coś
                                                    > dolega.
                                                    > A piwo? Ja tam wolę dziewczynę. Zimne piwo może poczekać, gorąca kobieta - w
                                                    > żadnym razie.
                                                    >
                                                    > Pozdrowienia


                                                    a... ożenisz się ze mna?

                                                    :))))

                                                    prosze... :)

                                                  • Gość: roro Re: A może by tak... co Agniecha wiedziec powinna IP: 217.8.191.* 21.08.01, 16:56
                                                    Jesli sex w samochodzie, to tylko w maluchu. Przy okazji niezle mozna sie
                                                    ubawic.
                                                    Co do ogladania meczu i sexu, to tych czynnosci nie da sie polaczyc. Kazdy
                                                    normalny facet bedzie wolal najpierw obejrzec mecz, bo sex zawsze mozna odlozyc
                                                    na pozniej (co sie odwlecze...). A ogladanie meczu z powtorki, to jak jedzenie
                                                    wczorajszego obiadu na jutrzejsze sniadanie.
                                                    Przy okazji dobra rada dla dam - jesli wasz facet oglada mecz, to nie
                                                    przeszkadzajcie mu odzywkami typu : "zobacz jak pieknie wygladam", "no pocaluj
                                                    mnie", "wez mnie teraz", "zmyj po obiedzie", "wypierz pieluchy", itp... .
                                                    Wszystkie te czynnosci mozna zrobic pozniej, i facet lepiej sie do wszystkiego
                                                    przylozy, zwlaszcza jesli Polska wygra (czy chcialybyscie kochac sie miedzy
                                                    gwizdkami sedziego - faul, rozpoczecie gry). Duzo zyskacie w oczach waszego
                                                    faceta, gdy obejrzycie mecz razem z nim, a jeszcze bardziej, gdy postawicie mu
                                                    zimne piwko i chipsy. Gwarantowana po tym wszystkim wspaniala zabawa w lozku.
                                                    Tylko w trakcie ogladania meczu nie zadawajcie pytan: "po co ten jeden w
                                                    czarnym przeszkadza innym w grze", "dlaczego oni maja tylko jedna pilke, a nie
                                                    22", "co to jest spalony".
                                                    Agniecha, zrozum (inne panie rowniez), dla faceta mecz, to jak dla ciebie nowa
                                                    kiecka i fryzura w jednym.

                                                    Co do Mazur, to rzeczywiscie je lubie, bo urodzilem sie tam i wychowalem jako
                                                    dziecko.
                                                    Gory rowniez lubie, ale nie az tak, jak Mazury czy Baltik. Za studenckich
                                                    czasow co roku jezdzilismy we wrzesniu zgrana paczka w Tatry. Mam przeszętą,
                                                    przejscioną..., no... przeszedlem cala Orla Perc. Tylko na Giewoncie nigdy nie
                                                    bylem - odstraszaly mnie te kolejki na szlaku.
                                                  • Gość: Janek Do Agniechy i Roro IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.01, 19:11
                                                    Dzięki Agniecha za buziaka, rewanżuję się tym samym. Ale mógłby być w usta!
                                                    Hihihihi!
                                                    Moja kobieta będzie dla mnie jedyna i najważniejsza.

                                                    Roro, nie zalewam! Nie mów mi, że z pasją oglądasz ligę polską!
                                                    Ale jak gra Nasza reprezentacja i jak grają hymn, to przecież gdzieś w sercu
                                                    cieplej.....
                                                    Wtedy oglądam nie powiem, podobnie część meczów z mistrzostw świata. I siedzę
                                                    jak na szpilkach.

                                                    Ale jak znajdę kobietę, którą będę bardzo kochał, a Ta zacznie zrzucać z siebie
                                                    fatałaszki, to telewizor przegra, oj przegra.
                                                    Roro nie mów mi, że mógłbyś się po prostu skoncentrować wtedy na meczu!

                                                    Pozdrowienia
                                                  • Gość: roro Re: Do Janka IP: 217.8.191.* 22.08.01, 10:19
                                                    Alez oczywiscie, ze we wszystkim musi byc umiar.
                                                    Wyobrazam sobie jakie meki przechodzi kobieta maniaka pilkarskiego, ktory nic
                                                    innego poza pilka nie widzi. Oglada wszystko i zawsze. Z takim to nie warto sie
                                                    zadawac, tylko nalezy go leczyc.

                                                    A teraz wyobraz sobie, ze w przyszlym roku Polska gra w wielkim finale
                                                    mistrzostw swiata w pilke, a twoja kobieta akurat (robi to z premedytacja by ci
                                                    przeszkadzac) ma ochote na milosc. Co zrobisz? W takiej sytuacji kazda rozsadna
                                                    kobieta powinna wiedziec, ze jesli ja cos nie interesuje, to nie znaczy, ze jej
                                                    faceta tez nie powinno.
                                                    W wielu odwrotnych sytuacjach kobieta ci odmawia i co. Odmawia ci, bo akurat
                                                    leci w TV jakas brazylijska tandeta lub cos takiego.
                                                    Wszystko zaczyna sie i konczy na TOLERANCJI.

                                                    A tak nawiasem mowiac, to wierze, ze gdyby Polska grala w wielkim finale to
                                                    nawet najwieksze przeciwniczki pilki i sportu siedzialyby przed TV.
                                                    Tak bylo tej zimy dzieki Malyszowi. Np. moja mama, ktora nawet nie wie ile
                                                    bramek jest na boisku, zarywala noce, bo akurat Malysz skakal w Japonii.
                                                  • Gość: Janek Do Roro IP: *.ipartners.pl 22.08.01, 11:02
                                                    "Wszystko zaczyna sie i konczy na TOLERANCJI. "
                                                    Ja bym dodał jeszcze wyczucie.

                                                    "A tak nawiasem mowiac, to wierze, ze gdyby Polska grala w wielkim finale to
                                                    nawet najwieksze przeciwniczki pilki i sportu siedzialyby przed TV.
                                                    Tak bylo tej zimy dzieki Malyszowi. Np. moja mama, ktora nawet nie wie ile
                                                    bramek jest na boisku, zarywala noce, bo akurat Malysz skakal w Japonii"
                                                    Moja mama oglądała chyba też wszystkie skoki narciarskie tego sezonu.Igielitu
                                                    też nie odpuszcza.
                                                    Co do wielkiego finału: żadna chyba by wtedy nie przeszkadzała. Trzeba być
                                                    człowiekiem.
                                                    Pozdrowienia
                                                  • Gość: agniecha Re: Do Roro i Janka IP: *.man.polbox.pl 22.08.01, 11:49
                                                    Czesc!
                                                    Widze, ze wyzszosc meczu nad sexem i odwotnie
                                                    zaprzatnela wszystkie Wasze mysli ;)
                                                    Dajcie spokoj, zadna normalna kobieta nie bedzie
                                                    nagle domagala sie dzikiego seksu, widzac, ze
                                                    rozgrywaja sie mistrzostwa swiata i jej facet nosem
                                                    siedzi w TV. Wtedy mogloby sie nawet
                                                    palic i walic...

                                                    Do Roro:
                                                    A skad dokladnie pochodzisz z Mazur? Bo moze tam bylam?
                                                    Chociaz zawsze niesamowicie ciagnelo mnie do gor, Mazury tez uwielbiam.
                                                    Ja w ogole najlepiej sie czuje, jak moge wyjechac z miasta. I nie jestem chyba
                                                    wyjatkiem...
                                                    Na Giewont wlazlam raz. I mam niemile wspomnienia, bynajmniej nie ze wzgledu na
                                                    samo wpinanie, tylko na moja mame, ktora szla ze mna i histeryzowala, a potem
                                                    nie mozna jej bylo sciagnac z powrotem, bo sie bala. Myslalam, ze zostaniemy
                                                    tam na zawsze.

                                                    Aha, sexu w maluchu nawet nie potrafie sobie wyobrazic!
                                                    Natomiast zawsze mialam ochote kochac sie w tych duzych przymierzalniach w
                                                    Galerii Centrum i nie wiem, skad mi sie to wzielo? Chiciaz nie jest to
                                                    dziwniejsze od malucha :)

                                                    Do Janka:
                                                    Dzieki za buziaka, wylecial z monitora z predkoscia
                                                    ponaddzwiekowa i trafil mnie centralnie w czolko :)
                                                  • Gość: ula Re: A może by tak... DO RORO IP: *.3miasto.net 22.08.01, 15:19
                                                    Gość portalu: roro napisał(a):

                                                    > Jesli sex w samochodzie, to tylko w maluchu. Przy okazji niezle mozna sie
                                                    > ubawic.
                                                    > Co do ogladania meczu i sexu, to tych czynnosci nie da sie polaczyc. Kazdy
                                                    > normalny facet bedzie wolal najpierw obejrzec mecz, bo sex zawsze mozna odlozyc
                                                    >
                                                    > na pozniej (co sie odwlecze...). A ogladanie meczu z powtorki, to jak jedzenie
                                                    > wczorajszego obiadu na jutrzejsze sniadanie.
                                                    > Przy okazji dobra rada dla dam - jesli wasz facet oglada mecz, to nie
                                                    > przeszkadzajcie mu odzywkami typu : "zobacz jak pieknie wygladam", "no pocaluj
                                                    > mnie", "wez mnie teraz", "zmyj po obiedzie", "wypierz pieluchy", itp... .
                                                    > Wszystkie te czynnosci mozna zrobic pozniej, i facet lepiej sie do wszystkiego
                                                    > przylozy, zwlaszcza jesli Polska wygra (czy chcialybyscie kochac sie miedzy
                                                    > gwizdkami sedziego - faul, rozpoczecie gry). Duzo zyskacie w oczach waszego
                                                    > faceta, gdy obejrzycie mecz razem z nim, a jeszcze bardziej, gdy postawicie mu
                                                    > zimne piwko i chipsy. Gwarantowana po tym wszystkim wspaniala zabawa w lozku.


                                                    A JEŻELI POLSKA PRZEGRA - to zabawa też będzie??????
                                                    Przepraszam , wiem, że jestem o 1 dzień spóźniona, ale bardzo mnie to interesuje.
                                                    ULA


                                                    > Tylko w trakcie ogladania meczu nie zadawajcie pytan: "po co ten jeden w
                                                    > czarnym przeszkadza innym w grze", "dlaczego oni maja tylko jedna pilke, a nie
                                                    > 22", "co to jest spalony".
                                                    > Agniecha, zrozum (inne panie rowniez), dla faceta mecz, to jak dla ciebie nowa
                                                    > kiecka i fryzura w jednym.
                                                    >
                                                    > Co do Mazur, to rzeczywiscie je lubie, bo urodzilem sie tam i wychowalem jako
                                                    > dziecko.
                                                    > Gory rowniez lubie, ale nie az tak, jak Mazury czy Baltik. Za studenckich
                                                    > czasow co roku jezdzilismy we wrzesniu zgrana paczka w Tatry. Mam przeszętą,
                                                    > przejscioną..., no... przeszedlem cala Orla Perc. Tylko na Giewoncie nigdy nie
                                                    > bylem - odstraszaly mnie te kolejki na szlaku.

    • +fidel+ Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? 22.08.01, 12:25
      Kobieta powinna wiedzieć, ze jesli jej mężczyzna idzie do baru, żeby z kolegami
      obejrzeć mecz swojej ulubionej drużyny, to nie znaczy to, że idzie on tam żeby
      posiedzieć ze swoją kobietą trzymając ją za rękę i odpowiadać na pytania:
      - a którzy to nasi?
      - to dobrze, że ten w czerwoinej koszulce strzelił bramkę?
      I inne tego typu pytania.
      • Gość: magdi do Agniechy i Roro IP: 12.44.230.* 22.08.01, 12:36
        Polubiłam Was od razu: Agniechę za słabość do przymierzalni w Galerii Centrum,
        też to mam a Rora za te 20 porad tylko dla facetów, no cóż pozwoliłam je soboe
        przeczytać, najlepszy jest sposób na wakacje, tak było u mnie zrobiliśmy
        dokładnie jak chciał mój boyfriend. A teraz moje sposoby na facetów, tylko na
        krótki dystans:
        1. Zaangażuj go w coś np. pomoc przy kupowaniu jakiegoś mebla albo
        przeprowadzka, szukanie w sklepach walkmena itp ...
        2. Zaznaczaj swój teren np. zostaw okulary w samochodzie, papierek po cukierku
        w pokoju itp ...
        3. Jedzcie czasami razem.
        Pozdrawiam
        • Gość: agniecha Re: do Magdi IP: *.man.polbox.pl 22.08.01, 13:12
          Czesc Magdi.
          Ja dodalabym jeszcze:
          4. Jak poprosisz swojego faceta o zrobienie czegos i on to zrobi, nie zapomnij
          go pochwalic, najlepiej patrzac na niego z uwielbieniem w oczach stwierdzic:
          Jakis Ty zdolny Kochanie, wszystko potrafisz zalatwic!
          5. Jak czegos chcesz, to po prostu to powiedz, nie rzucaj aluzji, bo i tak nie
          zrozumie.
          6. Koniecznie miejcie wspolne zainteresowania i spedzajcie wspolnie czas, kiedy
          tylko bedziecie mogli. Inczej okaze sie, ze macie osobnych znajomych i osobne
          zycia. Dzielcie sie swoimi sprawami.
          • Gość: k_ci Re: do Magdi IP: *.supermedia.pl 22.08.01, 13:37
            Gość portalu: agniecha napisał(a):

            > Czesc Magdi.
            > Ja dodalabym jeszcze:
            > 4. Jak poprosisz swojego faceta o zrobienie czegos i on to zrobi, nie zapomnij
            > go pochwalic, najlepiej patrzac na niego z uwielbieniem w oczach stwierdzic:
            > Jakis Ty zdolny Kochanie, wszystko potrafisz zalatwic!
            > 5. Jak czegos chcesz, to po prostu to powiedz, nie rzucaj aluzji, bo i tak nie
            > zrozumie.
            > 6. Koniecznie miejcie wspolne zainteresowania i spedzajcie wspolnie czas, kiedy
            >
            > tylko bedziecie mogli. Inczej okaze sie, ze macie osobnych znajomych i osobne
            > zycia. Dzielcie sie swoimi sprawami.


            a ja wiem z doswiadczenia, ze :

            7. fuksja to nie kolor a sliwka to owoc a nie kolor.... [tekst zaslyszany, ale
            prawdziwy w przypadku mezczyzn...]

      • Gość: roro Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: 217.8.191.* 22.08.01, 12:44
        +fidel+ napisał(a):

        > Kobieta powinna wiedzieć, ze jesli jej mężczyzna idzie do baru, żeby z kolegami
        >
        > obejrzeć mecz swojej ulubionej drużyny, to nie znaczy to, że idzie on tam żeby
        > posiedzieć ze swoją kobietą trzymając ją za rękę i odpowiadać na pytania:
        > - a którzy to nasi?
        > - to dobrze, że ten w czerwoinej koszulce strzelił bramkę?
        > I inne tego typu pytania.

        Swiete slowa. Polubilem tego faceta, choc nie podoba mi sie ksywa.
        • +fidel+ Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? 22.08.01, 13:04
          Ksywa jak ksywa... Pozostalosc po Ircu.. dawno, dawno temu. Ale nie martw sie:
          nie nosze brody...
        • Gość: roro Re: co każda kobitka - witamy nowych dyskutantow? IP: 217.8.191.* 22.08.01, 13:30
          Oj Magdi, Magdi.
          Zapomnialem o zasadzie dla facetow nr 21.
          21. Jesli chcesz, by kobita cos przeczytala, to napisz na wstepie, ze nie
          powinna tego czytac.
          Ciesze sie, ze ktoras z dam potraktowala te "moje" zasady z odpowiednim
          poczuciem humoru. Mysle, ze niedlugo was zaskocze analogicznymi poradami dla
          pan.

          Hej Agniecha.
          Urodzilem sie i wychowywalem w Ilawie. To taka miesciana na trasie Wa-wa-Gdansk.
          No dobra - nie sa to wlasciwie Mazury, tylko Warmia. Ale ja do tej pory nie
          widze roznicy. Tez liczne jeziora, lasy i pagorki. A Ilawa ostatnio zmienila
          swoje oblicze z zascianka na prawdziwy kurort. Jesli ktos nie byl, to polecam.
          Z Warszwaki to tylko 2 godz. ekspressem.


          E kobiety, co wy tak z tymi przebieralniami. Czy to nie jakies "zboczenie".
          Chociaz... niezly pomysl. Niestety nie mialem jeszcze przyjemnosci byc w
          Galerii Centrum. Moze warto.
          Ja natomiast mam slabosc do milosci w pociagu. Zwlaszcza jesli jest
          przepelniony. To juz napewno jest zboczenie. Pamietam taki tekst jednego faceta
          w super przepelnionym pociagu - "taki tlok, ze gdyby nie te baby to nie byloby
          gdzie palca wlozyc". :-))))))).
          • Gość: agniecha Re: co każda kobitka... itd IP: *.man.polbox.pl 22.08.01, 14:01
            Gość portalu: roro napisał(a):

            > Mysle, ze niedlugo was zaskocze analogicznymi poradami dla
            > pan.
            Hihihi, juz nie mozemy sie doczekac :) Moze nawet wyprobujemy? Reklamcji
            oczywiscie nie przyjmujesz, gdyby cos nie wyszlo :)))
            > Hej Agniecha.
            > Urodzilem sie i wychowywalem w Ilawie. To taka miesciana na trasie Wa-wa-Gdansk
            > .
            > No dobra - nie sa to wlasciwie Mazury, tylko Warmia. Ale ja do tej pory nie
            > widze roznicy. Tez liczne jeziora, lasy i pagorki. A Ilawa ostatnio zmienila
            > swoje oblicze z zascianka na prawdziwy kurort. Jesli ktos nie byl, to polecam.
            > Z Warszwaki to tylko 2 godz. ekspressem.
            W Ilawie to mnie jeszcze nie bylo, ale moze kiedys?

            > E kobiety, co wy tak z tymi przebieralniami. Czy to nie jakies "zboczenie".
            > Chociaz... niezly pomysl. Niestety nie mialem jeszcze przyjemnosci byc w
            > Galerii Centrum. Moze warto.
            Warto, warto! Przymierzalnie sa tam wielkosci malego pokoju, dookolo lustra,
            krzeseleczko kulturalnie stoi, wieszaczki, ach... marzenie... :)
            > Ja natomiast mam slabosc do milosci w pociagu. Zwlaszcza jesli jest
            > przepelniony. To juz napewno jest zboczenie. Pamietam taki tekst jednego faceta
            > w super przepelnionym pociagu - "taki tlok, ze gdyby nie te baby to nie byloby
            > gdzie palca wlozyc". :-))))))).
            jak lubisz tlok, to proponuje Ci jazde metrem w godzinach porannych...;)

            Pozdrawiam wszystkich nowych dyskutantow! Piszcie, piszcie, nie zalujcie sobie :)
            • Gość: magdi Re: co każda kobitka... itd IP: 12.44.230.* 22.08.01, 14:37
              Najbardziej podobają mi się przymierzalnie w dziale z bielizną, od pociągów
              odstrasza mnie smród, wiem bo często jeżdże na trasie Warszawa - Gdańsk (przez
              Iławę ;-)) i dalej. A jak kiedyś szłam na imprezę gdzie miał być koleś, który
              mi się podobał i pytałam się mamy o poradę jak go poderwać, mama
              powiedziała: "Dziecko uśmiechaj się, uśmiechaj się, uśmiechaj ... i weź
              prezerwatywy"
              • Gość: Janek Re: co każda kobitka... itd IP: *.ipartners.pl 22.08.01, 14:51
                Po raz pierwszy Fidel mówił do rzeczy.
                Magdi Twoja mama to mądra kobieta.
                Do Agniechy: no popatrz, a celownik ustawiony był na usta. Niby F 16 (stąd
                prędkość naddźwiękowa), a gdy przyjdzie co do czego taka plama. Popatrz jaki to
                szmelc teraz robią.
                Składam reklamację. Muszę jeszcze raz wystartować. Halo wieża! Proszę o
                zezwolenie na start!

                Pozdrowienia
                • Gość: agniecha Re: co każda kobitka... itd IP: *.man.polbox.pl 22.08.01, 16:21
                  Gość portalu: Janek napisał(a):

                  > Do Agniechy: no popatrz, a celownik ustawiony był na usta. Niby F 16 (stąd
                  > prędkość naddźwiękowa), a gdy przyjdzie co do czego taka plama. Popatrz jaki to
                  > szmelc teraz robią.
                  > Składam reklamację. Muszę jeszcze raz wystartować. Halo wieża! Proszę o
                  > zezwolenie na start!
                  Wieza zezwala na start!
                  Tylko tym razem bez pudla, Asie Virtualnych Przestworzy ;) Bo licencje na latanie
                  Ci zabierzemy...
              • Gość: roro Re: co każda kobitka... itd IP: 217.8.191.* 22.08.01, 14:59
                Gość portalu: magdi napisał(a):

                > pytałam się mamy o poradę jak go poderwać, mama
                > powiedziała: "Dziecko uśmiechaj się, uśmiechaj się, uśmiechaj ... i weź
                > prezerwatywy"

                Masz super mame. Ale moim zdaniem to taki osprzet powinien miec facet.

                Co do smrodu w pociagach, to fakt. Intercity nieraz sa czyste i schludne.
                Na trasie Wawa - Gdansk tez czesto kursuje i jakos sobie ciebie nie przypominam.
                A tak w ogole, to Gdansk jest moim ukochanym miastem (po Ilawie oczywiscie).
                Pozdrawiam wszystkich z Trojmiasta.
                • Gość: ULA Re: co każda kobitka... itd IP: *.3miasto.net 22.08.01, 15:25
                  Gość portalu: roro napisał(a):

                  > Gość portalu: magdi napisał(a):
                  >
                  > > pytałam się mamy o poradę jak go poderwać, mama
                  > > powiedziała: "Dziecko uśmiechaj się, uśmiechaj się, uśmiechaj ... i weź
                  > > prezerwatywy"
                  >
                  > Masz super mame. Ale moim zdaniem to taki osprzet powinien miec facet.
                  >
                  > Co do smrodu w pociagach, to fakt. Intercity nieraz sa czyste i schludne.
                  > Na trasie Wawa - Gdansk tez czesto kursuje i jakos sobie ciebie nie przypominam
                  > .
                  > A tak w ogole, to Gdansk jest moim ukochanym miastem (po Ilawie oczywiscie).
                  > Pozdrawiam wszystkich z Trojmiasta.

                  HALO , HALO TU TRÓJMIASTO - dziekujemy za pozdrowienia i odwzajemniamy.

                • Gość: Kuba Re: co każda kobitka... itd IP: 192.168.10.* / 212.244.102.* 22.08.01, 17:35
                  Gość portalu: roro napisał(a):

                  > A tak w ogole, to Gdansk jest moim ukochanym miastem (po Ilawie oczywiscie).
                  > Pozdrawiam wszystkich z Trojmiasta.

                  dzieki za pozdrowienia! 3miasto (a konkretnie Sopot) pozdrawia reszte kraju :-))
            • Gość: roro Re: co każda kobitka... itd IP: 217.8.191.* 22.08.01, 15:06
              Gość portalu: agniecha napisał(a):

              > Reklamcji
              > oczywiscie nie przyjmujesz, gdyby cos nie wyszlo :)))

              Reklamacji oczywiscie nie przyjmuje, ale za to daje gwarancje wieczysta. Jak
              Zepter na swoje garnki.

              > jak lubisz tlok, to proponuje Ci jazde metrem w godzinach porannych...;)
              >

              Niestety do pracy dojezdzam samochodem i, az wstyd sie przyznac, warszawskim
              metrem jeszcze nie jechalem.

              • Gość: magdi Re: co każda kobitka... itd IP: 12.44.230.* 22.08.01, 15:33
                Dzięki, pozdrowię mamę, ona ma kilka fajnych porad. Roro czyżbyś do pracy
                jeździł maluchem? stąd te doświadczenia... Bardzo lubię Gdańsk, jeżdżę tam
                kilka razy w roku i odpoczywam chodząc po Długiej i Mariackiej, i kawa jakoś
                tam inaczej smakuje.
              • Gość: agniecha Re: co każda kobitka... itd IP: *.man.polbox.pl 22.08.01, 16:36
                Gość portalu: roro napisał(a):


                > Reklamacji oczywiscie nie przyjmuje, ale za to daje gwarancje wieczysta. Jak
                > Zepter na swoje garnki.
                Hehehe, a cena jest porownywalna do tej jaka daje Zepter za ten swoj caly boski
                naboj do pichcenia

                > Niestety do pracy dojezdzam samochodem i, az wstyd sie przyznac, warszawskim
                > metrem jeszcze nie jechalem.
                Noo, kachany, nieladnie, nieladnie... gdzie Twoj patriotyzm? UDalo nam sie
                wreszcie zbudowac zalzek metra, a Ty co? Lekcewazysz sobie? Malucha wolisz? ;)
                • Gość: roro Re: co każda kobitka... itd IP: 217.8.191.* 22.08.01, 17:12
                  Do Agniechy i Magdi:
                  NIE !!! NIE JEZDZE MALUCHEM!!!
                  Natomiast kiedys jezdzilem.
                  A propos malucha, to przypomnial mi sie taki dowcip:
                  co ma wspolnego maluch z BMW?
                  - tu i tu strefa zgniotu konczy sie na silniku.
                  Czarny humor, brrrrr.

                  Do Uli:
                  Jesli Polska przegra mecz, to zabawa tez bedzie, ale z pocieszaniem faceta.
                  Na szczescie ostatnio Polska wygrywa mecze.

                  Do Uli (tej samej) i Magdi:
                  Gdansk ma najpiekniejsza starowke na swiecie. Dluga, Mariacka, Zuraw,...
                  Czesto jestem tez w Krakowie i mimo mojej sympatii do tego miasta (i jego
                  mieszkancow) stwierdzam, ze krakowska starowka nie umywa sie do gdanskiej.
                  Ogolnie rynek i Sukiennice sa fajne, ale jak sie przyjrzec pojedynczym
                  kamienicom, to zauwazymy ich brzydote - dachy kryte blacha a nie dachowka,
                  ubogie elewacje itp.
                  Ze starowek w Polsce, to poza Gdanska (nr 1), sa jeszcze Torun (nr 2) i
                  Kazimierz Dolny (najpiekniejsze kamieniczki na swiecie, ale b. mala starowka
                  wiec nr 3). Inne miasta to exequo nr 4.
                  • Gość: ULA Re: co każda kobitka... itd IP: *.3miasto.net 23.08.01, 10:51
                    Gość portalu: roro napisał(a):

                    > Do Agniechy i Magdi:
                    > NIE !!! NIE JEZDZE MALUCHEM!!!
                    > Natomiast kiedys jezdzilem.
                    > A propos malucha, to przypomnial mi sie taki dowcip:
                    > co ma wspolnego maluch z BMW?
                    > - tu i tu strefa zgniotu konczy sie na silniku.
                    > Czarny humor, brrrrr.
                    >
                    > Do Uli:
                    > Jesli Polska przegra mecz, to zabawa tez bedzie, ale z pocieszaniem faceta.
                    > Na szczescie ostatnio Polska wygrywa mecze.

                    UFF, MÓWISZ , ŻE ZABAWA TEŻ BĘDZIE ........, ALE WIESZ CO JA CHYBA WOLĘ , ŻEBY
                    POLSKA MECZE WYGRYWAŁA ( i bardziej przemawia tu przeze mnie własna korzysć niż
                    patriotyzm ). Od dzisiaj będę kibicować polskiej drużynie zdecydowanie mocniej. POLSKA
                    GOLA!!!

                    >
                    > Do Uli (tej samej) i Magdi:
                    > Gdansk ma najpiekniejsza starowke na swiecie. Dluga, Mariacka, Zuraw,...
                    > Czesto jestem tez w Krakowie i mimo mojej sympatii do tego miasta (i jego
                    > mieszkancow) stwierdzam, ze krakowska starowka nie umywa sie do gdanskiej.
                    > Ogolnie rynek i Sukiennice sa fajne, ale jak sie przyjrzec pojedynczym
                    > kamienicom, to zauwazymy ich brzydote - dachy kryte blacha a nie dachowka,
                    > ubogie elewacje itp.
                    > Ze starowek w Polsce, to poza Gdanska (nr 1), sa jeszcze Torun (nr 2) i
                    > Kazimierz Dolny (najpiekniejsze kamieniczki na swiecie, ale b. mala starowka
                    > wiec nr 3). Inne miasta to exequo nr 4.

                    Nie mogę sie z Toba nie zgodzić - co nr 1.

                    pozdr.

    • Gość: packard Wazna sprawa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.01, 17:49
      Dajcie sobie spokoj z tymi gawedami roro, bo mam wazną informację. Otoż
      wszyskie kobiety (a nawet dziewczyny, bo im wczesniej tym lepiej) powinny
      wiedzieć, że zdecydowaną wiekszość swoich mysli facet poświęca sprawom sexu. To
      trzeba przyjąć do wiadomości i traktować w taki sposob jak fakt, że podczas
      deszczu się moknie albo że psy szczekają. Przyjecie takiej prawdy do wiadomości
      ułatwi wam zycie. Facet gdy patrzy na spikerkę w ATV to trochę słucha, jaka
      będzie pogoda, a trochę myśli, jak pachnie jej ciało. Tak samo jest z
      nauczycielkami, ekspedientkami, koleżankami żony itp.
      Gdy facet proponuje ci wyjazd na wakacje, to mysli przede wszystkim o "tych
      rzeczach" a dopiero pozniej o lezeniu na plazy albo zwiedzaniu starych zamków.
      Gdy nawet po upojnej nocy z tobą, pełnej seksu, pójdziecie na plaże, to nie
      przejmuj się, że twoj facet łakomie patrzy na leżącą obok panienkę bez stanika.
      To wcale nie znaczy, że przestał cię kochać, albo że owa noc nie była dla niego
      upojna. Gdy twoj facet patrzy na jakąś Kurnikova i myśli jaka on jest w łózku,
      to wcale nie znaczy, że przestał cię kochac i miec na ciebie ochotę. po prostu
      tak patrzy i już. Gdy siedzisz w knajpie ze swoimn ukochanym widzisz ze on
      gwalci spojrzeniem siedzącą obok kobitę, to nie myśl, że on już cię nie kocha i
      chce rzucić. Nie bądź zazdrosna. Powtarzam, faceci większość czasu poświęcają
      na myślenie o sexie. Wcale nie znaczy, ze równoczesnie nie mogą byc wspaniałymi
      ludźmi, męzami, kochankami, ojcami itp. Nie konkuruj z myslami swojego faceta.
      Startujecie w calkiem innej dyscyplinie. Przyjęcie tej informacji do wiadomości
      jest bardzo wazne. Popatrz pod tym katem na swoich znajomych. Zobacz, że tylko
      pary, w których kobieta zna tajemnice meskich myśli i odpowiednio te wiedzę
      traktuje, sa szczęsliwe w długotrwałych związkach.
      Pozdrowiam wszystkie miłe Panie

      • Gość: Janek Do Agniechy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.01, 18:15
        Agniecho.
        Przeszedłem kilka turbulencji, miałem kłopoty z przejściem na zmienną geometrię
        skrzydeł, ale się zbliżam.
        Uzbrojony w całusy kasetowe (zamiast bomb) i całuśne rakiety usta - usta (nie
        mylić powietrze - powietrze) wybieram cel. Włączam zakłócanie elektroniczne
        radarów wrogich męskich jednostek przeciwlotniczych, a komputer pokładowy
        wyszukuje cel spośród kobiet.
        Następnie namierzam i...... odpalam. Całusy mkną, całusy kasetowe już zrzucam.
        Pokryją Twe usta, policzki, może ten i ów gdzieś indziej zbłądzi (oby hihihi).
        Kiedy uzyskam stosowną dyspensę i pobłażanie z twojej strony przystąpię do
        ataku bardziej kompleksowego i z pewnością dłuższego.
        Halo! Halo! Czy chociaż już jeden całus doszedł do celu?
        Jeśli wszystkie doszły celu, to zaproponuję MON-owi przejście na Su 37 zamiast
        F16, bo to jego dziś wirtualnie pilotuję.

        Pozdrowienia
        • Gość: agniecha Re: Do Asa Lotnictwa. IP: 213.241.41.* 23.08.01, 12:06
          Postarales sie, postarales :)
          Wprawdzie tylko jeden calus mnie trafil,
          ale za to w jakie miejsce... ;) !!!
          Masz pozwolenie na zmasowany atak, ale uprzedzam, ze bede szalenie trudnym
          celem. Bedziesz musial byc szybki co najmniej jak SU 37 czy Mirage III E/O,
          zwrotny jak YF 22, o zasiegu razenia ponad 200 km jak F14 Tomcat, sprytny jak
          B1B i uzbrojony jak F117A Stealth w dwie laserowo naprowadzane bomby
          zniewalajace o masie 1500 calusow kazda.
          Jezeli Cie to nie przeraza, prosze bardzo...
          Pozdrawiam serdecznie.
          Agnieszka
      • Gość: magdi Re: Wazna sprawa IP: 12.44.230.* 23.08.01, 09:58
        do Packard:
        aha, teraz wszystko rozumiem, tylko o czym myślał Roro rozpisyjąc się o
        starówkach ...
        A kobiety cały czas myślą co on sobie pomysli jak ja sobie pomyślę, że on myśli
        o seksie i jak mu dać do zrozumienia, że ja też myślę o seksie, ale żeby on nie
        pomyślał ze ja myślę tylko o seksie.

        Roro, ze względu na częste odwiedziny Gdańska tę starówkę lubię tak bardzo,
        jakoś nie potrafię się cieszyś starówką warszawską, a najbardziej nie
        lubię "nowych starówek" typu Kołobrzeg.

        Pozdrawiam
        • Gość: gosia Re: Wazna sprawa IP: *.*.*.* 23.08.01, 10:05
          odpowiedz mi tylko na pytanie: dlaczego mamy przestać byc zazdrosne o to ze
          nasz facet mysli o innej, a nie nasz facet przestanie w końcu myslec o innej,
          bo kocha nas a nie ta inna ? Dlaczego to my musimy zawsze ustepowac ?
          • Gość: roro Re: Wazna sprawa IP: 217.8.191.* 23.08.01, 12:01
            Gość portalu: gosia napisał(a):

            > odpowiedz mi tylko na pytanie: dlaczego mamy przestać byc zazdrosne o to ze
            > nasz facet mysli o innej, a nie nasz facet przestanie w końcu myslec o innej,
            > bo kocha nas a nie ta inna ? Dlaczego to my musimy zawsze ustepowac ?

            Czy wy naprawde zawsze ustepujecie????????
            Packard przedstawił w swoim wywodzie cos, co jest oczywiste i wszystkie panie
            powinny o tym wiedziec.
            Faceci juz tak sa skonstruowani psychicznie, ze do sexu nie potrzebuja milosci
            duchowej. I to chyba najbardziej rozni ich od kobiet.
            Jesli teraz kobitki beda probowaly na sile zmieniac psychike facetow, to naprawde
            do niczego dobrego to nie doprowadzi.
            A jesli facet w twoim towarzystwie patrzy z pozadaniem na jakas inna babke to
            wcale nie znaczy, ze cie z nia zdradzi. U facetow najczesciej wszystko konczy sie
            na patrzeniu. Jesli twoj facet posuwa sie dalej, to nalezy go olac.
            A tak wogole, to rozumiem arabow, ktorzy maja po kilka zon.
            Echhh..., zeby tak i u nas.

            • Gość: Kaja Re: Wazna sprawa IP: *.telenergo.pl 23.08.01, 12:23

              >


              Jedno jest pewne kobiety, które nie akceptują tego stanu rzeczy ( wypowiedź
              packarda)skazują się na kłamstwo i ciche zdrady, bo jak wiadomo najlepiej smakuje
              zakazany owoc...

        • Gość: agniecha Re: Wazna sprawa IP: 213.241.41.* 23.08.01, 11:49
          wybieram sie we wrzesniu do Kolobrzegu,
          wiec bede mogla osobiscie przekonac sie czy
          ta starowka rzeczywiscie nie jest najpiekniejsza.
          • Gość: roro Re: Wazna sprawa IP: 217.8.191.* 23.08.01, 12:05
            Gość portalu: agniecha napisał(a):

            > wybieram sie we wrzesniu do Kolobrzegu,
            >

            Zabierz mnie ze soba - please!

            • Gość: agniecha Re: Wazna sprawa IP: 213.241.41.* 23.08.01, 12:15
              no nie wiem!
              Przeciez przez caly czas bedziesz
              siedzial i zlopal piwo, ogladal mecze
              i rozbieral wzrokiem wszystkie na wpol rozebrane
              kobietki dookola.
              To co ja bede z tego miala, ze Cie zabiore?
              No, co???
              • Gość: roro Re: Agniecha - please!!! IP: 217.8.191.* 23.08.01, 13:38
                Gość portalu: agniecha napisał(a):

                > no nie wiem!
                > Przeciez przez caly czas bedziesz
                > siedzial i zlopal piwo, ogladal mecze
                > i rozbieral wzrokiem wszystkie na wpol rozebrane
                > kobietki dookola.
                > To co ja bede z tego miala, ze Cie zabiore?
                > No, co???

                Mozemy razem zlopac piwo i ogladac mecze.
                A na inne panienki nie bede zwracal uwagi.
                A co bedziesz z tego miala, ze mnie zabierzesz?
                Zabierz mnie, a sie przekonasz.
                Ostatecznie mecz trwa tylko 90 minut, cala reszta dnia (doby) jest tylko dla
                Ciebie.
                No dobra, nie bede ogladac zadnych meczy. A jesli ty nie lubisz piwa, to tez moge
                je sobie darowac. Te kilka dni jakos wytrzymam. Ostatecznie moj lekarz polecil
                mi, bym od pewnych rzeczy sprobowal sie odzwyczaic ;-).

                A tak na marginesie, przypominam sobie chyba jedna z Twoich porad, by miec
                wspolne zainteresowania. Jesli twoj facet interesuje sie pilka nozna, to wg. tej
                zasady Ty rowniez powinnas, no nie.

                • Gość: agniecha Re: Agniecha - please!!! IP: *.man.polbox.pl 23.08.01, 14:11
                  Gość portalu: roro napisał(a):

                  > A na inne panienki nie bede zwracal uwagi.
                  > A co bedziesz z tego miala, ze mnie zabierzesz?
                  > Zabierz mnie, a sie przekonasz.
                  > Ostatecznie mecz trwa tylko 90 minut, cala reszta dnia (doby) jest tylko dla
                  > Ciebie.
                  > No dobra, nie bede ogladac zadnych meczy. A jesli ty nie lubisz piwa, to tez mo
                  > ge
                  > je sobie darowac. Te kilka dni jakos wytrzymam. Ostatecznie moj lekarz polecil
                  > mi, bym od pewnych rzeczy sprobowal sie odzwyczaic ;-).
                  Hmmm, Roro po prostu Cie nie poznaje!!!! Wietrze w tym jakis podstep, skoro
                  wyrzekasz sie meczy, piwa i ... gapienia sie na piekniejsza czesc ludzkiego
                  rodu!!! Podejrzana sprawa.
                  A piwo lubie, nawet bardzo :)W takie gorace popoludnie, zimne piwo z pianka w
                  ochlodzonej szklance... mmmmm, malina :)

                  > A tak na marginesie, przypominam sobie chyba jedna z Twoich porad, by miec
                  > wspolne zainteresowania. Jesli twoj facet interesuje sie pilka nozna, to wg. te
                  > j
                  > zasady Ty rowniez powinnas, no nie.
                  no nie.
                  chodzilo mi o to, zeby znalez takie rzeczy, ktore beda krecic obie osoby tak samo
                  i beda chcialy to robic, bo lubia.
                  to co zaproponowales to byloby tolerowanie hobby partnera z lagodna rezygnacja w
                  glebi ducha i dawaniem zachwytu na zewnatrz, zeby mu zrobic przyjemnosc.
                  Ale wspolne zainteresowanie w postaci kufelka zimnego piwka nawet mi sie podoba
                  :)
                  Aga
      • Gość: Elik Re: Wazna sprawa IP: *.telenergo.pl 23.08.01, 11:59
        Święte słowa... I całkowicie sprawdzone
        • Gość: roro Re: Agniecha - PLEASE!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 217.8.191.* 23.08.01, 14:31
          Zapewniam cie, ze nie ma tu zadnego podstepu. Po prostu ostatni wazny mecz w TV
          jest 5 wrzesnia, potem to juz nic ciekawego. A co do piwa, to je lubie ale nie
          jest tak, ze nie moge bez niego zyc. Natomiast bardzo dobrze, ze ty rowniez
          lubusz piwo. Bardzo imponuja mi dziewczyny, ktore lubia piwo. Na prawde.
          A za innymi panienkami nigdy sie nie ogladam jesli jestem w towarzystwie damy
          mego serca. Po prostu jestem gentelmanem. Jesli jeszcze tego nie zauwazylas, to
          teraz juz o tym wiesz.
          Wiec zabierz mnie ze soba. Zabierz, zabierz, zabierz, zabierz...
          • Gość: elik Re: Agniecha - PLEASE!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.telenergo.pl 23.08.01, 14:44
            Gość portalu: roro napisał(a):

            > Zapewniam cie, ze nie ma tu zadnego podstepu. Po prostu ostatni wazny mecz w TV
            >
            > jest 5 wrzesnia, potem to juz nic ciekawego. A co do piwa, to je lubie ale nie
            > jest tak, ze nie moge bez niego zyc. Natomiast bardzo dobrze, ze ty rowniez
            > lubusz piwo. Bardzo imponuja mi dziewczyny, ktore lubia piwo. Na prawde.
            > A za innymi panienkami nigdy sie nie ogladam jesli jestem w towarzystwie damy
            > mego serca. Po prostu jestem gentelmanem. Jesli jeszcze tego nie zauwazylas, to
            >
            > teraz juz o tym wiesz.
            > Wiec zabierz mnie ze soba. Zabierz, zabierz, zabierz, zabierz...



            ...ale wazelina... chyba jesteś b. młody

            • Gość: elik Re: Agniecha - PLEASE!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.telenergo.pl 23.08.01, 14:50
              sprawdziłam twój wiek, to jednak jest DESPERACJA ;-))))))))))))))
              • Gość: roro Re: Elik - PLEASE!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 217.8.191.* 23.08.01, 14:55
                Nie, to nie desperacja, to doswiadczenie i dobre wychowanie ;).
                • Gość: elik Re: Elik - PLEASE!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.telenergo.pl 23.08.01, 15:22
                  Gość portalu: roro napisał(a):

                  > Nie, to nie desperacja, to doswiadczenie i dobre wychowanie ;).

                  przyznanie, że imponują ci kobiety pijące piwo to jest dobre
                  wychowanie???????????????? :-0

                  • Gość: roro Re: Elik - :-o, czy ty jestes z kregow inkwizycji??? IP: 217.8.191.* 23.08.01, 16:57
                    Gość portalu: elik napisał(a):

                    > przyznanie, że imponują ci kobiety pijące piwo to jest dobre
                    > wychowanie???????????????? :-0
                    >

                    Droga Elik!!! We wszystkim musi byc umiar. Wypicie jednego, dwoch piwek nie jest
                    niczym nagannym, ani sprzecznym z dobrym wychowaniem. Nie imponuja mi kobiety
                    ktore zlopia piwsko za piwskiem. Bo sam tez nie zlopie piwska za piwskiem.
                    Imponuje mi Agniecha, bo lubi piwo. I napewno Agniecha nie jest nalogowa piwoszka
                    tylko prawdziwa dama, ktora lubi wypic od czasu do czasu zimne piwo. Podobnie jak
                    ja. Kapewu?

                    • Gość: agniecha Re: Elik - :-o, czy ty jestes z kregow inkwizycji??? IP: *.man.polbox.pl 23.08.01, 17:04
                      Roro ma racje.
                      Nie zlopie piwska za piwskiem, az sie zwale pod stol.
                      Ale jedno lub dwa piwka od czasu do czasu to jest to
                      co Tygryski lubia najbardziej ;)
            • Gość: agniecha Re: Agniecha - PLEASE!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.man.polbox.pl 23.08.01, 14:57
              wlasnie Roro, czy ty jestes b. mlody?
              bo wiesz, za uwodzenie nieletnich to prokurator...
              jesli jestes b. stary, to tez lepiej sie przyznaj!
              co moze czukasz po prostu pielegniarki?
              w stroju pilegniarki byloby mi nawet do twarzy, ale
              jednak noszenie za kims sztucznej szczeki to nie jest moj wymarzony sposob na
              spedzenie urlopu ;)))
              Aga
    • Gość: Janek Do Agniechy IP: *.ipartners.pl 23.08.01, 16:07
      Czy mogę spytać, gdzie trafił ów pocisk?
      Niestety moje satelity są w tej chwili nad Pacyfikiem i nie mogę stwierdzić z
      jakim skutkiem dokonano ataku.
      Tak pytam, bo czasem i jeden pocisk czyni więcej, niż nalot dywanowy.
      Po uzyskaniu niezadowalającej odpowiedzi przygotuję mój myśliwiec do ataku
      nocnego.

      Pozdrowienia
      P.S. A Kołobrzeg w perzynę obrócę, chyba, że skapitulujesz. Wtedy oszczędzę
      miasto.
      • Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 23.08.01, 16:16
        Pocisk trafil w u... uszko ;)

        Mieszkancow Kolobrzegu przepraszam, ale ja
        tak latwo sie nie poddam! Szykuj sprzet koles
        i pokaz co potrafisz!!!
        Aga
        • Gość: Aguś Re: Do Agniechy, Rora i Janka IP: *.abb.pl 23.08.01, 16:57
          Agniecha,
          wydaje mi się, że co raz ciaśniej oplątują Cię swoimi mackami i Roro, i Janek.
          Mie ma co, wybieraj: który jedzie/leci do Kołobrzegu. Jak już podejmiesz
          decyzję czy romantyczny wyjazd z Rorem czy szalona batalia z Jankiem, to daj
          znać, pocieszę tego drugiego. Zgadza się i imię i miejsce zamieszkania, a
          reszty nie znają, nie widzieli, więc i żal będzie mniejszy....
          pozdrawiam
          Agnieszka
          • Gość: agniecha Re: Do Agus IP: *.man.polbox.pl 23.08.01, 17:21
            Ha ha ha, nie ma sprawy,
            tylko w tym caly jest ambaras, ze chcialabym wszystko naraz :)
            to znaczy i ten romantyzm i to szalenstwo...
            ale podoba mi sie, ze taka przedsiebiorcza z Ciebie istota.
            Tak trzymaj.
            Pozdrawiam.
            agniecha
          • Gość: roro Re: Do Agusi IP: 217.8.191.* 23.08.01, 17:25
            Gość portalu: Aguś napisał(a):

            > Jak już podejmiesz
            > decyzję czy romantyczny wyjazd z Rorem czy szalona batalia z Jankiem, to daj
            > znać, pocieszę tego drugiego.

            Droga Aguś, czyzby pasowala ci rola pocieszycielki przegranego nieudacznika.
            To troche jak resztki z panskiego stolu. A ty napewno zaslugujesz na cos wiecej.
            Mysle, ze my z Jankiem jakos porozumiemy sie (proponuje pistolety na 10 krokow).

            • Gość: agniecha Re: Do Agusi IP: *.man.polbox.pl 23.08.01, 17:34
              dla wielu kobiet, kiedy widza, ze facet, na ktorego mialy oko zostal porzucony,
              to idealna sytuacja, moga go wtedy pocieszyc, wspomoc i robia to tak
              skutecznie, ze wiadomo, jak sie to pocieszanko konczy :)))
              • Gość: Aguś Re: Do Agusi IP: *.abb.pl 24.08.01, 09:11
                Gość portalu: agniecha napisał(a):

                > dla wielu kobiet, kiedy widza, ze facet, na ktorego mialy oko zostal porzucony,
                >
                > to idealna sytuacja, moga go wtedy pocieszyc, wspomoc i robia to tak
                > skutecznie, ze wiadomo, jak sie to pocieszanko konczy :)))

                Droga agniecho, od razu widać jak niewiele znaczą przechwałki Rora. Opowiada jaki
                to on doświadczony i znający życie a nie zna takiego prostego sposobu "na
                pocieszycielkę". Moze nawet dal sie kiedys na to zlapac i biedaczysko tak sobie
                zyje w nieswiadomosci... ale to może romantyczna dusza nie pozwala mu zauważać
                prozy życia ;)
                W zupełności rozumiem to, że nie jest Ci łatwo dokonać wyboru no i właściwie
                dlaczego miałabyś to robić?? W dzisiejszych czasach???
                PS
                Chyba nie trąbili dziś w radiu o żadnym kamikaze nad Warszawą? A może Janek
                poleciał już do Koszalina i przygotowuje strategie?
                pozdr.
                Agnieszka

                • Gość: agniecha Re: Do Agusi IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 10:28
                  Gość portalu: Aguś napisał(a):

                  > Droga agniecho, od razu widać jak niewiele znaczą przechwałki Rora. Opowiada ja
                  > ki
                  > to on doświadczony i znający życie a nie zna takiego prostego sposobu "na
                  > pocieszycielkę". Moze nawet dal sie kiedys na to zlapac i biedaczysko tak sobie
                  > zyje w nieswiadomosci... ale to może romantyczna dusza nie pozwala mu zauważać
                  > prozy życia ;)
                  moze? zyje sobie w blogiej nieswiadomosci i nie martwi sie ta praza zycia... a
                  moze to i dobrze? mniej wiesz, lepiej spisz, nie?

                  > W zupełności rozumiem to, że nie jest Ci łatwo dokonać wyboru no i właściwie
                  > dlaczego miałabyś to robić?? W dzisiejszych czasach???
                  no wlasnie, w dzisiejszych czasach jestesmy nastawienie tak konsumpcyjnie do
                  zycia, ze chcielibysmy wiecej i wiecej, tylko po co skoro i tak nie najczesciej
                  nie mamy czasu cieszyc sie tym,co juz mamy?

                  > Chyba nie trąbili dziś w radiu o żadnym kamikaze nad Warszawą? A może Janek
                  > poleciał już do Koszalina i przygotowuje strategie?
                  obawiam sie, ze Janek tak sie wczul w obmyslanie strategii, ze swiata dookola nie
                  widzi ;) albo nic nie wymyslil i wstyd nie pozwala mu sie tu pokazac? ;)

                  pozdrawiam.
                  agniecha
                  • Gość: Aguś Re: Do Agusi IP: *.abb.pl 24.08.01, 10:40
                    Gość portalu: agniecha napisał(a):

                    A może Janek
                    > > poleciał już do Koszalina i przygotowuje strategie?
                    > obawiam sie, ze Janek tak sie wczul w obmyslanie strategii, ze swiata dookola n
                    > ie
                    > widzi ;) albo nic nie wymyslil i wstyd nie pozwala mu sie tu pokazac? ;)

                    Po tym jak zaprezentował się do tej pory to można przypuszczać, że nieodzywa sie
                    tak długo, bo szuka prawdziwego bombowca, a przynajmniej jakiegoś samolociku, na
                    którym mógły poćwiczyć celność. I zobacz jak ta technika poszła do przodu, kiedyś
                    dawno temu latał sobie biedny amorek machając zawziecie skrzydełkami i
                    rozpuszczając strzały na prawo i lewo, a teraz? samoloty!!!
                    Ale cóż, czekam cierpliwie czym Janek nas zaskoczy?
                    A.
                    • Gość: agniecha Re: Do Agusi IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 11:42
                      to i tak dobrze, ze samoloty, a nie np dowozi nam Servisco i nie musimy sobie
                      sami aplikowac, jak szczepionki, hihihi :)
                      Jankowi daje 3 dni, potem uznam ze skapitulowal.
    • Gość: roro Re: Agniecha - PLEASE!!!!!!!!!!!!!!!!!! nie zalamuj mnie. IP: 217.8.191.* 23.08.01, 17:03
      W watku "Ile masz lat" podalem swoj wiek, podobnie jak ty.
      Niedawno bralem kredyt mieszkaniowy. Wchodze do banku i mowie, ze ja w sprawie
      kredytu. "Studencki?" - pyta pani za okienkiem.
      Zreszta szczesliwi czasu nie licza, a milosc nie powinna liczyc nikomu wieku.
      • Gość: agniecha Re: Agniecha - PLEASE!!!!!!!!!!!!!!!!!! nie zalamuj mnie. IP: *.man.polbox.pl 23.08.01, 17:11
        Nie podalam swojego wieku w tym watku,
        podala swoj wiek Agniecha, a ja sie podpisuje agniecha.
        Ale Twoj wiek sprawdzilam :)
        Jestem od Ciebie mlodsza.
        Moj wiek jest w sam raz, chociaz zalezy jak sie go okresli: mozna go okreslic
        tak, ze wychodzi duzo, albo tak, ze wychodzi calkiem malo :)
        Kto za pierwszym podejsciem zgadnie, ile mam lat tego zabieram ze soba na urlop!
        Co Wy na to?
        • Gość: roro Re: Agniecha - PLEASE!!!!!!!!!!!!!!!!!! nie zalamuj mnie. IP: 217.8.191.* 23.08.01, 17:19
          Gość portalu: agniecha napisał(a):


          > Kto za pierwszym podejsciem zgadnie, ile mam lat tego zabieram ze soba na urlop
          > !
          > Co Wy na to?

          Jestem gentelmenem i o wieku dam nigdy nie rozmawiam. A juz na pewno nie powiem
          ile masz lat. Nie liczy sie wiek, ale uczucie.

          Z tym podaniem przez ciebie wieku w "Ile masz lat" to dalem plame. Ale przekonany
          bylem, ze Agniecha to agniecha.

          • Gość: agniecha Re: Roro IP: *.man.polbox.pl 23.08.01, 17:28
            Gość portalu: roro napisał(a):

            > Jestem gentelmenem i o wieku dam nigdy nie rozmawiam. A juz na pewno nie powiem
            > ile masz lat. Nie liczy sie wiek, ale uczucie.
            swiete slowa panie gentelmenie :) , chociaz jesli chodzi o ten wiek, to czy nie
            uwazasz, ze czasami ta roznica wieku ma jednak znaczenie? bo rzeczywiscie roznica
            5 moze nawet do 10 lat to przejdzie, ale czy 20 lub wiecej to na pewno takie nic?

            > Z tym podaniem przez ciebie wieku w "Ile masz lat" to dalem plame. Ale przekona
            > ny
            > bylem, ze Agniecha to agniecha.
            widzisz, a jednak czasami Agniecha to nie agniecha.
            zupelnie jak z pozorami, czasami myla.

            agniecha
            • Gość: roro Re: Agniecha sorry - agniecha. IP: 217.8.191.* 23.08.01, 17:35
              Funkcjonuje wiele par z roznica wieku przekraczajaca 20 lat i sa oni bardzo
              szczesliwi. Rzecz nie w wieku lecz w uczuciu i doborze charakterow.
              Sam znamdwie pary z roznica wieku 20 lat (on starszy) i 10 lat (ona starsza).
              Lennon tez ozenil sie z Yoko starsza o kilka lat. I byli szczesliwi az do
              smierci (niestety jego). Natomiast p. Polanski ma obecnie o wiele lat mlodsza
              zone (dokladnie nie wiem ile, ale chyba ze 40).
              • Gość: roro Re: agniecha. Janek spasowal IP: 217.8.191.* 23.08.01, 17:37
                Mam rozumiec, ze to milczenie Janka oznacza jego passe.
                Czyli ja wygralem i ja jade z toba do Kolobrzegu.
                • Gość: agniecha Re: Roro. Janek spasowal IP: *.man.polbox.pl 23.08.01, 17:48
                  nie mow hop, dopoki nie przeskoczysz!
                  Janek to sprytna i nieprzewidywana istota.
                  szykuje sie do bombardowania...
                  moze jeszcze wszystkich zaskoczyc ;)
              • Gość: agniecha Re: Roro IP: *.man.polbox.pl 23.08.01, 17:45
                nie chcialabym byc miec chyba meza duzo mlodszego,
                gdybym byla stara mozliwe, ze bylabym zazdrosna o te mlodsze kobiety krecace
                sie w poblizu mojego malzonka, mimo, ze bylyby to irracjonalne leki, dla kobiet
                jednak takie rzeczy sa wazne, chca byc atrakcyjne... ciagle.
                ale starszego moglabym miec.

                i tak nie mamy nic do powiedzenia w takich sprawach, z ta miloscia to juz tak
                jest, ze czy chcemy czy nie chcemy po prostu sie pojawia, nie mozna zaplanowac
                i to jest chyba najbardziej niesamowite :)




                • Gość: zulu Re: Wazna sprawa IP: *.regionet.pl 23.08.01, 19:06
                  Wiecie co, zazdrość wyklucza szczęscie
                  Ostatecznie w swoich fantazjach też nigdy nie kocham sie ze swoim facetem, a
                  poświęcam na nie wiele czasu, więc to chyba nic nie szkodzi.
                  Może szkoda tylko że musimy sie ograniczać do fantazji i do patrzenia.
                  Pozostałe zmysły u was facetow są takie zaniedbane, zawsze mi was szkoda(gdy
                  mnie gwałcicie wzrokiem).
                  Z drugiej strony skoro naprawde tacy jesteście to zaczynam rozumieć dlaczego
                  tyle kobiet woli kobiety.
                  A gdyby tak okazało sie że kobiety nie są was jednak w stanie zaakceptować, i
                  swiat składał by sie z kochojących sie par kobiecych, i samotnych mezczyzn
                  gwałcących ich wzrokiem - to by dopiero było:)))
                  • Gość: Elik Re: Wazna sprawa IP: *.telenergo.pl 24.08.01, 09:17
                    Gość portalu: zulu napisał(a):

                    > Wiecie co, zazdrość wyklucza szczęscie
                    > Ostatecznie w swoich fantazjach też nigdy nie kocham sie ze swoim facetem, a
                    > poświęcam na nie wiele czasu, więc to chyba nic nie szkodzi.
                    > Może szkoda tylko że musimy sie ograniczać do fantazji i do patrzenia.
                    > Pozostałe zmysły u was facetow są takie zaniedbane, zawsze mi was szkoda(gdy
                    > mnie gwałcicie wzrokiem).
                    > Z drugiej strony skoro naprawde tacy jesteście to zaczynam rozumieć dlaczego
                    > tyle kobiet woli kobiety.
                    > A gdyby tak okazało sie że kobiety nie są was jednak w stanie zaakceptować, i
                    > swiat składał by sie z kochojących sie par kobiecych, i samotnych mezczyzn
                    > gwałcących ich wzrokiem - to by dopiero było:)))



                    Ale o co Ci właściwie chodzi????????????

                    • Gość: roro Re: do zulu IP: 217.8.191.* 24.08.01, 11:42

                      Gość portalu: zulu napisał(a):
                      >
                      >
                      >
                      > Z drugiej strony skoro naprawde tacy jesteście to zaczynam rozumieć dlacze
                      > go tyle kobiet woli kobiety.
                      > A gdyby tak okazało sie że kobiety nie są was jednak w stanie zaakceptować
                      > , i swiat składał by sie z kochojących sie par kobiecych, i samotnych mezczyzn
                      > gwałcących ich wzrokiem - to by dopiero było:)))
                      >

                      Wielu facetow woli facetow. Czy to znaczy, ze wszystkie kobiety sa do bani?
                      A gdyby tak okazalo sie, ze swiat sklada sie tylko z par facetow i samotnych
                      kobiet gwalcacych ich wzrokiem - to by bylo.
                      Co do gwalcenia wzrokiem, to wyobrazcie sobie drogie panie, ze przechodzi kolo
                      was Antonio Banderas lub Patric Swayze lub Ricky Martin lub boski Enrique lub ...
                      Czy zadna z was nie obejrzala by sie? Czy te piszczace nastolatki na koncertach
                      Martina, to tylko kwestia "trzepnietego" wieku? Ilez to kobiet, obecnie w wieku
                      naszych mam, "gwalcilo" wzrokiem Paula, Ringo, Johna i Georga?

                      Co ty na to zulu?

                      • Gość: roro Re: agniecha!!! - Janek spasowal IP: 217.8.191.* 24.08.01, 11:48
                        Chyba jednak Janek spasowal. Moze przestraszyl sie tych pistoletow i 10 krokow.

                        Czy myslisz, ze jeszcze tankuje swoj F16? A moze szykuje pelne uzbrojenie?
                        Ja mysle, ze po prostu koluje.

                        No dobra; daje mu jeszcze 15 minut.
                        Po tym czasie przyznam sobie zwyciestwo walkowerem.
                        • Gość: agniecha Re: Agniecha!!! - Janek spasowal IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 11:53
                          daj mu pol godziny,
                          moze musial sie katapultowac nad Pacyfikiem
                          i biedaczek teraz probuje sie nie utopic ;)
                          • Gość: agniecha Re: Janek! spasowales czy nie? IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 11:55
                            wszyscy chca wiedziec!!!
                            • Gość: roro Re: Janek! spasowales czy nie? IP: 217.8.191.* 24.08.01, 12:06
                              Pol godziny chyba juz minelo.
                              • Gość: roro Re: Janek! spasowales czy nie? IP: 217.8.191.* 24.08.01, 12:09
                                Ja gram fair.
                                Moze jeszcze polgodziny. Moze ma problemy z lacznoscia ze swojego bombowca.
                                No dobra. jeszcze godzina.
                                • Gość: agniecha Re: Janek! spasowales czy nie? IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 12:19
                                  jakis Ty wspanialomyslny!
                                  co oczywiscie dobrze o Tobie swiadczy ;)
                                  OKI, czekamy do 13.09 i zobaczymy co bedzie.
                                  • Gość: agniecha Re: co kobitka wiedziec powinna IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 12:27
                                    wczoraj podczas zakupow, ktorych po prostu nienawidze!!!, miotajac sie miedzy
                                    przymierzalnia a wieszakami z ciuchami stwierdzilam, ze kazda kobitka wiedzic
                                    powinna, ze na zakupy chodzi sie z przyjaciolkami. Taka przyjaciolka to
                                    pozyteczna rzecz, moze doniesc do przymierzalni mniejsze lub wieksze rozmiary
                                    upragnionego ciucha. Tylko bron Boze, nie zabierac faceta, faceci nie lubia
                                    lazic z kobietami na zakupy, strasznie ich to nudzi, przynajmniej ja takiego
                                    nie znam.
                                    natomiast jezeli idzie sie kupowac bielizne - to tylko z facetem!!!
                                    no to kobietki, panow pod pachy i po staniki!!!
                                    • Gość: roro Re: co kobitka wiedziec powinna IP: 217.8.191.* 24.08.01, 13:21
                                      OK. Kiedy idziesz kupic sobie staniczek?
                                      • Gość: roro Re: Dajmy Jankowi jeszcze szanse. IP: 217.8.191.* 24.08.01, 13:27
                                        Minela juz 13.09 i Janek sie nie odezwal. No i co Agniecha (agniecha)?
                                        Mysle, ze biedak nie jest swiadom tego, ze tak czekasz na jego odpowiedz.
                                        Jesli chodzi o mnie, to dalbym mu jeszcze szanse. Powiedzmy do Poniedzialku.
                                        W postcie do Agusi wspominalas, ze poczekasz 3 dni.
                                        Ja nie lubie wygrywac nie fair.

                                        Ale decyzja nalezy do Ciebie. Ja nie chce Ci nic narzucac ani sie narzucac.
                                        • Gość: agniecha Re: Dajmy Jankowi jeszcze szanse. IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 13:33
                                          dobrze, dajemy Jankowi szanse do poniedzialku,
                                          ale juz ostatnia!
                                          rozumiem, ze Ty Roro zawsze jestes taki uczciwy
                                          i nie dazysz do celu po trupach wg zasady cel uswieca srodki?

                                          • Gość: roro Re: Dajmy Jankowi jeszcze szanse. IP: 217.8.191.* 24.08.01, 13:39
                                            Zawsze!

                                            Chociaz niektory cel uswieca niektore srodki. Wszystko zalezy jaki cel i jakie
                                            srodki.
                                            • Gość: agniecha Re: Do Roro IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 13:53
                                              Gość portalu: roro napisał(a):

                                              > Zawsze!
                                              > Chociaz niektory cel uswieca niektore srodki. Wszystko zalezy jaki cel i jakie
                                              > srodki.

                                              a masz jakis cel, ktory uswiecilby chociaz czesc srodkow albo nawet jeden srodek?
                                              • Gość: roro Re: Do agniechy IP: 217.8.191.* 24.08.01, 14:16
                                                Gość portalu: agniecha napisał(a):

                                                > a masz jakis cel, ktory uswiecilby chociaz czesc srodkow albo nawet jeden
                                                > srodek?

                                                Chyba obecnie rozmawiamy na dwa watki.
                                                Mam wiele celow i wiele swietnych (swietych) srodkow.
                                                Ale te srodki maja sie nijak do tego najwazniejszego celu, wiec ten cel nie
                                                uswieci tych swietnych srodkow.
                                                Kurcze sam nie bardzo rozumiem o co mi chodzi.

                                          • Gość: Aguś Re: Dajmy Jankowi jeszcze szanse. IP: *.abb.pl 24.08.01, 15:05
                                            Gość portalu: agniecha napisał(a):

                                            > dobrze, dajemy Jankowi szanse do poniedzialku,
                                            > ale juz ostatnia!
                                            > rozumiem, ze Ty Roro zawsze jestes taki uczciwy
                                            > i nie dazysz do celu po trupach wg zasady cel uswieca srodki?
                                            >
                                            Dając szansę Jankowi tym samym daliście i mnie :) bo może jednak będę miała
                                            szansę sprawdzenia się w roli pocieszycielki. Z niepokojem tylko cały czas czekam
                                            czy będę musiała dowiedzieć się czegoś o samolotach, czy będę mogła skorzystać po
                                            prostu ze znajomości Warmii i Mazur (moja babcia mieszka w Grunwaldzie -
                                            wprawdzie z krzyżakami się nie biła, ale czuję klimat ;) )
                                            A.
                                            • Gość: agniecha Re: Dajmy Jankowi jeszcze szanse. IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 15:10
                                              jak to jednak trzeba byc wszechstronnym w dzisiejszych czasach ;)))
                                              nie wiadomo, jaka wiedza sie przyda.
                                      • Gość: agniecha Re: co kobitka wiedziec powinna IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 13:38
                                        a co?
                                        znasz jakiegos pana, ktory chcialby mi towarzyszyc?
                                        • Gość: roro Re: co agniecha wiedziec powinna IP: 217.8.191.* 24.08.01, 14:09
                                          Znam i to bardzo dobrze.
                                          Jest inteligentny, dobrze wychowany, czuly, bardzo meski i wiele wie o milosci.
                                          • Gość: agniecha Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 14:13
                                            a ile ma wzrostu?
                                            bo musze wiedziec, czy mozna do niego zalozyc szpilki? ;)
                                            • Gość: roro Re: co agniecha wiedziec powinna IP: 217.8.191.* 24.08.01, 14:20
                                              Mozna zalozyc szpilki. Jak przestaje sie garbic, to ma prawie 185. A jak stanie
                                              na palcach to 190.
                                              Ale ja zawsze myslalem, ze dla dziewczyn najwazniejsze sa cechy psychiczne u
                                              faceta, a nie fizyczne. Przynajmniej tak wszystkie mowia.
                                              • Gość: Elik Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.telenergo.pl 24.08.01, 14:37
                                                oczywiście że tak , jak już zauważą te fizyczne, hi, hi...
                                                • Gość: Lola Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.nationale.com.pl 24.08.01, 14:47
                                                  Gość portalu: Elik napisał(a):

                                                  > oczywiście że tak , jak już zauważą te fizyczne, hi, hi...
                                                  zadawalam sie kiedys z egzemplarzem: 190 cm, wyglad jak brad pitt, sniadanko do
                                                  lozka, okna i garnki pomyte, ubrania poprasowane, obiadek cieplutki, domek
                                                  czysciutki, bez czapki na mroz wyjsc nie moglam itp. i co? nuda panie, nic sie
                                                  nie dzieje. a to ja chcialam gotowac te obiadki i biegac za osobnikiem z
                                                  szalikami. papek.
                                                  • Gość: agniecha Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 14:54
                                                    nuda, bo prawdopodobnie nie bylas w nim zakochana.
                                                    jak kobieta nie jest zakochana, to moze miec obok Mistera swiata i nie bedzie
                                                    to na niej robilo zadnego wrazenia.
                                                  • Gość: Lola Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.nationale.com.pl 24.08.01, 15:00
                                                    Gość portalu: agniecha napisał(a):

                                                    > nuda, bo prawdopodobnie nie bylas w nim zakochana.
                                                    > jak kobieta nie jest zakochana, to moze miec obok Mistera swiata i nie bedzie
                                                    > to na niej robilo zadnego wrazenia.
                                                    bylam, bylam. ale ile czasu mozna jesc sniadanie w lozku. to tak jak z tym
                                                    zaglaskanym kotkiem.
                                                  • Gość: agniecha Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 15:05
                                                    aha, rozumiem...
                                                    i wspolczuje, na dluzsza mete to rzeczywiscie moze byc meczace.
                                                    umiar - to podstawa.
                                                  • Gość: Lola Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.nationale.com.pl 24.08.01, 15:29
                                                    Gość portalu: agniecha napisał(a):

                                                    > aha, rozumiem...
                                                    > i wspolczuje, na dluzsza mete to rzeczywiscie moze byc meczace.
                                                    > umiar - to podstawa.
                                                    dzieki za dobre slowo. juz sobie zycie zamienilam na lepsze:)))) szczescia zycze.
                                                    papek.

                                              • Gość: agniecha Re: do Roro... jednowatkowo IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 14:38
                                                primo: jaki wiec jest ten najwazniejszy cel?
                                                secundo: owszem, cechy psychiczne sa najwazniejsze, ale proponuje wreszcie
                                                wyrzucic do kosza przeswiadczenie, ze wyglad sie nie liczy.
                                                a wlasnie, ze sie liczy! tzn jesli chodzi o zwiazki a nie przyjaznie czy
                                                znajomosci. nie chodzi o to,zeby wszyscy wygladali jak modele, ale zeby byli
                                                zadbani. chyba kazdy facet chcialby, zeby jego kobietka byla zadbana i
                                                atrakcyjna i vice versa. poza tym, jak sie kogos poznaje, to ocenia sie go po
                                                wygladzie, bo jeszcze nie zna sie jego charakteru.
                                                i dlatego lubie tzw "znajomosci internetowe", tu sie tylko gada i jesli masz
                                                cos do powiedzenia ciekawego to od razu to widac, a jak nie, to tez nie da sie
                                                ukryc, ze nudzisz.

                                                nastepne pytanko bedzie wiec "nie fizyczne": czy jest balaganiarzem czy
                                                pedantem?
                      • Gość: zulu Re: do roro IP: *.regionet.pl 24.08.01, 14:38
                        Cześć Roro

                        A po co mi Antonio Banderas, ja tam wole co przystojniejszych czy eleganckich
                        Kowalskich i Nowaków. Własciwie nigdy nie zauwazyłam czy mój facet ogląda się
                        za innymi kobietami, pewnie dlatego że w otoczeniu zawsze jest tyle ciekawszych
                        obiektów do obserwacji:)
                        Ale tak patrząc na nas z boku, z pewnego dystansu widze całkiem smieszną
                        scenkę: dwoje zakochanych ludzi, trzymają się za rączki, w tym samym czasie
                        jeden gwałci wzrokiem dziewczyne z odsłoniętymi piersiami na lezaku obok, druga
                        sni własnie na jawie że znajduje się w ramionach tego wysokiego opalonego
                        ratownika, ktory w dodadku co jakiś czas na nią zerka:)))
                        • Gość: Elik Re: do roro IP: *.telenergo.pl 24.08.01, 14:52
                          Gość portalu: zulu napisał(a):

                          > Cześć Roro
                          >
                          > A po co mi Antonio Banderas, ja tam wole co przystojniejszych czy eleganckich
                          > Kowalskich i Nowaków. Własciwie nigdy nie zauwazyłam czy mój facet ogląda się
                          > za innymi kobietami, pewnie dlatego że w otoczeniu zawsze jest tyle ciekawszych
                          >
                          > obiektów do obserwacji:)
                          > Ale tak patrząc na nas z boku, z pewnego dystansu widze całkiem smieszną
                          > scenkę: dwoje zakochanych ludzi, trzymają się za rączki, w tym samym czasie
                          > jeden gwałci wzrokiem dziewczyne z odsłoniętymi piersiami na lezaku obok, druga
                          >
                          > sni własnie na jawie że znajduje się w ramionach tego wysokiego opalonego
                          > ratownika, ktory w dodadku co jakiś czas na nią zerka:)))




                          a ty ciągle o jednym..............

                        • Gość: roro Re: do zulu (do zuli) IP: 217.8.191.* 24.08.01, 15:00
                          Czyli to nie tylko faceci "gwalca" wzrokiem.

                          Moim zdaniem jesli tylko konczy sie na patrzeniu (ale tez bez przesady) to
                          wszystko jest w porzadku. To tak jakby podziwiac jakis obraz lub inne dzielo
                          sztuki. Moze podobac mi sie Mona Lisa, ale nie bede z nia przeciez grzeszyc.
                          Natomiast jesli facet w twoim towarzystwie nie robi nic innego, tylko oglada
                          sie za byle spodniczka i robi to ostentacyjnie, to nalezy od razu go olac.
                          I oczywiscie vice versa.
                          • Gość: roro Re: co agniecha wiedziec powinna IP: 217.8.191.* 24.08.01, 15:09
                            Nie jest balaganiarzem, ale tez nie jest pedantycznie czysty.
                            Od razu wyprzedze kolejne pytania:
                            - swietnie gotuje,
                            - lubi majsterkowac; remont mieszkania to pestka,
                            - lubi potanczyc,
                            - lubi muzyke rockowa (ale nie hard) i nie stroni od muzyki klasycznej,
                            - od czasu do czasu lubi zimne piwo,
                            - nieraz lubi poogladac mecze w TV (ale tylko te wazne i ciekawe, a takich jest
                            5 - 6 w roku),
                            - jest romantykiem i gentelmanem,
                            - inne jego wymiary to: 112/85/90/25
                            - chce pomoc ci wybrac staniczek,
                            - marzy, by z toba pojechac na wakacje.

                            Wystarczy, czy jeszcze cos.
                            • Gość: agniecha Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 15:13
                              Gość portalu: roro napisał(a):

                              > Wystarczy, czy jeszcze cos.

                              a ma brode?
                              • Gość: roro Re: co agniecha wiedziec powinna IP: 217.8.191.* 24.08.01, 15:21
                                Obecnie nie (wasow tez nie), ale kiedys nosil, bo jak mial 30 lat, to nie
                                chcieli go wpuscic do kina na film od 18 lat. Teraz tez musi pokazywac dowod.
                                Uprzedzajac kolejne pytania:
                                - ciemny blondyn,
                                - nie lysieje,
                                - niebieskie oczy (wlasciwie niebiesko-zielone),
                                - miesiste usta (niezle caluje),
                                - brak znakow szczegolnych,

                                O stanie majatkowym nie bede nic pisal, bo nie lubie sie przechwalac ;-).
                                • Gość: agniecha Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 15:28
                                  Gość portalu: roro napisał(a):

                                  > - miesiste usta (niezle caluje),

                                  > O stanie majatkowym nie bede nic pisal, bo nie lubie sie przechwalac ;-).

                                  i skromny, jak widze ;)))
                                  a jak z kondycja?
                                  • Gość: roro Re: co agniecha wiedziec powinna IP: 217.8.191.* 24.08.01, 15:38
                                    Kondycja w normie, ale mogla by byc lepsza. W zimie bedzie chodzil na silownie.
                                    Za to ten facet bardzo lubi chodzic na zakupy i przynosic kobiecie rozne
                                    fatalaszki. Tu wykazuje sie wyjatkowa kondycja i hartem ducha.

                                    Czy ta cala wiedza jest ci potrzebna, by pojsc z facetem kupic sobie staniczek?
                                    Mysle, ze juz wiesz wszystko.
                                    Aha - ten facet ma calkiem niezle poczucie humoru i lubi czesto sie smiac (to
                                    zapewne byloby kolejne pytanie).
                                    • Gość: agniecha Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 15:44
                                      Ooo, to rzeczywiscie mialo byc kolejne pytanie!
                                      Bez poczucia humoru ani rusz :)

                                      wiesz co? jednej rzeczy na pewno nie mozna temu facetowi odmowic: odwagi.
                                      tak w ciemno zglosil sie na ochotnika do latania po staniki, a jezeli ja jestem
                                      okropna wredna jedza, ktora bedzie ciagle marudzila i nie spodoba sie jej ani
                                      jeden stanik w calej Warszawie? to co???
                                      • Gość: magdi Re: co agniecha wiedziec powinna IP: 12.44.230.* 24.08.01, 16:24
                                        wiesz co? jednej rzeczy na pewno nie mozna temu facetowi odmowic: odwagi.
                                        tak w ciemno zglosil sie na ochotnika do latania po staniki, a jezeli ja
                                        jestem okropna wredna jedza, ktora bedzie ciagle marudzila i nie spodoba sie
                                        jej ani jeden stanik w calej Warszawie? to co???

                                        To zostaną Wam super przymierzalnie w Galerii Centrum
                                        a tak poza tym to kręcimy się wkółko gwałcenia wzrokiem ... pozdrawiam
                                      • Gość: magdi Re: co agniecha wiedziec powinna IP: 12.44.230.* 24.08.01, 16:37
                                        wiesz co? jednej rzeczy na pewno nie mozna temu facetowi odmowic: odwagi.
                                        tak w ciemno zglosil sie na ochotnika do latania po staniki, a jezeli ja
                                        jestem okropna wredna jedza, ktora bedzie ciagle marudzila i nie spodoba sie
                                        jej ani jeden stanik w calej Warszawie? to co???

                                        To zostaną Wam super przymierzalnie w Galerii Centrum
                                        a tak poza tym to kręcimy się wkółko gwałcenia wzrokiem ... pozdrawiam
                                • Gość: Elik Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.telenergo.pl 24.08.01, 15:40
                                  Gość portalu: roro napisał(a):

                                  > Obecnie nie (wasow tez nie), ale kiedys nosil, bo jak mial 30 lat, to nie
                                  > chcieli go wpuscic do kina na film od 18 lat. Teraz tez musi pokazywac dowod.
                                  > Uprzedzajac kolejne pytania:
                                  > - ciemny blondyn,
                                  > - nie lysieje,
                                  > - niebieskie oczy (wlasciwie niebiesko-zielone),
                                  > - miesiste usta (niezle caluje),
                                  > - brak znakow szczegolnych,
                                  >


                                  A ogon, kopyta i rogi, to co...? ;))))))))))
                                  • Gość: wacia Re: co agniecha wiedziec powinna IP: *.nationale.com.pl 24.08.01, 15:42
                                    Gość portalu: Elik napisał(a):

                                    > Gość portalu: roro napisał(a):
                                    >
                                    > > Obecnie nie (wasow tez nie), ale kiedys nosil, bo jak mial 30 lat, to nie
                                    > > chcieli go wpuscic do kina na film od 18 lat. Teraz tez musi pokazywac dow
                                    > od.
                                    > > Uprzedzajac kolejne pytania:
                                    > > - ciemny blondyn,
                                    > > - nie lysieje,
                                    > > - niebieskie oczy (wlasciwie niebiesko-zielone),
                                    > > - miesiste usta (niezle caluje),
                                    > > - brak znakow szczegolnych,
                                    > >
                                    >
                                    >
                                    > A ogon, kopyta i rogi, to co...? ;))))))))))

                                    i cyrograf w rekach;)

                                    • Gość: Janek Jestem, a z góry wszystko widać IP: *.ipartners.pl 24.08.01, 16:05
                                      Roro, nie święć jeszcze zwycięstwa.
                                      Do Agniechy: w związku z tak niską skutecznością dotychczasowego sprzętu
                                      (zaledwie ucho, a liczyłem na coś więcej) pracuję nad skompletowaniem maszyn.
                                      Ma już jednego zwinnego MBB, zwinnego TIGER-a, skutecznego AH 64 w najnowszej
                                      wersji B, do tego Comanche, Kamow Ka 50 i Mi 28 Havoc w rezerwie. Pracuję nad
                                      założeniami taktycznymi. W nocy ostatecznie dokonam wyboru sprzętu i dokonam
                                      ataku. I nie straszne mi myśliwce nocne nieprzyjaciela. Grunt to dobry radar
                                      na "nosie", dobre działko i podwiedzana artyleria. Kto wątpi jeszcze we mnie,
                                      niech obejrzy "Apache''a" w akcji.
                                      Zmiana broni podyktowana została niską skutecznością dotychczasowych prób.
                                      Tym razem, atak poprowadzony zostanie nie po Niebie, ale bardziej przy ziemi,
                                      stąd smigłowce.
                                      O jaki to staniczek Agniecho chodzi?
                                      A co do Kołobrzegu: atak od strony morza też mozliwy, od czego zwinne F 18 na
                                      lotniskowcu, w razie czego Super Etendard na "Fochu".

                                      Pozdrawiam
                                      P.S. Dziś Agniecho Cię obsypię czymś wyjatkowym. Wieczorem Ci zakomunikuję co
                                      to za rakiety. Aha i proszę Aguś o niedawanie mi nadziei bo sprzęt mi się
                                      zbuntuje!
                                      • Gość: agniecha Re: Jestem, a z góry wszystko widać IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 16:38
                                        Gość portalu: Janek napisał(a):

                                        > Do Agniechy: w związku z tak niską skutecznością dotychczasowego sprzętu
                                        > (zaledwie ucho, a liczyłem na coś więcej) pracuję nad skompletowaniem maszyn.
                                        > Ma już jednego zwinnego MBB, zwinnego TIGER-a, skutecznego AH 64 w najnowszej
                                        > wersji B, do tego Comanche, Kamow Ka 50 i Mi 28 Havoc w rezerwie. Pracuję nad
                                        > założeniami taktycznymi. W nocy ostatecznie dokonam wyboru sprzętu i dokonam
                                        > ataku. I nie straszne mi myśliwce nocne nieprzyjaciela. Grunt to dobry radar
                                        > na "nosie", dobre działko i podwiedzana artyleria. Kto wątpi jeszcze we mnie,
                                        > niech obejrzy "Apache''''a" w akcji.
                                        > Zmiana broni podyktowana została niską skutecznością dotychczasowych prób.
                                        > Tym razem, atak poprowadzony zostanie nie po Niebie, ale bardziej przy ziemi,
                                        > stąd smigłowce.
                                        hmmm, zaczynam sie bac...
                                        > A co do Kołobrzegu: atak od strony morza też mozliwy, od czego zwinne F 18 na
                                        > lotniskowcu, w razie czego Super Etendard na "Fochu".
                                        nigdzie sie przed Toba nie ukryje, co?

                                        > P.S. Dziś Agniecho Cię obsypię czymś wyjatkowym. Wieczorem Ci zakomunikuję co
                                        > to za rakiety. Aha i proszę Aguś o niedawanie mi nadziei bo sprzęt mi się
                                        > zbuntuje!
                                        Agus,teraz masz szanse! zdekoncentruj Janka,
                                        W przeciwnym razie zostane zbombardowana i wzieta do niewoli !!!
                                      • Gość: agniecha Re: Jestem, a z góry wszystko widać IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 16:40
                                        Gość portalu: Janek napisał(a):

                                        > Do Agniechy: w związku z tak niską skutecznością dotychczasowego sprzętu
                                        > (zaledwie ucho, a liczyłem na coś więcej) pracuję nad skompletowaniem maszyn.
                                        > Ma już jednego zwinnego MBB, zwinnego TIGER-a, skutecznego AH 64 w najnowszej
                                        > wersji B, do tego Comanche, Kamow Ka 50 i Mi 28 Havoc w rezerwie. Pracuję nad
                                        > założeniami taktycznymi. W nocy ostatecznie dokonam wyboru sprzętu i dokonam
                                        > ataku. I nie straszne mi myśliwce nocne nieprzyjaciela. Grunt to dobry radar
                                        > na "nosie", dobre działko i podwiedzana artyleria. Kto wątpi jeszcze we mnie,
                                        > niech obejrzy "Apache''''a" w akcji.
                                        > Zmiana broni podyktowana została niską skutecznością dotychczasowych prób.
                                        > Tym razem, atak poprowadzony zostanie nie po Niebie, ale bardziej przy ziemi,
                                        > stąd smigłowce.
                                        hmmm, zaczynam sie bac...
                                        > A co do Kołobrzegu: atak od strony morza też mozliwy, od czego zwinne F 18 na
                                        > lotniskowcu, w razie czego Super Etendard na "Fochu".
                                        nigdzie sie przed Toba nie ukryje, co? czeka mnie noc w bunkrze gleboko pod
                                        ziemia :O

                                        > P.S. Dziś Agniecho Cię obsypię czymś wyjatkowym. Wieczorem Ci zakomunikuję co
                                        > to za rakiety. Aha i proszę Aguś o niedawanie mi nadziei bo sprzęt mi się
                                        > zbuntuje!
                                        Agus,teraz masz szanse! zdekoncentruj Janka,
                                        W przeciwnym razie zostane zbombardowana i wzieta do niewoli !!!
                                      • Gość: agniecha Re: Jestem, a z góry wszystko widać IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 16:40
                                        Gość portalu: Janek napisał(a):

                                        > Do Agniechy: w związku z tak niską skutecznością dotychczasowego sprzętu
                                        > (zaledwie ucho, a liczyłem na coś więcej) pracuję nad skompletowaniem maszyn.
                                        > Ma już jednego zwinnego MBB, zwinnego TIGER-a, skutecznego AH 64 w najnowszej
                                        > wersji B, do tego Comanche, Kamow Ka 50 i Mi 28 Havoc w rezerwie. Pracuję nad
                                        > założeniami taktycznymi. W nocy ostatecznie dokonam wyboru sprzętu i dokonam
                                        > ataku. I nie straszne mi myśliwce nocne nieprzyjaciela. Grunt to dobry radar
                                        > na "nosie", dobre działko i podwiedzana artyleria. Kto wątpi jeszcze we mnie,
                                        > niech obejrzy "Apache''''a" w akcji.
                                        > Zmiana broni podyktowana została niską skutecznością dotychczasowych prób.
                                        > Tym razem, atak poprowadzony zostanie nie po Niebie, ale bardziej przy ziemi,
                                        > stąd smigłowce.
                                        hmmm, zaczynam sie bac...
                                        > A co do Kołobrzegu: atak od strony morza też mozliwy, od czego zwinne F 18 na
                                        > lotniskowcu, w razie czego Super Etendard na "Fochu".
                                        nigdzie sie przed Toba nie ukryje, co? czeka mnie noc w bunkrze gleboko pod
                                        ziemia :O

                                        > P.S. Dziś Agniecho Cię obsypię czymś wyjatkowym. Wieczorem Ci zakomunikuję co
                                        > to za rakiety. Aha i proszę Aguś o niedawanie mi nadziei bo sprzęt mi się
                                        > zbuntuje!
                                        Agus,teraz masz szanse! zdekoncentruj Janka,
                                        W przeciwnym razie zostane zbombardowana i wzieta do niewoli !!!
                                      • Gość: agniecha Re: Jestem, a z góry wszystko widać IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 16:40
                                        Gość portalu: Janek napisał(a):

                                        > Do Agniechy: w związku z tak niską skutecznością dotychczasowego sprzętu
                                        > (zaledwie ucho, a liczyłem na coś więcej) pracuję nad skompletowaniem maszyn.
                                        > Ma już jednego zwinnego MBB, zwinnego TIGER-a, skutecznego AH 64 w najnowszej
                                        > wersji B, do tego Comanche, Kamow Ka 50 i Mi 28 Havoc w rezerwie. Pracuję nad
                                        > założeniami taktycznymi. W nocy ostatecznie dokonam wyboru sprzętu i dokonam
                                        > ataku. I nie straszne mi myśliwce nocne nieprzyjaciela. Grunt to dobry radar
                                        > na "nosie", dobre działko i podwiedzana artyleria. Kto wątpi jeszcze we mnie,
                                        > niech obejrzy "Apache''''a" w akcji.
                                        > Zmiana broni podyktowana została niską skutecznością dotychczasowych prób.
                                        > Tym razem, atak poprowadzony zostanie nie po Niebie, ale bardziej przy ziemi,
                                        > stąd smigłowce.
                                        hmmm, zaczynam sie bac...
                                        > A co do Kołobrzegu: atak od strony morza też mozliwy, od czego zwinne F 18 na
                                        > lotniskowcu, w razie czego Super Etendard na "Fochu".
                                        nigdzie sie przed Toba nie ukryje, co? czeka mnie noc w bunkrze gleboko pod
                                        ziemia :O

                                        > P.S. Dziś Agniecho Cię obsypię czymś wyjatkowym. Wieczorem Ci zakomunikuję co
                                        > to za rakiety. Aha i proszę Aguś o niedawanie mi nadziei bo sprzęt mi się
                                        > zbuntuje!
                                        Agus,teraz masz szanse! zdekoncentruj Janka,
                                        W przeciwnym razie zostane zbombardowana i wzieta do niewoli !!!
                                      • Gość: agniecha Re: Jestem, a z góry wszystko widać IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 16:40
                                        Gość portalu: Janek napisał(a):

                                        > Do Agniechy: w związku z tak niską skutecznością dotychczasowego sprzętu
                                        > (zaledwie ucho, a liczyłem na coś więcej) pracuję nad skompletowaniem maszyn.
                                        > Ma już jednego zwinnego MBB, zwinnego TIGER-a, skutecznego AH 64 w najnowszej
                                        > wersji B, do tego Comanche, Kamow Ka 50 i Mi 28 Havoc w rezerwie. Pracuję nad
                                        > założeniami taktycznymi. W nocy ostatecznie dokonam wyboru sprzętu i dokonam
                                        > ataku. I nie straszne mi myśliwce nocne nieprzyjaciela. Grunt to dobry radar
                                        > na "nosie", dobre działko i podwiedzana artyleria. Kto wątpi jeszcze we mnie,
                                        > niech obejrzy "Apache''''a" w akcji.
                                        > Zmiana broni podyktowana została niską skutecznością dotychczasowych prób.
                                        > Tym razem, atak poprowadzony zostanie nie po Niebie, ale bardziej przy ziemi,
                                        > stąd smigłowce.
                                        hmmm, zaczynam sie bac...
                                        > A co do Kołobrzegu: atak od strony morza też mozliwy, od czego zwinne F 18 na
                                        > lotniskowcu, w razie czego Super Etendard na "Fochu".
                                        nigdzie sie przed Toba nie ukryje, co? czeka mnie noc w bunkrze gleboko pod
                                        ziemia :O

                                        > P.S. Dziś Agniecho Cię obsypię czymś wyjatkowym. Wieczorem Ci zakomunikuję co
                                        > to za rakiety. Aha i proszę Aguś o niedawanie mi nadziei bo sprzęt mi się
                                        > zbuntuje!
                                        Agus,teraz masz szanse! zdekoncentruj Janka,
                                        W przeciwnym razie zostane zbombardowana i wzieta do niewoli !!!
                                  • Gość: roro Re: co agniecha wiedziec powinna IP: 217.8.191.* 24.08.01, 15:45
                                    Jednak Elik jest z kol zblizonych do swietej inkwizycji.
                                    Rogi jeszcze mi nie wyrosly, ogon miesci sie w spodniach, a na kopytach mam
                                    buty, wiec tez ich nie widac.
                                    • Gość: agniecha Re: co Diabla IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 15:48
                                      no i wszystko sie wydalo!!!
                                      a pomyslec, ze moglam zaprzedac swoja niewinna duszyczke ;)))
                                      • Gość: roro Re: co Diabla IP: 217.8.191.* 24.08.01, 15:57
                                        Gość portalu: agniecha napisał(a):

                                        > no i wszystko sie wydalo!!!
                                        > a pomyslec, ze moglam zaprzedac swoja niewinna duszyczke ;)))

                                        No dobra. Znam innego faceta, ktory moze potowarzyszyc ci w zakupach.
                                        Od razu zaznaczam, ze ma wszystkie takie same cechy psychiczne i fizyczne co
                                        poprzedni, poza ogonkiem i kopytkami. Cyrografu tez nie wymaga.

                                    • Gość: roro Re: co agniecha wiedziec powinna - do agniechy IP: 217.8.191.* 24.08.01, 15:53
                                      Jesli nie spodoba ci sie zaden staniczek, to po calym dniu latania po sklepach
                                      zaprosze cie na wspaniala kolacje przy swiecach, latynoskich rytmach i
                                      szampanem. Znam taki jeden lokal gdzie swietnie karmia i niezle graja.
                                      Na drugi dzien znow mozesz pojsc szukac staniczka i ten facet bedzie ci
                                      towarzyszyl. On jest bardzo wyrozumialy i cierpliwy.
                                      Moze na trzeci dzien stwierdzisz, ze mozesz chodzic bez staniczka.
    • Gość: roro Re: Ciekawe czemu Janek sie nie odzywa. IP: 217.8.191.* 24.08.01, 16:02
      Moze to glupie, ale zaczynam sie martwic.
    • Gość: Elik Re: co agniecha wiedziec powinna - do agniechy IP: *.telenergo.pl 24.08.01, 16:06
      ...nie dość że wielce przebiegły to jeszcze rozpustny, strzeż się agniecho!
      • Gość: Janek Od Janka IP: *.ipartners.pl 24.08.01, 16:12
        Gdybyś Agniecho spojrzała wyżej, już byś mnie zobaczyła. Przecież ja jestem w
        przestworzach?
        A jakiego staniczka szukasz Agniecha?

        Pozdrowienia
        • Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 16:26
          Gość portalu: Janek napisał(a):

          > Gdybyś Agniecho spojrzała wyżej, już byś mnie zobaczyła. Przecież ja jestem w
          > przestworzach?
          przepraszam, ale tak szybko przemknales tym bombowcem, ze nie zauwazylam...
          > A jakiego staniczka szukasz Agniecha?
          a nic specjalnego: czarnego, koronkowego, z odpinanymi ramiaczkami, majteczki tez
          moglyby byc w komlecie ;)
    • Gość: agniecha Re: co Roro wiedziec powinien - do Roro IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 16:11
      Gość portalu: roro napisał(a):

      > Jesli nie spodoba ci sie zaden staniczek, to po calym dniu latania po sklepach
      > zaprosze cie na wspaniala kolacje przy swiecach, latynoskich rytmach i
      > szampanem. Znam taki jeden lokal gdzie swietnie karmia i niezle graja.
      > Na drugi dzien znow mozesz pojsc szukac staniczka i ten facet bedzie ci
      > towarzyszyl. On jest bardzo wyrozumialy i cierpliwy.
      Drogi Roro, doprawdy trzeba o wiele wiecej wysilkow i staran, abym zgodzila sie
      zabrac na bieliznowe zakupy tego delikwenta.
      Aczkolwiek musze przynac, ze te swiece i szampan wywolaly usmiech na mojej twarzy
      :)

      > Moze na trzeci dzien stwierdzisz, ze mozesz chodzic bez staniczka.
      Nie bede chodzic bez staniczka, bo nie lubie!
      Ewentualnie na plazy w cieplych krajach.
      Raz w Hiszpani opalalam sie topless i nawet mi sie podobalo ;)
      • Gość: Janek Do Agniechy IP: *.ipartners.pl 24.08.01, 16:13
        Dziś w nocy.....
        • Gość: agniecha Re: Do Janek IP: *.man.polbox.pl 24.08.01, 16:56
          Gość portalu: Janek napisał(a):

          > Dziś w nocy.....

          ...dzis w nocy to ja wsiadam do swojego SaabJAS39 Gripenka i ostro sie z Toba
          zabawie pilociku...;)))
        • Gość: roro Re: Do poniedzialku. IP: 217.8.191.* 24.08.01, 17:00
          Niestety dzisiejszego dnia nie moge zaliczyc do udanych.
          1.Bylem juz pewny zwyciestwa, a tu nagle Janek wyladowal i jeszcze z pelnym
          uzbrojeniem.
          2.Elik mnie zdemaskowala.
          3.W koncu dostalem kosza od Agniechy (mimo proby wciskania bajerow).
          4.Agusia przestala w koncu sie odzywac i teraz nie wiem, czy reflektuje na
          przegranego nieudacznika.
          5.Popsul mi sie klawisz Backspace.
          6.Klimatyzacja godzine temu przestala dzialac i teraz caly oblewam sie potem
          (mam pokoj od zachodu).
          7.Po raz 4 pisze ten tekst, bo serwer padl i stracilem lacznosc.
          8.Dzis piatek, wiec za trzy dni znow bedzie poniedzialek.

          Mimo to zycze wszystkim udanego weekendu. A Agniesze udanych poszukiwan
          staniczka. Niech Moc bedzie z toba.
          • Gość: Janek Do Agniechy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.01, 00:59
            "...dzis w nocy to ja wsiadam do swojego SaabJAS39 Gripenka i ostro sie z Toba
            zabawie pilociku...;))) "
            Co Ty przez to rozumiesz?
            A więc takie są kobiety! Udają uległość, by po kilku godzinach ostro zaatakować!
            Twój JAS 39 to wielozadaniowiec. Typowo kobiecy samolot. A tak w ogóle to
            nieładnie atakować, kiedy przeciwnik przesiadł już się na śmigłowiec. Dobrze,
            że mam w rezerwie pewne cacko... Gdybyś uważniej czytała, wiedziałabyś....
            Poznaj mego Su 47 "Bierkut", konkurenta JSF. To typowy myśliwiec przechwytujący
            działający ofensywnie, model eksperymentalny. Uosabia wszystko co męskie.
            Pewność siebie, bezpieczeństwo, inteligencję, zwinność,potęgę i ogrom, dalej
            poczucie własnej wartości, zdolność ciągłego rozwoju. Zaatakuje i zniszczy
            wszystko co będzie mu zagrażać.
            Nadal chcesz ostrej zabawy? Złóz broń, kocham słodkie rozejmy. Spiszemy razem
            traktat pokojowy w jednym pokoju......
            Lecz jeśli sztylet trzymasz ukryty, wiedz, że odporny jestem na zasadzki.
            Systemy sterowania i uzbrojenia mam w trzech niezależnych modułach.
            Pod mymi skrzydłami rakiety usta - usta dużego zasięgu K-37M, średniego - K
            77M, bliskiego K 30. Chcesz rozpocząć ten taniec? Te rakiety są odporne na
            fizyczne zakłócenia w postaci wizjomarzeń emitowane przez Aguś.
            Dodam, że jeszcze do tego dochodzą zintegrowany system wyposażenia dodatkowego.
            Przekonasz się o nim, jeśli mnie zdradzisz.
            Podsystem sterowania uzbrojeniem łączy w sobie radar ze skanowaniem
            elektronicznym, więc namierzę Cię szybciej niż myślisz. Systemy wymiany danych
            pozwolą mi otrzymywać dane z moich satelitów. Czujniki opto-elektroniczne oraz
            hełmowy układ wskazywania celów i prezentacji danych uniemozliwi pomyłkę przy
            nanierzaniu i ataku. Tak więc nie ukryjesz się przede mną.
            Aby zabezpieczyć się przed Twą zdradą wynikającą z oczywistej zmienności
            kobiecej przygotuję także inne srodki.
            Właczam silniki, sprawdzam systemy nawigacji, ataku i łączności, włączam
            dopalacze. Krew odpływa mi z twarzy, kiedy dwa oryginalne silniki AL 37F
            wynoszą mnie do gwiazd. Wprowadzam dane wyszukiwawcze. Szukam Twego lotniska.
            trochę to potrwa. Ukrywasz swój samolot gdzieś na lotnisku polowym.
            Mimo wszystko JAS 39 nie jest łatwą zdobyczą. Nerwy napiete jak postronki...
            Mam Cię! Jeszcze na lotnisku!
            Co to znaczy?
            Laduję, wyciagam podwozie, wytracam prędkość. Zabieram Berettę.
            Podchodzę do hangaru, słabe światło. Wewnątrz Ty! Twój kombinezon nieco
            rozpiety. Ach tak wiele obiecuje...!
            "Mam w mym myśliwcu butelkę dobrego wina Pani Pilot. Czy na czas Tej nocy
            moglibyśmy zawrzeć pokój. Płynące z niego obopólne przyjemności mogłyby być
            czymś co połączy nas na dłużej.
            Czy musimy walczyć? Zostawmy nasze maszyny....
            Aha nie przedstawiłem się. Janek Bond, bratanek Jakuba Bonda.
            Ma Pani zachwycające usta Agniecho.....Są takie zmysłowe!"

            Pozdrowienia
            Janek
          • Gość: Elik Re: Do poniedzialku. IP: *.el-4100100.acn.pl 25.08.01, 22:04
            roro, a gdzie odwaga i wytrwałość? czyżbym się nie myliła? ;))))))))
            • Gość: magdi Re: Do poniedzialku. IP: 12.44.230.* 27.08.01, 09:39
              Witaj Roro w poniedziałek, ten tydzień na pewno będzie lepszy, głowa do góry,
              za pięć dni znów weekend!!!
              • Gość: roro Re: Co w poniedzialek. IP: 217.8.191.* 27.08.01, 10:01
                Masz racje Magdi. Za piec dni znow weekend.
                Ale klawisz Backspace przez ostatni weekend jakos nie naprawil mi sie.
                Klimatyzacja jeszcze nie dziala.
                Janek co raz bardziej sie zbroi (coz znaczy moj pistolecik wobec jego armat).
                Aguś nadal sie nie odzywa.
                Elik najwyrazniej lubi kopac lezacego.
                Ogolnie jedno wielkie BEEEE!
                A do tego jeszcze dzis poniedzialek.
                • Gość: roro Re: Co w poniedzialek. Dzieki Magdi. IP: 217.8.191.* 27.08.01, 10:04
                  Tym niemniej dziekuje Ci za slowa pocieszenia i otuchy.
                  Jestes super.

                  Moze jak wypije ta poranna kawe, to depresja (czytaj kac) poweekendowa mi minie.
                  • Gość: magdi Re: Co w poniedzialek. Dzieki Magdi. IP: 12.44.230.* 27.08.01, 10:46
                    A może by tak spróbować podważyć backspace śrubokrętem ewentualnie spinaczem
                    biurowym i wymienić go na Caps Locka (rozmiarami chyba są podobne).
                    Klimatyzacją się nie przejmuj od niej tylko gardło boli.
                    Uściski
                • Gość: agniecha Re: Co w poniedzialek. IP: *.man.polbox.pl 27.08.01, 10:41
                  czesc wszystkim!
                  Roro, troszke optymizmu:
                  klawisz Backspace na pewno sie naprawi,
                  klimatyzacja tez,
                  a do nastepnego weekendu tylko 5 dni :)
                  gdzie Twoj duch walki, nie poddawaj sie!!!

                  a ja bardzo lubie poniedzialki!
                  • Gość: Janek Do Agniechy IP: *.ipartners.pl 27.08.01, 11:06
                    Czy Ty mnie w ogóle czytasz?
                    • Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 27.08.01, 11:11
                      czytam, czytam
                      jednak ostatni post po prostu mnie powalil na lopatki,
                      musze troche ochlonac...

                      juz ochlonelam... i wietrze tu mega podstep,
                      chwilowy rozejm, winko, mydlenie oczu zmyslowymi ustami
                      i zanim sie obejrze zostane wzieta do niewoli!

                      aha, ja tez sie nie przedstawilam, wybacz...
                      Mata Hari

                      • Gość: Janek Do Agniechy IP: *.ipartners.pl 27.08.01, 11:17
                        Janek Bond to też dżentelmen.
                        Proponuję, napisz ciąg dalszy.

                        "Stanął przede mną młody pilot mysliwca, zaschło mi w ustach. Wyjął ...
                        butelkę wina...."

                        Pozdrowienia
                        • Gość: agniecha Re: Do Janek IP: *.man.polbox.pl 27.08.01, 12:33
                          > "Stanął przede mną młody pilot mysliwca, zaschło mi w ustach. Wyjął ...
                          > butelkę wina...."

                          "...podszedl blizej i lekko zachrypnietym glosem zapytal:
                          -Napijemy sie malenka? Nikt nam nie bedzie przeszkadzal.
                          Rzeczywiscie, oprocz nas w hangarze nie bylo nikogo.
                          -Czemu nie? - odpowiedzialam kokieteryjnie poprawiajac swoje dlugie, ciemne wlosy
                          i goraczkowo zastanawiajac sie, co on, do diabla, knuje.
                          Schylil glowe i zaczal wyjmowac korek z butelki.
                          Na to tylko czekalam, blyskawicznym ruchem siegnalam za siebie i kiedy znow
                          podniosl glowe, zobaczyl przed soba 9mm Beretty i moje zielone, wpatrzone w niego
                          badawczo oczy...Zamarl nie spodziewawszy sie takiego widoku, a potem ..."

                          co potem???
                          • Gość: Janek Do Agniechy IP: *.ipartners.pl 27.08.01, 14:35
                            Pomimo widoku beretty wycelowanej w jego pierś odkorkował butelkę i nalał wino
                            do kieliszków.
                            "Napijesz się wina czy wolisz mnie zastrzelić? Martwy już nie będę taki miły
                            jak teraz. Poza tym jeśli się teraz poddam zdążysz możesz mnie jeszcze
                            wykorzystać.
                            Na przykład do ucieczki moim myśliwcem, którego tylko ja potrafię pilotować".
                            To mówiąc wyciągnął do Niej dłoń z kieliszkiem.

                            CDN

                            Pozdrowienia

                            • Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 27.08.01, 15:14
                              Cien niezdecydowania przemknal przez jej twarz.
                              Ciagle trzymajac wycelowany w jego strone pistolet, druga reke powoli
                              wyciagnela po kieliszek.
                              -Jaka mam pewnosc, ze nie wsypales mi jakiejs "niepodzianki" do kieliszka, po
                              ktorej strace przytomnosc? - zapytala.
                              Czego on moze ode mnie chciec, jaki ma cel myslala goraczkowo wpatrujac sie w
                              jego oczy. A musiala przyznac, ze oczy mial sliczne...

                              CDN
                              Pozdrawiam.


                              • Gość: Janek Do Agniechy IP: *.ipartners.pl 27.08.01, 16:16
                                "A po co miałbym cos dosypywać? Nie zwykłem marnować nadzwyczajnych osiągnieć
                                mego starego przyjaciela Q."
                                Wpatrywał się w jej oczy, nie mógł również zapomnieć o Jej niedomkniętym
                                kombinezonie. Co więcej wydawało mu się, że suwak jeszcze trochę zsunął się,
                                ale nie był tego pewien na 100%. W końcu widział to tylko kątem oka.
                                Ale najpierw trzeba było wyeliminować niebezpieczeństwo.
                                Beretta nadal była wycelowana w niego. Nie odrywając wzroku od Jej oczu, które
                                przyciągały go jak magnes, delikatnie odsunął na bok pistolet.
                                Wręczył w końcu kieliszek i rzekł.
                                "Wypijmy za Nas"

                                CDN
                                Pozdrowienia
                                • Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 27.08.01, 17:19
                                  Przyjela kieliszek i opuscila wreszcie dlon z Beretta. Pod wplywem tego ruchu
                                  suwak w i tak opietym kombinezonie zsunal sie o centymetr w dol pokazujac
                                  wiecej niz chciala, zeby On ogladal. Nie uszlo to jego uwadze. Niestety obie
                                  rece miala zajete.
                                  Nagle usmiechnela sie, zmruzyla oczy i podeszla blizej do Niego. Podnoszac
                                  kieliszek do gory wzniosla toast:
                                  - Za nas!
                                  - Za nas - powtorzyl.
                                  Kiedy umoczyl usta w winie, korzystajac z jego nieuwagi, z calej sily uderzyla
                                  go w bok glowy Beretta. Upadl, a ona zaczela biec w kierunku wyjscia hangaru.
                                  Biegla co sil w nogach, za wszelka cene musiala mu uciec.
                                  Dobiegala juz do wyjscia, kiedy usluszala za soba jego kroki. Doganial ja.
                                  Nagle poczula szarpniecie i wyladowala na ziemi. On upadl na nia i ...

                                  CDN.
                                  • Gość: roro Re: Do agniechy i Janka IP: 217.8.191.* 27.08.01, 17:27
                                    Ehe, ehe, przepraszam, ze przeszkadzam, ale mam pytanko; czy ta powiesc ukaze
                                    sie w calosci czy w odcinkach oraz gdzie i kiedy.

                                    Do agniechy: Przypominam ci moja droga, ze w ostatni czwartek oglosilas pewien
                                    konkurs dla mnie i dla Janka. Nagroda mialo byc wyjechanie z toba na wakacje.
                                    Czy doczekamy sie wreszcie jakichs wynikow?
                                    • Gość: Janek Do Agniechy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.01, 18:27
                                      Od początku wiedział, że to zaabsorbowanie Jej suwakiem i Tym co za nim się
                                      kryło sprowadzi na niego kłopoty. Ale cóż warto było zobaczyć przez moment choć
                                      katem oka skrywane słodycze.
                                      Ale ta rozgrywka się nie skończyła.
                                      Choć z głowy ciekła cienka strużka krwi, nie czuł tego. Zerwał się na równe
                                      nogi i pognał co sił w nogach za zwinną dziewczyną. Szkolenie w jednostce nr 21
                                      zrobiło swoje. Choć ona sama również musiała służyć w jednostkach specjalnych
                                      on był szybszy. Dogonił ją.
                                      Upadli na ziemię. Przez chwilę trwała zaciekła walka wręcz. Raz Ona była na
                                      nim, raz odwrotnie. W końcu ciężko oddychając rozłożył Ją na łopatki. Przez
                                      chwilę wyrywała się, ale opanował to. Próbowała go jeszcze kopnąć tam, gdzie
                                      kopią wszystkie kobiety, ale w końcu zdławił i ten opór.
                                      „Dlaczego to robisz, gdybym chciał zrobić Ci krzywdę to bym rozwalił ten hangar
                                      rakietami z odległości 30 km!”
                                      Kiedy to mówił Jej twarz wydała mu się znajoma, ale jeszcze nie potrafił sobie
                                      uzmysłowić dlaczego. Gdzieś już widział Tę twarz. Mimo to mówił dalej:
                                      „Czy zawsze reagujesz tak na wino? Hmmmm, właściwie to pora na coś lepszego.
                                      Jeśli masz ochotę to chodźmy na kolację. Znam miłą restaurację w Warszawie.”
                                      Kiedy to mówił poczuł przemożną ochotę na więcej. Zbliżył do Niej swe usta i
                                      pocałował Ją. Jej usta zareagowały rozchylając się, więc wykorzystał Tę chwilę
                                      by poznać Ją nieco głębiej. Czuł też inną miękkość, ale.......
                                      ......nagle krew sącząca się z jego rozbitej głowy kapnęła na Jej policzek.
                                      Oderwał się od Niej trzymając się za głowę, w której ból pulsował coraz mocniej.

                                      CDN
                                      • Gość: roro CDNN - ciag dalszy nie nastapi IP: 217.8.191.* 28.08.01, 10:08
                                        A potem przyszedl mysliwy i zabil wilka.
                                        A oni zyli dlugo i szczesliwie.

                                        KONIEC
                                        • Gość: agniecha Re: CDN - ciag dalszy nastapi IP: *.man.polbox.pl 28.08.01, 10:19
                                          Roro!!! Ty w ogole nie czujesz klimatu
                                          tej wstrzasajacej powiesci!!!
                                          • Gość: mreck Re: CDN - ciag dalszy nastapi IP: 192.168.1.* / *.elzam.com.pl 28.08.01, 10:32
                                            agniecha - ty stąpasz po kruchym lodzie.
                                            • Gość: agniecha Re: CDN - ciag dalszy nastapi IP: *.man.polbox.pl 28.08.01, 10:41
                                              Gość portalu: mreck napisał(a):

                                              > agniecha - ty stąpasz po kruchym lodzie.

                                              doprawdy?
                                              no coz,
                                              no risk, no fun...
                                          • Gość: roro Re: CDN - ciag dalszy nastapi IP: 217.8.191.* 28.08.01, 10:36
                                            Alez ja czuje klimat tej powiesci.
                                            Z tad moje wczorajsze pytanie: gdzie i kiedy ukaze sie ta powiesc?

                                            Chcialem tylko wam podsunac pelne dramaturgii zakonczenie, by miec udzial w
                                            zyskach...
                                            Ale jesli to zakonczenie sie wam nie podoba... wedlug mnie jest bardzo
                                            oryginalne. Jest w nim dramaturgia, milosc i happy end.

                                            No ale obiecuje, ze nie bede sie juz wam wcinal.
                                            • Gość: agniecha Re: CDN - ciag dalszy nastapi IP: *.man.polbox.pl 28.08.01, 10:40
                                              wcinaj sie, wcinaj ;)
                                              jednak stwierdzam, ze troche
                                              rozsadnej krytyki nam sie przyda,
                                              i pomysly tez,
                                              ale moze troche lepsze niz
                                              banalne: i zyli dlugo i szczesliwie.

                                              Pozdrawiam.
                                              • Gość: roro Re: CDN - ciag dalszy nastapi IP: 217.8.191.* 28.08.01, 10:58
                                                Czyz zycie dlugie i szczesliwe jest banalne?

                                                Jest to cos, co w dzisiejszych czasach wystepuje nie zbyt czesto. Wystarczy
                                                spojrzec na emerytow i rencistow.

                                                A zabicie wilka przez mysliwego? To obecnie protesty obroncow zwierzat i partii
                                                zielonych. Robi sie z tej powiesci political fiction z elementami horroru i
                                                psychologii spolecznej.

                                                Wciaz trzymam sie mojej wersji - moja propozycja zakonczenia jest wprost
                                                genialna.
                                                • Gość: roro do agniechy i Janka IP: 217.8.191.* 28.08.01, 13:00
                                                  No co jest moi drodzy. Zabraklo Wam weny tworczej?

                                                  Proponuje moze wlaczyc do akcji Babe Jage - jako przedstawicielke klasy
                                                  sredniej (urzedniczka w Urz. Skarbowym), oraz Ksiecia z pantofelkiem - jako
                                                  przedstawiciela elit rzadzacych.

                                                  OK. Teraz serio. Jesli popsulem wam troche koncepcje, to very sorry. Nie
                                                  zwracajcie uwagi na moje glupoty. TYLKO KONTYNUUJCIE !!!! Masy czekaja.
                                                • Gość: Janek Ciąg dalszy nastąpi.... IP: *.ipartners.pl 28.08.01, 13:19
                                                  ......tylko wtedy jeśli moja muza napisze ciąg dalszy, bo teraz Jej kolej.

                                                  Pozdrowienia
                                                  • Gość: agniecha Re: Ciąg dalszy! IP: *.man.polbox.pl 28.08.01, 14:54
                                                    Podniosla sie blyskawicznie i z niepokojem w oczach przypadla do niego.
                                                    - Nie ruszaj sie!
                                                    Wyciagnela chusteczke i przylozyla do rany na jego glowie.
                                                    - Krew powinna za chwile przestac leciec. Ale bez paru szwow chyba sie nie
                                                    obejdzie - usmiechnela sie wreszcie i jej twarz na krotka chwilke sie
                                                    rozpogodzila.
                                                    Skad ja ja znam? - goraczkowo probowal sobie przypomniec.
                                                    Nie poznal mnie. Usmiechnela sie znowu na mysl o dotyku jego miekkich, cudownie
                                                    delikatnych i zmyslowych ust. Pociagal ja... bardzo ja pociagal.
                                                    Skup sie dziewczyno! - nagle skarcila sama siebie w myslach - Nie mozesz sie w
                                                    nic angazowac. Nie mozesz teraz nikomu ufac.Musisz wykonac zadanie. Hmm, a moze
                                                    on bedzie mogl mi pomoc?
                                                    - Masz racje - powiedziala do niego - ta proba ucieczki byla bez sensu.
                                                    Chciala jeszcze cos dodac, ale nagle drzwi z hukiem sie otworzyly i nad ich
                                                    glowami przelecialy pociski z Kalasznikowa.
                                                    Chwycil ja za reke i pociagnal za soba. Chowajac sie za pustymi beczkami
                                                    stojacymi pod sciana zaczeli uciekac, ale swist kul nad nich glowami nie
                                                    ustawal. Dopadli stojacego w kacie samolotu i wgramolili sie do srodka.
                                                    - No to teraz modl sie Slicznotko, zeby ten grat wystartowal - mruknal i za
                                                    wszelka cene staral sie uruchomic starego PWS 41.
                                                    Samolot ruszyl w strone wyjazdu z hangaru. Faceci z Kalasznikowami najwyrazniej
                                                    nie dawali za wygrana i starali sie za wszelka cene zbawic ich szans na dlugie
                                                    i szczeliwe zycie.
                                                    Samolot wreszcie wytoczyl sie z hangaru i chyba ostatkami sil wzbil sie w
                                                    powietrze.
                                                    - Uff - oboje jak na komende westchneli z ulga.
                                                    - Hmm, to jak bedzie z ta kolacyjka? - zapytala oddychajac ciezko.
                                                    - Kolacyjka dla Szanownej Pani, juz sie robi! - zawolal szelmowsko sie
                                                    usmiechajac. A przy okazji moze dowiem sie od Ciebie dlaczego ta holota byla
                                                    taka niegoscinna? - powiedzial patrzac na nia juz powazniej.
                                                    Nagle samolotem szarpnelo! Czerwone kontrolki zaczely ostrzegawczo mrugac.
                                                    - Cholera, widze dym!
                                                    - Co teraz zrobimy? - wyszeptala wpatrujac sie w niego wielkimi, wystraszonymi
                                                    oczami ...

                                                    CDN




                                                  • Gość: Janek Do Agniechy IP: *.ipartners.pl 28.08.01, 16:05
                                                    Kontrolki starego PWS szalały, lecz pewnie trzymał stery. Nie miał chwili
                                                    czasu, aby pomyśleć o tym co zdarzyło się pomiędzy nimi. Ale przez moment
                                                    wspomnienie Jej ciała rozjaśniło jego twarz, ale nagłe drgania i krztuszenie
                                                    się silnika wyrwało go z błogich myśli.
                                                    "Musimy szybko znaleźć jakąś polanę" - krzyknął do Niej. Zaczęli schodzić coraz
                                                    niżej, ale cieknące paliwo i obawa, że eksplodują podczas lądowania pochłaniały
                                                    jego myśli. W końcu poczuli twarde uderzenie o ziemię. Stary PWS z miejsca
                                                    stracił podwozie, więc sunęli po murawie w kierunku zbliżającej się ściany
                                                    drzew. Przez chwilę myślał, że rozbiją się o drzewo, ale murawa była mniej
                                                    błotnista niż w chwili zetknięcia się samiolotu z ziemią, więc zatrzymali tuż
                                                    tuż przed drzewami.
                                                    Kiedy gramolili się ze starego rupiecia mruknęła do niego wściekła.
                                                    "Jak to możliwe, że dają ci pilotować Su 47? Przecież Ty nawet tego grata nie
                                                    potrafiłeś utrzymać do lotniska w powietrzu?"
                                                    Zmełł w ustach przekleństwo i rzekł:
                                                    "Lepiej zamiast narzekać, zabieraj swą kształtną pupę, bo jak wybuchnie paliwo,
                                                    to Cię ogrzeje aż czerwona będziesz i będę Cię musiał opatrywać!".
                                                    Pociągnął ją za sobą. Kiedy oddalili się kilka metrów eksplodowały zbiorniki z
                                                    paliwem. Słup płomieni uderzył w niebo.
                                                    Podmuch wybuchu odrzucił ich w las. Wstając zaczęła kląć na czym świat stoi i
                                                    rzuciła w jego kierunku.
                                                    "Wstawaj do cholery!".
                                                    Ale on nie ruszał się. Podeszła do niego i już chciała rzucić mu wiązankę
                                                    przekleństw, kiedy niejasne podejrzenie wdarło się do jej głowy. Przyklękła
                                                    obok Niego i spojrzała w twarz. Był nieprzytommny. Sprawdziła puls, żył. Musiał
                                                    uderzyć w coś twardego. Kiedy tak pochylała się nad nim, otworzył oczy.
                                                    "Czy już jestem w niebie?" zapytał wpatrując się w pogranicze materii i Jej
                                                    ciała, które wychyliło się nad wyraz śmiało z Jej kombinezonu lotniczego.
                                                    Kiedy tylko to usłyszała zerwała się na nogi i z miejsca poprawiła niesforny
                                                    suwak.
                                                    "Wstawaj lepiej. Ci z kałaszami już na pewno tu idą. Musieli zauważyć ten słup
                                                    płomieni. Musimy uciekać"
                                                    "Ale przed kim właściwie?" zadał pytanie. Wolała nie odpowiadać. Wiedziała, że
                                                    to zabójcy z FSB szkoleni w bazach Specnazu. Wiedziała, że zaraz ich dopadną.
                                                    Słysząc jego pojękiwania i narzekania uśmiechnęła się do siebie.
                                                    W tym czasie On sprawdził swoje uzbrojenie. Nie było tego dużo. Najważniejsze,
                                                    że to co najważniejsze nie ucierpiało.

                                                    CDN
                                                  • Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 29.08.01, 11:42
                                                    Wyjela z przypietej do boku sporej, podluznej torebki jakas mapke, obejrzala ja
                                                    dokladnie, po czym ruszyla w strone lasu.
                                                    - Idziesz czy czekasz na zaproszenie? - krzyknela w jego strone przez ramie.
                                                    Ruszyl za nia. Byla wysoka, i musial przyznac, ze szalenie zgrabna.
                                                    -Moze wreszcie sie dowiem kim Ty wlasciwie jestes? I kim byli ci faceci?-
                                                    zapytal prawie biegnac za nia i probujac nie potknac sie o jakis korzen.
                                                    -I dokad my wlasciwie idziemy?
                                                    - Ale Ty marudzisz - mruknela do niego nie przerywajac szybkiego marszu -
                                                    jakies 5 kilometrow stad mieszka ktos, komu chce zlozyc wizyte.Pospiesz sie,
                                                    zaczyna sie sciemniac!
                                                    Ruszyl za nia. Po prawie pol godzinie marszu nagle las sie skonczyl i wyszli na
                                                    polane. Kucnela i pociagnela go za ramie. Schowani za krzakami patrzyli na
                                                    piekny, ogromny dom, prawie zamek, ogrodzony wysokim murem. Wystawaly ponad
                                                    niego wiezyczki i dach pokryty bordowa dachowka.
                                                    - Ladna chalupka - gwizdnal przeciagle wychylajac sie zza krzakow.
                                                    - Schowaj sie! Czys Ty oszalal? Chcesz, zeby Cie zobaczyli? - syknela do niego
                                                    wsciekla. Dopiero teraz dostrzegl dwoch osilkow z psami krecacych sie przed
                                                    brama, przez ktora wjezdzaly eleganckie limuzyny.
                                                    - Rozumiem, ze Twoja wizyta jest nie zapowiedziana? - popatrzyl na nia
                                                    ironicznie.
                                                    - Zgadza sie! Musze sie dostac do tamtej wiezy wskazala broda wiezyczke po ich
                                                    lewej stronie. Pomozesz mi? - popatrzyla na niego blagalnie.
                                                    - Mowy nie ma!!!
                                                    - Musze sie tam dostac! To sprawa zycia i smierci. Blagam Cie! - zrobila
                                                    zrozpaczona mine a w jej oczach zalsnily lzy.
                                                    Pomrugala jeszcze rzeskami majac nadzieje, ze to zmiekczy jego serce. Faceci
                                                    zawsze miekna kiedy widza jak kobieta placze. Miala nadzieje, ze on nie jest
                                                    wyjatkiem. Nie byl.
                                                    - Dobrze - wyszeptal zrezygnowany czujac, ze pakuje sie w niezle tarapaty.
                                                    Jej twarz rozpogodzila sie a oczy zalsnily niesamowitym blaskiem.
                                                    - Dzisiaj wieczorem odbywa sie tu wielkie przyjecie konczace sie pokazem
                                                    sztucznych ogni, wszyscy beda zajeci. Na pewno nam sie uda - przekonywala go.
                                                    Przebiegli przez polanke i znalezli sie pod murem. Wyjela ze swojej torebki
                                                    pistolet, wycelowala w gore i strzelila. Harpun zaczepil sie o mur, drabinka
                                                    rozwinela sie.Zaczela sie wspinac, ruszyl jej sladem.
                                                    - Jezu, powinienem dostawac dodatek od niebezpiecznych warunkow pracy! - Wiesz
                                                    co? Podoba mi sie Twoj kombinezon - powiedzial nagle patrzac na jej zgrabny
                                                    tyleczek sciesle opiety kombinezonem i kiwajacy sie rytmicznie i seksownie.
                                                    Zatrzymala sie i popatrzyla na niego. Gdyby jej wzrok zabijal, bylby pylem.
                                                    Na szczescie dla niego jej wzrok nie zabijal i tylko dlatego udalo im sie bez
                                                    szwanku wdrapac na szczyt.
                                                    - Zeby przejsc do wiezy musimy przejsc po tym murku - wskazala dlonia waski mur
                                                    okolo 15 cm szerokosci i 5 metrow dlugosci. Popatrzyl w dol, mur mial okolo 70
                                                    m wysokosci. Zobaczyl dokladnie pod nimi maly besen i dookola niego mnostwo
                                                    ludzi ubranych w wieczorowe stroje i popijajacych drinki.
                                                    - Ona chyba oszalala - pomyslal w panice.
                                                    Ona tymczasem byla juz w polowie drogi i machala na niego ponaglajaco reka.
                                                    Zaczal ostroznie isc do przodu, byl juz za nia, kiedy nagle cos wystrzelilo
                                                    ponad ich glowami z hukiem. Przestraszona drgnela, stracila rownowage i
                                                    spadajac w ostatniej chwili chwycila go za pasek od spodni. Nagle szarpniety
                                                    spadl, rekami zaczepiajac o wylom murka. Wisieli tak starajac sie nie ruszac.
                                                    - Zrob cos! - wystekala z przerazeniem w glosie.
                                                    - Ja? To Ty nas ladujesz w klopoty, a ja mam nas z nich wyciagac! Dlaczego ja
                                                    mam cos zrobic?
                                                    - Jak to dlaczego? Bo wisisz wyzej! To chyba oczywiste - uslyszal pelen
                                                    oburzenia jej glos.
                                                    - Zaraz zlecimy i sie zabijmy! - jeczala - obiecaj, ze sie nie puscisz!
                                                    Niestety nie mogl jej tego obiecac. Poczul, ze jego palce powoli zsuwaja sie z
                                                    murku...

                                                    Pozdrawiam Cie Janeczku bardzo serdecznie
                                                    i zycze weny tworczej przy pisaniu CD :)
                                                    Swoja droga, ciekawe jak Ty ich z tego wyciagniesz? ;)

                                                  • Gość: roro Re: Do agniechy i Janka IP: 217.8.191.* 29.08.01, 13:45
                                                    No niezle, niezle. Choc troche za duzo przemocy i seksu. Jesli chodzi o
                                                    przemoc, to jescze by uszlo, ale sex - tego nikt wam nie wydrukuje.

                                                    Co do ostatniej sytuacji, w ktorej sie znalezliscie (tzn. wasi bohaterowie), to
                                                    ile oni maja zyc. Jesli wiecej niz jedno, to teraz robi sie reset i zostaja np.
                                                    jeszcze 4 zycia.

                                                    No ale mialem sie nie wcinac. Sorry.
                                                  • Gość: Janek Do Agniechy - odcinek nr IP: *.ipartners.pl 29.08.01, 14:32
                                                    Całym wysiłkiem na jaki było go stać, utrzymał się. Ale wiedział, że to długo
                                                    nie potrwa. Z uwieszoną na jego spodniach dziewczyną nawet jego wujek
                                                    emerytowany obecnie 007 niewiele by zdziałał.
                                                    Zaczął gorączkowo myśleć. Miał co prawda przy sobie niewielki zestaw podarowany
                                                    mu niegdyś przez 007 i mikroharpun tam był. Ale dawno go nie używał. Wiedział,
                                                    że jedna ręka może nie utrzymać ich obydwojga. Ale czekanie nie wchodziło w
                                                    rachubę. Nabrał głęboko powietrza i sięgnął po zestaw. Wyciągnąwszy go,
                                                    momentalnie przełożył do kieszeni na piersi. Natychmiast chwycił tą ręką za
                                                    załom i chwilę odpoczywał.
                                                    Obserwowała go cicho. Wiedziała, że lepiej będzie jak nic nie będzie mówić
                                                    Kosztowało go to jednak dużo wysiłku, a siły nie zostało zbyt wiele.
                                                    W końcu sięgnął po raz drugi tym razem do kieszeni na piersi i wyciągnął
                                                    wystający kawałek metalu. Wyciągnął dłoń do góry. Rozległ się cichy świst i
                                                    linka poszybowała w górę. Przez chwilę modlił się, aby nie spudłować. Ona na
                                                    pewno by to skomentowała....
                                                    Ale się udało. Chwycił teraz oburącz i podciągnął się. Wchodzenie w ten sposób
                                                    na mur wydawało się trwać wieczność. W końcu się udało. Kiedy już weszli na
                                                    górę natychmiast przyparł całym ciałem do muru, aby nikt ich nie zauważył. Ale
                                                    nie mieli się czego obawiać. Fajerwerki trwały w najlepsze.
                                                    Kiedy odpoczywał, dotknęła go delikatnie. Odwrócił głowę i spotkał Jej wzrok.
                                                    Wyrażał wdzięczność. Bezdźwięcznym ruchem ust zapytał
                                                    „Co dalej?”
                                                    Wskazała wieżyczkę.
                                                    Powoli, aby nikt ich nie zauważył podążali po murze. Jak koty przyklejeni do
                                                    muru zbliżali się do wieży. Na szczęście jedno z okien nie było zamknięte.
                                                    Weszli do wewnątrz. Kiedy już znaleźli się wewnątrz bez pytania przyciągnął Ją
                                                    do siebie i pocałował Ją. Już nie tak delikatnie jak poprzednio, ale mocno,
                                                    namiętnie. Czuł ciężar Jej kobiecości napierający na jego piersi........ ale
                                                    przerwał zostawiając Ją na ułamek sekundy jeszcze rozmarzoną.
                                                    Rzeczowo zapytał:
                                                    „Czego szukamy?”
                                                    Jeszcze nie przebrzmiały Te słowa, usłyszał kroki na korytarzu. Natychmiast
                                                    schował się pod długim dębowym stołem. Ona zrobiła to samo. Po chwili do pokoju
                                                    wdarł się snop światła i usłyszeli coś po rosyjsku. Zaczęli nasłuchiwać.....
                                                    „- Myślisz, że już są na terenie posiadłości?
                                                    - - Wykluczone, nawet Ona by nie zdołała.
                                                    - - Co to za facet?
                                                    - - Nie wiem to jakiś pilot, jeszcze go nie znaleźliśmy. Może z nią jest.
                                                    Jeśli tak to będzie jej tylko zawadzał i pozbędzie się go, jak tylko przestanie
                                                    jej być potrzebny. To modliszka o ciele anioła. Szkoda faceta, lata takim
                                                    odrzutowcem, że nawet niewielu naszych potrafi go pilotować
                                                    - - Hmmm, może być niebezpieczny. To by tłumaczyło, dlaczego jeszcze
                                                    żyje. Albo jeszcze nie znaleźliśmy jego ciała. Hehehe. Gdzie towar?
                                                    - - Zaraz Ci pokażę. Czekaj wezmę stąd tylko teczkę i pójdę Ci go
                                                    pokazać."

                                                    CDN
                                                    Pozdrowienia
                                                  • Gość: agniecha Re: Do Janka - odcinek nr 12 IP: *.man.polbox.pl 29.08.01, 17:29
                                                    Odcinek ten dedykuje Rorowi, naszemu wiernemu czytelnikowi!

                                                    Wyszli z pokoju. Popatrzyl w jej oczy.
                                                    To co uslyszal bardzo go zaniepokoilo. Chyba powinien byc bardziej ostrozny.
                                                    -Chodz - powiedziala i wyszla spod stolu.
                                                    Uchylila drzwi i patrzyla w kierunku mezczyzn. Kiedy glosy na korytarzu ucichly
                                                    wyslizgnela sie na korytarz bezszelestnie jak waz. Poszedl za nia.
                                                    Przebiegli cicho przez korytarz i weszli do pokoju na jego koncu.
                                                    -Stoj tu, jak ktos bedzie szedl, dasz mi znac - ledwo uslyszal jej szept.
                                                    Podeszla do kominka. Stalo na nim piekne lustro. Pomacala ramy i nagle lustro
                                                    podnioslo sie do gory. Pod nim znajdowal sie sejf. Pomajstrowala przy nim
                                                    troche i po chwili wyjmowala z niego jakies papiery. Wyjela ze swojej torebki
                                                    malenki aparacik i szybko zrobila kilka zdjec. Potem blyskawicznie schowala
                                                    papiery do sejfu. Wyjela z kieszeni dlugi lancuszek. Na jego koncu kolysalo sie
                                                    srebrne serduszko. Otworzyla je, zlozyla do srodka film z aparaciku,
                                                    zatrzasnela i powiesila sobie ten skarb na szyi. Serduszko ukryla pod
                                                    kombinezonem.
                                                    - Uciekamy!
                                                    Nagle uslyszeli glosy na korytarzu. Rozejrzeli sie po pokoju w poszukiwaniu
                                                    jakiegos schowka i ich wzrok rownioczesnie padl na wielka, rzezbiona, drewniana
                                                    szafe. Jak na komende podbiegli do niej i weszli do srodka.
                                                    Bylo tak ciasno, ze musieli sie mocno przytulic, zeby sie zmiescic.
                                                    Dotyk jego calego ciala tak mocno do niej przycisnietego podzialal na jej
                                                    zmysly, mimo, ze pora na to byla co najmniej nieodpowiednia. Czula jego oddech
                                                    tuz przy swoim policzku. Byl jak magnes, ktory przyciagal ja chociaz bronila
                                                    sie przed uczuciem blogosci i checi zanurzenia sie w jego ramionach.Musiala
                                                    przyznac przed soba sama, ze miala niesamowita ochote kochac sie z nim. Nigdy
                                                    przedtem zaden mezczyzna tak na nia nie dzialal. A przeciez znala wielu
                                                    mezczyzn. Wielu zabila bez skrupulow.
                                                    - Gdzie sa dokumenty? - uslyszeli nagle wrzask i ktos zaczal klac po rosyjsku.
                                                    - Wiec jednak dostala sie tutaj, niech szlag trafi te przekleta kobiete!
                                                    Znalezc ja i zabic, zanim szef sie dowie. Tego jej pilocika tez, jezeli z nia
                                                    bedzie!
                                                    - Jaki szef? - wyszeptal.
                                                    - Wadimir Poczinok, zwany Rorem. To rosyjski biznesmen, handluje na calym
                                                    swiecie. Glownie bronia i narkotykami, ma swoich ludzi nawet w Specnazie i GRU.
                                                    Wierz mi, nie chcialbys go poznac. To prawdziwa bestia, sieje postrach
                                                    wszedzie, gdzie sie pojawi. Ma nieskazitelne maniery, ale to najbardziej
                                                    bezwzgledny czlowiek jakiego znam. - objasniala szeptem. Nagle drzwi z hukiem
                                                    sie otworzyly. Ujrzeli wysokiego mezczyzne, bardzo przystojnego. Jego blekitne
                                                    oczy patrzyly na nich badawczo, przeczesal dlonia jasne wlosy. Za nim chyba z
                                                    siedmiu facetow trzymalo wycelowane w nich kalasznikowy.
                                                    - Milo mi Pania znowu widziec, Agnes! - zlowrogo popatrzyl na nia.
                                                    Witam rowniez Pani towarzysza! Zapewniam Pania, ze nie pozwole Pani uciec! I
                                                    zapewniam Pania, ze tym razem dopilnuje osobiscie, zeby zostala Pani usunieta z
                                                    tego swiata. Spojrzal na niego przenikliwie.
                                                    - Pan tez! ...
                                                    CDN
                                                  • Gość: Janek Do Agniechy - odcinek 13 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.01, 23:46
                                                    Wyszli z szafy. Zaczęto ich rewidować. Zabrali Jej nóż , dalej berettę. Rewizja
                                                    Bonda była pobieżna. Ale i tak znaleźli nóż i berettę.
                                                    „Jeśli nie znajdą u Ciebie tego chłopcy mamy tu kilka kobiet, które z pewnością
                                                    znajdą wszystko gdziekolwiek ukryłaś. One lubią takie jak Ty. Sprawdźcie pod
                                                    kombinezonem” – rzucił do zbirów Poczinok.
                                                    Z nieukrywaną satysfakcją jeden z nich rozsunął suwak. Rozchylenie tkaniny
                                                    pozwoliło wysunąć się temu co skrywała tak starannie. Ale wzrok blondyna o
                                                    niebieskich oczach przykuło co innego.
                                                    „Dajcie medalion” – rzucił. Grube łapska zerwały medalion i ten po chwili
                                                    znalazł się w rękach Poczinoka. Młody Bond przyglądał się temu bezradnie.
                                                    Wycelowane w niego trzy kałasznikowy były gotowe do strzału. Walka z nimi
                                                    wszystkimi w samym środku wrogiej bazy była szaleństwem.
                                                    Po otworzeniu medalionu mruknął z nieukrywanym zadowoleniem.
                                                    „No to mamy, to co chcieliśmy”.
                                                    Schował medalion do kieszeni. Rzucił jeszcze do zbirów.
                                                    „Zamknijcie ją. Wiecie gdzie.”
                                                    Kiedy wyszczerzyli się w uśmiechu, rzekł.
                                                    „Po prostu zwiążcie Ją i zakneblujcie. Nie kombinujcie więcej to rozkaz!
                                                    Zabrali Ją.
                                                    - „Napije się Pan?
                                                    - Zależy kto proponuje.
                                                    - Władimir Poczinok, prowadzę interesy na całym świecie. Nie wiem kim pan jest,
                                                    ale powiem panu, że zadaje się pan z niewłaściwą kobietą. Wielu takich jak pan,
                                                    którzy zadurzyli się w Agnes już gryzie ziemię. Osobiście nie mam do pana nic.
                                                    Nie chcę zadzierać z waszym Ministerstwem Obrony. Moi chłopcy widzieli pana
                                                    maszynę. Pańscy przełożeni współpracują z rosyjskimi zakładami lotniczymi. Pan
                                                    jest pilotem i oblatuje nowe maszyny. Nie jest pan dla nas zagrożeniem
                                                    - Janek Bąk. Co pan zamierza?
                                                    - Pana wypuścimy z naszej klatki za kilka dni, a pańska towarzyszka zniknie z
                                                    pana życia.
                                                    - To znaczy zabijecie Ją?
                                                    - Agnes to nasza wewnętrzna sprawa. Nie powinien Pan się do tego mieszać.
                                                    Zostanie pan moim chwilowym więźniem. Za mało pan wie, żeby mi zaszkodzić. A
                                                    pana towarzyszki tak naprawdę nikt nie będzie szukał. Napijmy się w końcu.
                                                    - Hmmmm, popłuczyny.
                                                    - No, jest pan złośliwy, ale prawda, lepsze już wypiliśmy. Życzę dobrej nocy. I
                                                    niech Pan nie struga bohatera.

                                                    Zaprowadzili go do niewielkiego pokoju pozbawionego okien. Stało tam łóżko i
                                                    stół. Ledwie zdążył wejść, drzwi zamknęły się za nim na klucz. Rozejrzał się.
                                                    Malutka łazienka w rogu. Mydło, zimna woda, miska do mycia. W pokoju skromny
                                                    posiłek. Nie zamierzali go rozpieszczać.
                                                    Rozejrzał się po pokoju w poszukiwaniu kamer. Ale nie było żadnych. Nie było to
                                                    takie dziwne. Wizjer w drzwiach i tak musiał dawać duże pole widzenia.
                                                    Zjadł trochę i położył się. Zamknął oczy i próbował myśleć.
                                                    Mógł się domyśleć, że Agnes nie jest siostrą miłosierdzia, ale dopiero ucieczka
                                                    przed żołnierzami FSB uświadomiła mu powagę sytuacji. Przekręcił się na bok i
                                                    sięgnął do kieszeni. W małym zestawie był jeszcze mały wytrych otwierający 70%
                                                    zamków. Uśmiechnął się. To był prezent od wuja na 21 – sze urodziny. Ale nie
                                                    miał broni. Trzeba ją było zdobyć. Udał, że poszedł do łazienki. Prześlizgnął
                                                    się potem ku drzwiom i nasłuchiwał. Cisza. Nie spodziewali się niczego. Nic
                                                    dziwnego drzwi były solidne.
                                                    Włożył mały wytrych do zamka. Kombinował trochę. W końcu usłyszał ciche
                                                    trzaśnięcie.
                                                    Nagle usłyszał tupot nóg. Zamarł w oczekiwaniu. Gdyby teraz odkryli, że
                                                    otworzył drzwi.....
                                                    Ale tupot oddalił się. Wyślizgnął się na zewnątrz. Nagle usłyszał kroki i
                                                    rozmowę prowadzoną przez radio. Momentalnie ukrył się. Kiedy tamten
                                                    przechodził, ogłuszył go wypróbowanym sposobem. Zabrał jego Glocka i telelefon.
                                                    Przytaszczył ogłuszonego faceta do swojego pokoju. Zakneblował go czym popadło,
                                                    związał prześcieradłem. Na jakiś czas wystarczy. Kiedy zakneblowany i związany
                                                    wartownik zaczął coś mamrotać, zdzielił go jeszcze raz. Sprawdził puls. Facet
                                                    żył jeszcze. Przebrał się w jego mundur. Ponownie wyszedł. Nagle jego sprzęt
                                                    łącznościowy zatrzeszczał i usłyszał:
                                                    „Kamienkow idź do 13-stki i pomóż jej opowiedzieć o wszystkim!” Spojrzał na
                                                    naszywkę. „Gromow”.
                                                    „Aha, otwarty tekst”.
                                                    13-stka to pokój gdzie ją przetrzymują! Sprawdził numer swojego pokoju. 121.
                                                    Piętro niżej. Szybko znalazł klatkę schodową. Zszedł. Wychylił się i cofnął. W
                                                    pewnej odległości od niego stali odwróceni tyłem żołnierze. „Cholera” – zaklął
                                                    w myśli. Nie mógł ich uciszyć na odległość. Zdobyta broń nie miała z
                                                    oczywistych względów tłumika. Ale był pewny. Z jednego z pokojów pod którym
                                                    stali słychać było hałas uderzeń. Bito tam kogoś. To mogła być tylko Agnes.
                                                    Próbował zrozumieć co mówili strażnicy, ale niewiele mógł usłyszeć. Mówili coś
                                                    o meczu Spartaka z Borussią. Nagle jeden z nich oddalił się. To była szansa.
                                                    Odczekał i wyszedł. Tamten nie zwrócił na niego uwagi. W końcu zapytał:
                                                    „Ciebie jeszcze tu nie widziałem. Jesteś nowy?
                                                    „Tak” – odparłem i lekko uśmiechnąłem się. „Jaki typujesz wynik Spartak –
                                                    Borussia”?
                                                    Zanim odpowiedział potężnym uderzeniem pozbawiłem go przytomności. Nacisnąłem
                                                    czapkę głęboko na czoło i zapukałem. „Wejść” - usłyszałem
                                                    Otworzyłem drzwi. Wewnątrz posiniaczona siedziała Agnes, ale Jej harde i
                                                    nieustępliwe oczy mówiły za siebie. Musieli zacząć niedawno. „Czego chcesz” –
                                                    warknął osiłek o gębie opryszka. Drugi bawił się nożem
                                                    „Melduję, że wzywają pana po instrukcje w Jej sprawie.”
                                                    - Instrukcje? Co tu instruować?
                                                    - Przyszły nowe wytyczne z Moskwy.
                                                    - Jak trzeba, to trzeba, pójdę do pułkownika. A wy jak chcecie to sobie
                                                    popatrzcie, nieczęsto zdarza się taka d......!
                                                    - Tak jest panie poruczniku!
                                                    Kiedy drzwi zamknęły się zapytałem drugiego z przesłuchujących.
                                                    „Masz papierosa?”
                                                    Kiedy sięgnął do kieszeni walnąłem go w skroń. Padł na miejscu. Zabrałem mu nóż
                                                    i przeciąłem Jej więzy.
                                                    „Nie wiem dlaczego to robię, ale nie chciałbym żebyś została dłużej w ich
                                                    łapach. Zabiliby Cię. Musimy stąd wiać.”
                                                    Dał Jej broń. Szepnęła jeszcze „dziękuję” i pocałowała Go.
                                                    „Znam tę posiadłość. Jak wyjdziemy na korytarz, to spróbujemy dojść do garaży.
                                                    Zawsze tam coś mają co jeździ” – powiedziała.
                                                    Nagle zaczęła się rozbierać. Kiedy już niewiele na niej zostało mruknęła:
                                                    „Co się tak gapisz? Muszę się przebrać w jego szmaty. Nie można się tu za
                                                    bardzo wyróżniać. Ty chyba zrobiłeś tak samo.”
                                                    Jasne.
                                                    Po chwili wyszli z pokoju. Szli szybkim krokiem. Zeszli w dół po stopniach i
                                                    poszli długim korytarzem. Na końcu były drzwi.
                                                    Kiedy weszli zobaczyli trzy samochody, dwóch mechaników i dwóch kręcących się
                                                    żołnierzy. Kiedy mijali jednego z nich Bond poczuł szarpnięcie.
                                                    „Ej ty, ja cię znam!”
                                                    Nim skończył mówić padł strzał. Po chwili drugi. Obydwaj żołnierze padli na
                                                    podłogę. To Agnes zrobiła użytek ze swojej beretty. „Stać krzyknąłem w kierunku
                                                    mechaników. Wiecie jak Ona strzela. Ja robię to nie gorzej! Pożyczamy tylko
                                                    samochód!”
                                                    Ale moje poczucie humoru, chyba im się nie spodobało. Wcale się nie roześmieli.
                                                    Nagle usłyszeliśmy krzyki dochodzące z góry. Wiedziałem już, że odkryto naszą
                                                    ucieczkę.
                                                    Mechanicy wykorzystali moment dekoncentracji. Dali nura za stoły z narzędziami.
                                                    Po chwili padły stamtąd strzały.
                                                    „Uciekamy!” – wrzasnęłą i zanurkowała do pierwszego samochodu od strony
                                                    pasażera. Ja za nią. Wokół pękały szyby od kul. Kluczyki były w stacyjce.
                                                    „Zapalaj!” – krzyknęła. „Ja się nimi zajmę!” Strzeliła kilkukrotnie. Silnik
                                                    zawył, dopiero teraz zobaczyłem logo BMW. Wcisnąłem gaz i wóz pomknął w
                                                    kierunku drzwi garażu. Nie były otwarte całkowicie, więc pomogliśmy im otworzyć
                                                    się z hukiem.
                                                    „Mamy trochę broni na tylnym siedzeniu, w końcu handlują bronią” - krzyknęła.
                                                    Po chwili usłyszałem krótkie serie z UZI, a kątem oka padającyc
                                                  • Gość: Janek Re: Do Agniechy - odcinek 13 cdn IP: *.ipartners.pl 30.08.01, 09:50
                                                    Choroba, obcięło część rozdziału, dajcie trochę czasu, to puszczę resztę.

                                                    Pozdrowienia
                                                  • Gość: agniecha Re: Do Janka - odcinek 13 cdn IP: *.man.polbox.pl 30.08.01, 09:57
                                                    czekam, czekam... i niecierpliwie sie ;)
                                                  • Gość: Janek Re: Do Janka - odcinek 13 cdn IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.01, 10:05
                                                    „Mamy trochę broni na tylnym siedzeniu, w końcu handlują bronią” - krzyknęła.
                                                    Po chwili usłyszałem krótkie serie z UZI, a kątem oka padających jak liście
                                                    żołnierzy Poczinoka.
                                                    To co nastąpiło później wyglądało jak lądowanie aliantów w Normandii ze strony
                                                    Wału Atlantyckiego. Lawina kul dziurawiła sportowe BMW, ale Agnes nie
                                                    pozostawała dłużna. Huk kanonady i wykwitające gejzery ziemi od wystrzeliwanych
                                                    pocisków nie pozwalały na chwilę wytchnienia. Skręciłem w kierunku bramy.
                                                    „Spróbuj rozwalić tych na bramie!” - wrzasnąłem. Ścięła ich jedną serią. Dałem
                                                    gaz do dechy. Z prędkością 150 km/h rozwaliliśmy bramę i wyjechaliśmy na drogę.
                                                    Za nami zaczynała się pogoń. BMW choć postrzelane jechało coraz szybciej.
                                                    Wyłączyłem reflektory. Skręciliśmy w jakąś boczną drogę i pruliśmy naprzód. Po
                                                    kilkunastu minutach już nie było nic słychać.
                                                    Mijały kolejne minuty, kilka kontrolek zaczęło świecić na tablicy rozdzielczej.
                                                    Silnik nagle umilkł. Zatrzymali się.
                                                    - „Cholera jasna! Co zrobimy teraz?” – zapytała.
                                                    - „Lepiej zaopatrzmy się w coś. Zobaczmy czy jest tu jeszcze jakaś broń ”
                                                    Znaleźli kilka sztuk broni krótkiej. Samochód zepchnęli w zarośla i przykryli
                                                    gałęziami.
                                                    - „Teraz musimy gdzieś odpocząć. Patrz tam jest jakaś szopa”
                                                    Podeszli bliżej. Otworzyli drzwi. Wnętrze sugerowało, że dawno tu nie
                                                    zaglądano. Może służyło to leśnikom z okolicy.
                                                    „Możemy tu przenocować, jest tu trochę siana”
                                                    Dopiero teraz zauważył, że jej ramię lekko krwawi.
                                                    - „Nawet nie zauważyłam” - szepnęła
                                                    - „Poczekaj, opatrzę. Zrzucił z siebie rosyjski mundur i rozpiął kombinezon.
                                                    Zdjął go i oderwał kawałek. Podarł go na krótkie pasy. Nagle wstał i wyszedł.
                                                    Wyszła za nim. Szedł do wozu. Zaczął przetrząsać go.
                                                    - „Czego Ty szukasz? – zapytała
                                                    - „W ruskim wozie musi być spirytus, a nie możemy dopuścić, żeby wdało się Ci
                                                    się zakażenie”
                                                    Po chwili triumfalnie wyciągnął butelkę z przezroczystym płynem. Pociągnął z
                                                    butelki. Paliło jak cholera.
                                                    Usiedli. „Zdejmij to.” – rzucił. Usiadł za Nią. Zdjęła rosyjski uniform, po
                                                    chwili zsunęła do pasa kombinezon ukazując plecy koloru alabastru.
                                                    „To draśnięcie” – rzekł oglądając ranę na ramieniu. Sięgnął po butelkę. Polał
                                                    po ranie. Zacisnęła zęby. Chwycił podarte uprzednio pasy i zrobił fachowy
                                                    opatrunek.
                                                    Odwróciła głowę.
                                                    „Dziękuję” – szepnęła. „Ocaliłeś mi życie. Tego się nie zapomina. Nic mi nie
                                                    będzie”.
                                                    Nie mógł oderwać od Niej wzroku. Umorusana i posiniaczona była jednak piękna.
                                                    Pocałował Ją. Nie protestowała. Jej usta rozchyliły się niczym znak
                                                    zaproszenia. Zrazu całował delikatnie, potem głęboko, namiętnie. Drżała.
                                                    Przerwał na chwilę. Spojrzał w Jej oczy.
                                                    Wiedział, że mu nie odmówi, nie dziś.
                                                    Dotknął Jej ramion. Lecz dłonie zsunęły się niżej. Sięgnęły ku przodowi by ująć
                                                    to, co widział przez chwilę, kiedy pochylała się nad nim po eksplozji PWS.
                                                    Kiedy dotknął Tego, przeszył Ją dreszcz. Usłyszał jak głośno nabiera powietrza.

                                                    „Zaczekaj” – szepnęła. Cofnął się, nie wiedząc o co chodzi. Ale Ona po prostu
                                                    wstała i odwróciła się ku Niemu.
                                                    Kombinezon powoli opadł w dół.
                                                    ................................................................................
                                                    ........................................


                                                    Pozdrowienia
                                                  • Gość: Janek Do Agniechy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.01, 23:11
                                                    Czyżbym zdeprymował Cię ostatnią sceną? Nie wierzę. Chcesz zakończyć?

                                                    Pozdrowienia
                                                  • Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 31.08.01, 09:31
                                                    nigdy w zyciu!!!

                                                    daj mi troche czasu
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: agniecha Re: Do Janka - odcinek 14. IP: *.man.polbox.pl 31.08.01, 12:42
                                                    Kombinezon powoli opadl w dol.
                                                    ...................................................

                                                    Stala przed nim naga, tylko w czarnych majteczkach.
                                                    Promienie zachodzacego slonca, wpadajace przez szczeliny szopy, malowaly na jej
                                                    gladkiej, alabastrowej skorze przedziwne wzory. Miala niesamowicie piekne
                                                    cialo. Wstal i podszedl do niej, zsunal z niej majteczki. Drzacymi rekoma
                                                    odpiela guziki jego koszuli i zdjela ja, to samo zrobila ze spodniami.
                                                    Pchnela go lekko az usiadl na sianie. Usiadla na nim i przytulila się do niego.
                                                    Objela go nogami tak mocno, by mogla poczuc jak bardzo jest twardy i jak bardzo
                                                    jej pragnie. Czul cieplo jej calego ciala. Widzial jej blyszczace, pelne
                                                    pozadania oczy tuz nad soba. Rozchylila usta i koncem jezyka powoli i troche
                                                    lubieznie przesunela po zewnetrznej czesci jego dolnej wargi, a potem gornej.
                                                    Czul jak drzy. Pragnal jej tak bardzo, jak zadnej innej kobiety w calym swoim
                                                    zyciu. Pocalowala go tak namietnie, ze zawirowalo mu w glowie. Jej jezyk
                                                    wedrowal po jego szyi. Jego palce przesuwaly się goraczkowo po jej ciele. Jej
                                                    pocalunki były coraz bardziej gwaltowne a jego dlonie coraz bardziej
                                                    natarczywe. Przestawali się kontrolowac. Zanurzali się w sobie coraz bardziej i
                                                    mocniej. Było w nich tak wiele namietnosci i pozadania. Zapach swiezo
                                                    skoszonej trawy mieszal się z zapachami ich cial i z ich oddechami. Czula jego
                                                    miekki jezyk pieszczacy jej cialo i nie mogla powstrzymac się od jeku rozkoszy.
                                                    Jej cialo nie sluchalo jej , było posluszne jego cieplym dloniom i jego
                                                    miekkim ustom. Wygiela się w luk, kiedy poczula jak delikatnie smakuje brodawki
                                                    jej jedrnych piersi, potem przesuwa jezykiem w dol i kresli nim na jej brzuchu
                                                    wilgotne linie. Wiedziala, ze już dluzej nie wytrzyma, ze zaraz wybuchnie,
                                                    jeśli nie poczuje go w sobie. Uniosla się lekko i po chwili ich ciala
                                                    stworzyly cudowny obraz milosci. Jego dlonie lezace jej biodrach nadawaly rytm.
                                                    Nie slyszeli nic oprocz swoich coraz szybszych oddechow i nie czuli nic procz
                                                    swoich goracych cial. Ich zmysly oszalaly. Nagle poczula, ze przekreca ja i
                                                    sekunde pozniej widziala jego twarz i jego zamglone oczy tuz nad soba. Chcial
                                                    patrzec na nia i widziec, jak zrenice jej zielonych oczu staja się coraz
                                                    wieksze z pozadania, kiedy oddawala mu się calkowicie. Czul, ze jej serce bilo
                                                    jak oszalaly ptak, chcacy się wytrwac z uwiezi. Wchodzil w nia glebiej i
                                                    mocniej az uslyszal jak krzyczy. Nagle wygiela się, i przestala oddychac. Czul,
                                                    ze nie panuje nad soba. Zamknal oczy... Zamarli obydwoje z rozkoszy...
                                                    Lezeli jeszcze przez chwile nieruchomo, jak gdyby bojac się ze najmniejszy
                                                    nawet ruch może sploszyc to blogie uczucie, które ich ogarnelo. Ich ciala były
                                                    gorace i mokre od potu. Wtulila się w niego a on objal ja ramionami. Było
                                                    ciemno, slychac było tylko szum drzew i ich już coraz spokojniejsze oddechy.
                                                    Zasneli. ...

                                                    CDN
                                                  • Gość: Kuba Re: Do Janka - odcinek 14. IP: 192.168.10.* / 212.244.102.* 31.08.01, 15:36
                                                    Gość portalu: agniecha napisał(a):

                                                    > Kombinezon powoli opadl w dol.
                                                    > ...................................................
                                                    >
                                                    > Stala przed nim naga, tylko w czarnych majteczkach.
                                                    > Promienie zachodzacego slonca, wpadajace przez szczeliny szopy, malowaly na jej
                                                    >
                                                    > gladkiej, alabastrowej skorze przedziwne wzory. Miala niesamowicie piekne
                                                    > cialo. Wstal i podszedl do niej, zsunal z niej majteczki. Drzacymi rekoma
                                                    > odpiela guziki jego koszuli i zdjela ja, to samo zrobila ze spodniami.
                                                    > Pchnela go lekko az usiadl na sianie. Usiadla na nim i przytulila się do niego.
                                                    >
                                                    > Objela go nogami tak mocno, by mogla poczuc jak bardzo jest twardy i jak bardzo
                                                    >
                                                    > jej pragnie. Czul cieplo jej calego ciala. Widzial jej blyszczace, pelne
                                                    > pozadania oczy tuz nad soba. Rozchylila usta i koncem jezyka powoli i troche
                                                    > lubieznie przesunela po zewnetrznej czesci jego dolnej wargi, a potem gornej.
                                                    > Czul jak drzy. Pragnal jej tak bardzo, jak zadnej innej kobiety w calym swoim
                                                    > zyciu. Pocalowala go tak namietnie, ze zawirowalo mu w glowie. Jej jezyk
                                                    > wedrowal po jego szyi. Jego palce przesuwaly się goraczkowo po jej ciele. Jej
                                                    > pocalunki były coraz bardziej gwaltowne a jego dlonie coraz bardziej
                                                    > natarczywe. Przestawali się kontrolowac. Zanurzali się w sobie coraz bardziej i
                                                    >
                                                    > mocniej. Było w nich tak wiele namietnosci i pozadania. Zapach swiezo
                                                    > skoszonej trawy mieszal się z zapachami ich cial i z ich oddechami. Czula jego
                                                    > miekki jezyk pieszczacy jej cialo i nie mogla powstrzymac się od jeku rozkoszy.
                                                    >
                                                    > Jej cialo nie sluchalo jej , było posluszne jego cieplym dloniom i jego
                                                    > miekkim ustom. Wygiela się w luk, kiedy poczula jak delikatnie smakuje brodawki
                                                    >
                                                    > jej jedrnych piersi, potem przesuwa jezykiem w dol i kresli nim na jej brzuchu
                                                    > wilgotne linie. Wiedziala, ze już dluzej nie wytrzyma, ze zaraz wybuchnie,
                                                    > jeśli nie poczuje go w sobie. Uniosla się lekko i po chwili ich ciala
                                                    > stworzyly cudowny obraz milosci. Jego dlonie lezace jej biodrach nadawaly rytm.
                                                    >
                                                    > Nie slyszeli nic oprocz swoich coraz szybszych oddechow i nie czuli nic procz
                                                    > swoich goracych cial. Ich zmysly oszalaly. Nagle poczula, ze przekreca ja i
                                                    > sekunde pozniej widziala jego twarz i jego zamglone oczy tuz nad soba. Chcial
                                                    > patrzec na nia i widziec, jak zrenice jej zielonych oczu staja się coraz
                                                    > wieksze z pozadania, kiedy oddawala mu się calkowicie. Czul, ze jej serce bilo
                                                    > jak oszalaly ptak, chcacy się wytrwac z uwiezi. Wchodzil w nia glebiej i
                                                    > mocniej az uslyszal jak krzyczy. Nagle wygiela się, i przestala oddychac. Czul,
                                                    >
                                                    > ze nie panuje nad soba. Zamknal oczy... Zamarli obydwoje z rozkoszy...
                                                    > Lezeli jeszcze przez chwile nieruchomo, jak gdyby bojac się ze najmniejszy
                                                    > nawet ruch może sploszyc to blogie uczucie, które ich ogarnelo. Ich ciala były
                                                    >
                                                    > gorace i mokre od potu. Wtulila się w niego a on objal ja ramionami. Było
                                                    > ciemno, slychac było tylko szum drzew i ich już coraz spokojniejsze oddechy.
                                                    > Zasneli. ...
                                                    >
                                                    > CDN


                                                    no, no...!
                                                    Agniecha - jestem pod wrażeniem!!!
                                                    To kawał dobrej literatury erotycznej :-))
                                                    Aż się rozmarzyłem... :-)

                                                    Pozdrówka
                                                    K.
                                                  • Gość: agniecha Re: Do Kuby IP: *.man.polbox.pl 31.08.01, 15:47
                                                    Gość portalu: Kuba napisał(a):

                                                    > no, no...!
                                                    > Agniecha - jestem pod wrażeniem!!!
                                                    > To kawał dobrej literatury erotycznej :-))
                                                    > Aż się rozmarzyłem... :-)
                                                    >
                                                    > Pozdrówka
                                                    > K.
                                                    Dzieki :)
                                                    nawet nie wyobrazasz sobie jak trudno jest napisac scene erotyczna,
                                                    zeby nie wygladala jak kiczowaty opis z Halequina albo
                                                    scenariusz do filmu hard-porno.
                                                    milo, ze Ci sie podobalo.
                                                    Pozdrawiam.


                                                  • Gość: Janek Do Agniechy - odc 15 IP: *.ipartners.pl 31.08.01, 16:29
                                                    Kiedy świt zaczął rozświetlać wschodnie niebo otworzył oczy. Ona jeszcze spała.
                                                    Przypomniał sobie co zaszło. Uśmiechnął się. Nigdy nie kochał się z tak
                                                    ekscytującą kobietą.
                                                    Mógł teraz podziwiać jej piękne ciało. Włosy nieco rozrzucone, delikatny
                                                    uśmiech goszczący na Jej ustach, dalej nie skrywane już przed nim obfite piersi
                                                    unoszące się w takt Jej oddechu. Brzuch i dalej Jej łono, tak kuszące jak
                                                    wczoraj.
                                                    Przypomniał sobie niedawno wypożyczony przez Muzeum Narodowe obraz
                                                    przedstawiający Wenus. Ale Agnes była jeszcze piękniejsza. Kiedy tak patrzył,
                                                    poczuł jak Jego męskość domaga się więcej.
                                                    Ale naraz przypomniał sobie o możliwym zagrożeniu i podszedł do okna. Badał
                                                    wzrokiem zarośla szukając ukrytych tam zabójców i morderczych cieni. Ale nic
                                                    takiego nie zauważył. Jedynym świadectwem życia był świergot ptaków.
                                                    Zastanawiał się co teraz zrobią. Wtedy poczuł jak ktoś obejmuje go delikatnie i
                                                    całuje w ramię. Odwrócił się. To Agnes bezszelestnie podeszła do niego.
                                                    Pocałowali się namiętnie. Wtedy poczuła Jego pragnienie. Był młody i
                                                    nienasycony jakby długo pościł. Dawno nie kochał się z kobietą i to ją
                                                    zaskoczyło. Ale nie miała czasu o tym myśleć. Całowali się namiętnie i głęboko,
                                                    a jego dłonie nie próżnowały. Czuła je na plecach i pośladkach.
                                                    Jego niestrudzone usta już zbłądziły niżej. Czuła jak wzbiera w Niej ciepło.
                                                    Rozlewa się po obu stronach serca. Nadaje Jej ciału znajomą wrażliwość. A on
                                                    zaledwie muskał Jej piersi. Chciała by był bardziej zdecydowany. Wyczuł to,
                                                    więc Jego palce skoncentrowały się, aby Tu dać jej maksimum rozkoszy. Po chwili
                                                    nie mogła stłumić jęku.
                                                    Ale On nie przestawał. Jego usta płynęły niżej i niżej. Do najintymniejszych
                                                    zakątków Jej kobiecości. Zamknęła oczy. Jego starania nie były bezowocne. Czuła
                                                    Tam miłe ciepło, które nabierało mocy. Zaczęła drżeć i kiedy osiągnęła swój
                                                    zenit Jej ciałem targnął spazm. Nie wiedziała, co się dzieje, to było jak
                                                    eksplozja, a każdy kawałeczek jej ciała czuła jakby odrębnie.
                                                    Przez zamglone oczy widziała radość w Jego oczach. Ale zobaczyła coś jeszcze.
                                                    Pocałowała go czule. Długo i głęboko. Po chwili jej usta musnęły Jego klatkę
                                                    piersiową. Była delikatna, a Jej usta sprawiały, że zamknął oczy i oddawał się
                                                    narastającemu podnieceniu. Po chwili poczuł Jej dotyk niżej. Przeszedł go
                                                    mimowolny dreszcz. Mimo, że kochał się z Nią zaledwie wczoraj, nie potrzebował
                                                    wiele czasu. Kiedy zauważyła, że jak blisko mu do szczytu przerwała. Przylgnęła
                                                    do niego całym ciałem. Ich rozpalone ciała łączyły się ponownie. Mocno
                                                    przycisnął Jej pośladki, czuł ucisk Jej piersi, czuł Ją całą....
                                                    I wtedy świat mu zawirował w oczach. Poczuł jak targają nim fale rozkoszy.
                                                    Osunęli się na ziemię. Obejmował Ją mocno, by nic nie uronić z tego co ich
                                                    łączyło. Jeszcze chwilę czuła, jak zalewa ją fala gorąca, coraz słabsza i
                                                    słabsza.........
                                                    Pocałowała go, był cały mokry, a jego oczy dopiero powracały z daleka.

                                                    Przez chwilę wtuleni w siebie odpoczywali. Cicho rozmawiali i znów całowali.
                                                    Ale wiedzieli, że za chwilę będą musieli powrócić do rzeczywistości.
                                                    Ubrali się. Wiedziała, że On zacznie zadawać pytania. Kluczowe brzmiało
                                                    oczywiście, dla kogo pracuje. Nie był idiotą, Gripen musiał wzbudzić Jego
                                                    podejrzenia. Jakaś tajna operacja?
                                                    On sam wiedział, że niedługo będzie musiał wrócić do jednostki i zdać raport z
                                                    lotów na Su 47. Wiedział, że jeśli Rosjanie uszkodzili samolot, oberwie mocno.
                                                    Nie jakaś tam nagana, ale dużo gorzej. Sąd wojskowy. Jak się wytłumaczy, że
                                                    porzucił samolot na jakimś starym lotnisku? Mógł bujać, że niedoskonała
                                                    awionika, że pomylił lotniska, a to okazało się być wykorzystywane przez
                                                    zwykłych przestępców. Mógł mówić, że został zaatakowany i musiał uciekać, że
                                                    potem pojmano go i że uciekł.
                                                    Ale nawet teraz brzmiało to jak tani film sensacyjny.
                                                    I jeszcze jedno: nie mógł sobie przypomnieć skąd zna Jej twarz.
                                                    Sprawdził broń. Ona uczyniła podobnie.
                                                    Znów rywalizowali.
                                                    Kiedy zapinali broń usłyszeli śmigłowce. Przypadli do okien. Jeśli to było
                                                    kommando Rora, nie mieli wielu szans. Wpatrywał się w ich oznaczenia z obawą i
                                                    napięciem.
                                                    Na bokach lądujących dwóch śmigłowców namalowano biało – czerwone szachownice.
                                                    Odetchnął z ulgą.
                                                    „Musimy się rozstać. Czy się jeszcze zobaczymy?” – zapytał
                                                    „Na pewno”.
                                                    Pocałowali się.

                                                    Wyszedł przed szopę. Zasalutował, podał stopień i przydział wojskowy. W
                                                    odpowiedzi usłyszał.
                                                    - „Dzięki Bogu. Znaleźliśmy pana wreszcie. Myśleliśmy, że rozbił się Pan,
                                                    ale znaleźliśmy maszynę samą. Nietkniętą. Co się z panem działo?
                                                    - Ech, to długa historia.
                                                    - Zauważyliśmy z góry rozbity samochód – pomyśleliśmy, że ma pan coś z
                                                    tym wspólnego.
                                                    - Lepiej lećmy na to rezerwowe lotnisko po samolot, a potem do bazy.
                                                    - Taaaaak. Będzie pan miał z czego się tłumaczyć. Wie pan, ile kosztuje
                                                    akcja poszukiwawcza pilota na takim zadupiu?
                                                    Poszukiwali go, a więc dlatego Rosjanie nie szukali ich tak dokładnie. W końcu
                                                    znaleźli u Agnes to co chcieli.......
                                                    - Wsiada Pan? – usłyszał.
                                                    - Tak jest.
                                                    Kiedy startowali, spojrzał w dół. Wydawało mu się, że widział w oknach szopy
                                                    Jej twarz.

                                                    CDN
                                                  • Gość: Janek Dygresja IP: *.ipartners.pl 31.08.01, 16:32
                                                    A ja nigdy nie czytałem Harlequina. Mam prośbę, jeśli zacznę pisać jak tam
                                                    piszą, to proszę powiedzcie.

                                                    Pozdrowienia
                                                    P.S. Agniecha, pora na Twój odcinek
                                                  • Gość: agniecha Re: Dygresja IP: *.man.polbox.pl 31.08.01, 16:55
                                                    obiecuje nastepny odcinek na wtorek rano.
                                                    Pozdrawiam i zycze milego weekendu.
                                                    Aha, nie zauwazylam ani sladu Harlequina w Twoich odcinkach :)
                                                  • Gość: roro Re: Dygresja do agniechy i Janka IP: 217.8.191.* 01.09.01, 14:22
                                                    Ludzie przestancie, bo po przeczytaniu waszego opowiadania trudno sie skupic w
                                                    pracy na pracy. Czlowiek tylko zaczyna patrzec pozadliwie na kolezanke z
                                                    sasiedniego biurka.
                                                    Ktos wam powinien to ocenzurowac. Moze Marek Jurek, albo Stefek Niesiol.
                                                    Po ich ingerencji zostaly by tylko opisy przyrody.

                                                  • Gość: agniecha Re: Odcinek 16 IP: *.man.polbox.pl 04.09.01, 09:24
                                                    Minęły już prawie 4 miesiące od kiedy odlatując z polany próbował dostrzec w
                                                    oknach szopy jej twarz, a ciągle nie potrafił o niej zapomnieć. Chwile po
                                                    powrocie nie były dla niego łatwe. Musiał się tłumaczyć dlaczego ukradł z
                                                    hangaru samolot, potem go rozwalił, na dodatek zniknął i trzeba było
                                                    organizować akcje poszukiwawcza. Skończyło się na udzieleniu nagany i poważnym
                                                    ostrzeżeniu, ze jeszcze jeden przykład niesubordynacji i będzie musiał szukać
                                                    sobie innego zajęcia. Uratowało go tylko to, miał ogromne doświadczenie. Nawet
                                                    Wojskowa Służba Wywiadowcza nie mogła pozwolić sobie na wyrzucenie tak po
                                                    prostu jednego z najlepszych pilotów. Natychmiast, kiedy ucichła afera wokół
                                                    jego osoby, kazano mu się stawić u szefa. Dostał zadanie trenowania na nowym
                                                    samolocie. Ta maszyna była jednak trochę inna od wszystkich samolotów na
                                                    których do tej pory latał. Zupełnie jakby był specjalnie zmodyfikowany do
                                                    wykonania jakiegoś zadania. Sądząc z ilości uzbrojenia, jakim go obdarzono,
                                                    zadanie musiało być niebezpieczne.
                                                    Ćwiczył więc intensywnie, w chwilach wolnych łaził w kolegami na piwo, albo
                                                    coś mocniejszego, czytał książki lub po prostu ćwiczył na siłowni, na wypadek
                                                    gdyby miał okazje jeszcze kiedyś wisieć na gzymsie i ratować komuś życie. I
                                                    ciągle o niej myślał. Czasami mu się śniła i tylko wtedy widział rysy jej
                                                    twarzy bardzo wyraźnie, bo w rzeczywistości zaczęły się już zacierać. I tak w
                                                    jednostajnym rytmie toczyło się jego życie, aż do dnia, kiedy został pilnie
                                                    wezwany do szefa.
                                                    -Zostało Ci przydzielone zadanie. Sprawa jest wagi miedzynarodowej i lepiej,
                                                    żebyś potraktował to śmiertelnie poważnie – usłyszał - Za 2 dni zabiorą Cię na
                                                    lotniskowiec, tam dostaniesz szczegółowe wytyczne. W ogólnym zarysie zadanie
                                                    będzie polegało na dostarczeniu pewnej osoby do Kolumbii, a potem sprowadzeniu
                                                    jej bezpiecznie z powrotem. Polecisz samolotem, który ostatnio oblatywałeś.
                                                    Misja jest cholernie niebezpieczna i nie będę ukrywał, ze możesz z niej nie
                                                    wrócić. Możesz się nie zgodzić. Chcesz to przemyśleć?
                                                    -Nie - pokiwał przecząco głowa – polecę. Lubił ryzyko i nowe wyzwania.
                                                    -W porządku, szykuj się do drogi – nagle szef podszedł i mocno uścisnął jego
                                                    dłoń.
                                                    -Powodzenia!

                                                    -Wejdź, drogie dziecko – usłyszała słowa zachęty. Weszła wiec do gabinetu i
                                                    usiadła w przepastnym skórzanym fotelu stojącym naprzeciwko biurka. Mężczyzna
                                                    siedzący za nim miał ok. 55lat , siwe włosy i zmarszczki wokół bystrze
                                                    patrzących oczu.
                                                    -Zapewne wiesz dlaczego Cię wezwałem- usłyszała – wszystko jest już
                                                    przygotowane i nie możemy dłużej czekać. Czas nagli.
                                                    -Jestem gotowa- powiedziała cicho i pewnie.
                                                    -Martwię się o Ciebie. Od kiedy Cię znaleźliśmy, jesteś jakaś zamyślona.. Czy
                                                    cos się stało?
                                                    -A uwierzyłbyś, gdybym powiedziała, ze się zakochałam? – zapytała.
                                                    Wybuchnął gromkim śmiechem.
                                                    -Widzę, ze nic Ci nie jest i humor Ci dopisuje – uśmiechnął się szeroko.
                                                    - Pilna rozmowa z Francja na dwójce – zaskrzeczał nagle interkom na jego biurku.
                                                    -Przepraszam, wybacz mi na chwilkę – podniósł słuchawkę telefonu i zaczął
                                                    rozmawiać.
                                                    Zapadła się głębiej w fotel i zamyśliła. No tak, jakbym się mogła zakochać –
                                                    pomyślała sarkastycznie – przecież jestem agentka specjalna, super szpiegiem,
                                                    maszynka do zabijania, modliszka! Ja się nie mogę zakochać! Była wściekła i
                                                    rozżalona. Czy nie mogła żyć normalnym życiem, zakochać się , wyjść za mąż,
                                                    urodzić dwójkę dzieci i pracować od 9 do 17, przerzucając papierki. Przedtem
                                                    nigdy za tym nie tęskniła, dopiero po tym, jak go spotkała. To uzmysłowiło jej
                                                    czego nie będzie mogła mieć, będąc tym kim jest. A była agentem SIW czyli
                                                    polskiej Służby Informacyjno Wywiadowczej. Była to ściśle tajna agencja
                                                    utworzona przez Wojskowa Służbę Informacyjna i UOP. Ludzie, którzy w niej
                                                    działali byli absolutnie najlepsi i najlepiej wyszkoleni. Oprócz prezydenta ,
                                                    ministra Obrony Narodowej i kilku osób nikt o niej nie wiedział. Wykonywali
                                                    zadania, których z rożnych względów nikt inny nie mógł wykonać. Pomimo tego,
                                                    ze znali się tak krotko i chociaż minęło tak wiele czasu , nie mogła o nim
                                                    zapomnieć. On uratował jej życie. Do tej pory sama musiała o siebie dbać, nikt
                                                    się nie martwił czy będzie żyła czy umrze. Wszyscy faceci jakich do tej pory
                                                    spotkała, albo chcieli ja zabić, albo uciekali gdzie pieprz rośnie w sytuacji
                                                    zagrożenia , martwiąc się tylko o swój tyłek. Zadrżała przypominając sobie ich
                                                    ostatnia wspólna noc i poranek. I zrobiło się jej przeraźliwie smutno, kiedy
                                                    uzmysłowiła sobie, że prawdopodobnie już nigdy więcej nie spojrzy w jego oczy i
                                                    przytuli się do niego. A przecież teraz powinna myśleć tylko o misji,
                                                    przygotowywała się do niej przez ostatnie 4 miesiące. Nie, tak naprawdę, to
                                                    przygotowywała się do niej przez ostatnie 8 miesięcy. To wtedy właśnie
                                                    potwierdziła się wiadomość, która zelektryzowała i postawiła na nogi wszystkie
                                                    służby wywiadowcze na świecie.
                                                    -Drogie dziecko – męski glos wyrwał ja z zadumy. Uśmiechnęła się, lubiła kiedy
                                                    tak do niej mówił. Zastępował jej ojca, od kiedy skończyła 19 lat. Był jedyna
                                                    na świecie osoba, której bezgranicznie ufała i najbliższym przyjacielem jej
                                                    ojca. On i jej ojciec byli zawodowymi oblatywaczami myśliwców. Wykonywali
                                                    najbardziej niebezpieczne misje na zlecenie rządu polskiego. Jej matka zmarła
                                                    przy porodzie i ojciec zajął się nią najlepiej jak potrafił. Kochał ja bardzo
                                                    mocno. Od najmłodszych lat z wypiekami na twarzy wysłuchiwała jego opowieści o
                                                    samolotach. Czasami zabierał ja do hangaru na ćwiczenia , sadzał za sterami
                                                    myśliwca i pokazywał jak się lata. Kiedy zobaczył, ze ja to pasjonuje poprosił
                                                    kolegów, żeby zabierali ja czasem na próbne loty treningowymi awionetkami. Tak
                                                    wiec kiedy inne dziewczynki w jej wieku chodziły na randki a ona w tym czasie
                                                    uczyła się latać, strzelać i składać broń i ćwiczyła intensywnie na siłowni.
                                                    Było tak aż do pewnego tragicznego dnia. Jej ojciec dostał ważne zadanie. Już z
                                                    niego nie wrócił. Zginął zestrzelony przez ludzi pewnego człowieka, któremu
                                                    poprzysięgła wtedy zemstę. Tym człowiekiem był Wladimir Puczinow – Roro.
                                                    Przyjaciel jej ojca zaopiekował się nią wtedy. Teraz nie chciał dopuścić, żeby
                                                    została wysłana do wykonania tego zadania, ale rozkazy z góry były
                                                    nieodwołalne.
                                                    -Drogie dziecko – powtórzył – za dwa dni lecisz na lotniskowiec. Tam polecisz
                                                    myśliwcem do celu. Wiesz, co masz robić. Aha, pilot o niczym nie może wiedzieć!
                                                    Ani o Tobie, ani o szczegółach akcji. Im mniej osób o tym wie, tym lepiej. Nie
                                                    musze Ci chyba przypominać, ze sprawa jest rangi międzynarodowej! Mam nadzieje,
                                                    ze tym razem Ci się powiedzie.
                                                    Podszedł i uścisnął ja najmocniej jak potrafił.

                                                    Na lotniskowcu strasznie wiało, dookoła widać było granatowe wody niekończącego
                                                    się morza. Stała przy oknie w małym pokoju ubrana w kombinezon i czekała na
                                                    pilota. Samolot był już przygotowany do startu. Nagle drzwi trzasnęły.
                                                    Odwróciła się i zamarła. Zobaczyła oczy, za którymi tak tęskniła naprzeciwko
                                                    siebie, wpatrujące się w nią w bezbrzeżnym zdumieniu.
                                                    CDN
                                                  • Gość: agniecha Re: Dygresja do Janka i Roro IP: *.man.polbox.pl 04.09.01, 09:36
                                                    Gość portalu: roro napisał(a):

                                                    > Ludzie przestancie, bo po przeczytaniu waszego opowiadania trudno sie skupic w
                                                    > pracy na pracy. Czlowiek tylko zaczyna patrzec pozadliwie na kolezanke z
                                                    > sasiedniego biurka.
                                                    > Ktos wam powinien to ocenzurowac. Moze Marek Jurek, albo Stefek Niesiol.
                                                    > Po ich ingerencji zostaly by tylko opisy przyrody.

                                                    Jakby ocenzurowali, to nic by
                                                    nie zostalo, bo my nie mamy opisow przyrody!
                                                    Ja nie umiem pisac o przyrodzie, juz wole o sexie,
                                                    moze Janek napisze...?
                                                  • Gość: Janek Do Agniechy i Roro IP: *.ipartners.pl 04.09.01, 16:24
                                                    Będzie o przyrodzie, magnetyzmie i seksie. Najnowszy myśliwiec z podwieszoną
                                                    artylerią, tropiki, pot i strach.
                                                    I dwoje profesjonalistów ze słabością do siebie.

                                                    Pozdrowienia
                                                    Janek
                                                  • Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 04.09.01, 16:35
                                                    Gość portalu: Janek napisał(a):

                                                    > Będzie o przyrodzie, magnetyzmie i seksie. Najnowszy myśliwiec z podwieszoną
                                                    > artylerią, tropiki, pot i strach.
                                                    > I dwoje profesjonalistów ze słabością do siebie.
                                                    >
                                                    > Pozdrowienia
                                                    > Janek

                                                    Yeahhh :)))
                                                    Brzmi... bosko ;)
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: Janek Do Agniechy IP: *.ipartners.pl 05.09.01, 11:52
                                                    Następny odcinek dziś wczesną nocą. Gdyby nie robota, którą muszę wykonać
                                                    byłoby szybciej.
                                                    Będzie trochę retrospekcji o pilocie i kontynuacja tego co nakreśliła Agniecha.

                                                    Pozdrowienia
                                                  • Gość: piotr_c Re: Do Agniechy i Janka IP: *.uk.ihost.com 05.09.01, 13:43
                                                    Dopiero teraz trafiłem na ten wątek. Ale opowieść !! Nie moge sie doczekać
                                                    natepnego odcinka. Macie świetny wpływ na siebie :-)
                                                  • Gość: agniecha Re: Do Piotra_c IP: *.man.polbox.pl 05.09.01, 15:02
                                                    Gość portalu: piotr_c napisał(a):

                                                    > Dopiero teraz trafiłem na ten wątek. Ale opowieść !! Nie moge sie doczekać
                                                    > natepnego odcinka. Macie świetny wpływ na siebie :-)

                                                    Milo nam, ze ktos czyta te nasze wypocinki ;)
                                                    Czytaj dalsze odcinki, bo Janek obiecal fascynujace opisy przyrody... i nie tylko
                                                    ;)
                                                  • Gość: roro Re: agniechy IP: 217.8.191.* 05.09.01, 16:00
                                                    Wiec pojawia sie opisy przyrody. To dobrze, bo w koncu ja postanowilem
                                                    przepisac wasza powiesz w wersji ocenzurowanej. I jak na razie mam czysta
                                                    kartke a juz skonczylem.
                                                  • Gość: Janek Do Agniechy i Roro IP: *.ipartners.pl 05.09.01, 16:32
                                                    Do Roro: jesteś złośliwy. Oj, chyba jakaś koleżanka na którą patrzyłeś zbyt
                                                    pożądliwie dała ci papierzyskami po głowie.
                                                    Agniecha: mamy jednego fana - czytelnika. A tak w ogóle to On mówił o nas czy o
                                                    naszych bohaterach?

                                                    Pozdrowienia
                                                  • Gość: agniecha Re: Do Janka IP: *.man.polbox.pl 05.09.01, 16:44
                                                    Gość portalu: Janek napisał(a):

                                                    > Agniecha: mamy jednego fana - czytelnika. A tak w ogóle to On mówił o nas czy o
                                                    > naszych bohaterach?
                                                    wlasnie tez sie nad tym zastanawialam...
                                                    jak myslisz?


                                                  • Gość: Janek Do Agniechy IP: *.ipartners.pl 05.09.01, 17:12
                                                    To Ty masz intuicję, ja - tylko instynkt.

                                                    Pozdrowienia
                                                  • Gość: Janek Odcinek 17 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.01, 22:38
                                                    Za kilkanaście minut miał spotkać osobę, którą miał dostarczyć na miejsce. Póki
                                                    co musiał znosić ten piekielny sztorm. Nie uśmiechało mu się teraz startować.
                                                    Przypomniał sobie, jak doszło do tego, że mógł teraz siedzieć na amerykańskim
                                                    lotniskowcu.
                                                    Od zawsze miał wrodzone zdolności, podobnie jak jego wuj 007. To, że brat 007
                                                    ożenił się z Polką i osiadł jako wykładowca akademicki w Warszawie zawsze
                                                    traktowano jako coś dziwacznego. Spokojny ojciec i beztroski, bezczelny i
                                                    niebojący się nikogo i niczego syn. Kompletnie się różnili. Kiedy szedł na
                                                    ochotnika do wojska, ojciec stukał się w czoło, ale on uparł się. Wkrótce
                                                    został jednym z najlepszych i najmłodszych pilotów w armii.
                                                    Kilkukrotnie odznaczony przez dowódcę Polskich Sił Powietrznych, prezydenta i
                                                    kilku innych facetów w garniturach nigdy się z tym nie obnosił. Latał wówczas
                                                    na Mig-ach 29. Ale samoloty z braku pieniędzy i części coraz częściej stały w
                                                    hangarach. Koledzy odchodzili do służby w liniach lotniczych. Nawet służba w
                                                    wydelegowanej do sił szybkiego reagowania NATO polskiej jednostce lotniczej już
                                                    mu nie wystarczała. Lotów wcale nie było więcej, a czekanie na obiecany samolot
                                                    wielozadaniowy ciągnęło się w nieskończoność.
                                                    Wtedy dostał propozycję z Wojskowej Służby Wywiadowczej. Struktury, która nigdy
                                                    oficjalnie nie istniała. Jedyny ślad po niej w oficjalnych dokumentach
                                                    to „jednostka 21”. Dopiero tam mógł mieć dostęp do najnowszych osiągnięć
                                                    techniki lotniczej. Wyraził zgodę. Specjalizował się w oblatywaniu nowych
                                                    konstrukcji. Ostatnio SU 47.
                                                    Oberwał wtedy za porzucenie samolotu, jakieś gówniarze trochę go poobtłukiwały.
                                                    Dostał naganę do akt, ale na szczęście był za dobry, by go wyrzucili.
                                                    Miał większe doświadczenie w lądowaniu na normalnych lotniskach, jak te na
                                                    Mazowszu czy Pomorzu. Potrafił co prawda lądować na lotniskowcach, ale co ląd
                                                    to ląd.
                                                    Latał krótko na Mig 29K, SU 33 szerzej znanej jako morska wersja SU
                                                    27 „Flanker”, F 18 „Hornet” oraz F 15 „Eagle”. Znał je wszystkie. Po jednym
                                                    egzemplarzu zakupiły Siły Powietrzne dzięki specjalnym tajnym funduszom w tym
                                                    funduszom NATO. Walka z terrorystami, handlarzami bronią i narkotyków wymagała
                                                    pieniędzy i nikt ich nie żałował, zwłaszcza Zachód. Ale maszyna, którą miał
                                                    pilotować przypominała raczej jakąś rozwojową wersję SU 25, tyle, że dużo
                                                    lepiej uzbrojoną i opancerzoną. Taka latająca artyleria. Rosyjską awionikę
                                                    zastąpiono jakąś jej francuską modyfikacją jak w Mirage’u, uzbrojenie było nie
                                                    gorsze niż uzbrojenie śmigłowców szturmowych. Palce lizać.
                                                    Ale czegoś mu w tym wszystkim brakowało. Owszem cieszyło go to wszystko, ale
                                                    czuł, że brakuje mu Jej.
                                                    Brakowało mu AGNES
                                                    Nadal wyprawiał „drobne” hece jak ta, kiedy przemknął tuż nad wieżą kontroli
                                                    lotów podczas ostatniego lotu ćwiczebnego. Uśmiechnął się na wspomnienie min
                                                    mechaników i dowódcy, którzy mało co nie dostali ataku serca. Ustna nagana i
                                                    nieoficjalna pochwała za umiejętności.
                                                    Ale to nie było to co dawniej. Chciał znów Ją zobaczyć, pójść na kolację i
                                                    kochać się z Nią całą noc bez ustanku.
                                                    Ale najpierw służba. Miał wziąć udział w pierwszej wielkiej akcji, gdzieś na
                                                    drugiej półkuli. Był podekscytowany.
                                                    Mijał marynarzy z lotniskowca „J.F. Kennedy”. Zbliżył się do drzwi. Nacisnął
                                                    klamkę. Kiedy otworzył drzwi ujrzał Ją. Piękną jak wtedy, zabójczo piękną.
                                                    Nosiła polski mundur jakiejś jednostki specjalnej. Zasalutowali sobie i podali
                                                    dłonie. Teraz dopiero skojarzył, że musiał Ją spotkać jakiś rok temu na
                                                    szkoleniu. Wyglądała wtedy inaczej, dlatego nie mógł Jej rozpoznać podczas
                                                    akcji w willi rosyjskiego oprycha.
                                                    Oficer stojący pod oknem wprowadził ich w najbliższą fazę operacji. Gadka
                                                    szmatka, mapę miał w głowie. Kolumbia - nawet dziecko by się zorientowało, że
                                                    chodziło o jakąś akcję antynarkotykową, a oni robili przed nim tajemnice.
                                                    Miał Ją dostarczyć na małe lotnisko w południowej Kolumbii w puszczy
                                                    równikowej. Miała wykonać zadanie i wrócić. On miał Ją zabrać i dostarczyć na
                                                    lotniskowiec. Bez wsparcia miejscowych władz ani ich poinformowania.
                                                    Na odchodnym miał zrównać z ziemią pewną hacjendę i okoliczne pola. Trochę
                                                    rakiet, napalmu i tym podobnych. Ona miała zabić kogo trzeba, a on rozwalić w
                                                    proch całą resztę. Nagle drzwi otworzyły się. Wszedł jakiś marynarz z
                                                    meldunkiem. Oficer prowadzący przeleciał wzrokiem tekst i powiedział:
                                                    „Zadanie wykonacie jutro. Poczekamy aż morze ucichnie. W taki sztorm nie ma
                                                    lotu”.
                                                    Odprawa została zakończona. Wyszli.
                                                    „Miło znów Cię widzieć” – powiedział. „Próbowałem Cię ostatnio znaleźć. Gdzie
                                                    byłaś”.
                                                    „Tam gdzie i Ty. Na szkoleniu.”
                                                    „Tyle, że na innym, tajnym poligonie – mruknął.
                                                    „Startujemy o 5-ej rano. Lepiej idźmy spać” – odparła. „Nie chcę abyś nas
                                                    rozbił, kiedy uśniesz za sterami”
                                                    „Daj spokój. Trochę rozrywki nie zawadzi....”
                                                    „Wy faceci myślicie tylko o jednym.”
                                                    „Za to nas lubicie” – odrzekł i próbował Ją pocałować. Kiedy miał już Ją
                                                    pocałować ta odepchnęła go lekko i parsknęła śmiechem. „Nie dzisiaj kowboju” –
                                                    rzuciła i poszła do swej kabiny. Drzwi zamknęły się za Nią głucho.
                                                    Dostał kosza.
                                                    „Niech to szlag” wycedził przez zęby.

                                                    Nigdy nie potrafił zrozumieć kobiet. Wkurzony poszedł na dół do samolotu.
                                                    Pogadał z dwoma polskimi oficerami o zbliżającej się akcji, potem sprawdził
                                                    uzbrojenie samolotu w hangarze. Sprawdził prognozę pogody i poszedł do siebie.
                                                    Otworzył drzwi i nie zapalając światła wszedł do środka. Szybko zrzucił z
                                                    siebie mundur i spodnie.
                                                    I wtedy poczuł czyjś dotyk. Momentalnie odwrócił się. Stała przed nim Agnes. Ta
                                                    sama, która jeszcze kilkanaście minut temu odrzuciła go.
                                                    „Zmieniłam zdanie” – rzuciła i nim zdążył coś powiedzieć pocałowała go
                                                    drapieżnie i głęboko. Czuła jego szczupłe ale silne ciało. Wiedziała, że
                                                    pragnie Jej. Znów byli razem.

                                                    Rozpinała powoli swój mundur patrząc jak zwija się z niecierpliwości. Kiedy już
                                                    go zdjęła, przyszła kolej na spodnie. Stopniowo odsłaniała swe wdzięki co
                                                    doprowadzało go do szału. Chciał do niej podejść, ale kazała mu pozostać tam,
                                                    gdzie stał. Potem rozpięła swe blond włosy, pozwalając im opaść na ramiona.
                                                    Sięgnęła za siebie. Chwilę mocowała się z zapięciem stanika. Po rozpięciu
                                                    trzymała stanik jeszcze przez chwilę na swych obfitych piersiach. Bawiła się
                                                    setnie patrząc, jak Jego męskość uwypukla się w spodniach. Ledwo mógł
                                                    wytrzymać, kiedy tak powoli zrzucała fatałaszki. Słyszała jego płytki,
                                                    przyspieszony oddech. Kiedy odrzuciła stanik, jego oczom ukazały się dwa duże,
                                                    słodkie owoce. Niewiele jednak zdążył ujrzeć, bo biustonosz trafił mu prosto w
                                                    twarz. Kiedy go ściągnął, Ona szykowała się by odsłonić resztę. Powoli,
                                                    delektując się jego napięciem zsuwała majteczki. One także poszybowały ku
                                                    niemu. Chwycił je i odłożył na bok. Teraz stała przed nim naga w całej krasie.
                                                    Podeszła do niego. Pocałowała w usta. Po chwili Jej język wędrował już po jego
                                                    klatce piersiowej.
                                                    Miał na sobie już tylko jedno. Szybkim ruchem pozbawiła go i tego okrycia.
                                                    Mogła być z siebie zadowolona, jeszcze niewiele zrobiła, a on już był gotów.
                                                    Kiedy tak stali nadzy, dopiero wtedy pozwoliła mu się dotknąć. Był łakomy,
                                                    wygłodniały i gorący. Kiedy ją całował przymknęła oczy, pozwalając swym zmysłom
                                                    odbierać wszystkie wrażenia. Jego dłonie, a potem i usta błądziły między Jej
                                                    Andami. Nie mógł się oderwać od zdobywania Jej dwóch gorących
                                                    sześciotysięczników. Czuła jak rodzące się w Niej ciepło wzbiera i wzbiera. W
                                                    pewnym momencie cały świat przestał dla Niej istnieć. Wydała cichy okrzyk, gdy
                                                    poczuła znaną sobie przyjemność.
                                                    Ale jego pracowite dłonie obejmowały już Jej pupę i przyciągały ku swojej
                                                    spragnionej męskości. Podniósł Ją i zaniósł do łóżka. Napierał na Jej słodką
                                                    o
                                                  • Gość: Janek Odcinek 17 i pół IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.01, 22:40
                                                    Ale jego pracowite dłonie obejmowały już Jej pupę i przyciągały ku swojej
                                                    spragnionej męskości. Podniósł Ją i zaniósł do łóżka. Napierał na Jej słodką
                                                    otchłań i wkroczył w Nią. Powoli, delikatnie, potem coraz łapczywiej i mocniej.
                                                    Objęła go i otworzyła się najszerzej jak mogła, by pomóc swemu kochankowi.
                                                    Prawie go ugryzła, kiedy wnikał w Nią głębiej i głębiej.. Zacisnęła zęby by nie
                                                    krzyknąć. Chciała by trwało to w nieskończoność. Kiedy wbiła mu paznokcie w
                                                    plecy nie mogąc opanować przyjemności, jaką czerpała, nie wytrzymał. Poczuła
                                                    gorąco zalewające Jej wnętrze i usłyszała jego cichy jęk. Pocałowała go, kiedy
                                                    kolejne fale wypełniały Jej ciało.
                                                    Kiedy wysunął się z Niej był szczęśliwy i nieco zmęczony. Całowali się jeszcze
                                                    i pieścili. Szeptał Jej do ucha czułe słowa, które chce słyszeć każda kobieta.
                                                    Sen szybko ich zmorzył.
                                                    Kiedy otworzył oczy, natychmiast sięgnął ręką ku Niej. Ale jedynym świadectwem
                                                    Jej tu obecności była pognieciona obok pościel i ledwo uchwytny zapach perfum.
                                                    Jej samej już nie było. Spojrzał na zegarek. Trzeba było wstać.
                                                    Po godzinie stali oboje w hangarze pod pokładem lotniskowca. Sprawdzali broń,
                                                    zapasy amunicji. Po chwili zasiedli w samolocie, który objuczony rakietami i
                                                    małymi bombami gotów był do startu. Winda wyniosła ich samolot na pokład.
                                                    Włączył silniki, sprawdził przyrządy. Kiedy uznał, że silniki i awionika
                                                    działają bez zarzutu, dał znak. Otrzymał zgodę na start. Po chwili zwolnił
                                                    hamulec i dał pełną moc. Samolotem szarpnęło, a on sam potoczył się z olbrzymim
                                                    impetem do przodu. Potężne rosyjskie silniki utrzymały ich w powietrzu, kiedy
                                                    pokład lotniskowca skończył się.

                                                    Skierował maszynę na wschód. Kiedy zbliżali się do wód terytorialnych Kolumbii,
                                                    obniżył lot. Po kilku minutach dostrzegli zarysy brzegu, wyłaniające się w
                                                    promieniach wschodzącego słońca. Kiedy mijali linię brzegową, ujrzeli palmy i
                                                    całe to „zielone piekło”. Lecieli tak nisko, że mogli dostrzec banany, kokosy,
                                                    pomarańcze itd. Ale teren zaczął pozwoli wznosić się. To pierwsze zewnętrzne
                                                    łańcuchy górskie Andów dawały znać o sobie.
                                                    Skupił się na przyrządach pokładowych. Starał się lecieć tuż nad szczytami
                                                    porośniętymi dżunglą. Wymagało to od niego dużej ostrożności i wprawy. Za
                                                    następnym szczytem mógł być kolejny, mniej przyjemny do pokonania. Samolot był
                                                    zwrotny, ale w górach zawsze było trudno latać ciężkim samolotem szturmowym.
                                                    Przez kolejne kilkanaście minut to leciał malowniczymi dolinami to przelatywał
                                                    nad szczytami. W miarę upływu czasu, góry wznosiły się coraz wyżej. Bujna
                                                    roślinność równikowa ustąpiła halom, a te - ośnieżonym szczytom. Agnes nie
                                                    odzywała się. Rozumiała, że on wkłada dużo wysiłku, aby latając między
                                                    szczytami utrzymać kurs. Nie chcieli przecież, aby lotnictwo kolumbijskie
                                                    zainteresowało się ich obecnością. W kolumbijskich wojskach lotniczych kartele
                                                    narkotykowe zawsze miały swoich ludzi, przez co małe samoloty mogły spokojnie
                                                    latać, bez obaw o zaczepkę. Ich nieuzgodniony lot musiał pozostać w tajemnicy.
                                                    Nawet teraz Janek niewiele wiedział. Miał Ją wysadzić na jakiejś polanie,
                                                    szumnie nazwanej lotniskiem i stanowić dalekie wsparcie w wypadku zagrożenia.
                                                    Ona miała go wprowadzić w szczegóły, gdyby zaistniała taka potrzeba.
                                                    Powoli góry zaczęły obniżać się. Dżungla znów objęła ziemię, aż po horyzont. Po
                                                    kilku minutach szybkiego lotu, kiedy to wycisnął z silników wiele, aby nadrobić
                                                    stracony nad górami czas zbliżyli się do miejsca lądowania. Gdy dolatywali,
                                                    zmniejszył wysokość, wytracił prędkość i osiadł w podręcznikowym stylu na
                                                    trawiastej powierzchni.
                                                    Po chwili wygramolili się z kabin. Choć słońce grzało mocno, wiedzieli że dzień
                                                    będzie gorący nie tylko dlatego. Niedaleko znajdował się cel ich wyprawy.
                                                    Podeszła do niego i pocałowała.
                                                    „Nie wiadomo co będzie za godzinę” - rzekła

                                                    CDN

                                                    Pozdrowienia
                                                    Janek
                                                  • Gość: agniecha Re: Protest do Janka! IP: *.man.polbox.pl 06.09.01, 13:16
                                                    Sluchaj Janek, bardzo Cie przepraszam, ale musimy ustalic jedna rzecz: jakiego
                                                    koloru wlosy ma glowna bohaterka?
                                                    Ja na samym poczatku napisalam, ze ma dlugie i ciemne, a Ty teraz napisales
                                                    "blond wlosy".Jak ktos bedzie uwaznie czytał, to wylapie, moze to szczegoly,
                                                    ale szczegoly tez sa wazne. Mozesz sobie myslec, co chcesz, ze glupia jestem,
                                                    ze sie czepiam i jestem malostkowa, ale ja nie moge napisac nastepnego odcinka,
                                                    bo moja wyobraznia sie zbuntowala!!! Do tej pory byla brunetka a tu nagle
                                                    blond! Ja osobiscie do blondynek nic nie mam, ale ja sama ( a wiec i moja
                                                    bohaterka ) wolalaby zginac niz miec blond klaczki.
                                                    Probowalam to jakos zignorowac, ale moja upiorna wyobraznia przedstawia mi
                                                    ciagle taki obraz: dolatuja na miejsce w tej Kolumbii, laduja na malej polance,
                                                    dookola palmy i gaszcz bujnej roslinnosci a moja bohaterka siada sobie na pniu
                                                    i zada od glownego bohatera, zeby ja zawiozl do najblizszego fryzjera :-O
                                                    Zgroza!!!
                                                    I co ja mam teraz zrobic??? Rozumiem, ze moze wolisz blondynki, ale moja
                                                    wyobraznia jest silniejsza ode mnie :(((
                                                  • Gość: piotr_c Re: Do Janka i Agniechy IP: *.uk.ihost.com 06.09.01, 13:41
                                                    Gość portalu: agniecha napisał(a):

                                                    > Gość portalu: Janek napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Agniecha: mamy jednego fana - czytelnika. A tak w ogóle to On mówił o nas
                                                    > czy o
                                                    > > naszych bohaterach?
                                                    > wlasnie tez sie nad tym zastanawialam...
                                                    > jak myslisz?
                                                    >
                                                    > W zasadzie podziwiam całą waszą czwórkę : autorów za wyobraźnię a bohaterów za
                                                    efektowne realizowanie waszych pomysłów.
                                                    Czy pamietacie przysiege składaną P. Chmielowi przez Tytusa i spółkę, że odbedą
                                                    wszystkie przygody gdziekolwiek by nie zostali narysowani?

                                                  • Gość: Janek ERRATA!!!! IP: *.ipartners.pl 06.09.01, 14:49
                                                    W wierszu dotyczącym koloru włosów wdarł się chochlik i tym samym dokonał
                                                    zmiany koloru włosów bohaterki w scenie miłosnej z ciemnych na jasne.
                                                    Wszystkich zainteresowanych zapewniam, że podobne pomyłki nie będą miały
                                                    miejsca. Jedynym usprawiedliwieniem może być błąd i zmęczenie pilota.
                                                    Tym samym uprasza się współautorkę, aby uspokoiła wyobraźnię i powiedziała coś
                                                    więcej o sobie.

                                                    (Kurczę, a ja myślałem, że rozpalenie wyobraźni spowoduje co innego).

                                                    Agniecho: przepraszam, obiecuję, że się poprawię. A tak swoją drogą: w upojnej
                                                    chwili tak obszernie opisanej przeze mnie jest pewien błąd. Nie znalazłaś go,
                                                    hmmm czyżbyś nie zwróciła uwagi? Gdybyś tam była na miejscu bohaterki
                                                    musiałabyś to dostrzec.... Ja sam dostrzegłem pomyłkę poniewczasie.

                                                    Piotrze, wiesz nigdy nie udało mi się przeczytać wszystkich części Tytusa.
                                                    Dawno to było, ale pamiętam, że byłem niepocieszony!

                                                    Pozdrowienia
                                                  • Gość: agniecha Re: ERRATA!!!! IP: *.man.polbox.pl 06.09.01, 16:22
                                                    Gość portalu: Janek napisał(a):

                                                    > W wierszu dotyczącym koloru włosów wdarł się chochlik i tym samym dokonał
                                                    > zmiany koloru włosów bohaterki w scenie miłosnej z ciemnych na jasne.
                                                    > Wszystkich zainteresowanych zapewniam, że podobne pomyłki nie będą miały
                                                    > miejsca. Jedynym usprawiedliwieniem może być błąd i zmęczenie pilota.
                                                    > Tym samym uprasza się współautorkę, aby uspokoiła wyobraźnię i powiedziała coś
                                                    > więcej o sobie.
                                                    ufff, moja wyobraznia odetchnela z ulga :)bohaterka ( przynajmniej w mojej
                                                    wyobrazni ) posiada wyglad ( mniej wiecej ) moj czyli zielono-szare oczy i dlugie
                                                    ciemne wlosy sa jak najbardziej aktualne. Moge jeszcze powiedziec, ze ma 172 cm
                                                    wzrostu i wazy 56 kg. Wybaczcie, ale wymiarow nie podam... zreszta po co, Janek
                                                    tak ladnie opisal co nieco ... ;)
                                                    > (Kurczę, a ja myślałem, że rozpalenie wyobraźni spowoduje co innego).
                                                    > Agniecho: przepraszam, obiecuję, że się poprawię. A tak swoją drogą: w upojnej
                                                    > chwili tak obszernie opisanej przeze mnie jest pewien błąd. Nie znalazłaś go,
                                                    > hmmm czyżbyś nie zwróciła uwagi? Gdybyś tam była na miejscu bohaterki
                                                    > musiałabyś to dostrzec.... Ja sam dostrzegłem pomyłkę poniewczasie.
                                                    Przeczytalam ten fragment 2 razy, bo za 1 razem wczulam sie troche za bardzo i
                                                    jedyne co osiagnelam to wypieki na twarzy i zainteresowanie szefowej, ktora z
                                                    troska zapytala, czy dobrze sie czuje? Za 2 razem zauwazylam tylko to, ze glowny
                                                    bohater po wejsciu do swojej kajuty zdjal z siebie mundur i spodnie, wiec potem
                                                    nie mogl miec tych spodni znow na sobie, o czym byla mowa.
                                                    Jezeli chodzilo o cos innego, to musze Cie prosic, zebys mi to uswiadomil :)
                                                    Pozdrawiam. CD bedzie jutro rano!
                                                  • piotr_c Re: ERRATA!!!! 06.09.01, 16:59
                                                    Ja równiez tak naprawdę systematycznie zacząłem czytac ten komiks gdy okazało
                                                    sie że bardzo interesuje moją córkę ( dziś ma 21 miesiecy). Jest świetny (no
                                                    prawie wszystkie księgi).
                                                    Ona zaczeła wcześniej więc może nie będzie tak wzdychać jak my :-)
                                                  • Gość: Janek Do Agniechy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.01, 18:01
                                                    Bingo! Właśnie o te spodnie chodziło.
                                                    Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Janek
                                                  • Gość: agniecha Re: Odcinek 18 IP: *.man.polbox.pl 07.09.01, 10:35
                                                    Zabrali z samolotu mapy, bron, wodę i mała, przenośną radiostacje.
                                                    - Około 15 minut stad czeka na nas łącznik. Zatrzymasz się u niego, dopóki nie
                                                    wrócę. Nie będzie mnie około 12 godzin, jeżeli wszystko pójdzie dobrze. Po moim
                                                    powrocie natychmiast wracamy z powrotem do domciu. Taki jest plan – tłumaczyła
                                                    mu.
                                                    -Gotowy? No to idziemy – wydala komendę i ruszyli. Zagłębili się w zielona
                                                    puszcze. Powietrze było przesycone wilgocia, dookoła slychac było cwierkanie
                                                    ptakow. Musieli sobie torowaac droge nozami, bowiem drzewa swoimi bujnymi
                                                    galeziami bronily im wstepu do ich krolestwa. Od czasu do czasu jakis
                                                    sploszony ptak zrywal się nad ich glowami i trzepotal skrzydlami wydajac z
                                                    siebie ostrzegawcze piski. Było parno i goraco. Wreszcie wyszli na malenka
                                                    polanke, na ktorej stala nedzna chalupka. Nie zdazyli jeszcze do niej podejsc,
                                                    gdy wybiegl z niej jakis mezczyzna. Podbiegl do nich i powiedzial do Agnes cos
                                                    po hiszpansku. Odpowiedziala krotko. Podali sobie rece. Potem przywital się z
                                                    Jankiem. Był wysoki i bardzo opalony. Krople potu splywaly mu po twarzy, ale on
                                                    nie zwracal na to uwagi.
                                                    -Nie możesz tam isc – powiedzial do Agnes. Dostalem przed chwila wiadomosc, ze
                                                    wdarly się tam oddzialy ALN. Nie wiem o co chodzi, pewnie jakies porachunki,
                                                    byli tam bojownicy FARC i wywiazala się regularna bitwa. Roro uciekl,
                                                    laboratorium zniszczone. Nie możesz tam isc – powtorzyl.
                                                    Agnes patrzyla na niego z przerazeniem w oczach.
                                                    -A misja? – wyszeptala. Przez chwile się zastanawiala i w koncu podjela
                                                    decyzje.
                                                    -Ide, musze się tam dostac i rozejrzec, może uda mi się zdobyc jakies
                                                    dokumenty, probki, cokolwiek. Musze dowiedziec się, gdzie zwial Roro. Tam gdzie
                                                    jest on, tam jest tez laboratorium i probki!
                                                    -Oszalalas? - wykrzyknal mezczyzna – przeciez to cholernie niebezpieczne,
                                                    zginiesz zanim zdazysz cokolwiek zrobic!
                                                    -Nie pozwol jej tam isc, lepiej wracajcie - zaczal szarpac za rekaw Janka.
                                                    -Ide! – zadecydowala – sprobuj polaczyc się z naszymi i powiedziec im co się
                                                    stalo. Nie martw się! Wszystko będzie dobrze.
                                                    -Poczekasz tu na mnie – powiedziala do Janka, odwrocila się i zamierzala ruszyc
                                                    w droge. Ale on chwycil ja za reke.
                                                    -Zaraz, zaraz, slicznotko, nie tak predko – powiedzial – w tej sytuacji nie
                                                    puszcze Cie samej. Ide z Toba!
                                                    -Nie ma mowy – krzyknela az echo poszlo po lesie- Masz tu na mnie czekac i
                                                    pilnowac samolotu! Taki był plan.
                                                    -Plan nie przewidywal, ze będziesz szla sama w sam srodek imprezki, która sobie
                                                    urzadzili FARC, ALN i kartel narkotykowy!
                                                    Posprzeczali się jeszcze troche, ale Janek był nieugiety. W moncu nie miala
                                                    wyjscia i po chwili znowu zaglebili się w puszcze.
                                                    -Sluchaj, skoro plan szlag trafil i jeszcze mam ogromna szanse zginac, to
                                                    przynajmniej chciałbym wiedziec za co? Może mi powiesz o co chodzi, bo chyba
                                                    nie chodzi o narkotyki ani handel bronia, jak mi się wydawalo – zapytal.
                                                    -Chodzi o bron biologiczna – westchnela z rezygnacja.
                                                    Janek zrobil zdziwiona mine.
                                                    -Nie rozumiem.
                                                    -Jak wszystkim wiadomo Kolumbia jest największym światowym producentem kokainy,
                                                    dostarcza także większość sprzedawanej w USA heroiny. Rocznie produkuje się w
                                                    tym kraju około siedmiu ton heroiny. Stany Zjednoczone od kilku lat wspierają
                                                    finansowo władze kolumbijskie w walce z narkotykowymi kartelami. – zaczela
                                                    opowiadac - FBI, Interpol i tajne sluzby kilku panstw europejskich, w tym z
                                                    Polski, zorganizowaly szeroko zakrojona akcje antynarkotykowa. Na jednej z
                                                    takich plantacji, nalezacej do najwiekszego brazylijskiego "lorda kokainowego"
                                                    Luiza Fernando Da Costa mielismy swoja wtyczke. Oprócz handlu narkotykami Da
                                                    Costa podejrzewany byl także o finansowanie działalności FARC. Był prawa reka
                                                    Rora. Dostalismy od naszego czlowieka informacje, ze na plantacji istnieje
                                                    jakies dziwne laboratorium, które nie sluzylo jednak do przerabiania
                                                    narkotykow. Udalo mu się przeslac do nas cudem kilka zrobionych zdjec a potem
                                                    slad po nim zaginal. Zbadano te zdjecia i okazalo się, ze zawieraja wzory
                                                    chemiczne jakiejs cieczy. Po wielu dlugotrwalych badaniach okazalo się, ze
                                                    jest to ciecz, ktorej dodanie kilku miligramow do wody potrafi wytruc w ciagu
                                                    24 godzin kilkumilionowe miasto ludzi. Dziala jak jad zwierzecy: powoduja
                                                    zaklocenia ukladu nerwowego, zaburzenia krzepniecia krwi, uszkodzenie miesnia
                                                    sercowego. Jakis czas temu zorganizowano akcje, w ktorej ujeto Da Costa.
                                                    Niestety po tajnym laboratorium nie było sladu. Widocznie zdazyli je gdzie
                                                    przeniesc. W koncu udalo nam się ustalic, ze istnieje prawie 100%
                                                    prawdopodobienstwo, ze dziala ono nadal w rezydencji Rora nieopodal miasteczka
                                                    La Pedrera, które lezy przy rzece Caqueta. I my wlasnie teraz tam idziemy.
                                                    Ustalono tez, ze naukowcy którzy pracowali nad ta ciecza, odkryli antidotum.
                                                    Podanie go osobie, która napila się zakazonej wody, nie pozniej niż do 10
                                                    godzin, może uratowac zycie. I wtedy spadla na nas wiadomosc, która postawila
                                                    wszystkich w stan gotowosci bojowej, ze się tak wyraze – Agnes zamachnela się,
                                                    uciela nozem lian, który miala na swej drodze i powoli idac dalej nie
                                                    przerywala tlumaczen – Otoz dowiedzielismy się, ze Rorowi nie wystarczyl handel
                                                    bronia i narkotykami i postanowil ubic interes z organizacja palestynska
                                                    Fatah oraz z Ludowym Frontem Wyzwolenia Palestyny i chce im sprzedac za grube
                                                    pieniadze owa zabojcza ciecz. Oczywiście obie organizacje mysla, ze tylko one
                                                    będą w jej posiadaniu. Chyba nie musze Ci tlumaczyc, jaka jest sytuacja
                                                    polityczna w tych krajach. Oni dysza z nienawisci do siebie od zawsze, ale
                                                    teraz sytuacja jest krytyczna. Premiera Izraela – Ariela Szarona -
                                                    Palestynczycy nienawidza i nazywaja go Rzeznikiem. Po tym, jak kierujac
                                                    operacja w Libanie w 1982r pozwolil na masakre cywilow w obozach dla uchodzcow
                                                    i sprowokowal podczas wizyty w 2001r na Wzgorzu Swiatynnym w Jerozolimie
                                                    zamieszki, które trwaja do dzis, najchetniej usuneli by go z tego padolu razem
                                                    ze wszystkimi Izraelczykami. Izraelczycy z kolei chca twardej polityki wobec
                                                    Palestynczykow i niedawno przyznali się do kolejnego ostrzelenia czlonkow Fatah
                                                    na Zachodnim Brzegu Jordanu oraz ostrzelenia pociskami rakietowymi ziemia-
                                                    ziemia kwatery glownej palestynskich sil bezpieczenstwa w Strefie Gazy. Do tego
                                                    wszystkiego muzulmanska organizacja terrorystyczna Hamas dokonuje ciagle
                                                    zamachow bombowych w Jerozolimie w ramach odwetu za zabicia przez Izraelczykow
                                                    Abu Alego Mustafy – przywodcy Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny. Po prostu
                                                    Sodoma i Gomora. Oczywiście obie organizacje uzyja natychmiast tego cholerstwa
                                                    i jeżeli doleja go do ujsc wody pitnej albo rzek, to katastrofa rozprzestrzeni
                                                    się blyskawicznie. Skutki mogą się okazac się katastrofalne – Agnes stanela w
                                                    miejscu, zaczerpnela tchu i spojrzala na Janka – Roro nie zabil mnie od razu
                                                    tylko dlatego, bo chcial dowiedziec się ile wiemy i czy mu zagrazamy. Teraz nie
                                                    będzie się już zastanawial i dostane od niego kulke w lep przy pierwszej
                                                    nadarzajacej się okazji. Moje zadanie polega na tym, żeby zdobyc probke tego
                                                    cholernego szajsu i co najwazniejsze – probke antidotum. Musze tez zlikwidowac
                                                    Rora.
                                                    -Teraz znasz cala prawde - popatrzyla na Janka zmeczonymi oczami. Zaufala mu i
                                                    pozostalo jej tylko teraz mieć nadzieje, ze nie wykorzysta tego przeciwko niej.
                                                    -O cholerka – zagwizdal zdumiony– ale bajzel. Tego się nie spodziewalem.
                                                    Nagle az podskoczyli ze strachu, bowiem cos poteznie gruchnelo i wysoko ponad
                                                    czubkami drzew, przed nimi polecial w gore wysoki slup ognia.
                                                    -Wyglada na to, ze jestesmy na miejscu –powiedziala szybko - sluchaj, mam nowy
                                                    plan! Dostaniemy się do srodka, ja się rozejrze, sprobujemy się dowiedziec,
                                                    dokad udal się Roro razem z trucizna i antidotum, wrocimy do samolotu, polecimy
                                                    tam, ja zabiore co trzeba, zabije Rora i wrocimy
                                                  • Gość: agniecha Re: Odcinek 18 i pol. IP: *.man.polbox.pl 07.09.01, 10:39
                                                    do domu, szczesliwi i dumni, ze ocalilismy swiat. Prostactwo. Co Ty na to? -
                                                    zapytala zadowolona z siebie patrzac mu prosto w oczy.
                                                    -Rzeczywiscie... prostactwo – mruknal cynicznie przerazony.
                                                    CDN
                                                    Pozdrawiam serdecznie!
                                                  • Gość: Janek Do Agniechy IP: *.ipartners.pl 07.09.01, 11:45
                                                    No, no....
                                                    Nieźle mi to wytłumaczyłaś. Jestem pod wrażeniem

                                                    Pozdrowienia
                                                    Janek
                                                  • Gość: Don Jose Re: Do Agniechy IP: 212.191.70.* 07.09.01, 12:11
                                                    Podaj wreszcie swoj e-mail to wszyscy zainteresowani
                                                    zarzucimy Cie korespondencja.
                                                  • Gość: agniecha Re: Do Don Jose IP: *.man.polbox.pl 07.09.01, 12:51
                                                    Gość portalu: Don Jose napisał(a):

                                                    > Podaj wreszcie swoj e-mail to wszyscy zainteresowani
                                                    > zarzucimy Cie korespondencja.

                                                    moze lepiej nie?
                                                    dostane potem listy z pogrozkami...
                                                    albo niemoralnymi propozycjami ;)
                                                    i nie bede mogla pracowac.
                                                  • Gość: Janek Do Agniechy IP: *.ipartners.pl 07.09.01, 15:34
                                                    Widzę, że tu do Ciebie zaraz kolejka się ustawi. Już tu jeden prosi o e-mail.

                                                    Mój jest następujący:
                                                    ja_nek.g@interia.pl

                                                    To na wypadek gdybym poległ w akcji.
                                                    Agniecho, może byśmy tak skontaktowali się dla hmmmm...... ustanowienia
                                                    długofalowej strategii poczynań naszych bohaterów?

                                                    Pozdrowienia
                                                    Janek
                                                  • Gość: Janek Rozdział 19 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.01, 21:17
                                                    Schowali maczety. Janek rozglądał się badawczo. Za każdym krzewem, pniem mógł
                                                    kryć się żołnierz FARC lub ALN. Każdy z nich powitałby ich kulką.
                                                    „Co my tu robimy? – pomyślał. „Pewnie wykupujemy długi na preferencyjnych
                                                    warunkach”.
                                                    Kanonada wzmagała się. Strzałów z broni maszynowej i eksplozjom granatów
                                                    towarzyszyły krzyki rannych. Nagle coś poruszyło się na lewo od Jej głowy. W
                                                    ułamku sekundy wyciągnął nóż i rzucił. Cichy świst i pyton padł martwy. Gad
                                                    jeszcze drgał, kiedy wyciągał nóż z drzewa. Poczuł na sobie Jej wzrok.
                                                    „Dzięki” – szepnęła.
                                                    „Drobiazg – robię to na co dzień, kiedy nie zbawiam świata. Jad tego gada by
                                                    Cię zabił”
                                                    „Nie wątpię. A Ty co, biolog z zamiłowania?”
                                                    „Nie, ale moją ulubioną lekturą z dzieciństwa była encyklopedia”
                                                    „Boże, zadaję się z kujonem!”
                                                    „Z kimś trzeba”

                                                    Doczołgali się do skraju lasu. Zbliżyła lornetkę do oczu.
                                                    „Kto wygrywa?” – zapytał
                                                    „Siły ALN uzyskały przewagę i wypierają FARC do lasu. Ale Roro może ściągnąć
                                                    posiłki. Mamy mało czasu. Kiedy ALN pójdzie tropem FARC, my wejdziemy do
                                                    laboratorium.”

                                                    Kiedy strzelanina zaczęła się oddalać, przemknęli do budynku. Wpadli przez
                                                    rozbite drzwi. Pozostawiony tam żołnierz ALN nie zdążył nawet podnieść broni.
                                                    Silny kopniak Agnes wytrącił mu broń z ręki. Silnym uderzeniem prawej pięści w
                                                    skroń pozbawiła go przytomności.
                                                    Na podłodze laboratorium leżało mnóstwo szkła, rozbite probówki, zlewki,
                                                    mikroskopy, komputery z rozbitymi monitorami.
                                                    „Pilnuj drzwi. Ja poszukam próbek, albo jakichś papierów” – rzuciła Jankowi.

                                                    Wrócił biegiem do drzwi wejściowych. W samą porę. W wejściu starł się z
                                                    potężnie zbudowanym Kolumbijczykiem. Ten nie zdążył użyć karabinu. Janek
                                                    trzasnął go w podbródek. Tamten poleciał na ścianę, ale nie dał za wygraną.
                                                    Wyciągnął nóż. Kiedy machnął nim w stronę Janka, ten chwycił jego rękę i
                                                    wykręcił ją ku górze. Ten puścił nóż i upadł, ale kopnięciem ściął pilota i
                                                    przewrócił go. Tarzali się walcząc zażarcie wręcz. Janek czuł jak ręce tamtego
                                                    zaciskają się mu na szyi. Z trudem łapał powietrze. W końcu wyciągnął nóż z
                                                    kieszeni na udzie i pchnął. W oczach tamtego dojrzał zaskoczenie. Janek zrzucił
                                                    bezwładne ciało.
                                                    Podłożył plastik, przygotował UZI i berettę. Pojawienie się kolejnych
                                                    przeciwników było kwestią czasu. Słyszał jak Agnes chodzi po potłuczonym szkle
                                                    i klnie. Wyciągnęła maleńki aparat z kieszeni i robiła dokumentację każdego
                                                    znalezionego świstka, który mógł się okazać przydatny. Pilnie szukała ocalałych
                                                    próbek. Nie było to łatwe. Podczas natarcia jednostek ALN budynek poważnie
                                                    ucierpiał. To co wewnątrz również.
                                                    Gorączkowo przeszukiwała pomieszczenia..
                                                    Tymczasem strzelanina w lesie zaczęła się nasilać. Janek z niepokojem
                                                    przyglądał się otaczającym polanę chaszczom. Roro musiał ściągnąć rezerwy.
                                                    Usłyszał śmigłowiec. Nad puszczą unosił się Mi 24 „Hind” i ostrzeliwał wszystko
                                                    dookoła. Oddział ALN musiał zostać zdziesiątkowany.
                                                    „Kurwa mać” – zaklął Janek. „Będzie gorąco”.
                                                    „Pośpiesz się” krzyknął do Agnes.
                                                    Na polanę wypadło kilkunastu żołnierzy.
                                                    „Co się dzieje?” – Agnes przypadła do niego.
                                                    „Twoje przypuszczenia ziściły się. Znalazłaś?”
                                                    „Tak” – wskazała na malutką buteleczkę.
                                                    Wyskoczyli przez tylne okno i pognali ile sił w nogach do zbawiennego lasu.
                                                    Zanim to się stało usłyszeli hiszpańskie okrzyki. W chwilę później usłyszeli
                                                    świst kul. Ziemia wokół nich zaczęła wybuchać. Wpadli do lasu i biegli na
                                                    oślep. Janek wyciągnął pilota zdalnego sterowania. Po chwili silne detonacje
                                                    wstrząsnęły polaną.
                                                    Po chwili usłyszeli inny huk i nieopodal zaczęły eksplodować niekierowane
                                                    pociski śmigłowca szturmowego. Biegli na złamanie karku, tak szybko jak tylko
                                                    potrafili. Agnes kluczyła by zgubić pogoń i śmigłowiec.
                                                    Zmiana kierunku ucieczki dokonana przez Agnes sprawiła jednak, że co prawda
                                                    zgubili śmigłowiec, ale nie ludzi. Uchodząc przed jednymi wpadli na innych
                                                    żołnierzy FARC przeczesujących las. Tylko dzięki przytomności umysłu uniknęli
                                                    śmierci. Seria z M-16 przeszła obok. Janek wyszarpnął swój UZI. Jedna szybka
                                                    seria i mężczyzna z M.-16 padł martwy. Ale ten nie był sam. Dwóch innych
                                                    ostrzelało ich z M.-16m. Agnes przeturlała się i dwoma strzałami z beretty
                                                    położyła ich. Ale nie było czasu do stracenia, kilku innych żołnierzy już
                                                    doganiało ich. Robiło się gorąco. Agnes i Janek rozdzielili się i ukryli w
                                                    krzakach.
                                                    Nagła cisza zdezorientowała nadbiegających czterech żołnierzy FARC. Nie
                                                    wyglądali na miejscowych. Mieli jasną karnację skóry. To musieli być rosyjscy
                                                    najemnicy Rora. Janek słabo ich widział, dżungla zasłaniała ich skrzętnie.
                                                    Umieli się maskować.
                                                    Jeden z nich na chwilę oddalił się i zbliżył do kryjówki Agnes. Ze zwinnością
                                                    jaguara uniosła się. Szybkim uderzeniem w kark pozbawiła go przytomności i
                                                    wciągnęła w chaszcze. Janek wiedział, że tamten za chwilę umrze.
                                                    Tamci nic nie spostrzegli, skradali się dalej. Janek czyhał ze swoim
                                                    przeładowanym ponownie UZI. Kiedy na chwilę dojrzał dwóch z nich wystrzelił bez
                                                    zastanowienia. Nastawiony na ogień stały UZI wypluł w ciągu kilku sekund pełen
                                                    magazynek. Natychmiast zmienił pozycję na grube drzewo, ale i tak dostał się
                                                    pod ogień z AK 47 ostatniego żołnierza FARC. Wokół kule siały spustoszenie.
                                                    Ukryty za grubym drzewem Janek odrzucił UZI i chwycił berettę. Zaczerpnął tchu.
                                                    Wychylił się i oddał trzy strzały. Przygwoździł go ogień z kałasznikowa. Ale
                                                    właśnie wtedy usłyszał strzały Agnes. Ta wzięła strzelca z FARC w dwa ognie.
                                                    Janek wypadł jak błyskawica i ostrzeliwując kryjówkę tamtego zbliżył się do
                                                    niego z innej strony. Rosjanin nie wytrzymał. Zaczął uciekać. Pozbawiony osłony
                                                    swojej kryjówki padł ścięty serią peemu Agnes.
                                                    „Zwijamy się” – rzuciła. Czas był po temu najwyższy. Walka mogła ściągnąć tu
                                                    innych najemników Rora.
                                                    Biegli co sił w nogach w kierunku lotniska. Strzały w puszczy wzmagały się.
                                                    Mieli towarzystwo.
                                                    Wydawało im się, że minęła wieczność, kiedy dojrzeli pas trawy, który szumnie
                                                    nazwano lotniskiem. Samolot stał skryty pod lasem. Usunęli maskowanie. Janek
                                                    otworzył kabinę. Po chwili byli w środku. Szybko założyli hełmy i kombinezony.
                                                    Janek rozpoczął procedurę startu. I wtedy na polanę wpadła grupa najemników.
                                                    Agnes usłyszała jak trafiają ich pociski z karabinów maszynowych.
                                                    Patrzyła jak pilot wciska kolejne przyciski, sprawdza gorączkowo zegary,
                                                    usłyszała ryk dwóch potężnych silników. Samolot zaczął kołować. Janek na chwilę
                                                    skręcił stery i zwrócił samolot dziobem do atakujących.
                                                    Wcisnął spust. Grad pocisków z działka zmasakrował atakujących.
                                                    Janek ponownie odwrócił samolot i nacisnął gaz. Rozpędził maszynę i podniósł ją
                                                    w powietrze. W ryku silników nie usłyszeli zbliżającego się Mi 24. Po chwili
                                                    pociski śmigłowca szturmowego zaczęły okalać ich maszynę. Uaktywniony radar
                                                    alarmował o zbliżających się rakietach.
                                                    „Hind” siedział im na ogonie. Janek gwałtownym ruchem zdarł maszynę i cała mocą
                                                    silników wzbił się w niebo. Modlił się, aby silniki wytrzymały. Z trudem
                                                    wymanewrował dwie rakiety. Ale tamten nie rezygnował. Kolejne dwie rakiety. Su
                                                    wypuścił wabie, aby zmylić czujniki podczerwieni. Udało się. Obie rakiety
                                                    eksplodowały w dżungli. Nie uzyskawszy powodzenia Hind zaczął uchodzić. Po
                                                    walce z żołnierzami ALN w dżungli miał niewiele amunicji.
                                                    „No to teraz się zabawimy” – wycedził Janek
                                                    Zwrotny SU miał wszelkie szanse by rozwalić Hinda i Janek o tym wiedział.
                                                    Śmigłowiec nie wykorzystał szansy na zniszczenie samolotu podczas jego
                                                    wznoszenia i teraz szukał kryjówki wśród lasu. Janek wyselekcjonował rakietę,
                                                    komputer uchwycił cel.
                                                    „Hasta la vista baby” – wycedził i nacisnął spust. Rakieta dosięgła „Hinda&#
                                                  • Gość: Janek Rozdział 19 i pół IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.01, 21:19
                                                    Byli bezpieczni.
                                                    Teraz trzeba było doszczętnie rozwalić to, co mogło jeszcze pozostać z
                                                    laboratorium i innych budynków. Ale wcześniej Janek sprawdził uszkodzenia
                                                    samolotu. Były powierzchowne. Trzy – czterokrotne zdublowanie podstawowych
                                                    systemów zdawało egzamin. Samolot był sterowny, ale wystarczyło rzucić okiem,
                                                    aby wiedzieć, że po starciu z Hindem zostało kilka dziur.
                                                    Skierował samolot w kierunku, z którego uciekali. Trwało dosłownie chwilę,
                                                    zanim tam dotarli. Na polanie stało już kilka ciężarówek z żołnierzami oraz
                                                    kilka uzbrojonych w ciężkie karabiny maszynowe aut terenowych. Całość
                                                    uzupełniał jakiś bojowy wóz piechoty.
                                                    SU natychmiast odpalił rakiety. Nie trzeba było nawet celować. Potężny wybuch
                                                    wyrzucił w powietrze pierwszą z ciężarówek. Druga rakieta zmiotła budynek
                                                    stojący obok zgliszcz laboratorium. Nadleciawszy skosił z działka próbujących
                                                    ostrzeliwać go z ciężkich karabinów maszynowych najemników i zrzucił małe
                                                    bomby. Efekt był straszliwy, burza ognia wystrzeliła w niebo. Przy nawrocie
                                                    wziął na cel wóz opancerzony. Kolejna rakieta i reszta bomb dokonały dzieła
                                                    zniszczenia. Nawet najlepszy specjalista nie odnalazłby już próbek broni
                                                    biologicznej.
                                                    Wzięli kurs na zachód.
                                                    „No to teraz na lotniskowiec” – rzucił do Agnes.
                                                    Lecieli nisko z dużą prędkością. Musieli lecieć wzdłuż Japury kursem na Pasto.
                                                    Dołem aż po horyzont rozciągało się „zielone piekło” lasu równikowego. Janek
                                                    chciał jak najszybciej wydostać się z Kolumbii. Instynktownie obawiał się o
                                                    stan techniczny samolotu. Starcie z Mi 24 i ostrzał z ciężkich karabinów
                                                    maszynowych z ziemi mogło pozostawić uszkodzenia na razie nie odczuwalne.
                                                    W końcu znalazł.
                                                    Paliwo!!!
                                                    Poziom spadał zbyt szybko. Spojrzał w lewo. Ze zbiornika rzeczywiście ciekło.
                                                    Mieli szczęście, że zbiornik nie eksplodował podczas trafienia. Agnes złowiła
                                                    jego wzrok.
                                                    „Wystarczy na lotniskowiec?” – spytała
                                                    „Raczej nie” - odparł
                                                    Przyspieszył maksymalnie, samolot przekroczył prędkość dźwięku. Kiedy zbliżyli
                                                    się do Kordyliery Wschodniej, zwiększył wysokość. Po chwili las ustąpił coraz
                                                    wyżej wznoszącym się szczytom. Poziom paliwa spadał coraz bardziej. Już nie
                                                    próbował unikać wykrycia przez radary, już nie trzymał się blisko ziemi.
                                                    Przemknęli nad doliną jakiejś większej rzeki i minęli Kordyliery Centralne.
                                                    Wskaźnik paliwa ciągle spadał i był bliski zera.
                                                    Przelecieli pomiędzy Pasto i Cali. Wskaźnik paliwa nieubłaganie dotykał zera.
                                                    Na czoło pilota wystąpiły krople potu. Przed nimi jeszcze wąskie pasmo
                                                    Kordyliery Zachodniej.
                                                    Kiedy minęli ostatnie pasmo Andów, lecieli już na oparach. Po chwili jeden
                                                    silnik zakrztusił się i zgasł. Zaczęli tracić prędkość. Drugi silnik jeszcze
                                                    pracował, ale po 1-2 minutach również i on przestał pracować. Widzieli już
                                                    błękit Pacyfiku. Janek zagryzł wargi. Zaczął emitować sygnał pomocy skierowany
                                                    do lotniskowca. Podał pozycję. Zaczął wytracać wysokość i szukać miejsca, gdzie
                                                    mógłby posadzić samolot.
                                                    Na szczęście las się przerzedzał. Gdy byli już tylko na 200 metrach wysokości,
                                                    pojawiły się plaże. Skręcił w lewo, ku południu i lotem ślizgowym zszedł w dół.
                                                    Nie wyciągał podwozia, bał się kapotażu. Z wysiłkiem, delikatnie jak tylko
                                                    potrafił, lądował. Poczuli uderzenie, przez kilkadziesiąt sekund sunęli po
                                                    piachu. Kiedy tylko zatrzymali się, natychmiast wyskoczyli. Zaczęli uciekać.
                                                    Kiedy odbiegli kilkanaście metrów potężna eksplozja odrzuciła ich.
                                                    Podnieśli się potłuczeni. Nieopodal dopalały się szczątki maszyny.
                                                    „Masz próbkę?” – spytał
                                                    Wyciągnęła małe blaszane pudełeczko zawieszone na łańcuszku
                                                    „Wszystko pod kontrolą” – odparła z uśmiechem.
                                                    Wskazał na położoną niedaleko chatkę.
                                                    „Sprawdźmy czy nie mamy towarzystwa”.
                                                    Weszli do środka. Wewnątrz nie było nikogo, zbudowana z liści i gałęzi chatka
                                                    była niezamieszkała.
                                                    „No to czekamy na ewakuację” – powiedziała.
                                                    „Co będziemy robić do tego czasu?” – spytał z szelmowskim uśmiechem.
                                                    „No nie wiem, przebywanie dłużej niż kilka minut z Tobą jest niebezpieczne.”

                                                    Podeszła do niego. Patrzył w jej zielono – szare oczy. Ujęła jego głowę, ich
                                                    usta połączyły się. Potrzebowali odreagować dzisiejszy dzień. Rozpięła jego
                                                    kombinezon. Jego dłonie wślizgnęły się pod Jej strój....................

                                                    CDN

                                                    Pozdrowienia

                                                    P.S. Agniecho, przepraszam za ten swój egoizm i tak obszerny rozdział, w którym
                                                    nie dopuściłem Cię do głosu, ale nie mogłem się powstrzymać.
                                                  • Gość: agniecha Re: Odcienek 20 IP: *.man.polbox.pl 12.09.01, 11:54
                                                    Jego dłonie wślizgnęły się pod Jej strój....................

                                                    ...przeszedl ja dreszcz, kiedy poczula na swoim ciele jego cieple dlonie.
                                                    Rozbierali się wzajemnie calujac się jak szaleni. Nagle ulozyl ja na plecach a
                                                    sam kleknal przy jej stopach. Podniosl prawa stope do gory i przesuwal jezykiem
                                                    dookoła kostki, potem powolutku przeciagnal koniuszkiem jezyka powoli w gore
                                                    wzdloz jej lydki i uda. Patrzyl jak przeciaga się zmyslowo i mruczy jak kotka z
                                                    zadowolenia. Jego pieszczoty sprawialy jej niesamowita przyjemnosc. Jego
                                                    cieply, miekki jezyk i cieple, wprawne rece tworzyly udany duet na jej ciele.
                                                    Czula jak ogarnia ja blogosc i rozkosz, było jej tak dobrze, tak milo i tak
                                                    przyjemnie. Chciala, żeby to uczucie trwalo i trwalo. Przekrecila się na bok i
                                                    westchnela gleboko, kiedy poczula jego nagie, gorace cialo przytulajace się do
                                                    niej z tylu. Na jej kark i plecy spadal deszcz raz delikatnych pocalunkow a
                                                    raz lubieznych ugryzien, co sprawialo, ze każdy najmniejszy milimetr jej ciala
                                                    drzal z pozadania. Zamknal w swoich dloniach jej piersi masujac je i pieszczac
                                                    brodawki najdelikatniej jak potrafil. Wszedl w nia delikatnie nie przestajac
                                                    calowac jej kartku. Ich gorace i wilgotne ciala były jakby stworzone dla
                                                    siebie. Po chwili nic już nie mialo znaczenia oprocz pozadania i poczucia
                                                    bliskosci jakie było miedzy nimi...

                                                    -Obudz się, wstawaj natychmiast – uslyszal nad uchem wrzask i z niechecia
                                                    otworzyl oczy. Był ranek. Zobaczyl wielkie oczy Agnes tuz przed soba wpatrujace
                                                    się w niego z wielkim zaaferowaniem.
                                                    -Przelecielismy nad Cali polecielismy jeszcze kawalek w strone Pacyfiku, zanim
                                                    spadlismy. A to oznacza, ze niedaleko stad jest miasto Buenaventura – darla mu
                                                    się nad glowa radosnie.
                                                    Nagle spowazniala.
                                                    - Na poczatku myslalam, ze Roro ukryl się gdzies w Kolumbii, ale przypomnialam
                                                    sobie, ze pare dni przed misja dotarla do nas wiadomosc, ze Roro może na
                                                    wysepce Malpelo mieć swoja tajna kryjowke. To tylko nasze przypuszczenia, bo
                                                    informacja jeszcze nie zostala w pelni potwierdzona. Teraz, kiedy zrobil się tu
                                                    taki szum to byloby idealne miejsce, żeby przeczekac tam w ciszy caly bajzel. A
                                                    w Buenaventura sa jachty, wiec musimy się tam dostac.
                                                    -A może lepiej bedzie, jak poczekamy na pomoc, przed ladowaniem wyslalem
                                                    komunikat – powiedzial – nie uwazasz, ze wyprawa do Buenaventura jest bez
                                                    sensu, przeciez to tylko Twoje przypuszczenia. Roro może być teraz doslownie
                                                    wszedzie.
                                                    -Wiem, ze będzie chcial się tam dostac. Instuicja mi podpowiada.
                                                    -Jezu, wy kobiety i ta wasza cholerna intuicja, nie będziemy latac po wybrzezu
                                                    Kolumbii wystawiajac się na niebezpieczenstwo, bo tak mowi Twoja intuicja. Masz
                                                    probke, najwazniejsze jest teraz to, żeby ja dostarczyc – tlumaczyl jej
                                                    probujac tlumic wscieklosc.
                                                    W jej oczach pojawily się lzy i cos jeszcze. Upor i zawzietosc.
                                                    -Ten skurczybyk handluje bronia i narkotykami. Sprzedaje je nawet dzieciom.
                                                    Kiedy sprzeda trucizne, będzie chcial potem jeszcze zarobic sprzedajac
                                                    antidotum. To nie jest czlowiek. To jest okrutny szaleniec. I trzeba go zabic,
                                                    zanim on zabije nie wiadomo jeszcze ilu ludzi.
                                                    Podeszla do niego blisko i spojrzala mu gleboko w oczy.
                                                    -Przez niego zginal mój ojciec. Zabije tego drania, chocbym miala sama pasc
                                                    trupem – powiedziala msciwie.
                                                    Zaczela zbierac swoje rzeczy. Stal ogluszony i nie wiedzial co ma powiedziec.
                                                    Podszedl do niej i przytulil ja mocno, jakby chcial swoimi ramionami oslonic ja
                                                    od calego zla na tym swiecie.
                                                    -Bardzo mi przykro.
                                                    -Nie będę miala pretensji, jeżeli tu zostaniesz i poczekasz na pomoc. Ale sam
                                                    rozumiesz, ze ja mam tu jeszcze sprawe do zalatwienia.
                                                    -Pojde z Toba. W koncu ktos Cie musi ratowac z tych opresji, w które się ciagle
                                                    ladujesz.

                                                    Wyskoczyli z rozlatujacego się samochodu starego Kolumbijczyka, który był tak
                                                    mily i ich podwiozl. Oczywiście, najpierw musieli mu slono zaplacic. Potem
                                                    musieli zaplacic jeszcze wiecej za maly, zatechly pokoj w jakims obskurnym
                                                    hotelu i ubrania, żeby nie rzucac się w oczy. Janek poszedl po cos do
                                                    jedzenia, a Agnes udala się do portu, żeby wybadac sytuacje i dowiedziec się
                                                    czegos. Wrocila po kilku godzinach.
                                                    -Roro wynajal maly jacht, wyplywa za 3 godziny, kurs: Malpelo – powiedziala
                                                    triumfalnie.
                                                  • Gość: agniecha Re: Odcinek 20 i pol IP: *.man.polbox.pl 12.09.01, 11:57
                                                    W porcie panowal ogolny halas i rozgardiasz. Siedzieli ukryci za jakimis
                                                    smiedzacymi beczkami, Agnes nie spuszczala oczu z malego jachciku, który stal w
                                                    porcie.
                                                    Nagle gdzies w oddali wybuchla chyba jakas awantura, slychac było krzyki i
                                                    przeklenstwa, ludzie zaczeli biec w tamta strone. Skorzystali z zamieszania i
                                                    dostali się na jacht. Ukryli się pod pokladem, w schowku. Agnes uchylila klape
                                                    i wygladala na zewnatrz.
                                                    -Jest Roro– syknela nagle – jest z nim jeszcze dwoch mezczyzn.
                                                    Po paru minutach uslyszeli jak zaczyna pracowac silnik, zakolysalo nimi i
                                                    jachcik zaczal zaczal oddalac się od brzegu.
                                                    Sprawdzili bron i wyszli na poklad. Probowali wslizgnac się bezselestnie na
                                                    dol, do kajut, ale nagle uslyszeli za soba halas i krzyki. To pomocnik odkryl
                                                    ich obecnosc. Wyszarpal zza paska pistolet i zaczal strzelac w ich kierunku.
                                                    Natychmiast zaczeli oddawac strzaly. Wtedy kapitan wbiegl na srodek z
                                                    karaninem i po chwili rozpetalo się istne pieklo.
                                                    Pomocnik, ostrzelany seria z Beretty przez Janka, wypadl za burte. Agnes
                                                    przeturla sie nie przestajac strzelac i znikla pod pokladem. Janek ciagle
                                                    probowal trafic kapitana, który szalal ze swoim karabinem i probowal wyslac go
                                                    na lepszy swiat. Lodz prola do przodu kolyszac się na boki i rozbryzgujac
                                                    dookoła fale. Wreszcie Jankowi udalo się trafic przeciwnika, który padl
                                                    bezwladnie. Janek rozejrzal się dookoła i zauwazyl, ze spod pokladu wydobywa
                                                    się dym. Nagle uslyszal pojedynczy strzal. Wpadl pod poklad i zobaczyl Agnes,
                                                    która stala z wyciagnieta reka, w ktorej trzymala bron. Przed nia lezal Roro a
                                                    z malej dziurki na samym srodku jego czola wyplywala waska struzka krwi.
                                                    -Chodz, musimy uciekac – szarpnal ja za rekaw, ale ona nie zareagowala.
                                                    -Musimy uciekac, ta lodz zaraz wybuchnie – krzyknal i potrzasnal nia.
                                                    Popatrzyla na niego niewidzacym wzrokiem. Po sekundzie dotarlo do niej, co
                                                    powiedzial.
                                                    Wybiegli na poklad i wspolnymi silami odcieli wiezy malej, drewnianej,
                                                    zaczepionej za burta lodeczki, która z pluskiem opadla na fale i w mgnieniu oka
                                                    zaczela zostawac w tyle. Lodz mknela przed siebie kolyszac tak mocno, ze ledwo
                                                    mogli się utrzymac. W ostatniej chwili wyskoczyli. Wstrzasnal nimi wybuch i
                                                    gesty dym wzniosl się w powietrze. Kiedy doplyneli do lodeczki i wdrapali się
                                                    na nia, po jachcie nie było już ani sladu.
                                                    Lezeli przez chwile nie mogac zlapac tchu. W koncu usiedli i rozejrzeli się po
                                                    bezbrzeznych wodach Pacyfiku.
                                                    - Jak myslisz, gdzie jestesmy? – zapytala Agnes.
                                                    -Nie wiem, na pewno znioslo nas z kursu – odpowiedzial Janek - ale do ladu nie
                                                    może być daleko. I co my teraz zrobimy?
                                                    - Może poplyniemy wplaw – zaproponowala slodziutkim glosikiem.
                                                    -Jestes bardzo dowcipna – popatrzyl na nia z pod oka – zadziwiajace, zwlaszcza,
                                                    ze znalezlismy się w nieciekawej sytuacji. Kompletnie nie wiemy gdzie jestesmy.
                                                    Jak będziemy mieli duzo szczescia to może wylowi nas jakis przeplywajacy statek
                                                    pasazerski. A jak będziemy mieli mniej szczescia, to wylowi nas straz
                                                    kolumbijaska.
                                                    - To już wolalabym być zjedzona przez rekiny – wzdrygnela się – przynajmniej
                                                    byloby szybko i bezbolesnie.
                                                    Siedzieli i wpatrywali się ponuro w horyzont. Probka, ukryta w metalowym
                                                    pojemniczku, tkwila bezpiecznie pod kombinezonem Agnes, przyklejona tasmami do
                                                    jej brzucha.
                                                    - Nie martw się, na pewno wszystko będzie dobrze – odezwala się nagle –
                                                    ogladalam kiedys taki film, w którym cala rodzina wyskoczyla z tonacego jachtu
                                                    i spedzieli prawie 40 dni na pelnym morzu w pontonie, zanim ich uratowali.
                                                    -Taaak, co Ty powiesz? – zapytal ironicznie Janek – Gdzie to ogladalas? Na
                                                    Polsacie?
                                                    - Nie musisz być taki niemily, chcialam Cie troche pocieszyc!
                                                    - Niestety, nie udalo Cie się! Perspektywa spedzenia na tej lodeczce 40 dni nie
                                                    poprawila mojego samopoczucia – Janek najwyrazniej był wsciekly.
                                                    - A co oni jedli? – zapytal zgryzliwie po chwili.
                                                    -Upolowali sobie zolwia za pomoca malego harpunu, który udalo im się uratowac
                                                    z jachtu.
                                                    -Jak to milo z ich strony, a nam się nie udalo uratowac nawego plastikowego
                                                    pagajka.
                                                    -Ale potem strasznie się struli tym zolwim miesem i rzygali przez pare dni –
                                                    ciagnela dalej.
                                                    Janek popatrzyl na nia i zdlawil w zebach wyraznie pchajace mu się na usta
                                                    przeklenstwo.
                                                    -A co pili? – zapytal najuprzejmiej jak potrafil.
                                                    - Napili się deszczowki, bo trafil na nich potezny, ogromny sztorm, który trwal
                                                    przez 2 dni – wyjasnila beztrosko.
                                                    -Wiesz co? – zaproponowal Janek, patrzac na nia takim wzrokiem, ze z czystej
                                                    przyzwoitosci powinna zamienic się w kupke popiolu – Może już się lepiej nie
                                                    odzywaj?
                                                    Rzucila mu pelne wyrzutow spojrzenie, oparla lokcie na kolanach i podpierajac
                                                    glowe na zacisnietych kciukach zapatrzyla się w dal.
                                                    Siedzieli wiec w ciszy, wpatrujac się w horyzont, a fale oceanu kolysaly w
                                                    jednostajnym rytmie ich malenka lodeczka.
                                                    CDN

                                                    Pozdrawiam serdecznie.Aga
                                                  • Gość: piotr_c Re: Odcinek 20 i pol IP: *.uk.ihost.com 12.09.01, 12:43
                                                    Fajnie ze jest ciag dalszy, bałem się że Janek tak zdemolował scenografię, że
                                                    tu akcja utknie :-)
                                                  • Gość: sgfhfghf Re: Odcinek 20 i pol IP: *.bydg.gazeta.pl 18.09.01, 15:31
                                                    " »
                                                  • Gość: agniecha Re: Do Roro IP: *.man.polbox.pl 29.08.01, 17:39
                                                    Gość portalu: roro napisał(a):

                                                    > No niezle, niezle. Choc troche za duzo przemocy i seksu. Jesli chodzi o
                                                    > przemoc, to jescze by uszlo, ale sex - tego nikt wam nie wydrukuje.
                                                    > Co do ostatniej sytuacji, w ktorej sie znalezliscie (tzn. wasi bohaterowie), to
                                                    > ile oni maja zyc. Jesli wiecej niz jedno, to teraz robi sie reset i zostaja np.
                                                    > jeszcze 4 zycia.
                                                    > No ale mialem sie nie wcinac. Sorry.
                                                    Roro, nasz wierny czytelniku i spostrzegawczy krytyku!
                                                    Poczulam sie tak wruszona faktem, ze czytasz nasza rewelacyjna powiesc, iz
                                                    postanowilam zadedykowac Ci nr 12 i nazwac nowa postac Twoim nickiem. Mam
                                                    nadzieje, ze nie poczujesz sie obrazony. Nawet wtedy, gdy bede musiala Cie
                                                    zgladzic.;) Osobiscie nic do Ciebie nie mam, ale wiesz, mozliwe ze akcja bedzie
                                                    tego wymagala ;)))
                                                    Objasnienie: bohaterowie maja tylko po jednym zyciu!
                                                    I jestem troche zdezorientowana Twoimi uwagami o przemocy i seksie, ze niby za
                                                    duzo?!? A ja wlasnie myslalam, jakby tu opisac dzika scene seksu pod prysznicem
                                                    glownych bohaterow... Coz, chyba zrezygnuje, albo zwale to na Janka... ;)
    • Gość: L3pp4 Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.01, 11:09
      Żeby zdobyć i utrzymać faceta?

      1. Pojenie piwem - minimum 2 codziennie muszą czekać w lodówce.
      2. Podstawianie pod nos ciepłej zupy i drugiego w 5 min. po Jego wejściu do
      domu.
      3. Niemówienie za dużo, najlepiej wcale.
      4. Niebranie ze sobą na zakupy.
      5. Niezawracanie głowy błahostkami typu: posprzątaj, napraw kran, spuszczaj
      klapę od sedesu, pościel łóżko, nie dłub w nosie, nie prykaj.
      6. Nie każ mu podziwiać trzeciej w tym miesiącu nowej pary butów/spodni,
      sukienki, bluzeczki po okazyjnej (prze)cenie z 1500 na 800.
      7. Mów, że jego auto jest najfajniejsze, a z tak dobrym kierowcą jeszcze nigdy
      nie jechałaś.

      itp. itd.

      :)
      • Gość: zazula Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.pkobp.pl 06.09.01, 15:28
        sluchaj a moze wystarczy ci tylko gosposia? a jesli jestes kutwa to kup sobie
        dmuchana lale
        • Gość: L3pp4 Re: A może by tak co każda kobitka wiedzieć powinna? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.01, 02:49
          Gość portalu: zazula napisał(a):

          > sluchaj a moze wystarczy ci tylko gosposia? a jesli jestes kutwa to kup sobie
          > dmuchana lale

          A moze dmuchany LAL wtedy byloby bardziej po bożemu. Gosposia mi nie potrzebna ,
          bo dużo czasu spędzam w kuchni i w tzw. domu (jezeli mówimy o sprzątaniu) itp. Ja
          bym tak od razu nie określał(a) płci piszącego(ej) i czaasem zmusił(a) zmurszałą
          główkę do niebrania wszystkich opinii jakie tu się pojawiaja do serca i zwrócił(a)
          bym baczniejszą uwage na emotikon na zakonczeniu wypowiedzi. Jeśli wzięłaś tę
          opinię jako jedynie słuszny wyznacznik damsko-męskiego związku to cóż mi
          powiedzieć. Wzięłaś to na serio, ale to nji ejest jakaś strasznie poważna
          dyskusja. Jeżeli topic byłby "Co każdy facio wiedziec powinien?" to moja replika
          byłaby zgoła inna. Pozdrawiam.

          • Gość: Janek Powiesci rozdział 21 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.01, 23:14
            Był zły, ale cieszył się, że zabiła drania. To była zemsta i uwolnienie się od
            demonów przeszłości. Miał trochę sobie za złe, że tak Ją potraktował. Zbliżył
            się do Niej. Przytulił. Łzy spływały Jej po policzkach. Była przez chwilę jak
            mała zagubiona dziewczynka. Ale tylko przez chwilę.
            Odepchnęła go. Nie chciała by widział Jej słabość.
            -Patrz już płyną
            -Nasi? gdzie?
            -Rekiny, baranie.
            Teraz ujrzał dwa charakterystyczne kształty. Wzdrygnął się. Nie mieli wielkich
            szans. Ale rekiny popływały chwilę tuż obok, ale zaraz skierowały się ku
            pływającym nieopodal resztkom jachtu. Tam też był żer. Trzy ciała poszarpane,
            nadpalone, ale zawsze.
            Próbował coś sobie przypomnieć z geografii tego regionu. Miał fotograficzną
            pamięć. Na początek przypomniał sobie swoją nauczycielkę geografii. Młoda,
            ponętna, ciemne, długie włosy, kołyszący się biust. To dla niej starał się
            kiedyś o piątkę. Widział zachwyt w Jej oczach, kiedy omawiał szczegółowo
            położenie kopalń rud żelaza i miedzi w obu Amerykach. Chodził na kółko
            geograficzne tylko po to, aby siedzieć obok Niej, czuć bliskość Jej ciała,
            spoglądać ukradkiem w Jej dekolt.
            Teraz tamte wiadomości zdobyte u boku pani od geografii owocowały. Malpelo
            leżała kawał drogi od brzegów Kolumbii, w zasadzie równie blisko Panamy.
            Skojarzył sobie więcej. Szlaki żeglugowe znajdowały się bardziej na północ i
            wschód od Malpelo. A Prąd Peruwiański spychał statki w głąb Pacyfiku. Wiatr
            musiał ich znosić na południowy zachód. Mieli więc dużo szans na wyłowienie,
            ale tylko na początku, później tylko by się oddalali od brzegów i szlaków
            komunikacyjnych.
            Podzielił się z Agnes swoją wiedzą geograficzną.
            -W zasadzie nic nam to nie pomoże. Musimy czekać na naszych. Tylko wody
            braknie. Już mi się chce pić.
            - Mi również. Gdyby nie Twoje „bohaterstwo” i chęć zemsty, to by już nas dawno
            znaleźli i nie musielibyśmy dryfować po tym zasranym oceanie. A teraz nawet
            zdobycie próbki nic nie daje, bo nie możemy jej dostarczyć. Wy kobiety
            koniecznie chcecie zawsze coś udowodnić.
            - -Niby co takiego?
            - Ze wszystko wiecie i możecie zrobić lepiej. A teraz wszystko wzięło w łeb.
            - Patrz statek! - krzyknęła
            Na horyzoncie rzeczywiście unosił się dym jakiegoś statku. Machali rękoma, ale
            ten po pewnym czasie zniknął za horyzontem.
            -No to czekamy dalej - mruknął.
            Słońce chyliło się ku zachodowi, by po chwili skąpać się w nim i zniknąć.
            Zapadła noc. Zasnęli.
            Cały kolejny dzień minął im na wypatrywaniu statków bądź samolotów, bezcelowych
            rozmowach, z których nic nie wynikało. Prądy już ich zepchnęły mocno na zachód,
            a statki pływały przecież na wschodzie. Tego dnia dużo dotkliwiej odczuwali
            brak wody. Ostatnio pili w Buenaventura. Od tego czasu minęło wiele godzin.
            Wysuszone wargi pragnęły tylko wody. Zapadła kolejna noc.

            Tymczasem w Warszawie był dzień. W pewnym gabinecie kilku wysokich stopniem
            oficerów wpatrywało się w stół. Siedzący na głównym miejscu mężczyzna mówił:
            -Chcecie powiedzieć, że nie wiecie, gdzie Oni są? Ze nie możecie znaleźć dwojga
            Europejczyków na wybrzeżu Kolumbii? A co z próbką? Co z samolotem?
            -Samolot znaleźliśmy, próbek nie – odparł dowodzący Służbą Informacyjno
            Wywiadowczą. Samolot jest postrzelany, ucierpiały zbiorniki z paliwem. Dlatego
            nie zdołali dolecieć do „Kennedy’ego”. Teraz Amerykanie kombinują, jak spłycić
            całą sprawę przed Kolumbijczykami. Próbują wmówić, że to była maszyna
            treningowa i że piloci zgubili się.
            Prowadzący bębnił palcami po stole.
            -No dobrze, ale co z naszymi ludźmi. Jakieś sugestie, panowie? Może Wojskowa
            Służba Wywiadowcza w końcu się wypowie?
            -Istnieje pewna możliwość, panie prezydencie – odparł pytany wpatrujący się od
            kilku minut w rozwieszoną na ścianie mapę. Może szukamy nie tam gdzie
            powinniśmy.
            -Niech Pan mówi jaśniej.
            -Jeden z naszych meldunków, który na pewno dotarł także do naszych ludzi przed
            akcją, mówił, że Roro ma swoją kryjówkę na Malpelo.
            -A co to takiego?
            -Mała wysepka... o tu – wskazał palcem.
            -Ale jak się tam dostali, przecież maszyna rozbiła się na wybrzeżu!
            -Chyba, że wyszli poza ramy rozkazu i chcąc zdobyć próbkę spróbowali się tam
            dostać.
            Mogli to zrobić tylko jakimś stateczkiem np.: z Buenaventura. To jedyny większy
            port. Moim zdaniem musimy przyjrzeć się tej wysepce oraz okalającym ją wodom.
            -Przekonajcie do tego Amerykanów. Jeśli ta dwójka ma to, po co ją wysłano
            dostaną medal. A jak nie, to kara za niesubordynację i niewykonanie rozkazu.

            Kiedy się obudzili słońce dopiero wzeszło. Nie było wody. Jej brak potwornie im
            dokuczał. Wpatrywali się z nadzieją w horyzont i niebo. Nagle zobaczyli.
            F 14 „Tomcat” leciał na małej wysokości. Miał skrzydła przełączone do 90
            stopni, do pozycji umożliwiającej loty na prędkościach dużo poniżej Macha.
            Zaczęli machać do niego jak oszaleli. Samolot zatoczył krąg, zamachał
            skrzydłami. Widzieli oznakowania US NAVY.

            Kilkadziesiąt minut później lecieli już na pokładzie śmigłowca Chinook. Dostali
            wodę, którą pili łapczywie.
            Zapadli w sen, z którego wyrwał ich lekki wstrząs. To śmigłowiec siadł na
            pokładzie okrętu. Z trudem wyszli ze śmigłowca o własnych siłach. Zaprowadzono
            ich na mostek.
            -Macie to? – usłyszeli głos dowódcy
            -Pewno, przecież nie byliśmy na wakacjach – palnął Janek. Był zły i chciał
            odpocząć. Jeden z polskich oficerów łącznikowych słysząc to, przewrócił oczyma.
            Janek chciał go zapytać, czy nie potrzeba mu okulisty, ale ugryzł się w język.
            Tak jest – odparła Agnes. Sięgnęła pod ciuchy i oderwała od ciała próbkę
            przyklejoną tam taśmą. -Oto ona.
            -Wyślijcie to natychmiast do Waszyngtonu. Niech samolot bezzwłocznie wystartuje
            i bierze to świństwo. Próbka powędrowała do jednego z oficerów, który
            natychmiast wyszedł.
            -Moje gratulacje. Wiem, że jesteście zmęczeni. Idźcie odpocząć. Później
            zapraszam do siebie.
            Napili się i zjedli jeszcze przed snem.

            Janek spał dość krótko. Wstał i ubrał się. Wziął ręcznik i kilka przyborów do
            mycia.
            Kiedy zamykał drzwi swojej kajuty, wydało mu się, że postać Agnes mignęła mu w
            korytarzu. Poszedł za Nią. Zdążył tylko zauważyć, że poszła pod damskie
            prysznice.
            Wpadł na szatański pomysł. Kurczę, jak odkryją, że wślizgnął się za Nią, to
            będzie heca. Ale to nie była pora, kiedy to jedni marynarze schodzą z wachty i
            następuje wymiana na innych. Ryzyko było więc niewielkie. Nie zastanawiając się
            długo obejrzał się za siebie i wszedł do środka.

            CDN
            Pozdrawiam Cię Agniecha
            • Gość: agniecha Re: Powiesci rozdział 22 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.01, 19:55
              .....Janusz – ta scena jest specjalnie dla Ciebie.....

              Drzwi kabiny prysznicowej były lekko uchylone. Goraca woda lejaca się z
              prysznica tworzyla biale kleby pary, przez które ledwo co było widac. Nie
              widziala go, stala do niego tylem z wyciagnieta do gory glowa, ogarnialo ja
              uczucie rozleniwienia. Odprezyla się i pozwalala by woda splywala po jej ciele.
              Patrzyl na nia i czul jak narasta w nim pozadanie. Zrzucil recznik zawiazany
              wokol bioder i wszedl pod prysznic. Odwrocila się zaskoczona, ale widzac, ze
              to on uspokoila się a w jej oczach zapalily się wesole ogniki. Przytulil się
              do niej najmocniej jak mogl. Przesunal niecierpliwymi dlonmi po jej mokrych
              biodrach. Podniecal go widok kropli wody splywajacych po jej ciele waskimi,
              kretymi struzkami w dol. Gladzil jej ramiona i plecy, jej skora była goraca i
              gladka. Podniosla jego reke do swoich ust, miekkim jezykiem gladzila wnetrze
              jego dloni a potem wlozyla jego srodkowy palec do ust i delikatnie przesunela
              jezykiem wzdluz calej jego dlugosci. Było to tak zmyslowe , ze czul, ze za
              chwile oszaleje z pozadania. Pochylil się nad nia, calowal jej ramiona i szyje
              coraz namietniej. Schodzil coraz nizej az dotarl do piersi. Okrazal jezykiem
              brodawki, które stwardnialy pod wplywem goracej wody i jego pieszczot. Slyszal
              jak lapczywie lapie powietrze, jej rece bladzily po jego placach. Nagle
              popchnela go az oparl się plecami o przeciwlegla sciane kabiny. Zblizyla się do
              niego patrzac mu lubieznie w oczy. Koniuszkiem jezyka przesunela po jego
              wargach, potem brodzie i dalej az na sam dol. Jeknal kiedy poczul jej miekkie
              usta i jezyk pieszczacy jego meskosc. Teraz nic już się dla niego nie liczylo,
              teraz była tylko ta namietnosc i dzikie pozadanie, które ogarnialo go z kazdym
              liznieciem jej jezyka, pocalunkiem i dotykiem. Nagle pochylil się i podniosl
              ja do gory, poczul , ze oplata go swoimi nogami w pasie i wtedy wszedl w nia
              mocno i gwaltownie. Szum wody zagluszal ich oddechy i jeki, coraz szybsze i
              coraz bardziej glebsze ...woda sciekala po ich rozpalonych cialach... ... biala
              para otulila ich ciala...
              KONIEC

              Chcialabym podziekowac bardzo serdecznie naszemu fanowi - Piotrowi_c, który
              czytal nas wytrwale do samego konca. Duza buzka dla Ciebie : -)

              Pozdrawiam
              agniecha
              • Gość: piotr_c Re: Powiesci rozdział 22 IP: *.uk.ihost.com 17.09.01, 15:52
                Dziekuje , dajcie znać jak spółka wznowi działalność. Zaraz zaprenumeruje nowe
                odcinki.
                Sensacja/erotyka wychodzi wam świetnie. Czy planujecie jakieś inne gatunki ,
                kryminał , SF ?
                • Gość: Janek Do Piota _C IP: *.ipartners.pl 17.09.01, 16:38
                  Mogę powiedzieć tylko tyle, że stosowne propozycje zostały już przeze mnie
                  wysłane.

                  Pozdrawiam jedynego fana naszych historii i proszę o cierpliwość.
                  Jeżeli pojawić się ma coś, to dopiero po tygodniu lub dwóch.
                  • Gość: Aga Re: Do Janka IP: *.unregistered.formus.pl 17.09.01, 17:03
                    Oj, nie jedynego fana. Jest ich na pewno duzo wiecej. Ja jestem jedna w wielu.
                    Bardzo Wam dziekuję za swietna powiesc. Dzieki Wam przetrwalam bardzo trudny
                    czas w pracy. Czekam ( jak pewnie wielu) na nowa powiesc.
                    Pozdrawiam
                    Imienniczka Agniechy
                    • piotr_c Re: od fana 17.09.01, 17:15
                      Witaj Aga. Właśnie miałęm napisac że chyba nie jedynego , a dowód pojawił się
                      sam :-). Mam nadzieję że jest nas znacznie więcej. Jak jesteście to odezwijcie
                      się. Trzeba wspierac autorów , choćby moralnie.
                    • Gość: ona Re: Do Janka i Agniechy IP: 192.168.10.* / *.BMJ.net.pl 17.09.01, 18:06
                      Aga ma rację, Wasza powieść w odcinkach ma wielu fanów, w tym także i mnie :)
                      Czekam na kontynuację :)
                  • piotr_c Re: Do Janka i Agniechy 18.09.01, 14:06
                    Może bedziecie mogli sie pojawić na naszym spotkaniu 22.09 w Warszawie.
                    Zapraszam
                    • Gość: Janek Do Piotra C IP: *.ipartners.pl 19.09.01, 10:55
                      Z przecieków wiadomo mi, że Agniechy nie będzie, bo jest na wypoczynku kawałek
                      drogi z Warszawy

                      Pozdrowienia
                      Janek
                      • piotr_c Re: Do Janka 19.09.01, 11:24
                        Szkoda.

                        A ty?
                        • Gość: Janek Re: Do Janka IP: *.ipartners.pl 19.09.01, 18:19
                          Niczego nie obiecuję, ale zobaczymy.

                          Pozdrowienia
                          • Gość: agniecha Do stalych czytelnikow IP: *.man.polbox.pl 03.10.01, 13:50
                            chcialam tylko zawiadomic, ze na watku POWIESC
                            piszemy z Jankiem kryminal, jakby ktos chcial poczytac,
                            to zapraszam :)
                            • ja_nek Re: Do stalych czytelnikow 15.03.02, 21:47
                              Podbijam wątek, bo skrył się w mrokach historii, a poszukujący nie mogą znaleźć.
                              A swoją drogą zachęcam do śledzenia losów bohaterów w ostatniej powieści na
                              Romantice.

                              Pozdrawiam wszystkich, Agniechę szczególnie
                              Janek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka