Dodaj do ulubionych

Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD!

IP: *.vic.bigpond.net.au 13.02.02, 08:23
Obersturmbannfuehrer Kagan und Seine Privatsekretarin Samantha na tropie RD
===========================================================================

(Czesc I)

Obersturmbannfuehrer (w skrocie Ostubaf.) Kagan byl dzis wyraznie w zlym
humorze. Pomimo zlikwidowania tydzien temu niezle zakonspirowanej komorki
wywiadu syjonistycznego, i to w samym warszawskim biurze SS-Gruppenfuehrera
Schechtera, znow pojawily sie na Forum GW posty ze zrodla RD. Ostubaf. Kagan
wezwal przez interkom swa osobista sektetarke w randze Hauptsturmscharfuehrer,
Frauenlein Samanthe von Stettin.
- Samantha! Wykrzyknal, gdy weszla ona do biura, i miala wlasnie zastgnac w
powitalnym gescie i wydac okrzyk "Heil Hitler".
- Nie mamy nawet chwilki czasu na formalnosci! Przebieramy sie w stroje
wizytowe i jedziemy do kasyna, bo wydaje mi sie, ze tam jest nasza ostatnia
szansa aby zlapac jakis trop, ktory moze nas wreszcie zawiedzie do jaskini RD.
- Herr Ostubaf., czy mam zalozyc te suknie z wycieciem na udzie, bo wtedy mam
dobry dostep do pistoletu schowanego za specjalna podwiazka model SS-1939?
- Ile razy mam ci mowic, ze tytulujesz mnie Obersturmbannfuehrer tylko na
oficjalnych uroczystosciach SS! Na codzien mowisz mi "Leszku", to jest bardzo
dobrze konspirujace imie!
- Jawohl, Herr... I tu Samantha szybko umilkla, widzac swoj blad...
- Przepraszam, Leszku, znow mi sie odbilo to wieloletnie szkolenie z
Hitlerjugend i Moskiewskiej Akademii SS...
- No dobrze, dobrze... rzekl udobruchany Ostubaf. Punktualnie "1900 hours"
wyruszamy naszym utajnionym Mercedesem do kasyna. Masz tu nieco gotowki!
I tu Ostubaf. Kagan wyjal z szuflady biurka plik dobrze podrobionych banknotow
Euro (uciekinierzy z Izraela, ktory popelnili ten blad i po upadku
syjonistycznego imperium uciekli do Europy, produkowali je teraz masowo w
piwnicy dawnego Zydowskiego Instytutu Historycznego w Warschau).

Punktualnie o siodmej wieczorem pod Kwatere Glowna SS-Warschau, mieszczaca sie
tradycyjnie na dawnej Al. Szucha (znow Aleja Hitlera), zajechala elegancka,
ciemnobordowa limuzyna marki Mercedes (S-klasse), z cywilna rejestracja.
- Wiesz co, Kowalski, krzyknal Ostubaf. do swego kierowcy w randze
Oberscharfuehrera, moze jednak pojedziemy Lexusem, bo Mercedes sie zbyt rzuca w
oczy!
- Jawohl! Krzyknal Johann, dawniej janek, taksowkarz z MPT, a jeszcze wczesniej
Jan, kierowca w KC PZPR, za minutke zmienie woz!
Jak obiecal tak zrobil. Kilka minut pozniej Ostubaf. ze swa wierna a piekna
sekretarka mkneli swiezo wybudowana przez chazarskich niewolnikow
szesciopasmowa autostrada do kasyna w Jablonnie pod Warszawa. Kasyno to bylo
dostepne nie tylko dla Herrenvolku, tolerowano tam tez etnicznie polskich
biznesmenow, ktorzy po ponownym przylaczeniu terenow dawnej Polski do V Rzeszy,
robili interesy jak nigdy przed tem. Szarostalowy Lexus zajechal bezszelestnie
pod glowne wejscie dawnego palacu Poniatowskich.
- Witam Szanownego Pana Prezesa Kellera, rzekl fagas, ktory znal Ostubaf'a z
takiego nazwiska. Schylil sie usluznie, jak na Polaka przystalo, liczyl tez
zreszta, jak zwykle, na sowity napiwek. Ostubaf. w kasynie gral zawsze role
bogatego niemieckiego biznesmena, prezesa niezliczonych spolek, ktorego stac
bylo na sute napiwki nawet po zdecydownie zlej passie...

Niemniej, tym razem karta szla Kaganowi doskonale, a jescze lepiej poszczescilo
mu sie przy ruletce.
- Dobry wynalazek takie kasyno, szepnal do Samanthy, znow przerobilismy
kilkanascie tysiecy falszywych Euro na prawdziwe...
Ale Samantha bynajmniej nie myslala w tej chwili o kolejnym wyjezdzie na Krym
czy na francuska riviere, bo zuwazyla, ze do kasyna wszedl, w asyscie ochrony,
sam arcybiskup warszawski, doktor teologii OzRM. Ubrany byl, jak zwykle, po
cywilnemu, i od wejscia podszczypywal co przystojniejsze krupierki, a niektorym
wrecz pchal swa tlusta, ksiezowska lape za biust czy pod sukienke...

Ostubaf. przepchnal sie w kierunku kleszej swity.
- Witam, witam, kogo to znow me oczy widza!
- Dobrze, dobrze, przekaze znow, jak zwykle pol mej wygranej na Fundusz Sierot
po Bohaterach SS! Wiadomo - co cesarskie, cesarzowi...
- Prosilbym o nieco dyskrecji, odparl stanowczo Ostubaf., wiadomo, ze Pan
Przezes Keller nie jest zbyt gorliwym narodowym socjalista, a na temat SS ma
tez swoje dosc specyficzne zdanie (dla lepszego zamaskowania Kagan, jako Prezes
Keller, udawal cos w rodzaju wewnetrznego dysydenta, ktory za cene sutych
lapowek i udzialu w dosc podejraznie uzyskanych zyskach, kupowal sobie prawo do
gloszenia, oczywiscie tylko w zaufanym gronie, dosc odwaznych i zdecydowanie
nie ortodoksyjnych pogladow. Podobno opowiadal nawet slone kawaly na temat
samego Reichfuehrera i Pana Gubernatora Generalnego, z ktorym to ostanim byl on
za pan brat).
- Oczywiscie, oczywiscie Panie Leszku, prosze wybaczyc staremu klesze taka
niezrecznosc, to przez te lata przesladowan komunistyczno-liberalnych...

Ale Kagan nie sluchal klechy, bo w kieszeniu zawibrowala mu specjalna
tajna "minikomorka" SS, Siemens model 2012...
CDN


Obserwuj wątek
    • Gość: rd Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! IP: *.server.ntl.com 13.02.02, 08:33
      No brawo. Chociaz przy przebieraniu powinno byc zaznaczone ze probowales sie przebrac za
      panienke lekkich obyczajow ale zrezygnowales bo Ci spod miniowki westawal pistolet i jajca :)))
      • Gość: Kagan Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! IP: *.vic.bigpond.net.au 13.02.02, 09:33
        Gość portalu: rd napisał(a):

        > No brawo. Chociaz przy przebieraniu powinno byc zaznaczone ze probowales sie pr
        > zebrac za
        > panienke lekkich obyczajow ale zrezygnowales bo Ci spod miniowki westawal pisto
        > let i jajca :)))

        Coz poradze, ze jestem taki meski, chlop z jajami, i juz... A przebieranie sie za plec przeciwna, to taka
        nasza stara SSmanska tradycja!
        Sieg Heil!
        • Gość: rd Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! IP: *.server.ntl.com 13.02.02, 09:38
          Czy Ty aby nie nazywasz sie herr Flick?* On tez sie przebieral za kobitki . Chociaz nie, ten to byl z
          Gestapo
          *Postac z angielskiej komedii
          • Gość: Kagan Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! IP: *.vic.bigpond.net.au 13.02.02, 09:56
            Gość portalu: rd napisał(a):

            > Czy Ty aby nie nazywasz sie herr Flick?* On tez sie przebieral za kobitki . Chociaz nie, ten to byl z
            > Gestapo *Postac z angielskiej komedii (ALLO! ALLO!)
            K: Nie "Gestapo", ale "Gestupo", jak ogladales (i sluchales) oryginal...
            Zreszta Sw Trojca III Rzeszy to bylo wlasnie SS, SD und Gestapo!
            Heil!


            • Gość: Kagan Samanta! Zajrzyj tu! IP: *.vic.bigpond.net.au 13.02.02, 12:08
              To jest tez o TOBIE!
              Kagan
              • Gość: samanta do Kagana IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.02.02, 12:50
                Herr Ostubaf..........Tfu! ....Drogi Leszku ,w zasadzie powinnam poczuc sie oburzona ,ze przyodziales
                mnie w ss-manski mundur ,ale ..jakos sie nie czuje.Moze dlatego,ze zrownowazyles to kiecka z
                rozporkiem do samej d...?:))))) Opowiadanko jest swietne i musze przyznac ,ze w postaci
                powiesciopisarza jestes o wiele bardziej sympatyczny . :))))) Rd.pieknie skojarzyl z filmem Allo,allo!
                Nie mogles nas umiescic w Ruchu Oporu???:))))))))))))) Czekam na dalsze czesci.Pozniej wydrukuje
                sobie na pamiatke:)))) Samanta von Stettin ;)
                • Gość: Kagan Re: do Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 13.02.02, 14:29
                  Gość portalu: samanta napisał(a):

                  > Herr Ostubaf..........Tfu! ....Drogi Leszku ,w zasadzie powinnam poczuc sie obu
                  > rzona ,ze przyodziales mnie w ss-manski mundur ,ale ..jakos sie nie czuje.
                  Moze dlatego,ze zrownowazyles to kiecka z rozporkiem do samej d...?:)))))
                  K: Mundury nosimy rzadko, bo pracujemy w kontrwywiadzie! na codzien naszym
                  strojem sa smokingi i suknie wieczorowe! jak w filmach z Bondem!

                  Opowiadanko jest swietne i musze przyznac ,ze w postaci
                  powiesciopisarza jestes o wiele bardziej sympatyczny . :)))))
                  Rd.pieknie skojarzyl z filmem Allo,allo!
                  K: Moje jest bardziej na serio! jak Bond!

                  > Nie mogles nas umiescic w Ruchu Oporu???:)))))))))))))
                  Czekam na dalsze czesci.
                  K: W tzw. ruchu oporu umiescilem RD, moze znakdzie sie tam tez
                  obronca pedalstwa niejaki Benny, co wlasnie byl napisal, ze moj S+P
                  ojciec mnie zgwalcil do spolki z lokalnym proboszczem...
                  > Pozniej wydrukuje
                  > sobie na pamiatke:)))) Samanta von Stettin ;)
                  Auf wiedersehen!
                  Kagan

                  • Gość: samanta Re: do Kagana IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.02.02, 14:34
                    No to bedziesz mnie musial rozstrzelac w nastepnym odcinku bo ja tez jestem obronca homo.
                    SvS
                    • Gość: Kagan Re: do Kagana IP: *.vic.bigpond.net.au 13.02.02, 14:47
                      NIE! Raczej Cie wysle do SS-sanatorium w kurorcie Zakopane (wymawia sie
                      prawidlowo "Cakopane"), do Gorallen-Volku...
                      Zreszta V Reich bedzie "Homosexueller-Frei"!
                      Nie bedziesz miala wiec kogo bronic, moze jednego Benny, ale on tego chyba
                      raczej NIE warty...
                      Seine Freund Kagan
                      • Gość: samanta Re: do Kagana IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.02.02, 14:51
                        Zakopane?????????? Danke Herr Ostubaf. ! tam nikogo nie bede bronic a jedynie korzystac z
                        urokow zycia!:)
                        • Gość: Kagan Re: do Kagana IP: *.arts.monash.edu.au 15.02.02, 05:22
                          Gość portalu: samanta napisał(a):

                          > Zakopane?????????? Danke Herr Ostubaf. ! tam nikogo nie bede bronic a jedynie
                          > korzystac z
                          > urokow zycia!:)

                          Na wczasy w luksusowym sanatorium SS (z uslugami dorodnych aryjskich, niebieskookich
                          blondynow) trzeba niestety zarobic!
                          • Gość: Kagan Re: do Kagana IP: *.arts.monash.edu.au 15.02.02, 07:11
                            Gość portalu: Kagan napisał(a):

                            > Gość portalu: samanta napisał(a):
                            >
                            > > Zakopane?????????? Danke Herr Ostubaf. ! tam nikogo nie bede bronic a jedynie
                            > > korzystac z
                            > > urokow zycia!:)
                            >
                            > Na wczasy w luksusowym sanatorium SS (z uslugami dorodnych aryjskich, niebieskookich
                            > blondynow) trzeba niestety zarobic!

                            PS: czytalas cz. II?
        • Gość: VOVO Re:KAGAN ZMIENIL ADRES,ALE NADAL MI WSTYD... IP: *.dialup.optusnet.com.au 23.02.02, 14:09
          ZE MIESZKA W MELBOURNE.... NIE CZYTAM CO PISZESZ I NIE PISZE ABYS CZYTAL....NIE
          LUBIE HITLEROWSKO-KOMUNISTYCZNYCH PROWOKATOROW. POLECAM KORESPONDENCJE
          Z "MADAM" WILKOMIRSKA,KTORA HITLEROWCOM LIZALA...
          • Gość: Kagan Re:KAGAN ZMIENIL ADRES,ALE NADAL MI WSTYD... IP: *.vic.bigpond.net.au 10.03.02, 03:59
            Gość portalu: VOVO napisał(a):

            > ZE MIESZKA W MELBOURNE.... NIE CZYTAM CO PISZESZ I NIE PISZE ABYS CZYTAL....NIE
            > LUBIE HITLEROWSKO-KOMUNISTYCZNYCH PROWOKATOROW. POLECAM KORESPONDENCJE
            > Z "MADAM" WILKOMIRSKA,KTORA HITLEROWCOM LIZALA...

            Oj czytasz, czytasz! Juz widze jak ci nos rosnie z powodu klamania na tym forum...

    • Gość: Hania Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! IP: 195.217.253.* 13.02.02, 13:00
      Kagan, masz widocznie fantastyczna prace, skoro masz czas wypisywac takie
      historie.
      Co to za posada?
      • Gość: samanta Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.02.02, 13:21
        oficera SS:))))))))))))))))
        • Gość: Hania Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! IP: 195.217.253.* 13.02.02, 13:32
          Gość portalu: samanta napisał(a):

          > oficera SS:))))))))))))))))

          Na uczelni w Australii?
          Jako ochroniarz? Szef ochrony?
          • Gość: samanta Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.02.02, 13:37
            jako platny morderca:))))))))))))))
            • Gość: Kagan Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! IP: *.vic.bigpond.net.au 13.02.02, 14:31
              Gość portalu: samanta napisał(a):

              > jako platny morderca:))))))))))))))

              TOP SECRET!
              • Gość: samanta Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.02.02, 14:33
                :))))))))))))
          • Gość: Kagan Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! IP: *.vic.bigpond.net.au 13.02.02, 14:34
            Gość portalu: Hania napisał(a):

            > Gość portalu: samanta napisał(a):
            >
            > > oficera SS:))))))))))))))))
            >
            > Na uczelni w Australii?
            > Jako ochroniarz? Szef ochrony?
            WYZEJ, oj znacznie WYZEJ!
            Ale NIE powiem dokladnie o ile...
            Kagan, SS-Ostubaf :)

            • Gość: Hania Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! IP: 195.217.253.* 13.02.02, 14:43
              Gość portalu: Kagan napisał(a):

              > Gość portalu: Hania napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: samanta napisał(a):
              > >
              > > > oficera SS:))))))))))))))))
              > >
              > > Na uczelni w Australii?
              > > Jako ochroniarz? Szef ochrony?
              > WYZEJ, oj znacznie WYZEJ!
              > Ale NIE powiem dokladnie o ile...
              > Kagan, SS-Ostubaf :)
              >

              Aha, na wiezy strazniczej.
              Wszystko jasne.
              Nie spadnij z niewyspania.
              • Gość: Kagan Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! IP: *.vic.bigpond.net.au 13.02.02, 14:48
                Gość portalu: Hania napisał(a):

                > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: Hania napisał(a):
                > >
                > > > Gość portalu: samanta napisał(a):
                > > >
                > > > > oficera SS:))))))))))))))))
                > > >
                > > > Na uczelni w Australii?
                > > > Jako ochroniarz? Szef ochrony?
                > > WYZEJ, oj znacznie WYZEJ!
                > > Ale NIE powiem dokladnie o ile...
                > > Kagan, SS-Ostubaf :)
                > >
                >
                > Aha, na wiezy strazniczej.
                > Wszystko jasne.
                > Nie spadnij z niewyspania.

                Znow kula w plot...
                Moj "wilczy szaniec" miesci sie gleboko pod ziemia...
                • Gość: samanta Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 13.02.02, 14:52
                  SS-manski zombie?:))))))))))
                • Gość: Hania Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! IP: 195.217.253.* 13.02.02, 15:00
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  > Gość portalu: Hania napisał(a):
                  >
                  > > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                  > >
                  > > > Gość portalu: Hania napisał(a):
                  > > >
                  > > > > Gość portalu: samanta napisał(a):
                  > > > >
                  > > > > > oficera SS:))))))))))))))))
                  > > > >
                  > > > > Na uczelni w Australii?
                  > > > > Jako ochroniarz? Szef ochrony?
                  > > > WYZEJ, oj znacznie WYZEJ!
                  > > > Ale NIE powiem dokladnie o ile...
                  > > > Kagan, SS-Ostubaf :)
                  > > >
                  > >
                  > > Aha, na wiezy strazniczej.
                  > > Wszystko jasne.
                  > > Nie spadnij z niewyspania.
                  >
                  > Znow kula w plot...
                  > Moj "wilczy szaniec" miesci sie gleboko pod ziemia...

                  W piwnicy strozujesz? Tak czy siak, sadzac z roznicy czasu, pewnie dzisiaj nocna
                  zmiana, co?
                  • Gość: Kagan Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! IP: *.vic.bigpond.net.au 13.02.02, 15:10
                    Gość portalu: Hania napisał(a):

                    > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                    >
                    > > Gość portalu: Hania napisał(a):
                    > >
                    > > > Gość portalu: Kagan napisał(a):
                    > > >
                    > > > > Gość portalu: Hania napisał(a):
                    > > > >
                    > > > > > Gość portalu: samanta napisał(a):
                    > > > > >
                    > > > > > > oficera SS:))))))))))))))))
                    > > > > >
                    > > > > > Na uczelni w Australii?
                    > > > > > Jako ochroniarz? Szef ochrony?
                    > > > > WYZEJ, oj znacznie WYZEJ!
                    > > > > Ale NIE powiem dokladnie o ile...
                    > > > > Kagan, SS-Ostubaf :)
                    > > > >
                    > > >
                    > > > Aha, na wiezy strazniczej.
                    > > > Wszystko jasne.
                    > > > Nie spadnij z niewyspania.
                    > >
                    > > Znow kula w plot...
                    > > Moj "wilczy szaniec" miesci sie gleboko pod ziemia...
                    >
                    > W piwnicy strozujesz? Tak czy siak, sadzac z roznicy czasu, pewnie dzisiaj nocn
                    > a
                    > zmiana, co?
                    K: Schron przeciwatomowy to tez rodzaj piwnicy... A SS-Ostubaf. to tez rodzaj stroza...

    • Gość: rd Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! IP: *.server.ntl.com 15.02.02, 05:51
      Kagan, z niecierpliwoscia czekam na dalsza czesc opowiadania. W tytule dumnie stoi ze na moim
      tropie a tu jak na razie ganiasz za wlasnym ogonem. Pies by juz dawno zdechl ze starosci jakby tak
      dlugo szukal tropu :)
      • Gość: Kagan Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! IP: *.arts.monash.edu.au 15.02.02, 05:57
        Gość portalu: rd napisał(a):

        > Kagan, z niecierpliwoscia czekam na dalsza czesc opowiadania. W tytule dumnie s
        > toi ze na moim
        > tropie a tu jak na razie ganiasz za wlasnym ogonem. Pies by juz dawno zdechl ze
        > starosci jakby tak
        > dlugo szukal tropu :)
        Wlasnie cie widziano w okolicach d. Pl 3 Krzyzy...
        Poczytaj cz. II !
        Kagan
        • Gość: rd Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! IP: *.server.ntl.com 15.02.02, 06:00
          No widze widze i nawet zdazylem juz uscislic jeden maly ale wazny dlaTwojego zdrowia szczegol :)
          • Gość: Kagan Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! IP: *.vic.bigpond.net.au 15.02.02, 10:34
            Gość portalu: rd napisał(a):

            > No widze widze i nawet zdazylem juz uscislic jeden maly ale wazny dlaTwojego zd
            > rowia szczegol :)

            Do NOT worry! To tylko Kagan-Fiction...
            Czytales czesc III & liste bohaterow?
            Kagan
    • Gość: Kagan Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! - cz. II IP: *.arts.monash.edu.au 15.02.02, 05:55
      Czesc II
      Odezwal sie konfident Gestapo, niejaki Litwin:
      - Herr Ostubaf! Na Placu Trzech Sluzb: SS, SD i Gestapo (dawniej Plac 3 Krzyzy) wykryto znow jaskinie
      homoseksualistow. Podobno widziano w niej samego Beny5!
      - Juz jade! Krzyknal Kagan do komorki.
      - Samantha! Wezwij szybko helikopter, bo jestesmy na tropie Beny5, a on moze nas doprowadzic
      nawet do samego RD!
      Za kilkanascie minut wyladowal specjalny helikopter SS marki Sikorsky & Piasecki. Kagan, jako
      doswiadczony awiator, przejal stery. Samantha zajela stanowisko obserwatora. Kagan lecial nisko
      nad Wisla, ploszac gdzieniegdzie ptactwo rzeczne. Wyladowal na Powislu, i po krotkiej jezdzie pod
      gorke znalezli sie na Placu 3 Sluzb. Panowal tam pozorny spokoj, ale Kagan wprawnym okiem
      zauwazyl agentow Gestapo poprzebieranych za ulicznych sprzedawcow kwiatow, gazet i srodkow
      antykoncepcyjnych. Kroki swe skierowal od razu do budunku dawnej Komisji Planowania, gdzie teraz
      miescila sie siedziba Arbeitsamt'u Fuer District Warschau. Szybkim krokiem przeszedl hall
      udekorowany wielkimi plakatami przestawiajacymi szczesliwych polskich bezrobotnych i bezrolnych,
      ktorzy znalezli doskonale platna prace w Niemczech. Wsiadl do windy, ktora automatycznie ruszyla i
      zatrzymala sie na tajnym polpietrze. Drzwi otworzyly sie bezszelestnie, i Kagan z Kowalskim,
      asekurowani przez Samante, staneli pod dzrwiami z napisem "Magazyn Sluzbowy SS Nr. 5". Kagan
      wprawnym kopnieciem swego SSmanskiego buta model 2008 rozwalil drzwi. Jego oczom ukazal sie
      buduar utrzymany w kolorze rozowawym, z wielkim lozkiem posrodku i bidetem pod sciana. W lozku
      zauwazyl Beny5 w stroju paryskiej ladacznicy, smarujacego swa odbytnice, aby przyjac do niej
      przyrodzenie obecnego tam mlodego SA-mana.
      - Mamy was, bratki! Hende hoch! Freeze!
      Beny5 probowal uciec w strone drzwi, ale Samantha wprawnym kopem w jaja powalila go na dywan.
      SA-man nawet nie probowal uciekac.
      -Pozalujsta, Gaspadin Ostubaf! Ja tolko biednyj SA-man, razkazy parteigenosa Beny5 wykonujacy.
      Panie! Oszczedz mnie biednego, boc ja dziatkow mam mnostwo na utrzymnaniu i zone chora na
      AIDSa!
      - Dobra, dobra! Krzyknal Kagan.
      - Jak bedziesz zeznawal w sadzie SS przeciwko Beny5, to moze sie wywiniesz tylko z degradacja do
      stopnia szeregowca! Nie widziales tu RD?
      - RD? Tego co spowodowal upadek Enronu wynoszac zen komputery?
      - Tego samego!
      - Nie, dzis go nie widzialem, ale wczoraj krecil sie ktos podobny do niego w okolicy okraglaka...
      - To czemu nie doniosles o tym do swych przelozonych?!
      - Donioslem, Herr Ostubaf, donioslem od razu!
      - A kto jest twoim przelozonym?
      - Herr Flick z Gestapo!
      - A to, wiele wyjasnia! Teraz mi sie juz ta gnida nie wymknie! Przebieranie sie za milicjantke z czasow
      PRLu to jedno, a pomoc w ukrywaniu RD to znacznie powazniejsza sprawa!
      - Samantha! Wezwij posilki, kaz ich odwiezc na przesluchanie na Al. Hitlera, i zacznij zmiekczac
      Beny5! A ja tymczasem z jade z Johannem zaaraesztowac Herr Flick'a!
      CDN

      • Gość: rd Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! - cz. II IP: *.server.ntl.com 15.02.02, 05:58
        [..... Wsiadl do windy, ktora automatycznie ruszyla i
        zatrzymala sie na tajnym polpietrze. Drzwi otworzyly sie bezszelestnie, i Kagan ..].. walnal
        glowka w strop ktory jak to miedzy pietrami sie tam znajdowal :)))
        • Gość: Kagan Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! - cz. II IP: *.arts.monash.edu.au 15.02.02, 06:05
          Gość portalu: rd napisał(a):

          > [..... Wsiadl do windy, ktora automatycznie ruszyla i
          > zatrzymala sie na tajnym polpietrze. Drzwi otworzyly sie bezsz
          > elestnie, i Kagan ..].. walnal
          > glowka w strop ktory jak to miedzy pietrami sie tam znajdowal :)))

          Miedzy pietrami znajduja sie czesto tzw. polpietra, dostepne tylko dla wybranych...
          Widac, zes nigdy w wielkich korporacjach NIE pracowal...
          Kagan
          PS: nowoczesne windy NIE zatrzymuja sie tam, gdzie NIE ma drzwi...
          Kagan, takze elektryk (Walesa nosil za nim torbe z narzedziami, NIE mylic z narzadami,
          ktore Kagan nosi sam)...
          • Gość: rd Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! - cz. II IP: *.server.ntl.com 15.02.02, 06:13
            Oj Kagan Kagan jaki Ty z poczucia humoru wyzuty :)
            • Gość: Kagan Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! - cz. II IP: *.arts.monash.edu.au 15.02.02, 06:16
              Gość portalu: rd napisał(a):

              > Oj Kagan Kagan jaki Ty z poczucia humoru wyzuty :)

              Trudno! nie kazdy ma tylu koszernych przodkow, co ty, RD!
              Kagan (glownie szwab, a u nich humor raczej marnawy...)
              • Gość: rd Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! - cz. II IP: *.server.ntl.com 15.02.02, 06:24
                Przodkowie jak to przodkowie po tylu latach w ziemi musza byc koszerni... Kto wie tak na marginesie
                komu do Niemcow blizej po przodkach, mnie czy Tobie... Jak sie zasluzysz to Ci sie moze nawet
                przedstawie z nazwiska.. Wszystko zalezy od tego jak sie rozwinie Twoja opowiesc :)
                • Gość: Kagan Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! - cz. II IP: *.arts.monash.edu.au 15.02.02, 06:28
                  Gość portalu: rd napisał(a):

                  > Przodkowie jak to przodkowie po tylu latach w ziemi musza byc koszerni... Kto w
                  > ie tak na marginesie
                  > komu do Niemcow blizej po przodkach, mnie czy Tobie... Jak sie zasluzysz to Ci
                  > sie moze nawet
                  > przedstawie z nazwiska.. Wszystko zalezy od tego jak sie rozwinie Twoja opowies
                  > c :)
                  Zlapie Cie w przedostanim rozdziale!
                  Jak widzisz, szanuje cie jako przeciwnika!
                  Taki starogermanski zwyczaj rycerski...
                  Seine Kagan
                  • Gość: rd Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! - cz. II IP: *.server.ntl.com 15.02.02, 06:32
                    No ale po co Ci w takim razie ostatni rozdzial ? Czyzbys wzorem podrzednych autorow kryminalow
                    chcial napisac kilka stron przed koncem kto zamordowal a caly rozdzial poswiecil jak do tego
                    doszedles i jaki jestes wspanialy?
                    • Gość: Kagan Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! - cz. II IP: *.arts.monash.edu.au 15.02.02, 06:50
                      Gość portalu: rd napisał(a):

                      > No ale po co Ci w takim razie ostatni rozdzial ? Czyzbys wzorem podrzednych aut
                      > orow kryminalow
                      > chcial napisac kilka stron przed koncem kto zamordowal a caly rozdzial poswieci
                      > l jak do tego
                      > doszedles i jaki jestes wspanialy?
                      NIE! Wzorem dawnych bajkopisarzy, w ostanim rozdziale cnota zostanie nagrodzona, a pedaly ukarane...
                      A co bedzie z Toba, tego ci teraz NIE powiem... Nie wiem nawet, czy Cie zlapie...
                      Moze mi sie znow wymkniesz, i uciekniesz z podziemi gmachu na Hitlersallee...
                      Kagan
                      • Gość: rd Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! - cz. II IP: *.server.ntl.com 15.02.02, 06:55
                        Tylko z gory prosze o nie mieszanie mnie w zadne homoniewiadomo historyjki bom chlop z jajami i
                        sie pedalstwem brzydze . ( chociaz pozwalam dewiantom zyc jak im sie podoba bo kazde bydle
                        rozumne ma do tego prawo)iem ze nie wypada ale czy moge prosic o te drobna przysluge?
                  • Gość: rd Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! - cz. II IP: *.server.ntl.com 15.02.02, 06:34
                    A mozna sie dowiedziec ile tych rozdzialow planujesz? Wiesz wrocilbym za jaki miesiac do tego watku
                    i poczytal zakonczenie, no bo chyba w tym tempie nie mam sie co spodziewac zakonczenia przed
                    Fool`s Day?
                    • Gość: Kagan Re: Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! - cz. II IP: *.arts.monash.edu.au 15.02.02, 06:47
                      Gość portalu: rd napisał(a):

                      > A mozna sie dowiedziec ile tych rozdzialow planujesz? Wiesz wrocilbym za jaki m
                      > iesiac do tego watku
                      > i poczytal zakonczenie, no bo chyba w tym tempie nie mam sie co spodziewac zako
                      > nczenia przed
                      > Fool`s Day?
                      Jako wytrawny znawca rynku, NA TO pytanie nie moge udzielic ci dokladnej odpowiedzi...
                      Kagan
      • Gość: Kagan Obersturmbannfuehrer Kagan na tropie RD! - cz. III IP: *.vic.bigpond.net.au 15.02.02, 10:28
        Czesc III
        Jazda do kwatery Herr Flick'a zajela im nieco czasu, mimo ze siec ulic w
        Warschau zostala w znacznym stopniu zmodernizowana w ciagu 5-letniego okresu
        wladzy Niemieckiej, jako iz dla wiekszego zaskoczenia jechali bez sygnalu. Po
        przejechaniu tunelu na osi Copernicus Strasse, utkneli na minute w korku na
        rogu dawnej ul. Swietokrzyskiej (obecnie ul. Himmlera). Zaparkowali na
        podziemnym parkingu pod Placem Saskim i sluzbowym tunelem dotarli do podziemi
        Hotelu Europejskiego. Herr Flick przyjal ich w swym gabinecie.
        Kagan nie tracil czasu.
        - Flick, czemu nic nie wiem o ostatnich ruchach RD?
        - Jakich ruchach?
        - Nie ze mna te numery, Flick! Czemu kryjesz RD?!
        - Ja, Herr Ostubaf.? Czemu mial bym go kryc?
        - No wlasnie, czemu? Posluchaj!
        Tu Kagan odtworzyl nagrana na jego "komorce" rozmowe z mlodym SA-manem. Flick,
        widzac ze Kagan ma na niego niezbite dowody, rozpaczliwie zaczal ratowac swoja
        skore.
        - Dobrze! Zgoda... Wszystko powiem, Herr Ostubaf.! Co za cholera mnie skusila,
        na te "promocje" do Warschau! Zle to mi bylo we Francji? Zgoda, tam prowincja,
        tu dawna stolica Polski, ale tam zylem jak u Pana Boga...
        - Flick! Znow naruszasz Exodus 20:7, czy chcesz aby OzRM odprawil nad toba po
        raz kolejny egzorcyzmy?
        - Nie, nie, Herr Ostubaf.! Ja tylko chcialem sam ujac RD, liczylem, ze za to
        wysla mnie w nagrode znow do Francji! Ale teraz wszystko powiem, i nic juz nie
        bede kryl przed kontrwywiadem SS! Tak mi dopomoz... (tu Herr Flick ugryzl sie w
        jezyk) Regualmin Sluzby Garnizonowej Gestapo!
        - Flick! Krzyknal Kagan, dosc tego gadania, gdzie wedlug ciebie przebywa teraz
        RD!?
        - Dokladnie nie wiem, ale zastawiam wlasnie na niego pulapke. Otoz rozpuscilem
        wiadomosc, ze do Centrum Informatycznego SS w dawnym budynku Instytutu
        Organizacji Zarzadania i Doskonalenia Kadr na ulicy Wawelskiej
        zostanie dzis w nocy dostarczona prosto z Wiednia partia najnowszych fotonowych
        serwerow marki Siemens. Licze NA TO, ze RD nie wytrzyma, i z grupa
        bojownikow "Solidaritat" bedzie staral sie odbic przynajmniej jeden z nich, one
        sa bowiem, jak wiadomo, fault tollerant...
        - Mnie tego nie musisz tlumaczyc! Krzyknal Kagan.
        - Czy aby ten transport jest prawdziwy, bo jak sie RD zorientuje, ze w TIRze
        nie ma zadnych serwerow, to odwola akcje!
        - Nie ma obawy, serwery sa prawdziwe, tyle ze z wirusami, specjalnie
        zaprojektowanymi przez naszych uczonych, aby sparalizowaly siec
        komputerowa "Solidaritat".
        - No dobrze, rzekl udobruchany Kagan, jak mi sie uda zlapac RD, to moze cie
        wysle z powrotem do tej twojej ukochanej Francji...
        Kagan chwycil telefon i wystukal tajny numer Samanthy.
        - Samantha! Zostaw pufterow pod opieka Sierzanta Szulca, spotykamy sie pod
        Ambasada Kuby punktualnie za godzine!
        CDN

    • Gość: Kagan Dramatis personae: IP: *.vic.bigpond.net.au 15.02.02, 10:30
      Obersturmbannfuehrer Kagan und Seine Privatsekretarin Samantha
      na tropie RD
      ===============================================================

      Dramatis personae:
      ------------------

      SS-Obersturmbannfuehrer (Pulkownik-Porucznik, w skrocie Ostubaf.) Kagan vel
      Prezes Lech Keller, szef kontrwywiadu SS na District Warschau

      SS-Hauptsturmscharfuehrer (Kapitan, w skrocie Hstuf.) Samantha von Stettin,
      Seine Privatsekretarin

      SS-Gruppenfuehrer (General-Porucznik, w skrocie Gruf.) Schechter, szef
      Warszawskiego Gestapo i Policji

      Oberscharfuehrer (Starszy Sierzant, w skrocie Oscha.) Johann Kowalski, kierowca
      Kagana i Samanthy

      Pilot (SS-Obersturmfuehrer, czyli Porucznik, w skrocie Ostuf.) helikoptera
      marki Sikorsky-Piasecki

      Sierzant Policji Niemieckiej Szulc, dlugoletni wspolpracownik Kagana

      Herr Flick z Gestapo

      Pozostali Agenci Gestapo

      Policjanci (Niemieccy i Polscy)

      Litwin, konfident Gestapo

      RD, tajemniczy sabotazysta i dywersant, naslany z USA przez wrogow V Rzeszy

      OzRM, Rzymsko-Katolicki Arcybiskup Warszawski, Doktor Sw. Teologii, egzorcysta

      Pan Gubernator Generalny (rezydujacy tradycyjnie w Krakau)

      Beny5, znany homoseksualista

      Mlody SA-man, kochanek Beny5

      Fagas (oddzwierny) Kasyna w Jablonnie pod Warszawa

      Krupierki i krupierzy w tymze kasynie

      Tzw. Zydzi czyli uciekinierzy z Izraela, produkujacy falszywe Euro w piwnicy
      dawnego Zydowskiego Instytutu Historycznego w Warschau

      ======================================================

      Rzecz dzieje sie w Warschau i okolicach za czasow V Rzeszy Niemieckiej


      • Gość: Kagan Re: Dramatis personae: IP: *.vic.bigpond.net.au 15.02.02, 11:15
        Gość portalu: Kagan napisał(a):

        > Obersturmbannfuehrer Kagan und Seine Privatsekretarin Samantha
        > na tropie RD
        >======================================================
        >
        > Dramatis personae:
        >-------
        • Gość: Kagan Re: Dramatis personae: IP: *.vic.bigpond.net.au 15.02.02, 11:38
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Gość portalu: Kagan napisał(a):
          >
          > > Obersturmbannfuehrer Kagan und Seine Privatsekretarin Samantha
          > > na tropie RD
          > >======================================================
          > >
          > > Dramatis personae:
          > >-------
          • Gość: samanta Kagan IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 15.02.02, 12:04
            fajnie sie czyta ,poza jednym szczegolem .pewnie wiesz juz do czego sie przyczepie;)) Przegiecie z
            Benym. Ten fragment zmienilabym zdecydowanie!To psuje smak opowiadanku. Elementy
            pornograficzne nie pasuja tu zupelnie.poza tym cacy:) Co do RD.to kawal z niego lobuza a ja
            zaczynam lubiec tego chlopa. Ma skubaniec niewatpliwie poczucie humoru i to jego duzy plus.
            Pozdrawiam mojego idola:) S
            • Gość: Kagan Re: Kagan IP: *.vic.bigpond.net.au 16.02.02, 03:39
              Gość portalu: samanta napisał(a):
              fajnie sie czyta ,poza jednym szczegolem .pewnie wiesz juz do czego sie
              przyczepie;)) Przegiecie z Benym. Ten fragment zmienilabym zdecydowanie!
              To psuje smak opowiadanku. Elementy pornograficzne nie pasuja tu zupelnie.
              K: To bylo tylko zasygnalizowane. Chodzilo mi o to, ze w mej V Rzeszy NIE
              wszystko jest, jak powinno. Np. wciaz zdarzaja sie przypadki zboczen
              seksualnych (jak wiesz gora SA w III Rzeszy byla pelna pedalstwa)...

              poza tym cacy:) Co do RD.to kawal z niego lobuza a ja zaczynam lubiec tego
              chlopa. Ma skubaniec niewatpliwie poczucie humoru i to jego duzy plus.
              K: Stad jest on u mnie przeciwnikiem nr. 1...

              > Pozdrawiam mojego idola:) S
              K: DZIEKUJE! Wkrotce koleja czesc (IV)...
              • Gość: Kagan CZESC IV! IP: *.vic.bigpond.net.au 16.02.02, 04:27
                Czesc IV
                Kagan mial od dawna opracowany plan nie tylko schwytania RD, ale tez i wyciagniecia od niego
                wszsystkich informacji o podziemnej organizacji "Solidaritat". Poniewaz brzydzil sie on torturami,
                nawet psychicznymi, zwrocil sie on ku nowoczesnej technologii. Przodujaca nauka germanska od
                dawna dysponowala srodkami, umozliwiajacymi umieszczenie czlowieka w sztucznym swiecie,
                nieodroznialnym od prawdziwego. Te Virtual Reality (VR) umozliwialo np. porwanie milionera,
                umieszczenie go w przenosnym studiu VR
                (zamontowanym np. w furgonetce) i wyciagniecie z niego PINow, numerow kont, hasel itp., aby
                pozniej dobrac sie bezkarnie do jego pieniedzy. Kiedy ofiara przebywala w swiecie wirtualnym,
                szykowano tez kopie jego (jej) odciskow palcow, teczowki oka itp. cech indentyfikacyjnych. Nawet jesli
                ofiara zostala np. odbita porywaczom, nigdy nie mogla wiecej funkcjonowac w swiecie biznesu, jako
                ze jej "identity" zostalo ukradzione. Tak wiec VR okazala sie jednym z przyslowowych gwozdzi do
                trumny wolnorynkowego kapitalizmu, co umozliwilo ponowne odrodzenie sie idei
                narodowosocjalistycznych, jako owej trzeciej drogi pomiedzy nieskrepowanym kapitalizmem a
                ortodoksyjnym komunosocjalizmem.

                Na poczatku wszystko szlo jak z platka. Na dziedziniec Instytutu zajechala ciezarowka SAAB-Turbo w
                eskorcie policyjnej. Zaczeto wyladowywac komputery, gdy z drzwi Instytutu wyskoczylo kilku
                zamaskowanych osobnikow uzbrojonych w lekka bron maszynowa z laserowymi celownikami.
                Ochrona ciezarowki, zgodnie z otrzymanymi instrukcjami, rzucila bron i podniosla rece. Zostali szybko
                skrepowani, ciezarowka z powrotem zaladowana, i porwana ul. Raszynska w strone Hotelu Sobieski.
                Kagan z Samantha jechali w bezpiecznej odleglosci niepozornie wygladajaca Toyota Celica,
                prowadzona przez sierzanta Kowalskiego. SAAB pomknal Towarowa, tunelami pod Pl. Zawiszy,
                Prosta i Trasa WZ.

                Jednakze przy skrzyzowaniu z ul. Zytnia czekala ich niespodzianka. W poblizu slynnego "Gibalaka"
                kumple Kagana zainscenizowali wypadek drogowy: dwie ciezarowki marki STAR-DEUTZ tarasowaly
                droge prawie zupelnie, wiec SAAB musial nieco zwolnic. To wystarczylo, aby kabine kierowcy
                opanowali komandosi przebrani za policjantow z drogowki. Zerwali "solidaruchom" kominiarki, i
                szybko prysneli gazem w nos jednemu z nich, porywajac go do radiowozu, ktory odjechal na sygnale i
                z piskiem opon w strone pobliskiego komisariatu. Ledwo zmiescili sie w czasie, bo od strony Ochoty
                nadjechaly z olbrzymia szybkoscia dwa BMW, z ktorych otworzono ogien submaszynowy do
                pozostalych policjantow, raniac paru. SAAB odjechal z najwiekszym mozliwie przyspieszeniem i
                zniknal z pola widzenia Kagana i jego swity w okolicach bylego cmentarza zydowskiego. Kagan
                wezwal przez radio posilki, i kazal Kowalskiemu jechac do pobliskiego komisariatu na Zytnia, gdzie
                RD powinien byc juz podlaczony do zaawansowanego profesjonalnego systemu VR marki Siemens
                und Halske...
                CDN
                • Gość: Kagan Re: CZESC IV! IP: *.vic.bigpond.net.au 16.02.02, 09:21
                  Teraz tez na:
                  mywebpage.netscape.com/debruce01/Kagan00.html
    • Gość: Kagan Kagan, samanta i RD na WWW!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 16.02.02, 08:01
      Patrz:
      mywebpage.netscape.com/debruce01/Kagan00.html
      • Gość: Kagan Czesc V !!! IP: *.vic.bigpond.net.au 17.02.02, 08:06
        Czesc V
        Poniewaz od miejsca porwania RD do komisariatu na Zytniej bylo tylko kilkaset
        metrow, wiec RD zostal dowieziony w stanie nieprzytomnym, i podlaczony do
        aparatury dopiero w podziemiach komisariatu. Wydawalo mu sie, ze jest on w
        Szpitalu Wolskim. Ukazala mu sie zgrabna pielegniarka, w kusej mini, ze az RD
        ciarki przeszly po kregoslupie, szczegolnie gdy pochylajac sie, aby podniesc
        dlugopis, pokazala RD gore swych ponczoszek i prawie przezroczyste dessous.
        Jednakze dlugotrwaly trening przywolal RD do porzadku.
        - Gdzie ja jestem? Zapytal sie pielegniarki.
        - W szpitalu wolskim, odpowiedziala pielegniarka niskim a dzwiecznym glosem,
        mial pan wypadek samochodowy, ale wszystko wydaje sie byc w porzadku.
        - Kiedy bede mogl sie wypisac?
        - To zalezy od doktora KrisK, odpowiedziala pielegniarka.
        - Czy moge go zobaczyc?
        - Zobacze, co sie da zrobic.
        Wirtualna pilegniarka odeszla, krecac zalotnie tyleczkiem.

        RD myslal goraczkowo. Wypadek? Szpital? To moze byc wirtualna pulapka
        zalozona na mnie przez Kagana! Wyprobujmy, czy to jawa, czy tez raczej
        wirtualny sen.
        RD szybko wstal, i choc zakrecilo mu sie lekko w glowie, popchnal drzwi i
        wyszedl na korytarz.
        - Nikt mnie nie pilnuje, wiec chyba nie wiedza, kim jestem, pomyslal, gdy
        zauwazyl brak ochroniarzy. Poszedl w strone windy, ale zawrocil, i uzyl
        schodow. Nie chcial wychodzic przez glowna brame, jako iz byl w szpitalnej
        pizamie i szlafroku. Udal sie do kotlowni, i okazalo sie to byla calkiem madra
        decyzja. W podziemiach szpitala, na stosie starych materacow, palacz zalatwial
        sprzataczke, tak ze RD mogl chwycic jego kombinezon i szybko sie przebrac.
        Niezauwazony wyszedl wyjsciem sluzbowym na miasto. Wsiadl do tramwaju linii 26
        i pojechal w strone Starego Miasta. Pod Kolumna Zygmunta znajdowala sie bowiem
        dobrze zmaskowana koncowka sieci komputerowej "Solidaritat", wlasnie na
        wypadek, gdy RD bedzie w klopotach. Jednakze RD
        byl zbyt cwany, aby ja uzyc. Zamiast tego udal sie na Rynek, gdzie w piwnicy u
        Fukiera pracowala jedna z jego bylych kochanek.

        Piwnica byla pelna zolnierzy zwycieskiego Wehrmachtu, swietujacych kolejne
        zyciestwa na froncie amerykanskim. Za Dallas! Za Fuehrera! Wznosili okrzyki, w
        zwiazku z niedawnym poddaniem sie Dallas-Fort Worth i calej Republiki
        Texanskiej polaczonym silom Ku Klux Klanu i Dywizji Waffen-SS Dombrowski.
        - Agatha, dobrze ze cie widze, rzekl RD do swej bylej ukochanej. Potrzebuje
        nieco zlotowek albo marek, bo samochod mi sie popsul...
        - Dobrze, dobrze, odpowiedziala kelnerka, od niechcenia odganiajac sie od
        podpitych zolnierzy, ktorzy ja podszczypywali i pchali swe lapy pod jej
        sukienke. Chodzmy na zaplecze, bo tu sie nie da spokojnie porozmawiac.

        - Agatha, mialem wypadek samochodowy, wlasnie ucieklem ze szpitala, palnal RD
        prosto z mostu. Potrzebuje...
        - A za mna sie nie steskniles? Juz mnie nie lubisz? Agatha zalotnie usiadla na
        przeciwko RD, odslaniajac pol uda. RD widzac, ze za darmo nic nie zyska, zaczal
        sie sprawnie dobierac do swej bylej kochanicy...
        CDN
        • Gość: Kagan Czesc V : S &RD! Czytaliscie?! IP: *.vic.bigpond.net.au 17.02.02, 12:28
          • Gość: samanta Re: Czesc V : S &RD! Czytaliscie?! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 17.02.02, 13:14
            ,oczywiscie .Nie zagladales do innych watkow a tam mowilam ,ze czytalam .Szkoda,ze takie krotkie te
            odcinki ,ale na pewno bede tu zagladac zeby sprawdzic czy jest cos nowego. Wracam na stare smieci
            Herr Leszek ,ale mozesz byc pewien ,ze powiesc przeczytam w calosci. Masz juz swoj fan club wiec
            moge spokojnie odejsc:).Pozdrawiam serdecznie. Samanta
            • Gość: Kagan Re: Czesc V : S &RD! Czytaliscie?! IP: *.vic.bigpond.net.au 17.02.02, 13:34
              Gość portalu: samanta napisał(a):

              > ,oczywiscie .Nie zagladales do innych watkow a tam mowilam ,ze czytalam .Szkoda
              > ,ze takie krotkie te
              > odcinki ,ale na pewno bede tu zagladac zeby sprawdzic czy jest cos nowego. Wrac
              > am na stare smieci
              > Herr Leszek ,ale mozesz byc pewien ,ze powiesc przeczytam w calosci. Masz juz s
              > woj fan club wiec
              > moge spokojnie odejsc:).Pozdrawiam serdecznie. Samanta
              Sorry Samanta, ze takie krotkie, ale po pierwsze brak mi czasu...
              Seine(n?) Kagan, Ostubaf.

              • Gość: Kagan CD byc moze nawet i jutro! IP: *.vic.bigpond.net.au 18.02.02, 12:54
                Bis Morgen!
                • Gość: Kagan Czesc VI !!! IP: *.vic.bigpond.net.au 19.02.02, 10:55
                  Czesc VI
                  Kochali sie namietnie na biurku kierownika. Ale RD, jak na doswiadczonego agenta przystalo, zaczal
                  miec powazne watpliwosci, czy aby jest na jawie, czyli w "realu". Wiedzial bowiem doskonale, ze
                  systemy VR potrafily doskonale symulowac seks, z tej prostej przyczyny, ze epidemia AIDS-HIV
                  spowodowala, ze znaczna czesc populacji, bojaca sie zarazenia wirusem HIV podczas realnego
                  seksu, zwrocila sie w strone seksu wirtualnego. Cale badania nad tymze wirusem poszly na marne,
                  jako ze zaczal sie on mutowac prawie codziennie, tak, ze wyprodukowanie jakielkowiek szczepionki
                  czy lekarstwa stalo sie fizycznie niemozliwe. Oprocz tego wirus HIV znacznie sie wzmocnil, i obecnie
                  mozna bylo sie zarazic AIDS'em nawet od potu czy sliny. Wielu ludzi nie wychodzilo z domu inaczej, jak
                  w masce i rekawiczkach, transport publiczny robil bokami, bo kazdy, kogo bylo na to stac, wolal stac w
                  korkach, ale we wlasnym samochodzie, niz byc narazony na kontakt z nosicielem wirusa HIV w
                  transporcie publicznym. Baseny publiczne dawno pozamykano, a w restauracjach najpoularniejszy
                  byl mocny alkohol i gotowe potrawy w hermetycznie zamykanych plastykowych puszkach, ktore byly
                  wlasnorecznie podgrzewane przez gosci w kuchenkach mikrofalowych, stanowiacych obecnie
                  stadardowe wyposazenie kazdego stolika restauracyjnego.

                  RD postanowil wiec sprawdzic, gdzie sie wlasciwie znajduje. Wiedzial, ze komputer ma
                  zaprogramowana nie tylko cala Warszawe, czy Polske, ale tez i reszte naszej planety. Oczywiscie, gdy
                  ktos zapragnal jechac np. do USA, wtedy zostawal sciagany odpowiedni "amerykanski" program, co
                  zabieralo okolo godziny, ale przeciez nawet najnowsze samoloty nadzwiekowe Super-Concorde
                  potrzebowaly wciaz paru godzin na przelot trasy Londyn-Nowy Jork, i odpowiednio nieco wiecej na
                  pokonanie trasy Warszawa-Chicago. Dla tego tez RD postanowil wyprobowac system inaczej. Udal
                  sie mianowicie (oczywiscie wirtualnie) na Universitat, do Katedry Metafizyki Cybernetycznej, ktora
                  zajmowala sie, miedzy innymi, logicznym dowodem na istnienie badz nieistnienie Boga. Dobry
                  znajomy RD, protestancki teolog Jerzy, byl tam privatdocentem. Jerzy przyjal go w swym studio
                  komputerowym, ufundowanym przez berlinskich Ewangelikow. Herr Privatdocent zgodzil sie na
                  wyprobowanie najnowszego oprogramowania, ktore mialo wyliczyc mase, spin i ladunek elektryczny
                  Boga. Problem, ktory byl dotychczas nierozwiazywalny, polegal na tym, ze z powodu slabosci
                  kwantowej teorii pola (za ktore najbardziej odpowiedzialni byli dwaj Chazarzy: Cantor i Einstein),
                  wychodzil absurdalny wynik, ze Bog ma nieskonczona mase i ladunek elekrtyczny oraz nieokreslony
                  spin. Program Jerzego mial, metoda transpozycyjnej estachologicznie superrenoramalizacji usunac
                  te absurdalne nieskonczonosci. RD udalo sie uzyskac bez problemu polaczenie z siecia
                  superkomputerowa Berlina, i szybko wprowadzil wstepne zalozenia do modelu Jerzego. Komputery
                  zaczely pracowac, i juz po kilku sekundach obciazyly prawie 100% swej mocy obliczeniowej. Po
                  niecalej minucie, ktora Jerzemu i RD wydawala sie wiecznoscia, siec berlinska byla zmuszona
                  polaczyc sie z siecia w Tokio. Ale nawet najnowsze fotonowe hiperkomputery w Cesarskim Osrodku
                  Badan Podstawowych nie zdolaly sobie poradzic z wkraczajacymi zewszad nieskonczonosciami. I
                  wreszcie stalo sie, co sie stac musialo, i przed oczami RD zaczely sie dziac dziwne rzeczy. Pokoj
                  Jerzego zaczal falowac, zmieniac proporcje i wreszcie rozpadl sie jak kalejdoskop na tysiace
                  drobnych kawalkow. Jerzy zobaczyl dobrze wygluszona izolatke, i poczul swad palacej sie izolacji.
                  System VR po prostu nie wytrzymal tak duzego obciazenia, i zaczal sie przegrzewac, mimo iz byl
                  chlodzony cieklym helem. Wlaczyly sie dzwonki alarmowe, i syntetyczny glos oglosil po polsku i
                  niemiecku:
                  - UWAGA, UWAGA! To NIE jest cwiczenie, powtarzam, to NIE jest cwiczenie!
                  Caly peronel komisariatu ma natychmiast opuscic budynek i udac sie na dziedziniec pobliskiego
                  Domu Studenta Akademii Medycznej, i tam oczekiwac na dalsze instrukcje.

                  Wybuchla panika, spotegowana wlaczeniem sie syren, czerwonych, pulsujacych swiatel i woda, ktora
                  plynac z sufitu, spowodowala krotkie spiecia w instalacji elektrycznej. RD uznal, ze nadeszla
                  najwyzsza chwila, aby sprobowac ucieczki: albo teraz, albo nigdy...
                  CDN
                  • Gość: Kagan Czesc VI - czy Samanta & RD raczyli... IP: *.vic.bigpond.net.au 19.02.02, 13:45
                    ...przeczytac?
                    • Gość: rd Re: Czesc VI - czy Samanta & RD raczyli... IP: *.server.ntl.com 19.02.02, 15:23
                      Przeczytalem.
                      Tylko sie ciut zamotales bo miales mnie dopiero szukac a nie trzymac w izolatce od poczatku... :)
                      • Gość: samanta Re: Czesc VI - czy Samanta & RD raczyli... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 19.02.02, 16:47
                        czytalam,przeciez mowilam ze bede czytac ale pisac na Kraju NIE bede.Pozdrawiam.S.
                        • Gość: Kagan Re: Czesc VI - czy Samanta & RD raczyli... IP: *.arts.monash.edu.au 20.02.02, 06:10
                          Gość portalu: samanta napisał(a):

                          > czytalam,przeciez mowilam ze bede czytac ale pisac na Kraju NIE bede.Pozdrawiam
                          > .S.

                          OK. meine lieber Samantha! Daj tylko znac, czy przeczytalas...
                          • Gość: samanta Re: Czesc VI - czy Samanta & RD raczyli... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 20.02.02, 07:37
                            daje znac...czytalam:))))
                            • Gość: Kagan Re: Czesc VI - czy Samanta & RD raczyli... IP: *.arts.monash.edu.au 20.02.02, 07:38
                              Gość portalu: samanta napisał(a):

                              > daje znac...czytalam:))))
                              VIELEN DANK!
                        • Gość: Kagan Czesc VII !!! IP: *.vic.bigpond.net.au 20.02.02, 12:29
                          Czesc VII
                          RD wybiegl na korytarz. Korzystajac z zamieszania uzyl drzwi awaryjnych
                          (kolejna syrena nie robila obecnie zadnej roznicy) i wybiegl na Zytnia. Skrecil
                          w Gibalskiego i omijajac tereny dawnej Fundacji Nissenbaumow (obecnie Fundacja
                          im. H. Himmlera, opiekujaca sie nielicznymi weteranami
                          II Wojny swiatowej, oczywiscie tylko tymi, ktorzy walczyli po stronie Panstw
                          Osi), przekroczyl przez dobrze zamaskowana dziure mur dawnego Cmentarza
                          Zydowskiego. Znanymi sobie sciezkami dotarl do bazy MPO na Tatarskiej. Mial
                          sporo szczescia, bowiem w pospiechu nie zabrano mu uniwersalnego
                          elektronicznego wytrycha, wiec mogl dostac sie na teren bazy i uruchomic
                          szambiarke. Kombinezon palacza calkiem dobrze do niej pasowal, tak wiec
                          straznik na bramie tylko zerknal na numer rejestracyjny i nacisnal
                          automatycznie na przycisk otwierajacy brame. Jechal bocznymi ulicami, bo glowne
                          arterie roily sie juz pewnie od agentow Kagana. Obozowa i uliczkami osiedlowymi
                          dotarl Elekcyjnej, i poprzez tereny kolejowe na Odolanach i Wlochy dojechal w
                          okolice dawnego PZL Okecie (obecnie Airbus Polen). Straznik wpuscil szambiarke
                          bez pytania, widzac za kierownica bialego mezczyzne w dosc brudnym
                          kombinezonie. Nie chcialo mu sie wychodzic z wartowni i wachac
                          smrodu, "emanujacego" z kazdego zakatka pojazdu RD. Szambiara podjechala w
                          okolice smietnika, i tam zaparkowala w poblizu studzienki kanalizacyjnej. RD
                          podlaczyl rury, wlaczyl pompe, i po czesciowym napelnieniu zbiornika
                          odprowadzil ja pomiedzy inne ciezarowki, a sam udal sie w strone lotniska.
                          Ekipa sprzataczek wlasnie czyscila antycznego Boeinga 737 Lufhansy. RD wkroczyl
                          na poklad pewnym krokiem, dzwigajac torbe z narzedziami.
                          - Ktora ubikacja sie zapchala?, spytal sie straznika przy dzrzwiach.
                          - A ktora sie nie zapchala? Odparl strazanik. Zapytaj sie pan szefowej brygady,
                          powinna teraz czyscic kabine pilotow.
                          RD wzial sie za obsluge ubikacji. Lata spedzone w USA przydaly mu sie, bowiem
                          jednym z jego zajec za "Wielka Woda" bylo wlasnie asystowanie hydraulikowi,
                          ktory naprawial ubikacje samolotowe na dawnym lotnisku im. Kennedy'ego w Nowym
                          Jorku. Kiedy sprzataczki dawno juz opuscily samolot, i straznicy sie zmienili,
                          RD poczul sie pewniej. Schowal sie w magazynku sluzbowym z tylu samolotu,
                          uprzednio zaspokoiwszy podstawowe potrzeby fizjologiczne.

                          Po kilku godzinach samolot wrocil znow do zycia, zostal podholowany do rekawa i
                          napelniony paliwem oraz pasazerami. Poniewaz lot do Kolonii byl traktowany jako
                          lot wewnetrzny, wiec Boeing nie zostal dokladnie przeszukany. Niecala godzina,
                          i RD kolowal, razem z samolotem, nad Flughafen Koeln/Bonn...
                          CDN
                      • Gość: Kagan Re: Czesc VI - czy Samanta & RD raczyli... IP: *.arts.monash.edu.au 20.02.02, 06:12
                        Gość portalu: rd napisał(a):

                        > Przeczytalem.
                        > Tylko sie ciut zamotales bo miales mnie dopiero szukac a nie trzymac w izolatce
                        > od poczatku... :)

                        Co poradze, ze jestem taki genialny, prawie jak tow. Stalin...
                        Ale NIE martw sie, dam ci uciec, aby moc znow cie scigac. Mam zamiar przeniesc akcje do
                        Niemiec, Londynu, a moze i Australii i Nowej Zelandii...
                        Kagan, Ostubaf.
                        • Gość: Kagan Czesc VII !!! IP: *.vic.bigpond.net.au 20.02.02, 12:20
                          Czesc VII
                          RD wybiegl na korytarz. Korzystajac z zamieszania uzyl drzwi awaryjnych
                          (kolejna syrena nie robila obecnie zadnej roznicy) i wybiegl na Zytnia. Skrecil
                          w Gibalskiego i omijajac tereny dawnej Fundacji Nissenbaumow (obecnie Fundacja
                          im. H. Himmlera, opiekujaca sie nielicznymi weteranami
                          II Wojny swiatowej, oczywiscie tylko tymi, ktorzy walczyli po stronie Panstw
                          Osi), przekroczyl przez dobrze zamaskowana dziure mur dawnego Cmentarza
                          Zydowskiego. Znanymi sobie sciezkami dotarl do bazy MPO na Tatarskiej. Mial
                          sporo szczescia, bowiem w pospiechu nie zabrano mu uniwersalnego
                          elektronicznego wytrycha, wiec mogl dostac sie na teren bazy i uruchomic
                          szambiarke. Kombinezon palacza calkiem dobrze do niej pasowal, tak wiec
                          straznik na bramie tylko zerknal na numer rejestracyjny i nacisnal
                          automatycznie na przycisk otwierajacy brame. Jechal bocznymi ulicami, bo glowne
                          arterie roily sie juz pewnie od agentow Kagana. Obozowa i uliczkami osiedlowymi
                          dotarl Elekcyjnej, i poprzez tereny kolejowe na Odolanach i Wlochy dojechal w
                          okolice dawnego PZL Okecie (obecnie Airbus Polen). Straznik wpuscil szambiarke
                          bez pytania, widzac za kierownica bialego mezczyzne w dosc brudnym
                          kombinezonie. Nie chcialo mu sie wychodzic z wartowni i wachac
                          smrodu, "emanujacego" z kazdego zakatka pojazdu RD. Szambiara podjechala w
                          okolice smietnika, i tam zaparkowala w poblizu studzienki kanalizacyjnej. RD
                          podlaczyl rury, wlaczyl pompe, i po czesciowym napelnieniu zbiornika
                          odprowadzil ja pomiedzy inne ciezarowki, a sam udal sie w strone lotniska.
                          Ekipa sprzataczek wlasnie czyscila antycznego Boeinga 737 Lufhansy. RD wkroczyl
                          na poklad pewnym krokiem, dzwigajac torbe z narzedziami.
                          - Ktora ubikacja sie zapchala?, spytal sie straznika przy dzrzwiach.
                          - A ktora sie nie zapchala? Odparl strazanik. Zapytaj sie pan szefowej brygady,
                          powinna teraz czyscic kabine pilotow.
                          RD wzial sie za obsluge ubikacji. Lata spedzone w USA przydaly mu sie, bowiem
                          jednym z jego zajec za "Wielka Woda" bylo wlasnie asystowanie hydraulikowi,
                          ktory naprawial ubikacje samolotowe na dawnym lotnisku im. Kennedy'ego w Nowym
                          Jorku. Kiedy sprzataczki dawno juz opuscily samolot, i straznicy sie zmienili,
                          RD poczul sie pewniej. Schowal sie w magazynku sluzbowym z tylu samolotu,
                          uprzednio zaspokoiwszy podstawowe potrzeby fizjologiczne.

                          Po kilku godzinach samolot wrocil znow do zycia, zostal podholowany do rekawa i
                          napelniony paliwem oraz pasazerami. Poniewaz lot do Kolonii byl traktowany jako
                          lot wewnetrzny, wiec Boeing nie zostal dokladnie przeszukany. Niecala godzina,
                          i RD kolowal, razem z samolotem, nad Flughafen Koeln/Bonn...
                          CDN
                        • Gość: Kagan Czesc VII !!! IP: *.vic.bigpond.net.au 20.02.02, 12:24
                          Czesc VII
                          RD wybiegl na korytarz. Korzystajac z zamieszania uzyl drzwi awaryjnych
                          (kolejna syrena nie robila obecnie zadnej roznicy) i wybiegl na Zytnia. Skrecil
                          w Gibalskiego i omijajac tereny dawnej Fundacji Nissenbaumow (obecnie Fundacja
                          im. H. Himmlera, opiekujaca sie nielicznymi weteranami
                          II Wojny swiatowej, oczywiscie tylko tymi, ktorzy walczyli po stronie Panstw
                          Osi), przekroczyl przez dobrze zamaskowana dziure mur dawnego Cmentarza
                          Zydowskiego. Znanymi sobie sciezkami dotarl do bazy MPO na Tatarskiej. Mial
                          sporo szczescia, bowiem w pospiechu nie zabrano mu uniwersalnego
                          elektronicznego wytrycha, wiec mogl dostac sie na teren bazy i uruchomic
                          szambiarke. Kombinezon palacza calkiem dobrze do niej pasowal, tak wiec
                          straznik na bramie tylko zerknal na numer rejestracyjny i nacisnal
                          automatycznie na przycisk otwierajacy brame. Jechal bocznymi ulicami, bo glowne
                          arterie roily sie juz pewnie od agentow Kagana. Obozowa i uliczkami osiedlowymi
                          dotarl Elekcyjnej, i poprzez tereny kolejowe na Odolanach i Wlochy dojechal w
                          okolice dawnego PZL Okecie (obecnie Airbus Polen). Straznik wpuscil szambiarke
                          bez pytania, widzac za kierownica bialego mezczyzne w dosc brudnym
                          kombinezonie. Nie chcialo mu sie wychodzic z wartowni i wachac
                          smrodu, "emanujacego" z kazdego zakatka pojazdu RD. Szambiara podjechala w
                          okolice smietnika, i tam zaparkowala w poblizu studzienki kanalizacyjnej. RD
                          podlaczyl rury, wlaczyl pompe, i po czesciowym napelnieniu zbiornika
                          odprowadzil ja pomiedzy inne ciezarowki, a sam udal sie w strone lotniska.
                          Ekipa sprzataczek wlasnie czyscila antycznego Boeinga 737 Lufhansy. RD wkroczyl
                          na poklad pewnym krokiem, dzwigajac torbe z narzedziami.
                          - Ktora ubikacja sie zapchala?, spytal sie straznika przy dzrzwiach.
                          - A ktora sie nie zapchala? Odparl strazanik. Zapytaj sie pan szefowej brygady,
                          powinna teraz czyscic kabine pilotow.
                          RD wzial sie za obsluge ubikacji. Lata spedzone w USA przydaly mu sie, bowiem
                          jednym z jego zajec za "Wielka Woda" bylo wlasnie asystowanie hydraulikowi,
                          ktory naprawial ubikacje samolotowe na dawnym lotnisku im. Kennedy'ego w Nowym
                          Jorku. Kiedy sprzataczki dawno juz opuscily samolot, i straznicy sie zmienili,
                          RD poczul sie pewniej. Schowal sie w magazynku sluzbowym z tylu samolotu,
                          uprzednio zaspokoiwszy podstawowe potrzeby fizjologiczne.

                          Po kilku godzinach samolot wrocil znow do zycia, zostal podholowany do rekawa i
                          napelniony paliwem oraz pasazerami. Poniewaz lot do Kolonii byl traktowany jako
                          lot wewnetrzny, wiec Boeing nie zostal dokladnie przeszukany. Niecala godzina,
                          i RD kolowal, razem z samolotem, nad Flughafen Koeln/Bonn...
                          CDN
                        • Gość: Kagan Czesc VII IP: *.vic.bigpond.net.au 20.02.02, 12:25
                          Czesc VII
                          RD wybiegl na korytarz. Korzystajac z zamieszania uzyl drzwi awaryjnych (kolejna syrena nie robila
                          obecnie zadnej roznicy) i wybiegl na Zytnia. Skrecil w Gibalskiego i omijajac tereny dawnej Fundacji
                          Nissenbaumow (obecnie Fundacja im. H. Himmlera, opiekujaca sie nielicznymi weteranami
                          II Wojny swiatowej, oczywiscie tylko tymi, ktorzy walczyli po stronie Panstw Osi), przekroczyl przez
                          dobrze zamaskowana dziure mur dawnego Cmentarza Zydowskiego. Znanymi sobie sciezkami dotarl
                          do bazy MPO na Tatarskiej. Mial sporo szczescia, bowiem w pospiechu nie zabrano mu
                          uniwersalnego elektronicznego wytrycha, wiec mogl dostac sie na teren bazy i uruchomic
                          szambiarke. Kombinezon palacza calkiem dobrze do niej pasowal, tak wiec straznik na bramie tylko
                          zerknal na numer rejestracyjny i nacisnal automatycznie na przycisk otwierajacy brame. Jechal
                          bocznymi ulicami, bo glowne arterie roily sie juz pewnie od agentow Kagana. Obozowa i uliczkami
                          osiedlowymi dotarl Elekcyjnej, i poprzez tereny kolejowe na Odolanach i Wlochy dojechal w okolice
                          dawnego PZL Okecie (obecnie Airbus Polen). Straznik wpuscil szambiarke bez pytania, widzac za
                          kierownica bialego mezczyzne w dosc brudnym kombinezonie. Nie chcialo mu sie wychodzic z
                          wartowni i wachac smrodu, "emanujacego" z kazdego zakatka pojazdu RD. Szambiara podjechala w
                          okolice smietnika, i tam zaparkowala w poblizu studzienki kanalizacyjnej. RD podlaczyl rury, wlaczyl
                          pompe, i po czesciowym napelnieniu zbiornika odprowadzil ja pomiedzy inne ciezarowki, a sam udal
                          sie w strone lotniska. Ekipa sprzataczek wlasnie czyscila antycznego Boeinga 737 Lufhansy. RD
                          wkroczyl na poklad pewnym krokiem, dzwigajac torbe z narzedziami.
                          - Ktora ubikacja sie zapchala?, spytal sie straznika przy dzrzwiach.
                          - A ktora sie nie zapchala? Odparl strazanik. Zapytaj sie pan szefowej brygady, powinna teraz czyscic
                          kabine pilotow.
                          RD wzial sie za obsluge ubikacji. Lata spedzone w USA przydaly mu sie, bowiem jednym z jego zajec
                          za "Wielka Woda" bylo wlasnie asystowanie hydraulikowi, ktory naprawial ubikacje samolotowe na
                          dawnym lotnisku im. Kennedy'ego w Nowym Jorku. Kiedy sprzataczki dawno juz opuscily samolot, i
                          straznicy sie zmienili, RD poczul sie pewniej. Schowal sie w magazynku sluzbowym z tylu samolotu,
                          uprzednio zaspokoiwszy podstawowe potrzeby fizjologiczne.

                          Po kilku godzinach samolot wrocil znow do zycia, zostal podholowany do rekawa i napelniony
                          paliwem oraz pasazerami. Poniewaz lot do Kolonii byl traktowany jako lot wewnetrzny, wiec Boeing
                          nie zostal dokladnie przeszukany. Niecala godzina, i RD kolowal, razem z samolotem, nad Flughafen
                          Koeln/Bonn...
                          CDN
                        • Gość: Kagan Czesc VII ! IP: *.vic.bigpond.net.au 20.02.02, 12:27
                          Czesc VII
                          RD wybiegl na korytarz. Korzystajac z zamieszania uzyl drzwi awaryjnych
                          (kolejna syrena nie robila obecnie zadnej roznicy) i wybiegl na Zytnia. Skrecil
                          w Gibalskiego i omijajac tereny dawnej Fundacji Nissenbaumow (obecnie Fundacja
                          im. H. Himmlera, opiekujaca sie nielicznymi weteranami
                          II Wojny swiatowej, oczywiscie tylko tymi, ktorzy walczyli po stronie Panstw
                          Osi), przekroczyl przez dobrze zamaskowana dziure mur dawnego Cmentarza
                          Zydowskiego. Znanymi sobie sciezkami dotarl do bazy MPO na Tatarskiej. Mial
                          sporo szczescia, bowiem w pospiechu nie zabrano mu uniwersalnego
                          elektronicznego wytrycha, wiec mogl dostac sie na teren bazy i uruchomic
                          szambiarke. Kombinezon palacza calkiem dobrze do niej pasowal, tak wiec
                          straznik na bramie tylko zerknal na numer rejestracyjny i nacisnal
                          automatycznie na przycisk otwierajacy brame. Jechal bocznymi ulicami, bo glowne
                          arterie roily sie juz pewnie od agentow Kagana. Obozowa i uliczkami osiedlowymi
                          dotarl Elekcyjnej, i poprzez tereny kolejowe na Odolanach i Wlochy dojechal w
                          okolice dawnego PZL Okecie (obecnie Airbus Polen). Straznik wpuscil szambiarke
                          bez pytania, widzac za kierownica bialego mezczyzne w dosc brudnym
                          kombinezonie. Nie chcialo mu sie wychodzic z wartowni i wachac
                          smrodu, "emanujacego" z kazdego zakatka pojazdu RD. Szambiara podjechala w
                          okolice smietnika, i tam zaparkowala w poblizu studzienki kanalizacyjnej. RD
                          podlaczyl rury, wlaczyl pompe, i po czesciowym napelnieniu zbiornika
                          odprowadzil ja pomiedzy inne ciezarowki, a sam udal sie w strone lotniska.
                          Ekipa sprzataczek wlasnie czyscila antycznego Boeinga 737 Lufhansy. RD wkroczyl
                          na poklad pewnym krokiem, dzwigajac torbe z narzedziami.
                          - Ktora ubikacja sie zapchala?, spytal sie straznika przy dzrzwiach.
                          - A ktora sie nie zapchala? Odparl strazanik. Zapytaj sie pan szefowej brygady,
                          powinna teraz czyscic kabine pilotow.
                          RD wzial sie za obsluge ubikacji. Lata spedzone w USA przydaly mu sie, bowiem
                          jednym z jego zajec za "Wielka Woda" bylo wlasnie asystowanie hydraulikowi,
                          ktory naprawial ubikacje samolotowe na dawnym lotnisku im. Kennedy'ego w Nowym
                          Jorku. Kiedy sprzataczki dawno juz opuscily samolot, i straznicy sie zmienili,
                          RD poczul sie pewniej. Schowal sie w magazynku sluzbowym z tylu samolotu,
                          uprzednio zaspokoiwszy podstawowe potrzeby fizjologiczne.

                          Po kilku godzinach samolot wrocil znow do zycia, zostal podholowany do rekawa i
                          napelniony paliwem oraz pasazerami. Poniewaz lot do Kolonii byl traktowany jako
                          lot wewnetrzny, wiec Boeing nie zostal dokladnie przeszukany. Niecala godzina,
                          i RD kolowal, razem z samolotem, nad Flughafen Koeln/Bonn...
                          CDN
                        • Gość: Kagan Czesc VII !!! IP: *.vic.bigpond.net.au 20.02.02, 12:30
                          Czesc VII
                          RD wybiegl na korytarz. Korzystajac z zamieszania uzyl drzwi awaryjnych (kolejna syrena nie robila
                          obecnie zadnej roznicy) i wybiegl na Zytnia. Skrecil w Gibalskiego i omijajac tereny dawnej Fundacji
                          Nissenbaumow (obecnie Fundacja im. H. Himmlera, opiekujaca sie nielicznymi weteranami
                          II Wojny swiatowej, oczywiscie tylko tymi, ktorzy walczyli po stronie Panstw Osi), przekroczyl przez
                          dobrze zamaskowana dziure mur dawnego Cmentarza Zydowskiego. Znanymi sobie sciezkami dotarl
                          do bazy MPO na Tatarskiej. Mial sporo szczescia, bowiem w pospiechu nie zabrano mu
                          uniwersalnego elektronicznego wytrycha, wiec mogl dostac sie na teren bazy i uruchomic
                          szambiarke. Kombinezon palacza calkiem dobrze do niej pasowal, tak wiec straznik na bramie tylko
                          zerknal na numer rejestracyjny i nacisnal automatycznie na przycisk otwierajacy brame. Jechal
                          bocznymi ulicami, bo glowne arterie roily sie juz pewnie od agentow Kagana. Obozowa i uliczkami
                          osiedlowymi dotarl Elekcyjnej, i poprzez tereny kolejowe na Odolanach i Wlochy dojechal w okolice
                          dawnego PZL Okecie (obecnie Airbus Polen). Straznik wpuscil szambiarke bez pytania, widzac za
                          kierownica bialego mezczyzne w dosc brudnym kombinezonie. Nie chcialo mu sie wychodzic z
                          wartowni i wachac smrodu, "emanujacego" z kazdego zakatka pojazdu RD. Szambiara podjechala w
                          okolice smietnika, i tam zaparkowala w poblizu studzienki kanalizacyjnej. RD podlaczyl rury, wlaczyl
                          pompe, i po czesciowym napelnieniu zbiornika odprowadzil ja pomiedzy inne ciezarowki, a sam udal
                          sie w strone lotniska. Ekipa sprzataczek wlasnie czyscila antycznego Boeinga 737 Lufhansy. RD
                          wkroczyl na poklad pewnym krokiem, dzwigajac torbe z narzedziami.
                          - Ktora ubikacja sie zapchala?, spytal sie straznika przy dzrzwiach.
                          - A ktora sie nie zapchala? Odparl strazanik. Zapytaj sie pan szefowej brygady, powinna teraz czyscic
                          kabine pilotow.
                          RD wzial sie za obsluge ubikacji. Lata spedzone w USA przydaly mu sie, bowiem jednym z jego zajec
                          za "Wielka Woda" bylo wlasnie asystowanie hydraulikowi, ktory naprawial ubikacje samolotowe na
                          dawnym lotnisku im. Kennedy'ego w Nowym Jorku. Kiedy sprzataczki dawno juz opuscily samolot, i
                          straznicy sie zmienili, RD poczul sie pewniej. Schowal sie w magazynku sluzbowym z tylu samolotu,
                          uprzednio zaspokoiwszy podstawowe potrzeby fizjologiczne.

                          Po kilku godzinach samolot wrocil znow do zycia, zostal podholowany do rekawa i napelniony
                          paliwem oraz pasazerami. Poniewaz lot do Kolonii byl traktowany jako lot wewnetrzny, wiec Boeing
                          nie zostal dokladnie przeszukany. Niecala godzina, i RD kolowal, razem z samolotem, nad Flughafen
                          Koeln/Bonn...
                          CDN
                          • Gość: rd Re: Czesc VII !!! IP: *.server.ntl.com 20.02.02, 12:42
                            Jakasz sie?
                            • Gość: Kagan Re: Czesc VII !!! IP: *.vic.bigpond.net.au 20.02.02, 13:10
                              Gość portalu: rd napisał(a):

                              > Jakasz sie?

                              To komputer Adasiowy... jaka sie jak on!
                              (Nie dostawalem potwierdzenia, wiec wysylalem kilka razy)....
                            • samanta1 Re: Czesc VII !!! 20.02.02, 13:14
                              Herr Leszek, melduje ze czytalam . Samanta
                              • Gość: Kagan Re: Czesc VII !!! IP: *.vic.bigpond.net.au 21.02.02, 01:40
                                samanta1 napisał(a):

                                > Herr Leszek, melduje ze czytalam . Samanta

                                Dziekuje! Spocznij!
                                Szykuj sie na nowe przygody, bo zaczynamy gonitwe za RD po calym swiecie, a nawet i dalej.
                                Na poczatek Europa Zachodnia (tam ze Szczecina niedaleko)...
                                Kagan, Ostubaf.
                                • Gość: Kagan Re: Czesc VII i dalej! IP: *.vic.bigpond.net.au 24.02.02, 13:57
                                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                                  > samanta1 napisał(a):
                                  >
                                  > > Herr Leszek, melduje ze czytalam . Samanta
                                  >
                                  > Dziekuje! Spocznij!
                                  > Szykuj sie na nowe przygody, bo zaczynamy gonitwe za RD po calym
                                  > swiecie, a nawet i dalej.
                                  > Na poczatek Europa Zachodnia (tam ze Szczecina niedaleko)...
                                  > Kagan, Ostubaf.
                                  PS: Na poczatek pojedziemy z Warszawy w strone Berlina...
                        • Gość: Kagan Czesc VII IP: *.vic.bigpond.net.au 20.02.02, 13:05
                          Czesc VII
                          RD wybiegl na korytarz. Korzystajac z zamieszania uzyl drzwi awaryjnych (kolejna syrena nie robila
                          obecnie zadnej roznicy) i wybiegl na Zytnia. Skrecil w Gibalskiego i omijajac tereny dawnej Fundacji
                          Nissenbaumow (obecnie Fundacja im. H. Himmlera, opiekujaca sie nielicznymi weteranami
                          II Wojny swiatowej, oczywiscie tylko tymi, ktorzy walczyli po stronie Panstw Osi), przekroczyl przez
                          dobrze zamaskowana dziure mur dawnego Cmentarza Zydowskiego. Znanymi sobie sciezkami dotarl
                          do bazy MPO na Tatarskiej. Mial sporo szczescia, bowiem w pospiechu nie zabrano mu
                          uniwersalnego elektronicznego wytrycha, wiec mogl dostac sie na teren bazy i uruchomic
                          szambiarke. Kombinezon palacza calkiem dobrze do niej pasowal, tak wiec straznik na bramie tylko
                          zerknal na numer rejestracyjny i nacisnal automatycznie na przycisk otwierajacy brame. Jechal
                          bocznymi ulicami, bo glowne arterie roily sie juz pewnie od agentow Kagana. Obozowa i uliczkami
                          osiedlowymi dotarl Elekcyjnej, i poprzez tereny kolejowe na Odolanach i Wlochy dojechal w okolice
                          dawnego PZL Okecie (obecnie Airbus Polen). Straznik wpuscil szambiarke bez pytania, widzac za
                          kierownica bialego mezczyzne w dosc brudnym kombinezonie. Nie chcialo mu sie wychodzic z
                          wartowni i wachac smrodu, "emanujacego" z kazdego zakatka pojazdu RD. Szambiara podjechala w
                          okolice smietnika, i tam zaparkowala w poblizu studzienki kanalizacyjnej. RD podlaczyl rury, wlaczyl
                          pompe, i po czesciowym napelnieniu zbiornika odprowadzil ja pomiedzy inne ciezarowki, a sam udal
                          sie w strone lotniska. Ekipa sprzataczek wlasnie czyscila antycznego Boeinga 737 Lufhansy. RD
                          wkroczyl na poklad pewnym krokiem, dzwigajac torbe z narzedziami.
                          - Ktora ubikacja sie zapchala?, spytal sie straznika przy dzrzwiach.
                          - A ktora sie nie zapchala? Odparl strazanik. Zapytaj sie pan szefowej brygady, powinna teraz czyscic
                          kabine pilotow.
                          RD wzial sie za obsluge ubikacji. Lata spedzone w USA przydaly mu sie, bowiem jednym z jego zajec
                          za "Wielka Woda" bylo wlasnie asystowanie hydraulikowi, ktory naprawial ubikacje samolotowe na
                          dawnym lotnisku im. Kennedy'ego w Nowym Jorku. Kiedy sprzataczki dawno juz opuscily samolot, i
                          straznicy sie zmienili, RD poczul sie pewniej. Schowal sie w magazynku sluzbowym z tylu samolotu,
                          uprzednio zaspokoiwszy podstawowe potrzeby fizjologiczne.

                          Po kilku godzinach samolot wrocil znow do zycia, zostal podholowany do rekawa i napelniony
                          paliwem oraz pasazerami. Poniewaz lot do Kolonii byl traktowany jako lot wewnetrzny, wiec Boeing
                          nie zostal dokladnie przeszukany. Niecala godzina, i RD kolowal, razem z samolotem, nad Flughafen
                          Koeln/Bonn...
                          CDN
                          • Gość: Kagan Wkrotce Czesc VIII.... IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 02:11
                            Obiecuje!
                            • Gość: rd Re: Wkrotce Czesc VIII.... IP: *.server.ntl.com 23.02.02, 03:24
                              KAgan zamiast obiecywac i wyciagac watek do gory niepotrzebnie wez sie do roboty bo sie
                              rzeczywiscie moze okazac ze przed primaaprilis nie zdazysz...:)
                              • Gość: Kagan Re: Wkrotce Czesc VIII.... IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 03:44
                                Gość portalu: rd napisał(a):

                                > KAgan zamiast obiecywac i wyciagac watek do gory niepotrzebnie wez sie do robot
                                > y bo sie
                                > rzeczywiscie moze okazac ze przed primaaprilis nie zdazysz...:)

                                Zobowiazuje sie starac zakonczyc na 1 (pardon, 3) maja...
                                A czytales me opowiadanko o DrKrisk?
                                Pozdr.
                                Kagan
                                PS. Slyszalem, ze masz wystapic razem z Dubya na przesluchaniu senackim
                                w sprawie tych komputerow, co to je wyniosles z Enrona i w ten sposob
                                rozpoczales jego spektakularny upadek. Ale glowa do gory!
                                Jako tzw. swiadkowi koronnemu, nic Ci NIE moga zrobic!
                                Uwazaj tylko na (electronic) "bugs" w hotelu Watergate!
                                Kagan
                                • Gość: rd Re: Wkrotce Czesc VIII.... IP: *.server.ntl.com 23.02.02, 03:47
                                  Jako "czlonek rodziny" czyt. zarzadu nie moge oskarzac sam siebie wiec raczej nie wystapie niestety
                                  Ale pocieszam sie ze jak juz opublikujesz swoje "dyrdymalki" na moj temat to i tak bede slawny :)
                                  • Gość: Kagan Re: Wkrotce Czesc VIII.... IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 07:25
                                    Gość portalu: rd napisał(a):

                                    > Jako "czlonek rodziny" czyt. zarzadu nie moge oskarzac sam siebie wiec raczej n
                                    > ie wystapie niestety
                                    > Ale pocieszam sie ze jak juz opublikujesz swoje "dyrdymalki" na moj temat to i
                                    > tak bede slawny :)

                                    Wystapisz incognito, po operacji plastycznej i zmiany plci jako Frau DR,
                                    kochanka b. prezesa i jego private secretary...
                                    Na razie poczytaj czesc VIII mej sagi...
                                    Czesc VIII
                                    A tymczasem w Warszawie Kagan byl wsciekly...
                                    - Jak moglas, Samantho, dupuscic do ucieczki RD!
                                    - Herr Ostubaf, melduje poslusznie, ze nikt sie nie spodziewal awarii komputera!
                                    Ten system nigdy jescze przedtem nas nie zawodl, a probowalismy
                                    go nawet na Jezuitach i czlonkach Opus Dei!
                                    - Co mi tam bedziesz gadac, ze sprawdzaliscie system na tepych klechach!
                                    Oni chodza w kolko dookola swych dogmatow, to nic nowego nie wymysla. A RD, odkad
                                    dal po mordzie swemu proboszczowi, mysli niekonwencjonalnie, i trzeba bylo
                                    wprowadzic moj podprogram RD01!
                                    - Alez Herr Ostubaf, sam OberProgrammer der SS, Standartenfuehrer Torweg,
                                    zabronil, bo system test nie zostal jeszcze zakonczony!
                                    - Ale unit tests NIE wykazaly zadnych bledow! Ci biurokraci z Berlina, co to
                                    wciaz mysla, ze jezyk C++++ i system operacyjny SSWindows2010 to ostatni krzyk
                                    techniki! Tu jest Warschau, prawie ze front, i na przyszlosc masz sie sluchac
                                    moich rozkazow, a nie tego tlustego bubka z Karl Marx Alee!
                                    - Jawohl, krzyknela Samantha i chciala odejsc, ale Kagan powstrzymal ja
                                    ruchem reki.
                                    - Jedziemy ekspresem Trans Europe Night (TEN) do Berlina, skonsultowac
                                    glownego czarnoksieznika V Rzeszy. Koniec z zartami, gdzie nauka i intuicja nas
                                    zawiodla, tam moze nam pomoc tylko magia! Zamow dla nas klimatyzowana salonke, bo
                                    o zachodzie slonca zaczniemy sami te magie, i to juz w pociagu. Ja bede odprawial
                                    czarna msze, a ty mi bedziesz sluzyc do niej!
                                    - Naturlich, Herr Ostubaf! Czy bedziemy odprawiac msze nago, czy tez...
                                    - Zaczniemy ubrani jako papiez i zakonnica, co bedzie dalej, zobaczymy...

                                    Punktualnie o godzinie 19:00 limuzyna Kagana zajechala bezposrednio na Bahnsteig
                                    1 Warschauer Westbahnhoff przy Rondzie Przyjazni Polsko-Rosyjsko-Niemieckiej. TEN
                                    Warschau-Koeln wykonal krotki, niezapowiedziany postoj: Kagan i Samantha wsiedli
                                    szybko do salonki z malym, podrecznym bagazem. Salonka byla przedostatniem
                                    wagonem, oznaczonym dla zmylenia przeciwnika jako "Wagon z Aparatura do
                                    Testowania Stanu Torowiska". Wagony poprzedni i ostatni byly zapelnione SSmanami,
                                    przebranymi za kolejarzy, pracownikow Ostbahn i DR.

                                    Kagan z Samantha przebrali sie w uroczyste stroje, zapalili czarne
                                    swiece i rozpoczeli msze w intencji Ahrymana i Luciphera. Na srodku oltarza
                                    wykonanego z czarnego marmuru i ozdobionego czerwonymi swastykami ustawili kukle
                                    obrazujaca RD w skali 1:10. Dookola oltarza precyzyjnie wyrysowali kreda krag o
                                    promieniu jednego metra, a na zwenatrz tego kregu uruchomili cztery nadajniki
                                    holograficzne, ktore utworzyly praktycznie doskonale zludzenie, ze msza odbywa
                                    sie w srodku Stonehenge. Recytujac tajne zaklecia z Talmudu Babilonskiego i
                                    Zoharu, zaczeli powoli odsuwac swiece od kukly...
                                    - Samantha, sztylet! Zazadal Kagan.
                                    Samantha wyciagnela z futeralu ozdobionego runami stalowy sztylet SS z okresu II
                                    Wojny Swiatowej. Jego rekojesc byla ozdobiona rubinami, a na ostrzu byly
                                    wygrawerowane zaklecia w jezyku starogermanskim. Podobno byl to sztylet samego
                                    Heinricha Himmlera, pierwszego w historii Reichfuehrera SS.

                                    Po jego uroczystym odebraniu od przebranej za przelozona Siostr Milosierdzia
                                    Panskiego Samanthe, Kagan podszedl dostojnie do kukly wyobrazajacej RD i
                                    wymowil zaklecie: 66, 99, ENTER and EXECUTE, Priority 1, Kagan, SS-
                                    Obersturmbannfuehrer and Great Wizard of Oz! Kukla zafalowala, i przybrala postac
                                    RD, tyle ze w zmniejszeniu...
                                    CDN

                                    • Gość: Kagan Czesc VIII IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 07:28
                                      Czesc VIII
                                      A tymczasem w Warszawie, Kagan byl wsciekly...
                                      - Jak moglas, Samantho, dupuscic do ucieczki RD!
                                      - Herr Ostubaf, melduje poslusznie, ze nikt sie nie spodziewal awarii
                                      komputera! Ten system nigdy jescze przedtem nas nie zawodl, a probowalismy
                                      go nawet na Jezuitach i czlonkach Opus Dei!
                                      - Co mi tam bedziesz gadac, ze sprawdzaliscie system na tepych klechach!
                                      Oni chodza w kolko dookola swych dogmatow, to nic nowego nie wymysla. A RD,
                                      odkad dal po mordzie swemu proboszczowi, mysli niekonwencjonalnie, i trzeba
                                      bylo wprowadzic moj podprogram RD01!
                                      - Alez Herr Ostubaf, sam OberProgrammer der SS, Standartenfuehrer Torweg,
                                      zabronil, bo system test nie zostal jeszcze zakonczony!
                                      - Ale unit tests NIE wykazaly zadnych bledow! Ci biurokraci z Berlina, co to
                                      wciaz mysla, ze jezyk C++++ i system operacyjny SSWindows2010 to ostatni krzyk
                                      techniki! Tu jest Warschau, prawie ze front, i na przyszlosc masz sie sluchac
                                      moich rozkazow, a nie tego tlustego bubka z Karl Marx Alee!
                                      - Jawohl, krzyknela Samantha i chciala odejsc, ale Kagan powstrzymal ja
                                      ruchem reki.
                                      - Jedziemy ekspresem Trans Europe Night (TEN) do Berlina, skonsultowac
                                      glownego czarnoksieznika V Rzeszy. Koniec z zartami, gdzie nauka i intuicja nas
                                      zawiodla, tam moze nam pomoc tylko magia! Zamow dla nas klimatyzowana salonke,
                                      bo o zachodzie slonca zaczniemy sami te magie, i to juz w pociagu. Ja bede
                                      odprawial czarna msze, a ty mi bedziesz sluzyc do niej!
                                      - Naturlich, Herr Ostubaf! Czy bedziemy odprawiac msze nago, czy tez...
                                      - Zaczniemy ubrani jako papiez i zakonnica, co bedzie dalej, zobaczymy...

                                      Punktualnie o godzinie 19:00 limuzyna Kagana zajechala bezposrednio na
                                      Bahnsteig 1 Warschauer Westbahnhoff przy Rondzie Przyjazni Polsko-Rosyjsko-
                                      Niemieckiej. TEN Warschau-Koeln wykonal krotki, niezapowiedziany postoj: Kagan
                                      i Samantha wsiedli szybko do salonki z malym, podrecznym bagazem. Salonka byla
                                      przedostatniem wagonem, oznaczonym dla zmylenia przeciwnika jako "Wagon z
                                      Aparatura do Testowania Stanu Torowiska". Wagony poprzedni i ostatni byly
                                      zapelnione SSmanami, przebranymi za kolejarzy, pracownikow Ostbahn i DR.

                                      Kagan z Samantha przebrali sie w uroczyste stroje, zapalili czarne
                                      swiece i rozpoczeli msze w intencji Ahrymana i Luciphera. Na srodku oltarza
                                      wykonanego z czarnego marmuru i ozdobionego czerwonymi swastykami ustawili
                                      kukle obrazujaca RD w skali 1:10. Dookola oltarza precyzyjnie wyrysowali kreda
                                      krag o promieniu jednego metra, a na zwenatrz tego kregu uruchomili cztery
                                      nadajniki holograficzne, ktore utworzyly praktycznie doskonale zludzenie, ze
                                      msza odbywa sie w srodku Stonehenge. Recytujac tajne zaklecia z Talmudu
                                      Babilonskiego i Zoharu, zaczeli powoli odsuwac swiece od kukly...
                                      - Samantha, sztylet! Zazadal Kagan.
                                      Samantha wyciagnela z futeralu ozdobionego runami stalowy sztylet SS z okresu
                                      II Wojny Swiatowej. Jego rekojesc byla ozdobiona rubinami, a na ostrzu byly
                                      wygrawerowane zaklecia w jezyku starogermanskim. Podobno byl to sztylet samego
                                      Heinricha Himmlera, pierwszego w historii Reichfuehrera SS.

                                      Po jego uroczystym odebraniu od przebranej za przelozona Siostr Milosierdzia
                                      Panskiego Samanthe, Kagan podszedl dostojnie do kukly wyobrazajacej RD i
                                      wymowil zaklecie: 66, 99, ENTER and EXECUTE, Priority 1, Kagan, SS-
                                      Obersturmbannfuehrer and Great Wizard of Oz! Kukla zafalowala, i przybrala
                                      postac RD, tyle ze w zmniejszeniu...
                                      CDN
                                      • Gość: Kagan Czesc VIII: Do Samanty i RD! IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 08:41
                                        Przeczytaliscie?
                                        • Gość: samanta Re: Czesc VIII: Do Samanty i RD! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 23.02.02, 10:16
                                          Przeczytalam..Coz zakonnica jeszcze nie bylam;) S
                                          • Gość: Prezes Czesc Oberstumbannfueher Kagan IP: *.proxy.aol.com 23.02.02, 10:56
                                            Czytam z przyjemnoscia-czekam na nastepne odcinki-jak bede w Melbourne masz u
                                            mnie VB
                                            pozdrowienia
                                            • Gość: Kagan Re: Czesc Oberstumbannfueher Kagan IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 12:18
                                              Gość portalu: Prezes napisał(a):

                                              > Czytam z przyjemnoscia-czekam na nastepne odcinki-jak bede w Melbourne masz u
                                              > mnie VB
                                              > pozdrowienia

                                              Widze ze mam przyjemnosc z Prawdziwym Mezczyzna (bez konotacji
                                              seksualnych prosze - chodzi o to, ze Victoria Bitter to Real Man's Beer).
                                              Kagan
                                              PS. Daj znac zanim przyjedziesz do Victorii.
                                          • Gość: Kagan Re: Czesc VIII: Do Samanty i RD! IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 12:21
                                            Gość portalu: samanta napisał(a):
                                            > Przeczytalam..Coz zakonnica jeszcze nie bylam;) S
                                            Przyszlosc przez Toba! Zauwaz, ze u mnie awansowalas od razu na
                                            przeorysze!:)
                                            Seinen K., Ostubaf.
                                            • Gość: samanta Re: Czesc VIII: Do Samanty i RD! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 23.02.02, 12:53
                                              tylko czy mi zalezalo na habicie?:))) Poza tym czy czarna msza ma cos wspolnego z praktykami
                                              vodoo? Czarna msza to chyba obrzed satanistyczny,co?
                                              • Gość: Kagan Re: Czesc VIII: Do Samanty i RD! IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 13:02
                                                Gość portalu: samanta napisał(a):

                                                > tylko czy mi zalezalo na habicie?:)))
                                                K: Dalem ci bardzo elegancki i twarzowy habit!
                                                A pod nim...

                                                Poza tym czy czarna msza ma cos wspolnego z praktykami
                                                vodoo? Czarna msza to chyba obrzed satanistyczny,co?
                                                K: To specjalna liturgia SS, NIC NIE majaca wspolnego z
                                                prymitywnym, murzynskim voodoo! Owszem, murzyni cos tam
                                                skopiowali ze starogermanskich czy celtyckich obrzedow,
                                                ale my to robimy poprawnie! I modlimy sie nie do jakiegos
                                                tam Szatana, ale do samego Lucyfera, Xiecia Jasnosci!
                                                I robimy to w Stonehenge!
                                                CDN
                                                Kagan
                                                • Gość: samanta Re: Czesc VIII: Do Samanty i RD! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 23.02.02, 13:28
                                                  no coz,powiedzmy ze moje watpliwosci rozwiales.W sumie niezle wygladam w czarnym kolorze;)
                                                  • Gość: Kagan Re: Czesc VIII: Do Samanty i RD! IP: *.vic.bigpond.net.au 23.02.02, 13:35
                                                    Gość portalu: samanta napisał(a):

                                                    > no coz,powiedzmy ze moje watpliwosci rozwiales.W sumie niezle wygladam w czarny
                                                    > m kolorze;)

                                                    Sama widzisz! :)
                                                    Kagan
                                                  • Gość: samanta Re: Czesc VIII: Do Samanty i RD! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 23.02.02, 15:09
                                                    i prosze ozywic moja postac bo zaczynam zamieniac sie w cieple kluchy.Bylabym wdzieczna gdybys
                                                    dolozyl tam epizod dla Tatam .Chcialabym osobiscie go rozwalic jesli nie masz skarbie nic przeciwko
                                                    temu.:)))))
                                                  • Gość: Kagan Re: Czesc VIII: Do Samanty i RD! IP: *.vic.bigpond.net.au 24.02.02, 01:35
                                                    Gość portalu: samanta napisał(a):

                                                    > i prosze ozywic moja postac bo zaczynam zamieniac sie w cieple kluchy.Bylabym w
                                                    > dzieczna gdybys
                                                    > dolozyl tam epizod dla Tatam .Chcialabym osobiscie go rozwalic jesli nie masz s
                                                    > karbie nic przeciwko
                                                    > temu.:)))))
                                                    OK! Wyslij mi pare kawalkow tworczosci Tatam, abym mogl stworzyc
                                                    ciekawa postac. I NIE martw sie, czekaja na ciebie b. powazne zadania!
                                                    Kagan

                                                  • Gość: samanta Re: Czesc VIII: Do Samanty i RD! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 24.02.02, 10:51
                                                    Herr Leszek,wystarczy ze przypomnisz sobie co Ty pisales o gejach i tym samym bedziesz mial
                                                    wypowiedzi Tatam . Po prostu ujmij go w opowadaniu obojetnie jako kogo i pozwol mi go odstrzelic!!!
                                                    Chyba moge sobie pozwolic czasami na jakis kaprys ,prawda??:)))))
                                                  • Gość: Kagan Re: Czesc VIII: Do Samanty i RD! IP: *.vic.bigpond.net.au 24.02.02, 12:26
                                                    Gość portalu: samanta napisał(a):

                                                    > Herr Leszek,wystarczy ze przypomnisz sobie co Ty pisales o gejach i tym samym b
                                                    > edziesz mial
                                                    > wypowiedzi Tatam . Po prostu ujmij go w opowadaniu obojetnie jako kogo i pozwol
                                                    > mi go odstrzelic!!!
                                                    > Chyba moge sobie pozwolic czasami na jakis kaprys ,prawda??:)))))
                                                    Qurcze blade! Mam jakby samego siebie zastrzelic?
                                                    Ale pomysle, co sie da zrobic...
                                                    Kagan



                                                  • Gość: samanta Re: Czesc VIII: Do Samanty i RD! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 24.02.02, 14:23
                                                    Kombinuj kotku ,to juz twoj problem.ja musze wyladowac negatywne emocje spowodowane Waszymi
                                                    kretynskimi pogladami;))))))))))))
                                                  • Gość: Kagan Re: Czesc VIII: Do Samanty i RD! IP: *.vic.bigpond.net.au 24.02.02, 14:31
                                                    Gość portalu: samanta napisał(a):

                                                    > Kombinuj kotku ,to juz twoj problem.ja musze wyladowac negatywne emocje spowodo
                                                    > wane Waszymi
                                                    > kretynskimi pogladami;))))))))))))

                                                    OK, wykombinuje tak, ze pedaly dostana w dupe (ale NIE to, co by
                                                    chcieli), a ty tez bedziesz zadowolona!
                                                    Jestem przeciez KAGANEM!
                                                  • Gość: samanta Re: Czesc VIII: Do Samanty i RD! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 24.02.02, 14:43
                                                    Chwilunia !!!!!! To ja mialam sie odegrac na Tatam a nie Ty na gejach!!!!! Nie sprzeciwiaj mi sie bo
                                                    przejde na strone wroga!!:))))))))
                                                  • Gość: rd Re: Czesc VIII: Do Samanty i RD! IP: *.server.ntl.com 24.02.02, 23:56
                                                    Rybka toz Ci KAgan napisal, ze Sratatam to on we wlasnym czterdzistym ktoryms wcieleniu ...
                                                  • Gość: Kagan Re: Czesc VIII: Do Samanty i RD! IP: *.lib.monash.edu.au 25.02.02, 05:27
                                                    Gość portalu: rd napisał(a):

                                                    > Rybka toz Ci KAgan napisal, ze Sratatam to on we wlasnym czterdzistym ktoryms w
                                                    > cieleniu ...

                                                    A liczba jego CZTERDZIESCI I CZTERY!
                                                  • Gość: KAGAN Re: Czesc VIII: Do Samanty i RD! IP: *.lib.monash.edu.au 25.02.02, 05:29
                                                    Gość portalu: samanta napisał(a):

                                                    > Chwilunia !!!!!! To ja mialam sie odegrac na Tatam a nie Ty na gejach!!!!! Nie
                                                    > sprzeciwiaj mi sie bo
                                                    > przejde na strone wroga!!:))))))))

                                                    OK, dam ci zalatwic TATAMA! Poczekaj i NIE zdradzaj!
                                                    Pamietaj, ze SS ma dluugie rece, a z Berlina do Stettin blisko...
                                                  • Gość: Kagan Re: Czesc VIII: Do Samanty i RD! IP: *.vic.bigpond.net.au 26.02.02, 01:35
                                                    CDN
                                                  • Gość: Kagan Czesc IX!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 10.03.02, 04:34
                                                    Czesc IX
                                                    RD odczekal, za wszyscy pasazerowie opuszcza poklad samolotu, i ze znalezionym
                                                    identyfiktorem pracownika obslugi lotniska wmieszal sie w ekipe sprzataczek.
                                                    Jak to zwykle na zachod od Polski, wiekszosc z nich pochodzila z terenow na
                                                    wschod od Wisly. RD zwrocil kilku z nich uwage, w nieco lamanym polskim, ze
                                                    toalety w dalszym ciagu ladnie pachna wiadomo czym, i udal sie do pracowniczych
                                                    szatni. Wylamal kilka zamkow w miejscach slabo krytych kamerami telewizyjnymi,
                                                    i skompletowal w ten sposob calkiem eleganckie ubranie, w ktorym udal sie do
                                                    hallu odlotow miedzynarodowych.

                                                    Na stoisku z gazetami zauwazyl najnowszy numer "Neue Warschauer Zietung".
                                                    Na pierwszej stronie rzucal sie w oczy artykul wstepny pod tytulem:
                                                    "Pan Gubernator Generalny z gospodarska wizyta w Thorn (dawniej Torun)"

                                                    RD wreczyl sprzedawcy pol Reichsmarki, i zaczal czytac:
                                                    "Starogermanski gród Thorn (drzewiej Torun) odwiedzil byl sam Pan Gubernator
                                                    Generalny Prus Wschodnich, Hans Frank II. Nacechowana gospodarska troska wizyta
                                                    miala na celu zapoznanie sie z problemami rejonu.
                                                    - Przejsciowe braki szampana zostana rozwiazane w ciagu najblizszych miesiecy -
                                                    stwierdzil na konferencji prasowej. Pan Gubernator obiecal tez podwyzszenie
                                                    miesiecznej normy przydzialu czarnego kawioru o 500 gramów na osobe, a
                                                    czerwonego o 1000, i to jeszcze przed Swietami Bozego Narodzenia.
                                                    Pan Gubernator zwrócil uwage na bardzo dobre wyniki tegorocznych zniw w rejonie
                                                    torunskim. Uspolecznione gospodarstwa chlopskie i Panstwowe Gospodarstwa Rolne
                                                    zebraly przecietnie o 12,5% zyta wiecej niz w zeszlym roku. Jest to ziarno
                                                    wysokiej jakosci, i bedzie moglo byc w calosci wyekspotowane do zagrozonej
                                                    glodem Ameryki Polnocnej i posluzyc tam do produkcji chleba, którego braki daly
                                                    sie ostatnio we znaki ludnosci Nowego Jorku i Chicago.
                                                    Pan Gubernator wyglosil goscinny wyklad w jezyku niemieckim i polskim
                                                    w najwiekszej torunskiej Szkole Wyzszej, Szkole Mediów prowadzonej przez znane
                                                    wszystkim Radio Wolna Mysl. Tematem wykladu byl "Zmierzch zachodniego modelu
                                                    kapitalizmu w swietle dokonan nowego programu gospodarczego Federacji Wielkich
                                                    Niemiec, Polski i Czechoslowacji".
                                                    - Do was sie zwracam, mlodzi germanscy a tudziez i slowianscy dziennikarze! Nie
                                                    dajcie sie zwiesc miazmatom liberalizmu i naukom drapieznego kapitalizmu w
                                                    wydaniu Unii Europejskiej. Ten sztuczny twór czeka niechybny upadek, po
                                                    niedawnym odejsciu od niej Wielkiej Brytanii i krajow skandynawskich.
                                                    Przypomnijcie sobie, ze Imperium Rzymskie tez upadlo, choc rozpadalo sie dlugo!
                                                    Wasza rola jest powinnosc inzynierów dusz, która tak dobrze rozumie wasz
                                                    Rektor - powiedzial Pan Gubernator w nienagannej polszczyznie.
                                                    Po wykladzie Pan Gubernator Hans Frank II spotkal sie z rektorem Szkoly,
                                                    prof. dr. hab. mgr. inz., Ostubaf'em Kaganem PhD MA. Profesor Kagan z duma i
                                                    nieukrywana radoscia przyjal gratulacje od drogiego goscia "dla tego, któremu
                                                    skutecznie udalo sie stworzyc sojusz wielkich narodów srodkowoeuropejskich" i
                                                    zlozyl Panu Gubernatorowi zyczenia z okazji nadchodzacej rocznicy zepchniecia
                                                    izraela do Morza Srodziemnego.(Agencja Radia Wolna Mysl)".

                                                    RD zlozyl gazete, i pomaszerowal w strone wypozyczalni samochodow. Uzywajac
                                                    sluzbowy identyfikator i znaleziona w tym samym miejscu karte kredytowa,
                                                    wypozyczyl Golfa Duosport, i ruszyl Ku Klux Klan Strasse (dawna Kennedy
                                                    Strasse) w kierunku autostrady 59 laczacej Kolonie z Bonn po prawej stronie
                                                    Renu. Na autostradzie wlaczyl sie automatycznie turboladowany silnik spalinowy,
                                                    i po kilku minutach znalazl sie on na skrzyzowaniu z autostrada
                                                    565, ktora dojechal do Bonn-Poppelsdorf. Zaparkowal samochod na parkingu
                                                    Tennisplatz na rogu Reuter Strasse i Talweg, i tramwajem dojechal do przystanku
                                                    koncowego tuz obok Poludniowego Sanatorium.
                                                    CDN

                                                  • Gość: Kagan Re: Czesc X!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 17.03.02, 04:27
                                                    Czesc X
                                                    "Z tajnego pamietnika RD (access level 9 of 10)"
                                                    Z bonskiego tramwaju numer 1 wysiadlem na petli przy bylym kosciele Swietego
                                                    Kwiryniusa (St. Quirinus Kirche), obecnie galeria tzw. sztuki zdegenerowanej, w
                                                    Bonn-Dottendorf, na pograniczu dzielnicy Kessenich. W Poludniowym Sanatorium
                                                    spodziewalem sie spotkac Doktora Krzysztofa K. (KrisK), ktory prowadzil tam
                                                    eksperymentalny gabinet leczenia urojen na tle religijnym, dzielac czas na
                                                    ordynatorswo w Szpitalu Wolskim i stanowisko Privatdozent'a na Uniwesytecie w
                                                    Bonn. Spotkanie z nim w Warschau bylo bowiem zdecydowanie zbyt ryzykowne, nawet
                                                    jako pacjent.

                                                    Okazalo sie, ze gabinet dobrego doktora rozrosl sie w cala klinike, i zostal
                                                    przeniesiony do Universitats-Kliniken, a dokladniej do powiekszonego w tym celu
                                                    tzw. Auenbruggerhaus. Po krotkim marszu przez lasek, znalazlem sie w recepcji
                                                    kliniki. Mloda, dlugonoga recepcjonistka nie robila mi zadnych klopotow, jak
                                                    jej pokazalem legitymacje SD, ktora znalazlem bylem uprzednio w komisariacie
                                                    policji na Zytniej, podczas mej udanej ucieczki z Warszawy.

                                                    DrKrisk siedzial w swym gabinecie, z ktorego wlasnie wyprowadzano starszawego
                                                    mezczyzne.
                                                    - Nie poznaje go Pan? Odezwal sie do mnie Dr. Kris K., gdy tylko zamknalem
                                                    dzrzwi, przepuszczajac recepjonistke ze staroswiecka, ale wciaz mile widziana
                                                    nad Renem galanteria.
                                                    - To byly kardynal Paetz, do niedawna wysoki urzednik Kurii Rzymskiej,
                                                    ex Metropolita Poznanski...
                                                    - A tak, poznaje, oczywiscie, palnalem, ale po chwili uzmyslowilem sobie,
                                                    ze dobry doktor mial rzeczywiscie racje: po prostu byly ksiaze kosciola
                                                    wygladal zupelnie inaczej w stroju cywilnym.
                                                    - To jeden z naszych wiekszych sukcesow, oznajmil Doktor, przestal miec
                                                    juz dawno widzenia swietych, nawet tych znanych z "kochania inaczej", i
                                                    zaczal studiowac Nietzchego a nawet Kellera, tego, wie Pan, co to
                                                    udowodnil byl logicznie niemoznosc istnienia tzw. boga chrzescijan.
                                                    - Czyzby? Zapytalem sie, nieco rozproszony, bo gapilem sie jak sroka w gnat w
                                                    piekna, dlugonoga recepcjonistke, ktora zalozyla noge na noge, tak, ze spod jej
                                                    spodniczki wyszly na "swiat bozy" jej dlugie a ksztaltne uda,
                                                    widoczne w jasnym swietle slonecznym az po gore jej koronkowo zakonczonych
                                                    ponczoszek.
                                                    - A tak, odparl Doktor, Pan Paetz jest wlasciwie juz calkowicie wyleczony,
                                                    pozostaje tylko na obserwacji na zyczenie obecnej tu z ami Frau Joanny, ktora
                                                    pisze na jego temat rozprawe doktorska.
                                                    - "Oj bratku, to chyba ty piszesz te rozprawe za nia", pomyslalem,
                                                    a na glos rzeklem
                                                    - Niewatpliwie, ciekawy przypadek i wielki sukces. Czemu wiec nie slychac
                                                    o tym w mediach?
                                                    - To ma byc niespodzianka, oznajmimy o tym wielkim sukcesie w 10 rocznice
                                                    oficjalnej dechrystianizacji Generalnej Guberni! Odparl z duma Dr. Kris.
                                                    i dodal:
                                                    - Przepraszam, ale wlasnie oczekuje kolejnego pacjenta, rowniez wysokiego
                                                    funkcjonariusza kosciola katolickiego, ktory zazyczyl sobie anonimowosc,
                                                    albowiem wciaz oficjalnie pelni swe funkcje. Pani Joanna odprowadzi Pana do
                                                    panskiej kwatery na terenie Kiliniki Uniwersyteckiej.
                                                    Joasia wstala, zakrecila zgrabnym tyleczkiem, i poprowadzila mnie
                                                    drozka przez lasek w kierunku zabudowan kliniki po drugiej stronie Koch Strasse.
                                                    CDN
    • andre1 Czesc Ober......Kagan 26.02.02, 04:05
      W Sydney pogoda kiepska(podobno w Melbourne jeszcze gorzej)w pracy nudnawo
      czekam wiec na czesc IX.
      Pozdr.
      • Gość: Kagan Re: Czesc Ober......Kagan IP: *.vic.bigpond.net.au 17.03.02, 04:28
        andre1 napisał(a):

        > W Sydney pogoda kiepska(podobno w Melbourne jeszcze gorzej)w pracy nudnawo
        > czekam wiec na czesc IX.
        > Pozdr.
        K: masz nawet i X!
        pozdr.
        • Gość: Kagan Do RD! IP: *.vic.bigpond.net.au 17.03.02, 09:26
          Czytales czesci IX i X?
          Czy cie murzyni juz upiekli na roznie? :(
          Kagan

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka