decylia
14.04.10, 23:01
„A otóż i macie wszystko.
Byłam jak lipy szelest,
na imię mi było MARIA,
i jeszcze ciało - to tak niewiele.”
Nie wiem, czy Twoi rodzice chcieli byś uniosła, wytłumaczyła, nazwała
co boli, podźwignęła, aleś to zrobiła. W swojej skromności, ciszy i
pokoju. Dziś wróciłaś do domu, domu, w którym codziennie robiłaś
śniadanie. Jako jedyna prezydentowa. „Jakiś twarożek, jajeczko na
miękko, jajeczniczka, czasem szyneczka, choć my jeszcze rano to tę
szyneczkę tak nie bardzo”. Tak mówiłaś jeszcze w grudniu. Wtedy tak
bliska, a dziś? Dziś jesteś bliżej każdego z naszych serc. To Ty
pokazałaś nam jaka powinna być prawdziwa katolicka żona. Umieć stanąć
w cieniu, odmówić sobie zaszczytów i tylko to śniadanie. Tak prosta
czynność, a tak znacząca. „Bo nie można tak nic zupełnie nie robić”
starałaś się usprawiedliwić. Taka cicha, taka skromna, na zdjęciach
uśmiechałaś się jak dobra matka. „Maleńka, maleństwo...”