kiemlicz88
07.06.10, 11:30
Petelicki krytykuje też wizyty premiera i innych oficjeli w miejscach powodzi.
Określając takie wizyty jako działania czysto PR-owskie, jako szczególnie
naganne i niepotrzebne wymienia odwiedzanie miejsc takich tragedii przez
wysokich oficerów wojskowych. Podaje przy tym przykład generała Edmunda
Gruszki, odpowiedzialnego za prowadzenie działań wojennych w Afganistanie.
Generał podkreśla, że premier i ministrowie powinni kierować akcją pomocy ze
sztabu, a na miejsce kataklizmu wybierać się dopiero po zakończeniu tragedii,
aby ocenić straty.
- Takie wizyty tylko dezorganizują pracę miejscowych służb ratowniczych.
Wystarczy się zastanowić, ile koni czy krów mogłyby uratować amfibie, które
musiały zamiast tego transportować terenowe bmw premiera, ministra spraw
wewnętrznych i ministra obrony narodowej - pisze generał Sławomir Petelicki w
artykule zamieszczonym w dzienniku "Rzeczpospolita".
Jednym słowem jesteśmy robieni w wała, a winne powodzi są bobry, które trzeba
odstrzelić. Prezesie, ratuj nasz kraj, bo nie idzie tego wytrzymać!