Gość: wartburg
IP: *.b.dial.de.ignite.net
14.03.04, 00:21
W piętnaście lat po upadku komunizmu, ideologia ta zdaje się powracać - tym
razem od drzwi kuchennych. Na pierwszy rzut oka znajduje inne formy wyrazu.
Nikt nie powołuję się teraz na Marksa, choć gdzieś tam czuje się jego
obecność i wszystko odbywa się w ten sam, wypróbowany sposób. Również
komunizm zawdzięczał swoje sukcesy gołosłownym obietnicom. Kusił odwetem i
łatwymi rozwiązaniami. Przyrzekał zwrot zagrabionego, powoływał się na
Jakuba Szelę i zapowiadał wspamiałe grabieże. Co do tego, że prędzej czy
później musiało to doprowadzić do zapaści gospodarczej, nie było wątpliwości.
Lepper nie wymyślił niczego nowego
Rozmiary katastrofy pamiętają jeszcze wszyscy. Gigantyczne zanieczyszczenie
środowiska, zadłużenie, zastój, beznadzieja, puste sklepy z octem na półkach,
kartki żywnościowe, kolejki i nędza, nędza i jeszcze raz nędza, dzis już
prawie niewyobrażalna. Życie na poziomie slumsów. Obywatel zarabiał w
przeliczeniu 15 dolarów na głowę. Wynagrodzenie dostawał w papierowych
zwojach bezwartościowych złotówek - bilonu nawet nie opłacało się puszczać w
obieg. Za pieniądze, których miał pełne kieszenie i tak nie mógł nic kupić.
Trzeba było olbrzymiego wysiłku, mądrych reform Balcerowicza oraz pomocy z
Zachodu, żeby odratować śmiertelnie chorego pacjenta.
Komunizm był bankrutem od pierwszego dnia swojego istnienia. Przetrwał tak
długo tylko za cenę grabieżczej polityki gospodarczej i zrównania w nędzy
niemal całego społeczeństwa. Pamięć o tym zaciera się, staje się zanadto
dziurawa i wyrozumiała. Niektorzy uważają nawet, że w PRL-u nie było biedy.
Mówią wczoraj, a myślą dzisiaj. Zapomnieli, że wczoraj biedy woleli nie
zauważać. Nie kłuła tak w oczy, bo przecież i tak wszyscy byli na nią
skazani.
Transformacja znalazła się na rozdrożu. Bagno zdawało się już osuszone,
znowu zaczyna być grząskie. Piętnastoletni wysiłek wychodzenia na prostą
jest zagrożony, opluwany przez zawodowych demagogów w rodzaju Leppera,
Giertycha, czy Rydzka, przy poklasku rosnącej rzeszy niezadowolonych.
Doczekaliśmy się upiorów transformacji – zasmarkanych diabłów z czerwonymi
ryjami, z rogami i kopytami - skrofulicznych biesów posługujących się
demagogią bolszewików i czego doprawdy nie można wykluczyć - pozostających na
służbie obcych interesów. Niezależnie od tego, czy tak jest, czy nie - są
to sily, ktore samym swoim istnieniem zagrażają polskiej państwowości.
Jeżeli społeczeństwo w porę nie otrzeźwieje i się w tej grze nie połapie, to
może być bardzo źle albo nawet i jeszcze gorzej...