Gość: Ktosia
IP: *.opole.sdi.tpnet.pl
30.03.04, 21:19
W tv leci reklama jakiego towarzyskiego czasopisma, ktore informuje, ze Ola
Kwasniewska wyjezdza z kraju. Chyba na studia, na ktorys z ameryanskich
uniwersytetow. No jasne, po co mialaby studiowac w Polsce, przeciez wszyscy
wiemy, ze amerykanskie uniwersytety sa lepsze. Ale dla porownania, dzis tv
pokazala tez news'a o pogrzebie pewnej krolowej (chyba holenderskiej,
przyznaje nie sluchalam uwaznie). Utkwilo mi natomiast w pamieci, ze ta
krolowa, ktorą dzis zegnali jej poddani, byla kochana, m.in. za to, ze sama
robila zakupy w zwyczajnych sklepach, jezdzila rowerem, a swoje dzieci
(krolewskie) posylala do szkol publicznych. I to mnie intryguje. Czy polski
prezydent nie powinien poslac corki na polski uniwersytet? A moze inaczej:
czy wysylajac pocieche na zagraniczny uniwerek, nie mowi miedzy
wierszami "przeciez w tym naszym kraju nie ma dobrych uczelni, nawet ja
swojej corki tu na studia nie wysle". Wiem, ze Ola Kwasniewska ma szanse, ma
mozliwosci, wiec czemu nie mialaby tego wykorzystac. Ale jej ojciec piastuje
pewien urzad, cholera, najwyzszy urzad w tym kraju, czy to do czegos czlonkow
takze jego najblizszej rodziny nie zobowiazuje? Chyba kiedys czytalam, ze w
sprawie markowych ciuchow obowiazuje jakas etykieta, ze prezydentowej nie
wypada nosic ostentacyjnie ciuchow obcych projektantow... A obcy uniwerek dla
corki? Czepiam sie?