Gość: eres
IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl
01.07.04, 00:45
[...] opowiadał mi jeden stary antysemita: "Panie, ja chodziłem na te
wszystkie pochody i wołałem: Żydy na madagaskar, Żydy na madagaskar! Głupi
byłem - samemu było uciekać". I potem ten antysemita przechowywał w czasie
wojny rodzinę żydowską. Pytałem go dlaczego, a on mi wytłumaczył tak: "Panie,
ja Żydów nie lubię i nie polubię. Jakby przeżyli, pierwszy bym z Polski ich
gonił. Niech sobie jadą do Palestyny, do Ameryki, tu jest Polska i tu ich nie
chcę. Ale właśnie dlatego, że tu jest Polska, ja za to odpowiadam. I nie mogę
dopuścić, żeby u mnie zabijano ludzi tylko dlatego, że mieli pecha urodzić
się Żydami". I swój antysemityzm, i to poczucie odpowiedzialności on musiał
wziąć z jedynego dostępnego mu w biednej białostockiej wiosce źródła - z
ambony.
(Z wypowiedzi Konstantego Geberta na kolokwium "Pamięć żydowska, pamięć
polska")