Dodaj do ulubionych

Pochwala hipokryzji.

IP: *.pcz.czest.pl 20.03.02, 13:47
Jednym z kilkudziesieciu pojec, najchetniej uzywanych przez postepakow
(zwlaszcza tych, ktorzy uwazaja sie za wyksztalconych, poniewaz maja jakis
tam dyplom), jest hipokryzja. Postepaki uzywaja tego pojecia w znaczeniu
negatywnym. Schemat ich myslenia jest nastepujacy. Nie istnieja zadne
uniwersalne zasady moralne, ani pojecie dobra i zla. Skoro tak, to wszystkie
zakazy sa sztuczne i wlasciwie przez ludzi nieprzestrzegane (lacznie z tymi,
ktorzy je glosza). O wiele bardziej naturalne i szczere, byloby zatem otwarte
przyznanie, ze zadne zasady nie obowiazuja. Postepaki sugeruja przy tym, ze tak
naprawde nikt tych zasad nie przestrzega, na dowod czego przytaczaja pewna
postac literacka, stworzona przez jedna grafomanska wywloke na poczatku wieku.
Stawiam inna teze. Hipokryzja, jest czyms zupelnie naturalnym, moze nie wzorcem
do nasladowania, ale czyms co istnialo, istnieje i bedzie istnialo, niezaleznie
od kultury i systemu wartosci, poniewaz w gruncie rzeczy spelnia calkiem
pozytywna role (sic!). Jak powiedzial Chesterton "hipokryzja jest holdem, ktory
wystepek oddaje cnocie." Tlumaczy to sie mniej wiecej tak, ze choc nie jestesmy
idealni, to jednak nie oznacza, ze nie istnieja idealy. Idealy, wzorce, powinny
istniec. Roznice miedzy tym co powinno, a co jest, wypelnia hipokryzja. Pozwala
zyc, ale jednoczesnie uznac istnienie wartosci. To wlasnie dzieki hipokryzji
spoleczenstwo staje sie troche lepsze, a skutki jej dzialania sa w wielu
przypadkach (byc moze w wiekszosci, pozytywne). To tak jak z tym ojcem
tlumaczacym dziecku na przejsciu, ze nigdy nie powinno przechodzic na czerwonym
swietle. Hipokryta jak sie patrzy. Doskonale wie, ze sam robil to nie raz i wie,
za dziecku rowniez bedzie sie to zdarzac. Skrajna nieodpowiedzialnoscia byloby
jednak z jego strony powiedzenie dziecku, zeby nie przejmowalo sie swiatlami.
Hipokryzja prowadzi tutaj zatem do pozytywnego skutku, co wiecej, w jednym i
drugim przypadku, koncowy efekt jest jednak rozny. Dziecko bedzie sie staralo
przestrzegac zakazu, choc czasem zdarzy sie go zlamac.
I wlasnie o ten koncowy efekt chodzi postepakom. Doskonale wiedza, ze ta
roznica istnieje, podczas gdy oni chca uczyc, zeby "nie zwracac uwagi na
swiatla" bo i tak nie wnosi to zadnej roznicy (to akurat jest przyklad
zaklamania sluzacego zlym celom).
Jak widzimy, hipokryzja moze sluzyc zarowno dobrym jak i zlym celom, a jej
wystepowanie jest calkiem naturalne. Nie potepiajmy wiec pochopnie hipokryzji,
i nie dolaczajmy do tlumu oglupialych czytelnikow wielkonakladowych pism
i pisemek.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ed Re: Pochwala hipokryzji. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.03.02, 13:52
      Czyli hipokryzja jest potwierdzeniem cnoty? Przedziwnie zszyłeś to swoje ostre
      cięcie.
      • Gość: brzytwa Re: Pochwala hipokryzji. IP: *.pcz.czest.pl 20.03.02, 13:58
        Gość portalu: Ed napisał(a):

        > Czyli hipokryzja jest potwierdzeniem cnoty? Przedziwnie zszyłeś to swoje ostre
        > cięcie.

        Nie, ale hipokryzja faktycznie uznaje istnienie cnoty, i to jest jej najwieksza
        wartosc. Sama w sobie hipokryzja wynika raczej ze wstydu, ze tej cnocie nie
        zawsze mozemy sprostac.

        • wpich Re: Pochwala hipokryzji. 20.03.02, 14:23
          Najłatwiej jest zawierać kompomisy z samym sobą.
          Dzięki temu granica cnoty może być stopniowo przesuwana. Dzisiaj wezmę drobny
          prezent od dostawcy, jutro pozwolę sobie na niewielką sumkę w kopercie. Za rok
          sam zarządam łapówki.
          • Gość: brzytwa Re: Pochwala hipokryzji. IP: *.pcz.czest.pl 20.03.02, 15:06
            wpich napisał(a):

            > Najłatwiej jest zawierać kompomisy z samym sobą.
            > Dzięki temu granica cnoty może być stopniowo przesuwana. Dzisiaj wezmę drobny
            > prezent od dostawcy, jutro pozwolę sobie na niewielką sumkę w kopercie. Za rok
            > sam zarządam łapówki.

            Co do granic "cnoty", to tutaj akurat jestem fundamentalista. Potepiajmy
            oczywiscie czyny, ale nie same zasady. To wlasnie postepaki chca przesuwac
            granice cnoty, twierdzac, ze tych obecnych i tak nikt nie przestrzega, wiec
            nie sa potrzebne.

    • Gość: Miedź Br Re: Pochwala hipokryzji. IP: 2.2.STABLE* / 10.10.99.* 20.03.02, 14:16
      Brzytwa, gratuluję! Bardzo dobrze to wszystko ująłeś. Aczkolwiek... pamiętasz,
      że ten co zgorszy maluczkich lepiej żeby przywiązał sobie kamień i skoczył do
      wody? Otóż zawsze jest pytanie, co bardziej zgorszy - hipokryzja polegająca na
      ukrywaniu czegoś, czy zrobienie tego jawnie. Istotna jest kwestia rozmiarów
      hipokryzji. Gdy jest ona zbyt wielka, to "sama w sobie" działa na ludzi
      drażniąco, i w oczach ludzi kompromituje wartości, które w założeniu miałaby -
      choć w pewnym zakresie - chronić. Cienka sprawa, ocena inna w prawie każdym
      odrębnym wypadku, tak jak różne bywają skutki.
      • Gość: brzytwa Re: Pochwala hipokryzji. IP: *.pcz.czest.pl 20.03.02, 14:58
        Gość portalu: Miedź Br napisał(a):

        Istotna jest kwestia rozmiarów
        > hipokryzji. Gdy jest ona zbyt wielka, to "sama w sobie" działa na ludzi
        > drażniąco, i w oczach ludzi kompromituje wartości, które w założeniu miałaby -
        > choć w pewnym zakresie - chronić. Cienka sprawa, ocena inna w prawie każdym
        > odrębnym wypadku, tak jak różne bywają skutki.

        Tak, ja w zasadzie sie z tym zgadzam. Nie powiemy np. ze jesli ktos robi przekrety
        i udaje swietoszka, to jego ocena musi byc pozytywna. Tym bardziej to drazni,
        jesli taka osoba umoralnia innych. Moze rzeczywiscie wazne sa tutaj rozmiary
        hipokryzji. Z drugiej strony ludzie powinni raczej wyciagac wnioski co do takiej
        osoby, a nie hasel, ktore glosi. Mnie jednak najbardziej interesowal inny aspekt,
        tzn. wykorzystywanie istnienia hipokryzji (i to tej calkiem niewinnej, ktorej
        istnienie nalezy uznac za rzecz calkowicie naturalna), do podwazania samych
        zasad. To jest naduzycie. Czy dlatego, ze czasami zdarza nam sie przekroczyc
        predkosc samochodem, nie wolno nam mowic, ze jestesmy za istnieniem kodeksu
        drogowego?
    • Gość: Hania Grafomanska wywloka? IP: 80.146.199.* 20.03.02, 14:45
      Gość portalu: brzytwa napisał(a):

      > > Postepaki sugeruja przy tym, ze tak
      > naprawde nikt tych zasad nie przestrzega, na dowod czego przytaczaja pewna
      > postac literacka, stworzona przez jedna grafomanska wywloke na poczatku wieku.
      >
      A kto to jest ta grafomanska wywloka z poczatku wieku?
      • Gość: Palme Re: Grafomanska wywloka? IP: 172.16.1.* 20.03.02, 14:52
        Gość portalu: Hania napisał(a):

        > Gość portalu: brzytwa napisał(a):
        >
        > > > Postepaki sugeruja przy tym, ze tak
        > > naprawde nikt tych zasad nie przestrzega, na dowod czego przytaczaja pewna
        >
        > > postac literacka, stworzona przez jedna grafomanska wywloke na poczatku wi
        > eku.
        > >
        > A kto to jest ta grafomanska wywloka z poczatku wieku?


        To byl chyba Papiez Pius X.......))
        • Gość: Palme Re: Grafomanska wywloka? IP: 172.16.1.* 20.03.02, 15:04
          NIE MA ZADNYCH UNIWERSALNYCH NORM MORALNYCH . BO MORALNOSC TO TYLKO WYMYSL
          LUDZKI i TEN WYMYSL CIAGLE ULEGA ZMIANIE.W ROZNYCH CYWILIZACJACH w ROZNY
          SPOSOB.
          Moralnosc to wymysl ludzki,a co czlowiek wymyslil to moze tez
          zmienic kiedy chce i jak chce. Co ciekawe tkzw.moralnosc chrzescijanska
          panujaca w Prawicowych Reakcyjnych Panstwach Europy nie uchronila ich przed
          masowymi zbrodniami i niewolnictwem ( np.feudalizm ) i idaca w dziesiatki
          miliony zbrodnie Kosciola Katolickiego tworcy tej moralnosci..... Poprostu
          wiara w stala ,niezmienna moralnosc i tkzw. Uniwersalne normy moralne to
          glupota i ciemnota ,oraz naiwne podporzadkowanie sie cudzym wymyslom ludzkim
          przy jednoczesnej naiwnej wierze ,ze ta moralnosc jest stala i odwieczna i w
          100%
          dobra.

          Postep wydal takie panstwa jak : USA,Holandia ,a Ciemnota Reakcyjna :
          Egipt Faraonow,Hiszpanie Inkwizytorow,Faszyzm Hitlera i Hierarhiczne ( na wzor
          Monarchii ) panstwo Stalina,gdzie mordowano Komunistow-czyli Trockistow i
          socjalistow od Kierenskiego
          tkzw.eserowcow.

      • Gość: brzytwa Re: Grafomanska wywloka? IP: *.pcz.czest.pl 20.03.02, 15:00
        Gość portalu: Hania napisał(a):

        > A kto to jest ta grafomanska wywloka z poczatku wieku?

        Eeee, Haniu nie udawaj, ze nie wiesz. Oczywiscie, ze Zapolska.
        • Gość: Hania Re: Grafomanska wywloka? IP: 80.146.199.* 20.03.02, 15:09
          Gość portalu: brzytwa napisał(a):

          > Gość portalu: Hania napisał(a):
          >
          > > A kto to jest ta grafomanska wywloka z poczatku wieku?
          >
          > Eeee, Haniu nie udawaj, ze nie wiesz. Oczywiscie, ze Zapolska.

          Zapolska nie byla grafomanska wywloka, a pan i panow Dulskich na kazdym kroku sie
          spotyka. Pani Dulska - "tak bym chciala swieta byc". Ale jednoczesnie dusic
          pieniadze skad sie da, oszukiwac, corki uczyc skromnosci, ale synowi pozwalac na
          wszystko, byle tylko ludzie sie nie dowiedzieli. Motto "bo co ludzie powiedza"
          jest mottem wszystkich wspolczesnych, przeszlych i przyszlych Dulskich. Credo
          hipokrytow. Nie zgadzam sie z Twoja teza: "hipokryzja jest dobra". Hipokryzja
          jest bagienkiem, w ktorym rodza sie demony wieksze i mniejsze. Czlowiek powinien
          sie doskonalic duchowo, umiec sie przyznac do bledu, a nie chowac swoje grzeszki
          mniejsze i wieksze (bo co ludzie powiedza) i tlumaczyc je przed samym soba. A
          jako argumentu ostatecznego uzywac cytatu z "grafomanskiej wywloki" - "Mnie nikt
          moralnosci uczyc nie bedzie."
          • Gość: brzytwa Re: Grafomanska wywloka? IP: *.pcz.czest.pl 20.03.02, 15:28
            Gość portalu: Hania napisał(a):

            > Zapolska nie byla grafomanska wywloka, a pan i panow Dulskich na kazdym kroku s
            > ie
            > spotyka. Pani Dulska - "tak bym chciala swieta byc". Ale jednoczesnie dusic
            > pieniadze skad sie da, oszukiwac, corki uczyc skromnosci, ale synowi pozwalac n
            > a
            > wszystko, byle tylko ludzie sie nie dowiedzieli. Motto "bo co ludzie powiedza"
            > jest mottem wszystkich wspolczesnych, przeszlych i przyszlych Dulskich. Credo
            > hipokrytow.

            Dulska, to rzeczywiscie zalosna postac. Tyle tylko, ze nieprawdziwa. Nie, nie
            chodzi o to, ze literacka, tylko ze nieprawdopodobna. Wlasnie dlatego wydaje
            mi sie, ze nie bez wplywu na jej konstrukcje byl zyciorys Zapolskiej. Dulska
            to karykaturalne przedstawienie kobiety z owczesnej klasy sredniej (wtedy
            nazywanej mieszczanstwem :), widzianej oczyma takich jak Zapolska. Znam
            konserwatywne kobiety. Zadna z nich nie uwaza, ze synom wolno wszystko, podczas
            gdy corki nalezy ychowywac w skromnosci. To jest nieprawdziwe przedstawienie
            (choc faktycznie, pewna niesymetria istnieje, no ale moze powinna :)


            Nie zgadzam sie z Twoja teza: "hipokryzja jest dobra". Hipokryzja
            > jest bagienkiem, w ktorym rodza sie demony wieksze i mniejsze. Czlowiek powinie
            > n
            > sie doskonalic duchowo, umiec sie przyznac do bledu, a nie chowac swoje grzeszk
            > i
            > mniejsze i wieksze (bo co ludzie powiedza) i tlumaczyc je przed samym soba. A
            > jako argumentu ostatecznego uzywac cytatu z "grafomanskiej wywloki" - "Mnie nik
            > t
            > moralnosci uczyc nie bedzie."

            Tak calkiem to chyba nie napisalem, ze hipokryzja zawsze jest dobra. Hipokryzja
            moze miec pozytywne funkcje. Oczywiscie lepiej by bylo, gdybysmy wszyscy
            byli madrzy i szlachetni, ale przeciez tak nie jest. Nawet tym dobrym i
            szlachetnym zdarzaja sie czasem wpadki. Osiagniecie idealu jest zatem niemozliwe,
            czy to oznacza, ze powinnismy zmienic idealy?

            • Gość: Hania Re: Grafomanska wywloka? IP: 195.217.253.* 20.03.02, 15:41
              Gość portalu: brzytwa napisał(a):

              > Gość portalu: Hania napisał(a):
              >> Dulska, to rzeczywiscie zalosna postac. Tyle tylko, ze nieprawdziwa. Nie, nie
              > chodzi o to, ze literacka, tylko ze nieprawdopodobna. Wlasnie dlatego wydaje
              > mi sie, ze nie bez wplywu na jej konstrukcje byl zyciorys Zapolskiej. Dulska
              > to karykaturalne przedstawienie kobiety z owczesnej klasy sredniej (wtedy
              > nazywanej mieszczanstwem :), widzianej oczyma takich jak Zapolska. Znam
              > konserwatywne kobiety. Zadna z nich nie uwaza, ze synom wolno wszystko, podczas
              > gdy corki nalezy ychowywac w skromnosci. To jest nieprawdziwe przedstawienie
              > (choc faktycznie, pewna niesymetria istnieje, no ale moze powinna :)

              Ale ja takie paniusie znam osobiscie..... I panow bedacych jej uosobieniem
              rowniez. Przymykanie oczu na grzeszki syna i wychowywanie corek w skromnosci to
              tylko malowniczy przyklad dwoistosci pojmowania tego co moralne a co nie.
              >
              >
              Osiagniecie idealu jest zatem niemozliwe,
              > czy to oznacza, ze powinnismy zmienic idealy?
              >

              Nie. Powinnismy do nich dazyc, a nie tlumaczyc sobie, ze ich osiagniecie jest
              niemozliwe.
              • Gość: brzytwa Re: Grafomanska wywloka? IP: *.pcz.czest.pl 20.03.02, 16:01
                Gość portalu: Hania napisał(a):

                > Ale ja takie paniusie znam osobiscie..... I panow bedacych jej uosobieniem
                > rowniez. Przymykanie oczu na grzeszki syna i wychowywanie corek w skromnosci to
                >
                > tylko malowniczy przyklad dwoistosci pojmowania tego co moralne a co nie.

                Z ta "skromnoscia" dzisiejszych dziewczyn to nie przesadzajmy. Poza tym
                nie chcialbym wywolac burzy, ale moze jest w tym jednak jakas madrosc
                (w tej niesymetrii wychowania):)

                > Nie. Powinnismy do nich dazyc, a nie tlumaczyc sobie, ze ich osiagniecie jest
                > niemozliwe.

                No tak, ale przede wszystkim nie zawsze jestesmy az takimi strasznymi
                idealistami, zeby nie pozwolic sobie czasami na jakis wyjatek. Znow
                wroce do kodeksu drogowego :) (moze dlatego, ze sens jego istnienia
                nie jest przez nikogo podwazany). Ja np. naprawde jestem szczerym
                zwolennikiem istnienia takich przepisow, ale szczerze mowie, ze czasami
                sam je lamie (np. ograniczenia predkosci :)). Po prostu, czasami robie
                tak jak akurat jest mi najwygodniej. Wiem jednak, ze kodeks tak naprawde
                sprawia, ze na drodze jest jakis porzadek, i ze bez niego nie dalo by
                sie jezdzic. Wiec bede slawil jego istnienie.
                • Gość: Hania Re: Grafomanska wywloka? IP: 195.217.253.* 20.03.02, 16:17
                  Gość portalu: brzytwa napisał(a):

                  > Gość portalu: Hania napisał(a):
                  >
                  >
                  > Z ta "skromnoscia" dzisiejszych dziewczyn to nie przesadzajmy. Poza tym
                  > nie chcialbym wywolac burzy, ale moze jest w tym jednak jakas madrosc
                  > (w tej niesymetrii wychowania):)

                  To byl tylko przyklad. A jak uzasadnisz z punktu widzenia moralnosci i etyki taka
                  niesymetrie?


                  > No tak, ale przede wszystkim nie zawsze jestesmy az takimi strasznymi
                  > idealistami, zeby nie pozwolic sobie czasami na jakis wyjatek. Znow
                  > wroce do kodeksu drogowego :) (moze dlatego, ze sens jego istnienia
                  > nie jest przez nikogo podwazany). Ja np. naprawde jestem szczerym
                  > zwolennikiem istnienia takich przepisow, ale szczerze mowie, ze czasami
                  > sam je lamie (np. ograniczenia predkosci :)). Po prostu, czasami robie
                  > tak jak akurat jest mi najwygodniej. Wiem jednak, ze kodeks tak naprawde
                  > sprawia, ze na drodze jest jakis porzadek, i ze bez niego nie dalo by
                  > sie jezdzic. Wiec bede slawil jego istnienie.

                  Ale powinnismy raczej przyznawac sie do bledu i starac sie go nie popelnic niz
                  usprawiedliwiac swoje grzeszki przed samymi soba. Tak wlasnie robila pani Dulska.
                  Mam pytanie: co kodeks drogowy ma do moralnosci i etyki? Hipokryzja, wedlug mnie,
                  powinna byc rozpatrywana na plaszczyznie takich pojec, a nie przepisow
                  administracyjnoprawnych, z jakich sklada sie ustawa zwana potocznie kodeksem
                  drogowym.

                  Staram sie powiedziec, ze hipokryzja jest zawsze pojsciem na kompromis pomiedzy
                  norma moralna / etyczna a danym zachowaniem. I to pojsciem na kompromis nie tylko
                  przy pomocy czynu, ale takze jego uzasadnienia.

                  Pozdrawiam.
                  Hania
                  • Gość: brzytwa Re: Grafomanska wywloka? IP: *.pcz.czest.pl 20.03.02, 16:41
                    Gość portalu: Hania napisał(a):

                    > To byl tylko przyklad. A jak uzasadnisz z punktu widzenia moralnosci i etyki ta
                    > ka
                    > niesymetrie?

                    Z punktu widzenia moralnosci i etyki to nie wiem czy dam rade:) Wydaje mi sie,
                    ze ta niesymetria wcale nie wynika zreszta z zasad (tam jej raczej nie ma!), tylko
                    z pewnego zyciowego pragmatyzmu. Jesli wiadomo np., ze chlopcom trudniej
                    byloby dotrzymac pewnych standartow niz dziewczynom, no to traktuje sie ich
                    nieco lagodniej. Wogole konserwatysci uwazaja, ze kobiety roznia sie od mezczyzn
                    i to jest chyba podstawowa przyczyna. To jest oczywiste, ale zaznacze jeszcze,
                    ze nie ma w tym zadnego wartosciowania, to po prostu dwie rozne wersje tej samej
                    osoby ludzkiej, jak dwie strony tej samej dloni. Nie ma sie o co obrazac, i za
                    wszelka cene zacierac ewidentne roznice pomiedzy plciami.


                    > Ale powinnismy raczej przyznawac sie do bledu i starac sie go nie popelnic niz
                    > usprawiedliwiac swoje grzeszki przed samymi soba. Tak wlasnie robila pani Dulsk
                    > a.

                    Oczywiscie. Ale jednoczesnie nie ma wsrod nas idealow. Istotne jest chyba
                    przede wszystkim owo "dazenie", bo najgorzej jest wlasnie wtedy, gdy czlowiek
                    przestaje juz nawet dazyc. Moze to jest wlasnie istota. Roznice miedzy idealem
                    a codziennoscia pokrywa hipokryzja, ale istotne jest dazenie (szczere).

                    > Mam pytanie: co kodeks drogowy ma do moralnosci i etyki? Hipokryzja, wedlug mni
                    > e,
                    > powinna byc rozpatrywana na plaszczyznie takich pojec, a nie przepisow
                    > administracyjnoprawnych, z jakich sklada sie ustawa zwana potocznie kodeksem
                    > drogowym.
                    > Staram sie powiedziec, ze hipokryzja jest zawsze pojsciem na kompromis pomiedzy
                    > norma moralna / etyczna a danym zachowaniem. I to pojsciem na kompromis nie tyl
                    > ko
                    > przy pomocy czynu, ale takze jego uzasadnienia.

                    Ilustruje pewien mechanizm. Istnieje norma, ktora szczerze uwazam za dobra, ale
                    czasami zdarza mi sie ja lamac. Pokazuje tez pewien nieszkodliwy, a nawet
                    pozyteczny rodzaj hipokryzji. Jesli bede mowil publicznie, ze nie lamie i nie
                    nalezy lamac przepisow drogowych (efekt wychowawczy :)
                    • Gość: Hania Re: Grafomanska wywloka? IP: 195.217.253.* 20.03.02, 16:52
                      Gość portalu: brzytwa napisał(a):

                      > Gość portalu: Hania napisał(a):
                      >
                      >
                      > Z punktu widzenia moralnosci i etyki to nie wiem czy dam rade:) Wydaje mi sie,
                      > ze ta niesymetria wcale nie wynika zreszta z zasad (tam jej raczej nie ma!), ty
                      > lko
                      > z pewnego zyciowego pragmatyzmu. Jesli wiadomo np., ze chlopcom trudniej
                      > byloby dotrzymac pewnych standartow niz dziewczynom, no to traktuje sie ich
                      > nieco lagodniej. Wogole konserwatysci uwazaja, ze kobiety roznia sie od mezczyz
                      > n
                      > i to jest chyba podstawowa przyczyna. To jest oczywiste, ale zaznacze jeszcze,
                      > ze nie ma w tym zadnego wartosciowania, to po prostu dwie rozne wersje tej same
                      > j
                      > osoby ludzkiej, jak dwie strony tej samej dloni. Nie ma sie o co obrazac, i za
                      > wszelka cene zacierac ewidentne roznice pomiedzy plciami.
                      >
                      No to, ze chlopcy od dziewczynek sie roznia to wiem :) Ale nie mozna przykladac
                      innych wzorcow do ich wychowania, poniewaz wtlacza sie je w szablony i przez to
                      krzywdzi. Jezeli chlopiec ma ochote bawic sie wozkiem i lalka, to dlaczego mu
                      zabraniac? Moze dzieki temu nie dolaczy do grona tatusiow, ktorzy boja sie
                      przewinac albo wykapac dziecko i uwazaja to za "babskie zajecie".

                      >
                      >
                      > Oczywiscie. Ale jednoczesnie nie ma wsrod nas idealow. Istotne jest chyba
                      > przede wszystkim owo "dazenie", bo najgorzej jest wlasnie wtedy, gdy czlowiek
                      > przestaje juz nawet dazyc. Moze to jest wlasnie istota. Roznice miedzy idealem
                      > a codziennoscia pokrywa hipokryzja, ale istotne jest dazenie (szczere).

                      Oczywiscie, ze nigdy nie powinno sie przestawac dazyc do idealu. Poddanie sie i
                      usprawiedliwianie tego w wygodny dla siebie sposob, to wlasnie jest dla mnie
                      hipokryzja.
                      >
                      >
                      > Ilustruje pewien mechanizm. Istnieje norma, ktora szczerze uwazam za dobra, ale
                      >
                      > czasami zdarza mi sie ja lamac. Pokazuje tez pewien nieszkodliwy, a nawet
                      > pozyteczny rodzaj hipokryzji. Jesli bede mowil publicznie, ze nie lamie i nie
                      > nalezy lamac przepisow drogowych (efekt wychowawczy :)

                      Ok, rozumiem mechanizm :) Ale jesli powiesz publicznie, ze zlamales przepis ale
                      tego nie pochwalasz i nie powinno sie przepisow lamac, odniesiesz wiekszy sukces
                      wychowawczy. :)
                      • Gość: brzytwa Re: Grafomanska wywloka? IP: *.pcz.czest.pl 20.03.02, 16:54
                        Poruszylas wazna kwestie, ale ide teraz na obiad. Odpowiem za ok pol godziny.
                        • Gość: Hania Re: Grafomanska wywloka? IP: 195.217.253.* 20.03.02, 17:00
                          Gość portalu: brzytwa napisał(a):

                          > Poruszylas wazna kwestie, ale ide teraz na obiad. Odpowiem za ok pol godziny.

                          Smacznego.
                      • Gość: brzytwa Re: Grafomanska wywloka? IP: *.pcz.czest.pl 20.03.02, 17:36
                        Gość portalu: Hania napisał(a):

                        > No to, ze chlopcy od dziewczynek sie roznia to wiem :) Ale nie mozna przykladac
                        >
                        > innych wzorcow do ich wychowania, poniewaz wtlacza sie je w szablony i przez to
                        >
                        > krzywdzi. Jezeli chlopiec ma ochote bawic sie wozkiem i lalka, to dlaczego mu
                        > zabraniac? Moze dzieki temu nie dolaczy do grona tatusiow, ktorzy boja sie
                        > przewinac albo wykapac dziecko i uwazaja to za "babskie zajecie".

                        Nie jestem ekspertem od wychowywania dzieci ale mysle, ze to nie takie
                        proste. Przede wszystkim spojrzmy jak to bylo w przeszlosci. Tzw. tradycyjny
                        podzial rol mial swoje glebokie uzasadnienie. Praca wymagala duzej sily
                        fizycznej (podobnie wojna :), nie istnialy srodki antykoncepcyjne, a medycyna
                        byla na znacznie nizszym poziomie wiec kobiety rodzily duzo dzieci i pewnie
                        na okraglo byly w ciazy. W tej sytuacji "podzial rol" byl najlepszym i wlasciwie
                        jedynym mozliwym rozwiazaniem. To oczywiscie rzutowalo na metody wychowawcze.
                        Zwroc zreszta uwage, ze socjalu bylo o wiele mniej niz teraz, wiec chlopiec
                        bawiacy sie w dziecinstwie lalkami pewnie by dlugo nie przetrwal:).
                        Dzis sytuacja ulegla w pewnym (byc moze duzym) stopniu zmianie, czy to jednak
                        oznacza, ze mamy przestac sie przejmowac atawizmami, a tamte metody nie pasuja
                        do obecnych realiow. Wydaje mi sie, ze sprawa nie jest taka prosta. To temat na
                        cale strony chyba, ale w skrocie wniosek koncowy. Balbym sie wychowywac dziecko
                        niezgodnie z obowiazujacymi standardami. A co jesli taki chlopczyk wyrosl by
                        na zniewiescialego faceta, ktorymi jak wiadomo kobiety gardza? Kobiety oczekuja
                        od facetow innych cech. Sam by byl nieszczesliwy. Poki co stereotypy (a moze
                        wlasnie atawizmy) wciaz dominuja. Byc moze zreszta jakas zmiana tutaj nie jest
                        wogole mozliwa? Moze to jednak natura a nie kultura?


                        > Ok, rozumiem mechanizm :) Ale jesli powiesz publicznie, ze zlamales przepis ale
                        >
                        > tego nie pochwalasz i nie powinno sie przepisow lamac, odniesiesz wiekszy sukce
                        > s
                        > wychowawczy. :)

                        Nawet jesli powtarzal bym to samo co miesiac?:)
                        • Gość: Hania Re: Grafomanska wywloka? IP: 195.217.253.* 20.03.02, 18:31
                          Gość portalu: brzytwa napisał(a):

                          > Nie jestem ekspertem od wychowywania dzieci ale mysle, ze to nie takie
                          > proste. Przede wszystkim spojrzmy jak to bylo w przeszlosci. Tzw. tradycyjny
                          > podzial rol mial swoje glebokie uzasadnienie. Praca wymagala duzej sily
                          > fizycznej (podobnie wojna :), nie istnialy srodki antykoncepcyjne, a medycyna
                          > byla na znacznie nizszym poziomie wiec kobiety rodzily duzo dzieci i pewnie
                          > na okraglo byly w ciazy. W tej sytuacji "podzial rol" byl najlepszym i wlasciwi
                          > e
                          > jedynym mozliwym rozwiazaniem. To oczywiscie rzutowalo na metody wychowawcze.
                          > Zwroc zreszta uwage, ze socjalu bylo o wiele mniej niz teraz, wiec chlopiec
                          > bawiacy sie w dziecinstwie lalkami pewnie by dlugo nie przetrwal:).
                          > Dzis sytuacja ulegla w pewnym (byc moze duzym) stopniu zmianie, czy to jednak
                          > oznacza, ze mamy przestac sie przejmowac atawizmami, a tamte metody nie pasuja
                          > do obecnych realiow. Wydaje mi sie, ze sprawa nie jest taka prosta. To temat na
                          > cale strony chyba, ale w skrocie wniosek koncowy. Balbym sie wychowywac dziecko
                          > niezgodnie z obowiazujacymi standardami. A co jesli taki chlopczyk wyrosl by
                          > na zniewiescialego faceta, ktorymi jak wiadomo kobiety gardza? Kobiety oczekuja
                          >
                          > od facetow innych cech. Sam by byl nieszczesliwy. Poki co stereotypy (a moze
                          > wlasnie atawizmy) wciaz dominuja. Byc moze zreszta jakas zmiana tutaj nie jest
                          > wogole mozliwa? Moze to jednak natura a nie kultura?
                          >

                          Jak sam zauwazyles, tak bylo kiedys. Moj narzeczony potrafi gotowac, zajmowac sie
                          dziecmi, sprzatac i prasowac. Bynajmniej nie jest zniewiescialy w zwiazku z tym.
                          A ja wiem, ze mam w nim oparcie nie tylko moralno-psychiczne, ale ze mozemy
                          obydwoje pracujac zawodowo, dzielic sie domowymi obowiazkami. Ja z kolei zostalam
                          wychowana tak, ze jesli kiedys moj obecny narzeczony, a przyszly maz, nie bedzie
                          mogl pracowac zawodowe, bede w stanie utrzymac rodzine swoja praca. Rodzice
                          nauczyli mnie, ze nie ma czegos takiego jak obowiazki meskie i zenskie w domu
                          (moze poza pewnymi wyjatkami, ktore teraz nie przychodza mi do glowy).
                          Oczywiscie, nie porywam sie na przestawianie mebli, noszenie ciezarow, itd., bo
                          na to nie pozwala mi kregoslup. Te dziedzine zostawiam do wykazania sie mojemu
                          narzeczonemu ;)
                          Tak samo zamierzamy wychowac nasze dzieci. Mowie Ci, typ macho, ktory nie wie jak
                          sie wlacza zelazko (albo udaje, ze nie wie) wyszedl z mody :)


                          • Gość: brzytwa Re: Grafomanska wywloka? IP: *.pcz.czest.pl 21.03.02, 08:48
                            Gość portalu: Hania napisał(a):

                            > Mowie Ci, typ macho, ktory nie wie j
                            > ak
                            > sie wlacza zelazko (albo udaje, ze nie wie) wyszedl z mody :)

                            Ja sie w zyciu nie kieruje przejsciowymi modami :). Nie wiem jednak
                            czy dokladnie sie zrozumielismy. To, ze w wychowaniu facetow i dziewczyn
                            pielegnuje sie inne cechy nie oznacza wcale, ze np. facet ma nie pomoc
                            w domu zapracowanej dziewczynie, albo ze ona ma koniecznie rezygnowac z pracy
                            zawodowej, to jednak nie to samo co wychowywanie obojnakow!

                            • Gość: Hania Re: Grafomanska wywloka? IP: 195.217.253.* 21.03.02, 10:30
                              Gość portalu: brzytwa napisał(a):

                              > Gość portalu: Hania napisał(a):
                              >
                              > > Mowie Ci, typ macho, ktory nie wie j
                              > > ak
                              > > sie wlacza zelazko (albo udaje, ze nie wie) wyszedl z mody :)
                              >
                              > Ja sie w zyciu nie kieruje przejsciowymi modami :). Nie wiem jednak
                              > czy dokladnie sie zrozumielismy. To, ze w wychowaniu facetow i dziewczyn
                              > pielegnuje sie inne cechy nie oznacza wcale, ze np. facet ma nie pomoc
                              > w domu zapracowanej dziewczynie, albo ze ona ma koniecznie rezygnowac z pracy
                              > zawodowej, to jednak nie to samo co wychowywanie obojnakow!
                              >

                              ALe nikt nie mowi o wychowaniu obojnakow! Tylko chodzi o to, zeby nie uczyc
                              dzieci od malego, ze sa np. obowiazki meskie i kobiece. Ze chlopcy powinni sie
                              bawic samochodzikami i w wojne, a dziewczynki lalkami i w dom albo w sklep. A
                              synek mojej kolezanki ma wozeczek i wozi w nim misie, bo jak idzie z mama albo z
                              tata na spacer, to widzi, ze tez pchaja wozek i on tez by chcial jak mama i tata.
                              No i co? Maja mu rodzice zabrac ten wozeczek i misie i kupic pistolet?
                              • Gość: brzytwa Re: Grafomanska wywloka? IP: *.pcz.czest.pl 21.03.02, 10:42
                                Gość portalu: Hania napisał(a):

                                > ALe nikt nie mowi o wychowaniu obojnakow! Tylko chodzi o to, zeby nie uczyc
                                > dzieci od malego, ze sa np. obowiazki meskie i kobiece. Ze chlopcy powinni sie
                                > bawic samochodzikami i w wojne, a dziewczynki lalkami i w dom albo w sklep. A
                                > synek mojej kolezanki ma wozeczek i wozi w nim misie, bo jak idzie z mama albo
                                > z
                                > tata na spacer, to widzi, ze tez pchaja wozek i on tez by chcial jak mama i tat
                                > a.
                                > No i co? Maja mu rodzice zabrac ten wozeczek i misie i kupic pistolet?

                                Jasne, pistolet albo lepiej taki trzeszczacy karabin:). A powaznie, to wydaje
                                mi sie, ze jesli w spoleczenstwie wystepuja pewne wzorce, np. wychowania dzieci
                                to one z czegos wynikaja, np. warunkow zycia. Niekoniecznie wiec w kazdym
                                srodowisku musza byc identyczne. Ostroznie z tymi rewolucjami. Jak wychowywac
                                wlasne dziecko to kwestia umowy pomiedzy dwojgiem osob i jak ktos chce moze
                                dziewczynce kupic karabin, lub chlopcu lalki. Powiem ci jednak, ze ja bylbym
                                szczerze zaniepokojony, gdybym mial syna bawiacego sie lalkami :).

                                • Gość: Hania Re: Grafomanska wywloka? IP: 195.217.253.* 21.03.02, 10:47
                                  Gość portalu: brzytwa napisał(a):

                                  > Gość portalu: Hania napisał(a):
                                  >
                                  > > ALe nikt nie mowi o wychowaniu obojnakow! Tylko chodzi o to, zeby nie uczy
                                  > c
                                  > > dzieci od malego, ze sa np. obowiazki meskie i kobiece. Ze chlopcy powinni
                                  > sie
                                  > > bawic samochodzikami i w wojne, a dziewczynki lalkami i w dom albo w sklep
                                  > . A
                                  > > synek mojej kolezanki ma wozeczek i wozi w nim misie, bo jak idzie z mama
                                  > albo
                                  > > z
                                  > > tata na spacer, to widzi, ze tez pchaja wozek i on tez by chcial jak mama
                                  > i tat
                                  > > a.
                                  > > No i co? Maja mu rodzice zabrac ten wozeczek i misie i kupic pistolet?
                                  >
                                  > Jasne, pistolet albo lepiej taki trzeszczacy karabin:). A powaznie, to wydaje
                                  > mi sie, ze jesli w spoleczenstwie wystepuja pewne wzorce, np. wychowania dzieci
                                  > to one z czegos wynikaja, np. warunkow zycia. Niekoniecznie wiec w kazdym
                                  > srodowisku musza byc identyczne. Ostroznie z tymi rewolucjami. Jak wychowywac
                                  > wlasne dziecko to kwestia umowy pomiedzy dwojgiem osob i jak ktos chce moze
                                  > dziewczynce kupic karabin, lub chlopcu lalki. Powiem ci jednak, ze ja bylbym
                                  > szczerze zaniepokojony, gdybym mial syna bawiacego sie lalkami :).
                                  >
                                  Moj kolega z dziecinstwa bawil sie ze mna lalkami, tylko ze on szyl im stroje.
                                  Skonczyl ASP, a jego zona jest jedna z najlepiej ubranych osob jakie znam. Jak
                                  widzisz, zabawy lalkami nie musza miec tragicznych skutkow na psychike chlopca :)
                                  • Gość: brzytwa Re: Grafomanska wywloka? IP: *.pcz.czest.pl 21.03.02, 10:56
                                    Gość portalu: Hania napisał(a):

                                    > Moj kolega z dziecinstwa bawil sie ze mna lalkami, tylko ze on szyl im stroje.
                                    > Skonczyl ASP, a jego zona jest jedna z najlepiej ubranych osob jakie znam. Jak
                                    > widzisz, zabawy lalkami nie musza miec tragicznych skutkow na psychike chlopca
                                    > :)

                                    Moze to jest tylko wyjatek ktory potwierdza regule, bo z tymi najwiekszymi
                                    kreatorami mody to wiesz jak jest :)
                                    • Gość: Hania Re: Grafomanska wywloka? IP: 195.217.253.* 21.03.02, 10:59
                                      Gość portalu: brzytwa napisał(a):

                                      > Gość portalu: Hania napisał(a):
                                      >
                                      > > Moj kolega z dziecinstwa bawil sie ze mna lalkami, tylko ze on szyl im str
                                      > oje.
                                      > > Skonczyl ASP, a jego zona jest jedna z najlepiej ubranych osob jakie znam.
                                      > Jak
                                      > > widzisz, zabawy lalkami nie musza miec tragicznych skutkow na psychike chl
                                      > opca
                                      > > :)
                                      >
                                      > Moze to jest tylko wyjatek ktory potwierdza regule, bo z tymi najwiekszymi
                                      > kreatorami mody to wiesz jak jest :)

                                      No wiem :) Ale to juz temat na odrebna dyskusje.
                                      Mimo wszystko, uwazam, ze nie nalezy dzieci wtlaczac od malenkosci w szablony. I
                                      tyle.
                                      Pozdrawiam.
                                      • charybda odnośnie dyskusji Hani i brzytwy 21.03.02, 11:58
                                        Wydaje mi się, że wasza polemika ujawniła pewien istotny problem, z którego nie
                                        zdajecie sobie sprawy.
                                        1. Całe wasze wywody dot. równości płci i różnic w wychowaniu chłopców i
                                        dziewczynek były nie na temat. Sprzeczaliście się o to, czy należy wychowywać
                                        dzieci w oparciu o określone wzorce osobowościowe przypisane do płci (np.
                                        pasywność-aktywność, zamiłowanie do określonych rozrywek). A to jest całkiem
                                        inny temat, niż temat związany z hipokryzją i wychowaniem w określonych
                                        wartościach (czyli uczeniem, co jest dobre, a co złe). Niezależnie od typu
                                        osobowości (i niezależnie od tego, czy jest "prawdziwym mężczyzną",
                                        czy "prawdziwą kobietą", jakkowiek by się tych pojęć nie definiowało) człowiek
                                        może cenić określone wartości i starać się postępować zgodnie z nimi. Nie jest
                                        prawdą, że niektórzy ludzie ze względu na temperament, zamiłowania, pasje mają
                                        naturalną skłonność do dobrego / złego postępowania (np. to, że ktoś jest
                                        ekspresyjny, wybuchowy, ekstrawertyczny nie oznacza, że ma większą skłonność do
                                        negatywnych zachowań - taki typ osobowości powoduje tylko, że działania danego
                                        człowieka są bardziej widowiskowe, niż osób introwertycznych, uległych, ale
                                        mogą być zarówno dobre, jak i złe). Zatem: nie znajduje uzasadnienia pogląd, że
                                        moralne wychowanie dziewczynek jest łatwiejsze czy też że powinno się
                                        relatywizować nauczania wartości ze względu na możliwości dziecka.
                                        2. Uważam wszakże, że z typem osobowości związana jest zdolność do zachowań
                                        obłudnych (hipokryzji) - osoby uległe, słabe psychicznie, niepewne siebie
                                        łatwiej skłonić naciskami zewnętrznymi do takich zachowań. Zatem jeżeli uznamy,
                                        że kobiety są właśnie słabsze psychicznie (z czym się nie zgadzam) - łatwiej
                                        będzie nauczyć dziewczynki niż chłopców zachowań zgodnych z naszymi
                                        oczekiwaniami, bez względu na to, czy wpoimy im rzeczywiste wartości. Jednakże
                                        pochwalanie obłudy jest pochwalaniem tworzenia społeczności niewolników. I
                                        takie rozwiązanie stanowi miecz obosieczny - dopóki to my z naszymi wartościami
                                        mamy na obłudników największy wpływ - wszystko funkcjonuje dobrze. Niestety,
                                        władzę nad umysłami może przejąć kto inny. I dlatego wolę sytuację, w której
                                        widzę wokół siebie ogromną ilość ludzi, którzy postępują niegodnie i wcale się
                                        z tym nie kryją (bo widzę zagrożenia i mogę się za tych ludzi wstydzić, a
                                        czasami przeciwdziałać dalszym niegodziwościom) niż pewnego dnia obudzić się i
                                        zabaczyć, że raj zamienił się w piekło (tak prawdopodobnie musieli się czuć
                                        uczciwi Niemcy w 1933 r. i latach następnych) Dlatego wychowujmy dzieci na
                                        ludzi moralnych a nie obłudnych - uczmy je, że każdy może popełniać błędy, ale
                                        nawet do najgorszych błędów należy się przyznać i próbować naprawić, a nie
                                        ukrywać pod kołderką, która prędzej, czy później musi okazać się za krótka.
                                        • Gość: Hania Re: odnośnie dyskusji Hani i brzytwy IP: 195.217.253.* 21.03.02, 12:01
                                          Charybdo, zgoda. Ale dlaczego nie moglismy podyskutowac z brzytwa "nie na
                                          temat"?
                                          • charybda odnośnie stosowności argumentacji ogólnie 21.03.02, 12:32
                                            Gość portalu: Hania napisał(a):

                                            > Charybdo, zgoda. Ale dlaczego nie moglismy podyskutowac z brzytwa "nie na
                                            > temat"?
                                            1. Mogliście, oczywiście, ale mój wywód wziął się stąd, że odniosłam wrażenie, że
                                            nie zdajecie sobie sprawy, że dyskutujecie na całkiem inny temat (to się często
                                            zdarza, że ludzie mylą pojęcia i uzasadniają swoje twierdzenia za pomocą
                                            nieadekwatnych dowodów). Jeśli moje wrażenie było mylne - przepraszam za
                                            niepotrzebne wtręty i podrawiam.
                                            2. Jeszcze wtręt nt. przykładu dot. kodeksu drogowego. Zauważmy, że moralność
                                            (czy etyka) i legalizm (praworządność) to odrębne sfery wartości. Argument
                                            odnośnie przestrzegania przepisów (administracyjnych czy innych) odnosi się do
                                            tej drugiej sfery, nie do pierwszej (choć oczywiście problem hipokryzji można
                                            rozpatrywać w obu)


                                            • Gość: Hania Re: odnośnie stosowności argumentacji ogólnie IP: 195.217.253.* 21.03.02, 12:49
                                              charybda napisał(a):

                                              > Gość portalu: Hania napisał(a):
                                              >
                                              > > Charybdo, zgoda. Ale dlaczego nie moglismy podyskutowac z brzytwa "nie na
                                              > > temat"?
                                              > 1. Mogliście, oczywiście, ale mój wywód wziął się stąd, że odniosłam wrażenie,
                                              > że
                                              > nie zdajecie sobie sprawy, że dyskutujecie na całkiem inny temat (to się często
                                              >
                                              > zdarza, że ludzie mylą pojęcia i uzasadniają swoje twierdzenia za pomocą
                                              > nieadekwatnych dowodów). Jeśli moje wrażenie było mylne - przepraszam za
                                              > niepotrzebne wtręty i podrawiam.

                                              Tak jakos ten watek sam zawedrowal na meandry :)

                                              > 2. Jeszcze wtręt nt. przykładu dot. kodeksu drogowego. Zauważmy, że moralność
                                              > (czy etyka) i legalizm (praworządność) to odrębne sfery wartości. Argument
                                              > odnośnie przestrzegania przepisów (administracyjnych czy innych) odnosi się do
                                              > tej drugiej sfery, nie do pierwszej (choć oczywiście problem hipokryzji można
                                              > rozpatrywać w obu)
                                              >
                                              >
                                              To wlasnie tlumaczylam Brzytwie - ze przepisy administracyjnoprawne ciezko
                                              odniesc do sfery etyki i moralnosci.

                                              Pozdrawiam.

                                    • Gość: brzytwa Re: Grafomanska wywloka? IP: *.pcz.czest.pl 21.03.02, 13:44
                                      Charybdo, dzieki za komentarz, ale nie sadze, ze powinnismy zaraz wpadac
                                      w takie powazne tony. Traktujmy to forum bardziej towarzysko, nawet jesli
                                      mialaby na tym ucierpiec strona formalna. W koncu nie chodzi o pisanie
                                      prac naukowych, tylko o zabawe (no nie?).
                                      Co do nieszczesnego kodeksu drogowego, to co to wlasciwie za roznica
                                      z czego wynika jakas tam norma, z przepisu prawnego, czy obyczaju, ja nie
                                      widze specjalnej roznicy. No chyba, ze tak jak Hania jestes prawnikiem,
                                      wtedy rozumiem, ze chodzi o jakies skrzywienie zawodowe :) i zaraz
                                      sie rozprawicie z moja ignorancja.
                                      • Gość: Hania Do Brzytwy IP: 195.217.253.* 21.03.02, 14:58
                                        Gość portalu: brzytwa napisał(a):

                                        > Charybdo, dzieki za komentarz, ale nie sadze, ze powinnismy zaraz wpadac
                                        > w takie powazne tony. Traktujmy to forum bardziej towarzysko, nawet jesli
                                        > mialaby na tym ucierpiec strona formalna. W koncu nie chodzi o pisanie
                                        > prac naukowych, tylko o zabawe (no nie?).
                                        > Co do nieszczesnego kodeksu drogowego, to co to wlasciwie za roznica
                                        > z czego wynika jakas tam norma, z przepisu prawnego, czy obyczaju, ja nie
                                        > widze specjalnej roznicy. No chyba, ze tak jak Hania jestes prawnikiem,
                                        > wtedy rozumiem, ze chodzi o jakies skrzywienie zawodowe :) i zaraz
                                        > sie rozprawicie z moja ignorancja.

                                        Zakaz zabijania wynika zarowno z przepisu prawa (148 KK) jak i z systemu norm
                                        moralnych i etycznych. Powiedz: z jakich norm moralnych i etycznych wyplywa zakaz
                                        przejezdzania / przechodzenia na czerwonym swietle? :)
                                        • Gość: brzytwa Re: Do Brzytwy IP: *.pcz.czest.pl 21.03.02, 15:25
                                          Gość portalu: Hania napisał(a):

                                          > Zakaz zabijania wynika zarowno z przepisu prawa (148 KK) jak i z systemu norm
                                          > moralnych i etycznych. Powiedz: z jakich norm moralnych i etycznych wyplywa zak
                                          > az
                                          > przejezdzania / przechodzenia na czerwonym swietle? :)

                                          Nie jest tak latwo myslec, jesli czlowiek znajduje sie pomiedzy
                                          Hania a charybda :), no ale sprobuje. Taki zakaz mozna by od biedy
                                          wywiesc z V-go przykazania.
                                          Tak powazniej jednak, to to wogole nie jest wazne, jakie jest zrodlo
                                          zakazu. Istotny dla poznawania mechanizmu hipokryzji jest nastepujacy mechanizm.

                                          1. Istnieje sobie zakaz.
                                          2. Uznajemy, ze jest sluszny.
                                          3. Zdarza sie jednak, ze czasami go zlamiemy (coz slabi jestesmy).
                                          4. Tlumaczymy dziecku, ze powinno sie stosowac do zakazu
                                          i to bez zadnych ale.
                                          5. W p-cie 4 zachowujemy sie jak hipokryci, ale ta hipokryzja jest
                                          jak najbardziej uzasadniona i ma pozytywne skutki.

                                          Zrodlo zakazu nie ma tu nic do rzeczy. Rownie dobrze mozna przeprowadzic
                                          podobne rozumowanie dla jakiegos zakazu obyczajowego, np. ze nie nalezy
                                          sie upijac.
                                          • Gość: charybda odp częściowo towarzyska (na życzenie) IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.32.* 21.03.02, 16:50
                                            Towarzysko:
                                            1. Forum sluży do zabawy - zgadzam się. Jednak jest to specyficzny rodzaj zabawy
                                            i specyficzne w niej reguły - zabawa intelektualna i reguły logicznej
                                            argumentacji. Moje wnioski formalne służyły uporządkowaniu pojęć, ponieważ bez
                                            tego nie sposób nawet zaczynać zabawy intelektualnej, nie sposób się porozumieć.
                                            W tej zabawie wszak najfajniejsze są momenty kiedy uzmysławiamy sobie drugie dno
                                            naszych twierdzeń, ich źródła i konsekwencje, do czego konieczny jest rozbiór
                                            problemu na czynniki pierwsze. Formalna prawidłowość argumentów jest konieczna,
                                            ponieważ wysuwanie argumentów nieadekwatnych do zagadnienia do niczego nie
                                            prowadzi. (przykład: jaki sens ma udowadnianie twierdzenia metematycznego za
                                            pomocą reguł z dziedziny humanistycznej czyli jeśli chcemy udowodnić, że 2=2=4 to
                                            wywodzimy to za pomocą wzoru matematycznego a nie za pomocą gramatycznego
                                            rozkładu zdania)
                                            2. Faktycznie przejrzałeś/aś mnie, brzytwo - jestem omc prawnikiem. I jedno czego
                                            na pewno uczymy się na studiach - to rozróżnianie norm prawnych od innych (choć
                                            akurat normy obyczajowe niektórzy uważają za prawne, ale nigdy nie spotkałam się
                                            z poglądem, że nie ma różnicy między normami moralnymi i prawnymi) I takie
                                            skrzywienie zawodowe jest konieczne prawnikom do istnienia - tak, jak np
                                            inżynierom konieczna jest znajomość matematyki i fizyki.
                                            Gość portalu: brzytwa napisał(a):

                                            > Nie jest tak latwo myslec, jesli czlowiek znajduje sie pomiedzy
                                            > Hania a charybda :), no ale sprobuje. Taki zakaz mozna by od biedy
                                            > wywiesc z V-go przykazania.
                                            > Tak powazniej jednak, to to wogole nie jest wazne, jakie jest zrodlo
                                            > zakazu. Istotny dla poznawania mechanizmu hipokryzji jest nastepujacy mechanizm
                                            > .
                                            >
                                            > 1. Istnieje sobie zakaz.
                                            > 2. Uznajemy, ze jest sluszny.
                                            > 3. Zdarza sie jednak, ze czasami go zlamiemy (coz slabi jestesmy).
                                            > 4. Tlumaczymy dziecku, ze powinno sie stosowac do zakazu
                                            > i to bez zadnych ale.
                                            > 5. W p-cie 4 zachowujemy sie jak hipokryci, ale ta hipokryzja jest
                                            > jak najbardziej uzasadniona i ma pozytywne skutki.
                                            >
                                            > Zrodlo zakazu nie ma tu nic do rzeczy. Rownie dobrze mozna przeprowadzic
                                            > podobne rozumowanie dla jakiegos zakazu obyczajowego, np. ze nie nalezy
                                            > sie upijac.
                                            No i super tłumaczysz, ale Twoja definicja hipokryzji jest nieco nietypowa. Jeśli
                                            hipokryzją nazwiemy niedoskonałość człowieka i skłonność do ulegania
                                            nieracjonalnym i amoralnym impulsom (bo do tego sprowadza się Twój przykład -
                                            postępowania niezgodnego z głoszonymi poglądami) to nie ma sensu wywodzenie, czy
                                            hipokryzja jest uzasadniona, ponieważ faktów nie trzeba uzasadniać (co do
                                            skutków - nastąpią one tak czy siak). Moim zdaniem hipokryzją należałoby nazwać
                                            raczej stosunek człowieka do własnej niedoskonałości. Hipokrytą można nazwać
                                            tego, który a)neguje możliwość popełnienia przez siebie błędu lub b)ukrywa swoje
                                            błędy lub c)uważa, że dane postępowanie w jego przypadku nie jest błędem,
                                            natomiast gdy postępują tak inni - jest. Czyli w podanym przykładzie hipokrytą
                                            byłby rodzic, który: a)twierdziłby, że sam nigdy by nie złamał przepisów b)
                                            złamawszy zakaz wmawiałby dziecku, że nic takiego nie miało miejsca c)złamawszy
                                            zakaz twierdziłby, że miał do tego prawo (bo np. przechodził na czerwonym
                                            świetle, ale nie stworzył zagrożenia) I takiej hipokryzji nie mogę uznać za
                                            uzasadnioną, czy mającą pozytywne skutki. Jestem głeboko przekonana, że kłamstwo
                                            prędzej, czy później przynosi skutki złe, choć nie jestem w stanie tego udowodnić
                                            (mogę najwyżej podać przykłady).


                                            • Gość: brzytwa Re: odp częściowo towarzyska (na życzenie) IP: *.pcz.czest.pl 21.03.02, 17:29
                                              Gość portalu: charybda napisał(a):

                                              > Towarzysko:
                                              > 1. Forum sluży do zabawy - zgadzam się. Jednak jest to specyficzny rodzaj zabaw
                                              > y

                                              Charybdo, nie wiem jak dlugo tutaj jestes, ale na tym forum nie spotkasz
                                              wielu szczegolnie poglebionych analiz. Trzeba by miec tony czasu, zeby
                                              w ten sposob do tego podchodzic. To juz predzej polecam ci listy
                                              dyskusyjne, chociaz tez spsialy odkad mozna tam pisac anonimowo.
                                              A posty tutaj mozna pisac np. podczas krotkiej przerwy w pracy. Mysle, ze
                                              to nie zastapi prawdziwych rozmow i chyba nie taki jest cel. Ludzie
                                              pisza tutaj raczej tylko po to zeby sie "potargac po szczekach"


                                              > 2. Faktycznie przejrzałeś/aś mnie, brzytwo - jestem omc prawnikiem.

                                              A widzisz, poznaje was na 200 km, krwiopijcy;).

                                              >ale nigdy nie spotkałam si
                                              > ę
                                              > z poglądem, że nie ma różnicy między normami moralnymi i prawnymi)

                                              Nic takiego nie twierdzilem :-?

                                              > No i super tłumaczysz, ale Twoja definicja hipokryzji jest nieco nietypowa. Jeś
                                              > li
                                              > hipokryzją nazwiemy niedoskonałość człowieka i skłonność do ulegania
                                              > nieracjonalnym i amoralnym impulsom (bo do tego sprowadza się Twój przykład -
                                              > postępowania niezgodnego z głoszonymi poglądami) to nie ma sensu wywodzenie, cz
                                              > y
                                              > hipokryzja jest uzasadniona, ponieważ faktów nie trzeba uzasadniać (co do
                                              > skutków - nastąpią one tak czy siak). Moim zdaniem hipokryzją należałoby nazwać
                                              >
                                              > raczej stosunek człowieka do własnej niedoskonałości. Hipokrytą można nazwać
                                              > tego, który a)neguje możliwość popełnienia przez siebie błędu lub b)ukrywa swoj
                                              > e
                                              > błędy lub c)uważa, że dane postępowanie w jego przypadku nie jest błędem,
                                              > natomiast gdy postępują tak inni - jest. Czyli w podanym przykładzie hipokrytą
                                              > byłby rodzic, który: a)twierdziłby, że sam nigdy by nie złamał przepisów b)
                                              > złamawszy zakaz wmawiałby dziecku, że nic takiego nie miało miejsca c)złamawszy
                                              >
                                              > zakaz twierdziłby, że miał do tego prawo (bo np. przechodził na czerwonym
                                              > świetle, ale nie stworzył zagrożenia) I takiej hipokryzji nie mogę uznać za
                                              > uzasadnioną, czy mającą pozytywne skutki. Jestem głeboko przekonana, że kłamstw
                                              > o
                                              > prędzej, czy później przynosi skutki złe, choć nie jestem w stanie tego udowodn
                                              > ić

                                              Sluchaj, ja raczej odnosilem sie do zonglowania pojeciem hipokryzji w dyskusjach
                                              politycznych. To taki zelazny zarzut niektorych srodowisk wzgledem innych. Nie
                                              czuje sie specjalnie na silach analizowac az tak doglebnie to pojecie. Skupilem
                                              sie na najprostszej definicji: "co innego myslisz/robisz, co innego mowisz".
                                              Najczesciej taka def. funkcjonuje w polityce. Nikt sie nie zastanawia dlaczego
                                              ktos postapil zle, pamieta sie tylko, ze przedtem mowil co innego.
                                              Probowalem tylko powiedziec, ze:
                                              1. kazdemu zdarza sie byc hipokryta
                                              2. hipokryzja jest czesto czyms zupelnie normalnym, a czasami
                                              jedynie mozliwym.
                                              3. Istnieje rodzaj hipokryzji, ktorej nie pochwalam, wtedy gdy ktos
                                              faktycznie nie uznaje norm, ktore glosi.
                                              • charybda Re: odp częściowo towarzyska (na życzenie) 21.03.02, 20:23
                                                Ja znajduję na forum całkiem ciekawe wypowiedzi (szczególnie jeśli się
                                                człowieka trochę podpuści i zmusi do sprecyzowania swoich zapatrywań - często
                                                pozornie błahe wypowiedzi kryją w sobie możliwości b.ciekawego rozwinięcia),
                                                Jeśli chodzi o "pogłębienie intelektualne" - to nie mam aż tak wielkich
                                                wymagań - nie chcę wykładów czy rozpraw naukowych. Strasznie podoba mi się
                                                podejście sokratejskie - rozmowa poważna na zwykłe tematy, ze zwykłymi ludźmi,
                                                wydobywająca ważne treści (tylko nie myśl, że uważam się za Sokratesa - często
                                                czuję się, jak ten przepytywany - tylko przeważnie umiem się w porę zorientować)
                                                Tak naprawdę nie trzeba mieć rozległej wiedzy aby móc rozważać poważne
                                                problemy. Choć nie neguję wartości wiedzy teoretycznej - z pewnością jest to
                                                podstawa pozwalająca nie zastanawiać się nad kwestiami już rozstrzygniętymi -
                                                nie lubię dyskusji, w której zamiast własnych przemyśleń operuje się wyłącznie
                                                cytatami (bo cóż z tego, że znam cytaty na każdą okazję, skoro sama nigdy
                                                swojego cytatu nie stworzę). Pozdrawiam i dziękuję.
          • Gość: ania Re: Kosciol=Hipokryzja IP: *.upc.chello.be 20.03.02, 15:43
            Caly ten stek bzdur,ktory napisales ma na celu jedno.Udowodnic,ze hipokryzja to
            nic zlego.A dlaczego ,bo najczesciej hipokryzje wytyka sie kosciolowi .Wiec
            uwazasz,ze skoro napiszsz,ze hipokryzja jest cacy to ludzie odczepia sie od
            kosciolka.No i wiadomo przy takim talencie literackim jak TY to Zapolska to
            grafomanska wywloka.Pisz dalej przyszly Noblisto.
            • Gość: brzytwa Re: Kosciol=Hipokryzja IP: *.pcz.czest.pl 20.03.02, 16:19
              Gość portalu: ania napisał(a):

              > Caly ten stek bzdur,ktory napisales ma na celu jedno.Udowodnic,ze hipokryzja to
              >
              > nic zlego.A dlaczego ,bo najczesciej hipokryzje wytyka sie kosciolowi .Wiec
              > uwazasz,ze skoro napiszsz,ze hipokryzja jest cacy to ludzie odczepia sie od
              > kosciolka.No i wiadomo przy takim talencie literackim jak TY to Zapolska to
              > grafomanska wywloka.Pisz dalej przyszly Noblisto.

              Faktycznie, przejrzalas mnie. Z pewna jednak roznica. Nie sadze, ze "ludzie"
              odczepia sie od Kosciola (mam na mysli ta krzykliwa czesc). Zbyt duzo w tym
              bezrozumnej obsesji, zeby dyskusja na jeden temat mogla cos zmienic. Na pewno
              ci "ludzie" beda dalej pisac swoje.
              Ja pisalem raczej do tych, z ktorymi wogole mozna o czyms porozmawiac.
              Poza tym jednak uwazam, ze dyskusji nt. hipokryzji nie nalezy ograniczac do KK
              lub nawet szerzej, do konserwatystow wogole.
              Wyobrazmy sobie sytuacje, gdy np. czlowiek pragnacy uchodzic za nowoczesnego,
              jednoczesnie nie lubi zapachu murzynow. Nie zebym mowil iz murzyni smierdza!
              Co to to nie, ale wiadomo, ze kazda rasa ma swoj specyficzny zapach. Np. nasz
              zapach tez moze byc przykry dla murzynow (swoja droga to pewne naturalne bariery
              miedzy rasami). Ale wrocmy do naszego nowoczesnego czlowieka. Czy ma on otwarcie
              mowic o swoich wrazeniach. Wydaje mi sie, ze lepiej niech zmilczy, a nawet
              zaprotestuje przeciwko opiniom o nieprzyjemnych zapachach. To tez jest hipokryzja
              ale w dobrym celu. Po co jacys rasisci mieliby to podchwycic. Lepiej niech
              w swiadomosci spolecznej pozostanie przekonanie, ze takich tematow sie nie
              porusza. Jak widzisz hipokryzja i koltunstwo jest ponadczasowe i niezalezne
              od wyznawanego systemu wartosci.

              • j#m Re: Kosciol=Hipokryzja---- do Brzytwy 21.03.02, 01:25
                To znaczy, że wg Ciebie savoir vivre i kindersztuba to też hipokryzja? Bo nie
                powiesz(?) w towarzystwie "facet, nie pier..." ale "nie mogę się zgodzić z
                pańską opinią"...
              • Gość: ania Re: Kosciol=Hipokryzja do Brzytwy IP: *.upc.chello.be 21.03.02, 08:38
                Nie wiem czy ty wogole znasz znaczenie slowa "hipokryzja"jest to nic innego
                jakDWULICOWOSC OBLUDA FALSZ .Jezeli czlowiek nowoczesny nie powie
                murzynowi,wprost "Ty smierdzisz" to moze oznaczac,ze po prostu nie chce on
                zranic tego murzyna.Hipokryzja przejawia sie wtedy gdy jeden i ten sam czlowiek
                mowi murzynowi ty pieknie pachniesz a innym opowiada,ze murzyn smierdzi.A
                poniewaz z literatury tez jestes mocny to co powiesz na temat Moliera czy to
                tez grafoman?
                • Gość: brzytwa Re: Kosciol=Hipokryzja do Brzytwy IP: *.pcz.czest.pl 21.03.02, 08:57
                  Gość portalu: ania napisał(a):

                  > Nie wiem czy ty wogole znasz znaczenie slowa "hipokryzja"jest to nic innego
                  > jakDWULICOWOSC OBLUDA FALSZ .Jezeli czlowiek nowoczesny nie powie
                  > murzynowi,wprost "Ty smierdzisz" to moze oznaczac,ze po prostu nie chce on
                  > zranic tego murzyna.Hipokryzja przejawia sie wtedy gdy jeden i ten sam czlowiek
                  >
                  > mowi murzynowi ty pieknie pachniesz a innym opowiada,ze murzyn smierdzi.

                  A co to wlasciwie za roznica. Jesli tak uwaza, to predzej czy pozniej (chocby
                  po kielichu) zdarzy mu sie cos takiego powiedziec. A nawet nie, to i tak zyje
                  w zaklamaniu, poniewaz oszukuje sam siebie.

                  > A
                  > poniewaz z literatury tez jestes mocny to co powiesz na temat Moliera czy to
                  > tez grafoman?

                  Jest (i bylo) wielu pisarzy. Molier nie jest dla mnie specjalnym autorytetem.
                  Pewnie by skonczyl jako trzeciorzedny pisarzyna gdyby nie to, ze jest bardzo
                  na reke postepakom.

                  • Gość: ania Re: Kosciol=Hipokryzja do Brzytwy IP: *.upc.chello.be 21.03.02, 09:02
                    Moler tez ci sie nie podoba wymien moze kogos kto jest w porzadku.A poniewaz na
                    sprawach koscielnych znasz sie lepiej ode mnie napisz co sadzisz o Faryzeuszach
                    chetnie sie dowiem co masz do powiedzenia na ich temat.
                    • Gość: brzytwa Re: Kosciol=Hipokryzja do Brzytwy IP: *.pcz.czest.pl 21.03.02, 10:53
                      Gość portalu: ania napisał(a):

                      > Moler tez ci sie nie podoba wymien moze kogos kto jest w porzadku.

                      Po co odkurzac takie starocie jak Molier.
                      Aktualnie moglbym ci polecic Rafala Ziemkiewicza. To pisarz i publicysta
                      mlodego pokolenia (no moze juz nie takiego bardzo mlodego). Pisze literature
                      science (a wlasciwie political) fiction. Z piec lat temu ukazala sie taka
                      jego ksiazeczka pt. "Czerwone dywany, odmierzony krok". Obraz swiata, w ktorym
                      zapanowalo postepactwo. Poza tym mozesz Ziemkiewicza poczytac w Rzeczpospolitej,
                      Wprost, Gazecie Polskiej i oczywiscie Najwyzszym Czasie!


                      >A poniewaz na
                      > sprawach koscielnych znasz sie lepiej ode mnie napisz co sadzisz o Faryzeuszach
                      > chetnie sie dowiem co masz do powiedzenia na ich temat.

                      Faryzeusze, nie ciesza sie uznaniem Kosciola. Ja zreszta nie pisalem nigdzie,
                      ze hipokryzja jest zawsze OK. Raczej chodzilo mi o zlagodzenie pogladu. Tytul
                      watku byl nieco przewrotny, ale to swiadoma prowokacja :).

    • Gość: t Re: Pochwala hipokryzji. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 20.03.02, 15:32
      Gość portalu: brzytwa napisał(a):

      > Jednym z kilkudziesieciu pojec, najchetniej uzywanych przez postepakow
      > (zwlaszcza tych, ktorzy uwazaja sie za wyksztalconych, poniewaz maja jakis
      > tam dyplom), jest hipokryzja. Postepaki uzywaja tego pojecia w znaczeniu
      > negatywnym. Schemat ich myslenia jest nastepujacy. Nie istnieja zadne
      > uniwersalne zasady moralne, ani pojecie dobra i zla. Skoro tak, to wszystkie
      > zakazy sa sztuczne i wlasciwie przez ludzi nieprzestrzegane (lacznie z tymi,
      > ktorzy je glosza). O wiele bardziej naturalne i szczere, byloby zatem otwarte
      > przyznanie, ze zadne zasady nie obowiazuja. Postepaki sugeruja przy tym, ze tak
      > naprawde nikt tych zasad nie przestrzega, na dowod czego przytaczaja pewna
      > postac literacka, stworzona przez jedna grafomanska wywloke na poczatku wieku.
      > Stawiam inna teze. Hipokryzja, jest czyms zupelnie naturalnym, moze nie wzorcem
      > do nasladowania, ale czyms co istnialo, istnieje i bedzie istnialo, niezaleznie
      > od kultury i systemu wartosci, poniewaz w gruncie rzeczy spelnia calkiem
      > pozytywna role (sic!). Jak powiedzial Chesterton "hipokryzja jest holdem, ktory
      > wystepek oddaje cnocie." Tlumaczy to sie mniej wiecej tak, ze choc nie jestesmy
      > idealni, to jednak nie oznacza, ze nie istnieja idealy. Idealy, wzorce, powinny
      > istniec. Roznice miedzy tym co powinno, a co jest, wypelnia hipokryzja. Pozwala
      > zyc, ale jednoczesnie uznac istnienie wartosci. To wlasnie dzieki hipokryzji
      > spoleczenstwo staje sie troche lepsze, a skutki jej dzialania sa w wielu
      > przypadkach (byc moze w wiekszosci, pozytywne). To tak jak z tym ojcem
      > tlumaczacym dziecku na przejsciu, ze nigdy nie powinno przechodzic na czerwonym
      > swietle. Hipokryta jak sie patrzy. Doskonale wie, ze sam robil to nie raz i wie
      > ,
      > za dziecku rowniez bedzie sie to zdarzac. Skrajna nieodpowiedzialnoscia byloby
      > jednak z jego strony powiedzenie dziecku, zeby nie przejmowalo sie swiatlami.
      > Hipokryzja prowadzi tutaj zatem do pozytywnego skutku, co wiecej, w jednym i
      > drugim przypadku, koncowy efekt jest jednak rozny. Dziecko bedzie sie staralo
      > przestrzegac zakazu, choc czasem zdarzy sie go zlamac.
      > I wlasnie o ten koncowy efekt chodzi postepakom. Doskonale wiedza, ze ta
      > roznica istnieje, podczas gdy oni chca uczyc, zeby "nie zwracac uwagi na
      > swiatla" bo i tak nie wnosi to zadnej roznicy (to akurat jest przyklad
      > zaklamania sluzacego zlym celom).
      > Jak widzimy, hipokryzja moze sluzyc zarowno dobrym jak i zlym celom, a jej
      > wystepowanie jest calkiem naturalne. Nie potepiajmy wiec pochopnie hipokryzji,
      > i nie dolaczajmy do tlumu oglupialych czytelnikow wielkonakladowych pism
      > i pisemek.

      Słusznie. Życie bez odrobiny hipokryzji byłoby nie do wytrzymania.
      • Gość: brzytwa Re: Pochwala hipokryzji. IP: *.pcz.czest.pl 20.03.02, 16:42
        Gość portalu: t napisał(a):

        > Słusznie. Życie bez odrobiny hipokryzji byłoby nie do wytrzymania.

        No wlasnie, i to niezaleznie od panujacego systemu norm.
        • Gość: t Re: Pochwala hipokryzji. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 20.03.02, 18:22
          Gość portalu: brzytwa napisał(a):

          > Gość portalu: t napisał(a):
          >
          > > Słusznie. Życie bez odrobiny hipokryzji byłoby nie do wytrzymania.
          >
          > No wlasnie, i to niezaleznie od panujacego systemu norm.

          Ta zmiennośc norm w zależności od kultury to propaganda. Lewicowcy wierzą w
          wychodowanie "nowego człowieka" więc doktryna o plastyczności ludzkiej natury
          jest im niezbędna. Tak naprawdę są pewne stałe punkty odniesienia - reszta to
          wariacje na ten temat. Mozna więc mówić o uniwersalnej moralności mimo wszelkich
          różnic.
          PS
          Wznawiam mój stary wątek "pochwała nietolerancji" jako pokrewny temu tematowi
    • Gość: Heniek Do Brzytwy IP: *.ipt.aol.com 21.03.02, 00:57
      Ty masz chyba kompleks wyksztalcenia. Podobno na nauke nigdy nie jest za pozno.
      • Gość: brzytwa Re: Do Brzytwy IP: *.pcz.czest.pl 21.03.02, 10:59
        Gość portalu: Heniek napisał(a):

        > Ty masz chyba kompleks wyksztalcenia. Podobno na nauke nigdy nie jest za pozno.

        Zapewniam cie, ze nie mam.
    • kimmjiki Re: Pochwala hipokryzji. 21.03.02, 01:01
      Byl tu juz taki jeden entelygent, ktory zalozyl watek "pochwala nietolerancji",
      teraz pojawia sie drugi z hipokryzja. Ciekawe, kiedy zobacze na Forum pochwale
      ludobojstwa. W koncu odpowiednia interpretacja mozna dokonac cudow...
      Odpowiadajac na "argumenty" zawarte w watku - po pierwsze, zapoznaj sie
      najpierw z definicja tego, co pochwalasz - mozesz sie zdziwic. Hipokrycja to,
      najkrocej mowiac, mowienie jednego i robienie drugiego - przeciwnego. Analogia
      z ojcem zakazujacym dziecku przechodzenia na czerwonym swietle jest chybiona -
      hipokryzja to by byla, gdyby ten ojciec sam wlasnie na tym czerwonym swietle
      przechodzil podczas udzielania tej rady. To ze on czasem na tym czerwonym
      swietle przejdzie, nie oznacza jego aprobaty dla olewania kodeksu drogowego - w
      koncu jak zadnego samochodu na horyzoncie nie widac, to nikt nie bedzie czekac
      na zielone. Co zas do norm moralnych - jak kazdy madry czlowiek powinien
      wiedziec, sa one, a raczej jest ona niezmienna i mozna ja strescic w
      zdaniu "nie rob drugiemu co tobie niemile". I koniec. Nie potrzeba do tego ani
      ksiazki grubej jak "Wladca pierscieni", ani hierarchii koscielnej, ani
      obrzedow, ani ustanawiania setek "trwalych i nienaruszalnych" zakazow i
      nakazow, ktore okazuja sie jak najbardziej naruszalne, gdy tylko ktos sie im
      glosno sprzeciwi, ani tego wszystkiego, co od wiekow utrudnia ludziom zycie w
      zgodzie z wlasnym sumieniem - wystarczy jedynie zdrowy rozsadek. Ale tego
      ostatniego niektorym brakuje i to oni wlasnie te normy "moralne" wymyslaja, bo
      mysla ze wiedza najlepiej, co dla ludzi dobre.
      • Gość: brzytwa Re: Pochwala hipokryzji. IP: *.pcz.czest.pl 21.03.02, 11:10
        kimmjiki napisał(a):

        > Odpowiadajac na "argumenty" zawarte w watku - po pierwsze, zapoznaj sie
        > najpierw z definicja tego, co pochwalasz - mozesz sie zdziwic. Hipokrycja to,
        > najkrocej mowiac, mowienie jednego i robienie drugiego - przeciwnego. Analogia
        > z ojcem zakazujacym dziecku przechodzenia na czerwonym swietle jest chybiona -
        > hipokryzja to by byla, gdyby ten ojciec sam wlasnie na tym czerwonym swietle
        > przechodzil podczas udzielania tej rady. To ze on czasem na tym czerwonym
        > swietle przejdzie, nie oznacza jego aprobaty dla olewania kodeksu drogowego - w
        > koncu jak zadnego samochodu na horyzoncie nie widac, to nikt nie bedzie czekac
        > na zielone.

        Czy tylko "mowienie jednego a robienie drugiego"? W/g mnie hipokryzja zaczyna
        sie w momencie, w ktorym co innego mowie, co innego mysle. Co zas do przykladu,
        to zgodnie z twoja logika myslenia, facet zdradzajacy zone nie jest hipokryta
        jesli mowi, ze zon nie nalezy zdradzac, pod warunkiem, ze nie czyni tego
        akurat podczas kopulacji z inna kobieta.

        > Co zas do norm moralnych - jak kazdy madry czlowiek powinien
        > wiedziec, sa one, a raczej jest ona niezmienna i mozna ja strescic w
        > zdaniu "nie rob drugiemu co tobie niemile". I koniec.

        Problem zaczyna sie wowczas, gdy pojawiaja sie roznice w ocenie tego
        co "mile" dla jednej i drugiej osoby. Mogloby sie bowiem zdarzyc, ze
        zachowujac sie z naszego punktu widzenia "mile", zachowujemy sie
        dla kogos tam "niemile".

        > Nie potrzeba do tego ani
        > ksiazki grubej jak "Wladca pierscieni", ani hierarchii koscielnej, ani
        > obrzedow, ani ustanawiania setek "trwalych i nienaruszalnych" zakazow i
        > nakazow, ktore okazuja sie jak najbardziej naruszalne, gdy tylko ktos sie im
        > glosno sprzeciwi, ani tego wszystkiego, co od wiekow utrudnia ludziom zycie w
        > zgodzie z wlasnym sumieniem - wystarczy jedynie zdrowy rozsadek. Ale tego
        > ostatniego niektorym brakuje i to oni wlasnie te normy "moralne" wymyslaja, bo
        > mysla ze wiedza najlepiej, co dla ludzi dobre.

        Nie ma zgody.

        • kimmjiki Re: Pochwala hipokryzji. 21.03.02, 11:23
          Gość portalu: brzytwa napisał(a):

          > Czy tylko "mowienie jednego a robienie drugiego"? W/g mnie hipokryzja zaczyna
          > sie w momencie, w ktorym co innego mowie, co innego mysle.

          Fakt, to lepsze okreslenie, tu masz racje.

          > Co zas do przykladu,
          > to zgodnie z twoja logika myslenia, facet zdradzajacy zone nie jest hipokryta
          > jesli mowi, ze zon nie nalezy zdradzac, pod warunkiem, ze nie czyni tego
          > akurat podczas kopulacji z inna kobieta.

          No niezupelnie w danej chwili - chodzi raczej o to, zeby nie mowil tego gosc,
          ktory ma kochanke - fakt, ze wyrazilem sie tu dosc nieprecyzyjnie, ale spiacy juz
          troche bylem;-).

          > > Co zas do norm moralnych - jak kazdy madry czlowiek powinien
          > > wiedziec, sa one, a raczej jest ona niezmienna i mozna ja strescic w
          > > zdaniu "nie rob drugiemu co tobie niemile". I koniec.
          >
          > Problem zaczyna sie wowczas, gdy pojawiaja sie roznice w ocenie tego
          > co "mile" dla jednej i drugiej osoby. Mogloby sie bowiem zdarzyc, ze
          > zachowujac sie z naszego punktu widzenia "mile", zachowujemy sie
          > dla kogos tam "niemile".

          Dlatego trzeba zwracac uwage na cudzy punkt widzenia, a nie zachowywac sie jak
          pepek swiata.

          > > Nie potrzeba do tego ani
          > > ksiazki grubej jak "Wladca pierscieni", ani hierarchii koscielnej, ani
          > > obrzedow, ani ustanawiania setek "trwalych i nienaruszalnych" zakazow i
          > > nakazow, ktore okazuja sie jak najbardziej naruszalne, gdy tylko ktos sie
          > im glosno sprzeciwi, ani tego wszystkiego, co od wiekow utrudnia ludziom zyci
          > e w zgodzie z wlasnym sumieniem - wystarczy jedynie zdrowy rozsadek. Ale tego
          > > ostatniego niektorym brakuje i to oni wlasnie te normy "moralne" wymyslaja
          > , bo mysla ze wiedza najlepiej, co dla ludzi dobre.
          >
          > Nie ma zgody.

          Argumentow tez?
          • Gość: brzytwa Re: Pochwala hipokryzji. IP: *.pcz.czest.pl 21.03.02, 11:29
            kimmjiki napisał(a):

            > Argumentow tez?

            Argumenty, to by sie znalazly, ale to obszerny temat
            a ja nie mam teraz specjalnie czasu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka